rekrut1
29.09.09, 20:54
Trzypasmowa autostrada,pojawia się pierwsza tablica informująca o
zjeździe na obwodnicę. Jadę środkowym pasem(dość szybko), z prawej
strony TIR zaczynam go wyprzedzać, kątem oka widzę że na pasie do
skrętu który się pojawił(czwarty)ruch się zagęszcza. Rezygnuję z
wyprzedzania zaczynam lekko hamować. Gdy jestem na wysokości
ostatniego koła naczepy TIR gwałtownie skręca w lewo na mój pas. Od
tej chwili raczej rejestruję obrazy niż widzę. Wciskam pedał do
dechy, zaczyna działać ABS, jak w zwolnionym filmie tył naczepy
wsuwa się przede mnie. Jest tak blisko że w słoneczny dzień widzę na
swoje światła na jego zderzaku(ABS nadal działa)Z prawej strony
widzę mercedesa któremu TIR zdarł lewy bok(w powietrzu fruwają jego
fragmenty).Rzut oka w lusterka, skręcam w lewo w pojawiający się
lukę, puszczam hamulec, gaz do oporu, w tym momencie zaczynają
działać pozostałe wspomagania(nawet nie wiem kiedy zmieniłem
bieg),wypadam przed TIRa, za mną kocioł. Tą razą anioł stróż nadążył
za mną.
Zastanawiacie się po co to opisałem?
Bardzo często(ja też)komentujemy różne wypadki, zastanawiamy się kto
winien, czy można było uniknąć, czy "zachował" itd. Nie zawsze
jesteśmy w stanie przewidzieć co wydarzy się za 2-3sek. i czy uda
nam się dojechać do domu w jednym kawałku(czego Wam życzę).
Pozdr.
Pazdzioch
PS. Moja żona ma zwyczaj(to powinno być karalne) komentować każdy
mój manewr, tą razą mogłem przez ponad 50km spokojnie słuchać radia.