radii
12.11.07, 18:38
Szanowni sąsiedzi, dosłownie 10 minut temu przydażyła mi się następująca historia:
Przyjechałem pożyczonym samochodem (własnego nie posiadam) z zakupami na nasze
osiedle. Poinformowałem ochronę, że chcę wjechać i najchętnije zostawiłbym
samochód na całą noc. W odpowiedzi usłyszałem że nie ma miejsc.
W związku z tym poprosiłem o wpuszczenie na czas rozładunku. Z wielka łaską
otrzymałem 15min przepustkę. Kiedy wjechałem na osiedle okazało się że mimo
zapewnień ochrony są wolne 2 spośród wyznaczonych miejsc do parkowania. Pragnę
tutaj dodać, że gdy wjeżdżałem na nasze osiedle żaden samochód go nie
opuszczał. Zaparkowałem na wolnym miejscu parkingowym i poszedłem do ochrony
oddać 15min przepustkę. Przy okazji powiedziałem co myślę o ich
prawdomówności. Zarządałem jednocześnie przepustki na miejsce, które miałobyć
zajęte a okazało się wolne. W odpowiedzi usłyszałem w mało cywilizowany sposób
że panowie zastanowią się czy mi wydadzą przepustkę oraz jeśli chcę wjeżdżać
na teren osiedla to powinnem kupic sobie garaż. Dodali też że wykonują
polecenia zarządu.
Stwierdziłem iż nie będę panów prosił sie o przepustkę, machnąłem ręką i
postanowiłem napisać powyższy post.
Proszę moich drogich sąsiadów o opinie.
Chętnie przeczytam taż wytłumaczenie prezesa naszej wspolnoty, ktorego
zachownie z dnia na dzien co raz bardziej przypomina Stanisława Anioła ze
słynnej komedii Alternatywy 4.
Czekam na opinie i pozdrawiam.