silencius
27.08.14, 23:36
Raporty policji mówią, że większość wypadków jest powodowana przez nadmierną prędkość.
Takie orzeczenie odpowiada politykom bo usprawiedliwia ustawianie przy drogach poskramniaczy wyłudzających od ludzi pieniążki. Zawsze gdy wpływy do kasy spadają można wprowadzić albo nowe ograniczenia albo obniżyć dozwoloną predkość.
Ostatnio jadąć do Warszawy drogą numer siedem doszedłem do wniosku, że wcale mi nie przeszkadzalo to że ktoś lewym pasem śmignął 140 czy nawet 150 na godzinę. Droga była prawie pusta , szeroka , długi prosty odcinek to czemu ma te swoje kucyki męczyć pod maską.
Ja zagrożenia w ruchu upatruję w innych przyzwyczajeniach kierowców na które policja wcale nie zwraca uwagi.
-Używanie kierunkowskazów- kiedyś uczono że kierujący powinien sygnalizować zamiar wykonania manewru. Zaobserwowałem że wielu kierowców na 7-ce albo wlacza kierunek gdy już zaczyna wykonywać manewr albo z oszcędności żarówek wcale tego światła nie uzywa. Poniekąd usprawiedliwoone - bo jak ktoś się wykosztował na mercedesa to potem musi oszczędzać.
Potem nic dziwnego że ktoś kto jedzie 150 nie ma szans na wychamowanie.
- Czy jest możliwe przejechanie całej trasy Warszawa - Płońsk lewym pasem ? - jest możliwe chociaż prawy pas jest pusty lub pusty na odcinku co najmniej jednego kilometra. Ktoś pędzi z tyłu szybciej ? - przecież dozwolone jest tylko 90 - zachamuje a jak nie, wyprzedzi prawą stroną. Troche się pewnie będzie pietrał ale co to obchodzi króla szos. Spotkałem rekordzistę który lewym pasem pokonał 50 km A1 bez zjazdu na prawy pas.
- W miastach - kiedyś uczyli że wyjeżdżając z podporządkowanej należąło zajmować prawy pas - teraz - szczególnie kobiety - owszem zdaży im sie czasem wjechać na prawy pas ale potem zaraz myk i już wloką się lewym. Ba czasem aby wjechać na ten pas zmuszone przez jakiś szybszy pojazd zwalniają jakby się chciały zastanowić. Ale normą jest, że wjeżdża się od razu na lewy.
- To że w mistach dla niektórych obowiązuje styl angielski to norma.
- Przeskoczyć skrzyżowanie na żóltym lub czerwonym pod okiem policji to bolesna sprawa ale przecież przepisy stanowią, że wjazd na skrzyżownaie nawet przy zielonym gdy nie można skrzyżowania opuścić to wykroczenie - a jak gotuje się krew gdy skrzyżowanie zablokowane przez tych którzy nie maja szans zjechać ze skrzyżowania ale wskakują - byle za sygnalizator chociać juz czerwone?
- Telefon komórkowy przy uchu i 30km/h ..... przepis jest ale co z tego. Jazda za takim zagadanym to koszmar. Człowiek czasami nie chce ale tak się może zagotować że puknieciem przywola takiego kierowacza do porządku.
- Oslepiacze - czy ktoś z was widział policję sprawdzającą ustawienie świateł.Jeden oślepi ale za wypadek odpowie ten co jechał za szybko.
- Nadmiar znaków , sygnalizacji i reklam. Kto z was jest w stanie zapamiętać 10 znaków obowiązujących na kilometrowym odcinku drogi ? Proszę sobie obejrzeć centrum jakiegokolwiek miasta we Francji a potem dowolnego w Polsce. Proszę policzyć ile znaków i kolorowych tablic znajduje się w zasięgu wzroku tam i u nas ? Tam gdy widzę coś rzucającego sie w oczy i kolorowego to zawyczaj znak drogowy a u nas reklama budki z piwem a za nią schowany znak.
- Bezmyślność ustawiania sygnalizatorów - przepis stanowi że sygnalizator do skrętu warunkowego nie powinien stać tam gdzie dopuszcone jest zawracanie a u nas jeden zawraca i ma pierwszeństwo - drugi tylko skreca na warunkowym , jest dzwon i teraz problem kto jest winny. Ale cóż , przepisy ustalają amatorzy , egzekwują amatorzy , tabelki robia amatorzy to skąd ma być spadek liczby wypadków. Sądżę że u nas dopuszczalną prędkośćią będzie 10 km/h a ludzie będą i tak ginąć bo kierowcom juz tak adrenalina skoczy .... bo przecież każdy będzie chciał zdążyć więć o manierach można zapomnieć.
- Szczyt zaś wszystkiego to uznanie wioski w której przy drodze co 200 m stoi jedna chałupa za teren zabudowany.
Szczytem jest także ustawianie radarów tam gdzie nigdy nie było wypadków a nie ma ani jednego radaru w tzw Czarnych Punktach.