Dodaj do ulubionych

Spacer w labiryncie teczek IPN-u

18.05.09, 13:42
Bardzo szanuję Autora za wszystko, co czyni dla krzewienia wiedzy o moim Mieście. Jeśli istnieje jakiś 'honor' typu "Zasłużony dla m. st. Warszawy", to pan Jerzy zdecydowanie nań zasługuje.

Tym razem jednak się z Panem nie zgodzę. Może miał Pan swoistego pecha i trafił na zmęczonego trudami nocy albo przewrażliwionego IPNowskiego przewodnika. Wygląda na to, że ja miałem zdecydowanie więcej szczęścia: nieomal indywidualne zwiedzanie (z racji mocno późnej już pory), wybłagane przy bramce. Istotnie w szybkim tempie, co obiektywnie jest zrozumiałe, ale wcale nie bardziej przez to powierzchowne. Na każde pytanie, a mieliśmy ich niemało, otrzymaliśmy wyczerpującą odpowiedź. Prawdziwie zdumiewała życzliwość i serdeczność wszystkich zaangażowanych w zwiedzanie IPNu pracowników, z którymi mieliśmy styczność. Być może to efekt swoistej 'głupawki' ze zmęczenia o 3.30 w nocy i po przyjęciu blisko 1500 gości, ale nie brakowało podczas zwiedzania ani żartów, ani uśmiechów.

Zdaję sobie sprawę, że napisałem laurkę na cześć IPNu, ale uważam, że ta jednorazowa, jednonocna impreza najlepiej pokazała jak ważna to instytucja. Dotąd sceptyczny wobec jej działań - jak wielu rodaków, karmionych medialnym szumem o papierach na Bolka, Delegata i innych - przekonałem się, że owe najgłośniejsze teczkowo-agenturalne historie to zaledwie ułamek działalności Instytutu, zaś codzienna praca to niezwykle przekrojowe, mozolne poznawanie i odtwarzanie ducha tzw. najnowszej historii Polski, od lat 40. XX w.

Po niedzielnym zwiedzaniu wiem już, że ktoś, kto kwestionuje zasadność istnienia IPNu, nie ma bladego pojęcia o jego funkcjonowaniu, sprawach, które Instytut bada, i zbiorach, które posiada. Chociażby akta wojskowe, w ułamku pokazane na wystawie, to kopalnia wiedzy o wojennych planach inwazji na Europę Zachodnią, założeniach, zamierzeniach i światopoglądzie panującym w Ludowym Wojsku Polskim.

Analiza zasobów IPNowskich archiwów to praca badawcza na pokolenia. A przy tym niezwykłej wagi, głównie ze względów poznawczych. Zaś "rozliczanie", potocznie kojarzone z IPNem, wydaje się być rozdmuchane wyłącznie przez rozmaitej maści polityków i politykierów, którzy realizując własne interesy i załatwiając swoje porachunki, niepotrzebny sieją zamęt.
To niewątpliwy zarzut wobec IPNu, że dał się wpuścić w grę polityczną oraz stał się jednym z jej uczestników i animatorów. Niechlubne odium niezasłużenie spada na całość Instytutu, krzywdząc tych, którzy pracują de facto na rzecz przyszłych pokoleń, pieczołowicie zgłębiając i opisując mechanizmy sprawowania władzy w totalitarnym reżimie.

Decydentowi/om, którzy postanowili pokazać szerszej publiczności wnętrze Instytutu, szczerze dziękuję. Jestem pewien, że wśród tych, którzy wybrali to miejsce jako atrakcję Nocy Muzeów, wizerunek Instytutu poprawił się i to za kwotę nieporównanie mniejszą, niż jakakolwiek kampania wizerunkowa. Szlachetna koncepcja i świetne wykonanie. A kto nie był i nie widział, niech żałuje! ;-)
Obserwuj wątek
    • dziedzicznacytadelafinansjery Czy jest bariera zidiocenia, której ta gazeta... 18.05.09, 16:37
      ...nie będzie w stanie przekroczyć?

      To juz nawet nie jest "Trybuna Ludu", ale wręcz poziom chyba "Prawdy"
      • Gość: str Re: Czy jest bariera zidiocenia, której ta gazeta IP: *.chello.pl 18.05.09, 21:10
        Przyznam się, że mi ręce opadły jak przeczytałem ten artykuł...rozumiem, że w agorze zwalniają i trzeba się jakoś przypodobać szefom..ale tak??!! Po prostu żenujący tekst niemający odzwierciedlenia w rzeczywistości - dla mnie IPN byłe najciekawszym punktem nocnego zwiedzania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka