niech
05.08.03, 21:40
www2.gazeta.pl/cjg/1,33253,1599918.html
Skoro Mela Verde zostala zwiedzona, to ja wstapilem do Prowansji. W
poszukiwaniu klimatu. Jest ciasno, glosno, gra radio Kolor, obsluga (mimo ze
wnetrze nie jest duze) bierze udzial w wyscigu slimakow. Na dwie osoby podaja
jedno menu, zero serwetek, zero przypraw, zero popielniczek (po czwartej
prosbie przyniesli). Do salat nie podaja bagietki, jak juz wymusilismy podali
nam cos czego kon by nie zjadl. Zupa piwna to zwykly grzaniec, generalnie w
potrawach nie ma ziol i przypraw. Jest za to skandalicznie drogo jak na takie
miejsce. Dziennikarze Gazety mogliby jednak ruszyc tylek i sprawdzic podawane
przez siebie informacje.
PS. Zajrzalem do tego tekstu. Anna Krezlewicz. Brawa dla tej pani.