edek40
23.10.13, 12:49
Moj pojazd przebyl wczoraj badania okresowe. Diagnosta ocenil stan auta po 160 000 km jako nienaganny. Bardzo sie ciesze. Nikomu nie dalem w lape, a stempelek mam.
Ze znanych mi usterek mamy:
1. zbyt cienkie tarcze hamulcowe z tylu
2. niewymieniony plyn hamulcowy (na bank juz uwodniony)
3. nieskuteczny hamulec postojowy
4. niewielki wyciek z miski olejowej skrzyni biegow
5. poluzowana sruba gorna przedniego amortyzatora
6. przednie lampy ustawione na oko (diagnosta podjechal z tym czyms i chyba uznal, ze na oko wystarczy)
Hm....
Mam swiadomosc tych usterek. Tarcze leca z USA, juz 3 tygodnie. Amortyzator odkrylem wczoraj, wiec dokrece w weekend. Wyciek usune za okolo 500-1000 km, gdy przyjdzie czas na wymiane oleju w skrzyni. Wtedy tez wymienie plyn hamulcowy i zajme sie hamulcem postojowym, bo zestaw naprawczy jest juz na cle, wiec chyba odbiore go do wiosny - elementy zamowilem we wrzesniu.
Z usterek realnie zagrazajacych bezpieczenstwu mamy uwodniony plyn hamulcowy, poluzowane mocowanie amortyzatora i cieniackie tarcze hamulcowe. Samochod jest zatem w nienagannym stanie technicznym, potwierdzonym zaliczeniem "sciezki zdrowia".
Mariner podnieca sie 250 000 kierowcow bez OC. Ja zadalbym pytanie ilu kierowcow robi badania "po kolezensku", ilu tak jak ja przechodzi, choc w zasadzie nie powinien i na koniec ilu ma swiadomosc usterek i usuwa je na biezaco?
A moze nie ma zadnego problemu, bo w Polsce zabija predkosc, a wyeksploatowane auta eksportowane sa do Niemiec, gdzie stan techniczny odpowiada za spora ilosc wypadkow? W Polsce to pojedyncze przypadki...