Dodaj do ulubionych

Proces za zamianę dzieci w szpitalu

IP: *.acn.waw.pl 26.10.06, 08:12
Niewąsko ;))) Ale jest to rewelacyjny przypadek dla psychologów, którzy mogą
badając ten przypadek wnieść wkład do zebranej wiedzy na temat wpływu
czynników środowiskowych na charakter i cechy człowieka (vs genetycznych)
Obserwuj wątek
    • Gość: ps Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: *.aster.pl 26.10.06, 08:38
      Czy byłaby możliwość wrzucenia linka do reportażu J.Hugo-Badera z 2001 roku?
      • elpooho Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu 26.10.06, 09:28
        a kiedyś "reportażysta" po prostu zwał się reporterem...
        • Gość: mfs Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: 217.111.48.* 26.10.06, 10:35
          Prędzej publicystą. Swoją drogą, w słowniku pwn jest hasło "reportażysta"...
          • hiob102 ++++Chciałbym przeczytać uzasadnienie pozwu++++ 26.10.06, 15:03
      • i2h2 Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu 26.10.06, 09:34
        Gość portalu: ps napisał(a):
        > Czy byłaby możliwość wrzucenia linka do reportażu J.Hugo-Badera z 2001 roku?
        Byłaby ;-)
        kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53663,610570.html
        Pozdrawiam
    • Gość: matt Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: *.sgh.waw.pl 26.10.06, 09:15
      ...brazylijski serial można kręcić.
      • frant3 Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu 26.10.06, 12:09
        Dobrze, ze zamiast dziewczynki nie dali rodzicom chłopaka.

        --
        Frant - humor, satyra, krytyka
    • Gość: Filutek Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 09:39
      Dziennikarzysta Mariusz Białoszewski.
      • Gość: Filutek Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 09:42
        Przepraszam, dziennikarzysta Mariusz Jałoszewski
    • Gość: wowo Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: 62.29.136.* 26.10.06, 11:39
      Kurcze, żal mi trochę tych córek. Nawet jeśli to wszystko zostało w rodzinach
      obgadane, to po 20 latach dowiedzieć się, że jest się "krzywdą"... :/
      • Gość: titta Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: *.botany.gu.se 26.10.06, 11:44
        Chyba nie doczytales artykulu. Nikt nie jest krzywda. Krzywda byla zamiana
        (rozdzielenie blizniaczek, oddzielenie innej dziewczynki od rodzicow,
        namieszanie w relacjach rodzinnych - teraz dwie dziewczyny maja dwie pary
        rodzicow).
        A swoja droga to zlote jajko dla psychologow/genetykow/bihawiorystow. Nie
        czesto ma sie do czynienia z rodzenstwem jednojajowym wychowywanym odzielnie.
        • Gość: Lakatoia Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: 193.59.173.* 26.10.06, 11:47
          Tylko pytanie, czy te dziewczyny będą chciały służyć behawiorystom jako
          materiał do badań? A może wolą, żeby zostawić je w spokoju?
          • jorn Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu 26.10.06, 12:14
            A co by bylo, gdyby jedna rodzina byla zamozna, chetna do ksztalcenia dzieci i
            zapewniania im najlepszych warunkow do rozwoju, a druga, to zapijaczeni menele?
            Wtedy jedno dziecko dostaloby od zycia szanse na wyrwanie sie z meliny, a
            drugie stracilo szanse na normalne zycie...
          • Gość: titta Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: *.botany.gu.se 26.10.06, 15:32
            Ale takie bardania to moze byc niezla rozrywka. Nie rozwiazujesz
            testow "psychologicznych" dla przyjemnosci?
        • Gość: zorro_i_juz Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: *.dsl.bell.ca 26.10.06, 17:23
          Gość portalu: titta napisał(a):

          > Chyba nie doczytales artykulu. Nikt nie jest krzywda. Krzywda byla zamiana
          > (rozdzielenie blizniaczek, oddzielenie innej dziewczynki od rodzicow,
          > namieszanie w relacjach rodzinnych - teraz dwie dziewczyny maja dwie pary
          > rodzicow).
          > A swoja droga to zlote jajko dla psychologow/genetykow/bihawiorystow. Nie
          > czesto ma sie do czynienia z rodzenstwem jednojajowym wychowywanym odzielnie.

          ty czytales ale zrozumiales tylko tyle ile bylo tam doslownie napisane.
          polecam troche wiecej wlasnych mysli nad sytuacja i wczucia sie w to co moga
          czuc te dziewczyny, np czy ta ktora nie jest prawdziwa blizniaczka nie czuje
          sie zagrozona? Matka nie jest prawdziwa matka, a siostra ma teraz nowa siostre,
          prawdziwa, ja to jestem obca.
    • boski_odys zamiana dzieci w szpitalu 26.10.06, 12:28
      Tutaj, dzięki niezwykłym okolicznościom, prawda wyszła na jaw.
      Ale jeśli dziecko było jedno, bez bliźniaka, w czasach gdy matka po raz
      pierwszy naprawdę widziała dziecko wychodząc ze szpitala - kto rozpozna czy nie
      zostało podmienione?
      Komu po latach przyjdzie do głowy sprawdzać?
      • pinia1a Re: zamiana dzieci w szpitalu 26.10.06, 13:21
        Ciekawe co po latach czują te dorosłe już dziś kobiety.
        Przecież każda miałaby inną matkę /tą co wychowywała/ i inne życie.
        Tak miało być. Może lepiej jakby o tym wogóle nie wiedziały, że zostały
        zamienione. Taka informacja po latach może zburzyć spokój i harmonie w życiu na
        długie lata. Tylko dziwne, ze bliźniaczki były różne a rodzice od razu tego nie
        zauważyli. Podobieństwo zawsze przecież musi być.
        • Gość: Cachotterie Re: zamiana dzieci w szpitalu IP: *.crowley.pl 26.10.06, 15:57
          A czy w szpitalu zaraz po urodzeniu mówią Ci "pani bliźniaki są dwujajowe/jednojajowe"? Pewnie nie wiedzieli że były jednojajowe, to czemu mieli się dziwić że dziewczynki są różne?
          • Gość: Evvie Re: zamiana dzieci w szpitalu IP: *.netx.waw.pl 26.10.06, 17:04
            To dosyc proste - budowa lozyska i pecherza plodowego mowi, czy jedno czy
            dwujajowe. Dwujajowe maja osobne uklady "dokarmiania" na przyklad.
    • Gość: epoka chipsów Proces za zamianę dzieci, czyli skok na kasę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 13:24
      Przecież po tylu latach to juz bez znaczenia, że je zamienili.Tyle lat je
      przecież wychowywali i było dobrze.Chyba żadna krzywda nikomu się nie
      stała,jeśli je dobrze wychowali(nawet jeśli nie swoje),a tak wynika z
      artykułu.
      PODSUMOWANIE:ordynarny skok na kasę.
      • kadanka Re: Proces za zamianę dzieci, czyli skok na kasę. 26.10.06, 14:34
        na poczatku tez tak pomyslalam, ze to faktycznie nie ma znaczenia... a z
        drugiej strony szok odkrycia, nie tego, ze dziecko, z ktorym jestes od 20lat
        nie jest biologicznie twoim dzieckiem, ale ze zaszla taka pomylka. szuk musi
        byc niezly. nie dziwimy sie dzieciom adoptowanym, ktore o adopcji dowiaduja sie
        jako dorosli i wtedy chca odnalezc biologicznych rodzicow...oczywiscie tu jest
        inaczej: rodzice i dzieci nie wiedzieli...domaganie sie takiej kasy
        rzeczywiscie wyglada na niezla pazernosc..a z drugiej strony - ciezko sobie
        wyobrazic jaki to musi byc szok
        • Gość: r Re: Proces za zamianę dzieci, czyli skok na kasę. IP: *.ichtj.waw.pl 26.10.06, 14:45
          tu chodzi o taka kare, zeby nastepni, tak zwani lekarze, zrobili troche porzadku
          w swoich tak zwanych szpitalikach.
          • takj Re: Proces za zamianę dzieci, czyli skok na kasę. 26.10.06, 15:17
            No jasne, lekarze winni... tylko czemu oni, skoro nie zajmują się pielęgnacją pacjenta. To robią przecież pielęgniarki (jak nazwa zresztą wskazuje)
    • mikwa Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu 26.10.06, 13:24
      Wszystkie dzieci są nasze, więc skąd ten problem ? A cwaniaczki próbują zarobić
      po paręset tysięcy za "straty moralne". Ciekawe, co to za straty. Wychowanie
      dziecka, które przez tyle lat uznawało się za swoje ?
      • Gość: agnieszka Jakoś nie chciałabym sie nagle dowiedzieć, że moja IP: 62.233.250.* 26.10.06, 13:29
        mama jest moją mamą przez przypadek, bo pani pielegniarka zamieniła inne
        dziecko na mnie...
        To bezsprzecznie jest krzywda. Jeżeli tego nie rozumiesz, to twój problem.
        • megas2 Re: Jakoś nie chciałabym sie nagle dowiedzieć, że 26.10.06, 13:40
          Dla Ciebie.

          Ja na przykład nie miałbym z tym problemu. Dla mnie mama to coś znacznie więcej
          niż dawca genów. Mama, którą znam kochała mnie, opiekowała się mną, wychowywała
          mnie... Gdybym się dowiedział, że jestem synem innej kobiety... cholera, co z
          tego? Miałbym nazwać krzywdą to, że los postawił na mej drodze moją Mamę?
          • mikwa Re: Jakoś nie chciałabym sie nagle dowiedzieć, że 26.10.06, 13:55
            Daję słowo, że nieczytałem Twojej odpowiedzi, zanim napisałem swoją ! Są prawie
            jednobrzmięce !
            • darr.darek Re: Jakoś nie chciałabym sie nagle dowiedzieć, że 26.10.06, 14:24
              mikwa napisał:
              >Daję słowo, że nieczytałem Twojej odpowiedzi, zanim napisałem swoją ! Są prawie
              >jednobrzmięce !

              migas, mikwa, wyraziliście swoje zdanie i wystarczy.
              Mogliście się też dowiedzieć, że dla większości forumowiczów (ludzi) BARDZO
              istotne jest czy wychowuje się swoje dziecko i bardzo istotną jest obawa, aby
              ktoś nie podmienił dzieci w porodówce/szpitalu.

              Zakładam, że gdy będziecie odbierać swoje dzieci ze szpitala nie będzie was
              interesowało czy nie doszło do pomyłki i zamiany dzieci (pani panielęgniarko,
              byle kolor się zgadzał!).

              • mikwa Re: Jakoś nie chciałabym sie nagle dowiedzieć, że 26.10.06, 15:43
                A dlaczego kolor ma się zgadzać ? W odróżnieniu od Ciebie nie jestem rasistą.
                Że też ktoś może nie zrozumieć prostej sprawy: mówimy o opisanym w gazecie
                konkretnym, jakże rzadkim, przypadku a nie o tym, czy generalnie podmiana
                dzieci jest słuszna czy nie, bo odpowiedź na tak postawione pytanie jest chyba
                oczywista. Może zarzucisz mi jeszcze, że jestem zwolennikiem odbierania dzieci
                ich biologicznym rodzicom, oddawania ich na wychowanie obcym ludziom a jeszcze
                lepiej instytucjom państwowym, bo tylko one wychowają je na prawdziwych
                obywateli ? Dlatego Twoje "założenie" jest zupełnie bez sensu. Poza tym każdy
                może mieć własne zdanie na dowolny temat i opinia WIĘKSZOŚCI forumowiczów jest
                być może istotna dla Ciebie, ale nie dla mnie.
          • Gość: Edyta Re: Jakoś nie chciałabym sie nagle dowiedzieć, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 22:12
            Dokładnie tak. Przez przypadek weszłam dziś na tę stronę i nie ukrywam,że z
            irytacją czytam to co piszecie. Wiem jednak dzięki Wam,jak trudno jest sobie
            wyobrazić osobom które tego nie przeżyły jak to jest. Tak, to mnie zamieniono w
            szpitalu, jestem jedną z bliźniaczek. Cieszę się chociaż że napisałeś to co
            napisałeś - że ta mama jest moją mamą. Z drugiej strony - wiesz, czasem myślę,
            co straciłam nie będąc w swej normalnej rodzinie. Może byłabym inna, lepsza?
            Pozdrawiam,Edyta
        • mikwa Re: Jakoś nie chciałabym sie nagle dowiedzieć, że 26.10.06, 13:49
          Nie mam żadnego problemu. O fakcie posiadania innej biologicznej matki można
          się nie dowiedzieć przez całe życie i mimo to przeżyć je całkiem normalnie. A
          nawet dowiedziawszy sie o tym, normalny, zdrowy człowiek reaguje spokojnie, bez
          histerii. "Matka" to nie komórka jajowa a "ojciec" to nie plemnik. Matka to
          człowiek, to osoba, która dziecko wychowała, która je kochała, z którą spędziło
          ono dzieciństwo, która dbała o nie i chroniła je przez wiele lat. Jeżeli dla
          ciebie "właściwe" jajo jest ważniejsze niż "niewłaściwy" człowiek, to
          współczuję.
          • kadanka Re: Jakoś nie chciałabym sie nagle dowiedzieć, że 26.10.06, 14:39
            zgadzam sie z Mikwa
            "O fakcie posiadania innej biologicznej matki można
            > się nie dowiedzieć przez całe życie i mimo to przeżyć je całkiem normalnie" -
            ale jak pokazuje przypadek tych panstwa, domagajacych sie 700tys (ciekawe, jak
            to wycenili:/), moze lepiej zeby prawda nie wyszla na jaw.
            to przedziwne, ze dla niektorych ludzi rodzicielstwo sprowadza sie wylacznie do
            biologii, do tej samej krwi.
    • olias Proces za zamianę dzieci w szpitalu 26.10.06, 13:44
      fajnie tak - zamiast 2 mają 3, zamiast 1 mają też 3.
    • Gość: Sceptyk Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: *.crowley.pl 26.10.06, 14:17
      Co tu badać, jaką behawiorystykę stosować ?
      W jakim celu ?
      Nauka, o ile to nauka, czyli behawiorystyka chciałaby na podstawie zachowania
      ludzi znaleźć, odkryć, tajemnicę duszy ludzkiej.
      Niestety, a może i dobrze, ze tak jest, w każdym razie tak jest, że zachowanie
      to nie dusza.
      No i jeszcze jedno. Dusza nie w sensie kościelnym, lecz jako tajemnica nazwijmy
      to egzystencji ludzkiej.
      • Gość: titta Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: *.botany.gu.se 26.10.06, 15:44
        Nie rozumiesz. Przyjmijmy, ze sa dwie skrajne obcje: 1. wszystko zalezy od
        genow, 2. wszystko zalezy od srodowiska. W tym pierwszym przypadku wiele teori
        psychologicznych i pedagogicznych traci racje bytu, w tym drugim wrecz
        przeciwnie: wiele rzeczy mozna zmienic poprzez odpowiednie wychowanie. Problem
        w tym, ze prawda lezy gdzies pomiedzy opcja 1 i 2. Od odpowiedzi gdzie (czy
        inaczej co zalezy od genow, a co od srodowiska) zalezy skutecznosc wielu
        terapi, netod wychowawczych, metod nauczania itp. A pomoc odpowiedziec na to
        pytanie moga wlasnie bliznieta jednojajowe.
    • Gość: Vella Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: 193.59.173.* 26.10.06, 14:30
      Jesli ktoś mysli, ze to dla nich takie atwe i fajne niech przeczyta co o tym
      mówił psycholog znający sprawę: kobieta.gazeta.pl/wysokie-
      obcasy/1,53663,609710.html

      • Gość: Sawana podobna historia IP: *.net195-132-217.noos.fr 26.10.06, 14:46
        Mnie tez zamieniono w szpitalu po urodzeniu!Zdarzylo sie to ok 30 lat temu w
        pewnej podwarszawskiej porodowce,pielegniarka zamienila nas po karmieniu a
        rodzice tej drugiej dziewczynki zabrali ja szybko do domu-dopiero moja mama sie
        zorientowala ze przyniesiono jej jakies inne dziecko.Tata z babcia dostali
        adres od poloznej i pojechali mnie odebrac.Czasem mysle co by bylo gdyby mama
        nie zauwazyla:)
    • wissenwertes Kto to jest Reportażysta? 26.10.06, 14:48
      jaka gazeta taki reportażysta?
    • Gość: nomina Re: Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: *.os1.kn.pl 26.10.06, 14:59
      Co to znaczy, że sprawa się przedawniła? Przedawni się, gdy umrą wszyscy
      zainteresowani... ech, obrońcy życia poczętego, szkoda, że narodzone już Was nie
      obchodzi...
    • Gość: humanista Bzdura.. IP: *.orange.pl 26.10.06, 15:08
      > Niewąsko ;))) Ale jest to rewelacyjny przypadek dla psychologów.

      Bzdura niezależnie od wyników badań zawsze można je podważyc mówiąc, że korelacja jakiegoś czynnika z domniemanym efektem to przypadek a nie zależność przyczynowa. Co innego gdyby takich przypadków zbadano np.1000.
    • Gość: Roller Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: *.crowley.pl 26.10.06, 15:20
      Może odnośnie ojców, ojcostwa, matek, rodziców.
      Ojciec nigdy nie jest pewien swojego biologicznego ojcostwa. W zasadzie można
      powiedzieć, że takie nie istnieje. Z oczywistych przyczyn.
      Dlatego rola ojca jest rolą, pozycją, czysto symboliczną. Albo przyjmuje się
      bycie ojcem dla dziecka, albo nie.
      Dlatego faceci robiący badania potwierdzjące badania ustalające ich ojcostwo
      budzą w większości przypadków duże wątpliwości, co do przyjmowania pozycji
      ojca, bycia ojcem. Robienie badań, to raczej przykład patologii, niepewności w
      roli meskiej, ojcowskiej. Można powiedzieć, że tacy faceci są dość mocno
      ograniczeni.
      Z matką jest inaczej.
      Jej pozycja jest realna, rzeczywista i przez to relacja jej do dziecka jest
      bezpośrednia, bliska, podczas gdy ojca nie tak bardzo bezpośrednia, można
      powiedzieć jest pośrednia.
      Niech więc domorośli psychlodzy nie ujednolicają ojca i matki, nie rozmiękczają
      ich, nie umatkawiają ojców, bo to 2 różne bieguny.
      Dziecku potrzebna jest i matka i ojciec, nie 2 matki.
    • yavorius Link do starego artykułu: 26.10.06, 15:24
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53663,610570.html
    • Gość: qwe Proces za zamianę dzieci w szpitalu IP: *.devs.futuro.pl 26.10.06, 15:37
      Ktoś ma linka do tego reportażu? Albo w formie elektronicznej, albo papierowej?
      Chetnie poczytałbym szczegóły.
    • Gość: Zbynek Niechluje, nie znacie języka polskiego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 16:54
      Co w ogóle znaczy ,,Proces za zamianę"?? Tylko i wyłącznie ,,O zamianę", proces
      może być o coś, a nie za coś.
      Co za ćwoki redaktorzy, nie znający podstaw polszczyzny i buraki korektorzy z
      Pipidówki, którzy nie widzą błędów.
      GROZA !!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka