rekrut1
14.07.12, 22:26
Miałem przyjemność gościć kuzynostwo z Australii.On przebywał kilka miesięcy w Polsce. Ona była tylko kila dni (przejazdem).
Podczas pożegnalnej kolacji zaczęliśmy rozmawiać o naszym pięknym kraju(to ich słowa),co się im najbardziej podobało,co zrobiło na nich największe wrażenie.Podobało im się wiele natomiast największe wrażenie,niestety negatywne(ku mojej nie kłamanej"rozpaczy") zrobili na nich nasi kierowcy. Tu cytat " brawurowa wyjątkowo szybka jazda,nieprzestrzeganie przepisów a zwłaszcza lekkomyślne zachowania na drodze".
Kuzyn z racji wykonywanej pracy sporo jeździł wynajętym samochodem,jego żona jako pasażer kilkaset kilometrów.
Podstawowe zarzuty to - szybkość,szybkość(celowa powtórka dla podkreślenia),"samobójcze" wyprzedzanie na trzeciego,nieprzestrzeganie ciągłej linii(innych znaków też),jazda na czerwonym świetle i "wolna amerykanka" w korkach.
Ogólne podsumowanie - u nas (w Australii) jedna trzecia z nich(kierowców) chodziła by pieszo bo prawko stracili by po trzech dniach.
No cóż kolacja z drinkami nie sprzyja zbyt szczegółowym i dociekliwym rozważaniom na temat utraty PJ nie mniej byłem zdruzgotany,mam troszkę inne wyobrażenie o naszych(kierowców) poczynaniach na drodze jednak ta "swobodna" krytyka dała mi troszkę do myślenia.
Wiem, może to niezbyt miarodajna opinia ale zawsze...........
Pozdr.