Dodaj do ulubionych

knajpki na Grochowie

IP: *.stacje.agora.pl 24.11.03, 20:08
Polecilibyście jakieś sympatyczne lokale? Gdzie na Grochowie można smacznie
zjeść, wypić dobrą kawę/herbatę albo przepędzić pół nocy przy czymś
mocniejszym?
Obserwuj wątek
    • Gość: rafal Re: knajpki na Grochowie IP: *.chello.pl 24.11.03, 22:24
      na grochowie sie nie da.... kiedys bylo fajnie w "kolibie" przy
      grochowskiej/terespolskiej - teraz tam jest jakas knajpka-restauracyjka (koliba
      to polska knajpa byla) z drzewkami przed wejsciem i drogim menu - ale w srodku
      nie bylem po zmianie.... a tak to pustynia....
      • Gość: DoKo Re: knajpki na Grochowie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.03, 09:01
        andulka7 napisała:

        > Czy to ma znaczyć że na Grochowie poza jedna włoska knajpką i jedną cukiernią
        > nie ma nic ??


        No... Nie ma :D He he żartuje oczywiście... przy Grochowskiej jest pełno lokali
        tylko poprostu nie są wypróbowane przez tu obecnych. A skoro się czegoś nie
        wypróbowało to chyba bez sensu jest to polecać...?
        • Gość: dżordż Re: knajpki na Grochowie IP: *.stacje.agora.pl 21.12.03, 15:20
          Próbowałem ostatnio sprawdzić Capiodoro ale okazało się, że o 21.30 tam już
          zamknięte na cztery spuste. Wic jadłem i piłem w Pizza Hut, o której nikt tu
          nie wspomina, po parzystej stronie Al.Waszyngtona, niedaleko skrzyżowania z
          Kinową. Wystrój banalny i toaleta do liftingu ale jedzie i obsługa O.K.
          Zwłaszcza tortille polecam.
          Wcześniej zahaczyłem o bar Libo przy R.Wiatraczna. Serwują niewyszukaną kuchnię
          m-dzynarodową w rodzaju piersi z kurczaka, surówka i frytki/ziemniaki a 16 zł
          oraz bardzo przyzwoitą kawę Alfredo. To miejsce raczej na szybki obiad niż
          dłuższe posiedzenie.
          Znajoma, grochowianka z urodzenia, twierdzi, że gdzieś na terenie gmachu
          słynnego Universamu, funcjonuje jakaś restauracja. Może ktoś tam był?
          Ona też twierdzi, że najlepsze rurki z kremem dają w budce przy Rondzie
          Wiatraczna.
          POzdr.
          • Gość: DoKo Re: knajpki na Grochowie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 22:24
            W Uniwersamie jest faktycznie jakaś restauracja... Przynajmniej była w zeszłym
            roku... nie moge wiele o niej powiedzieć bo w srodku nie byłam ale właśnie w
            zeszłym roku na szybie owej restauracji wisiała wielka tablica: "BAL
            CZTERDZIESTOLATKÓW POD HASŁEM >DZISIAJ SIĘ UDA< 10zł wstęp, konsumpcja 15zł w
            każdą sobotę i niedzielę" :) smiałam się przez kilka dni... :) "pod hasłem
            dzisiaj się uda"!!!! :D Przepraszam jeśli kogoś uraziłam...
            • Gość: dżordż Re: knajpki na Grochowie IP: *.stacje.agora.pl 30.12.03, 16:17
              Cukiernia przy Wiatraku/Al.St.Zjedn. jest rzeczywiście O.K. B.dobra kawa i
              wybór ciast, których nie próbowałem ale koleżanka zaświadcza, że genialne.
              Lokal - jeśli mnie pamięć nie myli - nazywa się Cukiernia Olczak i Synowie i
              działa (rzez jasna nie w tym miejscu) do 1942 r. , co jak na warunki
              warszawskie wydaje mi się szczegółem godnym uwagi. Wystrój kompletnie nowy,
              stylizowany na empire ale bez przesady. Do tego duże firmowe filiżanki i okna
              bez firanek dzięki czemu bez przeszkód można się rozkoszować widokiem. Było
              sympatycznie.
          • Gość: mat Re: knajpki na Grochowie IP: 5.5R* / 212.121.135.* 30.12.03, 16:34
            Eeeee tam, ta Pizza Hut ma u mnie dożywotnio krechę - póki mieszkałem w
            promieniu 100 metrów od "lokalu" to robili wielką łaskę i dostarczali pizzę do
            domu. Ale już na ulicę Paca gdzie teraz mieszkam - myślę że w linii prostej to
            z tego pizza huta będzie z 500 metrów, może nawet mniej - to już jest dla nich
            za daleko i tam nie dowożą. Dziadostwo. Przestawiłem się totalnie na Telepizzę
            (które w dzielnicy mamy dwie, obie na Grochowskiej) i bardzo sobie to chwalę. A
            co do pizza huta w lokalu na Waszyngtona - to zawsze miałem tam wrażenie że
            personel jak ma mniej niż 5 klientów na raz to olewa i nic mu sie nie chce, a
            jak ma więcej niż pięciu - to z kolei nie radzi sobie z obsługą "tak licznie
            przybyłych". Nędznie tam jest moim zdaniem.

            A - a co do cukierni na Wiatraku to potwierdzam że ciastka mają bardzo dobre.
            Co do kawy - jak kawa, bez uniesień.
        • Gość: dżordż Re: knajpki na Grochowie IP: *.stacje.agora.pl 20.01.04, 21:21
          Ona, wszystko wskazuje, że zostaliśmy sąsiadami. Za jakieś 3-4 tygodnie
          zamieszkam w uroczej kamieniczce z lat 30. przy Al Waszyngtona. Póki co
          remontuję a właściwie restauruję bo mieszkanko zachowało sporo detali (mam
          nawet przedwojenną terakotę - robotnicy pukali się w czoło kiedy zabroniłem
          skuwania) i rozpoznaję okolicę. Odwiedziłem ponownie bar Libo i trochę lepsze
          wyniosłem wrażenia - podają także polskie potrawy. Źle wróżę natomiast
          Capiodoro. Serwują pozbawione wdzięku pasty. I być może dlatego w ciągu
          godziny byłem jedynym klientem, co wskazuje, że zakład może splajtować.
          Byłem też w cukierni Olczak i Syn (taka jest nazwa) i będę bronił tamtejszych
          kaw, zwłaszcza lekkiej amerikany, w sam raz na rozpoczęcie popołudnia albo
          trzecią filiżankę.
          Ktoś zachwalał Saską Kępę. Jasne, że tam pachnie i knajp dostatek ale mnie
          chodzi o atrakcje grochowskie.Fajnie wyskoczyć z domu na mały spacer i po tzw.
          drodze odwiedzić jakiś przybytek. Tym bardziej, że Grochów ma sporo ciekawej
          przedwojennej zabudowy z wnętrzami wprost stworzonymi dla knajp.
          Natomiast na terenie Uniwersamu jest restauracja, kawiarnia i „ bar szybkiej
          odsługi” Astoria. Zdaje się, że przechował się tam peerelowski klimacik -
          dansingi, panowie z pekaesami i w spodniach biodrówkach z epoki. Może ktoś był,
          jadł i pił?
          Pozdrawiam
            • Gość: tambylec Re: dżordż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 15:13
              Astoria to wstretna speluna. Caly ten przybytek - Universam - jest zywcem
              przeniesiony z bylej epoki - no moze poza bankiem. Przy rondzie W. jest
              jeszcze mala knajpka ktora serwowala kiedys dania azjatycko-polskie - miesci
              sie w niej 1/2 klienta wiec generalnie sprzedawala na wynos. Chyba nadal
              funkcjonuje. W nowym budynku jest bistro - kiepskie i zbyt drogie jak na te
              okolice. W budkach jest jeden Azjata i jeden Grek - ten Grek podobno jest
              niezly. Generalnie jesli chcesz zjesc na Grochowie radze kupic "goracy kubek"
              i zasiasc przed telewizorem.
              • Gość: dżordż Re: dżordż IP: *.stacje.agora.pl 21.01.04, 21:12
                Bistro, o którym piszesz to zdaje się bar Libo. Budki przy Wiatraku
                odwiedziłem. Wietnamskich jest chyba ze trzy. Jedna - ta bliżej Szembeka -
                absolutnie genialnie się reklamuje: „u nas gotuje kucharz z Placu Konstytucji” -
                głosi napis na szybie. Urocza jest sprzedawczyni. Kieszonkowa Wietnamka
                całkiem nieźle mówiąca po polsku. Zauważyłem też wietnamską restaurację w
                przyziemiu kamienicy na rogu Grochowskiej i ulicy Wiatracznej. Ktoś coś wiec o
                tym przybytku?
                Natomiast, to że knajpa w Uniwersamie jest reliktem poprzedniej epoki wcale
                mnie nie zniechęca. Jeśli wystrój pochodzi z tamtego czasu, a klientelą są
                panowie i panie, dla których w młodości odwiedziny w Astorii były szczytem
                szyku i elegancji, to w wolnej chwili pobiegnę zobaczyć. Może jeszcze tam
                przechowała się tam duszna woń przemysławki, przeszklona gablota z galeretkami
                i bitą śmietaną w szklanych pucharkach i gryzący zapach papierosów „Carmen”?
                Może serwują niepasteryzowane piwo i urządzają dansingi?
                Pozdr.
                • Gość: grochowiak Re: dżordż IP: *.idea.pl 27.01.04, 00:58
                  Wygląda na to, że przedwojenny Grochów przestaje być knajpianą pustynią. Przy
                  Kamionkowskiej 48 A otworzył podwoje klub-galeria Pastacafe. Właściciele - jak
                  przeczytałem w "Wyborczej" - mają ambicje nie tylko kulinarne ale i
                  artystyczne. Deklarują wystawy, projekcje filmowe. Więc może nareszcie będziemy
                  mieli miejsce z klimatem. A może ktoś już tam był i podzieliłby się
                  wrażeniami?
                  • Gość: ika Re: dżordż IP: *.pcs / 217.96.29.* 28.01.04, 10:23
                    jest jeszcze jeden trop - na ul. Grenadierów przy stacji benzynowej w
                    pawiloniku jest tania i bardzo smaczna grecka knajpka, w lecie ogródek, ale w
                    zimie bardziej polecam na wynos. Grek trwa dzielnie w tym miejscu od kilku lat.
                    Za to nie utrzymała się cukiernia z kawiarenką, też przy Grenadierów i pizzeria
                    na Majdańskiej. Teraz jest tam knajpa z cyklu byle co.
                    Ostrzegam przed wietnamczykami na przeciwko Szpitala Grochowskiego, chyba
                    gotują ścierki i słusznie są koło zakładu pogrzebowego.
                    A Astoria w Uniwersamie rzeczywiście ma klimaty z Barei. I tyle
                    ika, poza tym uważam, że Grochów ma absolutny wdzięk
                    • Gość: grochowiak Re: dżordż IP: *.idea.pl 28.01.04, 22:13
                      Grek (prawdziwy?) przy Grenadierów to świetna wiadomość. Wkrótce zamieszkam w
                      pobliżu i na pewno będę częstym gościem. Dopiero rozpoznaję okolicę i z każdego
                      spaceru wracam coraz bardziej nakręcony grochowskimi klimatami. Całe pierzeje
                      solidnej przedwojennej zabudowy w oklicach Modrzewiowej, Dobrowoja,
                      GRenadierów, Waszyngtona, Grochowskiej i placu Szembeka, które po renowacji
                      będą prawdziwą ozdobą Pragi Południe. Ostatnio byłem w gazowni przy
                      Sulejkowskiej i odkryłem zatopione w ogrodach, wybudowane w latach 30.
                      ubiegłego wieku domy tutejszych rzemieślników i ogrodników. Fantastycznie
                      zakonserwowana architektura warszawskiego przedmieścia z tego okresu, co prawda
                      momentami obudowana zbyt wysokimi, nowymi domami. Właśnie podczas tej wycieczki
                      w ciagu kamienic przy Grochowskiej obok Placu Szembeka dostrzegłem wielce
                      obiecujący szyld: "Soul Cafe". Czy to jest jakaś sympatyczna knajpka-pub?
                      Masz rację Ika,Astoria ma z Bareji. Przy okazji spróbuję przetestować ten
                      zakład.
                      Pozdrawiam
                      • parwati Re: Grek rulez:) 29.01.04, 08:53
                        Gość portalu: grochowiak napisał(a):

                        > Grek (prawdziwy?) przy Grenadierów to świetna wiadomość.

                        Grek jest jak najbardziej prawdziwy i otacza sie czasami wianuszkiem swojej
                        greckiej rodziny, ktora dzielnie przesiaduje z nim w kuchni.... NIESTETY (?!?)
                        Grek ma żone... a żona Polka jest i doswiadczenie zdobywala chyba wlasnie w
                        jakims barku a'la Bareja ... tak wiec trzeba polowac na smakowite jedzonko
                        kiedy owej Pani nie ma w poblizu bo wtedy dpstaniemy wielkkkkkkkaaaaa porcje
                        pysznego jedzonka z rozniastymi bonusami , jezeli kreci sie zona porcja
                        bedzie 'wywazona' co do grama, sosu naleje co do wymierzonej kropelki no i
                        mozemy zapomniec o milej pogawedce bo Grek chyba za to szmata moze po glowie
                        dostac:)
                        Tak czy siak polecam:) Pysznie i stosunkowo niedrogo:) Miesnie i nie_miesnie:)
                        Do wyboru , do koloru:))))

                        Ahhhh... no i Prosze Panstwa .. nei zapominajmy o bursie w akademiku przy
                        Grenadierow.... fakt.. tam to TYLKO na wynos mozna bo od 'scenografii' robi
                        sie slabo i raczej malo apetycznie ale jakie pyszne jedzonko!!!! No i te
                        ceny... z innej epoki chyba jeszcze:)))))))

                        Pozdrawiam:))))
                          • parwati Re: Grek rulez:) 30.01.04, 08:33
                            Na Grenadierow jest szpital , majac go po prawej stronie i idac w strone
                            skrzyzowania z Al.St.Zjednoczonych , jakies 20 ( a moze z 50;P ) metrow dalej
                            jest akademik i w tym akademiku w podziemiach jest bursa... zreszta na
                            zewnatrz jest wielki szyld TANIE OBIADY czy cos w tym stylu .
                            Daja chyba wszystko ;))) Ceny wachaja sie od 0,70 groszy do chyba 10 zlotych
                            max:) Jedzenie.. hmm... swojekie, domowe, STOLOWKOWE... i "wystroj wnetrza"
                            tez wiec trzeba brac na wynos i zmykac. Jedza tam doslownie wszyscy.. od
                            studentow, poprzez mieszkancow, lekarzy , 'mlodych i zdolnych' pracujacych w
                            pobliskim Blue Point'cie i gwiazdy z Polsatu :) Tak wiec kolejka czasami
                            smiesznie wyglada.. student, kierowca karetki w pelnym umundurowaniu,
                            staruszka, nijaki osobnik, koles w garniturze od Armaniego , prezenterka
                            Informacji z Polsatu itd . :)
                            Sa omlety , nalesniki, surowki, mieska, ryby, kluski, klopsiki , kotlety i
                            inne wariacje zywieniowe:) Moja znajoma potrafi czasami przejechac pol Wawy po
                            kopytka z sosem pieczarkowym i mizeria , a ja od jakies 8 lat tam od czasu do
                            czasu sie zaopatruje i jeszcze zyje wiec chyab nie jest to takie zle
                            miejsce:))))
                    • Gość: ika Re: dżordż IP: *.pcs / 217.96.29.* 30.01.04, 14:14
                      jeszcze o klimatach - Grochowska wbrew pozorom ma piękne kamienice (no
                      powiedzmy ich fragmenty) w celu spokojnego oglądania wsiadamy na pętli tramwaju
                      26 - rondo wiatraczna - i jedziemy - szczególnie polecam zwieńczenia ostatnich
                      pięter
                      w weekend (w inne dni tylko z dużym psem) zachęcam do Misianki w Parku
                      Skaryszewskim. Opisywana często w :Gazecie Wyborczej" warta jest pochwały. Dają
                      pyszne ciastka i koktajle, przy których zapominamy, że lokal przerobiony jest z
                      toalety. A przy okazji - Park Skaryszewski był dla mnie największym odkryciem,
                      tak zakomponowana zieleń, rzeźby, kapliczka - to mój ulubiony park, pozdrawiam -
                      ika
                      • Gość: pola Re: dżordż IP: *.stacje.agora.pl 03.02.04, 21:30
                        Ika, absolutnie się z tobą zgadzam. Stary Grochów przechował coś z atmosfery
                        przedwojennej Warszawy. Grochowska wojnę przeżyła z niewielkim uszczerbkiem -
                        nawet peerelowskie budynki ładnie komponują się z ciągiem starej zabudowy.
                        Wrażenia nie psuje też punktowiec przy Mińskiej. Stary Kamionek jest
                        niesamowity. Na ul. Rybnej i Mińskiej możnaby kręcić filmy rewolucji 1905 r.
                        P.Skaryszewski jest jedynym tak dobrze zachowanym zabytkowym założeniem
                        ogrodowym Warszawy. Dopiero niedawno go odkryłem. Dlaczego piszesze, źe do
                        Misianki trzeba chodzić z wielkim psem?
                        Jeszcze dodam trzy lokale do listy. Przy Grochowskiej koło bazaru Rogatka,
                        mniej więcej vis-a-vis nowych apartamentowców jest dwupoziomowy bar Atena z
                        kuchnią grecką. Wystrój więcej niż banalny. Kebab jeszcze gorszy. Podlany
                        tłustym nibyjogurtowym sosem smakował jak bułka maczana w farbie ściennej.
                        Na tyłach Urzędu Gminy Pr. POłudnie przy Grochowskiej, od strony Kamionkowskiej
                        mieści się centrum kultury. Dostrzegłem tam szyld „kawiarnia artystyczna” i
                        informację, że serwują kuchnię domową. Był ktoś w tym zakładzie?
                        Podobno jakiś lokal gastronomiczny posiada też hotel Felix przy Sulejkowskiej.

                          • Gość: ika Re: dżordż IP: *.pcs / 217.96.29.* 04.02.04, 11:10
                            Zły szyk zdania - to nie do Misianki z dużym psem, a do samego parku. Jednak
                            jego zła sława trwa. Nad jeziorkiem jest jakas knajpogrilownia - nie byłam, ale
                            znam pozytywne opinie. Po wyjściu z parku idziemy prawą stroną Waszyngtona,
                            przed Międzynarodowa jest nowa kawiarnia, w stylu Mercers. Też znam ja tylko z
                            widzenia, ale to duży postęp na staromodnym Grochowie.
                            Na ulicy Międzyborskiej, na przeciwko liceum Wyspiańskiego jest okropnie
                            tradycyjna ciastkarnia - drożdżowe baby, napoleonki - tylko dla wielbicieli. W
                            niedziele jest się bez szans, bo znikają po mszy.
                            Próbowałam też jadac w Geancie, ale to już czas przeszły - zapiekanki ze
                            szpinakiem okazały sie po przyjrzeniu mocno podrasowane mięsem trzeciego rzutu.
                            W ogóle supermarketowo mamy tragicznie
                            Czy w tym Felixie można coś zjeść?
                            ika
                            • Gość: DoKo Re: dżordż IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.04, 14:43
                              Na rogu Grochowskiej i Zamienieckiej jest „chińska” knajpa (wietnamska? no nie
                              wiem w każdym razie azjatycka...) Nie jest to budka lecz normalny lokal... ale
                              w srodku jest strasznie malutko miejsca. Są stoliki- 4 czy 5. Pani w kasie to
                              polka więc nie ma problemów z dogadaniem się :) (ani problemów typu zamawiałam
                              kurczaka a dostałam rybę :) ) Można brać jedzenie na wynos. Ceny oczywiście nie
                              są wielkie. Heh a jakie towarzystwo... :) no cóż... ma się wrażenie że jest się
                              w jakiejś więziennej knajpie. Przeważają panowie. Złote łańcuchy, twarze z
                              kryminału i także w tym stylu gadki... Przez komóry załatwiają podejrzane
                              interesy.. heh klimacik jest. Ale panowie są ogólnie mili. Co do jedzenia-
                              chińskie żarcie jak chińskie zarcie, nie ma się czym zachwycać. Dość szeroka
                              oferta.
                              Z kolei na Szembeka (w tym nowym budynku centrum handlowe) są chyba ze 3
                              knajpki. Ja byłam w jednej... prowadza ją same panie. niby bogata oferta ale...
                              tego nie ma tamtego nie ma tego tez nie... w sumie na 10 dań są chyba ze 3.
                              Zestaw kotlet schabowy, frytki i sałatka kosztuje 12zł o ile dobrze
                              pamiętam... Panie są w miarę miłe... Na stoliku leżą gazetki dla każdego które
                              można sobie poczytać czekając na zamówione danie. Jest też stół bilardowy (za
                              który się płaci oddzielnie) ale jeszcze nie widziałam żeby ktos korzystał. Nie
                              daleko jest kafejka internetowa więc można sobie po obiadku do niej pójść (pani
                              niezwykle miła). Cen w tej kafejce nie pamiętam ale jest taka opcja że można
                              wziąć sobie 10 min. za 1zł. (gdzie indziej zdaję się tak nie ma).
                              • Gość: pola Re: dżordż IP: *.idea.pl 05.02.04, 01:20
                                DoKo, ta knajpa na rogu Grochowskiej i Zamienieckiej podejrzewam, że jest
                                wietnamska. Ale nie o tym chciałem. Lubię rozmawiać z taksówkarzami. Ostatnio
                                wiózł mnie taki, który na wieść, że kupiłem mieszkanie na Grochowie, napomknął
                                o knajpie, w której spotyka się mafia. Oczywiście w powyższej dzielnicy. Użyłem
                                całego osobistego wdzięku żeby wydobyć zeń adres ale na próżno. (Może dlatego,
                                że to facet? :)) Więc być może włąśnie to jest zakład z szoferskich opowieści.
                                Nawet jeśli nie, to Twoja panoramiczna opowieść zachęciła mnie i zjem w
                                lokalu "rybę na ostro".
                                Kawiarnia w Centrum Szembeka też powinna Ci coś zasponsorować, bo relacja o
                                gazetach podziałała mi na wyobraźnię. Pójdę i tam.
                                Ika, jeśli chodzi o Felixa trochę się przepisałem. Nie wiem skąd wziąłem
                                kuchnię polską w menu restauracji. Natomiast wszystko inne potwiertdzam. Dodam,
                                że hotel ma dwie gwiazdki, 523 miejsca (najtańszy nocleg a 110 zł)oraz
                                kawiarnię. Taki jestem mądry bo zajrzałem ma stronę
                                www.polhotels.com/warsz/Felix. Zupełnie rozczarowująca jest natomiast
                                architektura tego dziesięciopiętrowego gmachu (?). Wygląda jak odnowiony
                                peerelowski mrówkowiec. Mimo, że zbudowano go parę lat temu.
                                A jeśli chodzi o Park Skaryszewski, to psy mają służyć do obrony? Przed
                                kim/czym? Ja słyszałem,że miejsce jest gejowskim pigalakiem, jeszcze
                                mniej "wytwornym" niż Dworzec Centralny. Ale panowie o orientacji
                                homoseksulanej nie stwarzają chyba zagrożenia?
                                • bebiak Ten barek "Salonik" 07.02.04, 17:55
                                  Cześć, słuchajcie, jak to jest z tym Grekiem w małym barku "Salonik" przy
                                  Grenadierów? No bo napisaliście, że on jest Grekiem, a ja, jako wielbiciel
                                  Hellady, chciałam sobie kiedyś pogadać z nim po grecku, a on tak nie bardzo
                                  język grecki zna. Przyznał, że jedno z jego rodziców (nie pamiętam które)
                                  pochodzi z Grecji, ale on przybył z Albanii. Nie przeszkadza mi to w zjadaniu
                                  tam suflaków me pita, które uwielbiam, ale czekanie na jeden z czterech
                                  zewnętrznych stolików w lato doprowadza mnie do białej gorączki (w środku w
                                  lato nie da się usiedzieć). Lubię ten barek (doprawdy nie ma ich tu wiele) i
                                  wciąż nie mogę zrozumieć dlaczego "Grekowi" nikt nie pomoże w powiększeniu tego
                                  ogródka (a teren wokół spory i nie zagospodarowany przecież).
                                  A gdzie jest ta kawiarnia na Waszyngtona przy Międzynarodowej? Na rogu jest
                                  stara "Basia" (miejsce spotkań taksówkarzy z sąsiedniego postoju) a troszkę
                                  dalej idąc w stronę Niekłańskiej otwarta kilka dni temu nowa pizzeria. Gdzie
                                  tam jest ta kawiarnia?
                                  Pozdrowionka dla sąsiadów. B.
                                • Gość: YaroS Re: dżordż IP: *.3.pl 07.02.04, 18:06
                                  Jest też jakaś knajpka przy pl. Szembeka (jak się idzie od ul. Grochowskiej w
                                  stronę kościła to po prawej stronie) ale jej nie terstowałe więc niewiele mogę
                                  powiedzieć. Dodatkowo o tych knajpkach w Centrum Handlowym Szembek to jest tam
                                  taki bar serwujacy kuchnię włoską w której gotuje prawdziwy Włoch ale jedzienie
                                  nie jest chyba rewelacyjne.
                                  PZDR
                                  • Gość: kiwi Re: dżordż IP: *.chello.pl 07.02.04, 20:51
                                    Włoch jest prawdziwy, ma zonę Polkę. Ale nie każdy włoch jest kucharzem,
                                    niestety. Nawet, jeśli ma takie ambicje i myśli, ze Polacy wszystko zjedzą.
                                    Widziałam to przez szybkę, nie wchodziłam, nie próbowałam.
                                    • Gość: pola bary, restauracja, galeria i ... stringi IP: *.idea.pl 10.02.04, 22:55
                                      Urządziłem sobie dzisiaj spacer na Plac Szembeka i odkryłem kolejne lokale.
                                      Przy Grochowskiej, tuż za Wiatrakiem, po parzystej stronie, na parterze
                                      peerelowskiego chyba jeszcze pawilonu jest Cafe-Bilard Club "Paltinum" (czy
                                      jakoś podobnie). Idąc dalej w stronę Pl. Sz. w kamienicy przy Grochowksiej 160
                                      jest Bar Grochów z kuchnią polską. Dalej (Grochowska 136) sympatyczny zakład o
                                      nazwie Cep-ela. Podobieństwo do Cepelii całkiem zamierzone - kiedyś właśnie się
                                      tam mieściła (zachowała się jeszcze terakota z lat 60-70(?)). Teraz jest to
                                      skrzyżowanie galerii (rękodzieło ludowe, reprodukcje, miniaturki Pałacu
                                      Kultury, srebro, szkło, wiklina, bibeloty oraz koronki, w tym słynne stringi z
                                      Koniakowa) z butikiem (końcówki markowych serii) i staroświecką kafejką.
                                      Zasiadając na wyściełanych krzesłach w towarzystwie odrestaurowanych zegarów
                                      można pokrzepić się np. przyzwoitym espresso (5 zł) albo zajrzeć do gazet.
                                      Niestety tylko do końca miesiąca. Właściciel, zniechęcony małym
                                      zainteresowaniem publiczności okolicznej przenosi interes na Gocław i
                                      wyprzedaje towar z obniżkami. Warto się pospieszyć. Aha, pracują: pn.-pt. 10-
                                      19, sob.10-14.
                                      Grochowska 116 - bar o wdzięcznej nazwie Arizona. Przed wejściem perorowało
                                      trzech wyelegantowanych młodzieńców o śniadych cerach. Wyglądali na Romów,
                                      których zdaje się trochę mieszka w okolicy?
                                      Natomiast przy Placu Szembeka 4 A (fiołkowy "okrąglak", tel. 610 82 36)
                                      namierzyłem lokal, który anonsował YaroS. Jest to restauracja Budva Montenegro
                                      specjalizująca się w kuchni serbskiej! Zajrzę tam przy okazji - rano było
                                      zamkniete. A tuż za rogiem senna ul. Chłopickiego, z kameralnymi kamieniczkami,
                                      jakby żywcem przeniesiona z 1938 r.
                                      POzdr.
      • Gość: pola jadłem w Uniwersamie IP: *.stacje.agora.pl 13.02.04, 22:16
        A ściślej w społemowskim ”barze szybkiej obsługi”. Gwoli prady nie była ona
        (obsługa) zbyt szybka a w lokalu mocno czuło się serwowane jedzenie. W piątek w
        najintensywniejsza była kwaśna woń kojarząca się z gotowaną/zasmażaną kapustą
        co być może świadczy o tym, że tego dnia grochowiacy zajadali się pierogami z
        kapustą i grzybami lub kapuśniakiem albo nawet bigosem. Tak czy owak ubranie
        niezawodnie przesiąka kuchnią. Godne pochwały są natomiast ceny: zupy po 3 zł,
        wątróbka, kotlety (w tym, de volaije - pisownia oryginalna), antrykoty 4,5-8
        zł, pierogi, naleśniki 4-6 zł. Rzadko gdzie można zjeść za tyle w przestronnym
        i czystym, wyremontowanym i doposażonym (dość niewyszukanie) zakładzie. Na
        dodatek przyprawy podają w firmowych społemowskich miseczkach pamiętających
        czasy „Misia” Barei. Zjadłem całkiem przyzwoite choć odrobinę za mocno
        przyrumienione naleśniki z serem na słodko. Nie powinienem ukrywać, źe rozbolał
        mnie potem brzuch ale nie dam głowy, że z winy zabawnej kucharki z Wiatraka.
        Równie dobrze mogło mnie drzeć w żołądku z powodu stresu wynikającego z życia w
        niepewnych czasach, braku słońca, zimna, ślimaczącej się zabudowy Ronda
        Wiatraczna albo porażki Kamerunu z Nigerią w PUcharze Afryki. A może
        po prostu odezwał mi się wewnątrz ból istnienia. W każdym razie ponieważ do
        picia dają tylko kompot, zaszedłem na kawę do sąsiadującej z barem kawiarni
        Astoria. Wnętrze wymalowane na łososiowo, na telebimie transmisja VIVA tv, kawa
        kosztuje tyle samo co herbata - podawana, a jakże, na spodeczku w szklance bez
        ucha - czyli 3 zł. W toalecie jak w starych dobrych czasach wonieje lizolem, a
        babcia klozetowa pobiera „złotóweczkę” przed skorzystaniem. Byłem świadkiem
        scysji między nią a klientem, był to wąsaty mężczyzna, który groził, że o
        zachowaniu babci powiadomi gazety. Nie wiem o co poszło. Nie wiem też co działo
        się na piętrze. Na schodach prowadzących do restauracji Astoria koczowało kilku
        panów koło pięćdziesiątki, uczepionych balustrady jak ostatniej deski ratunku.
        Wyglądało, że na coś czekają. Dwadzieścia lat temu ich postawa świadczyłaby o
        tym, że rzucili piwo albo wołowe z kością bez kartek.
        W podobnym wieku znajdowali się też klienci kawiarni. Jakieś dwie pary Romów,
        kobieta z włosami ufarbowanymi ma srebrno i jej towarzysz w kraciastej
        marynarcie z dwoma sygnetami na palcach.
        Mamy klimaciki...
        • klaryska Re: jadłem w Uniwersamie-medal za odwage 18.02.04, 12:30
          balabym sie. Przyznaje Ci moj osobisty medal za odwage.

          Gość portalu: pola napisał(a):

          > A ściślej w społemowskim ”barze szybkiej obsługi”. Gwoli prady nie
          > była ona
          > (obsługa) zbyt szybka a w lokalu mocno czuło się serwowane jedzenie. W piątek
          w
          >
          > najintensywniejsza była kwaśna woń kojarząca się z gotowaną/zasmażaną kapustą
          > co być może świadczy o tym, że tego dnia grochowiacy zajadali się pierogami z
          > kapustą i grzybami lub kapuśniakiem albo nawet bigosem. Tak czy owak ubranie
          > niezawodnie przesiąka kuchnią. Godne pochwały są natomiast ceny: zupy po 3
          zł,
          > wątróbka, kotlety (w tym, de volaije - pisownia oryginalna), antrykoty 4,5-8
          > zł, pierogi, naleśniki 4-6 zł. Rzadko gdzie można zjeść za tyle w
          przestronnym
          > i czystym, wyremontowanym i doposażonym (dość niewyszukanie) zakładzie. Na
          > dodatek przyprawy podają w firmowych społemowskich miseczkach pamiętających
          > czasy „Misia” Barei. Zjadłem całkiem przyzwoite choć odrobinę za mo
          > cno
          > przyrumienione naleśniki z serem na słodko. Nie powinienem ukrywać, źe
          rozbolał
          >
          > mnie potem brzuch ale nie dam głowy, że z winy zabawnej kucharki z Wiatraka.
          > Równie dobrze mogło mnie drzeć w żołądku z powodu stresu wynikającego z życia
          w
          >
          > niepewnych czasach, braku słońca, zimna, ślimaczącej się zabudowy Ronda
          > Wiatraczna albo porażki Kamerunu z Nigerią w PUcharze Afryki. A może
          > po prostu odezwał mi się wewnątrz ból istnienia. W każdym razie ponieważ do
          > picia dają tylko kompot, zaszedłem na kawę do sąsiadującej z barem kawiarni
          > Astoria. Wnętrze wymalowane na łososiowo, na telebimie transmisja VIVA tv,
          kawa
          >
          > kosztuje tyle samo co herbata - podawana, a jakże, na spodeczku w szklance
          bez
          > ucha - czyli 3 zł. W toalecie jak w starych dobrych czasach wonieje lizolem,
          a
          > babcia klozetowa pobiera „złotóweczkę” przed skorzystaniem. Byłem ś
          > wiadkiem
          > scysji między nią a klientem, był to wąsaty mężczyzna, który groził, że o
          > zachowaniu babci powiadomi gazety. Nie wiem o co poszło. Nie wiem też co
          działo
          >
          > się na piętrze. Na schodach prowadzących do restauracji Astoria koczowało
          kilku
          >
          > panów koło pięćdziesiątki, uczepionych balustrady jak ostatniej deski
          ratunku.
          > Wyglądało, że na coś czekają. Dwadzieścia lat temu ich postawa świadczyłaby o
          > tym, że rzucili piwo albo wołowe z kością bez kartek.
          > W podobnym wieku znajdowali się też klienci kawiarni. Jakieś dwie pary Romów,
          > kobieta z włosami ufarbowanymi ma srebrno i jej towarzysz w kraciastej
          > marynarcie z dwoma sygnetami na palcach.
          > Mamy klimaciki...
          >
          • Gość: pola Re: jadłem w Uniwersamie-medal za odwage IP: *.stacje.agora.pl 18.02.04, 22:11
            Wcale nie było strasznie a wręcz przeciwnie. KOleżanka, która całe życie
            mieszka na GRochowie twierdzi, że w latach 80. Astoria to była najbardziej
            ekstraorydynaryjna knajpa w okolicy. Ulubiona przez cinkciarzy. Może po latach
            wracają tam z sentymentu? Samą restaurację też wkrótce przetestuję. Wygląda na
            to, że tam odbywają się ciągle dansingi. To już wielka rzadkość, nie tylko w W-
            wie.
            • Gość: pola Jadłem w Pastacafe przy Kamionkowskiej ... IP: *.stacje.agora.pl 03.03.04, 19:28
              ... i namawiam forumowiczów żeby zrobili to samo. Dają włoskie jedzenie
              dostosowane do portfeli grochowskiej publicznośći - pizza od 12 zł, makarony od
              9. Sprawdziłem spaghetti a la pesto (14 zł) i nie był to zły wybór.
              Może powinno być trochę cieplejsze ale za to delikatny makaron prima sort.
              Pietyzm z jakim właściciele odrestaurowali przedwojenną parterową kamieniczkę
              (dodatkowe punkty za kremową balustradę schodów prowadzących do ładnie
              wystylizowanych toalet) zasługuje na uwagę. Do knajpki wchodzi się przez
              ilumionowany bramowy prześwit. Minimalistyczne wnętrze utrzymane w stonowanych
              barwach - ściany i sufit z odsłoniętymi belkami w kolorze maślanego ecru,
              podłoga z niemalowanych desek, stoliki z ciemnego drewna, kominek. Dość spore
              pomieszczenie ożywiają grafiki na ścianach i truskawkowe wazony na parapetach.
              Z głośników jazz, soul, funky. Obsługa bardzo życzliwa - nie serwują jeszcze
              alkoholu (mają w planach) ale poczęstowali nas swoim prywatnym winem.
              Rezydentami lokalu są dwa sympatyczne ciemnorude jamniki, które szybko
              zaprzyjaźniają się z gośćmi ale nie żądają w zamian poczęstunków. Dla mnie
              najfajniejsza knajpa między wiaduktem nad Targową a Placem Szembeka.
              Mankamentem są godziny otwarcia 10-18 ew. 19 (w zależności od frekwencji) ale
              to ma się zmienić. Warto pospacerować wokół. Przy Kamionkowskiej przetrwała
              przedwojenna zabudowa, niektóre kamienice pamiętają chyba czasy carskie - w
              jednej z nich funkcjonuje jakiś sklepik ze starociami. Stąd blisko do
              niesamowitej d. Fabryki Aparatów Elektrycznych Szpotańskiego (największe
              wrażenie robi jej nie zaadaptowana jeszcze część od str. Gocławskiej) oraz ul.
              Rybnej i Mińskiej przy których czas się zatrzymał.
              Aha, przy siedzibie firmy sąsiadującej z Pastacafe cały czas kręcą się
              ochroniarze. Nie ma strachu o samochód.
              Pozdr.
              • Gość: pola Tłok w Budva Montenegro i Rondel IP: *.idea.pl 14.03.04, 20:25
                Próbowałem wczoraj przetestować serbską knajpę Budva Montenegro przy Pl.
                Szembeka ale (słowo honoru) ok. 16. tłok był taki, że żadnych wolnych miejsc.
                Wśród jedzącej i pijącej publiczności przeważali śniadzi bruneci z dziećmi (!).
                Z konsumpcji na stojąco zrezygnowałem ale ponowię próbę. Może ktoś z
                forumowiczów już ma to za sobą?
                Namierzyłem też jeszcze jeden przybytek, mianowicie grill bar Rondel w
                przyziemiu kamienicy na rogo Wiatracznej i Grochowskiej. Jedliście tam?
                Pozdr.
                  • Gość: pola Re: Tłok w Budva Montenegro i Moimili IP: *.idea.pl 15.03.04, 22:59
                    Dzisiaj ponowiłem próbę zdobycia Budva Montenegro i znowu był tłok, śniadzi
                    panie i panowie (siedzieli przy oddzielnych stołach). Bardzo sympatyczni, w-tko
                    wyjaśnili i chcieli poczęstować wódką ale się wymówiłem. Otóż byli to polscy
                    Romowie, którzy od dwóch dni pocieszają się na stypie po zmarłym krewniaku. Nie
                    pytałem więcej i grzecznie się pożegnałem.
                    Natomiast w sobotniej "Gazecie Strołecznej" znalazłem zdjęcie barmanki
                    sedrwującej kawę w lokalu Art Cafe Moimili przy Modrzewiowej 33. Ta ulica to
                    niemalże serce starego, przedwojennego Grochowa, rzut filiżanką od Wiatraka.
                    Wygląda na to, że przybyło nam nowe miejsce - fajne sadząc z fotki.
                    • Gość: pola Stołecznej sie wyrwało IP: *.idea.pl 19.03.04, 08:43
                      W notce w Stołecznej o Art Cafe Moimili zabrakło informacji, że lokal mieści
                      sięw Podkowie Leśnej. Więc nie przy grochowskiej Modrzewiowej.
                      Zgodnie z zapowiedzią właściciel zamknął też knajpo-galerię Cep-ela przy
                      Grochowskiej. Mimo w-tko szkoda.
                      • niech Knajpy w centrach handlowych 19.03.04, 21:12
                        King Cross. Pozamykali wszystko. Ostal sie macshit, knajpa U Jedrzeja
                        (paskudztwo koszmarne) i cos dalekowschodniego - lepiej unikac, nie jadlem ale
                        jest masa przeslanek zeby sadzic ze was otruja i zrobia z was mrozona rybe.
                        Promenada. Villa Moldova - spolemowskie czasy moga sie przysnic, cos greckiego -
                        ceny jak w Sheratonie, kilka knajpek na ostatnim pietrze - badzcie tak mili
                        tam zawitac i cos napisac.
                        • Gość: pola Sycylijczyk na Szembeku IP: *.idea.pl 20.03.04, 19:33
                          Zawadziłem o bar z kuchnią sycylijską w CH Szembeka. Wystrój banalny ale jest
                          za to specjalny stoliczek dla dzieci i przeszklona ściana dzięki czemu można
                          podglądać życie na okolicznych podwórkach. Wybór potraw nie jest oszałamiający
                          ale jest coś dla czego warto się na Szembek wybrać. Mianowicie rustico.
                          Klekajcie narody! Rustico to serwowany na ciepło cienki placek z delikatnego
                          maślanego ciasta z farszem zapiekanych bakłażanów, sera i cebuli lekko
                          dosmaczonych pieprzem. W smaku przypomina trochę zapiekane w glinianym piecu i
                          odymione bułki z pieczarkami. Jak dla mnie odkrycie. Spory, trójkątny kawałek
                          (5 zł) serwowany jest w serwetce więc przyjemność ma nie tylko podniebienie ale
                          i palce. Odradzam natomiast tutejsza sałatkę z białej kapusty. Słodkawe
                          nieporozumienie.
                          • Gość: pola Kawiarnia Artystyczna IP: *.idea.pl 10.04.04, 00:51
                            Bardziej bistro niż kawiarnia z wyborem kilkunastu potraw. Kuchnia polska,
                            pizza, chińszczyzna. Mieści się w Dzielnicowym Centrum Promocji Kultury przy
                            Grochowskiej 274, wejście od Kamionkowskiej. Salka w kształcie łuku, kilka
                            stolików z pufami oddzielonych od siebie ściankami. Na żółtych ścianach zdjęcia
                            m.in. polskich kapel jazzowych. Całkiem miło. Piwo Królewskie a 5 zł/0,5 l.
                            Zjadłem w KA bardzo niezłego kurczaka po chińsku - mięso z udka (delikatne jak
                            najlepszy makaron) duszone z grzybami mun, sosem sojowym, odrobiną kukurydzym
                            słodkiej czerwonej parykli i kiełkami sojowymi. Warto zawadzić. Czynne od pn.do
                            pt. w godz.10-20. W inne dni w trakcie imprez w DCPK.
              • Gość: tom Re: Jadłem w Pastacafe przy Kamionkowskiej ... IP: *.net-serwis.pl 20.04.04, 01:19
                Tez tam bylem, bardzo fajna atmosfera, pelno ludzi w moim wieku (i to same
                ladne dziewczyny, z pobliskiej szkoly - swps), obsluga bardzo mila, raczej sie
                wyglupia niz pracuje, jedzenie dobre i jak na miejsce, ktore wyglada jak modny
                lokal po drugiej stronie wisly, naprawde bardzo tanie, polecam! aha: trudno tam
                trafic bo nie ma zadnego szyldu ani nic (chyba celowo), kamionkowska 48a, jasny
                domek z duza brama, jamnikow nie widzialem...
                  • titulka Re: Jadłem w Pastacafe przy Kamionkowskiej ... 13.05.04, 08:39
                    niezwykle interesujące poczytać sobie o "Paście"... tego co piszą Ci bardziej
                    obiektywni:)... no więc szyld już jest(jego brak nie był celowym zabiegiem
                    marketingowym;))... i sa już materace do wylegiwania sie w ogródku:)...mam
                    nadzieje, że nazwa "ładne dziewczyny z swps" dotyczy również mnie, więc
                    dziękuję!...A "Ci faceci" rzeczywiście fajnie to wymyslili...:)
                    Tak wogóle to zapraszam na stronę...przykro mi, że cały czas jest
                    niedokończona..ale za miesiac postaram się to naprawić
                    republika.pl/pastacafe/
                    pozdrawiam i do zobaczenia paście...znaczy w PASTACAFE:)
      • Gość: GeoS Re: knajpki na Grochowie IP: 5.2.* / *.chello.pl 10.04.04, 11:42
        Pozdrowki dla Pawla.

        Alibi moze byc, jesli kogos nie wkurza zamieszanie powodowane przez "rzesze
        przemieszczajacych sie co chwile wybiksowanych malolatow" z calego Grochowa i
        Goclawia :P

        Szef lokalu jest nawet OK - jak ktos ma urodziny/imieniny i chce sie je oblac
        alko z wlasnego zaopatrzenia (mowa tu o czyms mocniejszym), to szef po
        uprzedzeniu nie robi problemow. Czasem nawet wypije symboliczna kolejeczke.

        Lokal bylby naprawde sympatyczny, gdyby stawial na bardziej urozmaicona
        klientele (bo ceny juz znacznie bardziej do zaakceptowania, niz w pozostalych
        lokalach dla bufonow znajdujacych sie w Promie).
        • Gość: pola Alibi i Wietnamczycy IP: *.idea.pl 16.04.04, 23:20
          A da się coś miłego dla podniebienia zjeść/wypić w Alibi?
          Przy Pekinie, czyli Osiedlu Przyczółek Grochowski, w pawilonie tuż koło bloku
          funkcjonuje restauracja (tak, tak) wietnamska. Może ktoś tam biesiadował i
          zrecenzowałby?
                  • niech Re: Sphinx 29.05.04, 14:13
                    Ja. Jest takie samo jak w innych sphinxach. Nie maja jeszcze koncesji - wiec
                    nie ma piwa. Obsluga slamazarna, potrawy zimne. Ale za to obok jest knajpka U
                    Jedrka (jesli pamietam). Desant z Krakowa. Przy niej Sphinx jest szczytem
                    kulinarnych marzen. Jedrek zabije cie przekaska, dobije daniem glownym i
                    pogrzebie kompotem. Jeszcze obok otworzyla sie kawiarenka internetowa z 10
                    stolikami. Niestety procz sieci nie serwuja niczego innego.
                    www.sphinx.pl/main_stnd.html
                      • niech Re: Sphinx 06.07.04, 17:54
                        Kuchnia polska. Smakuje i wyglada jak pozostalosci z wesela wygrzebane po
                        trzech dniach z kosza na odpadki.
                        PS. A knajpka czarnogorska przy Szembeku sie zamknela. Nie zdazylem zawitac.
                        • pol-a Stypa 06.07.04, 18:04
                          O żesz. Kurteczka. Ja też nie zdążyłem, poza opisanymi wyżej próbami. Straszna
                          szkoda. Czyżby grochowscy Romowie przestali tam bywać? Przenieśli się do
                          pobliskiej Arizony?
                          • niech Re: Stypa 07.07.04, 13:52
                            Jak juz stwierdzilismy na Grochowie to cienizna z knajpami jest. Nawet te w
                            hipermarketach padaja.
                            PS. Ale otworzyla sie knajpa chorwacka w Michalinie. Niedlugo tam zawitam i cos
                            wam zapodam.
                            PS2. Zagladajcie tez na moje forum (adres w sygnaturce).
                              • niech Re: Stypa 07.07.04, 16:13
                                Wlasnie dokladnie nie wiem - i dlatego jade odszukac go na miejscu. Byla tam
                                kiedys inna knajpka ale przejal ja Chorwat i zmienil menu.
                                    • niech Re: Stypa 12.07.04, 13:48
                                      Lokal bardzo ladnie polozony - nad podluznym jeziorem Lacha (starorzecze Wisly)
                                      skad w kilka minut mozna dojsc do brzegu Wisly. Jest to polaczenie gospody z
                                      kuchnia chorwacka (szefem jest Chorwat) z winiarnia prowadzona przez
                                      wspolwlasciciela terenu - fascynata win. W zwiazku z tym nie mozna tam kupic z
                                      napojow wyskokowych nic poza winami - ale jest ich duzo, w zasadzie prawie
                                      kazde mozna kupic na kieliszki, ceny przystepne. Samo jedzenie smaczne - choc
                                      wybor nie jest imponujacy - i dobrze, kucharz sie nie rozdrabnia, po prostu
                                      robi to co potrafi dobrze zrobic. W menu sa glownie potrawy z grilla - ryby,
                                      owoce morza (swieze, dostarczane z Portugalii), slynna pljeskavica, na deser
                                      mozna zjesc owowce z gilla lub grillowanego banana z lodami. Ceny srednie -
                                      kiedy zajrze tam nastepnym razem to przepisze menu i wstawie na forum. Teren
                                      wokol nie jest na tyle popularny by przebywaly tam tlumy - choc w samej
                                      gospodzie wszystkie stoliki bywaja zajete. Warto sie tam wybrac chociazby na
                                      spacer - sposob dojazdu opisany jest na ich stronie. Jesli wybierzecie dojazd
                                      przez Klub delfin trzeba pamietac by nie parkowac na terenie klubu tylko
                                      przejechac przez niego az do parkingu gospody.
    • Gość: fiona Re: knajpki na Grochowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 08:33
      wspomnina knajpka sycylijczka w budynku na bazarze szembeka, niestety padla. A
      szkoda, kady kto sprobowal tam pizzy z tunczykiem, lub tiramizu, wreszczie mogl
      poczuc jakie swinstewka serwuja pizza hut, telepizza i inne takie. A
      wlasciciel - prawdziwy Sycylijczyk + bardzo mila jego zona Polka i te spotkanie
      w jego lokalu innych Wlochow z miasta....... No coz interes zwiniety -
      zdecydowali sie wrocic do slodkiej Italii.
    • Gość: Smakosz Re: knajpki na Grochowie-PL. SZEMBEKA 4A GROTA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 12:34
      Wczoraj odwiedzilem nową restauracje Grota przy Placu Szembeka 4a.
      Zaskoczyl mnie bardzo orginalny wystrój wnętrza i oświetlenie :)
      Miła młoda kelnerka zaproponowała tajemniczy obiad firmowy za 9.50 :) Obiad
      otrzymalem po okolo 20 minutach składajacy sie z zupy i drugiego dania....
      Obiad okazal sie bardzo smaczny. Klimatyzowana sala i zimne piwko bardzo
      poprawiło moj nastrój :) Kuchnia polska, ceny zróżnicowane.Gorąco polecam !!!!
      Dowiedziałem sie od kelnerki ze w ŚRODĘ 25 SIERPNIA O GODZINIE 18 będzie
      grał zespół na ŻYWO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Będę tam na 100 % :)))))) Do
      zobaczenia w GROCIE !!!!!!! :)))))))))))
    • e-mka Blue Koala Bar 09.09.05, 15:50
      Blue Koala Bar (róg Rozłuckiej i Walewskiej), z którego już zdążyłam się
      pośmiać w wątku o śmiesznych nazwach. Ale jednak lokal (nie?)gastronomiczny.
      Czy są na forum bywalcy Blue Koala Baru i wzbogacą moją wiedzę nt. jego oferty?
      Nazwa "bar" sugeruje, że podają coś więcej niż piwo. Czy tak jest? Niebieski
      przybytek, nawet jeśli proponuje tylko czipsy do piwa, może być atrakcyjny z
      uwagi na grochowskie klimaty. I niewątpliwie grochowskich konsumentów. Pod
      warunkiem udania się tam z męską obstawą ; )
      Gastronomia wyzwoleniem od kuchni domowej! ; )
      em.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka