Dodaj do ulubionych

Ku pokrzepieniu serc

19.05.10, 13:06
www.dziennik.pl/auto/article609158/Tak_Niemiec_szalal_mercedesem_w_Polsce.html#reqRss
Obserwuj wątek
    • qqbek Re: Ku pokrzepieniu serc 19.05.10, 13:14
      Witold P. wybitnie niemieckie imię.
      Pewnie z tych "Niemców" cmentarnych... co tak długo szukali babci z
      niemieckim nazwiskiem, aż w końcu jakąś znaleźli i obywatelstwo
      dostali.
      Ani chybi Polak, Rosjanin lub Litwin, jakich pełno przy granicy z
      Polską, bo mieszkania w byłym NRD-ówku tanie jak barszcz i socjal na
      więcej wystarcza.
    • edek40 Chyba hanniego :) 19.05.10, 13:15
      W informacji napisano "obywatel Niemiec Witold O.". To imie nie jest rdzennie
      niemieckie. Wychodzi wiec, ze jestesmy dzicz ;)
      • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 13:36
        Szukacie dziury w całym. Niemiec, to Niemiec. Koniec, kropka.
        A swoją drogą po przyjeździe do Niemiec jedną z rzeczy, która mnie zaszokowała,
        był normalny w Niemczech widoczek, że około północy zamyka się knajpę, goście na
        chwiejących się nogach wsiadają do swoich autek i rozjeżdżają się do domów.
        Każdy z nich był pewnie święcie przekonany, że nie przekroczył 0,8 promila.
        Dlatego jestem przeciwny podnoszeniu limitów alkoholowych. Widziałem na własne
        oczy, do czego to prowadzi.
        Jura
        • edek40 Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 13:49
          > Dlatego jestem przeciwny podnoszeniu limitów alkoholowych. Widziałem na własne
          > oczy, do czego to prowadzi.

          Jednak polski limit 0,2 jest zdecydowanie zbyt niski. Koszta tak obywatelskie,
          jak i proceduralno-sadowe sa zbyt wysokie w stosunku do watpliwych korzysci.
          • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:03
            edek40 napisał:

            > Jednak polski limit 0,2 jest zdecydowanie zbyt niski. Koszta tak obywatelskie,
            > jak i proceduralno-sadowe sa zbyt wysokie w stosunku do watpliwych korzysci.

            Nie, nie jest za niski. Jest jednoznaczny. Wypiłeś piwo, więc nie jedziesz. Nie
            ma kombinowania, że jak po tym jednym mogę jechać, to może po drugim też mogę
            itp. I to jest niewątpliwa korzyść. Niestety szwankuje egzekucja jak zwykle.
            O jakich kosztach obywatelskich piszesz? Koszta proceduralno-sądowe powinien
            przecież ponosić popełniający wykroczenie.
            Jura
            • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:10
              jureek napisał:

              > O jakich kosztach obywatelskich piszesz?

              Sa juz w Polsce wiezienia, w ktorych jest dwucyfrowy odsetek przestepcow, ktorzy
              osmielili sie jechac na rowerze po dwoch-trzech browarach.

              Moze i slusznie, ale klopot w tym, ze poziom bezpieczenstwa od czasu zaostrzenia
              limitow i egzekucji nie wzrosl (rowniez powodu braku "akcji uswiadamiajacych"),
              za to klient z wyrokiem moze miec powazne klopoty ze znalezieniem pracy - to sa
              istotne koszty spoleczne.
              • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:22
                emes-nju napisał:

                > jureek napisał:
                >
                > > O jakich kosztach obywatelskich piszesz?
                >
                > Sa juz w Polsce wiezienia, w ktorych jest dwucyfrowy odsetek przestepcow, ktorz
                > y
                > osmielili sie jechac na rowerze po dwoch-trzech browarach.
                >
                > Moze i slusznie, ale klopot w tym, ze poziom bezpieczenstwa od czasu zaostrzeni
                > a
                > limitow i egzekucji nie wzrosl (rowniez powodu braku "akcji uswiadamiajacych"),
                > za to klient z wyrokiem moze miec powazne klopoty ze znalezieniem pracy - to sa
                > istotne koszty spoleczne.

                No to trza było pomyśleć o skutkach, zanim się piło.
                Wsadzanie do więzienia to nie jest kwestia limitu, tylko wymiaru kary.
                Uważam, że na pierwszym miejscu powinna być prewencja, czyli niedopuszczenie do
                tego, żeby za kierownicę siadali ludzie mający problemu z alkoholem. Bo jak ktoś
                nie może sobie odmówić piwa wiedząc o tym, że ma jechać, to znaczy, że ma
                problem z alkoholem. Czyli więzienie tylko w ostateczności - jesli ktoś ma zakaz
                prowadzenia, a zakaz ten olewa.
                Jura
                • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:50
                  jureek napisał:

                  > No to trza było pomyśleć o skutkach, zanim się piło.

                  Skoro ustawodawca teoretycznie na trzezwo nie mysli o skutkach konkretnych uregulowan prawnych, to dlaczego mamy sie jakiejs odpowiedzialnosci spodziewac po przecietnym Kowalskim?

                  A od samego poczatku scigania rowerzystow za jazde na gazie (po zmianie przepisow) mozna sie bylo spodziewac, ze niedoinwestowana, leniwa i zdemoralizowana policja na nich wlasnie bedzie wyrabiac "plany", bo takich najlatwiej drapnac... Nawet nie trzeba sie ukrywac jak w czasie ofiarnego dbania o nasze bezpieczenstwo w nocy na 30-tce z powodu szkoly :-P (Np. w Warszawie odbywaly sie regularne polowania na rekreacyjnych sciezkach rowerowych na "przestepcow" jadacych po browarku do domu).

                  > Uważam, że na pierwszym miejscu powinna być prewencja, czyli
                  > niedopuszczenie do tego, żeby za kierownicę siadali ludzie mający
                  > problemu z alkoholem.

                  W Polsce bardzo duzy odsetek zlapanych, to wczorajsi. Ja wiem, ze jak jednego dnia zabaluje, to nie wystarczy, ze sie wyspie. Czy taka swiadomosc jest ogolnia? Nie! Bo nikt o tym nie informuje. Sorry, o jakiej prewencji piszesz? I o jakim problemie z alkoholem? Czy KAZDY zlapany nastepnego dnia po imprezie, to alkoholik? Nie rob sobie jaj z powaznego problemu!
                  • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 15:01
                    emes-nju napisał:

                    > W Polsce bardzo duzy odsetek zlapanych, to wczorajsi. Ja wiem, ze jak jednego d
                    > nia zabaluje, to nie wystarczy, ze sie wyspie. Czy taka swiadomosc jest ogolnia
                    > ? Nie! Bo nikt o tym nie informuje. Sorry, o jakiej prewencji piszesz? I o jaki
                    > m problemie z alkoholem? Czy KAZDY zlapany nastepnego dnia po imprezie, to alko
                    > holik? Nie rob sobie jaj z powaznego problemu!

                    No i taka jest swiadomość. Nawet Emes, człowiek wykształcony uważa, że to nic
                    takiego. Tak, ktoś, kto tak imprezował, że następnego dnia ma jeszcze ponad 0,5
                    promila, na pewno ma problem z alkoholem.
                    Jura
                    • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 15:13
                      jureek napisał:

                      > Tak, ktoś, kto tak imprezował, że następnego dnia ma jeszcze ponad
                      > 0,5 promila, na pewno ma problem z alkoholem.

                      Tego dnia na pewno ;-)
            • edek40 Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:38
              > Nie, nie jest za niski. Jest jednoznaczny. Wypiłeś piwo, więc nie jedziesz.

              Leciutko wstawiles sie wczoraj, dzis za to zaplacisz. Wiekszosc zlapanych w
              przedziale do 0,5 to "wczorajsi". To nieuczciwe o tyle, ze wszyscy wiedza, ze
              wszyscy wiedza, ze noc "resetuje". Skoro wiec wszyscy wiedza, to ktos, komu tak
              lezy na sercu bezpieczenstwo obywateli, ze ustala smieszny limit, powinien
              szeroko informowac o skutkach prawnych picia "wczoraj". Owszem, zdarzaja
              sie naiwne spoty typu "piles - nie jedz". No pil, wiec sie przespal i dopiero
              pojechal...

              > O jakich kosztach obywatelskich piszesz? Koszta proceduralno-sądowe powinien
              > przecież ponosić popełniający wykroczenie.

              Tu z kolei mam na mysli robienie z tych, ktorzy przekroczyli dozwolone w
              Niemczech 0,5, przestepcow. Skutki sa nastepujace: rowerzysci wypieraja z
              wiezien bandytow. Poj...ne prawo, ktore traktuje rower na rowni z samochodem
              oraz fakt, ze z rowerow korzystaja glownie ci, ktorych nie stac na auto,
              powoduje, ze nie moga sie "wykupic" wysoka grzywna, ktora zapewnia wyrok w
              zawiasach. Ida wiec do paki. Koszta obywatelskie osadzenia w pace jedynego
              zywiciela rodziny? No chyba spore. Wpisanie do rejestru skazanych goscia, ktory
              ma szanse wylacznie na prace ciecia/ochroniarza sa ogromne. Tego typu praca
              wymaga zaswiadczenia o niekaralnosci. A w takim zaswiadczeniu nikt nie pisze, ze
              karany za wode...

              Koszta sadowe? Jurek, jesli kogos nie stac na grzywne za opieranie sie o rower,
              to niewatpiwie i koszta sadowe odsiedzi... Pozostaje jeszcze kwestia zawalania
              sadow takimi g...nami. M.in. one powoduja, ze czas wyznaczany do rozpatrywania
              "mniej waznych spraw" bywa tak dlugi, ze Polska co i rusz przegrywa w Strasburgu
              sprawy o przeciaganie spraw sadowych.

              Najlepsze jest jednak to, ze ciagle wychodzi na moje. W wypadku picia stopien
              represji przeklada sie wylacznie na zwiekszeni ilosci wykrywanych
              wykroczen. Sciganie za predkosc (bo w zasadzie tylko to jest w Polsce scigane)
              przeklada sie na poprawe bezpiecznestwa w takim stopniu, ze mozna sie spierac
              czy aby zanotowana poprawa bezpieczenstwa w wiekszym stopniu nie jest
              zawdzieczana korkom spowodowanym przez liczne remonty i przebudowy/budowy niz
              staraniom wladz. A moje jest od zawsze takie: wyrywkowe koncentrowanie sie na
              kilku powszechnych wykroczeniach, polaczone z zerowymi wysilkami edukacyjnymi
              prowadzic moze wylacznie do przepychanki kto kogo wyprowadzi w pole. I tak
              kierowcy montuja CB, w nawigacje wbijaja maszty fotoradarowe i miejsca
              "polowan", a tzw. sluzby koncentruja sie na coraz "dyskretniejszym" pobieraniu
              oplat. I kolo sie zamyka.
              --
              Po ptokach. Beret sie sfilcowal...
              • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:44
                Te skutki społeczne w postaci rowerzystów w więzieniach to skutek systemu kar, a
                nie obowiązujących limitów. Ja nie postuluję takiego surowego karania, mi chodzi
                o to, żeby nie siadać za kierownicą, jak się wypiło.
                Jura
                • edek40 Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:53
                  > Te skutki społeczne w postaci rowerzystów w więzieniach to skutek systemu kar,
                  > a nie obowiązujących limitów.

                  Gdyby limity byly europejskie, to i "przestepczosc" by zmalala, a co za tym
                  idzie wysokie koszta spoleczne i administracyjne. Moim zdaniem akurat kwestia
                  alkoholu za kierownica jest co najmniej dwutorowa - raz limity, dwa restrykcje.
                  Restrykcje zas rowniez mozna i trzeba rozwazac dwutorowo - automobilisci i
                  reszta uzytkownikow jezdni. Dlaczego bowiem rowerzysta powyzej 0,5 moze byc
                  osadzony w pace nawet wtedy gdy prowadzi rower (pisze to calkowicie powaznie,
                  poniewaz przyjmuje sie, ze skoro prowadzi to i jechac moze), a pieszy majacy
                  nawet i 3 promile zasluguje na izbe wytrzezwien, ale tylko wtedy, gdy sie
                  awanturuje?
        • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 13:56
          jureek napisał:

          > Dlatego jestem przeciwny podnoszeniu limitów alkoholowych.

          Podniesc to mozna w Polsce, bo 0,2 to zalosnie malo. Mysle, ze po jednej np. 18 godzinnej dniowce jestem podobnie "bystry" jak ktos po browarku wypitym do lunchu. Tylko, ze dlugo pracowac i potem jezdzic moge, a browarka godzine przed jazda wypic juz nie.

          Ale w Polsce spodziewalabym sie obnizenia - kasa, kasa, kasa... (Gdyby te 0,2 bylo tak strasznie niebezpieczne, to waaadza CHYBA zaczelaby prowadzic kampanie z gatunku "piles wczoraj - nie jedz dzis", bo znaczna czesc zlapanych "po spozyciu" to "wczorajsi". Ale nie prowadzi, co moze sugerowac fiskalny charakter tego limitu).

          > Widziałem na własne oczy, do czego to prowadzi.

          W przypadki Niemiec do niczego - statystycznie oczywiscie. limit jest znacznie wyzszy niz w Polsce, a na drogach bezpiecznie. W przypadku Polski tez do niczego - limit mikry, a bezpiecznie nie jest.
          • kozak-na-koniu Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:03
            Jeśli chodzi o alkoholowe limity, to przoduje Skandynawia i Słowacja. Słowacja
            odpada, bo to też jest dziki wschód, ale Skandynawia jest dla nas najwłaściwszym
            wzorem do naśladowania pod każdym względem, boto czyści Nordycy i w ogóle sama
            kultura.
            A w ogóle,to to znacie?:)
            www.youtube.com/watch?v=79v0sEjPcjk
            • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:16
              A po co kombinować? 0,2 jest OK. Nie zauważyłeś, że ja teraz nie Polaków
              krytykuję, tylko Niemców?
              Jura
              • edek40 Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:41
                > A po co kombinować? 0,2 jest OK. Nie zauważyłeś, że ja teraz nie Polaków
                > krytykuję, tylko Niemców?

                Duzo gorzej, Jura :) Ty krytykujesz cala Unie Europejska :)))
                • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:58
                  edek40 napisał:

                  > > A po co kombinować? 0,2 jest OK. Nie zauważyłeś, że ja teraz nie Polaków
                  > > krytykuję, tylko Niemców?
                  >
                  > Duzo gorzej, Jura :) Ty krytykujesz cala Unie Europejska :)))

                  A co, nie wolno?
                  Jura
                  • edek40 Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 15:04
                    > A co, nie wolno?

                    Nie jestem pewny ;)
              • kozak-na-koniu Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:42
                0,2 nie jest OK. Trzeba obniżyć do 0,00 promila, a prędkość radarować z
                dokładnością do 1km/godz. Tylko to polaczków czegoś nauczy. Na Zachodzie tak się
                robi.:P
                • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:57
                  kozak-na-koniu napisał:

                  > 0,2 nie jest OK. Trzeba obniżyć do 0,00 promila,

                  Nie trzeba. Wystarczy 0,2. Nikt nie będzie się tłumaczył, że cukierka zjadł,
                  albo jabłuszko mu w żołądku sfermentowało.
                  Jura
                  • edek40 Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 15:07
                    > Nie trzeba. Wystarczy 0,2. Nikt nie będzie się tłumaczył, że cukierka zjadł,
                    > albo jabłuszko mu w żołądku sfermentowało.

                    Kazdy tlumaczy sie jak moze. Pani, ktora ominela stojacy przed przejsciem
                    radowoz tlumaczyla sie, ze jechala powoli, Niemiec, ktory przekroczyl 0,5
                    tlumaczy sie, ze kupil duzo polskich jabluszek i zjadl wszystkie, bo dobre, spod
                    Grojca, byly.
                  • kozak-na-koniu Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 08:12
                    jureek napisał:

                    > Nie trzeba. Wystarczy 0,2. Nikt nie będzie się tłumaczył, że cukierka zjadł,
                    > albo jabłuszko mu w żołądku sfermentowało.

                    A w Norwegii takich problemów nie mają. Jak klientowi wyjdzie 0,00001 promila,
                    to się go odstawia na bok i powtarza badanie po kilku minutach. Jeśli przez ten
                    czas opary z gardła nie wywietrzeją - znaczy że pił, więc to go jebudu! Taka
                    kultura...:PPP
          • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:12
            emes-nju napisał:

            > Podniesc to mozna w Polsce, bo 0,2 to zalosnie malo. Mysle, ze po jednej np. 18
            > godzinnej dniowce jestem podobnie "bystry" jak ktos po browarku wypitym do lun
            > chu. Tylko, ze dlugo pracowac i potem jezdzic moge, a browarka godzine przed ja
            > zda wypic juz nie.

            A musisz tego browarka wypić? Nie możesz zamiast niego wypić piwa
            bezalkoholowego? Ten limit jest właśnie dlatego OK, że nawet na tego browarka
            nie pozwala. Bo jeżeli ktoś bez browarka obyć się nie może, to znaczy, że nie
            potrafi kontrolować swojego picia.

            > W przypadki Niemiec do niczego - statystycznie oczywiscie. limit jest znacznie
            > wyzszy niz w Polsce, a na drogach bezpiecznie.

            A czemu przy tych porównaniach nie uwzględniasz infrastruktury, jak w innych
            przypadkach? Uważasz, że jest ok, gdy goście na chwiejnych nogach wychodzą z
            knajpy, wsiadają do swych samochodów i jadą do domu? A do tego ten wysoki limit
            prowadzi. W Polsce takich widoczków nie oglądam jednak. W większości przypadków
            pewnie ci na chwiejnych nogach dojeżdżają szczęśliwie do domu, bo jadą podwójnie
            ostrożnie itd. Ale czy o to chodzi?

            > W przypadku Polski tez do niczeg
            > o - limit mikry, a bezpiecznie nie jest.

            Bo to jest tylko jeden czynnik. Znowu nie uwzględniasz tego, na co zawsze
            powołujesz się, gdy mowa o prędkości, czyli infrastruktury drogowej, tego, że
            większość dróg jest kolizyjnych.
            Jura
            • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:41
              jureek napisał:

              > A musisz tego browarka wypić?

              A musze w ogole jechac?

              No dobra - powiedzmy, ze to moja osobista sprawa czy CHCE go wypic i uwazam, ze
              przecietnemu facetowi to w zaden sposob nie zaszkodzi (a jak ktos jest
              nieprzecietny, to i sporo ponizej 0,2 moze narozrabiac - wystarczy do tego np.
              nieswiadome - malo kto czyta ulotki, a lekarze ograniczaja informowanie pacjenta
              do tego jak czesto ma leki przyjmowac - branie lekow z grupy opiatow).
              Szczegolnie jezeli stan po jednym browarku (czy lampce wina) do posilku porowna
              sie ze stanem po kilkunastogodzinnej "szychcie", co w Polsce nie jest niczym
              szczegolnym (kraj na dorobku) i zdecydowanie nie jest to czyn karalny.

              > A czemu przy tych porównaniach nie uwzględniasz infrastruktury,
              > jak w innych przypadkach? Uważasz, że jest ok, gdy goście na
              > chwiejnych nogach wychodzą z knajpy, wsiadają do swych samochodów
              > i jadą do domu?

              Bo ci Twoi chwiejni najczesciej jada do domu droga niewiele rozniaca sie od
              normalnej polskiej drogi i raczej o takiej godzinie, ze i na przecietnej
              polskiej drodze ruch zaczyna juz zamierac ;-)

              Poza tym nie dyskutujemy o chwiejacych sie na nogach, a o "przestepcach" po 2-3
              browarkach. Oczywiscie po 2-3 browarkach nie powinno sie wsiadac za kolko i
              nalezy sie za to kara! Pytanie tylko czy wsadzanie takiego "przestepcy" do pudla
              (czy "tylko" dawanie wyroku w zawiasach - wyrok, to wyrok i figuruje w aktach
              odcinajac czesto dostep do pracy) jest adekwatne do winy.

              > W większości przypadków pewnie ci na chwiejnych nogach dojeżdżają
              > szczęśliwie do domu, bo jadą podwójnie ostrożnie itd. Ale czy o to
              > chodzi?

              Tak. Wlasnie o to chodzi. Chodzi o odpowiedzalnosc! Zrobienie przestepcy z
              czlowieka, ktory nieomal nie czuje, ze wypil (ja 2-3 browarow za bardzo nie
              czuje, co oczywiscie nie znaczy, ze jezdze po alkoholu) wypacza pojmowanie
              zjawiska, a tym samym zastanowienie sie nad nim. Jezeli mam wybierac, to chyba
              wole spotkac sie na drodze z kims, kto z pelna swiadomoscia skutkow chwiejac sie
              zasiada za kolkiem i ostroznie jedzie do domu, niz z "bohaterem", ktory w glorii
              i chwale lamie kolejny bezsensowny zakaz. W podobnym mechanizmie jak
              "dorobilismy sie" "szybkich i bezpiecznych" przy pomocy tysiecy niepotrzebnych
              blaszek na poboczach.
              • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 14:55
                emes-nju napisał:

                > jureek napisał:
                >
                > > A musisz tego browarka wypić?
                >
                > A musze w ogole jechac?

                No właśnie.
                Tym się różni dojrzały człowiek od dziecka, że potrafi zrozumieć, że nie zawsze
                można mieć wszystko, że czasami trzeba wybrać i zrezygnować z jakiejś
                przyjemności, żeby osiągnąć coś, co jest ważniejsze. Oczywiście, że picie, a
                nawet upijanie się nie jest czynem karalnym. Jeżeli jednak dla kogoś to piwko do
                obiadu jest tak bardzo ważne, że nie potrafi z niego zrezygnować, to znaczy, że
                ma problemy z kontrolowaniem swojego picia, a taki jest już groźny na drodze,
                może nie teraz akurat, gdy wypił to jedno piwko tylko, ale nastepnym razem, gdy
                wsiądzie do samochodu mocno narąbany.
                Taki niski limit ma więc dodatkową funkcję - testowania, kto ma problemy z
                piciem. Dla normalnego człowieka nie jest żadnym problemem zrezygnowanie z
                piwka, czy lampki wina do obiadu.
                Jura

                P.S. Co do tych "wczorajszych" - jeżeli ktoś ma po 24 godzinach nadal ponad 0,2
                to znaczy, że poprzedniego dnia to nie było kulturalne wypicie paru lampek wina,
                czyli taki też ma problem z piciem.
                • edek40 Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 15:02
                  > P.S. Co do tych "wczorajszych" - jeżeli ktoś ma po 24 godzinach nadal ponad 0,2
                  > to znaczy, że poprzedniego dnia to nie było kulturalne wypicie paru lampek wina,
                  > czyli taki też ma problem z piciem.

                  Wczorajszy to taki, ktory ma zakodowane w glowie, ze noc "resetuje" mu licznik.
                  Tu wcale nie trzeba sie sponiewierac, aby po 8 godzinach wciaz miec ponad 0,2.
                  Pisalem o tym. Sam o tym dowiedzialem sie stosunkowo niedawno. Podkreslam:
                  dowiedzialem sie, a nie zostalem poinformowany np. na kursie na prawo jazdy czy
                  przez wszelkiej masci dzialania wladz. Na szczescie, ja "oliwie sie" rzadko i
                  niezbyt obficie, wiec nie podpadlem.
                • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 15:12
                  jureek napisał:

                  > Tym się różni dojrzały człowiek od dziecka

                  A jak wychowac doroslego traktujac go jak dziecko?

                  > Jeżeli jednak dla kogoś to piwko do obiadu jest tak bardzo ważne,
                  > że nie potrafi z niego zrezygnować

                  Tja...

                  Oczywiscie nie da sie spojrzec na temat inaczej? To znaczy zadajac bez antyalkoholwego zacietrzewienia (Twoje wywody o tym, ze jak nie CHCE odmowic sobie browarka, to znaczy, ze jestem pijak i nastepnym razem, zapewne jak uzbieram kaske :-P , wsiadze nawalony jak szpadel) pytanie czy ten jeden browarek do obiadu jest naprawde az tak grozny. I czy cale zycie ma polegac na ograniczaniu wszystkim wszystkiego, do czego zdaje sie nasza cywilizacja zaczyna zmierzac :-/

                  > Taki niski limit ma więc dodatkową funkcję - testowania, kto ma
                  > problemy z piciem.

                  W takim mechanizmie mam problemy. Powazne - nawet ze dwa razy w tygosdniu zdarza mi sie wieczorem wypic browarek, a wiec przekraczam Twoj prog bezpieczenstwa :-P To moze lepiej wprowadzic prohibicje niz na zywym organizmie prowadzic Twoje "testy"?

                  Strasznie doktrynersko podchodzisz do tematu. A skutki takiego podejscia widac - sa zadne, z wyjatkiem wysokich grzywien nakladanych na coraz skutecznie lapanych pomiedzy 0,2, a 0,5 i pudla powyzej.

                  > Dla normalnego człowieka nie jest żadnym problemem zrezygnowanie z
                  > piwka, czy lampki wina do obiadu.

                  Dla normalnego czlowieka zadnym problemem jest tez rezygnacja z innych rzeczy. W zasadzie mozna zrezygnowac ze wszystkiego z wyjatkiem oddychania, jedzenia i wydalania :-P

                  > P.S. Co do tych "wczorajszych" - jeżeli ktoś ma po 24 godzinach
                  > nadal ponad 0,2

                  Nooooo! Nie poznaje kolegi! Ja nigdy nie nawalilem sie tak, zeby przespac 24 h i uwazac, ze pilem wczoraj ;-)

                  Uscisle - pisze o wczorajszych, a nie PRZEDwczorajszych. Takich co to byli na komunii, troche dali sobie w palnik (ale nie za duzo, bo jutro trzeba przeciez jechac na drugi koniec Polski do domu), przespali sie kilka godzin i w pelnym odpowiedzialnosci poczuciu, ze sa tylko skacowani siadaja za kolkiem.
                  • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 15:31
                    emes-nju napisał:

                    > W takim mechanizmie mam problemy. Powazne - nawet ze dwa razy w tygosdniu zdarz
                    > a mi sie wieczorem wypic browarek, a wiec przekraczam Twoj prog bezpieczenstwa
                    > :-P

                    A potem siadasz za kierownicę? Jeżeli tak, to rzeczywiście przekroczyłeś próg
                    bezpieczeństwa, a jeżeli nie, to znaczy, że nic nie zrozumiałeś. Możesz sobie
                    wypić nawet 5 browarków i żaden próg bezpieczeństwa nie zostanie przekroczony.
                    Próg bezpieczeństwa jest przekroczony, kiedy nie możesz sobie tego wieczornego
                    browarku odmówić, mimo iż wiesz, że zaraz będziesz musiał gdzieś jechać, bo to
                    świadczy, że ten browarek jest dla Ciebie bardzo ważny.
                    Jura
                    • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 15:51
                      jureek napisał:

                      > Próg bezpieczeństwa jest przekroczony, kiedy nie możesz sobie tego
                      > wieczornego browarku odmówić, mimo iż wiesz, że zaraz będziesz
                      > musiał gdzieś jechać, bo to świadczy, że ten browarek jest dla
                      > Ciebie bardzo ważny.

                      Nie do konca. Prog bezpieczenstwa przekroczony jest wtedy, gdy ktos stawia sprawe tak, jak Ty teraz... Czyli zakladajac, ze kazdy, kto pija alkohol ma problem i trzeba go, kretyna, zniechecac poprzez grozby sankcji.

                      Bo sadzac z doswiadczen nieco mniej "ortodoksyjnych" krajow ten jeden browarek nie ma zasadniczego wplywu na bezpieczenstwo, a prawnie, z powodu antyalkoholowej histerii zabierajac ten browarek, ingeruje sie w czyjes decyzje, robiac z obywatela niesamodzielnego, wymagajacego "zdalnego sterowania" matolka. I tak Twoi "chwiejni" sa swiadomi swojego stanu i dostosowuja sie do niego, a nasi mlodzi gniewni, nauczeni nadmiernymi ograniczeniami wszystkiego, ze ograniczenia sobie, zycie sobie, sa calkowicie nieodpowiedzialni. Wole na drodze spotykac odpowiedzialnych "chwiejnych" niz nieodpowiedzialnych (bo odgornie odbierajac odpowiedzialnosc nie wychowa sie odpowiedzialnego obywatela!) olewajacych zbyt restrykcyjne zasady...
                      • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 16:22
                        emes-nju napisał:

                        > Nie do konca. Prog bezpieczenstwa przekroczony jest wtedy, gdy ktos stawia spra
                        > we tak, jak Ty teraz... Czyli zakladajac, ze kazdy, kto pija alkohol ma problem
                        > i trzeba go, kretyna, zniechecac poprzez grozby sankcji.

                        I znowu przekręcasz.
                        Ile jeszcze razy mam powtarzać, że każdy, kto pija alkohol ma problem, a tylko
                        ten, kto z wypicia zrezygnować nie potrafi.

                        > Bo sadzac z doswiadczen nieco mniej "ortodoksyjnych" krajow ten jeden browarek
                        > nie ma zasadniczego wplywu na bezpieczenstwo, a prawnie, z powodu antyalkoholow
                        > ej histerii zabierajac ten browarek, ingeruje sie w czyjes decyzje, robiac z ob
                        > ywatela niesamodzielnego, wymagajacego "zdalnego sterowania" matolka. I tak Two
                        > i "chwiejni" sa swiadomi swojego stanu i dostosowuja sie do niego, a nasi mlodz
                        > i gniewni, nauczeni nadmiernymi ograniczeniami wszystkiego, ze ograniczenia sob
                        > ie, zycie sobie, sa calkowicie nieodpowiedzialni. Wole na drodze spotykac odpow
                        > iedzialnych "chwiejnych" niz nieodpowiedzialnych (bo odgornie odbierajac odpowi
                        > edzialnosc nie wychowa sie odpowiedzialnego obywatela!) olewajacych zbyt restry
                        > kcyjne zasady...

                        Ciekawe masz pojęcie odpowiedzialności. Odpowiedzialność ma polegać na
                        folgowaniu sobie, czy na dokonywaniu wyborów i umiejętności rezygnacji z
                        przyjemności? Nikt nie broni Ci wypić browarka, masz tylko dokonać wyboru - albo
                        pijesz, albo prowadzisz.
                        Jura
                        • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 16:34
                          jureek napisał:

                          > Odpowiedzialność ma polegać na folgowaniu sobie, czy na
                          > dokonywaniu wyborów i umiejętności rezygnacji z przyjemności?

                          Jak, do jasnej, mam nabyc umiejetnosci dokonywania odpowiedzialnych wyborow
                          jezeli ustawodawca ze wszystkich sil robi wszystko, zebym nie musial podejmowac
                          zadnych decyzji?!?!?!?!
                    • edek40 Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 16:18
                      > Próg bezpieczeństwa jest przekroczony, kiedy nie możesz sobie tego wieczornego
                      > browarku odmówić, mimo iż wiesz, że zaraz będziesz musiał gdzieś jechać, bo to
                      > świadczy, że ten browarek jest dla Ciebie bardzo ważny.

                      Piwo, to glownie napoj chlodzacy (jeden), czasem towarzyski (jeden). W wielu
                      krajach za bezpieczne uznaje sie, zapewne na podstawie jakichs tam badan, ze 0,5
                      jest jeszcze OK. Ludzie pija piwo i beda go pic. Jedno piwo do wursta jeszcze
                      nikogo pijakiem nie zrobilo. Nie jest rowniez w zadnym wypadku uznawane za
                      problem alkoholowy.
                      • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 16:27
                        edek40 napisał:

                        > Ludzie pija piwo i beda go pic. Jedno piwo do wursta jeszcze
                        > nikogo pijakiem nie zrobilo. Nie jest rowniez w zadnym wypadku uznawane za
                        > problem alkoholowy.

                        Następny, który nie rozumie. Samo piwo do kiełbasy, czy bez kiełbasy nikogo
                        alkoholikiem nie zrobiło, ale o problemie świadczy to, że ktoś sobie tego piwa
                        nie potrafi odmówić.
                        Jura

                        P.S. Pijak i alkoholik to nie to samo.

                        • edek40 Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 16:38
                          > Następny, który nie rozumie. Samo piwo do kiełbasy, czy bez kiełbasy nikogo
                          > alkoholikiem nie zrobiło, ale o problemie świadczy to, że ktoś sobie tego piwa
                          > nie potrafi odmówić.

                          Ujme to wiec inaczej. Dlaczego w Niemczech nie musi sobie odmawiac, a w Polsce musi?
            • mariusz_d1 Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 16:06
              jureek napisał:

              > A musisz tego browarka wypić? Nie możesz zamiast niego wypić piwa
              > bezalkoholowego? Ten limit jest właśnie dlatego OK, że nawet na tego browarka
              > nie pozwala. Bo jeżeli ktoś bez browarka obyć się nie może, to znaczy, że nie
              > potrafi kontrolować swojego picia.
              >
              Po piwie bezalkoholowym też przekroczysz normę - ładnych parę lat temu było o pilicj
              ancie wyrzuconym z Policji za spowodowanie radiowozem kolizji po alkoholu.
              Okazało się że gość uwierzył w marketing i do drugiego śniadania wypił piwo
              bezalkoholowe.
              Potem zadał sobie trud przeczytania etykietki i okazało się że tzw. piwo
              bezalkoholowe zawiera od 0,5% do 1,5% alkoholu.
              Dziennikarze testowali - piwo bezalkoholowe i po pół godziny alkomat wskazywał
              przekroczenia normy.
              Nie ma piwa naprawdę bezalkoholowego.

              A co do meritum - gość wychodzący po ciężkim dniu w biurze ma napewno gorszą
              sprawność psychiczną niż wypoczęty po 1 piwie.
              • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 16:13
                No to z bezalkoholowego też można zrezygnować. Jak dzieci. Chcę cukierka i koniec!
                Jura
                • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 16:20
                  jureek napisał:

                  > Jak dzieci. Chcę cukierka i koniec!

                  Tak! Chce cukierka i jezeli nie ma to wplywu na innych, nie widze powodu, zebym
                  go sobie odmawial z powodu czyjejs histerii!

                  Jak juz i ja i poprzednik napisalismy, mozemy byc grozniejsi na drodze po godnym
                  najwyzszych pochwal ciezkim i dlugim dniu w pracy, niz po godnym potepienia
                  browarku do obiadu :-P
                  • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 16:25
                    emes-nju napisał:

                    > Tak! Chce cukierka i jezeli nie ma to wplywu na innych, nie widze powodu, zebym
                    > go sobie odmawial z powodu czyjejs histerii!

                    Aha, histeria. Wiesz, ilu ludzi jest chorych na chorobę alkoholową? Wiesz ilu z
                    nich nawet o tym nie wie? A ilu z nich ma prawo jazdy?

                    > Jak juz i ja i poprzednik napisalismy, mozemy byc grozniejsi na drodze po godny
                    > m
                    > najwyzszych pochwal ciezkim i dlugim dniu w pracy, niz po godnym potepienia
                    > browarku do obiadu :-P

                    Browarek do obiadu nie jest godny potepienia, jeśli po nim nie będziesz siadał
                    za kierownicę.
                    Jura
                    • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 16:37
                      Ale browarek nie jest grozny dlatego, ze jest grozny, tylko dlatego, ze ktos
                      uznal, ze 0,2, to max. A skoro tak jest traktowany, to rzeczywiscie zaczyna byc
                      grozny, bo nadmiar ograniczen doprowadza...

                      Mam dosc
                      • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 16:49
                        emes-nju napisał:

                        > Ale browarek nie jest grozny dlatego, ze jest grozny, tylko dlatego, ze ktos
                        > uznal, ze 0,2, to max.

                        Nie, nie dlatego. Ten browarek jest groźny dlatego, że są ludzie, którzy nie
                        potrafia go sobie odmówić. I pod tym względem jest tak samo groźny w kraju,
                        gdzie obowiązuje 0,0 i w kraju z limitem 0,8.
                        Jura
                        • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 17:01
                          jureek napisał:

                          > Nie, nie dlatego. Ten browarek jest groźny dlatego, że są ludzie,
                          > którzy nie potrafia go sobie odmówić.

                          Czy limit okreslony dla ruchu drogowego ma sluzyc do rozwiazywania problemow alkoholowych?

                          Ale ok. Zrozumialem. Jezeli potrafie odmowic sobie browarka, to moge go spozyc (tylko co z limitem ustalonym dla "slabiakow"?), a jezeli nie potrafie, to nie moge :-P
                          • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 17:13
                            emes-nju napisał:

                            > Czy limit okreslony dla ruchu drogowego ma sluzyc do rozwiazywania problemow al
                            > koholowych?

                            Nie, ma on służyć temu, aby pijący alkoholicy nie prowadzili pojazdów.
                            Jest to moim zdaniem na tyle ważne, że można dla tego celu poświęcić się i
                            zrezygnować z tego piwka do obiadu. Tym bardziej, że jeśli nie jest się
                            alkoholikiem, to nie jest to właściwie żadne poświęcenie.


                            > Ale ok. Zrozumialem. Jezeli potrafie odmowic sobie browarka, to moge go spozyc
                            > (tylko co z limitem ustalonym dla "slabiakow"?), a jezeli nie potrafie, to nie
                            > moge :-P

                            Dokładnie tak. Brzmi to paradoksalnie, ale tak właśnie jest.
                            Jura
                            • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 17:27
                              jureek napisał:

                              > emes-nju napisał:
                              >
                              > > Czy limit okreslony dla ruchu drogowego ma sluzyc do
                              > > rozwiazywania problemow al koholowych?
                              >
                              > Nie, ma on służyć temu, aby pijący alkoholicy nie prowadzili
                              > pojazdów.

                              Czy cos sklania Cie do twierdzenia, ze to zdaje egzamin?

                              Wedlug mnie smiesznie niski limit uderza w normalnych (wedlug Ciebie
                              nienormalnych), ktorzy czasem CHCIELIBY napic sie browarka do posilku, a w zaden
                              sposob nie zmienia zachowan alkoholikow. Bo alkoholik, to osoba chora i zaden
                              limit jej nie powstrzyma.

                              Zdaje sie, ze wierzysz w zaklecia tak samo jak ci, ktorzy stawiaja 70-tke tam,
                              gdzie ktos sie zabil jadac 140 km/h...

                              > > Ale ok. Zrozumialem. Jezeli potrafie odmowic sobie browarka, to
                              > > moge go spozyc (...), a jezeli nie potrafie, to nie moge :-P
                              >
                              > Dokładnie tak. Brzmi to paradoksalnie, ale tak właśnie jest.

                              Ale zdajesz sobie sprawe, ze sankcjonowanie tego prawnie nawet nie jest
                              smieszne? Jest zalosne. Bo nie dosc, ze glupie, to jeszcze zalosnie
                              nieskuteczne, glownie dlatego, ze uderzajace nie w tych, w ktorych ma uderzyc.

                              Nie wyeliminuje sie z drog alkoholikow walczac z osobami chcacymi wypic jedno
                              piwo! Wyprodukuje sie za to "bohaterow" podobnych w mechanizmie powstawania do
                              produktu skandalicznego przeregulowania naszych drog, czyli do "szybkich i
                              bezpiecznych".
                              • jureek Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 18:15
                                emes-nju napisał:

                                > Czy cos sklania Cie do twierdzenia, ze to zdaje egzamin?

                                Do stwierdzenia, że limit 0,2 jest lepszy dla bezpieczeństwa ruchu i
                                wyeliminowania z niego alkoholików nie kontrolujących picia skłania mnie
                                znajomość mechanizmów choroby alkoholowej.
                                A że nie zdaje to egzaminu wynika z tego, że źle jest egzekwowany. Nikt w Polsce
                                nie sprawdza, czy kierowca, któremu odebrano prawko jest alkoholikiem, a jeśli
                                jest, to czy przestał pić. Wystarczy, że zda ponowny egzamin i dalej może jeździć.

                                > Wedlug mnie smiesznie niski limit uderza w normalnych (wedlug Ciebie
                                > nienormalnych), ktorzy czasem CHCIELIBY napic sie browarka do posilku, a w zade
                                > n
                                > sposob nie zmienia zachowan alkoholikow.
                                > Bo alkoholik, to osoba chora i zaden
                                > limit jej nie powstrzyma.

                                Jak alkoholik zacznie pić, to rzeczywiście żaden limit go nie powstrzyma. I
                                dlatego właśnie chodzi o to, żeby tego pierwszego piwa nie wypił, jeśli planuje
                                jazdę. Przy limicie 0,2 wiadomo, że po wypiciu piwa za kierownicę wsiadać nie
                                można. Natomiast przy limicie 0,5 można wypić piwko i prowadzić. I o ile
                                człowiek zdrowy na tym piwku poprzestanie, to alkoholik już niekoniecznie.
                                To nie jest regulacja, która uderza w ludzi zdrowych, ponieważ człowiek zdrowy
                                nie bez wielkiego poświęcenia z tego piwka może zrezygnować. Nie takie
                                wyrzeczenia są czasami konieczne dla dobra ogółu.
                                Jura
                                • babaqba Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 00:04
                                  jureek napisał: > Jak alkoholik zacznie pić, to rzeczywiście żaden
                                  limit go nie powstrzyma. I
                                  > dlatego właśnie chodzi o to, żeby tego pierwszego piwa nie wypił,
                                  jeśli planuje
                                  > jazdę. Przy limicie 0,2 wiadomo, że po wypiciu piwa za kierownicę
                                  wsiadać nie
                                  > można. Natomiast przy limicie 0,5 można wypić piwko i prowadzić. I o
                                  ile
                                  > człowiek zdrowy na tym piwku poprzestanie, to alkoholik już
                                  niekoniecznie.
                                  > To nie jest regulacja, która uderza w ludzi zdrowych, ponieważ
                                  człowiek zdrowy
                                  > nie bez wielkiego poświęcenia z tego piwka może zrezygnować. Nie
                                  takie
                                  > wyrzeczenia są czasami konieczne dla dobra ogółu.

                                  Jura, przepraszam cię, ale to co piszesz nie ma żadnego sensu. Jest
                                  niespójne logicznie. Nie bronię picia piwa, bo sam nie piję wcale i
                                  bronić nie muszę. Lecz ciężko się czyta wywody zupełnie pozbawione
                                  sensu. Litości! Myślisz, jak nasz ustawodawca a przecież wiadomo, że w
                                  Sejmie zasiadają posłuszni władcom kretyni. Jak z tym (przywołanym
                                  wyżej)ograniczeniem do 70-ciu tam, gdzie był wypadek przy stu
                                  czterdziestu. Zupełnie bez sensu, niszczy poczucie praworządności,
                                  uderza w niewinnych i prowokuje normalnych ludzi do przekraczania
                                  przepisów, ale jeszcze nigdy zdrowy rozsądek i sens nie powstrzymały
                                  naszych władz od zrobienia tego, co "słuszne". Te prawa mają
                                  dziesiątki negatywnych skutków społecznych, są szkodliwe, że trudno
                                  bardziej, robią przestępców z normalnych ludzi i w niczym nie
                                  zapobiegają szybkiej jeździe pirata czy prowadzeniu po spożyciu przez
                                  alkoholika. Pijany alkoholik nie wykaże się rozsądkiem! Pirat ma
                                  wszystkie przepisy w dupie! Zakazywanie jednego piwa dorosłej i
                                  odpowiedzialnej osobie w niczym nie zmieni sytuacji na drogach. To
                                  idiotyzm. I jako ewidentny idiotyzm, może liczyć na to, że Sejm KRP
                                  pochyli się nad nim z uwagą.
                                  • jureek Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 11:02
                                    Porównania niskiego limitu alkoholowego z ograniczeniami prędkości stawianymi na
                                    zapas jest nieadekwatne, ponieważ nie znam jednostki chorobowej w odniesieniu do
                                    prędkości, która byłaby tak samo powszechna i polegała na tym samym, co
                                    alkoholizm. Alkoholizm polega na tym, że alkoholik nie kontroluje swojego picia,
                                    tzn. że wystarczy jedno piwo, zeby "popłynął". Nie sądzę, że ewentualnemu
                                    speedoholikowi wystarczy przekroczenie predkości do 55 km/h, żeby już nie mógł
                                    powstrzymać się przed grzaniem, ile fabryka dała.
                                    Ciągle słyszę, że z powodu niskiego limitu alkoholu cierpią niewinni, normalni
                                    ludzie. Normalni nie cierpią, bo jeżeli ktoś cierpi z powodu tego, że nie może
                                    napić się piwa, to ma problem z piciem.
                                    Jura
                                    • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 11:19
                                      jureek napisał:

                                      > Ciągle słyszę, że z powodu niskiego limitu alkoholu cierpią
                                      > niewinni, normalni ludzie. Normalni nie cierpią, bo jeżeli ktoś
                                      > cierpi z powodu tego, że nie może napić się piwa, to ma problem z
                                      > piciem.

                                      Jasne. Zawsze mozna jechac wolniej, nie wypic piwa, nie zjesc bajgla z makiem,
                                      nie zrobic tego i tamtego. Jak juz pisalem powtrzymac sie mozna prawie od
                                      wszystkiego. Tylko nie bardzo widze powod, zeby w imie czegos (najczesciej
                                      wyssanych z palca administracyjnych decyzji) zmieniac zycie w wegetacje - wdech,
                                      wydech, porcja karmy (obrzydliwej w smaku, ale zdrowej :-P ), wdech, wydech,
                                      porcja wody, wdech, wydech, siusiu, wdech, wydech, kupka, wdech (teraz juz nieco
                                      ryzykowny ;-P ), wydech...

                                      Dziwi mnie to, ze zupelnie Cie nie zwilza to, ze pojada wolniej, nie wypija i
                                      nie zjedza ci, ktorym takich zakazow nie potrzeba, a ci, ktorym takie zakazy
                                      MOZE by sie i przydaly, maja je w... Bo to nie jest prawda, ze 0,2 powstrzyma
                                      alkoholika od wypicia przed jazda - jak bedzie czul potrzebe, to najpierw
                                      wypije, a potem (byc moze nawet targany "przynaleznym" alkoholikom wyrzutami
                                      sumienia) pojedzie.

                                      Nie wiem skad czerpiesz swoja wiedze nt. alkoholikow - moje z nimi doswiadczenia
                                      pozwalaja mi stanowczo twierdzic, ze ich limity "nie obowiazuja", bo ich
                                      obowiazuje ich chora fizjologia!

                                      Nie wiem skad w Tobie, tak bliskie duchowi naszej bolszewickiej waaadzy,
                                      przekonanie, ze ZAKAZ rozwiazuje problem, skoro wyraznie widac, ze wszelkie
                                      obostrzenia majace ukrocic pewne negatywne zjawiska uderzaja w zasadzie
                                      wylacznie w tych, ktorym te obostrzenia nie sa potrzebne.
                                      • jureek Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 11:46
                                        To, że można się powstrzymać, to akurat banał. Powstrzymać się może nawet
                                        alkoholik, tyle że on będzie cierpiał z tego powodu, a niealkoholik cierpiał nie
                                        będzie, bo nie jest to dla niego ważne, czy wypije to piwko, czy nie.
                                        Mechanizm choroby alkoholowej znam z najbliższego otoczenia, znam pijących i
                                        "suchych" alkoholików, mechanizmy samooszukiwania się, że np. piwo to tylko
                                        napój chłodzący, a nie żaden alkohol, też znam doskonale. Gdybyś bliżej zajął
                                        się tym tematem, to wiedziałbyś, że fizjologia alkoholika polega na tym, że
                                        łatwiej mu powstrzymać się przed wypiciem w ogóle, niż nie wypić drugiego piwa
                                        po wypiciu pierwszego.
                                        Ty myślisz naiwnie, że wyższe limity w Niemczech, czy w Anglii to wyraz jakiegoś
                                        liberalizmu? Akurat. Te limity to robota lobby
                                        gastronomiczno-winiarsko-browarnianego. Tu nie chodzi o Twoją wolność, tu chodzi
                                        o to, żebyś konsumował i płacił.
                                        Jura
                                        • emes-nju Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 11:56
                                          Jurek, ja doskonale rozumiem co do mnie piszesz!

                                          Ty za to calkiem nie rozumiesz o co mi chodzi. A chodzi mi o to, ze nie widze powodu do ustanawiania uregulowan, ktore nie nijak rozwiazuja problemu, a miliony normalnych ludzi pozbawiaja prawa do DECYZJI o tym co i jak robia. Bo to nie jest tak, ze nie moge sie powstrzymac, a raczej tak, ze nie chce sie powstrzymywac WYLACZNIE dlatego, ze ktos wymyslil, ze to zalatwi sprawe dotyczaca kogos zupelnie innego ode mnie. Tu chodzi o ograniczanie zakresu mojej wolnosci.

                                          Nie wierze, ze to zatrudne...
                                          • jureek Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 12:26
                                            emes-nju napisał:

                                            > Jurek, ja doskonale rozumiem co do mnie piszesz!
                                            Gdy na przykład piszesz, że dla alkoholika nie ma znaczenia, czy limit jest 0,2
                                            czy 0,5, to mam wrażenie, że jednak nie do końca rozumiesz. Przecież tłumaczę
                                            cały czas, że mechanizm choroby alkoholowej (czy jak to nazywasz fizjologia)
                                            jest właśnie taka, że ma to znaczenie zasadnicze.

                                            > Ty za to calkiem nie rozumiesz o co mi chodzi. A chodzi mi o to, ze nie widze p
                                            > owodu do ustanawiania uregulowan, ktore nie nijak rozwiazuja problemu,

                                            Nie znam takich uregulowań prawnych, które całkowicie rozwiązywałyby jakiś
                                            problem, dlatego nie stawiam wobec nich takich maksymalistycznych wymagań.
                                            Wystarczy, że jest znacząco lepiej. A uregulowanie 0,2 sprawia, że iluś tam
                                            kierowców nie siądzie za kółkiem w stanie zagrażającym innym uczestnikom ruchu.

                                            > a milion
                                            > y normalnych ludzi pozbawiaja prawa do DECYZJI o tym co i jak robia. Bo to nie
                                            > jest tak, ze nie moge sie powstrzymac, a raczej tak, ze nie chce sie powstrz
                                            > ymywac WYLACZNIE dlatego, ze ktos wymyslil, ze to zalatwi sprawe
                                            dotyczaca
                                            > kogos zupelnie innego ode mnie.

                                            Bardzo krótkowzroczne spojrzenie na sprawę. Jak zobaczysz takiego, który
                                            zachęcony tym, że przy 0,5 jedno piwko może sobie przed jazdą wypić, wypije
                                            sobie tych piwek kilka, a teraz jedzie wężykiem z naprzeciwka i Ty musisz
                                            uciekać do rowu, żeby uniknąć czołówki, to może zrozumiesz, że ta sprawa dotyczy
                                            też i Ciebie i opłaca się zrezygnować świadomie z tego przysłowiowego piwka do
                                            obiadu, żeby uzyskać więcej. Nie żyjemy na bezludnej wyspie, a życie w
                                            społeczeństwie wymaga kompromisów.

                                            > Tu chodzi o ograniczanie zakresu mojej wolnosci

                                            Doskonały strzelec też będzie narzekał, że ogranicza się jego wolność
                                            zabraniając mu strzelać na ulicy, podczas gdy on jest tak doskonałym strzelcem,
                                            że nikomu postronnemu krzywdy by nie zrobił. Do ideologii można sprowadzić każde
                                            uregulowanie prawne. A mi chodzi tylko o pragmatyzm, zwykły rachunek kosztów i
                                            zysków.
                                            Jura
                                            • emes-nju Prawie mnie przekonales 20.05.10, 14:20
                                              Odpowiedz mi jednak na pytanie dlaczego nie 0,0?

                                              Skoro limit 0,2 nie pozwala normalnemu czlowiekowi nawet na calkiem
                                              nieszkodliwego (w wiekszosci Europy!!!) browarka do obiadu, zeby polski
                                              alkoholik sie niekontrolowanie nie upijal, to 0,0 byloby lepsze. Skuteczniej
                                              zwalczaloby problem alkoholikow za kolkiem :-P
                                              • kozak-na-koniu Re: Prawie mnie przekonales 20.05.10, 14:32
                                                Niektórzy alkoholicy upijają się znacznie trudniej, bo mają większą tolerancję
                                                na alkohol, więc o ile normalnemu człowiekowi może wystarczyć nawet "szpileczka"
                                                piwa to takiemu nie zaszumi w głowie nawet po pół litrze berbeluchy...:)
                                              • jureek Re: Prawie mnie przekonales 20.05.10, 14:40
                                                emes-nju napisał:

                                                > Odpowiedz mi jednak na pytanie dlaczego nie 0,0?

                                                Pisałem już wczoraj. Przy 0,2 odpadają tłumaczenia typu, zjadłem cukierka, albo
                                                jabłka mi w żołądku sfermentowały. A z drugiej strony 0,2 nie pozwala na wypicie
                                                najmniejszej gastronomicznej jednostki alkoholowej, czyli przewrócenie
                                                pierwszego klocka w domino.
                                                To wystarcza w zupełności.
                                                Jura
                                                • kozak-na-koniu Re: Prawie mnie przekonales 20.05.10, 14:43
                                                  Tak? Więc zjedz batonika "Pawełek" i od razu nadmuchaj w alkomat - zdziwisz się...:)
                                                  • jureek Re: Prawie mnie przekonales 20.05.10, 14:48
                                                    kozak-na-koniu napisał:

                                                    > Tak? Więc zjedz batonika "Pawełek" i od razu nadmuchaj w alkomat - zdziwisz się
                                                    > ...:)

                                                    Zawsze można zażądać badania krwi.
                                                    Jura
                                                • emes-nju Re: Prawie mnie przekonales 20.05.10, 14:52
                                                  jureek napisał:

                                                  > Przy 0,2 odpadają tłumaczenia typu, zjadłem cukierka, albo
                                                  > jabłka mi w żołądku sfermentowały.

                                                  Nie ma zadnych tlumaczen! Alkoholik ma nie pic w ogole i juz! 0,0 zalatwia sprawe picia definitywnie - sprawi, ze staniemy sie abstynentami. Wszyscy jak Polska dluga i szeroka. W koncu od tego sa przepisy, zeby mialy cudowna moc sprawcza :-P

                                                  > 0,2 nie pozwala na wypicie najmniejszej gastronomicznej jednostki
                                                  > alkoholowej, czyli przewrócenie pierwszego klocka w domino.

                                                  Acha. Czyli to taki limit, zeby wk.rwic - niby mozna, ale nie mozna. Ludzka ta nasza waadza, ze w ogole na cos pozwala. I nic to, ze w efekcie na nic... :-P
                                                  • jureek Re: Prawie mnie przekonales 20.05.10, 15:12
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > Nie ma zadnych tlumaczen! Alkoholik ma nie pic w ogole i juz! 0,0 zalatwia spra
                                                    > we picia definitywnie - sprawi, ze staniemy sie abstynentami. Wszyscy jak Polsk
                                                    > a dluga i szeroka. W koncu od tego sa przepisy, zeby mialy cudowna moc sprawcza
                                                    > :-P

                                                    Pisałem już wyżej, że wcale nie mam tak maksymalistycznych oczekiwań wobec
                                                    przepisów. Skreślić w kodeksie karnym paragrafy o złodziejstwie, bo i tak nie
                                                    załatwiają tego, że nikt nie kradnie? Wystarczy mi, że dzięki limitowi 0,2 iluś
                                                    tam ludzi nie potrafiących pić, nie skusi się na jedno piwko, a potem po wypiciu
                                                    kilku (bo inaczej nie potrafią, ale nie są tego świadomi) nie siądzie za
                                                    kierownicę. Nie oczekuję wcale, że wszyscy staniemy się abstynentami. Kto umie
                                                    pić, niech sobie pije na zdrowie.

                                                    > > 0,2 nie pozwala na wypicie najmniejszej gastronomicznej jednostki
                                                    > > alkoholowej, czyli przewrócenie pierwszego klocka w domino.
                                                    >
                                                    > Acha. Czyli to taki limit, zeby wk.rwic - niby mozna, ale nie mozna.

                                                    0,2 oznacza, że nie można, a nie, że niby można.
                                                    Jura
                                • kozak-na-koniu Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 08:21
                                  jureek napisał:

                                  > Jak alkoholik zacznie pić, to rzeczywiście żaden limit go nie powstrzyma. I
                                  > dlatego właśnie chodzi o to, żeby tego pierwszego piwa nie wypił, jeśli planuje
                                  > jazdę. Przy limicie 0,2 wiadomo, że po wypiciu piwa za kierownicę wsiadać nie
                                  > można. Natomiast przy limicie 0,5 można wypić piwko i prowadzić. I o ile
                                  > człowiek zdrowy na tym piwku poprzestanie, to alkoholik już niekoniecznie.
                                  > To nie jest regulacja, która uderza w ludzi zdrowych, ponieważ człowiek zdrowy
                                  > nie bez wielkiego poświęcenia z tego piwka może zrezygnować. Nie takie
                                  > wyrzeczenia są czasami konieczne dla dobra ogółu.

                                  Jaaasne... I pamiętaj, że alkohol zawiera się także w kefirze (to jest taki
                                  napój z mleka, poddanego fermentacji wyselekcjonowanymi szczepami bakterii
                                  lactobacillus bulgaricus i drożdży), w czekoladowych batonikach (jako
                                  stabilizator i emulgator) oraz w wielu innych produktach spożywczych. Siadając
                                  za kierownicą przypomnij sobie co piłeś/jadłeś i dobrze to przemyśl.
                                  Czy znasz jakiegoś niepijącego alkoholika?:D
                                  • jureek Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 10:45
                                    kozak-na-koniu napisał:

                                    > Czy znasz jakiegoś niepijącego alkoholika?:D

                                    Znam wielu niepijących alkoholików, a Twoje pytanie świadczy o kompletnej
                                    ignorancji w temacie alkoholizmu.
                                    Jura
                                    • kozak-na-koniu Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 12:34
                                      Żeby zostać alkoholikiem, najpierw trzeba długo i wytrwale się alkoholizować,
                                      czyli pić. Alkoholik, który przestał pić, czyli ozdrowieniec z choroby
                                      alkoholowej z czasem staje się byłym alkoholikiem - choć pozostaje w grupie
                                      podwyższonego ryzyka nawrotu choroby; natomiast osoba niepijąca napojów
                                      "wyskokowych" w ogóle zwie się abstynent/abstynentka.
                                      • jureek Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 12:43
                                        kozak-na-koniu napisał:

                                        > Żeby zostać alkoholikiem, najpierw trzeba długo i wytrwale się alkoholizować,
                                        > czyli pić. Alkoholik, który przestał pić, czyli ozdrowieniec z choroby
                                        > alkoholowej z czasem staje się byłym alkoholikiem - choć pozostaje w grupie
                                        > podwyższonego ryzyka nawrotu choroby; natomiast osoba niepijąca napojów
                                        > "wyskokowych" w ogóle zwie się abstynent/abstynentka.

                                        Kolejna wypowiedź świadcząca o kompletnej nieznajomości tematu. Nawet nie chce
                                        mi się prostować wszystkich bzdur, jakie tu wypisałeś.
                                        Jura
                                        • kozak-na-koniu Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 12:51
                                          jureek napisał:

                                          > Kolejna wypowiedź świadcząca o kompletnej nieznajomości tematu. Nawet nie chce
                                          > mi się prostować wszystkich bzdur, jakie tu wypisałeś.

                                          Kolejna wypowiedź świadcząca o kompletnej utracie kontaktu z rzeczywistością
                                          oraz bucowatości. Jak się nie chce, to po co w ogóle odpowiada? A może Prezia
                                          boli, że ktoś ośmiela się komentować i poddawać w wątpliwość jego Jedynie
                                          Słuszne Zdanie?:D
                                          • jureek Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 13:09
                                            kozak-na-koniu napisał:

                                            > Kolejna wypowiedź świadcząca o kompletnej utracie kontaktu z rzeczywistością
                                            > oraz bucowatości. Jak się nie chce, to po co w ogóle odpowiada? A może Prezia
                                            > boli, że ktoś ośmiela się komentować i poddawać w wątpliwość jego Jedynie
                                            > Słuszne Zdanie?:D

                                            Tu akurat nie chodzi o moje zdanie, czy opinię, tylko o fakty i powszechnie
                                            obowiązujące definicje. Jak to się mówi - z faktami się nie dyskutuje. A fakty
                                            są takie, że:
                                            1. Nieprawdą jest, że aby zachorować na chorobę alkoholową, trzeba długo i
                                            wytrwale pić. Niektórym wystarczy krótkie picie, ale intensywne lub związane z
                                            pewnymi stanami psychicznymi, niektórzy mogą pić kilkadziesiąt lat, a
                                            alkoholikami nie zostaną. Mechanizm uzależnienia się jest nie do końca
                                            wyjaśniony, ale oczywiście Kozak wszystko wie lepiej.
                                            2. Nieprawdą jest, że alkoholik, który przestał pić, jest wyleczony, ponieważ
                                            choroba alkoholowa nie polega na tym, że się pije, lecz na tym, że nie potrafi
                                            się pić w sposób kontrolowany. Z tej definicji wynika, że alkoholik wyleczony to
                                            taki, który potrafi pić w sposób kontrolowany. Takich przypadków jest tak mało,
                                            że spokojnie można przyjąć, że alkoholizm jest chorobą nieuleczalną, że
                                            alkoholik nigdy nie będzie mógł pić w sposób kontrolowany. Dlatego dla
                                            alkoholika jest lepiej nie pić wcale, bo w sposób kontrolowany pić nie potrafi.
                                            Alkoholik niepijący jest więc nadal chory, ale potrafi funkcjonować w
                                            społeczeństwie. To mniej więcej tak jak cukrzyk, któremu podaje się insulinę -
                                            on też jest nadal chory, ale funkcjonować potrafi.
                                            Tyle wyjaśnień, żebyś nie miał pretensji, że mi się nie chciało.
                                            Jura
                                            • kozak-na-koniu Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 13:19
                                              Prezio nader łaskaw. Znaczy, preziowi z lekka na ambit wdepłem:)
                                              No dobra, ale prezio niestety nie rozumie podstawowych pojęć: co innego
                                              zaleczenie, co innego wyleczenie; co innego leczenie przyczynowe, co innego
                                              leczenie objawowe; są różne postaci cukrzycy (nie wszystkie leczy się podając
                                              przez całe życie insulinę), są też różne postaci alkoholizmu. Lepiej było
                                              porównać z nowotworem, który choć po operacji, napromieniowaniu i chemioterapii
                                              został zaleczony, ale zawsze pozostaje podwyższone ryzyko nawrotu. Cóż, rozumiem
                                              - nie każdy może być fachowcem w danej dziedzinie, choć wielu by chciało...:)))
                                              • jureek Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 13:29
                                                No i jak? Nadal dziwi Cię istnienie niepijących alkoholików?
                                                Jakie by nie były postacie alkoholizmu, zawsze jest to nieumiejętność
                                                kontrolowania picia. Tak więc, ktoś kto nie pije wcale właśnie dlatego, że picia
                                                kontrolować nie potrafi, nadal jest chory.
                                                Jura
                                                • kozak-na-koniu Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 14:29
                                                  Aha. A skąd wie, że nie potrafi kontrolować picia, skoro nie pije? Gdyby
                                                  spróbował, to może by się okazało, że jednak potrafi, bo się nauczył...:)
                                                  • jureek Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 14:43
                                                    kozak-na-koniu napisał:

                                                    > Aha. A skąd wie, że nie potrafi kontrolować picia, skoro nie pije? Gdyby
                                                    > spróbował, to może by się okazało, że jednak potrafi, bo się nauczył...:)

                                                    Dobrze, że dodałeś uśmieszek, bo jeszcze ktoś gotów uwierzyć, że to możliwe.
                                                    Rzeczywistość jest jednak taka, że wszyscy, którzy próbowali, polegli.
                                                    Jura
                                                  • kozak-na-koniu Re: Chyba hanniego :) 20.05.10, 14:45
                                                    Nie chcesz - nie wierz. Wiara jest sprawą indywidualną, osobom postronnym nic do
                                                    tego.:P
                • edek40 Re: Chyba hanniego :) 19.05.10, 16:24
                  > Jak dzieci. Chcę cukierka i koniec!

                  A ja chce coli!!! Chociaz niszczy szkliwo!!!
            • klemens1 A musisz tego browarka wypić? 20.05.10, 11:47
              > A musisz tego browarka wypić?

              Wypicie browarka zazwyczaj konieczne nie jest, podobnie jak milion
              innych rzeczy które można zrobić. Twoim dyskutantom chodzi jednak o
              to, że karanie za coś co nie przynosi żadnej szkody jest - delikatnie
              mówiąc - głupie.

              Analogicznie można karać za drapanie się po głowie. Musisz się drapać
              po głowie?
              • emes-nju Re: A musisz tego browarka wypić? 20.05.10, 12:01
                klemens1 napisał:

                > Analogicznie można karać za drapanie się po głowie. Musisz się
                > drapać po głowie?

                Jezeli cierpisz na "drapke", to musisz. I dlatego, ze chorujacy na "drapke" moze sobie zrobic krzywde, nalezy wprowadzic natychmiast dotyczacy wszystkich limit 0,2. Zeby chorujacy na "drapke" nie porozdrapywali sobie lbow. A jak ktos nie choruje na "drapke", to przeciez nic mu sie nie stanie jak sie powstrzyma ;-P
                • jureek Re: A musisz tego browarka wypić? 20.05.10, 12:28
                  emes-nju napisał:

                  > klemens1 napisał:
                  >
                  > > Analogicznie można karać za drapanie się po głowie. Musisz się
                  > > drapać po głowie?
                  >
                  > Jezeli cierpisz na "drapke", to musisz. I dlatego, ze chorujacy na "drapke" moz
                  > e sobie zrobic krzywde, nalezy wprowadzic natychmiast dotyczacy wszystkich limi
                  > t 0,2. Zeby chorujacy na "drapke" nie porozdrapywali sobie lbow.

                  W zakazie alkoholowym nie chodzi o to, żeby alkoholik nie zapił się na śmierć,
                  lecz chodzi o to, żeby mnie po pijaku nie rozjechał.
                  To różnica zasadnicza.
                  Jura
              • jureek Re: A musisz tego browarka wypić? 20.05.10, 12:03
                klemens1 napisał:

                > Wypicie browarka zazwyczaj konieczne nie jest, podobnie jak milion
                > innych rzeczy które można zrobić. Twoim dyskutantom chodzi jednak o
                > to, że karanie za coś co nie przynosi żadnej szkody jest - delikatnie
                > mówiąc - głupie.

                Przy założeniu, że szkody nie przynosi. To jednak szkodę przynosi w zbyt dużej
                ilości przypadków picia niekontrolowanego (przyjmuje się, że 16% polskiego
                społeczeństwa ryzykownie nadużywa alkoholu). Ze względu na tę grupę "opłaca się"
                społeczeństwu jako całości ponieść to drobne dla niealkoholika wyrzeczenie.
                Jura
                • mariusz_d1 Re: A musisz tego browarka wypić? 20.05.10, 15:22
                  jureek napisał:

                  > klemens1 napisał:
                  >
                  > > Wypicie browarka zazwyczaj konieczne nie jest, podobnie jak milion
                  > > innych rzeczy które można zrobić. Twoim dyskutantom chodzi jednak o
                  > > to, że karanie za coś co nie przynosi żadnej szkody jest - delikatnie
                  > > mówiąc - głupie.
                  >
                  > Przy założeniu, że szkody nie przynosi. To jednak szkodę przynosi w zbyt dużej
                  > ilości przypadków picia niekontrolowanego (przyjmuje się, że 16% polskiego
                  > społeczeństwa ryzykownie nadużywa alkoholu). Ze względu na tę grupę "opłaca się
                  > "
                  > społeczeństwu jako całości ponieść to drobne dla niealkoholika wyrzeczenie.
                  > Jura
                  To zaproponuj pójście na całość - prohibicję wtedy uratujesz te 16% polskiego
                  społeczeństwa.
                  Skoro dla niealkoholika wyrzeczenie się alkoholu to żadna szkoda można tak zrobić.
                  Bo to przecież tak samo jak dla nienarkomana wyrzeczenie się narkotyków ;P
                  • jureek Re: A musisz tego browarka wypić? 20.05.10, 15:32
                    mariusz_d1 napisał:

                    > To zaproponuj pójście na całość - prohibicję wtedy uratujesz te 16% polskiego
                    > społeczeństwa.

                    Ale mi wcale nie chodzi o ratowanie tych 16%. To ich życie i niech sobie
                    kształtują je, jak chcą. Chodzi tylko o mój egoistyczny interes, żeby jak
                    najmniej z tych 16% zagrażało mi na drodze prowadząc po pijaku.

                    > Skoro dla niealkoholika wyrzeczenie się alkoholu to żadna szkoda można tak zrob
                    > ić.
                    > Bo to przecież tak samo jak dla nienarkomana wyrzeczenie się narkotyków ;P

                    Bardzo dobre porównanie, które nie bierze jednak pod uwagę uwarunkowań
                    kulturowych. Czysto fizjologicznie pełna abstynencja dla niealkoholika jest tak
                    samo łatwa, jak powstrzymanie się od narkotyków. Kulturowo jest jednak inaczej,
                    dlatego pełną abstynencję uważam za nierealną. Realne jest jednak powstrzymanie
                    się od picia, gdy siada się za kółko, bo wtedy jest to naprawdę groźne. Zwykły
                    rachunek kosztów i korzyści.
                    Jura
                • klemens1 Re: A musisz tego browarka wypić? 21.05.10, 18:40
                  > To jednak szkodę przynosi w zbyt dużej
                  > ilości przypadków picia niekontrolowanego

                  W przypadku picia niekontrolowanego (2 promile pewnie co najmniej)
                  prawo przecież zakazuje prowadzenia pojazdów.
                  Poza tym jaką masz gwarancję że ktoś po wypiciu małego piwa
                  powstrzyma się od dalszego picia, a po wypiciu dwóch takich piw już
                  nie?
                  I nawet zakładając że taka gwarancja jest: jeżeli policja zatrzyma
                  kogoś kto miał 0.4 promila, to najwyraźniej ten ktoś od dalszego
                  picia się powstrzymał (ew. nie powstrzymał się dnia poprzedniego). Za
                  co należy go ukarać?

                  > ponieść to drobne dla niealkoholika wyrzeczenie

                  Ale brak tego wyrzeczenia nie powinien skutkować wyrokiem sądowym.
                  Karanie niewinnych ludzi jest sprzeczne z jakimikolwiek normami
                  cywilizowanego kraju.
                  Coś w tym jednak jest, że limit jest normalny w krajach Europy
                  Zachodniej, a restrykcyjny w krajach rządzonych przez nieudaczników
                  usiłujących udawać że robią coś dla poprawy bezpieczeństwa.
              • edek40 Re: A musisz tego browarka wypić? 20.05.10, 13:55
                > Wypicie browarka zazwyczaj konieczne nie jest, podobnie jak milion
                > innych rzeczy które można zrobić.

                Oszywiscie. Dzis nie jem schabowego. Zamiast tego zazyje papke z rozgotowanych na parze warzyw. Ekologiczne to, superkupka murowana, cholesterol sie nie odlozy, a jak dodam brokulow, to w wyrazny sposob poprawi mi sie zdrowie, a po szpinaku wzrosnie krzepa.

                Tak, nalezy odmawiac sobie wszystkiego, aby umrzec zdrowo ;)

                Gwoli scislosci, zanim zostane pijakiem-piratem tego forum informuje szanowne gremium, ze wprawdzie kielbasa z grilla nie pogardze, ale piwa nie nawidze. Ale obiecuje, ze przy nastepnym grillu odmowie sobie rowniez kielbaski :) Bo jedzenie kielbaski nie jest konieczne, podobnie jak milion innych rzeczy, ktore mozna zrobic :))))
                • jureek Re: A musisz tego browarka wypić? 20.05.10, 14:11
                  Kolejne genialne porównanie. Bo oczywiście są ludzie i jest ich sporo, którym
                  wystarczy zjeść jedną kiełbasę i już nie mogą się powstrzymać, by nie wtryniać
                  następnych. No i oczywiście zjedzenie tylu kiełbas wpływa na bezpieczeństwo
                  wszystkich.
                  Jura
                  • edek40 Re: A musisz tego browarka wypić? 20.05.10, 14:32
                    > Kolejne genialne porównanie. Bo oczywiście są ludzie i jest ich sporo, którym
                    > wystarczy zjeść jedną kiełbasę i już nie mogą się powstrzymać, by nie wtryniać
                    > następnych. No i oczywiście zjedzenie tylu kiełbas wpływa na bezpieczeństwo
                    > wszystkich.

                    Oczywiscie. Jak tak wlasnie mam. Jak zjem jedna kielbaske, to az sie trzese do tej drugiej, szczegolnie ze jest jeszcze lepiej wysmazona. Jako czlowiek o wysokim stopniu kultury oraz o umysle wnikliwym, empirycznie wypraktykowalem, ze jesli zjem wiecej niz 4 solidne kielbaski, to nie powinienem siadac za kierownice, bo staje sie leniwy, wiec mozna moj stan postrzegania swiata porownac do takiego, jaki ma gosc, ktory nie odmowil sobie jednego browarka ;)
                    • kozak-na-koniu Re: A musisz tego browarka wypić? 20.05.10, 14:47
                      Otóż to! Poza tym, alkohol w małych dawkach pobudza. W większych natomiast
                      otępia. Dawka właściwa dla danego organizmu jest sprawą osobniczą.:)
                • kozak-na-koniu Re: A musisz tego browarka wypić? 20.05.10, 14:33
                  edek40 napisał:

                  > Gwoli scislosci, zanim zostane pijakiem-piratem tego forum informuje szanowne g
                  > remium, ze wprawdzie kielbasa z grilla nie pogardze, ale piwa nie nawidze.

                  Twój problem. Nie wiesz ile tracisz.:P
                  • edek40 Re: A musisz tego browarka wypić? 20.05.10, 14:47
                    > Twój problem. Nie wiesz ile tracisz.:P

                    E tam trace. Liskacza pije :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka