Gość: Arek "Aiwa-Platz" Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu dzi.. IP: *.chello.pl 11.01.07, 12:54 KU..TWO - TO MAŁO POWIEDZIANE! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neron Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu dzi.. IP: *.acn.waw.pl 11.01.07, 12:57 "idź do swojej przychodni - tam dostaniesz informację, które szpitale dyżurują tego dnia w mieście." Jeżeli ktoś pisze takie `rzeczy to niech sparawdzi czy tak wałaśnie jest. Dziecko bolało oko, była godzina 15:30, poszedłem więc do okulisty. Okazało się że w dniu dzisiejszym okulisty nie ma. Pytam się gdzie mogę pójść,pani podała mi adres szpitala gdzie jest dyżu, lecz ten szpital, takiego dyżuru nie prowadzi już od pół roku. Innych adresów nie znała. Odpowiedz Link Zgłoś
anka1 Re: Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu d 11.01.07, 13:17 nie pierwszy raz sie zastanawiam na co ida skladki, ktore sa potracane z mojej pensji i rzekomo na leczenie moje czy rodziny sa przeznaczone. po prostu skandal co sie dzieje w tym szambie zwanym sluzba zdrowia. jak tak dalej pojdzie to pacjenci zaczna z bronia jezdzic i wymuszac od "lekarzy" to co im sie nalezy. bo slowo daje ja na miejscu tych rodzicow przylozylabym spluwe do glowy takiej jednej z druga pani doktor. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leki Re: Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 22:30 ja ci powiem:nie od dziś wiadomo że mamy najdroższe leki w całej unii europejskiej.Często tego nie odczuwasz,bo płacisz 30%,a reszt idzie z dofinansowania,czyli z tych składek zdrowotnych.Firmy farmaceutyczne robią najlepszy biznes.Ja pracuję w firmie i coś o tym wiem.Lekarze to płotki.Cała rozgrywka toczy się na górze który lek wejdzie na listę leków refundowanych.Firma musi "przekonać" ministra,a potem i tak odbije sobie na klientach,a on nawet o tym nie wie ...niezłe co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 21:20 dokładnie tak jest.Powinien być centralny punkt informacyjny telefoniczny ,w którym można by się było dowiedzieć gdzie udzielą najlepszej pomocy. Chyba za nasze składki to nam się należy,żeby jakaś pinda siedziała po drugiej stronie infolinii i koordynowała ten cały syf?Do lekarzy nic nie mam.To nie ich robota żeby wiedzieć gdzie Narodowy fundusz raczył podpisać umowę tego roku,bo kto by za tym nadążył?Ja też bym nie chciał żeby żeby jakiś dajmy na to ginekolog oceniał czy mojemu dziecku trzeba usunąć ząb ,czy nie .A może jeszcze by się wziął za usuwanie?Niezłe jaja!!!Jak ktoś oczekuje takich usług,to jest niespełna rozumu.DOBRZE MÓWIE?!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: warsaw ubezpieczyciel? IP: *.chello.pl 11.01.07, 13:30 no ok ja sie zgadzam ze nasz sluzba zdrowia jest daleeeeka od idealu,a le dziwi mnie jedno. Czemu rodzice zawierzyli "ubezpieczycielowi"?????? W ogole ta informacja jest dla mnie zaskakująca i jednoczesnie moim zdaniem swiadczy nie tyle o znieczulicy obslugi poszczegonych szpitali ale dziwne zachownaie rodzicow. Jezeli malec zrobił sobie krzywde powinni zadzwonić pod numer pogotowia ratunkowego (niekoniecznie 999 jesli to nie bylo zagrozenie zycia) i tam uzyskać informację. Jezeli najpierw zadzwonili do ubezpieczyciela to jest to co najmnej dziwne zachowanie. Co jest wazniejsze zdrowia malucha czy oszcaowanie szkody i ubieganie sie o odszkodowanie? ech, szkoda gadac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz Re: ubezpieczyciel? IP: *.ncl.ac.uk 11.01.07, 13:50 chcialem tylko dodac ze to nie lekarze sa bezporednio odpowiedzialni za organizacje doraznej pomocy medycznej w miescie a WLADZE MIASTA. Niestety w Warszawie brak jakiejkolwiek struktury, wszystko co dzialalo zostalo w ostatnich latach zaprzepaszczone dlatego pelne poczekalnie w jednych szpitalach i puste w drugich i ogolnie to nikt nic nie wie. Majac pelna poczekalnie trudno zajmowac sie organizacja odpowiedniego miejsca leczenia, od tego powinny byc sekretarki medyczne czy pracownicy techniczni. Niestety tych brak albo brak dobrej woli tych co sa. Osobiscie nigdy pacjenta nie odeslalem w takim stanie (zaznaczam, ze odnosze sie do artykulu, a medialne informacje nie zawsze pokrywaj sie rzeczywistoscia). Ile czasem czasu i pracy kosztuje dowiedzenie sie ktora poradnia wlasnie przyjmuje to inna sprawa... Chyba mniej czasu spedza sie na wlasciwym leczeniu niz na organizacji. I tak zawsze ostatnia osoba w kontakcie z pacjentem bedzie lekarz i to on jest wszelakim zlem (mam nadzieje ze czasem i dobrem mimo wszystko)... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
snake72 Pozwać ich!! 11.01.07, 13:57 Kochanie Rodzice biednego synka!! Na Waszym miejscu po 4 godzinach pogoni w stresie z krwawiącym dzieckiem poświęciłbym kolejne 4 miesiące na pozywanie każdego wrednego i niekompetentnego "medyka" (jakoś mi się nasuwa konował), kótry Wam nie pomógł!! I co ma po czymś takim sądzić Polaczek-Szaraczek?? Że ta cała służba zdrowia do wywalenia jest!! Degeneraci i frustraci! Narzekają na psie pensje (a to fakt niezaprzeczalny) ale ze świecą szukać Lekarza, który jest dla pacjenta! Może Ci porządni już siedzą w Niemczech, Irlandii, Anglii i Szwecji a w Polsce zostali niezaradni, nieczuli nieudacznicy?? :-( Źle mi się zrobiło po tym artykule, a jeszcze gorzej po napisaniu powyższego... Odpowiedz Link Zgłoś
wuzzi Nie rodzice a błędne medyczne koło jest tu problem 11.01.07, 14:17 Po przeczytaniu tego artykułu miałem chęć ze złości wywalić notebooka przez okno jechać do tych szpitali i spytać wymienionych lekarzy co by zrobili gdyby to było ich dziecko. Rodzice powinni się zgłosić do Mi. Zdrowia z oficjalną skargą, mam nadzieję, że się wszystko dobrze zrośnie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
elpooho Re: Nie rodzice a błędne medyczne koło jest tu pr 11.01.07, 14:33 Do złamanego zęba szukali specjalisty od stomatologii dziecięcej? Co za absurd. Jestem dentystą, miałem w życiu sporo małych pacjentów ze złamanymi zębami i nawet mimo braku ww. specjalizacji naprawdę wiem jak sobie w takiej sytuacji poradzić. Ręce po prostu opadają. Powinni się cieszyć, że nie mieszkają na Zachodzie - tam takiego specjalistę znaleźliby może w dobrym szpitalu uniwersyteckim (tak absurdalnej ilości specjalizacji jakie przyznawano, i jeszcze przyznaje się, w Polsce nie ma chyba nigdzie na zachód od Odry) a dzieckiem zająłby się dowolny przyzwoicie wykształcony dentysta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbój Re: Nie rodzice a błędne medyczne koło jest tu pr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.01.07, 15:06 Czytaj dokładnie. To lekarze ich odsyłali do takiego specjalisty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elpooho Re: Nie rodzice a błędne medyczne koło jest tu pr IP: *.dsl.pipex.com 11.01.07, 18:41 OK, więc rada dla rodziców - w takiej sytuacji idźcie do najbliższego dentysty, powinien pomóc nie odsyłając do specjalistów. Po drugie co ciekawe na tyłach szpitala na Lindley'a mieści się część wydziału stomatologicznego Akademii Medycznej, w tym chirurgia. Jednak najwyraźniej na Lindley'a pracują idioci (albo lekarze skrajnie nieprzychylni pacjentom, co na jedno wychodzi). Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Nie rodzice a błędne medyczne koło jest tu pr 11.01.07, 21:57 No właśnie - ja też w zdumieniu przeczytałam o jeżdżeniu od szpitala do szpitala, zamiast wejść do dowolnego gabinetu dentystycznego, nawet niechby i dziecięcego - też łatwiej chyba znaleźć, niż szpital?. Dentysta szwy założyć umie, znieczulić umie, rentgen nawet pewnie prawie każdy ma. Po diabła ciągać to nieszczęsne, krwawiące dziecko po całym mieście?? Poza tym trudno uwierzyć, że ci państwo doskonale znają Warszawę, skoro nie pojechali od razu na Nowy Zjazd albo chociaż nie zapytali o to... Niemniej odsyłanie pacjenta z kwitkiem to horror. Cierpię na migreny i nie szukam pomocy lekarskiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbój Re: Nie rodzice a błędne medyczne koło jest tu pr IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.07, 10:54 To nie są lekarze, a dziecko miało wypadek. Po wypadku jedzie się do szpitala, a nie diagnozuje amatorsko i samodzielnie wybiera metodę leczenia. Po fakcie to każdy jest mądry. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Nie rodzice a błędne medyczne koło jest tu pr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 22:36 co za stek bzdur???????jakiś nawiedzony jesteś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: masza76 Re: Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu d IP: *.aster.pl 11.01.07, 15:07 niestety brałam udział w podobnym zdarzeniu. w zeszłym miesiącu moja bratanica zaczęła się dusić miała zapalenie górnych dróg oddechowych). próbowałam dowiedzieć się dokąd trzeba pojechać, dzwoniłam do czterech warszawskich szpitali, w tym dwóch dzieciecych. w jednym nikt nie odbierał, w drugim podany tel. był niewłaściwy, w dwóch pozostałych nie potrafiono mi udzielić odpowiedzi, gdzie jest ostry dyżur laryngologiczny dla dzieci. dowiedziałam się jedynie, ze żeby zostać przyjęta z dzieckiem na ostry dyżur najpierw muszę z przychodni, gdize zapisane jest dziecko uzyskać skierowanie od pediatry. nie dziwię sie, ze niektorzy od razu dzwonią po pogotowie. przykre, ale prawdziwe niestety Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikt Re: Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu d IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 23:31 "Lekarz dyżurny zadba o warszawiaków - porozumienie prezydenta Kazimierza Marcinkiewicza i ministra Zbigniewa Religi Prezydent Kazimierz Marcinkiewicz i minister Zbigniew Religa postanowili, że szpitale podległe ministrowi zostaną włączone do sytemu opieki zdrowotnej Warszawy. Lekarz Dyżurny Miasta będzie mógł teraz decydować o przyjmowaniu pacjentów do 19 warszawskich szpitali. Pozwoli to uniknąć sytuacji, kiedy pacjent jeździ karetką od szpitala do szpitala, bo te odmawiają jego przyjęcia. Prezydent zapowiada podobne porozumienia z rektorem Akademii Medycznej oraz marszałkiem województwa – właścicielami kolejnych 17 szpitali. - Moim celem jest jak najszybsze doprowadzenie do sytuacji, w której lekarz dyżurny będzie dysponował wszystkimi miejscami w zasobach szpitalnych stolicy – zapowiedział K. Marcinkiewicz. Pomysł prezydenta popiera minister Zbigniew Religa – To bardzo dobra wiadomość dla warszawiaków. Idąc śladem stolicy, warto wrócić do sprawdzonej już kiedyś instytucji lekarza dyżurnego miasta w skali całego kraju. Dzięki porozumieniu prezydenta i ministra do 10 szpitali miejskich dołączy 9, dla których minister jest organem założycielskim. Jest wśród nich renomowany Instytut Kardiologii, Instytut Matki i Dziecka i Centrum Zdrowia Dziecka. Wszystkie będą teraz koordynowane przez lekarza dyżurnego miasta. System będzie działał przez cała dobę, także w soboty i niedziele. W przypadkach ratowania życia lekarz dyżurny zadecyduje o przyjęciu pacjenta nawet bez konsultacji z szefami placówek. Podobnie będzie się działo w sytuacjach kryzysowych – katastrof bądź zagrożenia terrorystycznego. Obecnie warszawskie szpitale podlegają kilku organom założycielskim: miastu, ministerstwu zdrowia, samorządowi województwa, rektorowi Akademii Medycznej, MON, MSWiA. Wydatki Warszawy na opiekę zdrowotną rosną dynamicznie od czterech lat. W 2006 roku wyniosą blisko 70 mln zł. 2006-09-18, Biuro Prasowe" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 22:39 dziecko zaczęło się DUSIĆa ty dzwoniłaś do szpitali?coś tu kręcisz kobieto Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdrowy na umyśle Re: Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu d IP: *.chello.pl 11.01.07, 15:56 Przerażające, irytujące, dołujące,beznadziejne,chwytające za gardło. To co przeczytałem mną wstrząsnęło. Wyrzuciłbym tych którzy odmówili pomocy, lekarz składa przysięgę Hipokratesa jeśli ma ją w tyłku to powinien zmienić zawód. Upubliczniłbym nazwiska i personalia osób które utrudniły pomoc temu maluchowi bądź nie zareagowały na zaistniałą sytuację. Dziwi że w centrum Polski pracuje aż tylu dyletantów i dyletantek , mam tu na myśli tych negatywnych pracowników służby zdrowia którzy olali tych Państwa. Opublikowałbym tych lekarzy czy personel którzy pomogli i doradzili co zrobić.Może nakłoniłoby to innych negatywnie nastawionych do postawieniem się ponad procedurami to podobnych czynów. Tylko tak można przywracać normalność i gdzie nam do Europy...Żenua Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiek Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu dzi.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 17:15 Rodzice!!! Trzeba ze sobą mieć zawsze przy sobie kilkaset złotych na łapówki, przecież służba zdrowia tak mało zarabia. Za te pare stówek, łajzy zrobią wszystko! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arahat spoko: mamy swiatynie opatrznosci i jakky malec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 17:35 nie doczekal byloaby piekne nabozenstwo z krzykiem jacy to lekatrze chamy!!!! i ze napewno to ubeki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JB Bo kasa idzie na becikowe IP: 87.105.164.* 11.01.07, 17:37 Ważne, żeby sięurodził i kler miałco chrzcić, komunizować itp... Po co leczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oBCY GOSTEK Re: Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu d IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 18:19 Wychodzi na to, że główny problem jest w znieczulicy bo Prywatna Firma Ubezpieczeniowa nie dośc że żle pokierowała to jeszcze nie zabezpieczyła tej pomocy. Poza tym lekarze z nfz też odmówili czyli mam pytanie - skoro nie chodzi o pieniądze( i prywatna firma i państwoWe leczenie) to o co chodzi tak naprawdę? Odpowiedz Link Zgłoś
elpooho Re: Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu d 11.01.07, 18:47 O to, że uszkodzony był ząb. Wiem z własnego doświadczenia, że w takiej sytuacji lekarzy ogarnia absolutny paraliż decyzyjny. Żeby nawet nie chcieć dziecka zeszyć bez konsultacji dentystycznej - co za bzdura? A wynika to, niestety, z niedouczenia i wąskiej specjalizacji. No i znieczulicy. Oraz głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BEE Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu dzi.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 19:13 Bzdurny artykuł-o czym opowiada tak naprawdę-o znieczulicy???chyba o nieznajomości topografii miasta.RZeczywiscie rodzice świetnie się orientują w Warszawie,skoro -mieszkając na mokotowie nie wiedzą jak z Hożej dojechać na litewską,a mając 3 adresy stomatologów z rzeczonej Litewskiej jadą na gocław czy do ząbek ,a nie na bryły(okolice wilanowskiej).dobrze ,że nie do warki.Poza tym trochę trzeba pomyśleć,żeby skonstatować,że z dzieckiem jedzie się do szpitala dziecięcego,a nie na lindleya.gratuluje rodzicom wyboru doradcy ubezpieczeniowego.następnym razem proponuje w takiej sytuacji wezwać poradzić się korporacji taksówkowej,bedzie szybciej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BLAKE GW powinna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 21:43 postarać się O PUBLIKACJĘ NAZWISK TYCH LEKARZY mimo wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mcqueen Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu dzi.. IP: *.chello.pl 11.01.07, 22:08 Za drugim podejściem walił bym przez łeb. Kilka krotnie jeżdziłem z dziećmi po lekarzach i nigdy nie było takich jaj. Oprocz wyjątkow z tego opowiadania uważam że wszyscy powinni ponieść konsekwencje. To powinno zostać zgłoszone do prokuratury - nie udzielenie pomocy. Pomijajać -dawno takiej znieczulicy nie widziałem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wanda z otwocka Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu dzi.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 22:09 Doskonale wiem co przezyli Ci ludzie, sama byłam w takiej sytuacji. Moja córcia 3 lata biegła po chodniku i z całej siły walneła twarzą w wystającą odnogę drzewa.krew lała się tak że obie wyglądałyśmy jak zmasakrowane. w okolicy akurat nie było żywej duszy,a mąż w pracy. W naszym szpitalu w OTWOCKU na UL. BATOREGO po prostu nas olali nikt nawet niechciał zerknąć,a co mówić o zatamowaniu krwotoku znosa. Zwłaszcza że była to niedziela tegorocznego upalnego lata. powiedzieli że nie mają dziecinnego laryngologa, adla dorosłych się nie dotknie. Oczywiście wysłali nas do warszawy, na Nikłańską tam zajeli się nią jak trzeba, ale też nikt się nie przejmował jak tam dojedziemy. Na szczęście szwagier był w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bleh pielęgniarka się zlitowała??? IP: *.aster.pl 11.01.07, 23:31 Nie rozumiem. lekarz bydlę, bo nie udzielił informacji, mimo tego, że jest od udzielania pomocy (której swoją drogą nie udzielił), a nie informacji, a pielęgniarka, która ma nieco mniej odpowiedzialną prace niż lekarz i właściwie bardziej jest to jej obowiązkiem niż lekarza ZLITOWAŁA się. Autor pomyślał coś zanim napisał to zdanie? Ona się nie zlitowała, tylko wykonała swój obowiązek! A w ogóle od udzielania informacji jest recepcja (czy jak to się zwie), więc domagania się informacji od lekarza zamiast z recepcji nie nazwałbym zaradnością... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nikt Lekarz dyżurny miasta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 23:42 Wpisz w wyszukiwarkę "warszawa lekarz dyżurny miasta", dowiesz się kto ma udzielać informacji. Odpowiedz Link Zgłoś
alienxxx Re: Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu d 12.01.07, 00:06 nie widzialem nigdy biednego lekarza co wiecej znam kilku, ktorzy pensje w panstwowych szpitalach traktuja jak zapomoge od panstwa - prawdziwe pieniadze zarabia sie gdzie indziej dlatego tez jak slysze o kolejnych rzadaniach tej grupy zawodowej zalewa mnie krew wszyscy ci placzacy lekarze, gornicy, rolnicy i inne pokrzywdzone przez los niedorajdy maja przeciez mozliwosc porzucenia swoich slabo platnych etatow i zatrudnienia w MPO, na miejskim wysypisku lub w innym przytulnym miejscu... gdybym byl w podobnej sytuacji zanotowalbym sobie nazwisko takiego konowala i wiedzialbym co z tym pozniej zrobic... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbój Re: Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu d IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.07, 10:58 Nie zanotowałbyś. Jestem głęboko przekonany, że nic byś nie zanotował w takiej sytuacji, bo wtedy są ważniejsze rzeczy do roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lekarz Re: Żaden szpital nie chciał pomóc 2,5-letniemu d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 22:18 służę:lekarz nie może zajmować się koordynacją pacjentów,bo jak nazwa wskazuje powinien zajmować się leczeniem.Powinna być osoba wyznaczona do tego rejestratorka,informacja,infolinia,gdzie można byłoby się dowiedzieć w którym miejscu możesz uzyskać adekwatną pomoc.Planowane są odziały ratunkowe,gdzie idziesz z nagłym przypadkiem,tam dorażnie cię zaopatrują i decydują czy wymagasz pomocy specjalisty i jakiego,czy nie.Niestety te odzdziały raczkują ,bo potrzebne są na to dodatkowe pieniądze ,których fundusz,jak to zwykle fundusz:-)) nie ma.Uważam że dopóki to nie zostało rozwiązane fundusz powinien wprowadzić infolinię szeroko znaną jak np 999 gdzie udzielałby takich informacji.Zauważ,że jeśli chodzi o stomatologię(a tu był taki przypadek)fundusz podpisuje umowy raz z jednym ,raz z drugim.Jeśli chodzi o dyżury,to co roku są gdzie indziej,podobnie jak specjalistyczna stomatologia dziecięca i inne specjalności stomatologiczne(chirurgia,otrodoncja)..Niestety w Polsce wszystko jest wzięte na żywioł i najczęściej obarcza się pomocą dorażną lekarzy ,którzy powinni wykonywać planowe zabiegi.Ale oczywiście tak jest taniej:-))).Gdyby posadzić lekarza dyżurującego ,trzeba byłoby mu zapłacić .Fundusz nie jest zainteresowany wykupieniem tych usług.Chyba już trochę przynudziłem :-),ale mam nadzieję że wyjaśniłem ci to choć trochę(aczkolwiek przydługo). Odpowiedz Link Zgłoś