emes-nju
04.10.10, 16:00
Jakis czas temu slyszalem w TV wypowiedz policjanta o tym jakie skutki wywarlo obnizenie predkosci w terenie zabudowanym z 60 do 50 km/h. Wedlug "niebieskiego" zaraz po obnizeniu predkosci i w czasie towarzyszacej jej akcji radarowej, kierowcy zwolnili znacznie ponizej wymaganych 50 km/h. Potem zaczeli przyspieszac do predkosci srednich osiaganych przed obnizeniem limitu. Czyli nic sie nie zmienilo, co policjant byl uprzejmy zauwazyc. A potem powiedzial, ze obnizenie limitu poprawilo bezpieczenstwo... Tylko dlatego, ze prawo sie zmienilo? 8-]
Teraz odbywa sie w innym watku dyskusja o radarach w gminie Bialy Bor. Gmina chwali sie, ze dzieki temu, ze poustawiali fotoradary i idiotyczne ograniczenia, liczba zabitych zmniejszyla sie do zera. Chwalebne i godne podziwu! Tylko, ze nie do konca rozumiem dlaczego to bezpieczenstwo sie poprawilo... Czy tylko dzieki obecnosci fotoradarow? No bo jak sie blizej zastanowic, to fakt, ze gmina zaklada w budzecie znaczne wplywy ze skrzynek oznacza, ze w gminie licza, ze kierowcy nie zwolnia. I, sadzac z efektow finasowych, ktorymi gmina sie chwali, faktycznie nie zwalniaja! Hm... Jak nieprzestrzegane ograniczenie wplywa na poprawe bezpieczenstwa...?
Pomocy, bo zaczynam wierzyc w magie!