agulha
20.08.04, 23:23
Hej. Pomińmy chwilowo plagę przejeżdżania na czerwonym świetle przez
samochody. Ale dlaczego rowerzyści robią to nagminnie? Ostatnia scenka:
środek dnia, spory ruch, skrzyżowanie Marynarskiej z Al. Krakowską, kręci się
tam sporo TIR. Jadę Al. Krakowską do centrum, czerwone, staję, wszystkie
samochody też, a prawym pasem (pośrodku niego) równo popyla dwóch gości na
rowerach (nieco wyścigowych). Czy oni sobie nie zdają sprawy, że jak trafią
na Szybkiego Joe, który bezzwłocznie rusza na zielonym, to zostanie z nich
tylko mokra plama? Rowerzyści zdają się uważać, że zielone światło ich
dotyczy, a czerwone nie. Nawet na wielkich skrzyżowaniach. Dlaczego?