Dodaj do ulubionych

I zmowu tragedia !!!!

26.08.11, 18:45

Hallo !!!

Wlasnie przczytalem ta wiadomosc i jestem zszokowany !!!!!!

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10181383,Piec_osob_nie_zyje_po_zderzeniu_dwoch_ciezarowek_i.html
Dlaczego kierowca samochodu ciezarowego nie probowal zjechac calkiem na prawa strone na pobocze , tylko zjechal na lewy pas !!!!

Czy juz naprawde ludzie nie potrafia wlasciwie reagowac na sytuacje drogowe ???

Dlaczego nie jestesmy tego uczeni na kursach PJ - i pozniej w regularnych odstepach czasu nie bierzemy udzialu w tzw "kursach bezpiecznej jazdy " ktore to powinny udoskonalic nasze juz nabyte umniejetnosci ???
Czy jest cos "drozszego " od zycia ludzkiego ????

Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: I zmowu tragedia !!!! 26.08.11, 18:49
      moze po prostu tam juz nie bylo gdzie uciekac i probowal chociaz go omionac jakos.
    • edek40 Re: I zmowu tragedia !!!! 27.08.11, 10:21
      > Czy juz naprawde ludzie nie potrafia wlasciwie reagowac na sytuacje drogowe ???

      Ja na przyklad, na miejscu Kubicy, nie udezylbym w barierke. Siedzialem sobie przed monitorem i analizowalem to zajscie. To pokpil chlop totalnie. Gdyby skrecil w prawo, a nie w lewo, nawet nie musnalby barierki. Wszystko to sobie gruntownie przemyslalem siedzac z kawka przed monitorem...
      • tomek854 Re: I zmowu tragedia !!!! 31.08.11, 23:17
        I poszedłeś potem na forum i napisałeś że "ci kierowcy F1 to w ogóle nawet skręcać nie potrafią"? ;-)
      • a_weasley Po fakcie każdy jest mądry 01.09.11, 10:52
        edek40 napisał bardzo zgrabnie:

        > > Czy juz naprawde ludzie nie potrafia wlasciwie reagowac na sytuacje drogo
        > we ???

        > Ja na przyklad, na miejscu Kubicy, nie udezylbym w barierke. Siedzialem sobie p
        > rzed monitorem i analizowalem to zajscie. To pokpil chlop totalnie. Gdyby skrec
        > il w prawo, a nie w lewo, nawet nie musnalby barierki. Wszystko to sobie grunto
        > wnie przemyslalem siedzac z kawka przed monitorem...

        No więc właśnie. Po fakcie to i sam zainteresowany wie, co powinien był zrobić.
        Że zacytuję dialog z sali sądowej:
        Sędzia: Czy kierujący mógł podjąć lepszą decyzję, wiedząc to, co w krytycznym momencie wiedział?
        Biegły: Wysoki Sądzie, w zasadzie mógł. Tyle, że on na podjęcie decyzji miał około półtorej sekundy. A my tu o tej półtorej sekundy rozmawiamy od piętnastu minut i jesteśmy mniej więcej w połowie...
    • wichura Re: I zmowu tragedia !!!! 27.08.11, 12:22
      Niewidzialna ciężarówka, niewidzialny bus...
      Ludzie popełniają błędy i tyle. Nie znam tej drogi, nie wiem, czy było (wątpię) tam miejsce do klasycznego, polskiego rozwiązania jakim jest wyprzedzanie z wymijaniem - bus i ciężarówka dałyby "margines" i osobówka spokojnie by przeszła (nie ukrywam, że zdarza mi się wchodzić w taką lukę, ale nigdy nie liczyłbym, że tir z przeciwka zjedzie). Tylko wszyscy kierujący powinni być skupieni na drodze. Poza tym - czy dobrze rozumiem, że do wypadku doszło w obrębie skrzyżowania?
      • tbernard Re: I zmowu tragedia !!!! 28.08.11, 12:10
        Wyprzedzanie w wymijaniem powinno być tępione bezwzględnie. Policja powinna nagrywać i takiemu wyprzedzającemu z premedytacją odbierać prawko a "uprzejmemu" wlepiać taki mandat aby zrozumiał do czego służy utwardzone pobocze. Ja tylko zjeżdżam, gdy bandyta z przeciwka leci na czołówkę, nigdy temu, co chciałby mnie wyprzedzać, niech czeka na czystą sytuację. Co najwyżej aby mu nie utrudniać, to zbliżam się maksymalnie do linii pobocza.
        • misiu-1 Re: I zmowu tragedia !!!! 28.08.11, 12:17
          tbernard napisał:

          > Wyprzedzanie w wymijaniem powinno być tępione bezwzględnie. Policja powinna nag
          > rywać i takiemu wyprzedzającemu z premedytacją odbierać prawko a "uprzejmemu" w
          > lepiać taki mandat aby zrozumiał do czego służy utwardzone pobocze.

          A do czego służy utwardzone pobocze?
          • tymon99 Re: I zmowu tragedia !!!! 28.08.11, 13:23
            zadzwoń do swojego instruktora nauki jazdy, niech ci odda pieniądze. oszust jeden.
            • misiu-1 Re: I zmowu tragedia !!!! 31.08.11, 08:18
              Ty się o moją edukację nie martw. Martw się o to, że nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie (podobnie zresztą jak juruś, ale on jest tu forumowiczem specjalnej troski, więc nic dziwnego).
              Wobec tego sformułuję pytanie inaczej: jaki przepis zabrania jazdy poboczem. Proszę znaleźć i zacytować. Dla usunięcia wątpliwości: przyjąć, że pobocze jest wyznaczone linią przerywaną.
              • tomek854 Re: I zmowu tragedia !!!! 31.08.11, 23:28
                przepis nakazujący jechać po jezdni najbliżej jej prawej krawędzi? ;-)
                • misiu-1 Re: I zmowu tragedia !!!! 18.09.11, 09:13
                  tomek854 napisał:

                  > przepis nakazujący jechać po jezdni najbliżej jej prawej krawędzi? ;-)

                  Nie. Po pierwsze - przepis mówi o jeździe "możliwie blisko", a nie "najbliżej". Po drugie, ponieważ pobocze przylega bezpośrednio do prawej krawędzi jezdni, jazda poboczem czyni zadość wymaganiu poruszania się "możliwie blisko" prawej krawędzi. Przepis ten nie precyzuje bowiem, po której stronie tej krawędzi należy jechać. Po trzecie, Ustawa PoRD w art. 2 p.8 wprost przeznacza pobocze do ruchu "niektórych pojazdów" (proszę zauważyć: nie niektórych rodzajów, a niektórych pojazdów), co oznacza, że taki ruch nie narusza zasady poruszania się możliwie blisko prawej krawędzi.
                  • nazimno Od dzisiaj jezdzisz poboczem. 19.09.11, 09:43
                    Tak bedzie bezpieczniej dla innych.
                  • tbernard Re: I zmowu tragedia !!!! 19.09.11, 10:38
                    Art: 2.1, 2.6, 2.8
                    Co do tych "niektórych pojazdów", to albo jest to pojazd wymieniony gdzieś w innych przepisach albo taki, którego stan (najczęściej awaria uniemożliwiająca sprawne poruszanie się) kwalifikuje go do tego grona. W przeciwnym razie jazda poboczem łamie Art 45.1.4:
                    1. Zabrania się:
                    ...
                    4. wykorzystywania drogi lub poszczególnych jej części w sposób niezgodny z przeznaczeniem, chyba że przepisy szczegółowe stanowią inaczej;
                    • misiu-1 Re: I zmowu tragedia !!!! 19.09.11, 12:01
                      tbernard napisał:

                      > Art: 2.1, 2.6, 2.8
                      > Co do tych "niektórych pojazdów", to albo jest to pojazd wymieniony gdzieś w in
                      > nych przepisach albo taki, którego stan (najczęściej awaria uniemożliwiająca sp
                      > rawne poruszanie się) kwalifikuje go do tego grona. W przeciwnym razie jazda po
                      > boczem łamie Art 45.1.4:
                      > 1. Zabrania się:
                      > ...
                      > 4. wykorzystywania drogi lub poszczególnych jej części w sposób niezgodny z pr
                      > zeznaczeniem, chyba że przepisy szczegółowe stanowią inaczej;


                      Bezedura. Nie łamie tego przepisu, ponieważ pobocze jest przeznaczone m.in. do ruchu niektórych pojazdów. Niezgodna z przeznaczeniem jest np. sprzedaż jagód czy grzybów.
                      • tbernard Re: I zmowu tragedia !!!! 20.09.11, 10:04
                        > Bezedura. Nie łamie tego przepisu, ponieważ pobocze jest przeznaczone m.in. do
                        > ruchu niektórych pojazdów. Niezgodna z przeznaczeniem jest np. sprzedaż jagód c
                        > zy grzybów.

                        Jeśli ktoś porusza się poboczem sprawnym pojazdem, który nie jest wymieniony jako jeden z tych niektórych lub nie ma na to specjalnych papierów, to łamie ten przepis, bo dla niego przeznaczona do poruszania jest jezdnia. Ale jak chcesz to możesz interpretować słowo "niektóre" w sensie: jeśli istnieje przynajmniej jeden pojazd jadący po jezdni, to można poruszać się poboczem. Ciekawe czy przekonał byś policjanta i sąd do swojej interpretacji.
                        • misiu-1 Re: I zmowu tragedia !!!! 20.09.11, 18:33
                          tbernard napisał:

                          > Jeśli ktoś porusza się poboczem sprawnym pojazdem, który nie jest wymieniony ja
                          > ko jeden z tych niektórych lub nie ma na to specjalnych papierów, to łamie ten
                          > przepis, bo dla niego przeznaczona do poruszania jest jezdnia.

                          Nieprawda. Nie łamie. Zakaz musi być wyrażony bezpośrednio, a nie polegać na naciągniętej jak prezerwatywa interpretacji ogólnego przepisu. Poza tym ustawa nie zawiera katalogu pojazdów, które mogą się poruszać poboczem. Wspomina tylko o pojazdach, które w określonych warunkach poboczem poruszać się muszą. To nie jest to samo.
                          Dobrym przykładem jest bezpośredni zakaz jazdy wzdłuż chodnika i przejścia dla pieszych. Gdyby zapis zabraniający użytkowania niezgodnie z przeznaczeniem dotyczył takich przypadków, jak jazda poboczem, dotyczyłby także przejścia dla pieszych i niepotrzebny byłby zakaz szczegółowy.

                          > Ale jak chcesz to możesz interpretować słowo "niektóre" w sensie: jeśli istnieje
                          > przynajmniej jeden pojazd jadący po jezdni, to można poruszać się poboczem. Ciekawe czy
                          > przekonał byś policjanta i sąd do swojej interpretacji.

                          Interpretuję to w ten sposób, że nie ma zakazu poruszania się poboczem, zatem ułatwienie wyprzedzania przez częściowe lub całkowite zjechanie na pobocze (jeśli nie zagraża poruszającym się poboczem rowerzystom czy pieszym) nie narusza przepisów ustawy.
                          • nazimno Dywagacje "badacza pisma". 20.09.11, 19:03
                            Przytocz orzecznictwo sadow oraz opinie "rzeczoznawcow".

                            Twoje spekulacje nie maja zadnego znaczenia formalnego

                            Sa one jedynie potwierdzeniem "pytyjskiego" (Pytia) charakteru szatanskich wersetow
                            zawartych w PoRD.

                            Dopiero zobaczysz, na czym polega "prawdziwe poslugiwanie sie pismem" przez
                            bastion demokracji i sprawiedliwosci we wspolpracy z "ekspertami".



          • jureek Re: I zmowu tragedia !!!! 28.08.11, 13:55
            misiu-1 napisał:

            > A do czego służy utwardzone pobocze?

            Jak dorośniesz, to na kursie prawa jazdy się tego nauczysz.
            Jura
        • kozak-na-koniu Re: I zmowu tragedia !!!! 28.08.11, 14:14
          tbernard napisał:

          > Wyprzedzanie w wymijaniem powinno być tępione bezwzględnie. Policja powinna nag
          > rywać i takiemu wyprzedzającemu z premedytacją odbierać prawko a "uprzejmemu" w
          > lepiać taki mandat

          A na jakiej podstawie prawnej? O ile wiem, przepisy tego nie zabraniają... Jeśli jest dość miejsca (często wcale nie trzeba zjeżdżać na pobocze), manewr ten może być całkiem bezpieczny, niestety, na drogach nie brakuje domorosłych "pouczaczy", którym się to nie podoba i nie pozwalają innym na wykonanie go, uporczywie trzymając się osi jezdni. Łamią tym samym przepisy o obowiązku jazdy możliwie blisko prawej krawędzi jezdni i o utrudnianiu ruchu... Gdzie jest policja???:P
          • tbernard Re: I zmowu tragedia !!!! 28.08.11, 16:41
            Okej, nieprecyzyjnie się wyraziłem. Dzięki za sprostowanie.
            A co do tych "pouczaczy" którzy trzymają się blisko osi, to znacznie mniej ich niż "uprzejmych". Czasem zdarzy mi się taki "pouczacz" co sraczki dostaje, że mu nie zjeżdżam (chociaż jak już wspomniałem trzymam się blisko linii pobocza lecz jej nie przekraczam jak mnie czołówka nie zmusza). Jest non stop przyklejony do osi i jak już mu się uda wyprzedzić, to zjeżdża na chwilę na pobocze, aby mnie "pouczyć", że niby powinienem był taki "uprzejmy" manewr wykonać.
            • bimota Re: I zmowu tragedia !!!! 29.08.11, 13:03
              On chyba mial na mysli pouczaczy z przeciwka, jak jeden TIR, ktory o malo mnie z drogi nie zdmuchnal jak wyprzedzalem motocyklem keidys...
              • kozak-na-koniu Re: I zmowu tragedia !!!! 29.08.11, 14:01
                Też, ale nie do końca.. Miałem również na myśli "pouczaczy", którzy z klapkami na oczach trzymają się osi jezdni, choć po swojej prawej stronie nieraz mają półtora metra asfaltu, utwardzonego pobocza nie licząc i nie pozwalają się wygodnie i bezpiecznie się wyprzedzić - no bo przecież oni powoli, więc zgodnie z przepisami...:P
                A przecież już 40 lat temu Witold Rychter zwracał uwagę na to zjawisko tłumacząc, że jest to utrudnianie ruchu poprzez niczym nieuzasadnione zmniejszanie użytkowej szerokości jezdni i że jest to niezgodne z przepisami.
                • kozak-na-koniu Re: I zmowu tragedia !!!! 29.08.11, 14:14
                  Są również "pouczacze", którzy na wielopasmowych jezdniach kilometrami jadą lewym pasem "łeb w łeb" z jadącym prawym pasem, choć przed sobą mają jezdnię pustą po horyzont a za sobą cały pociąg zablokowanych innych pojazdów - bo przecież oni "zgodnie z przepisami", więc nikt im tu nie będzie...:)))
                  • tbernard Re: I zmowu tragedia !!!! 29.08.11, 14:53
                    Przesadzasz, bo chociaż się zdarzają tacy "pouczacze", to stanowią margines. Mam tu na myśli zarówno z jednojezdniowych przyklejonych do osi zawalidróg jak i tych z dwoma pasami jadący równolegle (oczywiście pominąwszy gęsty ruch miejski). Częściej ci przyklejeni do osi, to tacy gotowi do ciągłego wyprzedzania, w ten sposób jakby manifestując ową gotowość, aby czasem komuś z tyłu nie przyszło do głowy wyprzedzać ich. Wśród nich panuje też największa skłonność do ścinania zakrętów w lewo zupełnie nie zważając czy coś z przeciwka nie jedzie.
                    • kozak-na-koniu Re: I zmowu tragedia !!!! 29.08.11, 18:55
                      Paaaaaaaaaaaaaaaaaaaanie, ja nie magister teoretyk!:P
                • 0rwell Re: I zmowu tragedia !!!! 30.08.11, 09:19
                  Jadąc drogą, dwukierunkową o oznaczonych pasach ruchu, zawsze jadę środkiem pasa, z maksymalną dopuszczalną prędkością. Nigdy przy osi jezdni i nigdy przy jej krawędzi. Niezależnie, czy jest asfaltowe pobocze, czy go nie ma, - zawsze środkiem. Czy uważasz, że łamię jakieś przepisy? Czy uważasz, że robię to złośliwie, celowo ograniczam widoczność abyś ty nie mógł wyprzedzić, bo (teoretycznie) przekroczyłeś prędkość żeby mnie dogonić, przekroczysz wyprzedzając i będziesz przekraczał już po wyprzedzeniu, a mi się to nie podoba? I w reszcie, czy ja jestem przez to nieuprzejmy, a wręcz niekulturalny w rozumieniu specyfiki ruchu drogowego, że nie zbliżam się do prawej krawędzi pasa, tak by krawędzie moich opon pokrywały się z krawędziami linii krawędziowej, kiedy chce mnie ktoś wyprzedzić i z absolutną pewnością przekracza przy tym prędkość, lub gdy wyjątkowo jadę wolniej i on jej nie przekracza?

                  W każdym przypadku oczywiście dochodzi do siedzenia na zderzaku, czyli jazdy 90-100/h w odstępie kilku metrów za mną, natomiast nie twierdzę że akurat ty masz taki nawyk.
                  • kozak-na-koniu Re: I zmowu tragedia !!!! 30.08.11, 11:10
                    0rwell napisał:

                    > Jadąc drogą, dwukierunkową o oznaczonych pasach ruchu, zawsze jadę środkiem pas
                    > a, z maksymalną dopuszczalną prędkością. Nigdy przy osi jezdni i nigdy przy jej
                    > krawędzi. Niezależnie, czy jest asfaltowe pobocze, czy go nie ma, - zawsze śro
                    > dkiem. Czy uważasz, że łamię jakieś przepisy?

                    Łamiesz:

                    "Art. 16. 1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny.
                    2. Kierujący pojazdem, korzystając z drogi dwujezdniowej, jest obowiązany jechać po prawej jezdni; do jezdni tych nie wlicza się jezdni przeznaczonej do dojazdu do nieruchomości położonej przy drodze.
                    3. Kierujący pojazdem, korzystając z jezdni dwukierunkowej co najmniej o czterech pasach ruchu, jest obowiązany zajmować pas ruchu znajdujący się na prawej połowie jezdni.
                    4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa."


                    Czy uważasz, że robię to złośliwi
                    > e, celowo ograniczam widoczność abyś ty nie mógł wyprzedzić, bo (teoretycznie)
                    > przekroczyłeś prędkość żeby mnie dogonić, przekroczysz wyprzedzając i będziesz
                    > przekraczał już po wyprzedzeniu, a mi się to nie podoba?

                    Być może... Przestrzeganie jednego przepisu nie uprawnia do łamania innych - powinieneś zostać ukarany.

                    I w reszcie, czy ja je
                    > stem przez to nieuprzejmy, a wręcz niekulturalny w rozumieniu specyfiki ruchu d
                    > rogowego, że nie zbliżam się do prawej krawędzi pasa, tak by krawędzie moich op
                    > on pokrywały się z krawędziami linii krawędziowej, kiedy chce mnie ktoś wyprzed
                    > zić i z absolutną pewnością przekracza przy tym prędkość, lub gdy wyjątkowo jad
                    > ę wolniej i on jej nie przekracza?

                    Zgadza się. Czy na przykład w domu zawsze demonstracyjnie włączasz telewizor "na cały regulator" - ale tylko od godziny 06.00 do 22.00 bo to jest zgodne z przepisami i nikt nie ma prawa Ci tego zabronić, ściszając go od 22.00 do 06.00 - bo obowiązuje cisza nocna i tu już sąsiedzi mogą nasłać na Ciebie Policję?

                    > W każdym przypadku oczywiście dochodzi do siedzenia na zderzaku, czyli jazdy 90
                    > -100/h w odstępie kilku metrów za mną, natomiast nie twierdzę że akurat ty masz
                    > taki nawyk.

                    Demonstracyjne przestrzeganie jednego przepisu nie uprawnia do łamania innych przepisów oraz ogólnie przyjętych społecznych zasad i tak dalej...:DDD
                    • kozak-na-koniu Re: I zmowu tragedia !!!! 30.08.11, 11:20
                      I pamiętaj: nie ma obowiązku jazdy zawsze z maksymalną dozwoloną prędkością (chyba że znaki określają minimalną dozwoloną prędkość - rzadko bo rzadko, ale bywają takie miejsca). Jeśli kiedyś napotkasz na swej drodze gościa jeszcze bardziej zgodnego z przepisami, bo zawsze jadącego 30km/godz. wolniej niż nakazują przepisy, nie miej do nikogo pretensji.:P
                      • 0rwell Re: I zmowu tragedia !!!! 30.08.11, 13:05
                        Wielkie dzięki! Mało brakowało i bym zapomniał.
                      • a_weasley Lecz jest również napisane... 01.09.11, 10:48
                        kozak-na-koniu napisał:

                        > I pamiętaj: nie ma obowiązku jazdy zawsze z maksymalną dozwoloną prędkością

                        Natomiast jest obowiązek jazdy z prędkością nie utrudniającą jazdy innym.
                        • kozak-na-koniu Re: Lecz jest również napisane... 01.09.11, 10:56
                          Słyszałeś o kimś ukaranym za coś takiego? Bo ja nigdy...:D
                          • a_weasley Re: Lecz jest również napisane... 01.09.11, 11:03
                            Kozak-na-koniu napisał:

                            > Słyszałeś o kimś ukaranym za coś takiego? Bo ja nigdy...

                            Ja też nie, co nie zmienia faktu, że przepis istnieje. Nie mówię o tym, za co faktycznie można zabulić, tylko o tym, co jest albo nie jest zgodne z PoRD.
                            A kandydatów sporo, te wszystkie złotówy wlokące się z reklamą na przyczepie jak ślimaki na pogrzebie żółwia...
                            • kozak-na-koniu Re: Lecz jest również napisane... 01.09.11, 11:16
                              W tym kraju prawo egzekwuje się wybiórczo i po linii najmniejszego oporu... Zresztą, gdyby komuś przyszło do głowy karanie z tytułu tego przepisu, jakby to się miało do trwającej od bardzo dawna powszechnej nagonki pod tytułem "kierowco zwolnij"? Wszak, ktoś by wtedy musiał przyznać, że w Polsce są nie tylko przestępcy, nagminnie jeżdżący 150/godz. w obszarze zabudowanym - i nic więcej...:D
                    • 0rwell Re: I zmowu tragedia !!!! 30.08.11, 13:04
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > 2. Kierujący pojazdem, korzystając z drogi dwujezdniowej, jest obowiązany jecha
                      > ć po prawej jezdni; do jezdni tych nie wlicza się jezdni przeznaczonej do dojaz
                      > du do nieruchomości położonej przy drodze.

                      Podajesz przepis, który nie dotyczy jezdni dwukierunkowej jednojezdniowej.
                      Ja go nie łamię, bo to jest niemożliwe.

                      > "Art. 16. 1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny.

                      Czy jadę przy osi, środkiem, czy przy krawędzi - tego przepisu również nie złamałem.
                      Jadę po prawej stronie jezdni, zgodnie z ruchem prawostronnym.

                      > 3. Kierujący pojazdem, korzystając z jezdni dwukierunkowej co najmniej o cztere
                      > ch pasach ruchu, jest obowiązany zajmować pas ruchu znajdujący się na prawej
                      > połowie jezdni.

                      Czy ja gdzieś napisałem, że jadę pod prąd? Bo żeby złamać ten przepis, trzeba pojechać pasem ruchu kierunku przeciwnego, czyli trzecim albo czwartym, licząc od prawej strony (droga jednojezdniowa dwukierunkowa czteropasmowa, przykład).

                      Mam nadzieję, że nie masz wątpliwości, że jednak nie łamię tych trzech przepisów. Teraz przejdę do 4, może być trudniej:

                      > 4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi
                      > jezdni.

                      Nie łamię. Jadę na tyle blisko krawędzi, na ile uważam za słuszne. Podkreślam: "możliwie blisko". A ja uważam, że jazda środkiem pasa jest najbezpieczniejsza dla mnie - zmniejsza ryzyko przypadkowego zjechania na pobocze /bez względu na to czy jest utwardzone (nie wolno na nie najeżdżać) czy też miękkie (krótko mówiąc grozi to śmiercią)/ oraz dla mijanych pojazdów - bezpieczny odstęp przy wymijaniu, o którym mówi PoRD. Im szerszy pas, tym lepiej dla mnie - mniejsze ryzyko najechania na pobocze i mniejsze ryzyko zderzenia z pojazdem z przeciwka, który z bliżej nie określonych powodów przekroczy oś jezdni tuż przed wyminięciem, ewentualnie ja to zrobię. Jechanie tuz przy krawędzi jezdni jest wobec tego taką samą głupotą, jak jechanie przy jej osi.

                      Tak samo, jeżeli krawędź drogi będzie dziurawa, będę jechał tuż przy osi i również będzie to "możliwie blisko" prawej krawędzi, ponieważ istnieje powód, który utrudnia mi jakiekolwiek zbliżenie się do prawej krawędzi. I nie złamię tego przepisu.

                      Inny powód jest taki, że większość kierowców pieprzy dyrdymały o "uprzejmości" typu - musisz mi zjechać na pobocze..." lub "nie musisz mi zjeżdżać na pobocze ale musisz zjechać do prawej krawędzi..." "... bo inaczej będziesz drogowym chamem, nie będziesz miał kultury". Ci sami kierowcy, uprzednio podjeżdżają pod sam zderzak, czy im zjadę czy nie, ale to nie koniec. W czasie wyprzedzania zjeżdżają na mój pas zbyt wcześnie spychając mnie z drogi. W tych dwóch zachowaniach ich "uprzejmość i kultura na drodze" zupełnie nie przeszkadza. Jedynym rozsądnym zachowaniem w takiej sytuacji jest trzymanie kierownicy prosto i pewnie oraz ostre hamowanie (uciekanie na prawo przy dużej prędkości zawsze skończy się źle!), które w czasie kolizji powoduje dociążenie przodu mojego samochodu i uślizg tylnej, lekkiej osi "kulturalnie" wyprzedzającego. W rezultacie ja mam pogięty błotnik, a on leci bokiem, daj Bóg na tira a nie Bogu ducha winną osobówkę. Jak na amerykańskich filmach. Jeżeli ja będę jechał przy krawędzi jezdni, to ryzyko, że "kulturalny" mnie z niej zepchnie, jest znacznie większe, niże kiedy będę jechał pół metra od tej krawędzi. Przy mniejszych prędkościach można, rozsądnym jest wtedy także zrobić unik kierownicą zamiast hamować i się zderzać, czyli uciekać na prawo przed matołem. Tylko że wtedy każde nawet najmniejsze skręcenie w prawo spowoduje zjechanie prawych kół z jezdni. Przy jeździe środkiem pasa zostaje trochę miejsca na unik. Zbydlęcenie kierowców postępuje. I ja nie zamierzam jechać przy prawej krawędzi, żeby mnie pierwsze lepsze bydlę z niej zepchnęło, bo ono musi lecieć 150 i nie może wytrzymać. To są poważne argumenty. I nie złamię tego punktu czwartego.

                      Pamiętajmy, że na drodze mamy do czynienia z jezdniami o oznaczonych i o nieoznaczonych pasach ruchu, tak więc cały ten przepis w postaci dwóch zdań będzie się odnosił zarówno do jednych, jak i drugich.

                      Drogi dwukierunkowe o nieoznaczonych pasach ruchu, to głównie wąskie wiejskie szosy ale także szerokie czteropasmówki, na których jeszcze (tymczasowo) nie wymalowano pasów, a jakoś jeździć trzeba.

                      Drogi dwukierunkowe o oznaczonych pasach ruchu, to takie same drogi, tylko z wymalowanymi pasami.

                      > 4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi
                      > jezdni. (powtarzam żeby był pod ręką)

                      > Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więce
                      > j niż jednego pasa.

                      Tu trzeba trochę logiki. To zdanie jest dopełnieniem poprzedniego. Odnosi się bezpośrednio do niego. Poprzednie zdanie nakazuje jazdę możliwie blisko krawędzi. Jeżeli odnieść to do drogi bez oznaczonych pasów ruchu, to jedynie w tym wypadku przepis ten ma sens. Np. na drodze dwukierunkowej - wiejskiej drożynie, na której ledwo wymijają się dwie ciężarówki - ze względu na bezpieczne wyminięcie się 2 pojazdów, przepis ten ma mocne uzasadnienie - obydwaj kierowcy czy to ciężarówek, czy osobówek mają jechać możliwie blisko prawej krawędzi, aby bezpieczni się wyminąć. Nie widzę przeszkód do przekroczenia osi jezdni na takiej drodze kiedy jest pusta i z daleka widocznością - dla bezpieczeństwa kierowcy - oprócz tego, ze formalnie będzie ro naruszenie punktów 1 i 2 wałkowanego artykułu. Wtedy tez będzie jechał możliwie blisko.

                      Jeżeli droga jest szeroka na 4 pasy, to również trzeba jechać możliwie blisko prawej krawędzi, aby ktoś mógł nas wyprzedzić nie przekraczając jednocześnie środka jedni (pkt 3 tego samego artykułu).

                      Ty się uparłeś, że ja mam koniecznie jechać przy prawej krawędzi, bo przepis jest przepis. J ci udowadniam, że żadnego przepisu nie łamię, i powiem więcej - tylko dlatego żeby tobie było dobrze wymagasz ode mnie/ świadomie lub nie/ żebym narażał swoje bezpieczeństwo.
                      Jechanie przy prawej krawędzi byłoby konieczne, gdyby zamiast "możliwie blisko" było "bezwzględnie". Tylko dziwnym trafem nikt nie wydał takiego przepisu, za to wszyscy tak go właśnie rozumieją.

                      A już zupełnym absurdem jest głoszenie teorii, że kierowca ma obowiązek jazdy przy prawej krawędzi pasa, nawet na trzypasmowej autostradzie - tylko po to, żeby kategorycznie być w zgodzie z obowiązkiem jazdy jak najbliżej prawej krawędzi. No co za schiza umysłowa! Będą się zaczepiać lusterkami, będą łapać pobocze, tylko po to żeby być w zgodzie z przepisem, który źle rozumieją, ale uparcie wierzą w niego w takiej postaci, w jakiej o sobie wytłumaczyli i mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to jest głupie zachowanie - oni i tak uparcie będą twierdzić, że trzeba i koniec.

                      W skrócie:

                      Uważam, że należy cały ten punkt 4 rozumieć następująco:
                      Na drodze o nieoznaczonych pasach masz jechać przy prawej krawędzi, w szczególności podczas wymijania, na zakrętach, wzniesieniach itp. Kiedy pasy ruchu są wyznaczone, możesz zajmować cały pas ruchu, a już na pewno nie musisz wtedy jechać przy prawej krawędzi (i nie możesz zajmować więcej niż jednego pasa).

                      Oczywiście, umiar trzeba zachować. Jeżeli pas ruchu będzie miał 4 metry, to byłoby chore jechać przy osi. To byłaby już przesada. 4 metry to za mało dla 2 osobówek, ale wystarcza żeby mogły jechać obok siebie samochód i motocykl. wystarcza na bezpieczne wyprzedzenie rowerzysty bez przekraczania osi jezdni. Ja po takiej drodze jadę metr od krawędzi jezdni, po lewej stronie spokojnie zmieści się motocyklista który jedzie obok z tą samą prędkością i skręca na najbliższym skrzyżowaniu w lewo.
                      • bimota Re: I zmowu tragedia !!!! 30.08.11, 14:07
                        Zadales konkretne pyt. i otrzymales odp., a jak chcesz pofilozofowac to sie streszczaj, bo nie wiem czy komus sie bedzie chcialo czytac...
                        • 0rwell Re: I zmowu tragedia !!!! 30.08.11, 14:31
                          Boli czytanie? Chyba tak.
                          Czy pan hrabia ma jeszcze jakieś życzenia?
                          Może od razu bana mi daj, co?
                        • tomek854 Re: I zmowu tragedia !!!! 31.08.11, 23:22
                          Tobie na pewno nie. Ty nie lubisz czytać, bo nawet jak przeczytasz to i tak nie zrozumiesz, a zresztą po co, jak wszystko wiesz z góry i to najlepiej.

                          Natomiast to jest bardzo dobry tekst i nie tylko warto go przeczytać ale warto by go też było wkleić jako osobny wątek.
                          • 0rwell Re: I zmowu tragedia !!!! 31.08.11, 23:51
                            Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję!

                            Wczoraj późnym wieczorem założyłem wątek z linkiem do tego tekstu zatytułowany
                            "Wszyscy wiedzą, czym jest uprzejmość na drodze". Chyba już coś tam nawet wpisałeś...
                          • bimota Re: I zmowu tragedia !!!! 01.09.11, 12:41
                            Moze wlacz wiatraczek, bo ci sie w mozgu zagotuje od tych madrosci, a moze w wyniku wzrostu temperatury odczuwalnej... ;)
                      • a_weasley Prawo i Widzimiś 01.09.11, 11:01
                        Widzimiś Orwell napisał:

                        > > 4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawę
                        > dzi
                        > > jezdni.
                        >
                        > Nie łamię. Jadę na tyle blisko krawędzi, na ile uważam za słuszne.

                        Nie jest napisane "na tyle blisko, na ile uważa za słuszne" ani "nie bliżej lewej niż prawej", lecz "możliwie blisko".

                        > A ja uważam, że jazda środkiem pasa jest najbezpieczniejsza
                        > dla mnie - zmniejsza ryzyko przypadkowego zjechania na pobocze

                        Jeżeli potrzebujesz metra odstępu, żeby nie najechać na twarde pobocze, to najpierw naucz się jeździć, a potem się tu wypowiadaj.

                        > oraz dla mijanych pojazdów - bezpieczny odstęp przy wym
                        > ijaniu, o którym mówi PoRD.

                        Akurat odstęp przy wymijaniu jest tym większy, im bliżej prawej krawędzi jedziesz.
                        • 0rwell Re: Prawo i Widzimiś 02.09.11, 13:25
                          a_weasley napisał:

                          > Nie jest napisane "na tyle blisko, na ile uważa za słuszne" ani "nie bliżej lew
                          > ej niż prawej", lecz "możliwie blisko".

                          Jest też napisane, że od rowerzysty trzeba zachować minimum jeden metr.
                          Takiego jednoznacznego wymogu nie ma w przypadku wyboru odstępu od krawędzi jezdni. To kierowca decyduje i jeżeli zaistnieją ku temu uzasadnione powody, jak porąbane pobocze, może nawet jechać przy osi jezdni.


                          > Jeżeli potrzebujesz metra odstępu, żeby nie najechać na twarde pobocze, to najp
                          > ierw naucz się jeździć, a potem się tu wypowiadaj.

                          Tak samo obawiam się najechania na pobocze twarde, jak i miękkie, bo obydwie takie jazdy są zabronione. Ta pierwsza dodatkowo może się skończyć utratą kontroli nad wozem, kiedy zjedziesz na pobocze które jest miękkie, obniżone względem jezdni i może na nim akurat leżeć coś co rozwali oponę.


                          > > oraz dla mijanych pojazdów - bezpieczny odstęp przy wym
                          > > ijaniu, o którym mówi PoRD.
                          >
                          > Akurat odstęp przy wymijaniu jest tym większy, im bliżej prawej krawędzi jedzie
                          > sz.


                          Jeżeli będę jechał środkiem pasa, powiedzmy pół metra od osi jezdni i pół od linii krawędziowej oraz tak samo samochód z naprzeciwka, to wyminiemy się w odstępie jednego metra. To mało? Jeżeli ja i on będziemy jechać tuż przy krawędzi, odstęp ten wyniesie 2 metry. To może jeździjmy okrakiem po linii krawędziowej, żeby było jeszcze bezpieczniej przy wymijaniu, całe 3 metry? Tylko wtedy zostanie już tylko pół metra pobocza. I żeby wyprzedzić traktor na poboczu oraz jednocześnie wyminąć się z tirem/osobówką, na pewno nie będziesz jechał przy krawędzi jezdni tylko środkiem pasa, bo tak należy jeździć!

                          A na koniec: jeszcze jeden argument za jazdą środkiem pasa: pękniecie opony.
                          Zakładając, że jedzies prawidłowo (prędkość), trzymasz kierownicę oburącz i nie spanikujesz,
                          to jadąc środkiem pasa masz większą szansę nie opuszczenia jezdni i zatrzymania samochodu, niż gdyby nastąpiło to w momencie kiedy cię ktoś chce wyprzedzić a ty mu w imię uprzejmości i polepszenia widoczności zjeżdżasz do krawędzi.
                    • 0rwell Re: I zmowu tragedia !!!! 30.08.11, 13:18
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > Być może... Przestrzeganie jednego przepisu nie uprawnia do łamania innych - po
                      > winieneś zostać ukarany.

                      No więc właśnie. Nie podoba mi się przekraczanie prędkości i powiązane z tym inne wykroczenia, ale jadę tak ze zgoła innych powodów. wręcz cieszę się, że utrudniam innym wyprzedzanie, ale to następuje tylko przy okazji. Nie mam zamiaru płaszczyć się przed psychopatami (nie traktuj tego osobiście) którzy mają jakieś inne wymagania do kogoś, kto jedzie zgodnie z przepisami, zdrowym rozsądkiem i stawia własne bezpieczeństwo nad urojeniami tych psychopatów i ich bezpieczeństwem. Czy za to tez byś mnie chciał karać?

                      > Zgadza się. Czy na przykład w domu zawsze demonstracyjnie włączasz telewizor "n
                      > a cały regulator" - ale tylko od godziny 06.00 do 22.00 bo to jest zgodne z prz
                      > episami i nikt nie ma prawa Ci tego zabronić, ściszając go od 22.00 do 06.00 -
                      > bo obowiązuje cisza nocna i tu już sąsiedzi mogą nasłać na Ciebie Policję?

                      Nie włączam bo hałas szkodzi i długo bym tak nie wytrzymał. Poza tym nie rezyduje w tak zwartej zabudowie żeby sąsiedzi mogli cokolwiek usłyszeć w swoich lokum. To byłaby złośliwość a złośliwość nie przynosi większych skutków. Zresztą sąsiedzi nic mi nie zrobili, a patałach na zderzaku - owszem. Jedzie mi na zderzaku.

                      > Demonstracyjne przestrzeganie jednego przepisu nie uprawnia do łamania innych p
                      > rzepisów oraz ogólnie przyjętych społecznych zasad i tak dalej...:DDD

                      Ależ zgadzam się z tym. Całkowicie.
                      Tak samo nie można wymagać ich przestrzegania od
                      innych kiedy samemu łamie się je na potęgę.
                    • 0rwell Re: I zmowu tragedia !!!! 30.08.11, 13:23
                      kozak-na-koniu napisał:

                      > Demonstracyjne przestrzeganie jednego przepisu nie uprawnia do łamania innych p
                      > rzepisów oraz ogólnie przyjętych społecznych zasad i tak dalej...:DDD

                      Warunek jest jeden: zasady społeczne i tak dalej nie mogą stać przed przepisami, tylko zawsze na drugim miejscu. Ma być rozdział i hierarchia. Np. wpuszczasz kogoś z podporządkowanej, to formalnie ta osoba nie wymusza na tobie pierwszeństwa przejazdu, tylko to ty rezygnujesz z tegoż ,a rzecz tej osoby.
                      • kozak-na-koniu Re: I zmowu tragedia !!!! 30.08.11, 14:06
                        Zgadza się, jednak ruch drogowy działa jak system. W podobnych sytuacjach powinno się działać z rozwagą, zachowywać przewidywalnie i klarownie oraz nie rezygnować ze stosowania się do ogólnie przyjętych zasad jeśli zysk jest problematyczny i nie wart zamieszania a nieporozumienia mogą powodować zagrożenie... Poza tym, w podobnych sytuacjach w razie kolizji możesz zostać uznany za współwinnego.
                      • tbernard Re: I zmowu tragedia !!!! 19.09.11, 11:06
                        > Np. wpuszczasz
                        > kogoś z podporządkowanej, to formalnie ta osoba nie wymusza na tobie pierwszeńs
                        > twa przejazdu, tylko to ty rezygnujesz z tegoż ,a rzecz tej osoby.

                        Formalnie, to jeśli wpuszczając zatrzymałeś się, to przy ponownym ruszeniu jesteś włączającym się do ruchu, bo zatrzymanie nie wynikało z warunków lub przepisów. Innymi słowy jeśli wpuściłeś jednego z podporządkowanej, to formalnie MUSISZ już przepuścić wszystkich, bo oni nie włączają się do ruchu. Ponadto jeśli już wszyscy z podporządkowanej wyjechali, to musisz przepuścić także tych którzy są za Tobą i próbują omijać (nawiasem mówiąc może być niezły galimatias, gdy zaczną Cię omijać a w tym czasie ktoś jeszcze z podporządkowanej będzie chciał z uprzejmości skorzystać). Dlatego jeśli masz dobre intencje, to lepiej mrugnąć i zwolnić ale o ile możliwe zawsze się toczyć.
                  • nazimno Z uwagi na jakosc nawierzchni. 30.08.11, 11:49
                    Cytuje:
                    "Jadąc drogą, dwukierunkową o oznaczonych pasach ruchu, zawsze jadę środkiem pasa,..."

                    Jazda tuz przy krawedzi prawej moze sie skonczyc uszkodzeniem opony, felgi, zawieszenia.
                    Krawedz drogi najczesciej jest poharatana po zimie, wystepuja tam wyrwy i dziury.
                    Takie sa krajowe realia. Trzeba miec oczy na miejscu i uwazac.

                    Na lukach/zakretach jednak warto trzymac sie tuz przy krawedzi prawej.
                    Cala masa kierowcow-partaczy w ruchu z naprzeciwka niebezpiecznie i bezwiednie
                    przekracza os symetrii drogi jednojezdniowej dwukierunkowej.

                    Niedawno bylem swiadkiem wypadku, gdy jeden o drigiego otarl sie.
                    Szczesliwie tylko blachy ucierpialy. Nie bylo ofiar.

                    Bylo to jakies kilkaset metrow przede mna.
                    • kozak-na-koniu Re: Z uwagi na jakosc nawierzchni. 30.08.11, 11:58
                      nazimno napisał:

                      > Jazda tuz przy krawedzi prawej moze sie skonczyc uszkodzeniem opony, felgi, zaw
                      > ieszenia.
                      > Krawedz drogi najczesciej jest poharatana po zimie, wystepuja tam wyrwy i dziur
                      > y.
                      > Takie sa krajowe realia. Trzeba miec oczy na miejscu i uwazac.

                      ...I między innymi dlatego w przepisach stoi: "jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni" - jak się nie da, to się jedzie dalej coby nie ryzykować a jak się da, to się jedzie bliżej coby nie utrudniać ruchu.:)))
                      • nazimno Pismo jest swiete, amen. 30.08.11, 12:32
                        Slowa wyroczni sa niepodwazalne.
                        Szkoda tylko, ze krawedz jest taka porabana.
                        A jesli jeszcze nie jest porabana, to z pewnoscia bedzie taka po zimie.
                    • 0rwell Re: Z uwagi na jakosc nawierzchni. 30.08.11, 13:33
                      > Bylo to jakies kilkaset metrow przede mna.

                      Dobry odstęp nie jest zły.
                    • 0rwell Re: Z uwagi na jakosc nawierzchni. 30.08.11, 13:38
                      nazimno napisał:

                      > Na lukach/zakretach jednak warto trzymac sie tuz przy krawedzi prawej.
                      > Cala masa kierowcow-partaczy w ruchu z naprzeciwka niebezpiecznie i bezwiednie
                      > przekracza os symetrii drogi jednojezdniowej dwukierunkowej.

                      Wtedy też jadę środkiem i tego się spodziewam.
                      A jak asfalt jest poharatany, to zwolnię i pojadę 70/90 przy osi.
                      Tak jak w moim filmiku o ścinaniu zakrętu - pojechałem tak jak
                      piszę i zdążyłem uciec przed czołówką.
                    • a_weasley Re: Z uwagi na jakosc nawierzchni. 01.09.11, 11:11
                      Nazimno napisał:

                      > Cytuje:
                      > "Jadąc drogą, dwukierunkową o oznaczonych pasach ruchu, zawsze jadę środkiem pa
                      > sa,..."
                      >
                      > Jazda tuz przy krawedzi prawej moze sie skonczyc uszkodzeniem opony, felgi, zaw
                      > ieszenia.
                      > Krawedz drogi najczesciej jest poharatana po zimie,

                      Toteż przepis mówi o jeździe nie jak najbliżej prawej krawędzi drogi (co na ulicy znaczyloby "chodnikiem przy samej ścianie"), tylko jak najbliżej prawej krawędzi jezdni (co w przypadku twardego pobocza żadnych wyrw oznaczać nie ma powodu).
                      • nazimno To o "srodku pasa" bylo juz zacytowane. 01.09.11, 11:18
                        Ogolnie rzecz biorac: nie nalezy sie biczowac jazda po wyrwach na krawedzi JEZDNI.
                        I z tym sie chyba zgadzamy.
                        • a_weasley Re: To o "srodku pasa" bylo juz zacytowane. 01.09.11, 11:24
                          Nazimno napisał:

                          > nie nalezy sie biczowac jazda po wyrwach na krawedzi JEZDNI.
                          > I z tym sie chyba zgadzamy.

                          Ależ oczywiście. Jednakowoż generalnie dyskusja dotyczyła raczej zdarzeń zachodzących na drogach z utwardzonym poboczem.
    • rekrut1 Re: I zmowu tragedia !!!! 28.08.11, 23:11
      Tylko wszyscy kierujący powinni być skupieni na drodze.
      Wczoraj 158 km. pokonałem w 4 godz. i 15 min. Byłem tak mocno skoncentrowany na drodze jak przecier pomidorowy Pudliszki.

      pozniej w regularnych odstepach czasu nie bierzemy udzialu w tzw "kursach bezpiecznej jazdy "
      Bardziej bym optował za "kursami zdrowego rozsądku" ale tego nie da się nauczyć,albo się go ma labo ........ :(
      Czy juz naprawde ludzie nie potrafia wlasciwie reagowac na sytuacje drogowe ???
      Pewnie potrafią tyle że niekiedy czasu nie starcza a obwinianie innych za swoje błędy (w obliczu tragedii nie śmiem użyć właściwego sformułowania) to chyba lekka przesada.
      Pozdr.

      • hanni Re: I zmowu tragedia !!!! 29.08.11, 12:49
        rekrut1 napisał:

        > Bardziej bym optował za "kursami zdrowego rozsądku" ale tego nie da się nauczyć

        Otoz to. Nawet najbardziej intensywne kursy jazdy ani lata doswiadczenia (za kierownica) niewiele dadza, jesli nie posiada sie tej formy kompetencji.
    • nazimno Pierwsze podstawowe pytanie. 29.08.11, 10:00
      Dlaczego ten porabaniec sprowokowal wypadek wyprzedzaniem.
      To jest wlasciwa przyczyna wypadku.

      Beznadziejna glupota ludzi.
      Durnie za kolkiem.
      Beton i upor we lbie.
      Tepi idioci z PJ i narzedziem przestepstwa na 4 kolkach.
      • tbernard Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 29.08.11, 11:20
        > Dlaczego ten porabaniec sprowokowal wypadek wyprzedzaniem.
        > To jest wlasciwa przyczyna wypadku.

        Nie wiemy dokładnie jak było w tym konkretnym wypadku ale statystyczna przyczyna: przecież już setki jak nie tysiące razy robił podobnie na zasadzie, że jakoś to będzie i do tej pory zawsze się udawało.
        • hanni Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 29.08.11, 12:56
          tbernard napisał:

          > Nie wiemy dokładnie jak było w tym konkretnym wypadku

          No wlasnie. Kto wie, czy kierowca osobowki w przyplywie paniki nie probowal uciec na swoje lewe pobocze, zeby sie tam "ewakuowac" (jak jest to zalecane w innym watku) blokujac tym samym kierowcy ciezarowki jego prawe pobocze.

          > przecież już setki jak nie tysiące razy robił podobnie na zasadzie, że jakoś
          > to będzie i do tej pory zawsze się udawało.

          Zbieg niekorzystnych okolicznosci: z piecioma osobami "na pokladzie" samochod nie ma juz takiego przyspieszenia jak tylko z jadna. Droga hamowania tez sie wydluza. A jesli wsrod pasazerow jest (sorry: Byl) jeszcze ktos, komu kierowca bardzo chcial zaimponowac swoim swietnym stylem jazdy (szybko i bezpiecznie) to pasztet gotowy.
          • bimota Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 29.08.11, 13:08
            Gdzie ci sie droga wydluza ? Chyba w twej syrence z popalonymi bebnami...
            • edek40 Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 29.08.11, 13:13
              > Gdzie ci sie droga wydluza ? Chyba w twej syrence z popalonymi bebnami...

              Wiemy, wiemy. Zaladowany po dach TIR ma droge hamowania o kilka centymetrow zaledwie dluzsza niz porsze...
              • crannmer Znacznie ponizej mozliwosci 29.08.11, 14:59
                edek40 napisał:
                > Wiemy, wiemy. Zaladowany po dach TIR ma droge hamowania o kilka centymetrow zal
                > edwie dluzsza niz porsze...

                Bezmyslny wpis znacznie ponizej mozliwosci autora.

                W wiekszosci aktualnych (tegowiecznych) i sprawnych samochodow osobowych obecnosc pasazerow lub nie (oczywiscie w liczbie przewidzianej przez producenta) praktycznie nie ma wplywu na dlugosc drogi hamowania.

                I o tym jest mowa. A nie o porownywaniu drogi hamowania samochodu sobowego i ciezarowego. Nastepnym razem postaraj sie i mysl przed napisaniem postu. Nawet na forum Bezpieczenstwo na drodze, gdzie zwykle przelaczasz sie w tryb tokowania, a myslenie oszczedzasz na inne fora.
                • tbernard Re: Znacznie ponizej mozliwosci 29.08.11, 15:10
                  > W wiekszosci aktualnych (tegowiecznych) i sprawnych samochodow osobowych obecno
                  > sc pasazerow lub nie (oczywiscie w liczbie przewidzianej przez producenta) prak
                  > tycznie nie ma wplywu na dlugosc drogi hamowania.

                  Tylko, że nieco inny nacisk na pedał hamulca należy zastosować, gdy się jedzie w 5 osób, niż jak się jedzie w pojedynkę aby uzyskać ten sam efekt hamujący (tą samą drogę). Wtedy ktoś kto zwykle w pojedynkę jeździ może nie zastosować adekwatnego nacisku, gdy okazyjnie trafił mu się kurs z większą liczbą pasażerów. Tak mi się przynajmniej wydaje, chociaż ekspertem nie jestem i mogę się mylić.
                  • nazimno Trzeba umiec hamowac. Tyle. 29.08.11, 15:15
                    W kazdej sytuacji.
                    • tbernard Re: Trzeba umiec hamowac. Tyle. 29.08.11, 15:19
                      nazimno napisał:

                      > W kazdej sytuacji.

                      A szczególnie gdy trafi się sytuacja z gorszą przyczepnością. Powiedzmy gorszość graniczną gdzie we wzorach lubi pojawiać się ulubiony przez matematyków epsilon.
                      • nazimno Jesli ktos nie ufa wlasnym umiejetnosciom 29.08.11, 15:22
                        - NIE SIADA ZA KOLKIEM.

                        Jesli ktos je zbyt optymistycznie ocenia, niech sie ocknie teraz, bo potem bedzie za pozno na nauki.
            • nazimno On nie wie, ze droga hamowania 29.08.11, 13:41
              nie zalezy od masy, tylko od jakosci ukladu hamulcowego i przyczepnosci opon do podloza.

              ( konkretnie wspolcznnika tarcia statycznego, gdy kola ulegna zablokowaniu, badz wspolczynnika dynamicznego, gdy kola obracaja sie)
              Stad bajdurzy bez sensu.
              On tak juz ma.


              • hanni mfg 29.08.11, 13:56
                nazimno napisał:

                > Stad bajdurzy bez sensu.
                > On tak juz ma.

                Dobrze, ze przynajmniej w swoim otoczeniu masz kogos, kto ci "bajdurzy" - non stop.
                Przed i po. I w miedzyczasie rowniez.

                (dfg)
                • nazimno Chamidlo bez zmian. 29.08.11, 15:40
                  • hanni Nie musisz sie przedstawiac 29.08.11, 19:23
                    Kazdy cie tu juz zna.
                    • kozak-na-koniu Rzeczywiście 29.08.11, 19:32
                      Każdy cię tu już zna, haniu. Ja też...:)))
                      • hanni www.oko.pl 29.08.11, 19:41
                        ty tu nie filozofuj Julka tylko rzucaj link do "www.oko.pl" albo wikipedii, zeby w koncu udokumentowac ten nowy kozi przepis jakoby "Nowe ograniczenie kasuje poprzednie tylko wtedy, gdyby dotyczyło wszystkich pojazdów".

                        forum.gazeta.pl/forum/w,510,127548920,128171675,No_to_klemens_ma_juz_towarzyszke_niedoli.html
                        • kozak-na-koniu Re: www.oko.pl 29.08.11, 20:21
                          Niech hania się nie wymundrza, tylko niech konkretnie wytłumaczy czym się różni widzenie od postrzegania i jakie wnioski z tego są w realnych okolicznościach.:P
                    • nazimno Plujesz. 30.08.11, 09:42
                      Gdy zlapano cie na oczywistej glupocie - plujesz z wscieklosci.
                      I zeby podkreslic swoje chamstwo - plujesz ciagle na te sama osobe.
                      Przed innymi kamuflujesz to plucie, liczac na to, ze nie wylapia, o co chodzi.
                      Tym samym kwalifikujesz sie jeszcze glebiej, prymitywie.



                      • hanni I to pisze akurat cos takiego jak ty. 30.08.11, 11:47
                        Prawdziwy ekspert od "plucia".
                        • nazimno Mam teraz napluc na twoja.... 30.08.11, 11:52
                          Zachecasz mnie, prymitywie? Nie licz na to, ze to zrobie.





                          • hanni Pluj sobie na co i na kogo chcesz 30.08.11, 12:11
                            tylko raczej nie oczekuj, ze kogos beda interesowaly niuanse twojego plucia.


                            • nazimno Tym bardziej, ze musialbym sie znizyc. 30.08.11, 12:28
                              do twojego poziomu, czyli do dna.

                              • hanni No to zniz sie i pluj dalej tylko przestan nudzic 30.08.11, 12:51
                                • nazimno ...juz ponizej dna.. 30.08.11, 12:55
                                  Zajmujesz coraz lepsza pozycje.
                                  • hanni Ponudz jeszcze troche to zejdziesz jeszcze nizej 30.08.11, 13:08
                                    Powodzenia.
                                    • nazimno Pacanek sie juz zorientowal, co do twojej "osoby" 30.08.11, 13:16
                                      Jestes tak prymitywny, ze sam mu sie podales "na tacy".

                                      Bo on dobrze wie, co chciales zakamuflowac, udajac "cywilizowanego".



                                      • hanni No to gratuluje, pacankowi i tobie. 30.08.11, 13:19
                                        Gdybys przytoczyl ten twoj kodeks bluzgow to nie byloby przynajmniej tak nudno.
              • edek40 Re: On nie wie, ze droga hamowania 29.08.11, 14:57
                > nie zalezy od masy, tylko od jakosci ukladu hamulcowego i przyczepnosci opon do
                > podloza.

                Ale zalezy od "przyczepnosci" zaladunku do samochodu ;)
              • tbernard Re: On nie wie, ze droga hamowania 29.08.11, 15:02
                Chcesz powiedzieć, że przy tej samej sile hamującej pojazd o większej masie będzie miał tą samą drogę hamowania?
                • crannmer Re: On nie wie, ze droga hamowania 29.08.11, 15:10
                  tbernard napisał:
                  > Chcesz powiedzieć, że przy tej samej sile hamującej pojazd o większej masie będ
                  > zie miał tą samą drogę hamowania?

                  Pytanie jest ustawione tendencyjnie i nie ma zwiazku z wplywem obecnosci lub nieobecnosci pasazerow na droge hamowania tego samego, wspolczesnego i sprawnego samochodu osobowego.
                  • tbernard Re: On nie wie, ze droga hamowania 29.08.11, 15:35
                    Ekspertem nie jestem, więc mogę się mylić ale coś mi się zdaje, że zakładasz przy okazji w obu przypadkach idealną przyczepność. A rzeczywistość jest taka, że może zdarzyć się przyczepność wystarczająca aby uzyskać siłę hamującą F ale nie wystarczająca dla siły F*(1+epsilon), gdzie epsilon>0.
                    Ale jak już wspomniałem jestem tylko laikiem w temacie.
                    • crannmer Re: On nie wie, ze droga hamowania 29.08.11, 16:03
                      tbernard napisał:
                      > zakładasz pr
                      > zy okazji w obu przypadkach idealną przyczepność. A rzeczywistość jest taka, że
                      > może zdarzyć się przyczepność wystarczająca aby uzyskać siłę hamującą F ale ni
                      > e wystarczająca dla siły F*(1+epsilon), gdzie epsilon>0.

                      W dyskutowanym przypadku "samochod bez pasazerow vs. samochod z pasazerami" przyczepnosc jest dla wyniku pomijalna. Samochod z pasazerami nie bedzie mial na tej samej nawierzchni dluzszej drogi hamowania od tego samego samochodu bez pasazerow.

                      > Ale jak już wspomniałem jestem tylko laikiem w temacie.
                • tiges_wiz Re: On nie wie, ze droga hamowania 30.08.11, 12:33
                  nie bedzie tej samej sily hamujacej, bo z osobami kola zablokuja ci sie pozniej i tyle i bedziesz mogl uzyc wiekszej sily hamujacej wiekszej o tyle ile masz wiecej masy.

                  ciezarowki nie hamuja tak jak osobowki, nie dlatego, ze sie nie da uzyskac takiej sily hamujacej, ale dlatego ze w czasie hamowania cos trzeba zrobic z cieplem. To jest glowna bariera i "wrog" w czasie hamowania. Wieksze tarcze, wentylacja, specjalne nawiewy czy nawet natrysk wody to nie walka o sile hamujaca, ale wlasnie z cieplem.

                  Osobowki jeszcze sobie z tym radza.
                • divak2 Re: On nie wie, ze droga hamowania 31.08.11, 10:47
                  > Chcesz powiedzieć, że przy tej samej sile hamującej pojazd o większej masie będ
                  > zie miał tą samą drogę hamowania?

                  Nie.
                  Ale przy większej masie samochodu przyczepność opon będzie większa i będzie można wcisnąć mocniej hamulec bez ryzyka poślizgu. Kłopot tylko w tym, czy dany drajwer o tym wie.
                  • nazimno O przyczepnosci opon decyduje wspolczynnik tarcia. 31.08.11, 10:57
                    Jest on tak silnie zalezny od rodzaju bieznika, mieszanki gumy, stanu i faktury nawierzchni drogi,
                    warunkow meteo,.... innych czynnikow, ze samo wiazanie jego wartosci
                    z naciskiem jednostkowym na powierzchnie drogi jest iluzorycznym zabiegiem.

                    Klopot polega na tym, ze ludzie W OGOLE nie zdaja sobie sprawy z tych czynnikow.
                    Zapytaj w swoim otoczeniu - przekonasz sie o tym natychmiast.

                    Juz to forum jes tego przykladem.
                    • nazimno Material na temat przyczepnosci. 31.08.11, 11:09


                      www.gddkia.gov.pl/userfiles/articles/p/prace-naukowo-badawcze-zrealizow_3435//documents/sprawozdanie-td-71.pdf
            • hanni Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 29.08.11, 13:50
              bimota napisał:

              > Gdzie ci sie droga wydluza ?

              Na przyklad jesli samochod technicznie nie jest w nienagannym stanie. "Szroty" to przeciez obok "drog" i zdradliwego klimatu dla wielu ulubione wytlumacznie tak wysokiej ilosci zabitych w PL.

              Albo jesli kierowca bioarac tylu pasazerow nie uzupelnil cisnienia w oponach.
              Jak wiadomo, zbyt niskie cisnienie (w stosunku do obciazenia) wydluza droge hamowania.

              Wiadomo cos o tym, ze kierowca podniosl cisnienie w oponach przed swoja ostatnia jazda?


              > Chyba w twej syrence z popalonymi bebnami...

              Tym powyzej chciales mi "dosunac", czy jak?

              • kozak-na-koniu Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 29.08.11, 14:08
                hanni napisał:

                > Wiadomo cos o tym, ze kierowca podniosl cisnienie w oponach przed swoja ostatni
                > a jazda?

                Hania o tym nie wie, a skoro hania nie wie - znaczy że nie podniósł.:D
              • bimota Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 29.08.11, 14:45
                > Na przyklad jesli samochod technicznie nie jest w nienagannym stanie

                A haaaa... ;)

                > Jak wiadomo, zbyt niskie cisnienie (w stosunku do obciazenia) wydluza droge ham
                > owania.

                Skad to "wiadomo" ? Z tego co mi wiadomo, to ono sie "samo" zwieksza wraz z wzrostem obciazenia.

                > Wiadomo cos o tym, ze kierowca podniosl cisnienie w oponach przed swoja ostatni
                > a jazda?

                Tego to mi nie wiadomo. Co to ma do rzeczy ?

                > Tym powyzej chciales mi "dosunac", czy jak?

                Nooo. wybacz... :P
                • hanni Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 29.08.11, 15:38
                  bimota napisał:

                  > > Na przyklad jesli samochod technicznie nie jest w nienagannym stanie
                  >
                  > A haaaa... ;)

                  Nic "a haaaa" tylko jak to w koncu jest? Jezdza tymi polskim drogami masowo "szroty" winne tym wszystkim zabitym czy jednak sprawne technicznie samochody jak na tym zlotym zachodzie?


                  > > Jak wiadomo, zbyt niskie cisnienie (w stosunku do obciazenia) wydluza dro
                  > ge ham
                  > > owania.
                  >
                  > Skad to "wiadomo" ?

                  Np. stad:
                  www.adac.de/infotestrat/reifen/luftdruck/falscher-luftdruck/default.aspx
                  "Zu geringer Luftdruck kann gefährlich sein, wie Fahrversuche des ADAC mit korrektem und zu geringem Reifendruck zeigen. Die Tester ermittelten, dass bereits ein Minus von gerade mal 0,5 bar für spürbar unsicherere Fahreigenschaften sorgt. So kann die Spurtreue in Kurven um rund die Hälfte abnehmen und sich der Bremsweg um mehrere Meter verlängern".

                  "Zu wenig Luft bereits an einem einzelnen Vorderrad verlängert den Bremsweg ganz erheblich"

                  > Tego to mi nie wiadomo. Co to ma do rzeczy ?

                  A to, ze skoro nie dopompowal powietrza - adekwatnie do zwiekszonego obciazenia - to jego droga hamowania mogla sie wydluzyc.

                  No chyba, ze nie uzupelnianie cisnienia w opnach przy wiekszej ilosci pasazerow to absolutny wyjatek
                  • bimota Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 29.08.11, 16:27
                    Brawo ! wykryles przyczyne wypadku !

                    To ile powinien dopompowac ?
                    • hanni Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 29.08.11, 19:24
                      bimota napisał:

                      > Brawo ! wykryles przyczyne wypadku !

                      Nie zauwazylem. Ale jesli tak uwazasz, to twoja sprawa.
                      • bimota Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 30.08.11, 12:23
                        Nie mysl sobie, ze nie widac twego uniakania odpowiedzi...
                        • hanni Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 30.08.11, 13:06
                          bimota napisał:

                          > Nie mysl sobie, ze nie widac twego uniakania odpowiedzi...

                          Powyzej przyznalem juz, ze sprawne nowoczesne samochody nie maja tego problemu. Co do tego zgoda. Zadowolony?

                          O "szrotach" jakich ponoc bardzo wiele na polskich drogach raczej tego powiedziec nie mozna. A to przeciez w koncu jeden z kluczowych argumentow majacych tlumaczyc tak wysoka smierelnosc na polskich drogach. Czemu zatem w tym wypadku ten argument nie mialby byc brany pod uwage?

                          I w koncu - nowoczesny samochod ze sprawnymi hamulcami powinien zahamowac teoretycznie na tej samej drodze, co pusty - pod warunkiem chyba, ze jest optymalnie do tego obciazenia przygotowany. Przy wyzszym obciazenieu konieczne jest jednak jak wiadomo zwiekszenie cisnienia w oponach.

                          Zbyt niskie cisnienie w oponach przedluza droge hamowania. Pozostaje pytanie, czy cisnienie ponizej byc moze nawet 1 bara od zalecanego ma czy nie ma wplywu na droge hamowania, jesli samochod jest wyladowany do pelna. Wiesz to?
                          • bimota Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 30.08.11, 14:14
                            JEli ma wplyw to rowniez gdy nie jest zaladowany...

                            Ja naprawde nie zadaje az tylu pyt. by mozna bylo sie w tym pogubic...
                            • hanni Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 30.08.11, 15:12
                              bimota napisał:

                              > JEli ma wplyw to rowniez gdy nie jest zaladowany...

                              Oczywiscie. To wlasnie wynika z tego artykulu.

                              Dlatego jesli porownuje sie drogi hamowania tego samego samochodu przy roznym obciazeniu, otrzyma sie (zapewne) rozne rezultyty zaleznie od tego, czy cisnienie w oponach bylo wlasciwe czy nie dla danego obciazenia.
                  • kozak-na-koniu Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 29.08.11, 18:52
                    hanni napisał:

                    > Np. stad:
                    > www.adac.de/infotestrat/reifen/luftdruck/falscher-luftdruck/default.aspx
                    > "Zu geringer Luftdruck kann gefährlich sein, wie Fahrversuche des ADAC mit korr
                    > ektem und zu geringem Reifendruck zeigen. Die Tester ermittelten, dass bereits
                    > ein Minus von gerade mal 0,5 bar für spürbar unsicherere Fahreigenschaften sorg
                    > t. So kann die Spurtreue in Kurven um rund die Hälfte abnehmen und sich der
                    > Bremsweg um mehrere Meter verlängern
                    ".
                    >
                    > "Zu wenig Luft bereits an einem einzelnen Vorderrad verlängert den Bremsweg gan
                    > z erheblich"

                    UUUUUUUUUUUUUUUUuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu, po niemiecku godo........................ Znaczy - uczony!:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                  • samspade Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 30.08.11, 12:43
                    Czy mógłbys przetłumaczyć to:
                    "Zu geringer Luftdruck kann gefährlich sein, wie Fahrversuche des ADAC mit korr
                    > ektem und zu geringem Reifendruck zeigen. Die Tester ermittelten, dass bereits
                    > ein Minus von gerade mal 0,5 bar für spürbar unsicherere Fahreigenschaften sorg
                    > t. So kann die Spurtreue in Kurven um rund die Hälfte abnehmen und sich der
                    > Bremsweg um mehrere Meter verlängern
                    ".
                    na polski?
                    • kozak-na-koniu Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 30.08.11, 12:48
                      samspade napisał:

                      > Czy mógłbys przetłumaczyć to:
                      /.../
                      > na polski?

                      No i sama hania widzi jakie na wschodzie mieszkają prostaki i prymitywy... Nic dziwnego że nagminnie przekraczają i zabijają się jak lemury! Żaden kulturalny Niemiec ani tym bardziej Śfajcar nie miałby najmniejszych trudności ze zrozumieniem tak prostego tekstu...:DDD
                    • hanni Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 30.08.11, 13:26
                      Tlumaczenie na bardzo szybkiego:

                      "Zbyt niskie cisnienie w opnach moze byc niebezpieczne, jak wykazuja testy przeprowadzone przez ADAC z wlasciwym i za niskim cisnieniem. Testujacy wykazali, ze cisnienie lezace zaledwie 0,5 bara ponizej zalecanego prowadzi do widoczneggo pogorszenia wlasciwosci trakcyjnych.
                      Trzymnie kierunku jazdy na zakretach moze zmalec o okolo polowe a droga hamowania wydluzyc o wiele metrow.

                      • kozak-na-koniu Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 30.08.11, 14:36
                        Haniu, wiedząc że ciśnienie w oponach przytłaczającej większości samochodów osobowych wynosi około 2 barów (mniej więcej od 1,8 do 2,5, najczęściej równe 2) różnica o 0,5 bara to wcale nie jest "zaledwie", bo oznacza różnicę około 25%. Samochód z ciśnieniem w oponach niższym od nominalnego o 25% łatwo rozpoznać, bo stoi/jedzie "na flakach", niemal ocierając felgami o asfalt a w kontakt z jezdnią wchodzą boczne powierzchnie opon, co przy dłuższej takiej jeździe grozi ich zniszczeniem. Dyskomfort jazdy na czymś takim czuje się od razu. A może hani chodziło o ciężarówki? Niech hania doprecyzuje...:D
                        • hanni Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 30.08.11, 14:55
                          Chcialas Julka w koncu czyms blysnac, nie mozna brac ci tego za zle.

                          Tutaj Julka chodzi jednak (przypominam) o samochody obciazone niemal na "maxa". Dowiedz sie, o ile przykladowo powinno zmienic sie cisnienie w tylnych oponach przy pelnym obciazeniu i porownaj z cisnieniem zalecanym przy normalnym obciazeniu.

                          Gdybys potrafila, to moglabys porownac ta roznice z opisanym 0,5 bara i wyciagnac wnioski.
                          Ale tak, to mozesz sobie to darowac lepiej od razu bo znow sie tylko przegrzejesz i zaczniesz majaczyc.
                          • bimota Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 31.08.11, 11:21
                            Wlasnie o to cie, m. in., pytalem i nie raczyles odpowiedziec...

                            Zalecane cisnienie w Dacii - 1.9-2.1, przy obciazeniu - 2.1-2.3, czy 4 pasazerow daje max obciazenie - nie wiem, ale watpie. Wniosek: nie trzeba sie obciazeniem zbytnio przejmowac.

                            Kozak troche przesadzil, a niemiecki tekst nie zawiera zadnych konkretow...
                            • hanni Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 31.08.11, 12:04
                              bimota napisał:

                              > Zalecane cisnienie w Dacii - 1.9-2.1, przy obciazeniu - 2.1-2.3,

                              Sa tez samochody z zalecanym cisnieniem z tylu przy obciazeniu wyzszym nawet do 0,7 - 0,8 bara.

                              > czy 4 pasazerow daje max obciazenie - nie wiem, ale watpie. Wniosek: nie trzeba sie
                              > obciazeni em zbytnio przejmowac.

                              Kierowca i 4 pasazerow to znacznie wiecej niz tylko kierowca. jesli pasazerowie sa dorosli i krzepcy to szybko mozna dobic maksymalnego obciazenia, nawet bez bagazu.

                              > Kozak troche przesadzil,

                              troche? :)

                              > a niemiecki tekst nie zawiera zadnych konkretow...

                              Troche konkretow jest: 0,5 bara to 0,5 bara a wiele metrow to cos innego niz kilka centymetrow.
                              • nazimno Geniusz, geniusz, geniusz... 31.08.11, 12:08
                                "Kierowca i 4 pasazerow to znacznie wiecej niz tylko kierowca. "

                                PS
                                Podziw moj jest bezgraniczny.
                                • hanni nie przesadzaj 31.08.11, 12:11
                                  potem bedziesz jeszcze w twoim delirium twierdzil, ze to ja laze za toba, co?
                                  • nazimno Nie przesadzam, geniusz....prawdziwy... 31.08.11, 12:21
                                    Kto czym wojuje...
                                    • hanni No skoro tak uwazasz... 31.08.11, 12:30
                                      nazimno napisał:

                                      > Kto czym wojuje...

                                      ja kopiowaniem innych (i to tak nieudolnym) nie "wojuje".

                                      Probuj dalej.
                          • kozak-na-koniu Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 31.08.11, 11:24
                            hanni napisał:

                            > Gdybys potrafila, to moglabys porownac ta roznice z opisanym 0,5 bara i wyciagn
                            > ac wnioski.

                            Haniu, przy maksymalnym obciążeniu nawet o 1 bar, co oznacza różnicę około 50% w stosunku do ciśnienia nominalnego, ale przeczytaj dokładnie co zostało napisane wcześniej. Na pewno w końcu zrozumiesz. I nie "ta roznice", tylko "tę różnicę".

                            > Ale tak, to mozesz sobie to darowac lepiej od razu bo znow sie tylko przegrzeje
                            > sz i zaczniesz majaczyc.

                            Tak tak, oczywiście, hania znóf robi focha...:D
                            • hanni Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 31.08.11, 12:10
                              koza-bez-konia napisała:

                              > przy maksymalnym obciążeniu nawet o 1 bar, co oznacza różnicę oko
                              > ło 50% w stosunku do ciśnienia nominalnego,

                              I te brakujace 50% w stosunku do cisnienia zalecanego przy tym obciazeniu nie ma wplywu na wlasciwosci trakcyjne i droge hamowania?

                              kozak-na-koniu napisał:

                              > "Było by" pisze się osobno.

                              :)
                      • a_weasley Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 01.09.11, 11:18
                        Hanni napisał:

                        > Trzymnie kierunku jazdy na zakretach moze zmalec o okolo polowe

                        Cokolwiek to znaczy.
                        W czym mierzy się trzymanie kierunku jazdy?!

                        > a droga hamowania wydluzyc o wiele metrow.

                        "Mehrere" to nie znaczy "wiele", tylko "kilka".
                        Tak czy owak precyzja tekstu poraża...
          • kozak-na-koniu Re: Pierwsze podstawowe pytanie. 29.08.11, 14:06
            hannnnnnnnnnnnnia napisał: a

            > No wlasnie. Kto wie, czy kierowca osobowki w przyplywie paniki nie probowal uci
            > ec na swoje lewe pobocze, zeby sie tam "ewakuowac" (jak jest to zalecane w inn
            > ym watku) blokujac tym samym kierowcy ciezarowki jego prawe pobocze.
            /.../
            > Zbieg niekorzystnych okolicznosci: z piecioma osobami "na pokladzie" samochod n
            > ie ma juz takiego przyspieszenia jak tylko z jadna. Droga hamowania tez sie wyd
            > luza. A jesli wsrod pasazerow jest (sorry: Byl) jeszcze ktos, komu kierowca bar
            > dzo chcial zaimponowac swoim swietnym stylem jazdy (szybko i bezpiecznie) to pa
            > sztet gotowy.

            Rozumiem, że hania tam była, wszystko dokładnie sobie zarejestrowała, wymierzyła, przeliczyła, zapisała zeznania świadków... To teraz wie najlepiej? A może jak zwykle hania bajdurzy i konfabuluje pod z góry założoną tezę?:)))
            • pacanek_ten_prawdziwy Re: Podstawowe pytanie do hanni 29.08.11, 18:40
              Hallo hanni !!!!

              Dlaczego w zadnym temacie nie potrafisz trzymac sie faktow , tylko zawsze insynulujesz cos ???

              Przyklady ????
              Oki masz :

              "No wlasnie. Kto wie, czy kierowca osobowki w przyplywie paniki nie probowal uciec na swoje lewe pobocze, zeby sie tam "ewakuowac" (jak jest to zalecane w innym watku) blokujac tym samym kierowcy ciezarowki jego prawe pobocze. "

              Mam pytanie do ciebie , czy ty naprawde nie potrafisz trzymac sie faktow ???
              Czy ta durnowata wstawka o :
              "zeby sie tam "ewakuowac" (jak jest to zalecane w innym watku)" jest tu potrzebna , czy tylko ma podniesc twoje "ego " ????
              Czy w obliczu takiej tragedi nie mozesz pozostac na poziomie ???

              "Albo jesli kierowca bioarac tylu pasazerow nie uzupelnil cisnienia w oponach.
              Jak wiadomo, zbyt niskie cisnienie (w stosunku do obciazenia) wydluza droge hamowania.
              Wiadomo cos o tym, ze kierowca podniosl cisnienie w oponach przed swoja ostatnia jazda?"

              Hmmmm...... bez komentarza !!!


              A to to juz sa szczyty :
              "nazimno napisał:
              Stad bajdurzy bez sensu.
              On tak juz ma.
              Dobrze, ze przynajmniej w swoim otoczeniu masz kogos, kto ci "bajdurzy" - non stop.
              Przed i po. I w miedzyczasie rowniez. "

              Hanni i pozniej placzesz w innych tematach,ze nikt ciebie nie bierze powaznie ??? Ze jest tu wielu ktorzy nie traktuja ciebie powaznie ???
              No , po takich wstawkach to sie nie dziwie
              • hanni Re: Podstawowe pytanie do hanni 29.08.11, 19:37
                pacanek_ten_prawdziwy napisała:

                (...)
                > Hmmmm......

                Musze przyznac ze bardzo rzadko mamy podobne spojrzenie na rozne sprawy i problemy , ale tym razem calkowicie sie z toba zgadzam pacanku.


                > A to to juz sa szczyty :
                > "nazimno napisał:
                > Stad bajdurzy bez sensu.
                > On tak juz ma.
                > Dobrze, ze przynajmniej w swoim otoczeniu masz kogos, kto ci "bajdurzy" - non s
                > top.
                > Przed i po. I w miedzyczasie rowniez. "

                I co wlasciwie ma byc z tymi "szczytami" pacanku?

                > Hanni i pozniej placzesz w innych tematach,ze nikt ciebie nie bierze powaznie ?

                Mozesz zatem wskazac miejsce, gdzie to ponoc "placze", "ze nikt" mnie "nie bierze powaznie"? W przeciwienstwie do realnego zycia, tutaj pacanku kazdy moze zweryfikowac prawdziwosc twoich wypowiedzi. Coraz czesciej o tym zapominasz.
                • nazimno .... jeden, wytlumacz pacankowi 30.08.11, 12:54
                  to twoje podle s...ynstwo na koncu postu, ktorego juz nie wymazesz, to wlasnie: (dfg)

                  I nie klam bezczelnie.
                  Bo, ze jestes prymitywem ( przyklad powyzej ), to nikt nie ma zadnych watpliwosci.

                  • nazimno o ten post chodzi: 30.08.11, 12:56

                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,128287403,128358567,mfg.html
                  • hanni Sam sie tlumacz pacankowi - jak musisz 30.08.11, 13:18
                    nazimno napisał:

                    > to twoje podle s...ynstwo na koncu postu, ktorego juz nie wymazesz, to wlasnie:
                    > (dfg)
                    >
                    > bezczelnie.
                    > jestes prymitywem
                    > ci.

                    Bardziej dramatycznie juz nie potrafisz?

                    Przytoczysz tez ten twoj przezabawny kodeks "plucia", wedle ktorego kontrahentom wolno reagowac na twoje plucie wylacznie frazesami dozwolonymi przez ciebie?

                    Bo jak to jeszcze bylo - bluzganie to dla ciebie cos w rodzaju "pojedynku" :)

                    Jak sie postaram, to moze nawet znajde link do tego arcydziela.
                    • nazimno O taka reakcje mi chodzilo. 30.08.11, 13:44
                      Tracisz grunt. Tak wlasnie chcialem.

                      Problem polega na tym, ze ciagle jeszcze liczysz na to, ze oni nie wiedza, co oznacza (dfg),
                      ile razy zastosowales te chamska obelge, wobec kogo to zrobiles, no i na koniec,
                      jakie stosujesz metody kamuflazu swojej ewidentnie przyziemnej mentalnosci.

                      Na szczescie wszystko wyplywa na wierzch.
                      To, co napisalem na twoj temat nie wymaga zadnych uzupelnien.
                      Opisalem jedynie stan faktyczny.


                      • hanni No to chyba swietnie, nie? 30.08.11, 13:53
                        nazimno napisał:

                        > Tracisz grunt. Tak wlasnie chcialem.
                        > Na szczescie wszystko wyplywa na wierzch.

                        Zagoniles mnie w kozi rog. Sam juz nie wiem, co robic. Jestes po prostu swietny.
                        A najlepsze jest to, ze nawet "wszystko wyplywa na wierzch" :)

                        P.S. To rzucisz ten twoj kodeks plucia pospolitego, czy mam go wyszukac?
                        Zastrzegam, ze nie za bardzo mi sie chce.
                        • nazimno ...pajac sie jeszcze bardziej osmiesza... 30.08.11, 13:57
                          Zgodnie z oczekiwaneim.

                          • hanni Najwazniejsze, ze "wszystko wyplywa na wierzch" 30.08.11, 14:08
                            I to tylko dzieki temu, ze jestes tak niesamowicie swietny.

                            Zadowolony juz, czy masz zamiar jeszcze dlugo smecic?
                            • nazimno Epikryza. 30.08.11, 14:31
                              Ja ZAWSZE pisze TEKSTEM OTWARTYM i podtrzymuje wlasne zdanie.
                              Nic nie musi wyplywac. Wszystko jest od poczatku jasne i dosadne.

                              Natomiast ty, tchorzliwy pajacu, czaisz sie za skrotami (dfg) i wydaje cie sie, ze
                              osiagasz szczyty umiejetnosci polemicznych.

                              Zadowolony jestem z tego, ze nie potrafisz sie powstrzymac od
                              wynicowania swojej mentalnosci na strone rzeczywista,
                              sadzac jednoczesnie, ze robisz to w sposob tak przemyslany,
                              ze postronny obserwator nie zorientuje sie, o co chodzi.

                              No i glupio ci to wychodzi.
                              Jaki pan taki kram.
                              • hanni Miejmy nadzieje, ze to rzeczywiscie koniec 30.08.11, 14:46
                                nazimno napisał:

                                > Ja ZAWSZE pisze TEKSTEM OTWARTYM i podtrzymuje wlasne zdanie.
                                > Nic nie musi wyplywac.

                                Szkoda tylko, ze ciagle wyplylwa: twoja glupota i chamstwo.

                                • nazimno Pamietaj, wynicowales sie. 30.08.11, 15:07
                                  Wszyscy ocenia adekwatnie twoja rzeczywista mentalnosc.
                                  A najbardziej wsciekasz sie z bardzo prozaicznego powodu.
                                  Z tego mianowicie, ze nie mozesz juz zaslaniac sie "kultura dyskusji".
                                  Szmaciana kurtynka opadla.
                                  I juz tego nie odkrecisz, pajacu.

                                  • hanni O kurcze, to jednak jeszcze nie koniec. 30.08.11, 15:14
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka