Dodaj do ulubionych

"Poszukiwacze zaginionej koparki."

26.08.11, 09:33

warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10174276,Tir_uszkodzil_wiadukt__Trasa_na_Gdansk_zamknieta_.html
Wyobraznia plata figle.
(zawodowcom)
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: "Poszukiwacze zaginionej koparki." 26.08.11, 09:57
      Dziejszy dzien to wogole fajny jest. Burza zalala Trase Torunska, tworzac cudnej pieknosci korek na wiele kilometrow (w TV slyszalem, ze az za Marki). O dziwo stroze prawa wzieli sie do intensywnego kierowania ruchem, choc mogli postawic sie z radarem na zjezdzie z mostu, ktory z uwagi na brak "zasilania" byl wyjatkowo pusty, wiec zachecal do nadrabiania czasu. I teraz mam dylemat. Otoz przy takiej katastrofie drogowej praca policji co najwyzej poprawi im PR, ale pomoc wiele nie pomoze. Wydali wiec moje pieniadze na nikomu niepotrzebne kierowanie objazdami. A mogli zarobic. A fe. A potem dowiemy sie, ze Policja Panstwowa Sp. z o.o. oglasza upadlosc, albo juz nie tylko na opony ich nie stac, ale i na wycieraczki...
      • rekrut1 Re: Z może by tak zbiórkę? :) 26.08.11, 11:40
        • rekrut1 Re: Na marginesie.... 29.08.11, 11:01
          Miałem przyjemność "załapać się objazdem" .......
          Papierz Pijus XII wyraził się o naszej polityce agrarnej cytuję: O Jezu - koniec cytatu.
          Tak samo można wyrazić się o infrastrukturze drogowej wielu naszych miast.
          Pozdr.
    • tomek854 Re: "Poszukiwacze zaginionej koparki." 31.08.11, 23:45
      Tylko że tu dochodzi pewien aspekt sprawy.

      W polsce wiadukty oznakowane są "z marginesem". Margines ten jest większy albo mniejszy. A czasem nie ma go wcale.

      W świetle tego, że z siecią drogową u nas jest tak sobie, kierowcy TIRów próbują wykorzystać ten fakt istnienia marginesu i przejechać mimo świadomości że są nieco wyżsi niż to, co jest podane na znaku.

      Nie bronię, nie chwalę, stwierdzam po prostu fakt.

      No ale wtedy oznacza to, że muszą ocenić wysokość wiaduktu "na czuja". A czuj, jak to czuj, nie jest dokładny. I czasem się tak właśnie kończy.

      I tu są dwie możliwosci rozwiązania tego problemu.

      - Kampania przeciw paskudnym tirowcom ktorzy ignorują znaki zakazu wjazdu pojazdów wyższych niż X. Pułapki policyjne, mandaty, wnioski do kolegium, akcje propagandowe - innymi słowy, typowe polskie podejście.

      - Podejście brytyjskie: oznakowanie wiaduktów ich realną wysokością z dokładnością do cala / 5 cm (w zależności od jednostek) z zaokrągleniem w dół.

      Owszem, rozwiązanie drugie według polskiego myślenia jest niekorzystne - nie dość, że nie ma wpływu z mandatów, to jeszcze tym co się wciskali pod wiaduktami się upiecze.

      Ale z drugiej strony jak wiadukt będzie oznakowany 3 m 85 cm to jeśli będzie wiadomo, że jest to wartość faktyczna nikt mający 3.90 nie bedzie nawet próbował się przecisnąć. A chyba o to chodzi?
      • nazimno Doliczyles koparke? 01.09.11, 09:27
        Tak calkiem na marginesie. Bardzo proste jest opracowanie systemu, ktory ostrzegalby
        kazdego "wiekszego" o niebezpieczenstwie zaklinowania sie pod mostem.

        Dla rozgarnietego zespolu elektronikow to betka.
        Zupelnie nie rozumiem, dlaczego nie zawarto zadnego miedzynarodowego porozumienia
        w celu calkowitego wyeliminowania takich wypadkow.

        Z drugiej strony trzeba wiedziec, ile sie ma wzrostu.
        Inaczej kazde przejscie przez zbyt niska framuge drzwi grozi guzem.
        Noooo, chyba, ze ktos lubi sie biczowac.

        Optymizm i glupota przy mierzeniu i ocenianiu czegokolwiek mszcza sie podwojnie.
        Potrzebna jest zimna, bezwzgledna ocena.
        • rekrut1 Re: Doliczyles koparke? 01.09.11, 10:25
          W Warszawie "inteligentni inaczej" drogowcy wybudowali dla TIRów o wiele za niski tunel.
          To że nie spełnia oczekiwań(miał usprawnić ruch na rondzie) to jedno a zachowanie "inteligentnych inaczej" kierowców TIRów to drugie. Wymyślano przeróżne zabezpieczenia i oznakowania (łącznie z elektronicznymi) a TIRy i tak od czasu do czasu go blokują. Na temat wszechświata i ludzkiej głupoty wypowiedział się Ajnsztajn.
          Pozdr.
          • nazimno Pozostaja juz tylko guzy. 01.09.11, 10:45
            Czyli - skuteczniej bedzie jednak dac po lbie.
            • rekrut1 Re: Pozostaja juz tylko guzy. 01.09.11, 11:05
              To niezłe rozwiązanie tyle że na krótką metę,do czasu kiedy boli. :)))
              Pozdr.
        • tomek854 Re: Doliczyles koparke? 01.09.11, 18:48
          Wiesz, tacy którzy przewożą pojazdy (samochody też, nie tylko koparki) mają takie specjalne miarki którymi to mierzą.

          Co do systemu - to też jest proste, ale kosztuje.

          Problem jednak jest gdzie indziej: jeśli byłoby jasne że most ma X a ty masz Y, to każdy głupi policzy że jeśli Y>X to nie ma co jechać pod most a jak X < Y to można śmigać.

          Tymczasem w polsce jak most ma X to na znaku jest Z gdzie Z = X - ó. I ty nie wiesz, ile to ó wynosi.

          Dlatego wielu kierowców opierając się na swoich szacunkach, że Y<Z+ó i jedzie. I często się mylą.

          Do twojego przykładu to odnosząc: jeśli ja wiem, ze mam 195 cm wzrostu to co mi przyjdzie z tej wiedzy, jak nie wiem, ile ma framuga? Przechodzę na czuja.

          Potrzebna jest zimna bezwzględna ocena - to prawda. Dlatego właśnie mówię o tym: niech na znaku będzie zimna, bezwzględna wysokość rzeczywista mostu. I problem z głowy. Skończy się szacowanie i zgadywanie i "naciąganie" wysokości na znaku przejeżdżając nieco wyższymi pojazdami na czuja.
        • tymon99 Re: Doliczyles koparke? 05.09.11, 10:39
          nazimno napisał:

          > Tak calkiem na marginesie. Bardzo proste jest opracowanie systemu, ktory ostrze
          > galby
          > kazdego "wiekszego" o niebezpieczenstwie zaklinowania sie pod mostem.
          >
          > Dla rozgarnietego zespolu elektronikow to betka.

          strzałkę ugięcia wiaduktu kolejowego też miałby ten system uwzględniać?
        • emes-nju Re: Doliczyles koparke? 05.09.11, 18:25
          nazimno napisał:

          > Tak calkiem na marginesie. Bardzo proste jest opracowanie systemu, ktory
          > ostrzegalby kazdego "wiekszego" o niebezpieczenstwie zaklinowania sie pod mostem.

          Po co elektronicy? Wystarczy slusarz z gruba rura i lancuchem. Stawia sie brame kilkadziesiat m przed wjazdem i jak rura na lancuchu gruchnie o bude, kierowca bedzie mial czas zareagowac.
          • nazimno Uszkodzenia pojazdu zaskarzy spedytor. 05.09.11, 18:33
            Jak rura gruchnie w bude bedzie dziura.
            Dlaczego od razu "z grubej rury"???

            Laser jest "bezdotykowym" Aniolem Strozem.
            Kilka postow dalej podalem linki dla tomka854.
            W koncu to tylko proste urzadzenia.
            • tomek854 Re: Uszkodzenia pojazdu zaskarzy spedytor. 05.09.11, 20:14
              I znowu nie masz pojęcia.

              1. Spedytor nikogo nie zaskarży, bo spedytor jest tym, kto wysyła ładunki.

              2. Jeżeli belki będą na określonej znakiem wysokości (lub wyżej) to przewoźnik (bo to on ma ciężarówki, i wcale nie musi być jednocześnie spedytorem) nikogo nie zaskarży, bo to będzie wina jego kierowcy.

              3. Belki mają tą zaletę że się nie psują, są tanie i ich "wskazania" są jednoznaczne ;-)
              • nazimno Jak zwal tak zwal. 06.09.11, 09:28
                "Wlasciciel srodka transportu", "kapitalista przebrzydly", "obcy ideowo element",...
                O taka terminologie chyba nie chodzilo?

                Slowka nie odgrywaja tu zadnej roli, poniewaz (mam nadzieje) zrozumiales, o co biega.

                Jesli jestes zwolennikiem "grubej rury" zamiast nowoczesnych i niezawodnych urzadzen, to Twoj problem.

                Jesli jakis porabany ciezarowiec uszkodzi "te rure", to nastepny juz nie bedzie ostrzezony i
                wrabie sie w luk wiaduktu. Czyli prawdziwa technika jest jednak lepsza.

                Powodzenia.
                • tomek854 Re: Jak zwal tak zwal. 06.09.11, 18:18
                  Wiesz, zwolennikiem jak zwolennikiem.

                  Kwestia jest taka, że jeżdżę czasem dużym pojazdem (a kiedyś więcej jeździłem) i z racji tego zwracam uwagę na takie sprawy.

                  Mierniki laserowe bardzo często nie funkcjonują prawidłowo - nie wiem, jaka jest tego przyczyna, ale taka jest prawda - i mogą wprowadzać w błąd.

                  Nie widziałem jeszcze w życiu nie działającej grubej rury wiszącej na łańcuchu nad jezdnią.

                  Technika jest fajna, ale czasem jednak bardziej można polegać na rozwiązaniach prostych.
      • edek40 Re: "Poszukiwacze zaginionej koparki." 01.09.11, 10:51
        > - Kampania przeciw paskudnym tirowcom ktorzy ignorują znaki zakazu wjazdu pojaz
        > dów wyższych niż X. Pułapki policyjne, mandaty, wnioski do kolegium, akcje prop
        > agandowe - innymi słowy, typowe polskie podejście.

        A juz myslalem, zes odpolaczyl sie. A tu prosze - 100% wyczucia. Oto Polska drogowa (i nie tylko) wlasnie!!!

        > Ale z drugiej strony jak wiadukt będzie oznakowany 3 m 85 cm to jeśli będzie wi
        > adomo, że jest to wartość faktyczna nikt mający 3.90 nie bedzie nawet próbował
        > się przecisnąć. A chyba o to chodzi?

        Ze wszystkimi znakami o to chodzi. Przypominam jednak, ze w Polsce nie da sie nawet przywrocic faz sygnalizacji swietlnej tak, aby nie blokowala jednej z najbardziej obciazonych drog w Polsce.
      • tymon99 Re: "Poszukiwacze zaginionej koparki." 01.09.11, 19:11
        znak jest okrągły i biały, z czerwoną obwódką. należy go traktować jak zakaz wjazdu pojazdów wyższych, a nie informację, jak wysoki pojazd może się ewentualnie dać wcisnąć po namydleniu.
        • nazimno Moze byc tez tak. 02.09.11, 09:59
          Hipotetycznie w czasie pomiaru wyszedl im przeswit np. 3,85 m.
          Powiesili znaki 3,85 m.

          Potem powstaly jakies dziury, przyjechal pan Wladzio z robotnikami,
          wylozyli na dziurach nowy dywanik, przywalcowali i pojechali.
          Niestety zrobilo sie np. 3,75.

          Nikt jednak nie wpadl na to, aby zmierzyc i powiesic nowe znaki.
          Wozenie mydla niewiele zmieni.

          • edek40 Re: Moze byc tez tak. 02.09.11, 10:07
            > Hipotetycznie w czasie pomiaru wyszedl im przeswit np. 3,85 m.
            > Powiesili znaki 3,85 m.

            Po co mieli cokolwiek mierzyc. Wzieli plany z czasow Franza Josefa i postawili znak. Nie zapominaj, ze projekty organizacji ruchu powstaja w biurach.
        • edek40 Re: "Poszukiwacze zaginionej koparki." 02.09.11, 10:06
          > znak jest okrągły i biały, z czerwoną obwódką. należy go traktować jak zakaz wj
          > azdu pojazdów wyższych, a nie informację, jak wysoki pojazd może się ewentualni
          > e dać wcisnąć po namydleniu.

          A stoi w gestwinie innych znakow dla ktorych uzasadnienie trudno uzasadnic czymkolwiek poza zatwierdzeniem i zgodnoscia z przepisami. Z pieczatka...
        • tomek854 Re: "Poszukiwacze zaginionej koparki." 03.09.11, 00:24
          Przeczytaj jeszcze raz o czym ja piszę...
          • tymon99 Re: "Poszukiwacze zaginionej koparki." 03.09.11, 01:47
            przeczytałem. nic się nie zmieniło. wiem, ile mam wysokości. jadę, czytam znaki. jestem za wysoki, objeżdżam. jaki problem?
            • tomek854 Re: "Poszukiwacze zaginionej koparki." 04.09.11, 12:30
              Problem w tym, że tak robi grupa kierowców porządnych. Nazwijmy ich białymi.
              Grupa kierowców debili robi tak, że jedzie i przypieprza w most. Nazwijmy ich czarnymi.

              I dzisiaj mamy jeszcze grupę kierowców którzy wiedząc, że wartość na znaku jest zaniżona próbują szczęścia "naginając" nieco prawo. Nazwijmy ich szarymi.

              Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie nagiął lekko prawa - jadąc np. 75 na 70 - to jest wykroczenie podobnej klasy (dopóki oczywiście nic się nie stanie).

              I teraz|: jeśli wiadukty oznaczone są znakami podającymi ich RZECZYWISTĄ wysokość, grupa kierowców szarych znika całkowicie. Bo nie ma marginesu który można wykorzystać.

              Biorąc pod uwagę, że większosć wypadków zdarza się z niedoszacowania wysokości, w ten sposób unikamy większości wypadków - zostają tylko Ci, co nie znają wysokości własnego pojazdu albo się zagapili.
              • tymon99 Re: "Poszukiwacze zaginionej koparki." 05.09.11, 10:37
                tomek854 napisał:

                > I dzisiaj mamy jeszcze grupę kierowców którzy wiedząc, że wartość na znaku jest
                > zaniżona próbują szczęścia "naginając" nieco prawo. Nazwijmy ich szarymi.

                skoro "szarzy" regularnie przypieprzają w mosty, nasuwa się wniosek, że ich wiedza jest fałszywa. czyli przy bliższym poznaniu okazują się - z własnego wyboru - czarni.
                • tomek854 Re: "Poszukiwacze zaginionej koparki." 05.09.11, 20:17
                  Szarzy nie przywalają w mosty regularnie. Oni to robią bardzo często a tylko sporadycznie przypieprzają. Pewnie im się udaje w 99 przypadkach na 100... jak nie lepiej.

                  Przecież jakby regularnie przywalali to by przestali być szarzy.

                  Własnie w tym problem, że dzięki marginesowi przeważnie się udaje i to zachęca do tego marginesu wykorzystywania.

                  Gdyby było oczywiste, że przekroczenie wartości podanej na znaku to w 100 przypadkach na 100 uderzenie w most nikt by tego nie robił. Jeśli szansa uderzenia jest 1 na 100, wielu będzie ryzykowało.
      • nazimno Do tomka854: 02.09.11, 10:27

        Oto rozwiazanie techniczne:

        www.roadtraffic-technology.com/contractors/detection/osi/
        • nazimno I jeszcze jeden przyklad dla tuneli. 02.09.11, 10:37

          www.sa.gov.au/upload/franchise/Transport,%20travel%20and%20motoring/Heavy%20vehicles%20and%20freight/MR915%20The%20Right%20Gear.pdf
          Czyli stosujac technike - MOZNA tak zarzadzac ruchem, aby do kosztownych
          wypadkow pod lukami mostow lub w tunelach NIE DOCHODZILO.

          Prewencja jest znacznie tansza niz naprawy.
          Wyglada na to, ze nasi krajowi "inzynierowie od drog" posiadaja wiedze jakby z innej epoki.
          Musimy odczekac.

          • edek40 Re: I jeszcze jeden przyklad dla tuneli. 02.09.11, 10:52
            > Wyglada na to, ze nasi krajowi "inzynierowie od drog" posiadaja wiedze jakby z
            > innej epoki.

            To wydaje sie prawda. Co wiecej, jesli kilka diod LED zamontowanych w tablicy kosztuje milion zlotych, to nie moge sobie nawet wyobrazic ceny laserow i innych bajerow sluzacych pomiarowi wysokosci.

            > Musimy odczekac.

            Problem polega na tym, ze czasem mam wrazenie, ze nie doczekam. Stopien "niemocy", zwiazanej glownie z przepisopochodnym "niedasie" poraza. A nie mozna zapominac, ze wciaz powstaja nowe przepisy. A stare nie sa usuwane...
            • nazimno To sie musi zmienic. 02.09.11, 11:41
              Nie moze byc tak, ze srodowisko technikow nie widzi pewnych spraw.
              Tzw. "korporacyjna zmowa" nie moze konserwowac oczywistego braku kwalifikacji
              lub partactwa.

              Zarzadzajacy mostami lub tunelami nie moze ignorowac takich sytuacji,
              ktore moga doprowadzic do zamykania waznych szlakow komunikacyjnych
              po wypadkach "zakleszczenia".

              Wiec zapobieganie bedzie ZAWSZE tansze.

          • tomek854 Re: I jeszcze jeden przyklad dla tuneli. 03.09.11, 00:28
            Tobie się naprawdę wydaje, że czujniki i wyświetlane ostrzegania zapobiegną wszystkim wypadkom? :-) To niech Ci się dalej wydaje.

            A tymczasem ja twierdzę, że rzeczywiste oznakowanie wysokości wiaduktu zapobiegłoby znacznie większej ilosći wypadków - bo by nie było szacowania. I w wiadukty, w które teraz uderzają za wysocy idioci oraz tacy co nie doszacowali uderzali by tylko za wysocy idioci.
            • nazimno "szacowanie" to jest wlasnie ten idiotyzm 05.09.11, 09:48
              Ktokolwiek by tego nie robil.
              "Szacujacy" jest rowniez DURNIEM.

              Pomiar laserowy jest bezlitosny.

              Jezeli DURNIOWI zapali sie czerwona tablica ze znakiem STOP,
              co co zrobi DUREN, pojedzie zapewne dalej, tak?!

              No to ja proponuje odpalac granatnik przeciwpancerny zamiast czerwonego swiatla.
              Jednego durnia bedzie mniej. No i dobry uczynek przy okazji.

              • tomek854 Re: "szacowanie" to jest wlasnie ten idiotyzm 05.09.11, 20:30
                Widzisz, to większośc kierowców MPK we Wrocławiu jest durniami. Bo jest taki wiadukt na Długiej i tam jest (a przynajmniej było jak jeszcze we Wrocławiu mieszkałem) takie urządzenie o którym piszesz. I ono się zapalało widząc każdy autobus. Oczywiście oni to olewalil, bo autobusy tamtędy jeżdżą od pewnie jakichś 100 lat i zawsze się mieściły. WIdząc to kierowcy ciężarówek o podobnej wysokości jak autobusy także jeżdżą tamtedy, i także w pewnie 999 na 1000 przypadkach się mieszczą.

                Tylko że ja się nie zgadzam, że to jest objaw głupoty. Objawem głupoty jest stawianie znaku (oraz ustawianie urządzenia pomiarowego) świadomie na znacznie niższą wartość niż wysokość mostu.

                Odpowiedz na to proste pytanie: co stoi na przeszkodzie żeby ów czujnik i znaki ustawić na wartość nie o ponad metr niżsżą niż rzeczywista wartość mostu (jechałem tamtędy ciężarówką nauki jazdy kiedyś która była o ponad pół metra wyższa niż wartość podana na znaku i przejechjałem bez problemu) tylko np o 5cm niższa?

                Wtedy urządzenie nie reagowało by na regularnie jeżdżace tamtędy autobusy a świecący znak stop faktycznie zachęcałby do zatrzymania się.

                Bo jeżeli ja widzę wyświetlającą się informację o tym, że jestem za wysoki, a jadący przede mną wyższy ode mnie autobus przejeżdża pod wiaduktem z dużym marginesem błędu to byłbym durniem wtedy, kiedy bym się zatrzymał i paraliżował całe ruchliwe skrzyżowanie wycofując spod wiaduktu (bo oczywiście czujnik umiejscowili ZA skrzyżowaniem a nie przed, mądrale :P) a nie wtedy, kiedy bezstresowo przejechałbym pod wiaduktem ignorując bezsensowny znak.

                I zrozum dobrze co ja piszę:
                Ja się z tobą nie kłócę o potrzebę lepszego oznakowania, ja sobie bardzo chwalę takie czujniki, ja nie neguję, że kierowcy wysokich pojazdów ignorujący znaki robią źle.

                Ja tylko mówię o tym, że jak się oznakuje faktyczną wysokość to nikt tego nie będzie ignorował.

                www.stuntney.org.uk/LowBridge.jpg
                Spójrz tutaj: wszystko jest, oznakowanie wyraźne, twoje laserowe czujniki, a niewieleniższa ciężarówka sobie spokonie przejeżdża. U nas już by jej nie wolno było, bo o ile dobrze pamiętam norma przewiduje pół metrową różnicę w oznakowaniu i wysokości mostu. A co to szkodzi, żeby ona sobie legalnie przejechała? Mieści się? Mieści.

                Inny przykład z UK: s0.geograph.org.uk/photos/40/60/406090_40ad81c4.jpg
                Znowu - kilkanaście centymetrów (zwróć uwagę most jest łukowy a ciężarówka przejeżdża nie w osi.

                W UK każda ciężarówka ma obowiazek posiadania informacji o jej wysokości w kabinie kierowcy. Mosty są oznakowane wysokośćią realną.

                I nie ma żadnego szacowania jest tylko prosta kalkulacja: X<Y jadę, X=Y albo X>Y nie jadę.
                • nazimno Niestety, durniami sa rowniez znakolodzy. 06.09.11, 09:23
                  Urzadzenia pomiarowe sa bezlitosne.
                  Glupota jest NIEMIERZALNA.
        • tomek854 Re: Do tomka854: 03.09.11, 00:26
          Och, ja wiem, że są czujniki.

          Jest też rozwiązanie znacznie tańsze - powiesić metalowe belki przed wiaduktem.

          Ale to w żaden sposób nie wpływa na to o czym mówiłem, bo jeżeli te belki albo czujniki będą ostrzegać o tym, ze masz jeszcze jakieś pół metra w zapasie, to kierowcy dalej będą próbować.

          Znaki, czujniki i belki powinne być ustawione na rzeczywistą wysokość wiaduktu - i ja o tym.

          A jak się nowy dywanek położy, to się odpowiednio znak zmienia.
          • jorn Re: Do tomka854: 05.09.11, 21:33
            Tomku, na pierwszy rzut oka twój pomysł wydaje się świetny. Na drugi, już nie do końca. Jak już Na zimno napisał, nie można napisać na znaku dokładnie takiej wysokości, jaka wynika z pomiaru (jeśli w ogóle jest pomiar, a nie wartość wzięta z projektu), bo kiedyś trzeba będzie położyć nową nawierzchnię i nie ma pewności, że zmiana prześwitu zostanie uwzględniona na znakach, a z kolei zużycie nawierzchni i tak spowoduje zwiększanie tegoż prześwitu. Tyle, że to samo odnosi się do pomysłu Zimnego z laserami (i Twojej wariacji z belką). Prześwit też chyba się zmienia pod naciskiem ciężkiego pociągu jadącego po stalowym wiadukcie? Chyba, że oprócz lasera mierzącego pojazdy będzie jeszcze drugi mierzący rzeczywisty prześwit na całej szerokości jezdni. Jeśli nie, to jakaś tolerancja musi być i zawsze znajdą się specjaliści próbujący się zmieścić, choć na pewno będzie ich mniej niż przy tolerancji ustawionej kretyńsko na kilkadziesiąt centymetrów, czy nawet więcej. I nie jest to tylko polska specjalność, pamiętam jak kiedyś byłem na wycieczce autokarowej we Francji i w Nicei kierowca stwierdził, że autobus mamy ok. 20 cm wyższy niż podano na znaku. Po krótkiej naradzie kierowcy (też nie Polacy) zdecydowali, że spróbują. Jeden powolutku podjechał pod wiadukt, a drugi obserwował sytuację przez wywietrznik dachowy. Zmieściliśmy się.

            Natomiast podoba mi się pomysł oznakowania wysokości pojazdu w kabinie (tylko znowu: co z odkrytymi ciężarówkami, których całkowitą wysokość wyznacza ładunek?). Pamiętam, ze wynająłem kiedyś dostawczaka jadąc na duże zakupy. Przy wjeździe do sklepowego garażu zobaczyłem znak ograniczający wysokość i wtedy sobie uświadomiłem, że przyzwyczajony do powożenia samochodem osobowym zapomniałem sprawdzić, jaki jestem wysoki. Więc nie zdecydowałem się na wjazd.

            Pozdrawiam
            • tomek854 Re: Do tomka854: 05.09.11, 22:47
              > Tomku, na pierwszy rzut oka twój pomysł wydaje się świetny. Na drugi, już nie d
              > o końca. Jak już Na zimno napisał, nie można napisać na znaku dokładnie takiej
              > wysokości, jaka wynika z pomiaru (jeśli w ogóle jest pomiar, a nie wartość wzię
              > ta z projektu), bo kiedyś trzeba będzie położyć nową nawierzchnię i nie ma pewn
              > ości, że zmiana prześwitu zostanie uwzględniona na znakach, a z kolei zużycie n
              > awierzchni i tak spowoduje zwiększanie tegoż prześwitu.

              No to trzeba zapewnić pewność, że zmiana prześwitu zostanie uwzględniona. To jest kwestia przeprowadzenia pomiaru i naklejenia kilku nalepek na istniejące znaki (codzienność w UK).

              Prześwit też ch
              > yba się zmienia pod naciskiem ciężkiego pociągu jadącego po stalowym wiadukcie?

              Te5 cm tolerancji jest oczywiscie jak najbardziej uzasadnione ale chyba nie sugerujesz, że pociąg wygina wiadukt w takim stopniu, że potrzeba dawać metr marginesu? ;-)

              Jeśli nie, to jakaś tolerancja musi
              > być i zawsze znajdą się specjaliści próbujący się zmieścić, choć na pewno będz
              > ie ich mniej niż przy tolerancji ustawionej kretyńsko na kilkadziesiąt centymet
              > rów, czy nawet więcej.

              I ja tylko i wyłącznie o tym.

              > Natomiast podoba mi się pomysł oznakowania wysokości pojazdu w kabinie (tylko z
              > nowu: co z odkrytymi ciężarówkami, których całkowitą wysokość wyznacza ładunek?
              > ).

              www.trptruckandtrailerparts.com/images/TRPProducts/Large/trp_f1384180.jpg
              Mierzysz przed wyjazdem i ustawiasz sobie wynik na zmienialnym wskaźniku.

              Tu wersja niskobudżetowa: www.rhaonline.co.uk/custom/images/products/DRI003.jpg

              :-)
              • tomek854 Re: Do tomka854: 05.09.11, 22:48
                ach, a co do zwiększania się prześwitu w związku ze zużywaniem się nawierzchni - to jest kwestia kilku cm a że prześwit się ZWIĘKSZA a nie zmniejsza to można to olać.
            • nazimno Uwaga (niewielka) 06.09.11, 09:38
              Mierniki laserowe moga skanowac "przed mostem" i "pod mostem".
              Modyfikacja grubosci nawierzchni skorygowana zostanie automatycznie.
              Urzadzenia mozna sparametryzowac za posrednictwem sieci GSMu.
              Tak wiec aktualizacja - to nie jest czasochlonne podwieszanie "czegos nowego".
              Mam nadzieje, ze sie rozumiemy.
              Odbywa sie to blyskawicznie.

              • tomek854 Re: Uwaga (niewielka) 06.09.11, 18:19
                Obawiam się jednak, że codzienna obsługa i serwisowanie tak (mimo wszystko) skomplikowanego (w porównaniu z rurą) urządzenia jak laserowe mierniki połączone z diodowym wyświetlaczem zabierze znacznie wiecej roboczogodzin niż skrócenie łańcucha po położeniu nowej warstwy asfaltu co pięć lat...
                • nazimno W niektorych krajach sie to oplaca. 06.09.11, 18:30
                  Moze tam potrafia liczyc.
                  • tomek854 Re: W niektorych krajach sie to oplaca. 06.09.11, 19:31
                    We wszystkich krajach po jakich jezdze czesciej widuje sie belki niz mierniki, a jesli nawet to mierniki przewaznie sa dodatkiem do belek.

                    Pierwszy z brzegu przyklad - Blackwall Tunnel. W Londynie. Bardziej zachodnioeuropejsko sie chyba nie da?

                    www.greenwich-guide.org.uk/assets/16.jpg
                    • nazimno Anglicy lubia tradycje. 08.09.11, 10:58
                      I skuteczne rozwiazania ( np. miejsce egzekucji w Tower).
                      A skad wiesz, cz gdzies tam za zalomkiem murku nie ma malego "laserka" z detektorem
                      impulsu echa?

                      PS
                      Zdjecie jest jak z pocztowki.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka