Dodaj do ulubionych

Alternatywa (A)4

11.06.11, 18:06
Na EURO 2012 powinniśmy dojechać autostradą A4 przez całą Polskę z Zachodu na Wschód.
To będzie piękne, nawet gdy trzeba będzie płacić za przejazd.
A jeśli nie bedziemy chcieli płacić, będziemy mogli skorzystać ze zmodernizowanej ostatnio drogi krajowej nr 4.
Na razie między wschodnią granicą a Krakowem nie ma autostrady i musimy się pogodzić z takimi atrakcjami.
Obserwuj wątek
    • rapid130 Re: Alternatywa (A)4 11.06.11, 18:17
      O, załapało się nawet legendarne rondo w Ropczycach, które generuje kolizje, bo nie ma wyznaczonych pasów ruchu, chociaż jezdnie, które do niego dochodzą posiadają takowe. Podobno mają domalować znaki poziome na rondzie...
      • mejson.e Ropczyce 11.06.11, 18:34
        Rondo faktycznie kusząco szerokie i swobodnie można jechać obok innego pojazdu, ale widząc takiego długasa nie zamierzałem sprawdzać, czy mnie na skręcie nie ściśnie...
    • bimota Re: Alternatywa (A)4 11.06.11, 18:54
      Znaczy Krakow jest na zachodzie czy wschodzie ? A mecze gdzie.. ? W Stalowej... ? :)
      • tiges_wiz Re: Alternatywa (A)4 11.06.11, 22:26
        a4 sie ciagnie od niemiec przez wroclaw, katowice krakow i ma byc do medyki chyba
        wiec sobie odpowiedz na pytanie.
        a4 byla we wroclawiu juz od 1936 roku.
        • bimota Re: Alternatywa (A)4 12.06.11, 17:55
          A.. czyli mamy jechac na Euro na Ukraine...
          • tiges_wiz Re: Alternatywa (A)4 12.06.11, 20:22
            we wroclawiu tez ma byc
        • silver.arrow Re: Alternatywa (A)4 13.06.11, 08:11
          tiges_wiz napisał:

          > a4 sie ciagnie od niemiec przez wroclaw, katowice krakow i ma byc do medyki chy
          > ba

          Do Korczowej :)

          > a4 byla we wroclawiu juz od 1936 roku.

          Trochę obok tematu, ale bardzo jestem ciekaw, jak to w lipcu będzie wyglądało, gdy tiry zamiast płatną A-4, pojadą przez miasto, oczywiście tylko w określonych godzinach.
    • emes-nju Re: Alternatywa (A)4 11.06.11, 19:35
      Film pragne zadedykowac wszystkim tym genialnym forumowym teoretykom, ktorzy stanowczo twierdza, ze wysepki nie stanowia problemu w przypadku spotkania rowerzysty (glownie w nocy - jadacego oczywiscie bez swiatel), bo przeciez wszedzie wysepkom towarzysza szerokie pobocza :/
      • tomek854 Re: Alternatywa (A)4 13.06.11, 00:10
        A mógłbyś uściślić co jest nie tak z tymi wysepkami?

        Bo dla mnie to jest bardzo fajna droga o zachodnim standardzie. Niedawno taką jechałem przez niemcy prawie 40 km za jednym TIRem.

        Jedzie się spokojnie, żadnych zrywów, żadnych lewoskrętów blokujących ruch, żadnych niespodziewanych wyskakujących z boku...

        No ja przepraszam, że to nie jest tor formuły jeden i że od każdej bandy nie dzieli nas 20 metrowy pas grubego żwiru i sterta opon, ale też tu się jeździ normalnie (a przynajmniej powinno).

        Jedzie sobie mejson te pewnie 70-80 za tym TIRem, muzyczki słucha - o co wam chodzi?
        • bimota Re: Alternatywa (A)4 13.06.11, 00:25
          To, ze jest ich za duzo. Na dwupasmowce to ew. jakos jestem w stanie zrozumiec, ale nie co chwile i wszedzie...
          • tomek854 Re: Alternatywa (A)4 13.06.11, 01:46
            NIe przyszło Ci do głowy, że jest ich tam tyle, bo tego wymaga sytuacja? Droga prowadzi przez tereny zabudowane, są tam przejścia, skrzyżowania, trzeba wyodrębnić lewoskręty i tak dalej... Tam gdzie się da, jest dwupasmówka albo 2+1 i poza rozdziałem jezdni wysepek żadnych nie ma.
            • bimota Re: Alternatywa (A)4 13.06.11, 13:14
              To juz nie mozna zrobic przejscia albo skretu bez wysepki ??
            • emes-nju Re: Alternatywa (A)4 13.06.11, 13:22
              tomek854 napisał:

              > trzeba wyodrębnić lewoskręty i tak dalej...

              A "sie nie da" wyodrebnic ich bez wysepki tak, jak ogladam to zwykle na ruchliwych drogach za granica? No tak - "sie nie da" bo jeszcze jakas zamyslona albo tylko zmeczona gapa, a moze nawet o zgrozo PIRAT, zamiast zabic sie (ale rowniez postronnych pechowcow) na betonie, bezpiecznie pojedzie sobie dalej nie robiac ani sobie ani nikomu krzywdy?

              Tylko mi nie pisz, ze wysepka baz murow oporowych "zabezpiecza interesy" skrecajacego w lewo, bo zaczne powatpiewac, ze ukonczyles kurs fizyki na poziomie chocby podstawowym :P
        • emes-nju Re: Alternatywa (A)4 13.06.11, 10:46
          tomek854 napisał:

          > A mógłbyś uściślić co jest nie tak z tymi wysepkami?
          >
          > Bo dla mnie to jest bardzo fajna droga o zachodnim standardzie. Niedawno taką
          > jechałem przez niemcy

          I opowiedz nam ilu po drodze spotkales nieoswietlonych rowerzystow i pieszych. Czekam z niecierpliwoscia.

          To troche nieladnie, ale nawiaze do Twojej dyskusji z Edkiem nt. lamp. Powolywales sie w niej na to, ze w Polsce po jezdniach szwenda sie to, co nie szwenda sie po drogach zachodnich. To co? Amerykanskie lampy w Polsce be, bo sa piesi, a jak podnosze kwestie bezpeiczenstwa "miekkich" w okolicach wysepki, to podajesz przyklady z... Zachodu. Zdecyduj sie, co?
    • edek40 Re: Alternatywa (A)4 11.06.11, 23:08
      Tyle miejsca na szose 2+2 pasy, a tu 2+1+... kupa betonu. Zlosliwiec jakis to robil?
      • wolfgang87 Re: Alternatywa (A)4 11.06.11, 23:41
        Tak tak, nie ma to jak kochana czwóreczka. Mam to szczęście, że nią nie jeżdżę, ino ją czasem przekraczam. Ale nawet podjechanie 10 kilometrów tą drogą to niezapomniane przeżycie. Permanentny korek :)
        Szcerze współczuję mieszkańcom. Bo kasy na tę drogę duuużo poszło. Od prawie 10 lat trwa modernizacja i jest już coraz gorzej.
        • silver.arrow Re: Alternatywa (A)4 13.06.11, 08:09
          wolfgang87 napisał:

          > Tak tak, nie ma to jak kochana czwóreczka. Mam to szczęście, że nią nie jeżdżę,
          > ino ją czasem przekraczam. Ale nawet podjechanie 10 kilometrów tą drogą to nie
          > zapomniane przeżycie. Permanentny korek :)

          Dlatego trzeba wyprzedzać na obwodnicy Tarnowa :) Inna rzecz, że i tak guzik to daje, bo za kilka kilometrów trafia się na kolejnego spowalniacza. Ale tam jest taki ruch, że nawet bez wysepek jest problem z wyprzedzaniem.
      • superjazda-blogspot Re: Alternatywa (A)4 12.06.11, 17:16
        To nie jest złośliwość, tylko próba poradzenia sobie z faktem, że w Polsce na drogach jednojezdniowych dowolnego rodzaju ryzyko uczestnictwa w ciężkim wypadku jest ok. 5-krotnie większe, niż na drogach dwujezdniowych dowolnego rodzaju (Źródło: raport EuroRAP 2007-2009). Przyczyny nietrudno się domyślić - zderzenia boczne na kolizyjnych skrzyżowaniach i zderzenia czołowe, typowe dla dróg jednojezdniowych.

        Dlatego (jak sądzę) projektanci na drogach takich jak DK4 dążą do ograniczenia możliwości wyprzedzania. Akurat na DK4 raczej nie było możliwości poszerzenia drogi do dwóch jezdni ze względu na gęstą zabudowę dookoła i powstającą równoległą autostradę, która ma przejąć dużą część ruchu.

        Osobiście uważam, że dużo lepsze od całkowitego uniemożliwienia wyprzedzania jest wprowadzenie trzeciego pasa (do wyprzedzania właśnie) raz na kilka kilometrów. Na DK4 czasami taki pas się zdarza, ale zdecydowanie za rzadko.

        Natomiast w miejscu pokazanym na filmie Mejsona ewidentnie takiego miejsca na poszerzenie drogi nie było i myślę, że nie pozostaje nic innego, niż po prostu się z tym pogodzić. Na pewno wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu nie jest rozwiązaniem.
        • emes-nju Re: Alternatywa (A)4 12.06.11, 19:24
          superjazda-blogspot napisał:

          > Natomiast w miejscu pokazanym na filmie Mejsona ewidentnie takiego miejsca na
          > poszerzenie drogi nie było i myślę, że nie pozostaje nic innego, niż po prostu
          > się z tym pogodzić. Na pewno wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu nie jest
          > rozwiązaniem.

          No! Masz teraz misje do spelnienia! Idz w Polske niesc kaganek oswiaty.

          Bo wiesz... Warunkiem powodzenia na takiej drodze jest WYLACZNIE 100% UNIEMOZLIWIENIE wyprzedzania. W KAZDYM miejscu, w ktorym wyprzedzic sie da (technicznie - nie pisze o przepisach!), ktos bedzie wyprzedzal. I bedzie masakra. (Widac to m. in na bespjecznej usemce - tam zdarzaja sie katastrofy mimo "uspokojenia ruchu. A moze wlasnie dzieki temu...?). Masz wiec dwie drogi w swojej misji. Mozesz apelowac do waaadzy o ciagnace sie bez konca zapory przeciwczolgowe na kazdej nie do konca oszykanowanej drodze,, albo... Albo bedziesz musial obskoczyc pare milionow kierowcow i PRZEKONAC ich, ze podroze z predkosciami dylizansu sa dla ich dobra. PO-WO-DZE-NIA :P
          • analny_wybawca Re: Alternatywa (A)4 12.06.11, 20:36
            To jest powód "tragedii". Gdybym np wiedział że jeśli nie wyprzedzę teraz, to za 500m będę miał kolejną okazję to będę mógł sam wybrać najbardziej dogodny moment, kiedy np nie ma ruchu z naprzeciwka. Ale jeśli okazji do wyprzedzania nie ma z uwagi na bariery itp, to po kilku kilometrach takiej jazdy to zdenerwowany (wcale nie uspokojony) kierowca wykorzysta byle 100m przerywanej linii i wyprzedzi na trzeciego, bo gdy tego nie zrobi to znowu czeka go -naście kilometrów za dymiącym starem. Takie zjawisko widzę na trasie Sochaczew-Warszawa. Jest fragment niedaleko Sochaczewa gdzie znajduje się w zasadzie "ostatni punkt pozwalający na wyprzedzanie". Jak ktoś to przegapi to jest "udupiony". Podobnie jest patrząc na trasę szerszym okiem - nie wyprzedzenie zawalidrogi na odcinku Sochaczew-Błonie powoduje praktyczne zablokowanie aż do Ożarowa, okazji do wyprzedzania na odcinku Błonie-Ożarów jest znacznie mniej
          • superjazda-blogspot Re: Alternatywa (A)4 12.06.11, 21:43
            emes-nju napisał:
            > I bedzie masakra. (Widac to
            > m. in na bespjecznej usemce - tam zdarzaja sie katastrofy mimo "uspokojenia ru
            > chu. A moze wlasnie dzieki temu...?).

            Dane statystyczne mówią, że tego rodzaju działania przynoszą pozytywne skutki w postaci obniżenia liczby wypadków i ofiar, nawet jeśli Tobie i kilku innym osobom się to nie podoba.

            A jeśli ktoś podejmuje nieudolny manewr wyprzedzania i powoduje wypadek, to jest to wyłącznie jego wina, a nie drogi.
            • emes-nju Re: Alternatywa (A)4 12.06.11, 22:13
              superjazda-blogspot napisał:

              > A jeśli ktoś podejmuje nieudolny manewr wyprzedzania i powoduje wypadek, to
              > jest to wyłącznie jego wina, a nie drogi.

              Prawda jakie to wygodne stwierdzenie? Sek w tym, ze nieprawdziwe ;P

              Zapoznaj sie chocby ze streszczeniami z raportu NIK na ten temat. Jedynie sluszna linia partii i rzadu zostala w nim dosc dokladnie zmiesznaa z g...
              • superjazda-blogspot Re: Alternatywa (A)4 12.06.11, 22:44
                Nieprawdziwe? To kto jest odpowiedzialny za bezpieczne zachowanie za kierownicą? Ty, czy droga? Droga myśli za Ciebie i podejmuje za Ciebie decyzje, czy Ty sam myślisz i sam podejmujesz decyzje?
                • emes-nju Re: Alternatywa (A)4 13.06.11, 08:37
                  superjazda-blogspot napisał:

                  > Nieprawdziwe? To kto jest odpowiedzialny za bezpieczne zachowanie za kierownicą?
                  > Ty, czy droga?

                  Alez ja! Ja odpowiadam za SWOJE zachowania. A za zachowania innych?

                  Czy swiadomosc mojej swietosci i odpowiedzialnosci pomoze mojej rodzinie jak polegne w chwale (chwale DEZorganizatora ruchu, szalenie dumnego ze swoich wyczynow) pod kolami tego, do ktorego nie dotarles jeszcze ze swoim kagankiem oswiaty? Wiesz - do tego, ktory jeszcze nie zostal nauczony, ze jedyna idea ruchu w Polsce jest stopniowe sprowadzania go do bezruchu. Nie wszyscy sa tacy inteligentni, zeby to zrozumiec bez Twojego "wykladu" :P

                  Do zderzenia czolowego potrzebne sa dwa auta - sprawcy i ofiary. Ofierze nijak nie pomoze to, ze jechala jak swieta. Szczegolnie na drodze "zaprogramowanej" na niewybaczliwosc :/ Tak samo przy zderzeniu bocznym (nie pamietam, ale cos mi chodzi za uszami, ze tego typu wypadki wyprzedzily pod wzgledem smiercionosnosci zderzenia czolowe - dziwic sie trudno, bo wyprzedzac nie ma gdzie, ale skrzyzowania z kazdym duktem nadal sa). Jest sprawca i ofiara. Ofiara, ktora zanim droge "zmodernizowano" mogla probowac uciekac. Teraz moze tylko wcisnac hamulec i jechac wprost na zajezdzajacego jej droge slepaka.

                  Naprawde uwazasz, ze tak jest lepiej?

                  A co z najtrowerzystami i pieszymi wciskanymi w te same waziutkie rynny (BEZ POBOCZY!!!), co potezny, godny autostrady, ruch?

                  Zastanow sie, a nie bezkrytycznie powtarzaj KOCOPALY, ktorymi karmi nas waaadza!!!

                  PS We czwartek jade do Gdyni. Nauczony juz, ze drogi w Polsce sluza do relaksu, a nie do szybkiego przemieszczania sie (np. w ramach wyjazdu sluzbowego - Fuuuuuuu! DLA KASY! :P ), postanowilem skorzytac z PKP. Po pobieznym zapoznaniu sie z rozkladem rozkminilem co to znaczy PKP. To Polskie Koleje POWOLNE. Ekspres IC z Warszawy do Gdyni (350 km) jedzie 6,5 godziny. W kontekscie tego imponujacego (i wcale niezagwarantowanego - PKP daje bonusy w postaci planowych spoznien) rezultatu, 120 PLN za bilet 2 klasy, to pikus. Jade wiec samochodem powiekszajac i tak niemaly ruch swoim calkiem niepotrzebnym pojawieniem sie na drodze.

                  A pisze sie, ze Polska to kraj na dorobku... K... Mac!
            • edek40 Re: Alternatywa (A)4 13.06.11, 14:13
              > A jeśli ktoś podejmuje nieudolny manewr wyprzedzania i powoduje wypadek, to jes
              > t to wyłącznie jego wina, a nie drogi.

              Oczywiscie. Jesli wiec obywatel zatruje sie woda z kranu to jest to rowniez jego wina, bo mogl powstrzymac sie od picia albo gotowac ja, jak zalecaja, powolutku przez 8 godzin.

              Panstwo bowiem, za podatki obywateli, nie jest zobowiazane absolutnie do niczego....
              • emes-nju "Krwawy Feliks" rules :( 13.06.11, 14:18
                edek40 napisał:

                > > A jeśli ktoś podejmuje nieudolny manewr wyprzedzania i powoduje wypadek,
                > > to jest to wyłącznie jego wina, a nie drogi.
                >
                > Oczywiscie.

                Co Ty sie w ogole trudzisz! Polska WALCZY. A w czasie WALKI ofiary sa niezbedne! Tak jak w czasie rewolucji - lepiej usmiercic tysiace niewinnych (ofiar tych, ktorzy "podjeli nieudolny manewr wyprzedzania") niz odpuscic jednemu piratowi. Betonem go, drania!
        • mejson.e Re: Alternatywa (A)4 12.06.11, 23:47
          superjazda-blogspot napisał:


          > Osobiście uważam, że dużo lepsze od całkowitego uniemożliwienia wyprzedzania je
          > st wprowadzenie trzeciego pasa (do wyprzedzania właśnie) raz na kilka kilometró
          > w. Na DK4 czasami taki pas się zdarza, ale zdecydowanie za rzadko.

          Zdecydowanie za rzadko i są za krótkie - rzadko da się wyprzedzić więcej niż jeden zespół lub dwie - trzy osobówki.
          Wkrótce pokażę film, jak niemrawe wyprzedzanie przez poprzednika nieomal wepchnęło mnie pod tira i na beton wysepki.

          > Natomiast w miejscu pokazanym na filmie Mejsona ewidentnie takiego miejsca na p
          > oszerzenie drogi nie było i myślę, że nie pozostaje nic innego, niż po prostu s
          > ię z tym pogodzić. Na pewno wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu nie jest rozwi
          > ązaniem.

          Muszę się z Tobą zgodzić - jak nie można czegoś pokonać, trzeba się z tym zaprzyjaźnić... ;-)
        • edek40 Re: Alternatywa (A)4 13.06.11, 14:08
          > Dlatego (jak sądzę) projektanci na drogach takich jak DK4 dążą do ograniczenia
          > możliwości wyprzedzania. Akurat na DK4 raczej nie było możliwości poszerzenia
          > drogi do dwóch jezdni ze względu na gęstą zabudowę dookoła i powstającą równole
          > głą autostradę, która ma przejąć dużą część ruchu.

          Nigdy ta szosa nie jechalem. Jednakze to co widac na filmie przeczy Twoim tezom. Wysepka jest kuriozalnie szeroka, a mimo to na pasie do ruchu przeciwnego zastalo miejsce na dwa pasy.
    • analny_wybawca Ha! 12.06.11, 14:28
      I to jest to o czym pisałem. W Polsce dlatego tak często zdarzają się czołówki i wypadki przy wyprzedzaniu, bo przy takich drogach trzeba wykorzystać każdą najmniejszą okazję do wyprzedzenia ciężarówki, chyba że chce się jechać za nią kolejną godzinę. Są takie miejsca w kraju że jak nie wyprzedzisz na odcinku 200m to potem masz 10km bez możliwości wyprzedzenia, czy to ciągnika czy starego autosana
      • xxxxxx666 Re: Ha! 13.06.11, 00:01
        Demagogia godna lepera...
        • emes-nju Re: Ha! 13.06.11, 10:49
          xxxxxx666 napisała:

          > Demagogia godna lepera...

          Nie! Praktyka w spoleczenstwie, ktore tego Leppera zrobilo wicepremierem...
        • edek40 Re: Ha! 13.06.11, 11:36
          > Demagogia godna lepera...

          Tak jest. Nasze spoleczenstwo nie moze patrzec na niedorobionych wyrzutkow spolecznych, ktorym wydaje sie, ze drogi maja sluzyc do jazdy, a nie snucia sie. Wyprzedzajacym stanowcze nie! I pijakom oraz zlodziejom. Bo kazdy pijak to zlodziej...
      • tbernard Re: Ha! 13.06.11, 01:45
        10km/h to chyba masz na myśli rowerzystę a nie ciężarówkę. Na wyprzedzenie rowerzysty miejsca raczej wystarcza.
        • emes-nju Re: Ha! 13.06.11, 10:53
          tbernard napisał:

          > 10km/h to chyba masz na myśli rowerzystę a nie ciężarówkę. Na wyprzedzenie
          > rrowezysty miejsca raczej wystarcza.

          Tolko tam, gdzie mozna wyprzedzic i TIRa. Tam gdzie sa wysepki, a nie ma szerokiego pobocza, tylko osobowki, lamiac przepis o zachowaniu odpowiedniej odleglosci (!) dadza rade wyprzedzic jadacego pasem ruch rowerzyste. Ale juz ciezarowki nie.

          Dla bezpieczenstwa! Nic go tak nie poprawia jak wielokilometrowy peleton na DK za cudownym dzieckiem dwoch pedalow :P
          • tbernard Re: Ha! 13.06.11, 12:57
            Oboje z Edkiem pitolicie. Na większości z tego obszaru na filmie jest kawałek pobocza utwardzonego w sam raz dla rowerzysty. Tak więc nie ma tam większych problemów z prawidłowym wyprzedzeniem go pomimo niemożliwości wyprzedzenia pojazdu wielośladowego.
            • emes-nju Re: Ha! 13.06.11, 13:05
              tbernard napisał:

              > Oboje z Edkiem pitolicie.

              Nie. Jezdzimy po Polsce. Naprawde, a nie tylko palcem po mapie. I widujemy pieszych chodzacych srodkiem pasa, za to tylem do nadjezdzajacych pojazdow. Widujemy tez rowerzystow uporczywie jadacych tak, ze tylko wyprawa na przeciwny pas ruchu daje minimum szans na zachowanie naprawde bezpiecznego dystansu przy wyprzedzaniu.

              Oczywiscie ww. przyjemnosci w nocy sa nieoswietlone. Jak nie ma wysepki, to mozna, ryzykujac "zjazd z niewyjasnionych przyczyn na przeciwny pas ruchu", probowac ratowac zycie samobojcy. Jak jest wysepka... Ja mam dosc wyobrazni, zeby dopisac reszte. Ty, sadzac z tego, co napisales, nie. A potem wszyscy sie dziwia, ze 1/4 ofiar polskich drog, to "miekcy" :/
        • edek40 Re: Ha! 13.06.11, 11:33
          > 10km/h to chyba masz na myśli rowerzystę a nie ciężarówkę. Na wyprzedzenie rowe
          > rzysty miejsca raczej wystarcza.

          Tak, tak, wiemy. Jurek juz nam to wyjasnil. Jezeli TIR wyprzedza rowerzyste powolutku, to moze mu nawet poczochrac fryzure lusterkiem. Najgorzej jesli za kierownica TIRa bedzie taki przestraszony pirat jak edek i nie bedzie chcial powolutku czochrac fryzury rowerzyscie. Bo ja, przyznam, zastanawialbym sie nad wyprzedzaniem tak szerokim autem przy calkowitym braku pasa awaryjnego dla rowerzystow.
      • tymon99 Re: Ha! 14.06.11, 10:58
        analny_wybawca napisał:

        > trzeba wykorzystać każdą najmniejszą okazję

        bo jak nie, to co? umrzesz od tego?
        • edek40 Re: Ha! 14.06.11, 11:12
          > bo jak nie, to co? umrzesz od tego?

          Slyszales o czyms takim jak karetka pogotowia czy straz pozarna? A moze oni daja rade smignac nad barierka i wyprzedzaja w "czasie rzeczywistym"? A moze, co sugeruje ciagle Jurek, po prostu wyjezdzaja wczesniej, aby potem nie musiec pedzic....?
          • jureek Re: Ha! 14.06.11, 13:38
            edek40 napisał:

            > Slyszales o czyms takim jak karetka pogotowia czy straz pozarna?

            A gdyby matka wasza?....
            • edek40 Re: Ha! 14.06.11, 13:39
              > A gdyby matka wasza?....

              Znaczy sie podalem "teoretyczny" przyklad?
              • jureek Re: Ha! 14.06.11, 13:41
                edek40 napisał:

                > Znaczy sie podalem "teoretyczny" przyklad?

                Tak.
                Jura
                • edek40 Re: Ha! 14.06.11, 14:02
                  Czyli problem dojechania (lub nie) jest marginalny. Zaloze sie, ze chodzi o statystyke. Takich przypadkow jest malo, a do tego z reguly trudno powiazac/udowodnic smierc z uwagi na niewyprzedzalny korek.

                  Ale wiesz jak to jest ze statystyka? Ja i moj kot mamy po trzy nogi, a dla zmieniajacego wymiar, bo karetka nie dojechala wynik wynosi 100%...
        • analny_wybawca Re: Ha! 14.06.11, 16:22
          Bo jak nie wyprzedzę, to kolejne 10km będę jechał z prędkością 50-60km/h zamiast 90-100km/h. I nie jest tak, że mogę odpuścić bo po 10km wyprzedzę i już będę miał luz. Najczęściej jest tak, że parę km po wyprzedzeniu zawalidrogi pojawia się kolejny i zabawa zaczyna się od nowa. I tak się po Polsce jeździ
          • tymon99 Re: Ha! 14.06.11, 19:49
            analny_wybawca napisał:

            > Bo jak nie wyprzedzę, to kolejne 10km będę jechał z prędkością 50-60km/h

            i co wtedy? razi cię grom z jasnego nieba? narodzi się antychryst? runie pałac kultury?
            • jureek Re: Ha! 14.06.11, 19:54
              tymon99 napisał:

              > i co wtedy? razi cię grom z jasnego nieba? narodzi się antychryst? runie pałac
              > kultury?

              Gorzej. Straci potencję.
              Jura
              • edek40 Re: Ha! 15.06.11, 10:41
                jureek napisał:

                > tymon99 napisał:
                >
                > > i co wtedy? razi cię grom z jasnego nieba? narodzi się antychryst? runie
                > pałac
                > > kultury?
                >
                > Gorzej. Straci potencję.
                > Jura

                Nikt nie policzyl dotychczas ile traci polska gospodarka na powolnosci i zawodnosci transportu. Ale widze, ze koledzy Jurek z Tymkiem wiedza to lepiej - gospodarka nie ponosi na tyle duzych strat, aby warto bylo o tym mowic...
                • jureek Re: Ha! 15.06.11, 11:19
                  edek40 napisał:

                  > Nikt nie policzyl dotychczas ile traci polska gospodarka na powolnosci i zawodn
                  > osci transportu.

                  No to zamiast marudzić na forum, bierz kartkę, ołówek i policz. Wtedy będzie można konkretnie porozmawiać, zamiast ogólnego lamentu, jak to jest źle.

                  > Ale widze, ze koledzy Jurek z Tymkiem wiedza to lepiej - gospo
                  > darka nie ponosi na tyle duzych strat, aby warto bylo o tym mowic...

                  Nie piszemy tutaj o stratach gospodarki, ale o stratach kolegi Analnego, który przez 10 km będzie musiał jechać 60-70 km/h, zamiast 90-100 km/h. Tak jakby mógł tak jechać, gdyby nie te ciężarówki, których nie mógł wyprzedzić. Przecież 10 km obszaru niezabudowanego w jednym kawałku, to podobno rzadkość w Polsce, więc kolega Analny i tak nie mógłby jechać tych 90-100 km/h, jakby sobie życzył.
                  Jura
                  • edek40 Re: Ha! 15.06.11, 11:55
                    > No to zamiast marudzić na forum, bierz kartkę, ołówek i policz. Wtedy będzie mo
                    > żna konkretnie porozmawiać, zamiast ogólnego lamentu, jak to jest źle.

                    Wyliczono straty zwiazane ze smiertelnoscia. W efekcie zaczeto stawiac fotoradary, ktorych wplyw na poprawe bezpiecznestwa nawet Ty negujesz.

                    > Nie piszemy tutaj o stratach gospodarki, ale o stratach kolegi Analnego, który
                    > przez 10 km będzie musiał jechać 60-70 km/h, zamiast 90-100 km/h.

                    Przemnoz spowolnienie kolegi Analnego przez ilosc spowolnionych tylko na tym odcinku drogi. Potem przemnoz to sobie przez ilosc drog "zmodernizowanych" w taki bezmyslny sposob.

                    > ł tak jechać, gdyby nie te ciężarówki, których nie mógł wyprzedzić. Przecież 10
                    > km obszaru niezabudowanego w jednym kawałku, to podobno rzadkość w Polsce, wię
                    > c kolega Analny i tak nie mógłby jechać tych 90-100 km/h, jakby sobie życzył.

                    W zadziwiajacej ilosci tych zabudowanych mozna jechac sporo szybciej niz w KD. Z uwagi na to, ze luzna zabudowa uniemozliwia ukrycie sie policji...
                    • jureek Re: Ha! 15.06.11, 11:57
                      edek40 napisał:

                      > Przemnoz spowolnienie kolegi Analnego przez ilosc spowolnionych tylko na tym od
                      > cinku drogi. Potem przemnoz to sobie przez ilosc drog "zmodernizowanych" w taki
                      > bezmyslny sposob.

                      Mnożyć umiem, więc sobie przemnożę. Zapomniałeś tylko podać liczb, które miałbym przemnożyć, więc z mnożenia nic nie będzie.
                      Jura
                      • edek40 Re: Ha! 15.06.11, 12:26
                        > Mnożyć umiem, więc sobie przemnożę. Zapomniałeś tylko podać liczb, które miałby
                        > m przemnożyć, więc z mnożenia nic nie będzie.

                        To bezcelowe. Ty widzisz wylacznie pojedyncze przypadki. Nie masz zamiaru zaryzykowac zrobienia sumy spoznien. Wolisz widziec tylko oddzielne przypadki spoznionego Analnego czy edka.
                        • jureek Re: Ha! 15.06.11, 12:39
                          Edek40 napisał:

                          > > Mnożyć umiem, więc sobie przemnożę. Zapomniałeś tylko podać liczb, które
                          > miałby
                          > > m przemnożyć, więc z mnożenia nic nie będzie.
                          >
                          > To bezcelowe.

                          No to się zdecyduj. Najpierw każesz mi mnożyć, a jak pytam o liczby, które mam pomnożyć, walisz jak zwykle ogólnikami.
                          Jura

                        • analny_wybawca do edka 15.06.11, 16:45
                          edek, Ty jesteś rozsądny gość, ja Ciebie proszę - nie dyskutuj z niemieckim osłem. On jest specem od ruchu drogowego w PL, bo jeździ tylko po niemieckich drogach. Taki baran nie zrozumie że wyprzedzanie "gdzie się da" w PL to jest wybór czy 300km przejadę w 4h czy może w 6h. Co to jest 2 godziny, nie? Analogicznie - co to jest 20 minut na trasie Warszawa-Sochaczew, nie? Bo to tylko 20 minut dłużej wg jurka, a wg mnie to aż o 50% dłużej.
                    • tymon99 Re: Ha! 16.06.11, 13:34
                      edek40 napisał:

                      > Przemnoz spowolnienie kolegi Analnego przez ilosc spowolnionych tylko na tym od
                      > cinku drogi.

                      w spowolnieniu analnego nie widzę straty dla gospodarki. zero.
                      a więc i w spowolnieniu miliona takich samych dalej zero.
                      • edek40 Re: Ha! 16.06.11, 13:42
                        > w spowolnieniu analnego nie widzę straty dla gospodarki. zero.
                        > a więc i w spowolnieniu miliona takich samych dalej zero.
                        >

                        Czytajac takie..... ....... ........ No nie wiem co powiedziec. No wiec czytajac takie zdanie zachodze w glowe dlaczego zasadnicza czesc Europy byla tak glupia, ze wybudowala sobie siec autostrad i drog ekspresowych. Ze o kolei duzych szybkosci nie wspomne.
                        • tymon99 Re: Ha! 16.06.11, 13:53
                          najpierw, zanim zaczniesz próbować ironii, wykaż, że z wożenia się analnego jest jakiś pożytek.
                          wtedy o spowolnieniu go będzie można myśleć w kategoriach straty.
                          • edek40 Re: Ha! 16.06.11, 13:56
                            > najpierw, zanim zaczniesz próbować ironii, wykaż, że z wożenia się analnego jes
                            > t jakiś pożytek.

                            Ja tam nie wiem co wozi analny. Ale mysle, ze jest coraz mniej tak walnietych, aby nasze drogi traktowac jako czysty relaks. Chyba ze maja jakies np. przezycia wojenne. Tak, dla nich nasze drogi moga byc relaksujace.
                            • jureek Re: Ha! 16.06.11, 14:20
                              edek40 napisał:

                              > Chyba ze maja jakies np. przezyci
                              > a wojenne. Tak, dla nich nasze drogi moga byc relaksujace.

                              Chyba miałeś na myśli tych, którzy chcieliby przeżyć coś podobnego do wojny. Oni poczują się jak ryba w wodzie. To ciągłe wyprzedzanie, tasowanie się, kto - kogo, kto cwańszy - takich przeżyć może często dostarczyć jazda nieuspokojonymi drogami.
                              Jura
                              • edek40 Re: Ha! 16.06.11, 15:15
                                > Chyba miałeś na myśli tych, którzy chcieliby przeżyć coś podobnego do wojny. On
                                > i poczują się jak ryba w wodzie. To ciągłe wyprzedzanie, tasowanie się, kto - k
                                > ogo, kto cwańszy - takich przeżyć może często dostarczyć jazda nieuspokojonymi
                                > drogami.

                                No nie!!! Piszesz przeciw tymonowi? Z Twojej wypowiedzi wynika to, co i mi sie wydaje - dla przyjemnosci w Polsce sie nie jezdzi. MOze w koncu dojdziemy do tego, ze wiekszosc na naszych drogach jezdzi z powodow majacych wplyw na gospodarke. Albo jedzie z czyms, albo po cos, albo do pracy (i dojezdza zj...ny) albo jedzie na urlop. To ostatnie zapewne zacznie zanikac - za drogo, za ciezko, za niebezpiecznie. Ale podupadajacy sektor taki jak turystyka pozostanie naturalnie bez wplywu na gospodarke. Ha, nawet fakt, ze ludzie nie za chetnie wyruszaja na drogi, gdy nie musza, tez ma wplyw na gospodarke. Wszak nasze panstwo lupi nas niemilosiernie podatkami w paliwie.
                                • jureek Re: Ha! 16.06.11, 15:22
                                  edek40 napisał:

                                  > No nie!!! Piszesz przeciw tymonowi? Z Twojej wypowiedzi wynika to, co i mi sie
                                  > wydaje - dla przyjemnosci w Polsce sie nie jezdzi.

                                  Przecież napisałem, że "wojownicy" mają jak najbardziej przyjemność z jazdy. Czytając fora można dojść do wniosku, że wielu z nich jeździ właśnie dla przyjemności powojowania.
                                  Jura
                                  • edek40 Re: Ha! 16.06.11, 15:25
                                    > Przecież napisałem, że "wojownicy" mają jak najbardziej przyjemność z jazdy. Cz
                                    > ytając fora można dojść do wniosku, że wielu z nich jeździ właśnie dla przyjemn
                                    > ości powojowania.

                                    Wielu z nich wojuje np. o utrzymanie sie w pracy. Ale mozesz zza granicy napisac, ze praca nie jest warta takich rzeczy. Albo ze nalezy pracodawcy wyjasnic, ze tak nie mozna.
                                    • jureek Re: Ha! 16.06.11, 15:31
                                      edek40 napisał:

                                      > Wielu z nich wojuje np. o utrzymanie sie w pracy. Ale mozesz zza granicy
                                      > napisac, ze praca nie jest warta takich rzeczy. Albo ze nalezy pracodawcy wyja
                                      > snic, ze tak nie mozna.

                                      I po to, żeby utrzymać się w pracy, musi wyprzedzać bardzo niebezpiecznie na kilometr przed wjazdem na autostradę. Wiesz co, takie bajeczki to dzieciom opowiadaj.
                                      Jura

                                      P.S. Jesteś takim pracodawcą?
                                      • edek40 Re: Ha! 16.06.11, 15:39
                                        > I po to, żeby utrzymać się w pracy, musi wyprzedzać bardzo niebezpiecznie na ki
                                        > lometr przed wjazdem na autostradę. Wiesz co, takie bajeczki to dzieciom opowia
                                        > daj.

                                        Wskaz mi w Polsce miejsca, gdzie jest zaledwie kilometr do autostrady. Bardzo latwo bedzie Ci wskazac wszystkie :)
                                        • jureek Re: Ha! 16.06.11, 15:47
                                          edek40 napisał:

                                          > Wskaz mi w Polsce miejsca, gdzie jest zaledwie kilometr do autostrady. Bardzo
                                          > latwo bedzie Ci wskazac wszystkie :)

                                          To był tylko przykład ewidentnie niepotrzebnej waleczności. Tam gdzie nie ma autostrady też masz do czynienia z takimi przejawami waleczności. Nie zdarzyło Ci się jeszcze, że ktoś Cię wyprzedzał po to, żeby za chwilę zjechać na posesję, albo na stację benzynową.
                                          Poza tym od mieszania herbata nie robi się słodsza. Te wszystkie wyprzedzania w kolumnie, które Ty usprawiedliwiasz koniecznością utrzymania pracy, w sumie guzik dają, a zaburzają tylko płynność jazdy kolumny.
                                          Jura
                                          • edek40 Re: Ha! 16.06.11, 15:53
                                            > To był tylko przykład ewidentnie niepotrzebnej waleczności. Tam gdzie nie ma au
                                            > tostrady też masz do czynienia z takimi przejawami waleczności. Nie zdarzyło Ci
                                            > się jeszcze, że ktoś Cię wyprzedzał po to, żeby za chwilę zjechać na posesję,
                                            > albo na stację benzynową.

                                            Jesli na WLASNA posesje, to to jest po prostu idiota. Z ta stacja nie jest to juz takie oczywiste, bo bywa ze w zbiorniku malo, a przy wyprzedzaniu nie zauwazylo sie znaku po prawej.

                                            > Poza tym od mieszania herbata nie robi się słodsza. Te wszystkie wyprzedzania w
                                            > kolumnie, które Ty usprawiedliwiasz koniecznością utrzymania pracy, w sumie gu
                                            > zik dają, a zaburzają tylko płynność jazdy kolumny.

                                            Myslisz usprawiedliwianie ze zrozumieniem. Ja sam nie wyprzedzam bezmyslnie kolumny. Gdy jest po horyzont to jade i juz, czekajac az rozluzni sie na tyle, ze wyprzedzanie ma sens. Ale rozumiem, ze ktos z "nerw wychodzi". Tak sie da - samemu czegos nie robic, a rozumiec dlaczego ktos moze to robic.
                                            • jureek Re: Ha! 16.06.11, 16:08
                                              edek40 napisał:

                                              > Myslisz usprawiedliwianie ze zrozumieniem. Ja sam nie wyprzedzam bezmyslnie kol
                                              > umny. Gdy jest po horyzont to jade i juz, czekajac az rozluzni sie na tyle, ze
                                              > wyprzedzanie ma sens. Ale rozumiem, ze ktos z "nerw wychodzi". Tak sie da - sam
                                              > emu czegos nie robic, a rozumiec dlaczego ktos moze to robic.

                                              Ale tego, że ktoś po prostu lubi się ścigać i wyprzedzać zrozumieć nie potrafisz? Chyba nie, skoro natychmiast wyskakujesz z teoriami o konieczności utrzymania pracy itd., itp.
                                              A skoro tak pełen zrozumienia jesteś, to czemu nie potrafisz zrozumieć pieszego, który też może mieć dość uskakiwania co chwila w głęboki śnieg, albo w trawę? Czemu nie potrafisz zrozumieć rowerzysty, który jadąc główną drogą co chwilę musi hamować, żeby nie rozjechali go skręcający z tej głównej w prawo? Czemu nie chcesz zrozumieć kierowcy, który wjeżdża na lewy pas daleko przed przeszkodą, bo się boi, że później go nikt nie wpuści?
                                              Jura
                                              • edek40 Re: Ha! 16.06.11, 16:14
                                                > Ale tego, że ktoś po prostu lubi się ścigać i wyprzedzać zrozumieć nie potrafis
                                                > z?

                                                Poruszasz temat gowniarzerii. Tacy sa wszedzie. Nawet w Szwecji, gdzie kiedys tacy debile zaklocili moj spokojny sen.

                                                > A skoro tak pełen zrozumienia jesteś, to czemu nie potrafisz zrozumieć pieszego
                                                > , który też może mieć dość uskakiwania co chwila w głęboki śnieg, albo w trawę?

                                                Alez potrafie. Niech wystapi do gminy o chodnik. W innym wypadku jest na terytorium "uzyczonym".

                                                > Czemu nie potrafisz zrozumieć rowerzysty, który jadąc główną drogą co chwilę m
                                                > usi hamować, żeby nie rozjechali go skręcający z tej głównej w prawo?

                                                Przepisy sie zmienily, a fotoradar wyegzekwuje.

                                                > Czemu nie chcesz zrozumieć kierowcy, który wjeżdża na lewy pas daleko przed przeszkodą,
                                                > bo się boi, że później go nikt nie wpuści?

                                                Zjawisko w moich stronach od wielu lat nieznane. Moze w Twoich stronach kierowcy jeszcze nie zauwazyli, ze wpuszczanie predzej czy pozniej owocuje tym, ze sie jest wpuszczanym. Sluszna wiec linie przyjmuje nasza partia i tlumaczy, ze trzeba powolutku.
                                                • jureek Re: Ha! 16.06.11, 16:31
                                                  edek40 napisał:

                                                  > Poruszasz temat gowniarzerii. Tacy sa wszedzie.

                                                  Pewnie, że są. Chodzi o proporcje i to, jak rzucają się w oczy na drogach.
                                                  Mój kolega z Niemiec już w drugim dniu pobytu po efektownym wyprzedzeniu pytał mnie, czy umie już jeździć "po polsku".

                                                  > Alez potrafie. Niech wystapi do gminy o chodnik. W innym wypadku jest na teryto
                                                  > rium "uzyczonym".

                                                  Aha, chodnik ode wsi dode wsi. Chyba jednak nie rozumiesz.

                                                  > Zjawisko w moich stronach od wielu lat nieznane. Moze w Twoich stronach kierowc
                                                  > y jeszcze nie zauwazyli, ze wpuszczanie predzej czy pozniej owocuje tym, ze sie
                                                  > jest wpuszczanym. Sluszna wiec linie przyjmuje nasza partia i tlumaczy, ze trz
                                                  > eba powolutku.

                                                  Nieznane? To skąd tyle wątków o lewopasowcach? Nie chodzi o to, czy taki słusznie się boi, że go później nie wpuszczą, czy jego strach jest nieuzasadniony. Jeżeli jesteś tak pełen zrozumienia, to powinieneś go zrozumieć nawet, jesli jego obawy są nieuzasadnione.
                                                  Jura
                                                  • bimota Re: Ha! 17.06.11, 01:12
                                                    > Nieznane? To skąd tyle wątków o lewopasowcach?

                                                    To sa watki o ciapach drogowych i "burakach", nie o majacych watpliwosci...

                                                    Czy ty ostatnio nie przesadzasz ? Odnosze wrazenie, ze jedziesz z rozpedu - byle na przekor Edkowi...
                                                  • edek40 Re: Ha! 17.06.11, 11:09
                                                    > Mój kolega z Niemiec już w drugim dniu pobytu po efektownym wyprzedzeniu pytał
                                                    > mnie, czy umie już jeździć "po polsku".

                                                    Skoro cale zycie jezdzil po autostradach to i wyprzedzania musi sie biedak nauczyc.

                                                    > Aha, chodnik ode wsi dode wsi. Chyba jednak nie rozumiesz.

                                                    Nie jest moja wina, ze odpowiedzialni za drogi nie widza powodu rozdzielenia wielkiego ruchu kolowego od minimalnego ruchu pieszego. Pomijajac zrozumienie lub nie, nie widze rowniez powodu ryzykowania karambolu, bo na DK mialby byc dopuszczony jest ruch pieszy PO JEZDNI.

                                                    > Nieznane? To skąd tyle wątków o lewopasowcach?

                                                    Chocby z Twoich postow opisujacych patologie, ktore w wielkich miastach juz zanikly, ale w powszechnej swiadomosci wciaz istnieja - przyjezdni wiec nie dosc, ze sie gubia, nie potrafia w ogole poruszac sie w gestym ruchu, to jeszcze boja sie chamow z miasta.

                                                    Oraz z kursow, ktore ucza parkowania.

                                                    > ie się boi, że go później nie wpuszczą, czy jego strach jest nieuzasadniony. Je
                                                    > żeli jesteś tak pełen zrozumienia, to powinieneś go zrozumieć nawet, jesli jego
                                                    > obawy są nieuzasadnione.

                                                    Jezeli ktos z zamiejscowa rejestracja "gramoli sie" na nie swoim pasie, to dopoki utrzymuje wlasciwe tempo, nie widze powodu, aby nie wyprzedzic go z prawej bez najmniejszego zdenerwowania. Gorzej, gdy taki kierowca na dopuszczonej osiemdziesiatce zaczyna jechac 40-50 km/h lewym pasem. To zdaje sie nawet w kulturalnych Niemczech nie jest dobrze widziane?
                                                  • jureek Re: Ha! 17.06.11, 11:22
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Jezeli ktos z zamiejscowa rejestracja "gramoli sie" na nie swoim pasie, to dopo
                                                    > ki utrzymuje wlasciwe tempo, nie widze powodu, aby nie wyprzedzic go z prawej b
                                                    > ez najmniejszego zdenerwowania. Gorzej, gdy taki kierowca na dopuszczonej osiem
                                                    > dziesiatce zaczyna jechac 40-50 km/h lewym pasem. To zdaje sie nawet w kultural
                                                    > nych Niemczech nie jest dobrze widziane?

                                                    No to jak? Rozumiesz takiego jadącego 40-50 km/h przy dopuszczalnej osiemdziesiątce, czy nie? Ja dla takich zrozumienia nie mam, ale skoro Ty jak Matka Teresa masz tyle zrozumienia dla wyprzedzających bez sensu, to chyba wykażesz zrozumienie i dla takich zawalidróg.
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: Ha! 17.06.11, 11:37
                                                    > No to jak? Rozumiesz takiego jadącego 40-50 km/h przy dopuszczalnej osiemdziesi
                                                    > ątce, czy nie? Ja dla takich zrozumienia nie mam, ale skoro Ty jak Matka Teresa
                                                    > masz tyle zrozumienia dla wyprzedzających bez sensu, to chyba wykażesz zrozumi
                                                    > enie i dla takich zawalidróg.

                                                    W ktorym miejscu zgadzam sie na blokowanie drog?
                                                  • jureek Re: Ha! 17.06.11, 12:30
                                                    edek40 napisał:

                                                    Nie pytałem, czy zgadzasz się na blokowanie dróg, pytam, czy masz zrozumienie dla jadącego lewym pasem z prędkością dużo mniejszą od dozwolonej. Ja nie jestem politycznie poprawny i dla takich zrozumienia nie mam (tak samo jak nie mam zrozumienia dla egoistów wyprzedzających na chama i wielu innych zachowań), ale Ty zawsze deklarujesz tyle zrozumienia dla różnych aspołecznych zachowań, dlatego pytam. Może doczekam się odpowiedzi.
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: Ha! 17.06.11, 14:49
                                                    > Nie pytałem, czy zgadzasz się na blokowanie dróg, pytam, czy masz zrozumienie d
                                                    > la jadącego lewym pasem z prędkością dużo mniejszą od dozwolonej.

                                                    Ty nie rozrozniasz zrozumienia od akceptacji.

                                                    Ale owszem, rozumiem.

                                                    > Ja nie jestem politycznie poprawny i dla takich zrozumienia nie mam

                                                    Dlaczego? Robia wszystko jak nalezy. Jada, jak w czytance, albo programie TV, powolutku. Tak z reszta nauczono ich w szkole parkowania.

                                                    > Ty zawsze deklarujesz tyle zrozumienia dla różnych aspołecznych zachowań, dlateg
                                                    > o pytam. Może doczekam się odpowiedzi.

                                                    Alez doczekasz sie. Gdy kiedys nazwalem egoizmem drogowym jazde znacznie wolniej niz pozwalaja przepisy i warunki drogowe Ty stanales w piewszym szeregu nie zgadzajacych sie z taka teza. A ja uwazam takich za wiekszych szkodnikow niz wyprzedzajacych na chama. Gdyby bowiem powolniakow bylo mniej, mniej kierowcow dostawaloby wk.....wienia i mniej wychodziloby na niebezpieczne wyprzedzania na tych coraz krotrzych odcinkiach, ktore to umozliwiaja. Mozna zaryzykowac, ze mniej trupow by bylo...

                                                    Bo ja nie tylko rozumiem co kieruje powolniakami. Rozumiem w...nie tych, ktorym sie spieszy.
                                                  • jureek Re: Ha! 17.06.11, 15:29
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Alez doczekasz sie. Gdy kiedys nazwalem egoizmem drogowym jazde znacznie wolnie
                                                    > j niz pozwalaja przepisy i warunki drogowe Ty stanales w piewszym szeregu nie z
                                                    > gadzajacych sie z taka teza.

                                                    Na pewno tak było? Przypomnij może. Bo ja sobie jak przez mgłę przypominam, że owszem broniłem jadących niewiele poniżej prędkości dozwolonej przepisami i warunkami na drodze, ale nie przypominam sobie, żebym bronił jadących znacznie wolniej.

                                                    > A ja uwazam takich za wiekszych szkodnikow niz wyp
                                                    > rzedzajacych na chama.

                                                    Nie życzę Ci tego, ale jak kiedyś wylądujesz w rowie uciekając przed czołówką z takim wyprzedzającym na chama, to może zmienisz zdanie odnośnie tego, które zachowanie jest groźniejsze w skutkach.

                                                    > Bo ja nie tylko rozumiem co kieruje powolniakami. Rozumiem w...nie tych, ktorym
                                                    > sie spieszy.

                                                    Wk...ienie mogę zrozumieć, dopóki nie przekłada się ono na zachowania, które mogą mnie zabić.
                                                    Jura

                                                    P.S. Skoro tak doskonale rozumiesz tych powolniaków, to jaką masz receptę na to, żeby nie byli zawalidrogami? Bo w stosunku do szybkich to rozumiem, że wystarczy polikwidować wysepki i fotoradary, trochę pogłaskać ich po główkach, pochylić się z troską nad ich trudnym dzieciństwem i już zaczną jeździć grzecznie jak baranki, nie?
                                                  • edek40 Re: Ha! 17.06.11, 15:42
                                                    > Na pewno tak było? Przypomnij może. Bo ja sobie jak przez mgłę przypominam, że
                                                    > owszem broniłem jadących niewiele poniżej prędkości dozwolonej przepisami i war
                                                    > unkami na drodze, ale nie przypominam sobie, żebym bronił jadących [b]znacznie[
                                                    > /b] wolniej.

                                                    No i teraz sie zacznie. Zaczniemy dyskutowac co to jest znacznie wolniej. Bo na takiej tranzytowej szosie lokalnej 30 km/h to znacznie wolniej. Ale juz w obszarze zabudowanym nie, prawda. Czyli mamy gostka, ktory jezdzie 60 km/h na 90 km/h (to tylko wolniej, nie?), a w obszarze zabudowanym zwalnia do 30 km/h (to tez tylko troche wolniej). Czyli zakladam, ze nie zgadzasz sie na 30 km/h na postoj w obszarze zabudowanym?

                                                    > Nie życzę Ci tego, ale jak kiedyś wylądujesz w rowie uciekając przed czołówką z
                                                    > takim wyprzedzającym na chama, to może zmienisz zdanie odnośnie tego, które za
                                                    > chowanie jest groźniejsze w skutkach.

                                                    Wyjatkowo rzadko widuje, ze wolniejsze auto zabiera sie za wyprzedzanie szybszego, ktore zupelnie nie spowalnia jego ruchu. Odwrotnie owszem. Na przyklad taki stary Zuk smigajacy 45 km/h, lekko zygzakiem, bo zawieszenie juz mu sie skonczylo bywa wyprzedzany nerwowo, po wyjechaniu z kilkukilometrowej linii ciaglej albo ciagu wysepek i temu podobnych.

                                                    > Wk...ienie mogę zrozumieć, dopóki nie przekłada się ono na zachowania, które mo
                                                    > gą mnie zabić.

                                                    Ale winien jest wylacznie ten, ktory wyprzedza zawalidroge, po odpekaniu swego za linia ciagla? Bez winy jest blokujacy droge. Bez winy jest malarz czy budowniczy.

                                                    > P.S. Skoro tak doskonale rozumiesz tych powolniaków, to jaką masz receptę na to
                                                    > , żeby nie byli zawalidrogami?

                                                    To proste. Nalezy ich uczyc juz na prawo jazdy, potem nie pier...lic o tym jak to predkosc zabija, a na koniec walic mandaty za blokowanie ruchu. Zanim napiszesz, ze uwazam, ze niebezpiecznie wyprzedzajacych nalezy glaskac po glowie spiesze z zapewnieniem, ze nie. Im tez nalezy walic mandaty. Najlepiej jednoczesnie i powolniakowi i wyprzedzajacemu.
                                                  • jureek Re: Ha! 17.06.11, 15:53
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Wyjatkowo rzadko widuje, ze wolniejsze auto zabiera sie za wyprzedzanie szybsze
                                                    > go, ktore zupelnie nie spowalnia jego ruchu.

                                                    Czyli jadąc dokładnie z przepisową prędkością, albo niewiele poniżej (87 km/h przy dozwolonych 90 km/h) jestem winien czołówek, które spowodują ci, którzy mnie wyprzedzają.
                                                    Bo takie bajeczki, że wyprzedzane są tylko żuki jadące 45 kmh to możesz sobie opowiadać tym, którzy Polski nie widzieli na oczy.
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: Ha! 17.06.11, 16:00
                                                    > Bo takie bajeczki, że wyprzedzane są tylko żuki jadące 45 kmh to możesz sobie o
                                                    > powiadać tym, którzy Polski nie widzieli na oczy.

                                                    Ty kazda sytuacje na drodze rozpatrujesz jako oddzielny przypadek. Jedzie sobie zuk, wyprzedzasz i... nastepuje cudowny reset. Potem jest maluszek, jadacy 63 km/h i ciagla linia przez 10 km/h. W koncu wk...ny wyprzedzasz i znowu reset.
                                                  • jureek Re: Ha! 17.06.11, 16:14
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Ty kazda sytuacje na drodze rozpatrujesz jako oddzielny przypadek. Jedzie sobie
                                                    > zuk, wyprzedzasz i... nastepuje cudowny reset. Potem jest maluszek, jadacy 63
                                                    > km/h i ciagla linia przez 10 km/h. W koncu wk...ny wyprzedzasz i znowu reset.

                                                    Może napiszesz to jeszcze raz, może być mniej efektownie, ale za to pełnymi zdaniami, bo nie wiem, o co Ci chodzi. Czy chcesz powiedzieć, że ten żuk jadący 45 km/h jest winny temu, że jakiś debil wyprzedza mnie jadącego maksymalną dozwoloną prędkością i naraża przy tym jadących z naprzeciwka? Czy ja jestem winny, bo ośmielam się jechać wolniej niż chciałby ten wqrwiony? A może ten jadący z naprzeciwka jest winny? Bo to, że wqrwiony jest najmniej winny, to akurat nie ulega wątpliwości :D
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: Ha! 17.06.11, 16:47
                                                    > niami, bo nie wiem, o co Ci chodzi. Czy chcesz powiedzieć, że ten żuk jadący 45
                                                    > km/h jest winny temu,

                                                    Ten zuk, ten maluch, ta nieuzasadniona kreska, to niezdjete ograniczenie predkosci, ten obszar zabudowany bialymi tablicami, ten korek na sygnalizacji sterujacej ruchem wahadlowym na odcinku 50 m, z separatorem (oba czerowne dla jasnosci), jak przy odcinku 1500 m, znowu niezdjeta czterdziestka...
                                                  • jureek Re: Ha! 17.06.11, 17:06
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Ten zuk, ten maluch, ta nieuzasadniona kreska, to niezdjete ograniczenie predko
                                                    > sci, ten obszar zabudowany bialymi tablicami, ten korek na sygnalizacji steruja
                                                    > cej ruchem wahadlowym na odcinku 50 m, z separatorem (oba czerowne dla jasnosci
                                                    > ), jak przy odcinku 1500 m, znowu niezdjeta czterdziestka...

                                                    Wow! Taka kulminacja nieszczęść. Mógłbyś pisać horrory.
                                                    Tak się tylko zastanawiam, czy jest to nadal zrozumienie, czy może już usprawiedliwianie. Bo wiesz, ten straszny tor przeszkód mają do pokonania wszyscy, ale jakoś nie wszyscy odreagowują wqrwienie wyprzedzając na zasadzie rosyjskiej ruletki.
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: Ha! 17.06.11, 18:03
                                                    > Wow! Taka kulminacja nieszczęść. Mógłbyś pisać horrory.

                                                    To naprawde dla Ciebie horror? Nie rozsmieszaj mnie.

                                                    > dliwianie. Bo wiesz, ten straszny tor przeszkód mają do pokonania wszyscy, ale
                                                    > jakoś nie wszyscy odreagowują wqrwienie wyprzedzając na zasadzie rosyjskiej rul
                                                    > etki.

                                                    Naturalnie. Nie wszyscy tez morduja w afekcie swoje polowice.
                                                  • jureek Re: Ha! 17.06.11, 18:35
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Naturalnie. Nie wszyscy tez morduja w afekcie swoje polowice.

                                                    A jak już zamordują, to oczywiście współwinny jest szef w pracy, który wcześniej wqrwił takiego delikwenta.
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: Ha! 17.06.11, 18:40
                                                    > A jak już zamordują, to oczywiście współwinny jest szef w pracy, który wcześnie
                                                    > j wqrwił takiego delikwenta.

                                                    Cytuje Ciebie: "Bo wiesz, ten straszny tor przeszkód mają do pokonania wszyscy, ale jakoś nie wszyscy odreagowują wqrwienie wyprzedzając na zasadzie rosyjskiej ruletki. "

                                                    odpowiedz edka: "Naturalnie. Nie wszyscy tez morduja w afekcie swoje polowice."

                                                    Twoje zdanie, moja odpowiedz. Bez wnikania kto winien. Dziwiles sie jak to jest, ze nie wszyscy odreagowuja. Napisalem posrednio, ze ludzie sa rozni. A moze powinien byl napisac tylko to? Ciekawe jakie zaczepki by to spowodowalo?
                                                  • jureek Re: Ha! 17.06.11, 18:48
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > A jak już zamordują, to oczywiście współwinny jest szef w pracy, który wc
                                                    > ześnie
                                                    > > j wqrwił takiego delikwenta.
                                                    >
                                                    > Cytuje Ciebie: "Bo wiesz, ten straszny tor przeszkód mają do pokonania wszyscy,
                                                    > ale jakoś nie wszyscy odreagowują wqrwienie wyprzedzając na zasadzie rosyjskie
                                                    > j ruletki. "
                                                    >
                                                    > odpowiedz edka: "Naturalnie. Nie wszyscy tez morduja w afekcie swoje polowice."
                                                    >
                                                    > Twoje zdanie, moja odpowiedz. Bez wnikania kto winien. Dziwiles sie jak to jest
                                                    > , ze nie wszyscy odreagowuja. Napisalem posrednio, ze ludzie sa rozni. A moze p
                                                    > owinien byl napisac tylko to? Ciekawe jakie zaczepki by to spowodowalo?

                                                    No tak, bo Ty widzisz to tylko pojedynczo. O tym, co pisałeś wyżej, kiedy współwiną za niebezpieczne wyprzedzanie obarczałeś wyprzedzanego, to już zapomniałeś? Bo całość jest nieważna? Jakoś wtedy nie pisałeś, że ludzie są różni i tacy, którzy zabijają w afekcie (a wyprzedzanie na zasadzie rosyjskiej ruletki jest próbą zabójstwa), nie powinni w ogóle dostawać prawa jazdy do ręki. Wtedy Twoja podstawowa teza była taka, żeby ich nie drażnić, żeby się nie wkurzyli.
                                                    Jura
                                                  • edek40 Re: Ha! 17.06.11, 18:52
                                                    > No tak, bo Ty widzisz to tylko pojedynczo. O tym, co pisałeś wyżej, kiedy współ
                                                    > winą za niebezpieczne wyprzedzanie obarczałeś wyprzedzanego, to już zapomniałeś
                                                    > ? Bo całość jest nieważna? Jakoś wtedy nie pisałeś, że ludzie są różni i tacy,
                                                    > którzy zabijają w afekcie (a wyprzedzanie na zasadzie rosyjskiej ruletki jest p
                                                    > róbą zabójstwa), nie powinni w ogóle dostawać prawa jazdy do ręki. Wtedy Twoja
                                                    > podstawowa teza była taka, żeby ich nie drażnić, żeby się nie wkurzyli.

                                                    Kazdy jest kowalem swego losu. Gdy ktos za czesto sie drazni ryzykuje, ze w koncu dostanie w morde.
                                                  • jureek Re: Ha! 17.06.11, 19:09
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Kazdy jest kowalem swego losu. Gdy ktos za czesto sie drazni ryzykuje, ze w kon
                                                    > cu dostanie w morde.

                                                    Przecież w mordę nie dostanie ten wyprzedzany, tylko Bogu ducha winny jadący z naprzeciwka.
                                                    Jura

                                                    P.S. To, co wyżej piszesz, to nadal zrozumienie tylko, czy może już usprawiedliwianie?
                                                  • edek40 Re: Ha! 17.06.11, 19:19
                                                    > Przecież w mordę nie dostanie ten wyprzedzany, tylko Bogu ducha winny jadący z
                                                    > naprzeciwka.

                                                    Tak to juz w zyciu jest. Gosc sie zamachnal i nie trafil tego, ktorego powinien. Taka okolicznosc rowniez powinni brac pod uwage szkodnicy blokujacy ruch. Poruszyles szalenie powazny aspekt powolnosci drogowej - dostaja z reguly nie ci, ktorzy zawinili...
                                                  • jureek Re: Ha! 17.06.11, 20:45
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Tak to juz w zyciu jest. Gosc sie zamachnal i nie trafil tego, ktorego powinien

                                                    Fajnie. Powinien.
                                                    Jura
    • oixio Re: Alternatywa (A)4 12.06.11, 17:20
      Ta ciężarówka jedzie non stop powyżej dozwolonej prędkości.
      Czy chcesz ją wyprzedzić i jechać jeszcze bardziej niezgodnie z przepisami ?
      Już dawno zrezygnowałem z wyprzedzania takich ciężarówek - to nie ma sensu.
      Spokojnie, równo za nim - to recepta na długowieczność.

      To rondo - brak linii wokół, podejrzewam, jest celowy.
      Wtedy dla jeżdżących wg wyznaczonych pasów ruchu jest wjazd dwoma pasami na jeden pas.
      Wjazd powinien następować wg strzałek kierunkowych - wtedy z prawego można w prawo lub prosto bez możliwości jazdy w lewo.
      Pokazany sposób jazdy na drugi pas wyjazdu wydaje się prawidłowy, logiczny i poprawiający przepustowość na głównym kierunku ale jest niezgodny z lansowanym w krakowskim wyjeżdżaniem tylko "z prawego na prawy".
      Stąd masa nieporozumień.

      • tiges_wiz Re: Alternatywa (A)4 12.06.11, 21:04
        i doszedles do takich wnioskow z przyspieszonego jakies 30% na moje oko filmu?
        rispekt szerloku lol...
        Mejsonowu zdarza sie nawet przyspieszac filmy 2x :>
        ciekawe co na takich wymyslisz :P
        • mejson.e Re: Alternatywa (A)4 12.06.11, 23:42
          tiges_wiz napisał:

          > i doszedles do takich wnioskow z przyspieszonego jakies 30% na moje oko filmu?
          > rispekt szerloku lol...
          > Mejsonowu zdarza sie nawet przyspieszac filmy 2x :>
          > ciekawe co na takich wymyslisz :P

          Ciężarówka prawie stale jechała 70-80, więc nie było najgorzej.

          A dwukrotne przyśpieszenie filmu było kilka razy co ok. pół minuty, by nie zmuszać widzów do cierpienia pełnych sześciu minut - myślałem, że to łatwo zauważyć, więc nie opisywałem tego dodatkowo... ;-)
    • xxxxxx666 Re: Alternatywa (A)4 13.06.11, 00:05
      Po przeczytaniu tej całej dyskusji nasuwa mi się jedno pytanie. Jeśli ta droga nie byłaby wybetonowana murkami i płotkami, na na ilu fragmentach dodatkowo można by wyprzedzać? Innymi słowy, na ilu z wybetonowanych fragmentów nie byłoby podwójnej ciągłej?

      Ja nie jechałem tą drogą, więc mogę się opierać jedynie na nagraniu, ale wydaje mi się, że cała betonowa infrastruktura nie wpływa zupełnie na możliwości wyprzedzania, a dyskusja na temat tego, że jednak ma de facto uzasadnia zasadność konieczności betonowania, aby przekonać tych co jeszcze wątpią, że w istocie są w błędzie...

      Podkreślam, że odnoszę się tylko do sfilmowanego fragmentu i oczywiście zgadzam się, że konieczne jest budowanie autostrad.
      • edek40 Re: Alternatywa (A)4 13.06.11, 11:37
        > Ja nie jechałem tą drogą, więc mogę się opierać jedynie na nagraniu, ale wydaje
        > mi się, że cała betonowa infrastruktura nie wpływa zupełnie na możliwości wypr
        > zedzania,

        Oczywiscie. Poniewaz zajmuje tak na oko szerokosc calego pasa, ktorego nie wybudowano, choc miejsce, jak widac bylo...
    • erasms25 A po co wyprzedzać łądnie jadącą ciężarówkę? 14.06.11, 10:58
      Duży mobil ładnie jedzie, na nieobstawionych pięćdziesiątkach nie zwalnia bez potrzeby, o miśkach z suszarkami on pamięta i można nawet radio przyciszyć.
      Można pojechać spokojne jego 90 na godzinę, pozałatwiać spokojnie zaległe telefony.
      • edek40 Re: A po co wyprzedzać łądnie jadącą ciężarówkę? 14.06.11, 11:08
        > Duży mobil ładnie jedzie, na nieobstawionych pięćdziesiątkach nie zwalnia bez p
        > otrzeby, o miśkach z suszarkami on pamięta i można nawet radio przyciszyć.

        Tez takich biore przed siebie.

        > Można pojechać spokojne jego 90 na godzinę, pozałatwiać spokojnie zaległe telef
        > ony.

        Z uwagi na to, ze istotnie zaslanial przed "poprawiaczami bezpiecznestwa" predkosc, o ktorej donosi mejson (70-80 km/h) jest akceptowalna i zapewne nie wyprzedzalbym takiego. Ale zapewne wiesz o tym, ze taka sama ciezarowka z towarem bedzie jechala duzo wolniej? Ale to nie najgorsze. On bedzie rozpedzal sie wolniej niz rower. Jesli wiec z jakiegos powodu (chocby "poprawiania bezpieczenstwa") zwolni, to dosc dlugo bedzie trzeba snuc sie za nim bardzo powoli. Szczegolnie, ze teren pagorkowaty.
      • mejson.e Re: A po co wyprzedzać łądnie jadącą ciężarówkę? 14.06.11, 13:17
        erasms25 napisała:

        > Duży mobil ładnie jedzie, na nieobstawionych pięćdziesiątkach nie zwalnia bez p
        > otrzeby, o miśkach z suszarkami on pamięta i można nawet radio przyciszyć.
        > Można pojechać spokojne jego 90 na godzinę, pozałatwiać spokojnie zaległe telef
        > ony.

        Ależ ja z nią długo "współżyłem".
        Dobre kilkanaście minut jechałem cierpliwie i nie nerwowo.
        Ale widząc pas do wyprzedzania nie chciałem, by się "zmarnował"...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka