Dodaj do ulubionych

Kaczyński wielce zadowolony

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.04, 14:40
Dzisiejsze "Życie Warszawy" zamieszcza obszerny wywiad z Lechem Kaczyńskim.
Serce rośnie, dusza śpiewa. Jest dobrze i będzie dobrze, bo... Kaczyński
widzi już swego następcę.

Potopu po mnie nie będzie

Lech Kaczyński: Wiem, kto powinien być moim następcą. Postaram się, by miał
przygotowany grunt pod sprawne działanie.

Wkrótce miną dwa lata Lecha Kaczyńskiego w warszawskim Ratuszu. 10 listopada
2002 roku wygrał drugą turę wyborów w stolicy. Zapytaliśmy prezydenta stolicy
o sukcesy, porażki i plany na przyszłość.


Rozmowa z Lechem Kaczyńskim, prezydentem Warszawy

Dwa lata na stanowisku prezydenta Warszawy to półmetek kadencji. Czuje się
Pan zmęczony?

Zastaliśmy Warszawę w nie najlepszym stanie. Weszła w życie nowa ustawa
warszawska, która przekształcała miasto, dotychczas podzielone, w jednolity
organizm. Do tego mieliśmy obowiązek przekształcić miejskie jednostki
budżetowe - zakłady i przedsiębiorstwa - w spółki. Nasi poprzednicy nie
przygotowali tego bardzo trudnego procesu prawnego. Mimo to się udało.
Najpierw trzeba było skończyć ze wszystkimi podejrzanymi praktykami w
mieście, choćby w dziedzinie inwestycji. Chodzi mi przede wszystkim o
przekraczanie kosztorysów i aneksowanie umów, co podnosiło ostateczne koszty
realizacji inwestycji. Udało się - teraz koszty inwestycji w stolicy są
średnio kilkanaście procent niższe niż wcześniej. Po prostu nie przepłacamy.
Przyznaję, że ta walka - czasem z wiatrakami - trochę mnie zmęczyła.

Co będzie największym niespełnionym zamierzeniem prezydentury Lecha
Kaczyńskiego?

Na pewno, nad czym ubolewam, nie zamkniemy jednej z najważniejszych
inwestycji komunikacyjnych Warszawy, czyli obwodnicy etapowej miasta, w skład
której wchodzą między innymi Trasa Siekierkowska i Trasa Armii Krajowej. Z
drugiej strony trzeba pamiętać, że realizacja tak poważnych inwestycji wymaga
dłuższego czasu.

Nie stworzył Pan kompleksowego systemu transportu. Metro wprawdzie posuwa się
do przodu, ale nie tak szybko jak powinno.

Nasi poprzednicy obiecywali warszawiakom rzeczy niemożliwe, przedstawiając
termin zakończenia budowy pierwszej linii metra w 2006 roku. Do 2006 r. metro
dotrze do Serka Bielańskiego (zbieg ulic Kasprowicza i Żeromskiego) - to jest
jak najbardziej realne. Udało się nam doprowadzić do sytuacji, w której
budowa kolejki ma być finansowana w dużej mierze z pieniędzy Unii
Europejskiej. Dzięki temu odciążamy budżet miasta. Ponadto plany zakończenia
budowy pierwszej linii metra poszerzyliśmy o projekt potężnego węzła
komunikacyjnego Młociny, który nie był przewidywany przez naszych
poprzedników, a - według nas - skutecznie rozwiąże problemy komunikacyjne w
tej części miasta. W skład węzła wejdzie ostatnia stacja pierwszej linii
metra, pętle autobusowa i tramwajowa oraz trasa mostu Północnego. Dzięki temu
okolica będzie doskonale skomunikowana z innymi częściami Warszawy.

Zawsze podkreślał Pan, że na fotelu prezydenta Warszawy widzi Pan siebie
tylko przez jedną kadencję. Myślał Pan już o konkretnym następcy?

Tak, widziałbym na moim stanowisku konkretną osobę. Dzisiaj jednak nie podam
jej nazwiska. Chciałbym, żeby polityka, którą prowadzę, była kontynuowana.
Mój następca na pewno będzie miał duże kłopoty w rządzeniu stolicą, bo tu
kłopotów nigdy nie da się uniknąć, ale postaram się, by miał przygotowany
grunt pod sprawne działanie. Nie wyznaję zasady "po mnie choćby potop" ,
nawet jeśli miastem zacznie rządzić lewica czy inne dalekie mi ugrupowanie.
Następna kadencja musi być bezpieczna pod względem budżetowym. Stąd rozsądne
gospodarowanie miejską kasą bez nadmiernego jej zadłużania.

Ostatnio przyłapał Pan jednego ze swoich urzędników na braniu łapówki.
Ucierpiał na tym wizerunek uczciwego prezydenta...

To nie ma nic wspólnego z uczciwością moją czy w ogóle warszawskich
urzędników. Czarna owca zawsze się znajdzie i trzeba ją jak najszybciej
wyrzucić ze stada. Nasza administracja nie działa idealnie, sam co drugi
dzień się na nią złoszczę, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Zatrudniam
ludzi, którzy są urzędnikami z wyboru, a nie z przypadku. Ich zadaniem jest
praca dla dobra mieszkańców, a nie uprawianie polityki. To są ludzie, którzy
pracują tu, choć mieli propozycje pracy w innych miejscach za dwa razy wyższe
zarobki. Pracują, by w Warszawie działo się lepiej. Takich ludzi można
znaleźć, to nie jest niemożliwe. To bardzo optymistyczna konstatacja.

Oponenci często zarzucają Panu wstrzymanie lub wyhamowanie inwestycji i
centralizację władzy, co, jak podkreślają, jest negowaniem zasad demokracji.

Wykonanie budżetu po 10 miesiącach to 40 procent. Jest to podobny stopień
wykonania jak w innych wielkich polskich miastach, np. w Poznaniu (41
procent), w Gdańsku (37 procent) czy we Wrocławiu (23 procent). Oczywiście do
końca roku te dane będą niepomiernie wyższe i - w naszym przypadku - z
pewnością lepsze niż w roku ubiegłym.

Natomiast jeśli chodzi o inwestycje prywatne, to po prostu nie dajemy się
oszukiwać. Ale trudno powiedzieć, że jest ich mało. Dla przykładu, w
Warszawie buduje się 95 osiedli mieszkaniowych. Tylko w zeszłym roku oddano
sześć hoteli. Wkrótce rozpoczniemy sprzedaż cennych gruntów pod wielkie
inwestycje, w tym także w okolicach Pałacu Kultury. Zaawansowane są procedury
przetargowe związane z budową stadionu narodowego i pałaców Saskiego i
Brühla. Trudno więc chyba mówić o zahamowaniu inwestycji.

Z pieniędzmi z UE na razie Warszawie nie bardzo wyszło.

Wszystko kontrolujemy. Pieniądze dostaliśmy już na budowę fragmentu linii
tramwajowej z Bemowa na Bielany. Będziemy walczyć o kolejne 90 mln euro. Cały
czas jesteśmy w kontakcie z Ministerstwem Gospodarki i czekamy na termin
składania przygotowanych już wniosków dotyczących m.in. rewitalizacji, czyli
odnowy kamienic w części Śródmieścia i na Pradze Północ. Zastanawiamy się też
nad pozyskaniem pieniędzy na budowę drugiej linii metra. Za unijne fundusze
chcielibyśmy też restaurować warszawskie tereny zielone, np. park Żeromskiego
czy Skaryszewski.

Najnowsze badania warszawskich socjologów pokazują, że 80 proc. warszawiaków
uważa się za szczęśliwych. Czy czuje się Pan szczęśliwym prezydentem
szczęśliwego miasta?

Często zadaję sobie takie pytanie. Wydaje mi się, że zrobiłem w swoim życiu
wszystko, co mogłem, by właśnie tak móc o sobie mówić. Czasem tylko to
szczęście mącą igły wbijane mi z różnych stron. Jakoś to jednak wytrzymam, bo
muszę w Warszawie dokończyć, co zacząłem. Generalnie: tak, jestem szczęśliwy.

Przechodził Pan ostatnio koło Pałacu Prezydenckiego przy Krakowskim
Przedmieściu?

Ostatnio nie. Ale Krakowskie Przedmieście to coraz ładniejsza ulica.

Jutro: rozmowa z najpoważniejszym konkurentem Kaczyńskiego w minionych
wyborach - Markiem Balickim.

Data: 2004-11-08

Rozmawiał Marcin Hadaj mhadaj@zw.com.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: pablo HIP, HIP, HURRRAA!! IP: 5.5.* / 80.58.32.* 08.11.04, 14:52
      "Mój następca na pewno będzie miał duże kłopoty w rządzeniu stolicą, bo tu
      kłopotów nigdy nie da się uniknąć, ale postaram się, by miał przygotowany
      grunt pod sprawne działanie."

      no to wyjasnilo sie co robi Pan Prezydent na swoim stolku. Pan Prezydent
      przygotowuje grunt! i co wy na to, malkontenci? mowiliscie, ze Kaczynski nic nie
      robi!
      • Gość: jacek to on w tym zydelku wyrzezbil sobie otwor IP: *.u.mcnet.pl 08.11.04, 14:55
        przez ktory produkuje grunt dla nastepcy

        caly czas


    • Gość: big_kurdupel Re: Kaczyński wielce zadowolony IP: *.aster.pl 08.11.04, 15:02
      Tere fere. Po nocach śni mu się fotel DUŻEGO PREZYDENTA i DUŻY PAŁAC. Tylko czy
      ten karzeł sięgnie klamek w tym pałacu, skoro KWACHU musi stawać na palcach by
      otwierać sobie drzwi. No chyba, że TUSK będzie robił za podnużek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka