Dodaj do ulubionych

Ruch drogowy to hobby...

05.06.14, 10:43
Moja znajoma spoznila sie dzis do pracy o drobne 1,5 godziny.

Most Torunski z uwagi na remont miesci o blisko 100 000 mniej pojazdow na dobe (miesci sie w gigantycznych korkach gora 60 000 pojazdow). Alternatywa jest Most Polnocny (dla niewarszawiakow Sklodowskie-Curie), z ktorego mamy 3 zjazdy do miasta. Zjazd na Kasprowicza (najdalszy i zdecydowanie do ruchu lokalnego, bo ulica wjezdza w osiedla) jest permanentnie nieprzejezdny z uwagi na calkowity brak woli insz. Galasa do zauwazenia jak (nawet przed remontem) poruszaja sie potoki ruchu. Blizszy zjazd na ulice Marymoncka jest zablokowany budowa megakolektora sciekowego pod ta ulica. Coz fundusze unijne trzeba wykorzystac w terminie.

Dzis jednak zaczeto frezowanie Wislostrady, ostatniego w miare droznego zjazdu i "odbioru" ruchu alternatywnego z Mostu Torunskiego. Ba, korek zjazdowy z Mostu Polnocnego na Wislostrade calkowicie zablokowal dojazd to tych dwoch kulawych zjazdow.

Znajoma, o ktorej mowa naturalne powinna wyjsc wczesniej do pracy, co oznaczaloby, ze dzieci do szkoly i przedszkola odstawi... zanim zostana otwarte, gdzies kolo 5.30 (normalnie wyjezdza o 7.00 i zdaza na 8.00). Tysiace warszawiakow i przyjezdnych zostalo zaskoczonych na wiele godzin.

Mozna tylko domniemywac jak po wyrwaniu sie z korka beda zachowywac sie niektorzy kierowcy.
Obserwuj wątek
    • 1realista A może pora na zmianę środka lokomocji 05.06.14, 16:27
      na jakiś publiczny? Bo te jednak w terenach wielkomiejskich poruszają sie zdecydowanie szybciej.
      • emes-nju Re: A może pora na zmianę środka lokomocji 05.06.14, 16:32
        1realista napisał:

        > na jakiś publiczny? Bo te jednak w terenach wielkomiejskich
        > poruszają sie zdecydowanie szybciej.

        Edek mieszka chyba pod Warszawą.

        Ale to nie ma większego znaczenia. Jeżeli z trzypasmowej tranzytówki powstaje jednopasmowa droga, to stoi wszystko z zasięgu rażenia. Z wyjątkiem metra. Eeee... Jakiego metra?
        • 1realista Re: A może pora na zmianę środka lokomocji 05.06.14, 16:39
          a tramwaje ? a te przeklinane buspasy? Przecież to wszystko jedzie szybciej od korka.
          NAjtrudniej zacząć zastanawiać się nad zmianą środka transportu. Znajomi w dużych miastach przerabiali ten problem a teraz sobie chwalą odstawianie samochodu. Ja natomiast zaczynam planować (jak za wypali projekt) korzystanie z transporu łamanego dojazd samochodem a potem przesiadka na komunikację publiczna i aby do przodu.
          • emes-nju Re: A może pora na zmianę środka lokomocji 05.06.14, 16:48
            1realista napisał:

            > a tramwaje ?

            Obejrzyj sobie gęstość linii tramwajowych w okolicach, o których pisał Edek. A potem sprawdź czy tramwaje jeżdżą do podwarszawskich miejscowości. O pociągach mi nie pisz. Poszukaj sobie ile jest linii podmiejskich i jak często nie działają.

            > a te przeklinane buspasy?

            Jeżeli na drodze z buspasem jest korek gigant, to autobusy tkwią w korku zanim wjadą na buspas. Ćwiczyłem to jak mieszkałem na Białołęce. Buspas na Modlińskiej skracał czas przejazdu Modlińską o jakieś 10 minut, a dokładał nawet 40 minut stania w korku zanuim na buspas się wjechało.

            > NAjtrudniej zacząć zastanawiać się nad zmianą środka transportu.

            Nie do końca. jeździłbym komunikacją, gdyby była dla mnie alternatywą. Niestety nie jest. Nawet w najgorszych korkach samochodem jestem szybciej niż komunikacją. Pomijam to, że moja praca często wymaga np. trasy Gocław-Okęcie (półtora kilometra od pętli tramwajowej)-Wola, Białołęka-Wola-Radzymin-Gocław. Z Okęcia zabieram półtorametrową belę o masie 50 kg i wiozę na Wolę. Z Woli kilkadziesiąt paczek do Radzymina.

            MOGĘ to zrobić komunikacją! Ale kiedy miałbym pracować?
            • 1realista Re: A może pora na zmianę środka lokomocji 05.06.14, 16:59
              Ruch kombinowany. Doskakujesz i się przesiadasz. Po to są migawki.
              Każde duze miasto jest poprzecinane albo rzekami albo torami kolejowymi i w sposób naturalny powstają wąskie gardła w komunikacji międzydzielnicowej. Czasami najszybsza jest droga najdłuższa jeśli jedziemy samochodem. I pamiętajmy że w mieście aby sprawnie się poruszać chodzimy także na piechotę!
              A czasami po prostu musimy pomyśleć o zmianie pracy na położoną bliżej.
              • edek40 Re: A może pora na zmianę środka lokomocji 06.06.14, 10:26
                > A czasami po prostu musimy pomyśleć o zmianie pracy na położoną bliżej.

                To zawsze swietna rada.

                I na szefa kutasa, ktory zmusza do nadgodzin bez zaplaty, albo takiego, ktory do Wroclawia karze dojechac w 3 godziny.

                Ludziska to jednak glupki. Zmienic prace i bedzie OK.
      • edek40 Re: A może pora na zmianę środka lokomocji 06.06.14, 10:24
        Oczywiscie ten publiczny w korku nie stoi.

        W moim i opisywanej znajomej, wyprawa srodkami komunikacji, choc wlasnymi autami stoimy w sporych korkach, to jednak blisko dwukrotnie dluzszy czas. Dziennie w samochodzie spedzam okolo 1,5 godzyny. Komunikacja nie mniej niz 3 godziny, ale tylko wtedy, gdy wszystkie polaczenia zaowocuja tym, ze nie spoznie sie na pociag/autobus, bo tylko jedno spoznienie z 3 godzin zrobi 4 godziny w podrozy.

        To ja dziekuje.
        • tbernard Re: A może pora na zmianę środka lokomocji 09.06.14, 00:27
          Nawet jeśli Ty, czy znajomi faktycznie MUSICIE i nie są to fanaberie, to pewnie piekło wam robią tysiące tych co dla fanaberii i prestiżu muszą bryką się potoczyć, choćby im komunikacja idealnie pasowała. Uważają komunikację zbiorową za bydłowozy.
          • edek40 Re: A może pora na zmianę środka lokomocji 09.06.14, 09:31
            > Nawet jeśli Ty, czy znajomi faktycznie MUSICIE i nie są to fanaberie, to pewnie
            > piekło wam robią tysiące tych co dla fanaberii i prestiżu muszą bryką się poto
            > czyć, choćby im komunikacja idealnie pasowała.

            O ile wiem Warszawa ma bardzo duzy odsetek korzystajacych z komuikacji.

            > Uważają komunikację zbiorową za bydłowozy.

            I ma ja racje.

            Wladze Warszawy komunikuja miasto z metrem. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdy miast jednym srodkiem transportu, nawet na niezbyt dlugim dystansie, trzeba sie dwa, trzy razy przesiadac. A przystankow przesiadkowych nie ma, wiec ludziska dymaja z buta. Rekordowy dystans to 800 m. Ponadto podniesiono ceny biletow. Motywuja to m.in. wymana taboru. Ja donosza media klimatyzacja nie dziala. Ale okien otworzyc sie nie da, bo jest klimatyzacja...
            • tbernard Re: A może pora na zmianę środka lokomocji 09.06.14, 11:09
              Ja pisałem o tych którym idealnie pasuje, bez iluś przesiadek i mimo wszystko Tobie robią piekło z przyczyn prestiżowych z czystej fanaberii. Nie wiem dlaczego tak z nimi solidaryzujesz się przy okazji wspierając argumentami o licznych przesiadkach.
              Choćby władze były najlepsze na świecie, to geometrii i fizyki nie zmienią i miejsca dla każdego w transporcie indywidualnym nie wyczarują. Jedyne co mogą w tym kierunku, to uprzywilejowane buspasy, po których dopuści się takie osobówki, w której oprócz pasażera będzie przynajmniej 2 pasażerów (z bardzo dotkliwymi karami dla złapanych łamiących reguły). Reszta niech sobie zarezerwuje czas na korki.
              • edek40 Re: A może pora na zmianę środka lokomocji 09.06.14, 11:43
                > Ja pisałem o tych którym idealnie pasuje, bez iluś przesiadek

                To zapewne te rekordowe okolo 60% mieszkancow Warszawy.

                > Nie wiem dlaczego tak z nimi solidaryzujesz się przy okazji wspierając argumentami o licznych p
                > rzesiadkach.

                Te skromne 40%, ktore albo dojezdzaja samochodem, albo rowerem, albo pieszo, albo w ogole nie dojezdzaja, bo niepracuja?

                > Choćby władze były najlepsze na świecie, to geometrii i fizyki nie zmienią i mi
                > ejsca dla każdego w transporcie indywidualnym nie wyczarują.

                Komunikacja w Warszawie bez watpienia najlesze ma za soba. Wobec ogromnej "popularnosci" po prostu nie daje rady. Kierowanie linii do metra wygodne jest przy planowaniu tras, ale calkowicie nie liczy sie z faktycznymi potrzebami, zmuszajac do przesiadek, co ZAWSZE wiaze sie z wydluzeniem czasu przejazdu. Metro w szczycie kursuje co 3 minuty. Z relacji znajomych wiem, ze to masakra. Teraz probuja zagescic sklady tak, aby jezdzily co 2 minuty. Mozna sobie wyobrazic jak duzo ludzi czy jest to po drodze czy "po drodze" korzysta z metra. A teraz wyobraz sobie najmniejsza awarie tego jedynego kregoslupa komunikacyjnego. A zdarzaja sie nie az tak rzadko.

                > Reszta niech sobie zarezerwuje czas nakorki.

                Zdanie TomTom Warszawa jest liderem pod wzgledem tzw. waskich gardel. Samochodu staja to, bo czegos niedasie. Wielu probuje omijac te miejsca, nawet nadkladajac drogi, drogami alternatywnymi. Powoduje to rozlewanie sie korkow.

                Przypominam, ze korki w Warszawie powoduje stosunkowo niewielka, w porownaniu z innymi miastami, ilosc samochodow "lokalnych". Swoje dorzucaja tranzytowcy. Kilkumilionowa ablomeracje nie ma bowiem obwodnicy. A jak jest potrzebna widac tam, gdzie juz jest. Nagle poznikaly korki wewnatrz miasta.
    • hasch1 Re: Ruch drogowy to hobby... 08.06.14, 22:02
      Fakt że opisujesz tu miejsce karkołomne. Jest takim, we wszystkich miastach przejazd przez rzekę. W całym kraju, nie znam miasta, gdzie nie było by to wązkie gardło.
      W Wa-wie, dodatkowo, występuje efekt "słoika, na GPS-ie", z całym szacunkiem dla naszych gości. Wygląda to tak, mniej - więcej, że człowiek nie znający topografji miasta porusza się głownymi ulicami jakie wskazuje GPS, a gdyby pojechał nieco dokoła, nadkładając 2-5 km oszczędził by wiele czasu. Dodać trzeba że 5km dojazdu do pracy w wa-wie to "robota pod domem", bo dojazd 15, 20km to raczej standard.

      Ja osobiście nie mam tego problemu, ponieważ co dzień opuszczam miasto kiedy często, warszawa , przewraca się na drugi bok, ale uwielbiam wracać w piątki po 16, no rozkosz.
      Osobliwością, naszych miast jest walenie przez centralne centrum, o ile tonaż auta Mi pozwala, to tak robię, np. w Krakowie, czy Wrocławiu. Jazda obwodnicami, pięknie wypasionymi, traci urok w miejscu zjadu do miasta. I tak jest w całym kraju. Bo jakoś tak nasi drogowcy jeszcze nie dorośli do świadomości że te auta z 3 pasów trzeba gdzieś pomieścić itakim fajnym końcem jest most Maryśki pod hutą, no ktoś błysnął. A jak zaczeli poprawiać zjazd na wisłostradę, to narobili takiego kipiszu, że wjazd od Gdańska to niezła kaszana. Bo nikt nie potrafił zgrać wyobraźni z rozumem.
      • tomek854 Re: Ruch drogowy to hobby... 08.06.14, 22:54
        > W Wa-wie, dodatkowo, występuje efekt "słoika, na GPS-ie", z całym szacunkiem dl
        > a naszych gości. Wygląda to tak, mniej - więcej, że człowiek nie znający topogr
        > afji miasta porusza się głownymi ulicami jakie wskazuje GPS, a gdyby pojechał n
        > ieco dokoła, nadkładając 2-5 km oszczędził by wiele czasu. Dodać trzeba że 5km
        > dojazdu do pracy w wa-wie to "robota pod domem", bo dojazd 15, 20km to raczej s
        > tandard.

        No to chyba dobrze? Słoiki paskudne sobie stoją w korku, a mądrzy warszawiacy nadkładają parę kilo i są znacznie szybciej w domu czy w pracy? Czy nie zrozumiałem do końca o co chodzi z tymi słoikami?
        • tbernard Re: Ruch drogowy to hobby... 09.06.14, 00:18
          Szach i mat.
          • osmanthus Re: Ruch drogowy to hobby... 09.06.14, 01:55

            tbernard napisał:

            > Szach i mat.

            LOL
            Sam sie podlozyl.
        • hasch1 Re: Ruch drogowy to hobby... 09.06.14, 09:51
          > No to chyba dobrze? Słoiki paskudne sobie stoją w korku, a mądrzy warszawiacy n
          > adkładają parę kilo i są znacznie szybciej w domu czy w pracy? Czy nie zrozumia
          > łem do końca o co chodzi z tymi słoikami?

          No fakt, nie zrozumiałeś. Może to Ja nie dość jasno się wyraziłem. Słoik to osoba nie wywodząca się z miasta, tak sami zresztą się często nazywają. W tym miejscu w następnym akapicie nazwałem ich gośćmi. Siłą rzeczy nie znają miasta, ale i wielu tu stale, od urodzenia, mieszkających, nie zna miasta. Tym bardziej trudno oczekiwać że przesiądą się do zbiorkomu, bo to jest równie zawiła sztuka. Zbiorkom to w wa-wie Haos nie podlegający jakiejkolwiek regule, a jeszcze tak zmieniający się nieomal z dnia na dzień, że kiedy mam z niego skorzystać to jadę autem, a częściej motocyklem.
          Wracając do korków to dla uświadomienia skali problemu nieco cyferek. Stali mieszkańcy to 1700 tyś. Uczy się i pracuje w mieście to 4200 tyś. Często są to mieszkańcy okolicznych powiatów, jak Pruszków, Piaseczno, Legionowo, Nowy Dwór itp., ale i dalszych Radom, Siedlce, Płońsk, ale i Łódź i dalsze.

          Jeszcze raz Słoiki wcale nie są paskudne, jak napisałeś, są i basta. A że czują się zagubione, w topografji, wspomagaą się GPS-em i to jest klops. Bo durny GPS pcha ich w głóne ciągi tranzytowe. Pozostali, siłą rzeczy uwikłani zostają w te korki bo układ drogowy ..... jest jaki jest. Reszta To "insz' gAllas" i jego wiadro farby.
          • tbernard Re: Ruch drogowy to hobby... 09.06.14, 10:54
            > No fakt, nie zrozumiałeś. Może to Ja nie dość jasno się wyraziłem. Słoik to osoba ...

            Być może posługujemy się innymi językami, bo w moim słoik oznacza szklane naczynie, w którym można robić kompoty z owoców i tym podobne.
            • edek40 Re: Ruch drogowy to hobby... 09.06.14, 10:58
              > Być może posługujemy się innymi językami, bo w moim słoik oznacza szklane naczy
              > nie, w którym można robić kompoty z owoców i tym podobne.

              A na Slasku fajans to hasiok, choc niektorzy mowia na niego smietnik.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka