Dodaj do ulubionych

Wyprzedzanie rowerzysty... Hm...

27.04.13, 14:53
Rowerzysci, moim zdaniem slusznie, domagaja sie wyprzedzania ich w nieco wiekszej odleglosci niz grubosc lakieru. Wobec tego jesli na normalnej polskiej szosie ulicy rowerzysta zajmuje jedyny pas ruchu, traktuje go jak pojazd i nie probuje sprawdzic czy jakos pomiescimy sie. Podobne zachowanie staje sie w okolicach przeze mnie zamieszkiwanych standardem. I dobrze.

Dzis jednak pewien rowerzysta sklonil mnie do glebszego zastanowienia. Albo byl to idiota, godny Nagrody Darwina i naturalnie pomstowania na zlego slowianskiego kierowce, ktory zabil, albo mial w d..pie w jakiej odleglosci bedzie wyprzedzany. Skad przemyslenia? Otoz jechalem sobie szosa. W koncu dojechalem do skrzyzowania z sygnalizacja, a wobec tego, ze mialem zielone po prostu sobie jechalem. Z prawej czail sie do skretu pode mnie rowerzysta. Spojrzal mi gleboko w oczy i... wjechal powolutku dokladnie pode mnie. No coz, van, ktorym jechalem ma 2 metry szerokosci, BEZ LUSTER, zrobilo sie wiec ciasno. Z przeciwka ruch ciagly. Ja, jak pirat, jechalem 50 km/h. Na hamowanie czy nawet trabienie (z reszta po co - wszak widzial mnie chyba) czasu brak.

No coz. Zmiescilismy sie, choc pan rowerzysta, zapewne poczul smagniecie wichura wywolana lusterkiem zatrzymal sie, opierajac prawa noge o chodnik. Ja zawartosc majtek dowiozlem na miejsce. Kierowca z przeciwka rowniez i to jemu zawdziecza zdrowie rowerzysta i zapewne ja. Widzac co sie dzieje odbil w prawo na pobocze.

To nie jest pierwsza taka sytuacja, gdy rowerzysta sam siebie traktuje jako pojazd nie charakteryzujacy sie szerokoscia. Ale dopiero pranie gaci sklonilo mnie do zastanowienia na tym czy to debile, czy nie uwazaja, ze odstep ma znaczenie...
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 27.04.13, 16:22
      Ciesz się, że nie było to przy "bezpiecznym betonie" w osi jezdni. Skończyłoby się "bezpieczną kraksą"...
      • tomek854 Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 27.04.13, 23:50
        Oczywiście, bo jakby edek potrącił rowerzystę który na nim wymusił pierwszeństwo to by to była wina wysepki :)
        • babaqba Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 28.04.13, 01:57
          Jeśliby wysepka przeszkodziła w bezpiecznym ominięciu - to wtedy oczywiście masz rację. Wiem, że średniowieczna umysłowość naszych rodaków musi zawsze znaleźć żywego winnego, by było się na kim mścić i kogo ukarać. Niegdyś z braku laku oskarżano o wypadki różne zwierzęta, sądzono je i tracono. Wszystko musiało być czyjąć sprawką, czyjąś winą. Cywilizowani ludzie wiedzą, że prócz "sprawek" istnieją też wypadki, sploty okoliczności.

          Historyjka - jest tu u mnie wiele ścieżek rowerowych: jedna biegnie skrajem jezdni, jest na podwyższeniu, wykonana z cegieł (bo polski warchoł musiał coś zrobić głupio). Jechał sobie nią pan w tym samym kierunku co ja. Uliczka wąska, pełna przejść i wysepek więc osiągam na niej szalone 30 km/h. Wieczór, pusto. Tylko ja i pan rowerzysta. Nieoświetlony, ale to miasto, więc są latarnie. Doganiam pana i już miałem go mijać, gdy on smyk i skręcił w swoje lewo na przejście dla pieszych. Owysepkowane oczywiście jak trza i ozdobioone oślepiaczami, żeby kierowca nie miał za łatwo. Miałem akurat refleks pilota myśliwca i pan przeżył. Nawet nie trąbiłem i podejrzewam, że pan nie jest do dzisiaj świadom zajścia, bo nie odwrócił głowy. Pojechał dalej. Nie było świadków (pusto), gdybym go potrącił, to jak myślicie, jaki był by werdytk publisi?
          • agios_pneumatos Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 28.04.13, 09:48
            babaqba napisała:

            > Jeśliby wysepka przeszkodziła w bezpiecznym ominięciu - to wtedy oczywiście mas
            > z rację. Wiem, że średniowieczna umysłowość naszych rodaków musi zawsze znaleźć
            > żywego winnego, by było się na kim mścić i kogo ukarać.

            A powiadają, że waaaadza jest bezduszna. I bezosobowa.

            Niegdyś z braku laku o
            > skarżano o wypadki różne zwierzęta, sądzono je i tracono. Wszystko musiało być
            > czyjąć sprawką, czyjąś winą. Cywilizowani ludzie wiedzą, że prócz "sprawek" ist
            > nieją też wypadki, sploty okoliczności.
            >

            Nieprawda. Nazimno twierdzi, że uczestnicy wypadków, tudzież zdarzeń drogowych są idiotami. Bo gdyby nimi nie byli, to by przecież się nie rozbijali. Dotyczy to zarówno winnych, ja i poszkodowanych.

            Tu nie ma miejsca na inne czynniki.

            > Historyjka - jest tu u mnie wiele ścieżek rowerowych: jedna biegnie skrajem jez
            > dni, jest na podwyższeniu, wykonana z cegieł (bo polski warchoł musiał coś zrob
            > ić głupio). Jechał sobie nią pan w tym samym kierunku co ja. Uliczka wąska, peł
            > na przejść i wysepek więc osiągam na niej szalone 30 km/h. Wieczór, pusto. Tylk
            > o ja i pan rowerzysta. Nieoświetlony, ale to miasto, więc są latarnie. Doganiam
            > pana i już miałem go mijać, gdy on smyk i skręcił w swoje lewo na przejście dl
            > a pieszych. Owysepkowane oczywiście jak trza i ozdobioone oślepiaczami, żeby ki
            > erowca nie miał za łatwo. Miałem akurat refleks pilota myśliwca i pan przeżył.
            > Nawet nie trąbiłem i podejrzewam, że pan nie jest do dzisiaj świadom zajścia, b
            > o nie odwrócił głowy. Pojechał dalej. Nie było świadków (pusto), gdybym go potr
            > ącił, to jak myślicie, jaki był by werdytk publisi?

            Taki jak w każdym innym przypadku gdy rowerzysta zostaje rozjechany na przejściu, na którym (z tyłkiem na siodełku) nie powinien się był znajdować.
            • nazimno Nie uogolniaj. Ciebie to dotyczylo. 28.04.13, 10:23
              Tylko i wylacznie Ciebie.
              Jesli jednak czujesz swoja przynaleznosc do tej grupy, to wiele sie nie mylisz.

              Cyt:

              Nieprawda. Nazimno twierdzi, że uczestnicy wypadków, tudzież zdarzeń drogowych są idiotami. Bo gdyby nimi nie byli, to by przecież się nie rozbijali. Dotyczy to zarówno winnych, ja i poszkodowanych.
              • agios_pneumatos Re: Nie uogolniaj. Ciebie to dotyczylo. 28.04.13, 14:20
                nazimno napisał:

                > Tylko i wylacznie Ciebie.
                > Jesli jednak czujesz swoja przynaleznosc do tej grupy, to wiele sie nie mylisz.
                >
                > Cyt:
                >
                > Nieprawda. Nazimno twierdzi, że uczestnicy wypadków, tudzież zdarzeń drogowy
                > ch są idiotami. Bo gdyby nimi nie byli, to by przecież się nie rozbijali. Dotyc
                > zy to zarówno winnych, ja i poszkodowanych.
                >


                Zapomniałeś mi odpowiedzieć czy większą 'głupotą' jest uczestniczenie w wypadku, na który kierowca nie ma wpływu, czy też zarobienie mandatu, na co wpływ ma tylko kierowca.
                • nazimno Mogles zaniechac wyprzedzania. 29.04.13, 08:50
                  Miales wplyw - nie skorzystales.

                  Jazda ofensywna (w kazdych warunkach) konczy sie z duzym prawdopodobienstwem
                  wypadkiem. Wykonywanie manewrow, ktore nie sa calkiem jasne dla innych
                  - rowniez.

                  "Zarobienie mandatu" nie zawsze jest tozsame z wina placacego.
                  Czasem jest to bledna lub nawet naciagana ocena moralicjanta.
                  Czasem mandat dostaje sie wylacznie w wyniku polowania i wtedy jest
                  on wq...cy.

                  Polowanie mozna zawsze tak zorganizowac. aby dalo sie cos ustrzelic.
                  Czasem sukinsyn-mysliwy potrafi zanecic zwierzyne pokarmem,
                  aby potem do niej strzelac jak do tarczy, gdy pozywia sietym wlasnie pokarmem.
                  To sukinsynstwo.
                  Tyle.



                  • agios_pneumatos Re: Mogles zaniechac wyprzedzania. 29.04.13, 09:05
                    nazimno napisał:

                    > Miales wplyw - nie skorzystales.

                    No proszę. A przecież tu na forum lansuje się ideę 'płynności ruchu'.


                    >
                    > Jazda ofensywna (w kazdych warunkach) konczy sie z duzym prawdopodobienstwem
                    > wypadkiem. Wykonywanie manewrow, ktore nie sa calkiem jasne dla innych
                    > - rowniez.
                    >

                    Uff... przynajmniej zafrasowały cię terminy jazdy defensywnej. I oczywiście, jak na najmondrzejszego przystało, odpowiednio ukułeś termin 'jazdy ofensywnej', który wydaje się być przeciwieństwem 'jazdy defensywnej'. Tylko problem w tym, że jest to twój neologizm.


                    > "Zarobienie mandatu" nie zawsze jest tozsame z wina placacego.
                    > Czasem jest to bledna lub nawet naciagana ocena moralicjanta.
                    > Czasem mandat dostaje sie wylacznie w wyniku polowania i wtedy jest
                    > on wq...cy.

                    A to polowanie jest na podstawie jakich kryteriów? Koloru skóry czy fryzury?

                    Ponawiam pytanie: czy większy wpływ masz na niezarobienie mandatu jadąc za kierownicą swojego samochodu, czy też na kolizję gdzie nie masz wpływu na to czy ktoś ci wyjedzie na czołówkę, albo zajedzie drogę.

                    >
                    > Polowanie mozna zawsze tak zorganizowac. aby dalo sie cos ustrzelic.
                    > Czasem sukinsyn-mysliwy potrafi zanecic zwierzyne pokarmem,
                    > aby potem do niej strzelac jak do tarczy, gdy pozywia sietym wlasnie pokarmem.
                    > To sukinsynstwo.
                    > Tyle.
                    >
                    >
                    >

                    Wiemy, że tak jest w Niemczech. W Polsce tego nie widziałem.
                    • nazimno To nie moj klopot, ze nie rozumiesz, co sie do 29.04.13, 09:57
                      ciebie mowi.

                      Podstawowym jednak problemem jest twoje zakompleksienie, blokujace percepcje
                      w szerokim spektrum rozumienia czegokolwiek, a zdanie to o tobie ma tu coraz wiecej
                      osob.

                      Uzylem eufemizmu "jazda ofensywna", a powinienem byl jednak napisac:
                      jazda bezmozgowca, byloby zdecydowanie i adekwatnie. Plynnosc ruchu nie polega na
                      wspoludziale w powodowaniu wypadkow, aby blokowac potem ruch przez godzine,
                      powolujac sie na "plynnosc".

                      Co do sukinsynstwa w polowaniu na jelenia - twoj aparat percepcji tego tez nie jest w stanie
                      dostrzec, choc przyklady podawano tu wielokrotnie.
                      To tez nie moj problem.

                      I na koniec - jesli w Polsce czegos jeszcze nie widziales, to zbadaj wzrok, a
                      jeszcze lepiej - glowe, co juz od dawna ci sugeruje.







                      • klemens1 Re: To nie moj klopot, ze nie rozumiesz, co sie d 29.04.13, 12:22
                        > Podstawowym jednak problemem jest twoje zakompleksienie, blokujace percepcje
                        > w szerokim spektrum rozumienia czegokolwiek, a zdanie to o tobie ma tu coraz
                        > wiecej osob.

                        Dowód zakompleksienia i nierozumienia największego erudyty natymforumie jest już dawno dostępny publicznie.
                        Po spojrzeniu w streetview z podanego mu linka do obszaru zabudowanego ów stwierdził, że podający tego linka i twierdzący - zgodnie z prawdą - iż jest to obszar zabudowany, jest analfabetą. Wyjaśnienie takiego określenia to "a skąd miałem wiedzieć że to obszar zabudowany".

                        Czyli np. podajesz mu link z widokiem np. Berlina, ów stwierdza że jesteś analfabetą, no bo "skąd miał wiedzieć że to Berlin".
                        • nazimno To w sumie jego problem. 29.04.13, 12:29
                          Jesli wyciagnie rozsadne wnioski - ma szanse sie z tego wyleczyc.
                          Jesli nie wyciagnie - trudno, pozostanie przy tym.
                        • agios_pneumatos Re: To nie moj klopot, ze nie rozumiesz, co sie d 29.04.13, 15:51
                          klemens1 napisał:

                          > > Podstawowym jednak problemem jest twoje zakompleksienie, blokujace percep
                          > cje
                          > > w szerokim spektrum rozumienia czegokolwiek, a zdanie to o tobie ma tu co
                          > raz
                          > > wiecej osob.
                          >
                          > Dowód zakompleksienia i nierozumienia największego erudyty natymforumie jest ju
                          > ż dawno dostępny publicznie.

                          Szkoda tylko, że nie potrafiłeś go przedstawić samemu zainteresowanemu.

                          > Po spojrzeniu w streetview z podanego mu linka do obszaru zabudowanego ów stwie
                          > rdził, że podający tego linka i twierdzący - zgodnie z prawdą - iż jest to obsz
                          > ar zabudowany, jest analfabetą. Wyjaśnienie takiego określenia to "a skąd miałe
                          > m wiedzieć że to obszar zabudowany".
                          >

                          Leciało to tak:

                          klemens1 napisał:

                          > Co nie zmienia faktu, że sytuacja jest tak oczywista, że oznakowanie w wielu mi
                          > ejscach nie jest zgodne z prawem. Potwierdziła to policja w swoim raporcie, pot
                          > wierdza to metodyka ustanawiania ograniczeń (w skrócie "bo tak"). Potwierdza to
                          > ten las, obok którego jeżdżę często i ruch pieszo-rowerowy tam po prostu nie i
                          > stnieje:
                          > goo.gl/maps/V6RWM

                          Co ma las i ruch pieszo-rowerowy (lub jego brak) do ograniczenia do 60 km/h? Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany', ale jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?


                          Nie zapomnij, że do nazwania cię analfabetą (co jest wynikiem pisania rzeczy, których nie rozumiesz) skłoniły mnie wcześniejsze twoje wpisy. Np ten o 'rondzie jako zespole skrzyżowań', lub ten o profilu drogi.

                          To było piękne jak napisałem ci, że oznacza się go 1x2, 2x2 itd. Poddałeś to w wątpliwość. Dałem linka. Po tym jeszcze raz podważyłeś link (branżowy), po czym jakiś czas później z dumą stwierdziłeś, że 'wg ciebie najpierw powinno podać się ilość jezdni, a potem ilośc pasów'.

                          Jak zatem nazwać kogoś, kto nie rozumie co czyta?

                          Ja do tej pory czekam na rzeczony dowód mojego analfabetyzmu. Bo na razie jedynym jest nazwanie analfabetą ciebie.

                          Potem był jeszcze jeden ładny wpis:

                          > Dwa: zrozum, że nie każdy przejeżdża tamtą drogą 3 razy dziennie i nie każdy wie, że z
                          > a cztery slajdy dalej na street view jest koniec obszaru zabudowanego. Zatem di
                          > alektyka twoja polega na tym, że nie wiesz więcej niż interlokutor i próbujesz
                          > to wykorzystać. Ale po niewczasie.

                          Nie mam do ciebie pretensji że nie wiesz co jest 4 slajdy dalej - mam pretensję że się odzywasz chociaż nie wiesz jaka jest rzeczywistość


                          Czyli nie masz pretensji, że wypowiadam się na podstawie niepełnych informacji, które podajesz (wszak nie poszło o to ile i w którą stronę czeba przesuwać slajdów podczas każdej dyskusji - przecież nie polega ona na tym, żeby sprawdzać każdego), ale masz o to, że nie znam na pamięć oznakowania drogi znajdującej się 300km ode mnie. To jest rzeczywiście analfabetyzm. W opozycji do rozumienia tego co się czyta na temat przekroju (profilu) drogi.


                          > Czyli np. podajesz mu link z widokiem np. Berlina, ów stwierdza że jesteś analf
                          > abetą, no bo "skąd miał wiedzieć że to Berlin".

                          Jeśli podasz widok Berlina to pewnie tak. Ale jeśli podasz zdjęcie lasu to może być ciężko. No, ale to ten las jest w Berlinie przecież bo ty to wiesz. Zatem nie ma możliwości, żeby nie wiedzieli tego inni. A jeśli na podstawie koloru liści nie potrafią tego stwierdzić to są analfabetami. Na co są niezbite dowody. Ogólnie dostępne.
                          • klemens1 Re: To nie moj klopot, ze nie rozumiesz, co sie d 29.04.13, 17:06
                            Chciałeś dowód analfabetyzmu ...

                            > Nie mam do ciebie pretensji że nie wiesz co jest 4 slajdy dalej - mam pretensję
                            > że się odzywasz chociaż nie wiesz jaka jest rzeczywistość

                            >
                            > Czyli nie masz pretensji, że wypowiadam się na podstawie niepełnych informacji,

                            Właśnie o to mam pretensje, co wyraźnie napisałem: odzywasz chociaż nie wiesz jaka jest rzeczywistość.

                            > ale masz o to, że nie znam na pamięć oznakowania drogi znajdującej się
                            > 300km ode mnie.

                            O to właśnie nie mam, co wyraźnie napisałem: Nie mam do ciebie pretensji że nie wiesz co jest 4 slajdy dalej.

                            > To jest rzeczywiście analfabetyzm.

                            cnd.

                            I ciąg dalszy dowodu:

                            > > Czyli np. podajesz mu link z widokiem np. Berlina, ów stwierdza że jesteś
                            > analf
                            > > abetą, no bo "skąd miał wiedzieć że to Berlin".
                            >
                            > Jeśli podasz widok Berlina to pewnie tak. Ale jeśli podasz zdjęcie lasu to może
                            > być ciężko. No, ale to ten las jest w Berlinie przecież bo ty to wiesz. Zatem
                            > nie ma możliwości, żeby nie wiedzieli tego inni. A jeśli na podstawie koloru li
                            > ści nie potrafią tego stwierdzić to są analfabetami.

                            Są analfabetami, jeżeli twierdzą, że to nie jest Berlin, pomimo że nie mają informacji o tym czy jest czy nie. Jeżeli nic nie twierdzą, to jest ok.
                            Prościej już się nie da tego wytłumaczyć.

                            • agios_pneumatos Re: To nie moj klopot, ze nie rozumiesz, co sie d 29.04.13, 20:22
                              klemens1 napisał:

                              > Chciałeś dowód analfabetyzmu ...
                              >
                              > > Nie mam do ciebie pretensji że nie wiesz co jest 4 slajdy dalej - mam
                              > pretensję
                              > > że się odzywasz chociaż nie wiesz jaka jest rzeczywistość

                              > >
                              > > Czyli nie masz pretensji, że wypowiadam się na podstawie niepełnych infor
                              > macji,
                              >
                              > Właśnie o to mam pretensje, co wyraźnie napisałem: odzywasz chociaż nie wiesz j
                              > aka jest rzeczywistość.
                              >

                              Przecież nie miałeś pretensji, że ci uwierzyłem i nie sprawdzałem 4 slajdów dalej i dyskutowaliśmy o obrazie (rzeczywistości), który przedstawiłeś. Zdaje się, że podczas dyskusji jedna strona przekazuje informacje, obraz rzeczywistości i na tej podstawie się rozmawia. Ale ok - mój błąd, że założyłem, że piszesz prawdę i z sensem.


                              > > ale masz o to, że nie znam na pamięć oznakowania drogi znajdującej się
                              > > 300km ode mnie.
                              >
                              > O to właśnie nie mam, co wyraźnie napisałem: Nie mam do ciebie pretensji że nie
                              > wiesz co jest 4 slajdy dalej.
                              >

                              Tylko opieram się na tym co przedstawiłeś.



                              > > To jest rzeczywiście analfabetyzm.
                              >
                              > cnd.
                              >
                              > I ciąg dalszy dowodu:
                              >
                              > > > Czyli np. podajesz mu link z widokiem np. Berlina, ów stwierdza że
                              > jesteś
                              > > analf
                              > > > abetą, no bo "skąd miał wiedzieć że to Berlin".
                              > >
                              > > Jeśli podasz widok Berlina to pewnie tak. Ale jeśli podasz zdjęcie lasu t
                              > o może
                              > > być ciężko. No, ale to ten las jest w Berlinie przecież bo ty to wiesz. Z
                              > atem
                              > > nie ma możliwości, żeby nie wiedzieli tego inni. A jeśli na podstawie kol
                              > oru li
                              > > ści nie potrafią tego stwierdzić to są analfabetami.
                              >
                              > Są analfabetami, jeżeli twierdzą, że to nie jest Berlin, pomimo że nie mają inf
                              > ormacji o tym czy jest czy nie. Jeżeli nic nie twierdzą, to jest ok.
                              > Prościej już się nie da tego wytłumaczyć.
                              >

                              Jeżeli na zdjęciu lasu nie ma tablicy 'Berlin', lub jakiejkolwiek innej przesłanki, że jest to jakiekolwiek miasto, co więcej interlokutor pisze o lesie właśnie to to rzeczywiście jest analfabetyzm?

                              Mi się wydawało, że analfabetyzm to nieumiejętność czytania, bądź rozumienia tego co się czyta, nie zaś dyskusja o przedstawionej, zafałszowanej rzeczywistości.

                              Ale człowiek uczy się.
                              • klemens1 Re: To nie moj klopot, ze nie rozumiesz, co sie d 30.04.13, 10:14
                                > > Właśnie o to mam pretensje, co wyraźnie napisałem: odzywasz chociaż nie wiesz
                                > > jaka jest rzeczywistość.
                                > >
                                >
                                > Przecież nie miałeś pretensji, że ci uwierzyłem i nie sprawdzałem 4 slajdów dal
                                > ej i dyskutowaliśmy o obrazie (rzeczywistości), który przedstawiłeś.
                                > (...) Ale ok - mój błąd, że założyłem, że piszesz prawdę i z sensem.

                                Którego to założenia i uwierzenia efekt widać, a o co mam pretensje:
                                Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany', ale jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?
                                Zalinkowałem coś znając treść i napisałem prawdę.

                                > Jeżeli na zdjęciu lasu nie ma tablicy 'Berlin', lub jakiejkolwiek innej przesła
                                > nki, że jest to jakiekolwiek miasto, co więcej interlokutor pisze o lesie właśn
                                > ie to to rzeczywiście jest analfabetyzm?

                                Jeżeli ktoś pisze, że to Berlin i faktycznie jest to Berlin, to twierdzący to na pewno nie jest analfabetą. Analfabetą jest ten, kto nie rozumie że brak przesłanek umożliwiających ocenę ze zdjęcia nie upoważnia do wyrażania swojej opinii - czyli wnioskuje w sposób nielogiczny na zasadzie "nie wiem co to jest, ale twierdzę że to nie Berlin".

                                > Mi się wydawało, że analfabetyzm to nieumiejętność czytania, bądź rozumienia te
                                > go co się czyta, nie zaś dyskusja o przedstawionej, zafałszowanej rzeczywistośc
                                > i.

                                To o czym piszę to analfabetyzm funkcjonalny - taki analfabeta może umieć czytać i pisać.
                                Co do zafałszowania - gdzie je widziałeś? Zdjęcie było przerobione? Podane przeze mnie informacje były nieprawdziwe?

                                Sprawdźmy twoje zachowanie w praktyce.
                                Oto Warszawa:
                                https://img692.imageshack.us/img692/6048/wawah.png


                                • agios_pneumatos Re: To nie moj klopot, ze nie rozumiesz, co sie d 30.04.13, 11:21
                                  klemens1 napisał:


                                  >
                                  > Którego to założenia i uwierzenia efekt widać, a o co mam pretensje:
                                  > Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabudowany'
                                  > , ale jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?

                                  > Zalinkowałem coś znając treść i napisałem prawdę.
                                  >

                                  Tylko widzisz. Komunikacja polega na tym, że jest odbiorca i nadawca. Coś co jest znane nadawcy, bez przekazu nie jest znane odbiorcy. Zwłaszcza, jeśli ten pierwszy wcześniej strzelał babole, które podkopują prawdomówność i precyzję.

                                  > > Jeżeli na zdjęciu lasu nie ma tablicy 'Berlin', lub jakiejkolwiek innej p
                                  > rzesła
                                  > > nki, że jest to jakiekolwiek miasto, co więcej interlokutor pisze o lesie
                                  > właśn
                                  > > ie to to rzeczywiście jest analfabetyzm?
                                  >
                                  > Jeżeli ktoś pisze, że to Berlin i faktycznie jest to Berlin, to twierdzący to n
                                  > a pewno nie jest analfabetą. Analfabetą jest ten, kto nie rozumie że brak przes
                                  > łanek umożliwiających ocenę ze zdjęcia nie upoważnia do wyrażania swojej opinii
                                  > - czyli wnioskuje w sposób nielogiczny na zasadzie "nie wiem co to jest, ale t
                                  > wierdzę że to nie Berlin".
                                  >

                                  A jak po ocenie koloru liści stwierdzasz, że to jest Berlin, a nie np. Hamburg, Praga, lub Budapeszt? Bo to jest tu kluczowe.

                                  > > Mi się wydawało, że analfabetyzm to nieumiejętność czytania, bądź rozumie
                                  > nia te
                                  > > go co się czyta, nie zaś dyskusja o przedstawionej, zafałszowanej rzeczyw
                                  > istośc
                                  > > i.
                                  >
                                  > To o czym piszę to analfabetyzm funkcjonalny - taki analfabeta może umieć czyta
                                  > ć i pisać.
                                  > Co do zafałszowania - gdzie je widziałeś? Zdjęcie było przerobione? Podane prze
                                  > ze mnie informacje były nieprawdziwe?
                                  >

                                  Pół prawdy to całe kłamstwo.
                                  • klemens1 Re: To nie moj klopot, ze nie rozumiesz, co sie d 30.04.13, 17:30
                                    > > Którego to założenia i uwierzenia efekt widać, a o co mam pretensje:
                                    > > Czy może chciałeś zabłysnąć będąc przekonanym że jest tam 'teren zabud
                                    > owany'
                                    > > , ale jak na analfabetę przystało linkujesz coś nie znając treści?

                                    > > Zalinkowałem coś znając treść i napisałem prawdę.
                                    > >
                                    >
                                    > Tylko widzisz. Komunikacja polega na tym, że jest odbiorca i nadawca. Coś co je
                                    > st znane nadawcy, bez przekazu nie jest znane odbiorcy.

                                    Przekaz brzmiał "to jest obszar zabudowany". Przekaz był prawdziwy.
                                    Mimo to napisałeś głupotę.

                                    > A jak po ocenie koloru liści stwierdzasz, że to jest Berlin, a nie np. Hamburg,
                                    > Praga, lub Budapeszt? Bo to jest tu kluczowe.

                                    Do tej pory nie rozumiesz tego co z podziwu godną cierpliwością ci piszę?
                                    Jeżeli nie jestem w stanie stwierdzić, to się nie odzywam - tego jakże oczywistego algorytmu nie użyłeś.
                                    Nikt cię nie pytał czy zalinkowanym zdjęciu jest obszar zabudowany. Wyraziłeś nieproszony swoją zdanie bez informacji ją potwierdzających. Nie miałeś racji, a ja miałem rację. O co więc walczysz? Następny ze zdeptanym ego?

                                    Co do zafałszowania - gdzie je widziałeś? Zdjęcie było przerobione?
                                    Podane przeze mnie informacje były nieprawdziwe?


                      • agios_pneumatos Re: To nie moj klopot, ze nie rozumiesz, co sie d 29.04.13, 15:40
                        nazimno napisał:

                        > ciebie mowi.
                        >

                        To prawda. Bardzo ciężko zrozumieć coś co jest niepełne lub przekłamane.

                        > Podstawowym jednak problemem jest twoje zakompleksienie, blokujace percepcje
                        > w szerokim spektrum rozumienia czegokolwiek, a zdanie to o tobie ma tu coraz wi
                        > ecej
                        > osob.

                        Kompleksy zawsze są w opozycji do czegoś.

                        Zrób mi tu zatem szybką psychoanalizę i wykaż komu i co zazdroszczę, że mam kompleksy.


                        >
                        > Uzylem eufemizmu "jazda ofensywna", a powinienem byl jednak napisac:
                        > jazda bezmozgowca, byloby zdecydowanie i adekwatnie.

                        Jazda bezmózgowca. I to pisze ten, który dał się złapać na ograniczeniu...

                        Dwa, nie wiesz jak jeżdżę, nie znasz tamtej sytuacji. Ba, nawet nie wiesz jak wygląda tamto skrzyżowanie. Ale nie przeszkadza to w autorytatywnych stwierdzeniach.

                        Gdybyś nie był takim chamem to zaprosiłbym cię na pojeżdżawkę i moglibyśmy sobie gdzieś pojeździć. Wyszłoby kto jest większym mózgiem w prowadzeniu samochodu.

                        Tylko zapewne musiałbym wyścielić prawy folią, żebyś go nie zabrudził.

                        W sumie szkoda fatygi.

                        Plynnosc ruchu nie polega
                        > na
                        > wspoludziale w powodowaniu wypadkow, aby blokowac potem ruch przez godzine,
                        > powolujac sie na "plynnosc".
                        >

                        1. Współudział? Coraz ciekawiej. Zatem każdy poszkodowany w wypadku jest 'współudziałowcem'.
                        2. Ruch nie był zablokowany ani przez minutę. To tylko pokazuje, że gó... wiesz o zdarzeniu, co nie przeszkadza ci mądrzyć się.

                        > Co do sukinsynstwa w polowaniu na jelenia - twoj aparat percepcji tego tez nie
                        > jest w stanie
                        > dostrzec, choc przyklady podawano tu wielokrotnie.

                        To pewnie dlatego, że aparat percepcji jest nastawiony na to, żeby nie dać się złapać.
                        Ty zaś masz go lepiej wyczulonego, bo czasami dajesz się złapać. Pewnie po to by sprawdzić jego skuteczność.

                        > To tez nie moj problem.
                        >
                        > I na koniec - jesli w Polsce czegos jeszcze nie widziales, to zbadaj wzrok, a
                        > jeszcze lepiej - glowe, co juz od dawna ci sugeruje.
                        >
                        >

                        Czyli jeśli czegoś nie widziałeś to to na pewno istnieje.

                        Cudo.
                        • klemens1 Re: To nie moj klopot, ze nie rozumiesz, co sie d 29.04.13, 15:43
                          > Czyli jeśli czegoś nie widziałeś to to na pewno istnieje.
                          >
                          > Cudo.

                          To tak jak u ciebie. Jak czegoś nie widzisz, to inni są analfabetami.
                          • agios_pneumatos Re: To nie moj klopot, ze nie rozumiesz, co sie d 29.04.13, 16:24
                            klemens1 napisał:

                            > > Czyli jeśli czegoś nie widziałeś to to na pewno istnieje.
                            > >
                            > > Cudo.
                            >
                            > To tak jak u ciebie. Jak czegoś nie widzisz, to inni są analfabetami.

                            Już ci odpowiedziałem o profilu drogi i rondzie jako zespole skrzyżowań. Poza tym 'analfabetyczne' pytanie dotyczyło relacji pomiędzy ograniczeniem do 60 km/h i lasem oraz ruchem rowerowo-pieszym.
                        • nazimno Spodziewalem sie bredni i bluzgow, ale 29.04.13, 15:54
                          przeszedles samgo siebie.

                          Cytuje: > Tylko zapewne musiałbym wyścielić prawy folią, żebyś go nie zabrudził.
                          A po wypadku dales tapicerke do czyszczenia ???

                          Plaw sie w tej breji sam.

                          • agios_pneumatos Re: Spodziewalem sie bredni i bluzgow, ale 29.04.13, 16:26
                            Musiałem ci zamknąć tę kłamliwą gębę*, żebyś przestał bredzić o sytuacji, o której nie masz pojęcia.

                            Budujące jest to, że nie brniesz w to dalej.

                            *Etymologii kłamliwej gęby chyba nie muszę przypominać.
                            • nazimno Na marginesie. 29.04.13, 16:33
                              Jedyne, co mozesz ewentualnie zamknac, to to, co spowodowalo, ze po wypadku tapicerka nadawala sie do prania. Ale tego tez nie jestes w stanie zamknac, podobnie jak
                              wlasnej szczekaczki, ktorej produkty od "tamtych" z tapicerki, roznia sie w niewielkim stopniu.
                              Nie wysilaj sie wiecej.
                              Moze sie to skonczyc nastepna przepierka.




                              • agios_pneumatos Re: Na marginesie. 29.04.13, 17:01
                                nazimno napisał:

                                > Jedyne, co mozesz ewentualnie zamknac, to to, co spowodowalo, ze po wypadku tap
                                > icerka nadawala sie do prania.

                                O jakim wypadku piszesz?


                                • nazimno Gdy po mistrzowsku wyprzedzales z prawej... 29.04.13, 17:05
                                  Uszlo ci to "na sucho" - eeeee nie wierze....
                                  • agios_pneumatos Re: Gdy po mistrzowsku wyprzedzales z prawej... 29.04.13, 17:13
                                    1. Podaj podstawę i przepis zabraniający tego manewru,
                                    2. Chłopaku... pisałem ci już, że takie sytuacje w porównaniu z tym co się robi na pojeżdżawkach to nic. Ty byś pewnie narobił w gacie, jak piszesz, a mi nie drgnęła powieka.

                                    Już łapię o co chodzi z tymi kompleksami.

                                    Najgłośniej wszak 'łapaj złodzieja' krzyczy sam złodziej.

                                    Może zamiast upajać się swoją mądrością na forum to zainwestuj w jakieś szkoły nauki jazdy. Skoro jesteś taki mózgowiec to sobie poradzisz.

                                    Jakkolwiek chciałbym cię zobaczyć na jakiejkolwiek próbie jak ogarniasz auto. :D
                                    • nazimno krotko 29.04.13, 17:21
                                      ad1. Istnienie przepisu pozwalajacego wyprzedzac nie zwalnia od myslenia, chyba, ze mamy do czynienia z osoba, ktora do tego nie jest zdolna.

                                      ad2. Nie interesuje mnie to, co ty robisz na tych "pojeżdżawkach". Mozesz napelniac
                                      gacie albo sobie albo osobie, ktorej masz zamiar imponowac tego rodzaju rozrywka
                                      dla prymitywow, bo wyglada na to, ze tylko takie towarzystwo uwaza cie za idola.

                                      "Ogarniasz aouto" - Boze, co za slownictwo.


                                      • agios_pneumatos Re: krotko 29.04.13, 20:29
                                        nazimno napisał:

                                        > ad1. Istnienie przepisu pozwalajacego wyprzedzac nie zwalnia od myslenia
                                        > , chyba, ze mamy do czynienia z osoba, ktora do tego nie jest zdolna.

                                        Gó... wiesz o życiu, chłopaku. :)

                                        >
                                        > ad2. Nie interesuje mnie to, co ty robisz na tych "pojeżdżawkach". Mozes
                                        > z napelniac
                                        > gacie albo sobie albo osobie, ktorej masz zamiar imponowac tego rodzaju rozrywk
                                        > a
                                        > dla prymitywow, bo wyglada na to, ze tylko takie towarzystwo uwaza cie za idola
                                        > .
                                        >
                                        > "Ogarniasz aouto" - Boze, co za slownictwo.
                                        >
                                        >

                                        Towarzystwo prymitywów. Hahahahah.

                                        Intelektualista się odezwał. :D

                                        Kompleksy da się leczyć. A póki co powstrzymaj się od dyskusji na tematy, o których nie masz pojęcia. Tj. o jeździe samochodem. :)
                                        • nazimno Mylisz sie pajacu z zadupia. 29.04.13, 20:52
                                          To wlasnie prymityw zajmuje sie "pojeżdżawkami" (wyszlo szydlo z wora razem ze sloma z butow) po wiejskiej zabawie, napelniajac gacie "kuzynom z sasiedniego zadupia".

                                          To ten prymityw wlasnie nie ma dosc wyobrazni, aby ocenic wlasciwie sytuacje na drodze.
                                          To ten prymityw udaje kogos, kim nie jest i nigdy nie byl.
                                          To ten prymityw "ogarnia auto" (buhaha).
                                          Odsloniles sie w calej watpliwej krasie idola zadupia.
                                          Pajacuj dalej, mamy zabawe za darmo.

                                          • agios_pneumatos Re: Mylisz sie pajacu z zadupia. 29.04.13, 22:52
                                            nazimno napisał:

                                            > To wlasnie prymityw zajmuje sie "pojeżdżawkami" (wyszlo szydlo z wora razem ze
                                            > sloma z butow) po wiejskiej zabawie, napelniajac gacie "kuzynom z sasiedniego
                                            > zadupia".
                                            >

                                            Pojeżdżawka jest zorganizowaną imprezą sportową na zamkniętym obiekcie. Organizują i biorą w niej udział ludzie, którzy za cel mają podnoszenie swoich umiejętności kierowania samochodem w różnych warunkach.

                                            Skoro z taką pewnością wypowiadasz się na tematy, o których nie masz bladego pojęcia to jest tylko jedno wyjasnienie: jesteś większym idiotą, niż na którego pozujesz. :)

                                            > To ten prymityw wlasnie nie ma dosc wyobrazni, aby ocenic wlasciwie sytuacje na
                                            > drodze.

                                            I to pisze frajer, który daje się złapać policji. :D

                                            > To ten prymityw udaje kogos, kim nie jest i nigdy nie byl.

                                            A tego nie rozumiem. :(

                                            > To ten prymityw "ogarnia auto" (buhaha).

                                            Oj nie. Przede mną jeszcze długa droga.
                                            Ale co ty tego nigdy nie zrozumiesz. :)

                                            > Odsloniles sie w calej watpliwej krasie idola zadupia.

                                            Zadupia? No proszę. Mamy tu deterministę geograficznego?

                                            > Pajacuj dalej, mamy zabawe za darmo.
                                            >

                                            Ziew.
                                            • nazimno Remiza i "pojeżdżawki". 30.04.13, 10:38
                                              Jakies male miasteczko, jedyna atrakcja to zabawa w remizie strazackiej przerobionej na dyskoteke, w lokalnym sklepiku piwo, gdzies jakis placyk do urzadzania "pojeżdżawek" (obiekt zamkniety), bohater wieczoru (Agios_Pneumatos) zaprasza do swego golfa (z niebieskimi diodami i rura wydechowa wykonana z rury kanalizacyjnej) na fotel obok kierowcy (podkladajac folie),...

                                              Agios, w sumie nalezy ci wspolczuc.
                                              Najwazniejsze, ze ogarniasz jeszcze auto (to i tak duzy sukces).

                                              Nooooo.... i podnos te swoje kwalifikacje wroznych warunkach.
                                              Nastepnym razem uda ci sie wyprzedzic z prawej, a moze nawez z lewej.

                                              Zgadzamy sie co do jednego, cytuje:

                                              > Oj nie. Przede mną jeszcze długa droga.

                                              (bardzo dluga)
                                              • agios_pneumatos Re: Remiza i "pojeżdżawki". 30.04.13, 11:14
                                                nazimno napisał:

                                                > Jakies male miasteczko, jedyna atrakcja to zabawa w remizie strazackiej przerob
                                                > ionej na dyskoteke, w lokalnym sklepiku piwo, gdzies jakis placyk do urzadzania
                                                > "pojeżdżawek" (obiekt zamkniety), bohater wieczoru (Agios_Pneumatos) zaprasza
                                                > do swego golfa (z niebieskimi diodami i rura wydechowa wykonana z rury kanaliz
                                                > acyjnej) na fotel obok kierowcy (podkladajac folie),...

                                                Ciekawy musi być ten świat. Tak się bawicie na Śląsku? Opowiedz coś jeszcze bo to niezły folklor jest.

                                                >
                                                > Agios, w sumie nalezy ci wspolczuc.
                                                > Najwazniejsze, ze ogarniasz jeszcze auto (to i tak duzy sukces).
                                                >

                                                Bzdura. Ja nie umiem jeździć. I chyba nie nauczę się do końca. :)

                                                > Nooooo.... i podnos te swoje kwalifikacje wroznych warunkach.
                                                > Nastepnym razem uda ci sie wyprzedzic z prawej, a moze nawez z lewej.
                                                >

                                                Nic nie zrozumiałeś z wątku. Podobnie jak twój miał być apoteozą wspaniałej machiny urzędniczej w Niemczech, która pokazuje zdjęcia, a wyszło, że jest ona (ta machina) bandytami stojącymi za krzakami w lesie czyhającymi na tych,którzy lekceważą zapomniane ograniczenie.

                                                Ładujesz sobie samobóje aż miło.

                                                > Zgadzamy sie co do jednego, cytuje:
                                                >
                                                > > Oj nie. Przede mną jeszcze długa droga.
                                                >
                                                > (bardzo dluga)

                                                Tylko, że ja mam świadomość swoich nikłych umiejętności.

                                                Ty natomiast jesteś najmondrzejszy z mondrych.
                                                • nazimno taaaaak, to remiza... 30.04.13, 12:03
                                                  To, ze nie umiesz jezdzic jest jasne od samego poczatku, a to, ze jestes zupelnym partaczem, gdy chodzi o wyprzedzanie - udowodniles namacalnie.

                                                  PS
                                                  Twoj zakompleksiony leb zajmuje sie moim niemieckim mandatem bardziej niz ja sam.
                                                  Zupelnie nie zrozumiales, o co biegalo. Typki z zadupia tak wlasnie maja.

                                                  Gdy zas chodzi o "samoboje", to NIC nie moze konkurowac z "pojeżdżawka".
                                                  Sloma bowiem ma to do siebie, ze wystaje daleko poza cholewy gumofilcow.
                                                  • agios_pneumatos Re: taaaaak, to remiza... 30.04.13, 12:18
                                                    nazimno napisał:

                                                    > To, ze nie umiesz jezdzic jest jasne od samego poczatku, a to, ze jestes zupeln
                                                    > ym partaczem, gdy chodzi o wyprzedzanie - udowodniles namacalnie.

                                                    Oczywiście. Dlatego gdybyś nie byl chamem zaproponowałbym ci przejażdżkę, by ocenić kto lepiej ogarnia auto. Przy czym mam podejrzenia, że po mojej jeździe zesrałbyś się, skoro u ciebie takie reakcje już wywołuje poślizg przy 60 km/h w cywilnym aucie.

                                                    >
                                                    > PS
                                                    > Twoj zakompleksiony leb zajmuje sie moim niemieckim mandatem bardziej niz ja sa
                                                    > m.
                                                    > Zupelnie nie zrozumiales, o co biegalo. Typki z zadupia tak wlasnie maja.
                                                    >

                                                    Chłopaku drogi, mieszkałem w krajach i miastach, o których istnieniu nie masz nawet pojęcia, albo co najwyżej widziałeś w telewizorze.

                                                    Kiedyś jak byłem dzieckiem to sobie żartowaliśmy, że przez to zepsute powietrze na Ślasku rodzą się jaszczurki, albo dzieci z 4 rękami.

                                                    To okazało się nie być prawdą, ale jak widać na twoim przykładzie środowisko ma jednak wpływ na rozwój człowieka.

                                                    > Gdy zas chodzi o "samoboje", to NIC nie moze konkurowac z "pojeżdżawka".

                                                    Wyjasniłem ci, że pojeżdżawka to cos innego niż odbywa się u was pod remizą na wsi. Nie zrozumiałeś.

                                                    > Sloma bowiem ma to do siebie, ze wystaje daleko poza cholewy gumofilcow.

                                                    Ooo no proszę. Człowiek z salonu nawiedził to nędzne forum.

                                                    Gdyby nie internet nie wiedziałbyś pewnie co znaczy skrót R.S.V.P. Tego akurat nie rób.
                                                  • nazimno Nie trzeba, agios, nie trzeba... 30.04.13, 12:36
                                                    i tak mnie ten belkot nie interesuje...
                                                    Posprzataj remize - zrobisz cos sensownego (nareszcie)
                                                  • agios_pneumatos Re: Nie trzeba, agios, nie trzeba... 30.04.13, 13:57
                                                    Spoko. Ja ze swej strony dziękuję za przybliżenie folkloru i środowiska, w którym się wychowałeś.
                                                  • nazimno Twoj folklor zalatuje trzoda. 30.04.13, 14:15
                                                    Dlatego pozostaniesz wiejskim przyglupem, niezaleznie od tego w ilu krajach mieszkales.
                                                    (tym moze sie chwalic tylko burak)



                                                  • agios_pneumatos Re: Twoj folklor zalatuje trzoda. 30.04.13, 14:20
                                                    nazimno napisał:

                                                    > Dlatego pozostaniesz wiejskim przyglupem, niezaleznie od tego w ilu krajach mie
                                                    > szkales.
                                                    > (tym moze sie chwalic tylko burak)
                                                    >
                                                    >
                                                    >

                                                    Nie chwalę się, bo to żadne osiągnięcie, a uzmysławiam ci, że po raz kolejny nie masz pojęcia o czym gadasz.

                                                    A co do trzody... nie doceniłem cię - masz rację. Dobry jesteś! :D
                                                    http://img198.imageshack.us/img198/7053/petersolbergrallysubaru.jpg


                                                  • nazimno Hipoteza o buractwie potwierdza sie. 30.04.13, 14:24
                                                    Tak wlasnie robi buractwo w stanie naruszonej "dumy" buraczej.
                                                    Psychologiczny test buractwa masz zaliczony na max.
                                                    Gratulacje.



                                                  • agios_pneumatos Re: Hipoteza o buractwie potwierdza sie. 30.04.13, 14:45
                                                    Daj linka do tego opracowania naukowego. Wiedzy nigdy za wiele.
                                                  • nazimno W jezyku dyplomacji: Va te faire foutre! 30.04.13, 15:02
                                                    .
                                                  • agios_pneumatos Re: W jezyku dyplomacji: Va te faire foutre! 30.04.13, 15:13
                                                    No proszę jak hanysek wyrobił się w Reichu. :)
                                                  • nazimno Naczelnik strazy ci przetlumaczyl? 30.04.13, 15:20
                                                    Nareszcie rozumiesz, co sie do ciebie mowi.
                                                    Moglem tak "od poczatku", tyle czasu czlowiek stracil...
                                                    (najwazniejsze, ze skuteczne)
                    • nazimno Wlasnej paplaniny nie pamietasz: 29.04.13, 16:55
                      forum.gazeta.pl/forum/w,510,143532551,143539964,Re_Mandat_za_niewinnosc.html
                      PS
                      No to jak, sa "wyludzenia" czy nie ma ?
                      Jest polowanie czy nie ma?
                      Sa naciagane sytuacje czy nie?

                      Pier...sz jak stara Majewska na jarmarku.
                      • agios_pneumatos Re: Wlasnej paplaniny nie pamietasz: 29.04.13, 17:10
                        Od takiego mandatu możesz się odwołać i wygrasz sprawę.

                        Odwołaj się od tego niemieckiego i powiedz czy wygrałeś sprawę.

                        Wyłudzenia to masz w Rosji gdzie na drodze do Kaliningradu swego czasu na prostej drodze stał obrotowy znak 'stop' i zaraz obok budka dla milicjantów.

                        Zanim następnym razem zabierzesz głos upewnij się, że masz wystarczający zasób słownictwa.

                        P.S. Skoro z taką lubością zacytowałeś tamten wątek to jest tam jedno znamienne zdanie, które spodoba się klemensowi:


                        W Bolandzie kierowca musi widzieć nawet to, czego nie ma szans dostrzec.
    • miecio1313 Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 28.04.13, 09:35
      z rowerzystami jest ten problem że rowerem może jeździć każdy, teoretycznie jest chyba wymagana karta rowerowa ale nikt tego nie sprawdza. W Warszawie są bezpłatne rowery, pięknie ale nikt nie zastanowił się że spora część korzystających nie ma zielonego pojęcia o przepisach ruchu drogowego a jednak poruszają się w ruchu ulicznym. Do tego policja w ogóle nie reaguje na ich wykroczenia chyba że rowerem przejadą przez przejście dla pieszych (ostatnio modne czyhanie na pieszych przechodzących na czerwonym- akcja słuszna- i przy okazji łapią też rowerzystów ale ci akurat przejeżdżają na zielonym). widział ktoś zjawę, jak nie to proponuję godziny wieczorne na jakiejkolwiek ulicy- rowerzysta najczęściej w ciemnym stroju i bez jakiegokolwiek oświetlenia,. są latanie ale czy taką zjawę widać w światłach samochodów jadących z przeciwka albo gdy stoimy na światłach a taka zjawa znienacka nie widoczna w lusterkach wstecznych nas wyprzedza chcąc być z przodu na skrzyżowaniu. podobna sytuacja gdy włączamy się do ruchu ruszając z pobocza. Najciekawsze że policja nie reaguje na takich rowerzystów- widziałem wielokrotnie taką sytuację- zjawa a policja przejeżdża obok i zero reakcji.
      • bimota Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 28.04.13, 18:50
        NASTEPNY MEDRZEC...
        • miecio1313 Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 29.04.13, 08:19
          mam co dziennie doczynienia z takimi debilami, na szczęście jest zima więc przez parę miesięcy idiotów nie widzę
          • bimota Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 29.04.13, 13:10
            A NIE JESIEN ?

            WIDUJESZ TAKICH MEDRCOW JAK TY...
    • oixio podejrzewam, 28.04.13, 13:18
      że ten rowerzysta, zgodnie z przepisami, chciał zająć środek pasa ruchu z zamiarem jazdy w lewo i z zamiarem zatrzymania się aby ustąpić pierwszeństwa pojazdom jadącym z przeciwnej strony.

      "Art.16.7. Na skrzyżowaniu i bezpośrednio przed nim kierujący rowerem, motorowerem lub motocyklem może poruszać się środkiem pasa ruchu, jeśli pas ten umożliwia opuszczenie skrzyżowania w więcej niż jednym kierunku, z zastrzeżeniem art. 33 ust. 1. "

      brrrrrrrrrrrrrrrrrrr
    • rekrut1 Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 28.04.13, 19:17
      edek40 napisał: Dzis jednak pewien rowerzysta sklonil mnie do glebszego zastanowienia. Albo bylto idiota, godny Nagrody Darwina

      Moim (zresztą mało popularnym na tym forum)zdaniem to nie rowerzysta zrobił z siebie kandydata do Nagrody Darwina a zrobiło to z niego państwo (szeroko pojęte) ulegające silnemu lobby rowerzystów. :)
      Brak ścieżek rowerowych, te istniejące często są nieodpowiednie (niektóre powstały za czasów głębokiego PRLu), wąskie ulice, drogi bez pobocza, w większości miast liczba miejsc parkingowych niewiele różni się od tej z przed dziesiątków lat co skutkuje parkowaniem gdzie się da, na drodze dla rowerów również (co nie znaczy że to popieram). Utwierdzanie rowerzystów jak i pieszych w przekonaniu o ich nieśmiertelności. A nad tym wszystkim wbrew logice króluje " owczy pęd do rowerowej Europy" więc mamy to co mamy i nie ma co się temu dziwić. Współczuję Ci ogromnego niepotrzebnego stresu.
      Pozdr.
    • bimota Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 28.04.13, 19:25
      ZROZUMIAL KTOS CO DOKLADNIE TEN ROWERZYSTA ZROBIL ?
      • dogberry Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 29.04.13, 10:49
        Wszyscy zrozumieli. Wjemał się przed maskę jadącego samochodu którym kierował pirat. Pirat powinien dać po heblach i stanąć w miejscu a rowerzysta pojechać spokojnie dalej. Pirat by go nie ścigał bo zajęty byłby dyskusją z tym który wjechał mu w kufer.
        • bimota Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 29.04.13, 13:12
          NO TO GRATULUJE... NA NADAL NIEWIELE WIEM, ZE TEGO PIEKNEGO OPISU...
          • jureek Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 29.04.13, 13:20
            bimota napisał:

            > NO TO GRATULUJE... NA NADAL NIEWIELE WIEM, ZE TEGO PIEKNEGO OPISU...

            Bo z opisami to pewnie jest tak jak z tłumaczeniami - albo wierne, albo piekne.
            Jura
    • divak2 Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 06.05.13, 23:54
      > Dzis jednak pewien rowerzysta sklonil mnie do glebszego zastanowienia.
      No z rowerzystami to zwykle tak bywa, niezależnie czy spotyka się kierując się samochodem, czy rowerem. Generalnie współpraca na drodze się kłania. Bo o ile wolno na przykład jechać środkiem pasa przed skrzyżowaniem, albo kiedy pobocze jest wygryzione, utrudniając wyprzedzenie, to niektórzy interpretują to sobie trochę rozszerzająco i utrudniają wyprzedzanie zawsze, a jeszcze inni interpretują sobie go jeszcze bardziej szeroko i uważają, że skoro są niechronieni, to nie muszą nic i cała reszta ma ich omijać jak przeterminowane jajo.
      • bimota Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 07.05.13, 00:07
        I, OCZYWISCIE, ROBIA TO WYLACZNIE NA ZLOSC...
        • divak2 Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 07.05.13, 10:09
          No nie tylko na złość, dosyć często z bezmyślności.
          • bimota Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 07.05.13, 11:09
            BEZMYSLNOSC ICH SCIAGA NA SRODEK ? :)
    • pomidorkoktajlowy Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 07.05.13, 14:58
      Rowerzyści to grupa użytkowników drogi, których darzę najmniejszą sympatią, mam wrażenie, że spotyka się jeszcze więcej idiotów niż za kierownicą. Jednego rowerzystę nawet miałam ochotę skrzywdzić...
      Sytuacja na skrzyżowaniu, ja skręcam w lewo, kierunkowskaz oczywiście włączony, z przeciwka jedzie tylko rowerzysta, więc czekam aż przejedzie, nie daje żadnych znaków więc domyślam się, że jedzie prosto. Ale nie. Rowerzysta skręcił w prawo na chodnik. W tym momencie ja sobie skręcam, a ten wjeżdża na pasy (te które miałam po lewej stronie, zaznaczam, że nie było ścieżki). Pisk opon mój, kierowcy za mną, rowerzysta ze strachu prawie spada z roweru, ale bez żadnej refleksji odjeżdża. Skoro stałam na skrzyżowaniu, czekałam aż przejedzie to jaki sens był w tym, żeby złamać przepis i przejechać po pasach?
      • bimota Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 07.05.13, 15:38
        A JAK SIE OKAZUJE "REFLEKSJE", MISTRZYNI ? :)
        • pomidorkoktajlowy Re: Wyprzedzanie rowerzysty... Hm... 07.05.13, 16:17
          bimota napisał:

          > A JAK SIE OKAZUJE "REFLEKSJE", MISTRZYNI ? :)

          Nie musisz do mnie krzyczeć. Mistrzynią nie jestem, ale staram się myśleć w przeciwieństwie do wielu ludzi, a w tej sytuacji chodzi o bezmyślność, a nie brak umiejętności.
          Refleksję na drodze można okazać np. podniesieniem ręki, co identyfikuje się z podziękowaniem lub przeproszeniem.
      • nazimno ...jestem pod wrazeniem... 07.05.13, 16:49
        Cyt:

        Jednego rowerzystę nawet miałam ochotę skrzywdzić...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka