Dodaj do ulubionych

O co pyta kursantka przed egzaminem....

20.01.11, 13:14
...prawdopodobnie po kilkudziesięciu godzinach jazd, zapewne także dodatkowych:

Tekst linka

Czy to instruktorzy tacy kiepscy, czy kursanci mało kumaci?
Obserwuj wątek
    • nazimno To bylo wpuszczenie w maliny. 20.01.11, 13:27
      Dla jaj.
      Nie wierze, ze ktos moze taki stan nirwany osiagnac po kursie, za ktory zaplacil.

      Gdyby jednak zalozyc, ze to prawda, to wniosek jest tylko jeden:

      BEDZIE JESZCZE WIECEJ IDIOTOW / IDIOTEK.

      (Memento dla wszystkich normalnych)
      • hazzard Re: To bylo wpuszczenie w maliny. 20.01.11, 13:46
        Niestety nie było. Ta panna co jakiś czas objawia się na forum i bombarduje mniej lub bardziej inteligentnymi pytaniami, więc jestem skłonna uwierzyć w to, co napisała teraz;(
    • 0rwell Re: O co pyta kursantka przed egzaminem.... 20.01.11, 13:50
      Tekst linka

      Tyle postów dla jaj? Takie trole chyba nie istnieją.
      • nazimno Wyobrazmy sobie sytuacje: 20.01.11, 14:01
        Do znanej orkiestry symfonicznej usiluje sie dostac corcia lub synus ustosunkowanej rodzinki.
        Problem polega jednak na tym, ze owe dzieciatko nie ma sluchu muzycznego, nie czuje rytmu,
        nie umie grac na zadnym instrumencie.

        Jednak dzieciatko marzy o orkiestrze.

        Nawet mocno narabany intendent takiej orkiestry nie ulegnie namowom tatusia i mamusi,
        nawet "mocno wspartym namowom" .

        A tu prosze, kazde beztalencie dostaje PJ i moze jezdzic!!!


        • bimota Re: Wyobrazmy sobie sytuacje: 20.01.11, 21:47
          Kto to "intendent" ?
          • nazimno To faktyczny, merytoryczny szef orkiestry. 21.01.11, 09:38
            Tak to jest tutaj, gdzie mieszkam.
            • tomeck3145 Re: To faktyczny, merytoryczny szef orkiestry. 21.01.11, 10:20
              www.sjp.pl/co/intendent
              • nazimno W Niemczech to "Intendant" czyli intendent. 21.01.11, 10:26
                Tak jest w operach, teatrach, orkiestrach.
                • nazimno Tylko jeden przyklad: 21.01.11, 10:28

                  www.nmz.de/kiz/nachrichten/muenchen-staatsoper-intendant-ruegt-sparkurs-der-staatsregierung
                • jureek Re: nie, bo to dyrektor po prostu 21.01.11, 14:23
                  nazimno napisał:

                  > Tak jest w operach, teatrach, orkiestrach.

                  Niemieckiego słowa Intendant w kontekście radia, teatru, opery nie tłumaczy się jako intendenta, bo to słowo ma w języku polskim inne znaczenie, lecz jako dyrektor (można dodać artystyczny, żeby odróżnić od ekonomicznego)
                  Jura
                  • nazimno Slow "dyrektor" sie spospolitowalo. 21.01.11, 14:30
                    Dyrektorem moze byc dzisiaj byle chlystek gdziekolwiek.

                    A Intendentem w operze nie.

                    PS
                    Co do formalnego tlumaczenia - masz racje.
                    • nazimno A w szczegolach. 21.01.11, 14:44

                      www.operone.de/stage/nuernbergstop.html
                      Rola intendenta jednak jest bardzo specyficzna w porownaniu ze zwyklym dyrektorem.
                      • jureek Re: A w szczegolach. 21.01.11, 15:08
                        nazimno napisał:

                        >
                        > www.operone.de/stage/nuernbergstop.html
                        > Rola intendenta jednak jest bardzo specyficzna w porownaniu ze zwyklym dyrektor
                        > em.

                        Ty mi tu nie dawaj niemieckich stron, bo ja wiem, że po niemiecku to się nazywa Intendant.
                        Chodzi o to, jak ta sama funkcja nazywa się po polsku. A po polsku na pewno nie jest to intendent, lecz w przypadku opery dyrektor.
                        Porównaj sobie:
                        www.der-neue-merker.eu/mod,interview/action,detail/id_interview,8/id_menuitem,13
                        Po niemiecku pani Ewa Michnik pełni funkcję Intendantin opery wrocławskiej.
                        A po polsku? Odpowiedź masz tutaj.
                        www.teatrwielki.pl/teatr_wielki/vii_miedzynarodowy_konkurs_wokalny_im_stanislawa_moniuszki/ewa_michnik.html
                        Myślę, że pani Ewa Michnik nie byłaby specjalnie uszczęśliwiona, gdybyś zwrócił się do niej zamiast "pani dyrektor" - "pani intendentko". Kobieta ma klasę, więc pewnie nie zwróciłaby Ci uwagi, ale swoje by pomyślała.
                        Niemieckie słowo "Intendent" to typowy przykład tzw. "falsche Freunde" w nauce języka, czyli słów, które brzmią podobnie ale mają inne znaczenie.
                        pl.wikipedia.org/wiki/Fa%C5%82szywy_przyjaciel
                        • nazimno Znowu ta gruba rura, jureek. 21.01.11, 15:25
                          Niemiecki intendent jednak w mojej opinii lepiej oddaje zakres obowiazkow.
                          Jak sam widziales dyrektorow moze byc kilku (muzyczny, artystyczny, d/s baletu)
                          ale intendent jest JEDEN.

                          I w tym sensie uzylem tego slowa.

                          PS
                          Opere Wroclawska znam, bo wielokrotnie korzystam z biletow kupionych
                          przez znajomych z Wroclawia. Pani Dyrektor nie znam osobiscie, gdybym znal,
                          uzylbym zwrotu Pani Dyrektor, a nie "pani intendentko", bez watpienia.

                          Zas "pani dyrektor naczelna" byloby jawna kpina.
                          To tak tylko na marginesie.


                          • jureek Re: czemu od razu gruba rura? 21.01.11, 15:39
                            Że zwróciłem uwagę, że po polsku się to inaczej nazywa?

                            nazimno napisał:

                            > Niemiecki intendent jednak w mojej opinii lepiej oddaje zakres obowiazkow.

                            Ale tylko dla kogoś, kto mieszka w Niemczech, albo zna niemiecki. Sam się łapie czasami na tym, że używam jakiegoś słowa, którego moi polscy rozmówcy nie rozumieją. Ostatnio tak miałem z "flatrate". Wydawało mi się oczywiste, że każdy w Polsce wie, co to flatrate, a wcale tak nie jest.
                            Jura

                            • nazimno flatrate=ryczalt 24.01.11, 09:46
                              To tak samo jak z "mapa drogowa", czyli polskim harmonogramem lub planem.

                              A niemiecki "Intendant" bylby odpowiednikiem polskiego "dyrektora naczelnego", ale takiego
                              tworu biurokracji w jednostkach Min. Kultury w odniesieniu do orkiestr lub oper nie ma.
                    • tomeck3145 Jest gorzej. 21.01.11, 14:55
                      > Dyrektorem moze byc dzisiaj byle chlystek gdziekolwiek.

                      Gorzej. Prawo jazdy może mieć ktokolwiek, i to jest dopiero problem, nie?
                      • nazimno Problemem jest, gdy PJ dostanie idiota. 21.01.11, 15:05
                        Problemem jest, gdy badania, egzaminy sa tak skonstruowane, ze nie zatrzymuja tych idiotow w pore.
                        To jest najpowazniejszy problem calego tego balaganu.
                        A co, nie widac tego na drogach?






                        • tomeck3145 Re: Problemem jest, gdy PJ dostanie idiota. 21.01.11, 15:10
                          Widać, z tym że dalej nie rozumiem, w czym problem. Nierozgarnięci kierowcy raczej powodują zamieszanie na drodze niż poważne wypadki - gdyż mało która sierota wyjeżdza poza swoją wieś. A jeśli już - to jedzie lewym pasem z prędkością 70 kmh / lub przy osi jezdni, z łbem wlepionym w szybę.

                          Nie bardzo wiem, jakie zagrożenie te osoby powodują. Że blokują drogę? No chyba mistrzowie kierownicy wirtuozi czterech kółek nie mają z ominięciem sieroty problemu. Że podnoszą cisnienie? Ale chyba wirtuoza 4 kółek odpowiedzialnego kierowcę takie coś nie wyprowadzi z równowagi.

                          Sieroty wbrew pozorom każdy omija z daleka. A z faktu, że taka osoba zablokuje skrzyżowanie nie wynika niebezpieczeństwo, tylko po prostu korek.
                          • nazimno Zawodowcy...na przyklad. 21.01.11, 15:16

                            www.tvs.pl/informacje/27226,kierowcy_komunikacji_miejskiej_nagminnie_lamia_przepisy.html,komentarze,3
                            • tomeck3145 Re: Zawodowcy...na przyklad. 21.01.11, 16:00
                              I uważasz, że ci "zawodowcy" mieli problem ze zdaniem egzaminu na kilka kategorii PJ? A w każdym razie taki problem, jaki ma sprawczyni tej dyskusji?

                              Bo moim zdaniem, to zupełnie inny tym kierowcy. Nie sierota, co nie wie jak włączyć samochód, bo "zawodowcy" odpalą Ci autobus na 100 różnych sposobów i wiedzą, gdzie są wycieraczki; to raczej cwaniak drogowy (lub potencjalny morderca..), ale na pewno nie sierota.
                              • nazimno Zastanoawiam sie co jest gorsze... 24.01.11, 09:47
                                Zawodowe sk....stwo czy nieudolnosc. Skutki sa jednak porownywalne.
                          • bimota Re: Problemem jest, gdy PJ dostanie idiota. 24.01.11, 11:06
                            Np. takie:

                            forum.gazeta.pl/forum/w,67,121206642,121206642,Drogowa_piratka_Sparalizowala_centrum_Poznania.html
                            • nazimno Mogla wszystko! Jechala przeciez lexusem! 24.01.11, 11:21
                              Jak to tak, tramwaj sie przed uprzywilejowanym pojazdem nie zatrzymal?

            • bimota Re: To faktyczny, merytoryczny szef orkiestry. 21.01.11, 12:59
              Hmm... U nas w przedszkolu jest pani intendentka (nazywama ja dentka), ale orkiestry nie mamy... Czasem spiewamy chorem, a pani gra na pianinie... :P
              • nazimno A co robicie, gdy ktos falszuje? 21.01.11, 13:08
                Idzie do kata, czy dostaje "na kawe"?
        • 0rwell Re: Wyobrazmy sobie sytuacje: 21.01.11, 05:21
          No co ty? nie wiesz?
          Samochód dzisiaj nie jest żadnym luksusem.
          Nie można unieszczęśliwiać sympatycznej obywatelki przez zabranianie tego, co się wszystkim należy. To się nazywa równość i sprawiedliwość... społeczna.
        • hanni Wirtuozi czterech kolek. 21.01.11, 09:19
          nazimno napisał:

          > Do znanej orkiestry symfonicznej usiluje sie dostac (...)
          > A tu prosze, kazde beztalencie dostaje PJ i moze jezdzic!!!

          Czyli tak glupia i banalna czynnosc jak kierowanie autem to ekwiwalent wirtuozerskiej gry na instrumencie. Niezle.
          • tomeck3145 Re: Wirtuozi czterech kolek. 21.01.11, 10:25
            Dla niektórych tak. Jeden realizuje się w orkiestrze, a inny za kierownicą.
            • nazimno Uzylem przenosni, tomeck3145. 21.01.11, 10:32
              Chodzilo po prostu o uzdolnienia posiadana lub brakujace.

              Dlaczego ja mam sluchac jakiegos bebnienia po klawiaturze dobrego fortepianu
              tylko dlatego, ze kogos stac na jego kupno?

              Z fortepianem jest pol biedy, mozesz uzyc korkow do uszu.
              Kierowca bedacy beztalenciem od urodzenia, jest sporym zagrozeniem na drodze.
              A prawo jazdy moze sobie "tez kupic".

              • hanni Coraz ciekawiej... 21.01.11, 10:44
                nazimno napisał:

                > Chodzilo po prostu o uzdolnienia posiadana lub brakujace.
                > Kierowca bedacy beztalenciem od urodzenia...

                Czyli do kierowania autem potrzeba i "uzdolnien" a nawet - jak widac - talentu....
                • bimota Re: Coraz ciekawiej... 21.01.11, 13:04
                  Miales prawo tego nie wiedziec. Podobnie idiocie sie czesto wydaje, ze jest geniuszem..
                  • hanni Re: Coraz ciekawiej... 21.01.11, 14:08
                    bimota napisał:

                    > idiocie sie czesto wydaje, ze jest geniuszem..

                    Niektorzy po zdaniu na prawo jazdy i kilkletnim kierowaniu autem uwazaja sie - jak widac - za Rubinsztajnow.
              • nazimno Problem nie jest taki banalny: 21.01.11, 10:51
                www.psych.uw.edu.pl/podyplomowe/transportprogram.php
                PS
                Niestety praktyka udaje, ze nic o tym wszystkim nie wie.
                Niektore osoby powinny miec zwrecz akaz prowadzeniea pojazdow.
            • hanni Re: Wirtuozi czterech kolek. 21.01.11, 10:41
              tomeck3145 napisał:

              > Jeden realizuje się w orkiestrze, a inny za kierownicą.

              ....bo granie w "znanej orkiestrze" to zapewne kwestia takiego samego talentu, wyksztalcenia, kwalifikacji jakich potrzeba do kierowania autem albo zmywania naczyn.




      • hazzard Re: O co pyta kursantka przed egzaminem.... 20.01.11, 14:04
        no więc właśnie o tym wspomniałam w poście wyżej - że laska co jakiś czas zadaje tego typu pytania;)
        • nazimno "Kto pyta nie bladzi" 20.01.11, 15:02
          Niestety ten, ktory to powiedzial, nic nie powiedzial o tych, ktorzy nie sa w stanie zrozumiec
          wlasnych pytan.
    • tomeck3145 O temacie 20.01.11, 15:21
      Ten temat tak naprawdę jest miejscem dla przechwałek mistrzów kierownicy,
      którzy są szczęśliwymi posiadaczami prawka (najlepiej niemieckiego); mają na karku
      1000000 tyś kilometrów (tak, dokłądnie to mam na myśli, 1000000 tyś kilometrów),
      jeżdzą rozważnie, szybko ale bezpiecznie, lecz przede wszystkim z każdej opresji wychodzą
      tak, jak na filmiku podlinkowanym do tego forum, gdzie koleżka wyminął jadącego wprost na niego tira. Taki tir to nie problem, każdy ominie go z łatwością, gorzej jak się trafi dziunia
      z tzw. szkoły jazdy "prowadzimy jazdy yarisem 6-biegów", taka jest prawdziwym niebezpieczeństwem, i żadne umiejętności nie pozwolą na ominięcie takiej....

      Każdy oczywiście wyssał kierownicze umiejętności z mlekiem matki, i tylko jakieś
      niespotykane przeciwności losu nie pozwoliły mu na zostanie rajdowym mistrzem świata.

      Pozrawiam ;)

      • nazimno Krotko. 20.01.11, 15:47
        1. Czlowiek powinien umiec czytac, pisac, rozumiec tekst.
        2. Zadawanie takich pytan (kursantka) to calkowita kompromitacja.
        3. Jest internet, podreczniki i t.d.
        4. Czyba, ze jest wtornym analfabeta.

        Wiec zadawanie pytan w stylu pani kursantki swiadczy o tym, ze powinna z PJ zrezygnowac.
        RAZ NA ZAWSZE.

        "Wysysanie z mlekiem matki" - tak, ale pytanie: co wyssala kursantka ???
        • mika_p Re: Krotko. 20.01.11, 21:56
          Może od urodzenia była karmiona butelką ;D
          • emes-nju Re: Krotko. 21.01.11, 09:30
            Mysle zatem, ze sporo by wyjasnilo sprawdzenie zawartosci tej butelki :-)
    • lusitania2 Re: O co pyta kursantka przed egzaminem.... 21.01.11, 16:45
      a po egzaminie lepiej nie jest;(
      forum.gazeta.pl/forum/w,154,121136808,121178648,Re_Uslyszany_wczoraj_sposob_na_luk.html
      łuk - co za straszne wyzwanie dla kierowcy! ;))

      • jowita771 Re: O co pyta kursantka przed egzaminem.... 22.01.11, 15:59
        > łuk - co za straszne wyzwanie dla kierowcy! ;))

        Parę miesięcy temu byłam u brata i wycofywałam spod domu, droga ma kilkadziesiąt metrów i trzeba jechać po łuku. Bratowa chciała zawołać mojego brata/swojego męża, żeby mi wycofał. Kiedy zapytałam, po co, powiedziała, że on jej zawsze wycofuje, bo ona nie umie. Obie mamy PJ od kilku lat i obie jeździmy. I tak sobie myślę, że pewnie łuk pokonywała na sposób i teraz problem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka