Dodaj do ulubionych

Jazda na zderzaku

02.04.12, 10:44
Zauważyłam, że wielu kierowców namiętnie trzyma się zderzaka samochodu jadącego przed nimi, zapominając o czym takim jak bezpieczna odległość.
Dziś miałam takiego "wielbiciela" na autostradzie A4. Zauważyłam już dużo wcześniej, że kolega jest chyba pasjonatem gry w szachy, bo przeskakiwał z pasa na pas niczym rasowy skoczek. Zajeżdzał drogę, przecinała ciągłą - generalnie spieszyło się chłopakowi bardzo. Jechał samochodem z logo jakieś firmy, więc zakładam, że był przedstawicielem handlowym.
Ale ad rem.
Kierowca jadący sąsiednim pasem zasygnalizował zmianę pasa ruchu i zaczął wjeżdzać na mój pas. Lekko przyhamowałam, żeby uniknąć kolizji. "Glonojad" zaczął w tym momencie trąbić i pokazywać przyjazne gesty w moją stronę operując środkowym palcem. Po pewnym czasie wyprzedził mnie i zahamował praktycznie "do zera". Cudem uniknęłam wjechania mu w zacny kuper. Spotkaliśmy się na najbliższej stacji benzynowej, gdzie "miszcz" próbowała nawiązać kontakt słowny.
Próba zakończyła się fiaskiem - nie bylismy kompatybilni.
Już raz miałam wątpliwą przyjemność spotkania się z tym młodzieńcem w tych samych okolicach i w tym samym czasie. Domyślam się zatem, że to jego stała trasa do pracy.
Moim zdaniem stanowi realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego, a jego "akcja" dydaktyczna z zajechaniem mi drogi plus poziom konwersacji nie pozostawia złudzeń - gość ma poważne zaburzenia emocjonalne i nie kieruje się zdrowym rozsądkiem.
Czy nakręcenie jego "wyczynów" kamerą samochodową i przekazanie policji może przynieść jakiś skutek ?

Trzy lata temu zginął w wypadku mój przyjaciel. Wjechał w niego facet na "późnym pomarańczowym" i jestem wybitnie wyczulona na tego typu kierowców.

Pozdrawiam i szerokości życzę :-)
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: Jazda na zderzaku 02.04.12, 10:55
      Najgorsze jest to, ze proba dzwonienia na policje jest bezcelowa. O ile nie dojdzie do wypadku, nie doczekasz sie interwencji. Dowiesz sie zas zapewne o braku wolnych radiowozow. Sa bowiem zajete sprzataniem po innym takim debilu...
    • nazimno Tu jest wyjasnienie... 02.04.12, 11:07

      forum.gazeta.pl/forum/w,510,134646032,134780783,Poniewaz_durnie_nie_potrafia_liczyc_.html
      • nazimno Przenies do ->> "Jazda na zderzaku" 02.04.12, 11:08
        Tyle.
    • qqbek Że tak zapytam... 02.04.12, 11:27
      ...biała Śkoda Octavia (jedynka, Tour)?
      Jeśli tak, to też miałem przyjemność z tym pacanem :)
      Wpienił się, bo jadąc 145-150km/h wyprzedzałem cały szereg ciężarówek i nie miałem mu jak zjechać. A jemu spieszyło się bardziej niż moje typowe "5-10 ponad przepisy".
      Dwa metry za mną, 150km/h i klakson w ruchu.
      Jak w końcu wyprzedziłem i zjechałem na prawy, zrównał się ze mną i udawał, że mnie chce z drogi zepchnąć.
      Kretyn skończony.
      • nazimno Przyczyna wypadkow jest w 99.999% glupota. 02.04.12, 11:38
        Lepszym zdecydowanie slowem jest idiota lub duren.

        Idioci staja sie idiotami wzorcowymi na ich wlasne zyczenie, co zreszta staraja sie
        demonstarcyjnie pokazywac.

        Ciekawe, ze pododbne zjawiska wystepuje w polityce, ale malo kto zwraca na to uwage.

        Mozna nawet powiedziec, ze im bardziej perfekcyjny idiota, tym bardziej atrakcyjna
        kariere sobie wywalczy. Na drodze konczy sie to na czolowce, na drzewie lub w rowie.
        W polityce, wrecz przeciwnie, dostepuje sie najsmakowitszych zaszczytow.

      • emes-nju Re: Że tak zapytam... 02.04.12, 12:09
        qqbek napisał:

        > Wpienił się, bo jadąc 145-150km/h wyprzedzałem cały szereg ciężarówek i nie
        > miałem mu jak zjechać. (...)
        > Dwa metry za mną, 150km/h i klakson w ruchu.

        Mam doskonala metoda na takich typkow.

        W sytuacji jaka opisales powyzej, oprocz prob dematerializacji, mam do wyboru:

        1. jechac jak jechalem z "wyjcem" na ogonie (wymaga silnych nerwow i moze skonczyc sie "nauczka" ze strony "wyjca"
        2. przyspieszyc z "wyjcem" na ogolnie (nie widze powodu jezeli jade w okolicach predkosci dopuszczalnej)
        3. albo...

        No wlasnie :D Albo zdjac noge z gazu, wlaczyc prawy kierunek i zrobic to, czego "wyjec" sobie zyczy - ustapic mu drogi w najbezpieczniejszy sposob czyli przerywajac manewr i wracajac na prawy pas ZA wyprzedzanymi przed chwila autami.

        Trzeba tylko potem uwazac, zeby sie z "wyjcem" nie spotkac na tej samej stacji benzynowej :P
        • nazimno Z USA mozesz sobie zamowic... 02.04.12, 12:16
          sztuczny plyn skunksowy (smierdzi jak cholera!!!).

          Pozostaje wykonanie odseparowanego tylnego spryskiwacza skierowanego tak, aby
          nie spryskac siebie samego.

          Jezeli nawet facecik wjedzie ba stacje benzynowa, to go ochrona przepedzi.

        • qqbek Re: Że tak zapytam... 02.04.12, 12:38
          emes-nju napisał:

          > W sytuacji jaka opisales powyzej, oprocz prob dematerializacji, mam do wyboru:
          >
          > 1. jechac jak jechalem z "wyjcem" na ogonie (wymaga silnych nerwow i moze skonc
          > zyc sie "nauczka" ze strony "wyjca"

          Tak też zrobiłem.

          > 2. przyspieszyc z "wyjcem" na ogolnie (nie widze powodu jezeli jade w okolicach
          > predkosci dopuszczalnej)

          Nie widziałem powodów. Jechałem już i tak trochę "ponad przepisy".

          > 3. albo...
          >
          > No wlasnie :D Albo zdjac noge z gazu, wlaczyc prawy kierunek i zrobic to, czego
          > "wyjec" sobie zyczy - ustapic mu drogi w najbezpieczniejszy sposob czyli przer
          > ywajac manewr i wracajac na prawy pas ZA wyprzedzanymi przed chwila autami.

          Jadę 150km/h na prawym pasie banda Litwinów i Polaków w 30-tonowych zestawach bawi się w jazdę w kolumnie z prędkością 85km/h. Nie ma siły, żebym się wcisnął, jeżeli hamowania nie zacznę jeszcze na swoim pasie, bo odstępy między ciężarówkami góra 10-12m. A z idiotą na zderzaku nie będę przecież hamował. Jeżeli jadę 150, a oni niespełna 90, to na kilku metrach nie wyhamuje i wpierniczę się takiemu pod naczepę. Ledwo się zrobiło miejsce, to go puściłem. A i tak mu tego było mało.

          > Trzeba tylko potem uwazac, zeby sie z "wyjcem" nie spotkac na tej samej stacji
          > benzynowej :P

          Uważać?
          Ja żałowałem, że pacana nie spotkałem.
          Spróbowałby kmiotek coś pyskować, to bym mu wytłumaczył (w razie konieczności na migi i w klopie, bo tam kamer nie ma).
          • emes-nju Re: Że tak zapytam... 02.04.12, 12:45
            qqbek napisał:

            > z idiotą na zderzaku nie będę przecież hamował.

            Absolutnie nie wolno hamowac! Noga z gazu, prawy kierunek i czekamy az nasza predkosc spadnie do predkosci wyprzedzanych aut.

            To 100% bezpieczna i skuteczna metoda. I wielokrotnie przeze mnie sprawdzana. Mina tego, komu w ten sposob "ustepujemy" jest bezcenna :D
        • klemens1 wybieram bramkę nr 3 02.04.12, 14:23
          > 3. albo...
          >
          > No wlasnie :D Albo zdjac noge z gazu, wlaczyc prawy kierunek i zrobic to, czego
          > "wyjec" sobie zyczy - ustapic mu drogi w najbezpieczniejszy sposob czyli przer
          > ywajac manewr i wracajac na prawy pas ZA wyprzedzanymi przed chwila autami.

          Zauważyłem że gdy dojeżdża do następnych pojazdów, jakoś nawet większą odległość od nich utrzymuje.
          • nazimno Oooo, powstaje jednak nowa cywilizacja. 02.04.12, 14:35
            cytuje:
            > Zauważyłem że gdy dojeżdża do następnych pojazdów, jakoś nawet większą odległoś
            > ć od nich utrzymuje.

            Tak rozpoczyna sie rozwoj cywilizacyjny, gdy pojedyncza komorka (zespol komorek)
            zaczyna wnioskowac co do odleglosci od poprzednika.
            To pozytywny symptom.

        • pejotpe4 Re: Że tak zapytam... 02.04.12, 20:30
          Można też delikatnie nacisnąć pedał hamulca (tylko na tyle, by zaświeciły się światła stopu, a nie ropocząć hamowania) i obserwować wzorcową definicją słowa "panika". Jeśli chodzi o próbę "pouczania", to wożę ze sobą włączoną kamerę, z której film byłby ciekawym dowodem.
          Co do spotykania się na stacji: proszę bardzo - jestem duży, brzydki i zły (a także chętnie zgarnę odszkodowanie, za próbę pobicia)...
          • superjazda-blogspot Re: Że tak zapytam... 02.04.12, 21:33
            pejotpe4 napisał:

            > Można też delikatnie nacisnąć pedał hamulca (tylko na tyle, by zaświeciły się ś
            > wiatła stopu, a nie ropocząć hamowania) i obserwować wzorcową definicją słowa "
            > panika".

            Próby odpłacania agresją za agresję, czyli - świecenie światłami stop, pryskanie za siebie spryskiwaczem do szyby itp. to działania o takim samym charakterze, jak "pouczanie" w wykonaniu tego człowieka.

            Jedynym rozsądnym działaniem jest jechać swoim tempem, ewentualnie zwiększyć odstęp przed sobą, żeby mieć czas na myślenie i reakcję za człowieka jadącego za nami, a przy pierwszej sposobności - zjechać na prawy pas i pozwolić mu jechać jak najdalej. Im bardziej wyraźnie reagujemy na zachowania agresywnego kierowcy, tym bardziej prowokujemy go do kontynuowania ich. Najlepiej zachowywać się neutralnie i nie robić niczego ryzykownego, bo zmienimy zagrożenie potencjalne w realne.

            Jeszcze lepszym rozwiązaniem jest zauważyć takiego kierowcę w lusterku na tyle wcześnie, żeby nie zacząć wyprzedzania ciężarówek przed nim. Potem wystarczy zostać na prawym pasie chwilę dłużej, żeby pojechał sobie przodem.

            Co do wyciągania konsekwencji, moim zdaniem najskuteczniej byłoby zadzwonić do firmy, która zatrudnia tego człowieka, podać jego numer rejestracyjny ii powiedzieć, co robi na drodze.
            • pejotpe4 Re: Że tak zapytam... 02.04.12, 22:21
              Nie jestem lewopasmowcem - wyprzedzam i zmykam na prawy pas, ale jeśli ktoś ma chęć się zabić, bo jedzie dwa metry za moim zderzakiem przy 140-150km/h, to wolę dać mu szansę na przemyślenie swojej głupoty bez hamowania niż mieć go w kufrze, jak rzeczywiście będę musiał przyhamować. Widziałem już kilka poważnych wypadków (mniej więcej raz na tydzień widzę efekty braku zachowania odległości w postaci "stonogi" z kilku aut, z których co najmniej jedno wpindoliło się w kolejne i potem poszło jak domino) i najczęściej problemem było przecenienie własnych umiejętności na drodze...
            • rapid130 Re: Że tak zapytam... 03.04.12, 19:42
              Pierwszą rzeczą, którą robię, gdy przestaję widzieć tablicę rejestracyjną i reflektory jadącego za mną, jest wypracowanie podwójnego odstępu z przodu. Dla mnie i dla niego.
        • 0rwell Proszę - proszę... 04.04.12, 16:32
          emes-nju napisał:
          > Mam doskonala metoda na takich typkow.

          > zdjac noge z gazu, wlaczyc prawy kierunek i zrobic to, czego
          > "wyjec" sobie zyczy - ustapic mu drogi w najbezpieczniejszy sposob czyli przer
          > ywajac manewr i wracajac na prawy pas ZA wyprzedzanymi przed chwila autami.

          > Absolutnie nie wolno hamowac! Noga z gazu, prawy kierunek i czekamy az nasza pr
          > edkosc spadnie do predkosci wyprzedzanych aut.
          >
          > To 100% bezpieczna i skuteczna metoda. I wielokrotnie przeze mnie sprawdzana. M
          > ina tego, komu w ten sposob "ustepujemy" jest bezcenna :D

          Skąd ty wziąłeś tę metodę?
          Kiedy pisałem o o awangardowym zdjeciu nogi z gazu:

          forum.gazeta.pl/forum/w,510,126713633,126717653,Re_Typowe_na_autostradzie_.html
          forum.gazeta.pl/forum/w,510,126713633,127795230,Re_Typowe_na_autostradzie_.html
          Jakoś tego nie komentowałeś.
          Może akurat tamten temat cię ominął, ale nie przypominam sobie
          żebyś kiedykolwiek chwalił się takim sposobem odpowiedzi na drogowe bezmóżdże.

          Poza tym częściowo pisałem o tym tu i tu:

          forum.gazeta.pl/forum/w,510,111432682,111434165,Re_Noga_z_gazu_.html
          forum.gazeta.pl/forum/w,510,118158594,118221265,Re_bandyci_na_forum_.html
          i mimo ze w tych tematach się udzielałeś, to, choć oczywiście nie musiałeś, nie odniosłeś się do moich pomysłów.

          Czyż jest tak, że postanowiłeś je wypróbować i okazały się warte praktykowania?
          Czy po prostu wpadłes na to niezaleznie ode mnie?
          Mam nadzieję że nie jestem zbyt złośliwy.

          Ja to stosuje tylko na drogach dwukierunkowych, bo na jednokierunkowych po prostu dużo roztropniej jest zapobiegać takim sytuajom, puszczając zwyczajnie bydło przodem.
      • dinse Re: Że tak zapytam... 02.04.12, 13:22
        qqbek napisał:

        ...biała Śkoda Octavia (jedynka, Tour)?

        Biały był na bank i raczej z takich "małych" :-)
        Jak znów się pojawi w polu rażenia, to przylukam jaka marka i dam Ci znać :-)
    • bimota Re: Jazda na zderzaku 02.04.12, 21:49
      Proowac mozesz... A skoro spotkaliscie sie na stacji, to tam chyba jest monitoring...

      No i jednak warto zapamietac marke, a nawet nr rej... :)
      • qqbek Re: Jazda na zderzaku 02.04.12, 22:11
        bimota napisał:

        > Proowac mozesz... A skoro spotkaliscie sie na stacji, to tam chyba jest monitor
        > ing...

        Poza toaletą... co już sugerowałem autorowi wątku :)

        > No i jednak warto zapamietac marke, a nawet nr rej... :)

        U mnie biała Octavia Tour (czyli jedynka z nowszej produkcji). Numeru niestety nie zapamiętałem (trochę nerwowo było, jak zjechałem na prawy pas i nagle, przy 150km/h widzę, jak burak na mój pas wjeżdża trąbiąc przy tym nadal).
        • qqbek wróć! 02.04.12, 22:15
          znów traktuję wszystkich kierujących zbyt pochopnie... powinno być "autorce wątku"... tak więc trochę inaczej wygląda sprawa "dogadania sprawy w toalecie" (no, ale kobiety różne rzeczy ze sobą wożą... to gaz pieprzowy, to paralizator... trzeba czasem wypróbować takie cacko:)
          • dinse Re: wróć! 02.04.12, 22:55
            qqbek napisał:

            znów traktuję wszystkich kierujących zbyt pochopnie... powinno być "autorce wątku"... tak więc trochę inaczej wygląda sprawa "dogadania sprawy w toalecie" (no, ale kobiety różne rzeczy ze sobą wożą... to gaz pieprzowy, to paralizator... trzeba czasem wypróbować takie cacko:)

            Niedawno musiałam wymontować akumulator i od tego czasu wożę ze sobą komplet kluczy.
            No w sumie, to jakiś potężniejszy "francuz" mógłby "przypadkiem" wypaść mi z ręki wprost na stopę kolegi - glonojada.
            Kobiety są przecież takie niezdarne :-)


            • qqbek Re: wróć! 02.04.12, 23:26
              dinse napisał:

              > No w sumie, to jakiś potężniejszy "francuz" mógłby "przypadkiem" wypaść mi z rę
              > ki wprost na stopę kolegi - glonojada.
              > Kobiety są przecież takie niezdarne :-)

              Mam nadzieję, że mówimy o tym samym "glonojadzie" (a wiele na to wskazuje).
              Ja mógłbym z nim bardziej po męsku wtedy pogadać (obudził mi tym trąbieniem 3-miesięczną córkę)... może i nie niezdarnie, ale z całą pewnością po tatusiowo-wkurzonemu bym pogadał:)
              A już po tym chamskim zjeżdżaniu na mój pas, gdy obaj bardziej pędziliśmy niźli jechaliśmy, to byłem gotów gnoja na kawałki rozszarpać.
              G. mnie obchodzi wynik jakiegoś "pechowca" (przedstawiciela handlowego)... mnie obchodzi mój zacny zad i moja rodzina. A te wartości dureń ten naraził na szwank.

              Ach- to z miesiąc temu było... od tamtej pory zaopatrzyłem się w rejestrator video.

              Lepiej jednak, by go "niezdarna" kobieta dopadła... lepiej dla niego.
    • mariner4 Trzeba dotknąć na chwilę pedału hamulca 04.04.12, 08:54
      tylko tak, aby się stop zapalił. Pomaga.
      Kiedyś baran jadący tak za mną, zimą, po oblodzonej ulicy wpadł w poślizg i ledwo opanował auto.
      M.
      • emes-nju Re: Trzeba dotknąć na chwilę pedału hamulca 04.04.12, 09:11
        To co napisales o poslizgu "popedzacza" swiadczy o tym, ze nie jest to dobra metoda.

        Zdaje sobie sprawe, ze jadacy na ogonie to pirat niegodzien miana czlowieka, ktos, kto jezeli nie zginie na wysepce, powinien poniesc wszelkie inne konsekwencje. Ale jak taki ktos wpadnie w poslizg, to poszkodowani moga byc niewinni (niewinni w tym momencie - w Polsce nie ma kierowcow bez winy).
        • nazimno Zasada: 04.04.12, 09:42
          zawsze puszczam idiotow do przodu.

          Sa pewne sytuacje, gdy moge ich zostawic za soba.
          I wtedy to robie.
          Byle dalej od durnia.

        • pejotpe4 Re: Trzeba dotknąć na chwilę pedału hamulca 04.04.12, 09:53
          Lepiej on niż ja... Kilka lat temu musiałem zahamować - całkiem zdecydowanie, chociaż jeszcze nie awaryjnie, na DK5, ponieważ przede mną wydarzył się wypadek. Ja wyhamowałem bezpiecznie, "glonojad" za mną wybrał rów zamiast mojego zderzaka (szczęśliwie dla mnie, bardziej pechowo dla niego). Gdyby zostawił chociaż te 8 metrów za moim zderzakiem też by dał radę wyhamować...
          Mój szwagier nie ma takiego szczęscia i w ciągu trzech lat stracił dwa samochody (w sumie trzy zderzenia, w tym jedno z ciężarówką, bo gość nie zauważył czerwonego światła i ogonka aut czekających przed skrzyżowaniem)...
          • nazimno 8 metrow ? 04.04.12, 09:57
            Jechales 32 km/h na DK5 ?

            • pejotpe4 Re: 8 metrow ? 04.04.12, 10:30
              Widziałem ten wypadek, więc zwolniłem, potem się zatrzymałem (i tak pasy były zablokowane, dodatkowo na drodze trwały roboty) - nawet te 30km/h do zera może zakoczyć, jak się jedzie metr czy dwa za następnym pojazdem. Swoją drogą średnia "na trasie" po polskich drogach wychodzi mi ok 65km/h (a trasa Wroclaw-Warszawa w ciągu dnia to ok. 8 godzin - niecałe 350km) - średnia coś ponad 40km/h...
              • nazimno Wiec "sie jedzie" ... 04.04.12, 10:41
                "jak się jedzie metr czy dwa za następnym pojazdem."
                I pewnie dalej sie bedzie tak jezdzic.
        • mariner4 Nie było moim zamiarem 04.04.12, 10:06
          narazić tego kierowcy. Ale to jest dobra metoda, kiedy klient się zbliża i błyska światłami.
          Stosuję to w ostateczności.
          M.
        • klemens1 Re: Trzeba dotknąć na chwilę pedału hamulca 04.04.12, 22:18
          > To co napisales o poslizgu "popedzacza" swiadczy o tym, ze nie jest to dobra me
          > toda.

          Podstawa to naprawdę lekkie zahamowanie. Na tyle lekkie żeby frustrat z tyłu nie musiał panikować, ale jednak żeby sobie uświadomił "co by było gdyby ten przede mną naprawdę musiał zahamować". Potwierdzam - to działa, żadnych poślizgów w wykonaniu frustrata nie zanotowałem, natomiast zwiększenie przez niego dystansu od mojego zderzaka - jak najbardziej.
          Raz jeden spotkałem na tyle tępego kierowcę, że mimo przyhamowań nadal jechał blisko. Gdy mnie wyprzedził, popędził ok. 160-180 przed siebie. I tak go w końcu wyprzedziłem, bo przystopował go ktoś wolniejszy na lewym pasie, a ja obu minąłem prawym - później obaj zostali na światłach. Typowy "miszcz prostej".
          • nazimno Sadzisz, ze "taki ktos" ma swiadomosc??? 05.04.12, 10:23
            """
            "Na tyle lekkie żeby frustrat z tyłu nie musiał panikować, ale jednak żeby sobie uświadomił "co by było gdyby ten przede mną naprawdę musiał zahamować".

            """
            PS
            To cud, jesli ma.
            • klemens1 Re: Sadzisz, ze "taki ktos" ma swiadomosc??? 06.04.12, 15:22
              nazimno napisał:

              > """
              > "Na tyle lekkie żeby frustrat z tyłu nie musiał panikować, ale jednak żeby sobi
              > e uświadomił "co by było gdyby ten przede mną naprawdę musiał zahamować".
              >
              > """
              > PS
              > To cud, jesli ma.

              Faktycznie, być może jest to po prostu reakcja instynktowna z jego strony.
    • piotr33k2 Re: Jazda na zderzaku 04.04.12, 10:44
      nie rozumiem , jak autor watku ma to nagrane kiedy ten debil chciał go po wyprzedzeniu zepchnac do rowu czy nagle specjalnie hamował ze nie przekazał tego nagrania najblizszemu patrolowi czu tez nawet pozniej na jakims komisariacie . w takim przypadku musza zareagowac bo to juz nie jest zwykłe nawet niebezpieczne wykroczenie drogowe tylko podpada pod kodeks karny za działanie z premedytacją zagrażajace zdrowiu i życiu ,tym bardziej ze jest nagranie sa numery tego debila i wszystko jasne ,trzeba tylko sie zdobyc i to zrobic a nie tolerowac i tylko plakac na necie ,a jak juz tylko na necie to pusc to nagarnie a policja same sie nim zainteresuje z mocy prawa tak jak juz w podobnych przypadkach .chyba ze coś pomyliłem i nie ma takiego nagrania .
    • man_sapiens Re: Jazda na zderzaku 05.04.12, 23:42
      W Austrii i w Niemczech gdzieś tak 10 lat temu policzono, że 60% wypadków na autostradach spowodowane jest zbyt małym odstępem. Jeżeli w tych krajach nie trzyma się odstępu 2 sekund od poprzednika, to kara jest słona. Np. w Niemczech przy prędkości >80km/h i odstępie 0,5 sekundy to będzie 160€. Policja jest tam bardzo na to wyczulona i skutek jest taki, że ilość tych wypadków wyraźnie zmalała. W obu krajach spotyka się na autostradach specjalne radary ("Abstandsblitzer") rejestrujące jadących "na ogonie".
      Czasami wystarczy włączyć na chwilę spryskiwacz, żeby taki otrzeźwiał.
      • piotr33k2 Re: Jazda na zderzaku 06.04.12, 00:39
        u nas odstepu przynajmniej nie na autostradach nie sposób zachowac bo jak zrobisz jaki taki odstep to zaraz jakis debil z tuły cię wyprzedza i sie wciska przed nos zadowolony i dumny że wyprzedzil chociaz jeden samochód .taka kultura tak nacja .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka