Dodaj do ulubionych

VIVE LA FRANCE !!!

IP: *.acn.pl 15.08.04, 19:25
Właśnie gdy to piszę, trwa kolejna tegoroczna pompatyczna żabia imprezka z
cyklu "JAK FRANCJA WYGRAŁA DRUGĄ WOJNĘ ŚWIATOWĄ".

15 sierpnia 1944 roku wojska alianckie dokonały desantu morskiego w
południowej Francji - z tej okazji Monsieur Chirac wygłasza w tej chwili
podniosłą mówkę, sławiącą "gloire" (chwałę) Francji za to, że
(podobno) "bohatersko" walczyła z III Rzeszą. Nieważne, że w desancie w
Prowansji brał udział tylko jeden francuski korpus, w dodatku składający się
głównie z ciemnoskórych wojsk kolonialnych; i że "szturm" odbył się bez
udziału Niemców, którzy na pięknym Lazurowym Wybrzeżu nie stawili żadnego
oporu. Pewnie słoneczko ich tak wtedy rozleniwiło.

Podobne teksty słyszeliśmy w czerwcu, podczas uroczystości 60-tej rocznicy
lądowania w Normandii. Nieważne, że "udział" Francuzów w tamtej operacji
polegał głównie na "bohaterskim wylądowaniu" generała De Gaulle'a i paru jego
kumpli w Bayeux w tydzień po tym, jak miasteczko zdobyli - alianci.

Niedługo (25 sierpnia) będzie 60-ta rocznica wyzwolenia Paryża. Dopiero
będzie cyrk!!! Pewnie dowiemy się, że tzw. "powstanie paryskie 1944" to było
jedyne prawdziwe powstanie przeciwko niemieckiej okupacji w Europie, a to
warszawskie - to picuś.

I nie byłoby w tym nic dziwnego gdybyśmy to usłyszeli podczas paryskiej
imprezy, bo jak wiadomo, zaproszenie Kaczyńskiego do Warszawy na 1 sierpnia
Monsieur Chirac olał równo i dokładnie, i do Warszawy nie przybył.

Dziwne, że Chirac nie zapragnął złożyć 1 sierpnia hołdu swoim rodakom co
walczyli w polskiej stolicy podczas powstania, bo przecież francuskich
ochotników było całkiem sporo w Waffen-SS. W Warszawie też byli
tacy "prekursorzy pojednania francusko-niemieckiego", co przelewali krew w
boju z "Bandites Polonais" (Polnische Banditen).

15 sierpnia w Paryżu będzie jubel jak się patrzy. Nieważne, że
tzw. "Powstanie Paryskie" w sierpniu 1944 roku polegało głównie na tym, że
pewnego pięknego dnia tzw. "francuski ruch oporu" postanowił sobie do Niemców
postrzelać i ku swojemu przerażeniu skonstatował, że "Les Boches" (Szkopy)
odpowiadają ogniem!!!

Szok był wielki. Od tej pory "bitwa o Paryż" polegała głównie na ciągłym
negocjowaniu z Niemcami, aby nie brali tak sobie do serca "powstania" i
pozwolili Paryżanom "samym" wyzwolić stolicę nad Sekwaną, jednak bez robienia
im przy tej okazji krzywdy.

Na szczęście, niemiecki komendant wziął sobie do serca życzenia Paryżan, i
szybciutko się poddał.

Ach nie, byłbym zapomniał: paryscy powstańcy po wkroczeniu Jankesów dawali
jednak liczne przykłady "heroizmu", polegające na kopaniu i opluwaniu
bezbronnych jeńców niemieckich, prowadzonych po ulicach Paryża. Aha, i
zabrali się też ochoczo do strzyżenia główek tysiącom swoich rodaczek -
nałożnic niemieckich oficerów, tzn. panienek wyspecjalizowanych przez cały
okres "okupacji" Paryża w umilaniu wypoczynku strudzonym wojakom Adolfa,
liżącym na paryskich urlopach rany odniesione na froncie wschodnim.

To dobrze, że w roku 2004 cały świat ma okazję sie dowiedzieć o ogromnym,
bezcennym wkładzie Francji w pokonanie Hitlera.

Co prawda, 60 lat temu nikt w Europie o francuskich bojach z III Rzeszą jakoś
specjalnie nie słyszał, no ale cóż, grunt to wygrać wojnę, nawet jeśli
dopiero w 60 lat po tym, jak się zakończyła.
Obserwuj wątek
    • Gość: P.S.J. nie przejmuj sie... IP: *.itpp.pl 16.08.04, 10:26
      Bóg ich pokarze. Raz już zesłał na ich despotę i władcę totalitarnego -
      Napoleona - nemesis w postaci ks. Wellingtona, jest szansa, że teraz ześle...
      Blaira :))
      • doopa_blada Re: nie przejmuj sie... 16.08.04, 11:00
        Problem stary jak świat. Po prostu jedne narody potrafią się ustawić, a inne
        nie. Dobrze zrobiłeś, przypominając.
        • de_oakville Re: nie przejmuj sie... 16.08.04, 13:17
          Badz co badz Francja zaliczana jest dzis mimo wszystko w poczet "wielkich
          mocarstw". Ze mniejszych niz inne? De Gaulle powiedzial podobno kiedys, ze "nam
          wystarczy tyle broni masowego razenia, zeby ewentualnego agresora zabic jeden
          raz, chocby on mial jej tyle, zeby nas zabic dziesiec razy". Cala historia
          Francji byla w przeszlosci pelna chwaly ("full of glory"), wystarczy wspomniec
          wojny Ludwika XIV-tego, Napoleona I-szego, a nawet wczesnego Napoleona III-ciego
          (Solferino). Do dzis spiewamy "dal nam przyklad Bonaparte ...". Wystarzy
          spojrzec na Luk Triumfalny w Paryzu, wiekszy niz jakikolwiek inny w Europie. A
          ze lata 1939 - 1945 byly slabsze w stosunku do innych. No coz, nie kazdy jest
          zawsze w najlepszej formie. Najlepsi sportowcy tez nie zawsze zdobywaja zlote
          medale. Brazylia rowniez nie jest na kazdych mistrzostwach swiata w pilce noznej
          na najwyzszym podium. Francja chce "dopasowac" lata 1939-1945 do reszty swojej
          historii. Znajac prawde, cala lub nie, mozna na to spojrzec bardzo krytycznym
          lub dosyc laskawym i zrozumialym okiem.
          • niech Re: nie przejmuj sie... 16.08.04, 13:30
            Moskowskiemu chodzi raczej o to zeby podkreslic walory innego z aliantow. Jego
            sowietofilska szajba niedlugo uzyzni nam forum wpisami o slabosci USA i Anglii.
            A przeciez moglo byc tak pieknie - bylismy juz o krok od stania sie kolejna
            republika rad.
            • Gość: stoliczny Re: wkład Zachodu a wkład ZSRR w pobicie Adolfa. IP: *.acn.pl 16.08.04, 13:46
              Mam do ciebie dwa pytania, kolego "niech" (tak z ciekawości):

              1) Czy Twoim zdaniem "walory" Francji jako (pseudo-)członka koalicji
              antyhitlerowskiej, pozostawiały daleko w tyle Armię Czerwoną?

              2) A udział USA i Anglii?
              Czy Twoim zdaniem, w latach 1941-1945 dorównywał albo przewyższał on udział
              Sowietów, w pokonaniu III Rzeszy?
              • niech Re: wkład Zachodu a wkład ZSRR w pobicie Adolfa. 16.08.04, 13:53
                Nie musiales zadawac tego pytania. W twoich ustach jest ono retoryczne. Problem
                polega jednak na czyms innym. Dla Polakow udzial ZSRR w tej wojnie to 1) 17
                wrzesnia 1939 oraz 2) "wyzwolenie" Polski ktore zaowocowalo prawie 50-letnia
                okupacja tego kraju. Rozumiem ze oba te wydarzenia moga cieszyc lub smucic.
                Ciebie ciesza - mnie smuca.
                PS. To co piszesz jest raczej historia alternatywna. Pozwole wiec sobie bez
                posadzenia o braki w umysle dopowiedziec twoje wywody. Otwarcie frontu na
                Zachodzie nie mialo zadnego znaczenia militarnego - bylo tylko sposobem na
                wprowadzenie krajow Europy Zachodniej do strefy wplywow USA. Gdyby ten front
                nie zostal otwarty zwycieska Armia Czerwona nie tylko doszlaby do kanalu ale z
                rozpedu wyswobodzilaby Wielka Brytanie.
                • Gość: stolicznyj Re: wkład Zachodu a wkład ZSRR w pobicie Adolfa. IP: *.acn.pl 16.08.04, 14:12

                  > Nie musiales zadawac tego pytania. W twoich ustach jest ono retoryczne.

                  Oj, nie tylko w moich. Także w ustach każdego badacza, historyka czy po prostu
                  każdego człowieka, posiadającego minimum wiedzy o II wojnie światowej.


                  > Dla Polakow udzial ZSRR w tej wojnie to 1) 17
                  > wrzesnia 1939


                  Nie da się zaprzeczyć.
                  Ale mógłbyś mi przy tej okazji wytłumaczyć, dlaczego rząd RP nie wypowiedział
                  ZSRR wojny, po wkroczeniu wojsk sowieckich 17 września 1939?
                  Wprost przeciwnie, wydano wyraźne polecenie aby z Sowietami nie walczyć (chyba,
                  że w samoobronie).
                  Możesz to wyjaśnić?


                  > 2) "wyzwolenie" Polski ktore zaowocowalo prawie 50-letnia
                  > okupacja tego kraju. Rozumiem ze oba te wydarzenia moga cieszyc lub smucic.


                  Masz całkowitą rację - jednych Polaków uwolnienie Polski spod ludobójczej
                  okupacji hitlerowskiej cieszy, a innych być może - smuci (rozumiem, że Ty
                  jesteś w tej drugiej grupie).

                  Masz pełne prawo uważać, że los narodu polskiego przewidziany w "Generalplan
                  Ost" Hitlera (całkowita eksterminacja warstw wykształconych i redukcja
                  pozostałej przy życiu niewuielkiej części narodu do roli niewolników-
                  "podludzi", usługujących "Ubermenschom" na "niemieckiej Syberii", byłby czymś
                  znacznie lepszym niż to, co spotkało naród polski w PRL-u.

                  Ja jednak jestem innego zdania. Owszem, cieszy mnie, że okupacja nazistowska
                  Polski trwała tylko 5 i pół roku.

                  I wiesz co? Wcale się tego odczucia nie wstydzę.


                  > Pozwole wiec sobie bez
                  > posadzenia o braki w umysle dopowiedziec twoje wywody. Otwarcie frontu na
                  > Zachodzie nie mialo zadnego znaczenia militarnego - bylo tylko sposobem na
                  > wprowadzenie krajow Europy Zachodniej do strefy wplywow USA.


                  Zgadza się.
                  Widzisz??? Nie zawsze nasze zdania muszą być różne ;-).
                  • niech Re: wkład Zachodu a wkład ZSRR w pobicie Adolfa. 16.08.04, 14:56
                    No i wszystko jasne. IIWW wygral wylacznie ZSRR a alianci w tym czasie
                    uzgadniali z Niemcami podzial lupow - nie ponoszac zreszta wiekszych strat (te
                    o ktorych wiemy sa historycznym falszerstwem). Okupacja byla tylko wyzsza forma
                    wyzwolenia. A kolega moskowskij jest albo zatwardzialym moczarowcem albo po
                    prostu kombatantem spod Lenino.
                    PS. Aha, Katyn to oczywiscie sprawka faszystow. Wie o tym kazdy badacz,
                    historyk czy po prostu kazdy czlowiek, posiadajacy minimum wiedzy o II wojnie
                    światowej.
                    • Gość: realistka Re: do niech i stolicznego IP: 213.77.87.* 16.08.04, 16:26
                      Ogromne gratulacje dla "niech" za polemikę ze stolicznym. Jak widać, z p.
                      stolicznym nie można dyskutować poważnie, bo na postawione jemu pytania po
                      prostu nie odpowiada zupełnie je ignorując. Zadałam mu już w innym wątku
                      pytanie o Katyń; nie raczył odpowiedzieć. Jego zchizofreniczny zachwyt Armią
                      Czerwoną, której oficerowie w czasie II wojny światowej nosili karabiny na
                      sznurku jest wręcz nie do pojęcia. "Niech", nie przejmuj się, szkoda słów.....
                      • niech Re: do niech i stolicznego 16.08.04, 16:32
                        Ja nie podejmuje z nim polemiki - by to robic musialbym siegac do jakis
                        opracowan, przypominac sobie lekcje historii - nie mam na to czasu. Chodzi mi
                        raczej o oglad najwazniejszych dla Polski wydarzen XX wieku. Moskowskij jest
                        przeszczesliwy ze wpadlismy w orbite ZSRR. Powstanie Warszawskie nie ma dla
                        niego sensu bo mialo wydzwiek antysowiecki. Wojna 1920 roku - tak samo.
                        Nietrudno mu bedzie o znalezienie historykow popierajacych jego tezy - mieli
                        prawie 50 lat na pisanie swoich prosowieckich peanow. W swoim sowietofilizmie
                        posuwa sie tak daleko ze przekresla wklad zachodnich aliantow w wyzwolenie
                        Europy. A to juz traci nie tylko demagogia ale paranoia.
                        • Gość: stolicznyj Re: do niech i stolicznego IP: *.acn.pl 16.08.04, 18:35
                          > Ja nie podejmuje z nim polemiki - by to robic musialbym siegac do jakis
                          > opracowan, przypominac sobie lekcje historii

                          NO WŁAŚNIE...


                          > Powstanie Warszawskie nie ma dla
                          > niego sensu bo mialo wydzwiek antysowiecki. Wojna 1920 roku - tak samo.


                          A jaki sens miała wyprawa Piłsudskiego na Kijów w 1920?
                          Powiedz mi, chętnie sie dowiem.
                          • varsava indris odpowiada 16.08.04, 18:42
                            indris odpowiada

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=14928001&a=14954342
                            Gość portalu: stolicznyj napisał(a):

                            > A jaki sens miała wyprawa Piłsudskiego na Kijów w 1920?
                            > Powiedz mi, chętnie sie dowiem.
                            • Gość: stolicznyj Re: indris odpowiada IP: *.acn.pl 16.08.04, 18:52
                              Dzięki za wskazanie odpowiedzi na moje pytanie.

                              Wynika z niej jasno, że wyprawa na Kijów była bezsensowną awanturą, która mogła
                              się bardzo źle skończyć dla Polski.

                              Szczerze mówiąc, wcześniej też byłem tego zdania, no ale to miło ujrzeć, że nie
                              jestem w tym poglądzie osamotniony.
                  • Gość: JB Re: wkład Zachodu a wkład ZSRR w pobicie Adolfa. IP: *.inetia.pl 16.08.04, 16:53
                    Generalplan West mieli i sowieci. Niczym nie wyróżniali się od
                    nacjonalsocjalistów.

                    To że nie było wypowiedzenia wojny nie oznaczało, ze wojny nie było. Mordy na
                    Polakach trwały aż do wyzwolenia w 1941 roku.

                    A potem od re-wyzwolenia w 1943/1944
          • Gość: P.S.J. Re: nie przejmuj sie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 20:02
            > Badz co badz Francja zaliczana jest dzis mimo wszystko w poczet "wielkich
            > mocarstw". Ze mniejszych niz inne?

            My też jesteśmy mocarstwem. Mniejszym, co prawda, niż jakieś 20-30 krajów
            bardziej rozwiniętych od nas, ale mocarstwem :)) Serio - Francja nie ma żadnych
            podstaw do tego, by uważać się obecnie za mocarstwo. Potencjał militarny ma
            porównywalny z Izraelem, napewno mniejszy niż Niemcy, Wlk Brytania czy Rosja (z
            naszego poletka)

            Cala historia
            > Francji byla w przeszlosci pelna chwaly ("full of glory"), wystarczy wspomniec
            > wojny Ludwika XIV-tego, Napoleona I-szego, a nawet wczesnego Napoleona III-
            cieg
            > o
            > (Solferino).

            Full of glory to typowo francuskie określenie. Przez wiele wieków tereny Azji
            centralnej i zachodniej były full of glory, i podbijanie szło im znacznie
            lepiej niż Francuzom np. w XV wieku (gdy 1/3 Francji znajdowała się w rękach
            angielskich i nawarskich). Historia Francji ma, jak każda swoje wzloty, ale i
            wyraźne upadki.

            > Wystarzy
            > spojrzec na Luk Triumfalny w Paryzu, wiekszy niz jakikolwiek inny w Europie

            Hmmm... a my mamy największy Pałac Kultury w Europie (Rosji nie liczę). Czy
            jesteśmy już full of glory?
    • indris VIVE LA FRANCE !!! 16.08.04, 14:18
      Można nie lubić Francji, ale nie należy fałszować historii. Sam widziałem w
      Prowansji pomniki poległych w inwazji 1944.
      • Gość: stolicznyj Re: VIVE LA FRANCE !!! IP: *.acn.pl 16.08.04, 18:31
        Ależ ja nigdy nie twierdziłem, że Francja nie poniosła strat w II wojnie!

        Trzeba przyznać że, niestety, trochę Francuzów zginęło. Głównie od alianckich
        bombardowań.
    • Gość: Boskazuzanna Re: VIVE LA FRANCE !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 18:00
      No cóż : francuzi to znani kolaboranci.A stolicznyj to odrębny temat.
      • indris Zanim się napisze bzdury... 16.08.04, 18:22
        ...dobrze jest trochę poczytać. Polecałbym historię PIERWSZEJ wojny światowej i
        statystykę francuskich strat w jej trakcie.
        • Gość: Boskazuzanna Re: Zanim się napisze bzdury... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 18:31
          Nie odróżniasz pierwszej od DRUGIEJ?
          • de_oakville Re: Zanim się napisze bzdury... 17.08.04, 02:20
            Druga wojna swiatowa byla niejako kontynuacja rzezi zwanej pod nazwa pierwszej
            wojny swiatowej. Takie kraje jak Francja lub Anglia stracily niemal cale
            pokolenie mlodych mezczyzn, ofiary siegaly milionow. Cale polacie wschodniej
            Francji zostaly spustoszone, miedzy innymi spalona zostala slynna gotycka
            katedra w Reims. Niemieckie karabiny maszynowe kosily cale zastepy zolnierzy
            ententy, choc ofiar niemieckich bylo rowniez bardzo duzo. Na koncu Niemcy
            zostaly zmuszone do podpisania kapitulacji i Francja miala chociaz te
            satysfakcje, ze jej ofiary nie poszly na marne. Francja uwazana byla za panstwo
            zwycieskie i zapanowal tam po wojnie wzgledny dobrobyt. Inaczej w Niemczech -
            kraj ten zmuszono do placenia ogromnych odszkodowan nie "cackajac sie" czy sobie
            da rade czy nie. Wscieklosc wielu Niemcow wywolywala swiadomosc, ze ich ofiary
            "poszly na marne" i jeszcze dodatkowo "kopnieto ich" splacaniem odszkodowan i
            przyczepiono etykiete "barbarzyncow". Do wladzy doszedl Hitler, ktory z grupa
            wojskowych marzyl o odwecie. W 1940 roku Niemcy zaatakowali Francje realizujac
            doskonale wczesniej opracowany plan obejscia Linii Maginota i zaatakowania
            "od tylu" wojsk francuskich. W takiej sytuacji gdyby Francuzi sie bronili
            poszliby na rzez "jak barany". Wydaje sie, ze szybkie poddanie sie bylo
            najlepszym wyjsciem. Po co tracic nastepne pokolenie mlodych mezczyzn ku uciesze
            fuehrera-sadysty. Wobec pokonanych Francuzow byl on jednak podobno dosyc
            kurtuazyjny. W Polsce i dalej na wschodzie sie jednak "nie cackal". Aby ofiary z
            pierwszej wojny swiatowej nie poszly na marne, poslal nastepne miliony na smierc
            i niewole w drugiej wojnie. Czy byl "madrzejszy" od Francuzow bo walczyl do
            ostatniego zolnierza. Zdania moga byc podzielone.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka