Dodaj do ulubionych

Ogrodzić Ogród Saski!!!

07.07.03, 12:25
Ogrodzić, sprzątać, wyznaczyć rozsądne godziny otwarcia i pilnować. Wiem, że
był już taki wątek na forum "Śródmieście", ale tu chyba ma szanse zaistnieć
skuteczniej. Przypominam sobie o tym za każdym razem, kiedy przez Ogród
przechodzę - zwłaszcza, kiedy patrzę na zdewastowaną Świątynię Westy nad
stawem. Dla potrzeb ruchu pieszego poza godzinami otwarcia w zupełności
wystarczyłyby przejścia przez Plac Teatralny i Wierzbową z jednej strony, i
między torami tramwajowymi a przyszłym ogrodzeniem od Marszałkowskiej z
drugiej. Ogrodzenie Ogrodu otworzyłoby poza tym drogę do jego remontu -
równie, a może jeszcze bardziej koniecznego, jak rok temu w Ogrodzie
Ujazdowskim. Czy Naszym Ekspertom wiadomo coś o planach władz miasta w tej
kwestii?
Obserwuj wątek
    • tomasz.urzykowski Re: Ogrodzić Ogród Saski!!! 07.07.03, 13:03
      Projekt ogrodzenia i rewaloryzacji Ogrodu Saskiego powstał za poprzednich władz Warszawy. Jest to koncepcja
      pana Wojciecha Trzópka - architekta krajobrazu. Problem w tym, że wciąż nie wiadomo, jak będą w przyszłości
      wyglądać granice tego zabytkowego parku. W momencie odbudowy pałaców Saskiego, Bruhla i kamienic przy ul.
      Królewskiej na pewno zostaną przesunięte, ale jak daleko? Nikt w Ratuszu nie umie tego powiedzieć. Inna sprawa to
      rozdzielenie Ogrodu Saskiego i dawnego ogrodu pałacu Błękitnego (oba ogrody po wojnie zostały połączone, a dziś
      mówi się o ich ponownym oddzieleniu). Wówczas Ogród Saski straci duży fragment od północy, ale zarazem nie
      odzyska utraconej po wojnie części od zachodu, którą odcięły jezdnie ul. Marszałkowskiej. Dyskusja o kształcie
      ogrodu trwa i nie sądzę, by udało się otoczyć go parkanem przynajmniej do czasu ustalenia jego północnej (od pałacu
      Błękitnego) i wschodniej (od przyszłych gmachów przy pl. Piłsudskiego) granicy.
      Załączam swój tekst na ten temat sprzed trzech lat. Jest wciąż aktualny.


      Zielony tort
      Plany rekonstrukcji pałaców Saskiego i Bruehla oraz trzech kamienic wzdłuż Królewskiej cieszą, ale i niepokoją.
      Budynki bez pardonu wcisną się w Ogród Saski. Są też propozycje okrojenia parku z innych stron.
      Wszystko przez to, że w 1965 r., wpisując park do rejestru zabytków, nie określono granic chronionego terenu.
      Skutek - każdy dziś postrzega obszar Ogrodu Saskiego po swojemu. Coraz głośniej mówi się o potrzebie oddzielenia
      od niego gruntów przyłączonych na przełomie lat 40. i 50.
      - Boję się, że niebawem park będzie okrajany jak tort - przewiduje Maria Brukalska, zastępca wojewódzkiego
      konserwatora zabytków.
      Od salonu do deptaka
      Ogród Saski to pozostałość po wielkim barokowym założeniu urbanistycznym - Osi Saskiej. To również najstarszy
      publiczny park Warszawy. O jego dzisiejszym kształcie zdecydowano już po wojnie - jezdniami Marszałkowskiej
      odcięto zachodnią część historycznego założenia, ale za to dołączono do niego od północy dawny ogród Pałacu
      Błękitnego i skrawek ziemi należący kiedyś do kościoła św. Antoniego, a od wschodu działki po zburzonej zabudowie
      pl. Piłsudskiego. Na nowo rozplanowano alejki i zieleń. Przed 1950 r. rozebrano ogrodzenie parku, zmieniając �letni
      salon Warszawy� w przechodni skwer. Likwidując parkan, zatarto stare granice ogrodu. Nowe można znaleźć tylko
      na mapach geodezyjnych. Narysowane zieloną linią, biegną wzdłuż Królewskiej i Marszałkowskiej, potem po tylnej
      elewacji Pałacu Błękitnego, ścianie kościoła św. Antoniego, ogrodzeniu bazy MPRO i szkoły. Dalej przecinają Niecałą,
      by po chodniku dojść do Fredry i wzdłuż tej ulicy dotrzeć do Wierzbowej. Przy przystanku autobusowym skręcają w
      prawo, ciągną się po obrzeżu posadzki pl. Piłsudskiego i docierają do Królewskiej.
      Powrót do przeszłości
      Ograniczyć obecny obszar Ogrodu Saskiego proponuje Ewa Nekanda-Trepka z Ośrodka Dokumentacji Zabytków: -
      Czymś innym jest park w historycznym kształcie, a czymś zupełnie innym dzisiejszy teren zieleni. Najważniejsze są
      historyczne ramy Ogrodu Saskiego, dlatego powinno się od niego oddzielić przyłączone później ogród Pałacu
      Błękitnego i działkę Pałacu Bruehla. Również architekt krajobrazu Wojciech Trzópek, współautor wykonanej 1,5 roku
      temu dla gminy Centrum koncepcji rewaloryzacji Ogrodu Saskiego, jest za odłączeniem od niego ogrodu Pałacu
      Błękitnego: - Oba założenia można rozdzielić ogrodzeniem. To powrót do stanu historycznego - podkreśla.
      Jego koncepcja przewiduje też m.in. wzniesienie w części parku wzdłuż ul. Królewskiej szeregu pawilonów. - To też
      nawiązanie do przeszłości. Kiedyś w Ogrodzie Saskim było kilkadziesiąt budynków - tłumaczy Wojciech
      Trzópek. Stawianie budynków wśród parkowej zieleni dopuszcza Ewa Nekanda-Trepka.
      - Jeśli byłaby to architektura zaprojektowana z kulturą, w odpowiedniej formie i skali, która przywracałaby Ogrodowi
      Saskiemu charakter �salonu Warszawy�, to jestem za.
      Wąski pas
      Maria Brukalska broni dzisiejszych granic parku: - Ogród po wojnie zmienił proporcje - ubyło go od zachodu, przybyło
      od północy. I niech tak pozostanie, bo przynajmniej jego powierzchnia zbliżona jest do historycznej.
      Wtóruje jej Krystyna Rafalska, kierownik działu parków Zarządu Oczyszczania Miasta, opiekującego się zielenią w
      stolicy: - Jeśli odcięto by dawny ogród Pałacu Błękitnego, a wzdłuż Królewskiej postawiono pawilony, z Ogrodu
      Saskiego pozostałby tylko wąski pas.
      Obawy obu pań budzi też planowany parking pod pl. Piłsudskiego, który, choć nie wcina się w park, może
      spowodować obniżenie wód gruntowych i usychanie parkowych drzew. Wojciech Trzópek zapewnia jednak, że
      wykopy nie będą miały wpływu na roślinność.
      - Drzewa w Ogrodzie Saskim nie czerpią wody ze źródeł podziemnych, ale z opadów. Tak wynika z opracowania
      wykonanego na nasze zlecenie przez zespół przyrodników - twierdzi.
      Każdy sobie ogrodzi
      Po zatwierdzonej już odbudowie pałaców Saskiego i Bruehla oraz trzech kamienic przy Królewskiej 16,3-hektarowy
      obszar parku zmniejszy się o ponad 1,4 ha. Zajęcie pod pawilony wystawowe i gastronomiczne pasa ogrodu
      przylegającego do Królewskiej to odcięcie ok. 1 ha. Jeśli do Pałacu Błękitnego powróci jego dawny ogród, a do
      kościoła św. Antoniego skrawek ziemi wzdłuż odchodzącej od Senatorskiej żwirowej alejki, zabytkowemu parkowi
      ubędzie jeszcze prawie 1,4 ha. Na tym może nie koniec...
      - Przyszłe użytkowanie Ogrodu będzie związane z funkcją budynków, które wokół niego powstaną. Przecież NBP,
      który chce odbudować Pałac Saski, ma swoje przepisy dotyczące bezpieczeństwa. Niewykluczone, że bank
      zażyczy sobie ogrodzenia przylegającej do swej siedziby części parku i ludzie nie będą mogli podchodzić do
      kolumnady - obawia się Maria Brukalska.
      Najpierw parkan, potem inwestycje
      Co do jednego nie ma wątpliwości - dopóki nie zostaną jednoznacznie określone granice ochrony Ogrodu Saskiego i
      nie wyrośnie na nich ogrodzenie, park nie będzie bezpieczny. Śladem właściciela restauracji Vivaldi, który w jednej z
      alejek urządził nielegalnie parking dla aut gości swego lokalu, przyjdą inni inwestorzy. I znów władze miasta będą się
      zastanawiały, czy naruszony został historyczny obszar ogrodu, czy też nie?
      - Musi się zebrać gremium ekspertów i zdecydować, gdzie się kończy Ogród Saski - mówi Aleksander Broda,
      generalny konserwator zabytków. Zdaniem Ewy Nekandy-Trepki przede wszystkim trzeba ustalić, co chronić, a
      czego nie. Dopiero później podejmować decyzje o inwestycjach w sąsiedztwie parku. Siedem lat temu na zlecenie
      władz Warszawy powstał projekt metalowego parkanu, nawiązującego formą do przedwojennego. Ogrodzenie miało
      przebiegać po dzisiejszym obrysie ogrodu. Jedynie od wschodu, na wypadek odbudowy pałaców Saskiego i Bruehla,
      przewidywano ustawienie konstrukcji tymczasowej.
      - Pokazane w projekcie granice parku są najwłaściwsze i obowiązujące - zaznacza Ewa Domanus, wicedyrektor
      wydziału architektury gminy Centrum. Materiał trafił jednak do szuflady, bo nie było pieniędzy na wprowadzenie go w
      życie. - Powiedziano nam potem, że to była tylko inicjatywa wyborcza - wspomina Maria Brukalska.
      Czy i tym razem skończy się na dyskusjach i nie zrealizowanych projektach?
    • vulture i podłączyć pod prąd 29.08.03, 16:02
      Za każdym razem, gdy przechodzę Ogrodem Saskim, zwraca moją uwagę wieża
      ciśnień, finezyjnie udekorowana sprayem. Budzą się we mnie wówczas jak
      najbardziej gwałtowne odruchy w stosunku do sprayujących, za które to odruchy
      idzie się do więzienia. Ale o ile do bohomazów na blokach jakoś przywykłem, to
      do sprayów na zabytkach do tej pory nie mogę.
      • mctomash i dookola porozsypywac szkla do gory ostrzem!! 20.09.03, 22:15
        puscic psy z tygrysami, i chlopakow z GROMu. Jestem przeciwny temu co tu
        wymyslacie. Juz raz Saski byl ogrodzony i wcale mi sie to nie podobalo.
        Wyobrazcie sobie jak wygladalo by to miasto, gdyby ogradzac wszystkie ciekawsze
        obiekty, ludzie sie zamykaja w osiedlach, jak to wyglada, niedlugo to jeszcze
        moze zaczniemy schodzic pod ziemie.
        pozdrawiam
        TOmash
        • vulture i zafundować spreje chłopakom 21.09.03, 16:18
          W sumie racja - nie ogradzać, nie sprzątać i nie pilnować. Niech pod fontanną
          walają się psie gówna, a na wieży ciśnień widnieją bohomazy. Wtedy żadni
          zasrani turyści nie będą nam dupy zawracali, a młodzież sobie poszaleje, ot co!
        • roody102 Re: i dookola porozsypywac szkla do gory ostrzem 22.09.03, 17:37
          Ja generalnie jestem przeciwnikiem gordzenia swiata plotami, ale akurat w tym
          przypadku jest to dobry pomysl. Jestesmy jeszcze za bardzo zacofanym
          spoleczenstwem, zeby zakaz nas powstrzymal, wiec potrzeba slupkow, plotow itd...
    • kopcik Re: Ogrodzić Ogród Saski!!! 24.09.03, 01:33
      Świątynia Westy nie jest czasem odnowiona, jak ostatnio przechodizłem z daleka nie widzialem żadnych sprejowych bochomazów.
    • vulture no dobra 24.09.03, 16:31
      Nie jestem faktycznie za zamykaniem terenu w ogóle, ale za pilnowaniem go w
      sposób porządny. Co z tego, że odnowiono świątynię, skoro za chwilę znów
      zostanie pokryta warstwą paskudnych plam? Nie lepiej wydać na ochronę niż co
      chwila remontować zdewastowane zabytki? Przecież to wstyd, chociaż -
      oczywiście - nasze miasto rządzi się nieco innymi prawami, niż inne miasta, w
      kwestii ochrony zabytków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka