emes-nju
05.07.13, 12:50
Od forumowych ekspertów ciągle dowiaduje się, że na polskich drogach jest sodomia z gomorią w wykonaniu kierowców, nic się nie poprawia i w ogóle "najlepsi kierowcy europy w akcji". I wszyscy pędzą co najmniej stówką przez centra miast, a we wsiach, to ile fabryka dała.
Z drugiej strony atakują mnie "pogłębione analizy" w wykonaniu naszej waaadzy, która zauważa, że dzięki fotoradarom jeździmy wolniej i spokojniej, i że właśnie dzięki aparatom min. finansów liczba ofiar spadła o kolejne 20%. Skoro oficjalnie prędkość odpowiada za 1/3 wypadków, to skala tego zwolnienia ruchu musi być znaczna!
Z kolejnych informacji wychodzi na to, że spadek liczby ofiar jest największy nie tam, gdzie najwięcej fotoradarów (a wręcz przeciwnie - najwięcej fotoradarów jest na Śląsku i na Mazowszu i tam też jest najwięcej wypadków), a tam, gdzie pobudowano NOWE drogi. (Zgadza się to z raportem NIK).
Nie wiem co o tym myśleć...
Wiem za to, że z tego typu sprzecznych informacji wyziera prosta informacja - NIKT nie ma żadnych koncepcji jak poprawić bezpieczeństwo ruchu... :(