Dodaj do ulubionych

Pseudo walka o bezpieczeńtwo na drodze?

27.08.14, 23:36
Raporty policji mówią, że większość wypadków jest powodowana przez nadmierną prędkość.
Takie orzeczenie odpowiada politykom bo usprawiedliwia ustawianie przy drogach poskramniaczy wyłudzających od ludzi pieniążki. Zawsze gdy wpływy do kasy spadają można wprowadzić albo nowe ograniczenia albo obniżyć dozwoloną predkość.
Ostatnio jadąć do Warszawy drogą numer siedem doszedłem do wniosku, że wcale mi nie przeszkadzalo to że ktoś lewym pasem śmignął 140 czy nawet 150 na godzinę. Droga była prawie pusta , szeroka , długi prosty odcinek to czemu ma te swoje kucyki męczyć pod maską.
Ja zagrożenia w ruchu upatruję w innych przyzwyczajeniach kierowców na które policja wcale nie zwraca uwagi.
-Używanie kierunkowskazów- kiedyś uczono że kierujący powinien sygnalizować zamiar wykonania manewru. Zaobserwowałem że wielu kierowców na 7-ce albo wlacza kierunek gdy już zaczyna wykonywać manewr albo z oszcędności żarówek wcale tego światła nie uzywa. Poniekąd usprawiedliwoone - bo jak ktoś się wykosztował na mercedesa to potem musi oszczędzać.
Potem nic dziwnego że ktoś kto jedzie 150 nie ma szans na wychamowanie.
- Czy jest możliwe przejechanie całej trasy Warszawa - Płońsk lewym pasem ? - jest możliwe chociaż prawy pas jest pusty lub pusty na odcinku co najmniej jednego kilometra. Ktoś pędzi z tyłu szybciej ? - przecież dozwolone jest tylko 90 - zachamuje a jak nie, wyprzedzi prawą stroną. Troche się pewnie będzie pietrał ale co to obchodzi króla szos. Spotkałem rekordzistę który lewym pasem pokonał 50 km A1 bez zjazdu na prawy pas.
- W miastach - kiedyś uczyli że wyjeżdżając z podporządkowanej należąło zajmować prawy pas - teraz - szczególnie kobiety - owszem zdaży im sie czasem wjechać na prawy pas ale potem zaraz myk i już wloką się lewym. Ba czasem aby wjechać na ten pas zmuszone przez jakiś szybszy pojazd zwalniają jakby się chciały zastanowić. Ale normą jest, że wjeżdża się od razu na lewy.
- To że w mistach dla niektórych obowiązuje styl angielski to norma.
- Przeskoczyć skrzyżowanie na żóltym lub czerwonym pod okiem policji to bolesna sprawa ale przecież przepisy stanowią, że wjazd na skrzyżownaie nawet przy zielonym gdy nie można skrzyżowania opuścić to wykroczenie - a jak gotuje się krew gdy skrzyżowanie zablokowane przez tych którzy nie maja szans zjechać ze skrzyżowania ale wskakują - byle za sygnalizator chociać juz czerwone?
- Telefon komórkowy przy uchu i 30km/h ..... przepis jest ale co z tego. Jazda za takim zagadanym to koszmar. Człowiek czasami nie chce ale tak się może zagotować że puknieciem przywola takiego kierowacza do porządku.
- Oslepiacze - czy ktoś z was widział policję sprawdzającą ustawienie świateł.Jeden oślepi ale za wypadek odpowie ten co jechał za szybko.
- Nadmiar znaków , sygnalizacji i reklam. Kto z was jest w stanie zapamiętać 10 znaków obowiązujących na kilometrowym odcinku drogi ? Proszę sobie obejrzeć centrum jakiegokolwiek miasta we Francji a potem dowolnego w Polsce. Proszę policzyć ile znaków i kolorowych tablic znajduje się w zasięgu wzroku tam i u nas ? Tam gdy widzę coś rzucającego sie w oczy i kolorowego to zawyczaj znak drogowy a u nas reklama budki z piwem a za nią schowany znak.
- Bezmyślność ustawiania sygnalizatorów - przepis stanowi że sygnalizator do skrętu warunkowego nie powinien stać tam gdzie dopuszcone jest zawracanie a u nas jeden zawraca i ma pierwszeństwo - drugi tylko skreca na warunkowym , jest dzwon i teraz problem kto jest winny. Ale cóż , przepisy ustalają amatorzy , egzekwują amatorzy , tabelki robia amatorzy to skąd ma być spadek liczby wypadków. Sądżę że u nas dopuszczalną prędkośćią będzie 10 km/h a ludzie będą i tak ginąć bo kierowcom juz tak adrenalina skoczy .... bo przecież każdy będzie chciał zdążyć więć o manierach można zapomnieć.
- Szczyt zaś wszystkiego to uznanie wioski w której przy drodze co 200 m stoi jedna chałupa za teren zabudowany.
Szczytem jest także ustawianie radarów tam gdzie nigdy nie było wypadków a nie ma ani jednego radaru w tzw Czarnych Punktach.
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Pseudo walka o bezpieczeńtwo na drodze? 28.08.14, 10:55
      Wymieniać można długo
    • tbernard Re: Pseudo walka o bezpieczeńtwo na drodze? 28.08.14, 11:31
      > Raporty policji mówią, że większość wypadków jest powodowana przez nadmierną pr
      > ędkość.
      > Takie orzeczenie odpowiada politykom bo usprawiedliwia ustawianie przy drogach
      > poskramniaczy wyłudzających od ludzi pieniążki.

      Nie od ludzi wyłudzają tylko od ludzików. Ale to dlatego, że te ludziki nie potrafią jeździć przepisowo swoimi auteczkami i dlatego będą mieć mniej pieniążków na ciuciu. W zasadzie to powinni się bawić w piaskownicy.
      • tiges_wiz ja ostatnio tu dałem ciała 28.08.14, 12:31
        www.google.pl/maps/@50.590387,17.882832,3a,75y,75.73h,70.35t/data=!3m4!1e1!3m2!1sW0mQvf-jI4z-vp0SV9hmjg!2e0
        nie nikt mnie nie wysuszył.
        po znaku koniec 70 przyspieszyłem, a to jeszcze był teren zabudowany.
        www.google.pl/maps/@50.588384,17.880335,3a,75y,41.89h,76.47t/data=!3m4!1e1!3m2!1s9Mk-4BTyrwCxbSCJJQXFkw!2e0
        dopiero WTF było jak dojechałem do tablicy koniec terenu zabudowanego tam dalej.
      • emes-nju Re: Pseudo walka o bezpieczeńtwo na drodze? 28.08.14, 14:11
        tbernard napisał:

        > ludziki nie potrafią jeździć przepisowo swoimi auteczkami

        Potrafią. Jak droga jest oznakowana prawidłowo, nienadmiernie i zrozumiale, to coraz większa liczba kierowców trzyma się przepisów - czasem z lekkim plusem.

        Kłopot ze znakologami. Dziś np. powinienem jechać... 90 km/h tam, gdzie z ekspresówki robi się jeden pas. 40-tka była! Tylko, że za chwilę odwołana przez wielką tablicę z 90-tką i piktogramem pokazującym który pas zanika. Bo tako, k...wa, chopce mnieli na Żuku :/
        • edek40 Re: Pseudo walka o bezpieczeńtwo na drodze? 28.08.14, 19:04
          > Potrafią. Jak droga jest oznakowana prawidłowo, nienadmiernie i zrozumiale, to
          > coraz większa liczba kierowców trzyma się przepisów - czasem z lekkim plusem.

          A u minie doszlo do tego, ze dobrze oznakowana droga, z nawet nieco nadmierna ciagla jest respektowana i to z niewielkim minusem!!! Wystarczy dopuscic 90 km/h na nieco kretej drodze w lesie i ludziom wlacza sie mozg...
          • nazimno Re: Pseudo walka o bezpieczeńtwo na drodze? 28.08.14, 20:14
            Oby mialo sie "co" wlaczac.

            • edek40 Re: Pseudo walka o bezpieczeńtwo na drodze? 29.08.14, 10:27
              > Oby mialo sie "co" wlaczac.

              Droge wyremontowali i oznakowali sensownie jakies 5 lat temu. O tego czasu systematycznie obserwuje poprawe zachowan. Wbrew temu co sadza niektorzy ludzi nie da sie wlaczy i wylaczyc z dnia na dzien.
      • dogberry Re: Pseudo walka o bezpieczeńtwo na drodze? 28.08.14, 18:35
        tbernard napisał:
        > Nie od ludzi wyłudzają tylko od ludzików.
        To prawda, LUDZIE dostają pouczenia.
    • bimota Re: Pseudo walka o bezpieczeńtwo na drodze? 28.08.14, 11:32
      - Bezmyślność ustawiania sygnalizatorów - przepis stanowi że sygnalizator do skrętu warunkowego nie powinien stać tam gdzie dopuszcone jest zawracanie a u nas jeden zawraca i ma pierwszeństwo - drugi tylko skreca na warunkowym , jest dzwon i teraz problem kto jest winny

      TEGO NIE KUMAM. MOGLBYS DOKLADNIEJ WYJASNIC... ?
    • klemens1 Re: Pseudo walka o bezpieczeńtwo na drodze? 28.08.14, 14:11
      Errata: Na DK7 W-wa - Płońsk obowiązuje ustawowo 100 km/h, na ekspresówce 120.

      I 50km lewym pasem na autostradzie nie ma co się podniecać - jak jest duży ruch, to kilku jedzie prawym, a reszta lewym. Ostatnio na A-2 przejechałem więcej niż 50 km lewym pasem.
    • hannl Jaja? 29.08.14, 15:13
      silencius napisała:

      > Ostatnio jadąć do Warszawy drogą numer siedem doszedłem do wniosku, że wcale mi
      > nie przeszkadzalo to że ktoś lewym pasem śmignął 140 czy nawet 150 na godzinę.
      > Droga była prawie pusta , szeroka , długi prosty odcinek to czemu ma te swoje
      > kucyki męczyć pod maską.

      Czyli na zwyklej drodze bez pasa awaryjnego(?), ze zwyklymi wjazdami, skrzyzowaniami, ruchem rowerowym(?), poboczem(?) (drogi nie znam) dozwolic predkosci jakie (nie bez powodow!) sa zabronione prawie we wszystkich krajach na swiecie na autostradach?

      Robisz sobie "jaja", prawda?

      > -Używanie kierunkowskazów-(...)
      > Potem nic dziwnego że ktoś kto jedzie 150 nie ma szans na wychamowanie.

      Ktos, kto jedzie 150 "nie ma szans na wychamowanie" na autostradzie nader czesto nawet na widok nieoznakowanego stojacego lub wolno jadacego samochodu, pieszego, rowerzysty, psa itd. Dlatego wlasnie obszary autostrad, nawet te, na ktorych wolno jezdzic znacznie wolniej sa specjalnie rozbudowane, odgrodzone z absolutnym zakazem zatrzymywania sie, jazdy ponizej okreslonej predkosci, ruchu pieszych rowerow itd. itd.
      • hasch1 Re: Jaja? wcale nie..... 30.08.14, 22:13
        Jakkolwiek 150, na tej drodze, to nieco, fakt, jest zbyt ambitnie.
        Ale Jedynie z uwagi na koleiny.
        Przyznajesz że drogi nie znasz. Dla wyjaśnienia. Jest to droga, mowa jest o starych odcinkach, bo część to już ekspresówka. Stary zaś odcinek to droga z czasów komuny i jako droga międzynarodowa, E 77, wykonana została według obowiązujących w ów czas 'NORM'. A norma dla takiej drogi to 4m szerokości pasa ruchu, oraz nie mniej niż 1.2m pasa utwardzonego pobocza + rów odsunięty od krawędzi asfaltu o minimum 1m, drzewa i inna roślinność poza pasem drogowym, czytaj rowem.
        Fak owa norma dla nośności nie przystaje do dzisiejszego natężenia i obciążenia. Dlatego podlega powolnej ale stałej modernizacji do klasy S.
        Porównaj sobie z dzisiejszymi odcinkami Schetynówek, na przykładzie np. DK 62.

        A jeśli ktoś panuje nad autem, na danym odcinku drogi i myśli to nie widzę problemu w szybkiej jeździe, no może nie 150, ale szybkiej.
        Reszta to selekcja, niestey, naturalna.
        Jak już tu gdzieś pisałem, kiedy zaczynałem swoją przygodę z kierownicą w latach '70, to uważałem aby nie przeszkadzać na drodze, dziś uważam na tych którzy na na niej przeszkadzają z bezmyślności.
        • tbernard Re: Jaja? wcale nie..... 31.08.14, 11:10
          > A jeśli ktoś panuje nad autem, na danym odcinku drogi i myśli to nie widzę prob
          > lemu w szybkiej jeździe, no może nie 150, ale szybkiej.

          Jeśli masz na myśli szybką jazdę w marginesie +10, to okej. Nikt nie będzie ciągle na licznik się gapił. Ale szybsza niż taki margines jazda to już dowód, że jednak nad autem nie panuje.
          • klemens1 Re: Jaja? wcale nie..... 31.08.14, 15:26
            tbernard napisał:

            > Jeśli masz na myśli szybką jazdę w marginesie +10, to okej. Nikt nie będzie cią
            > gle na licznik się gapił. Ale szybsza niż taki margines jazda to już dowód, że
            > jednak nad autem nie panuje.

            A jak zwiększą dopuszczalną, to magicznie już - jadąc tak samo - panuje?
            • tbernard Re: Jaja? wcale nie..... 31.08.14, 16:15
              > A jak zwiększą dopuszczalną, to magicznie już - jadąc tak samo - panuje?

              Wtedy tak.
              • hasch1 Re: Jaja? wcale nie..... 31.08.14, 18:56
                Osobliwe masz kryteria. Jeśli więc na długiej prostej przez pola, jakiś oszalały znakolog postawi 40, to więcej jak 50 nie polecisz ? Uznając że waaaadza ma rację ? I polecisz na milicję, nagrawszy pirata? Bo uznasz że pirat nie panuje ?
                • tbernard Re: Jaja? wcale nie..... 31.08.14, 20:03
                  Wiem, że czasem zdarzają się oznakowania na pałę i dziwaczne. Sam w takich miejscach jestem jak większość piratem jak to określiłeś. Problem w tym, że te miejsca wcale aż tak często się nie zdarzają jak tu się próbuje demonizować. Dla przykładu w tym miejscu ani to nie jest puste pole (są przejścia dla pieszych, wyjazdy z podporządkowanych lub dróg wewnętrznych lub posesji) ani nie ma 40 tylko jest 50 a mimo wszystko gdy jadę 60, to luka przede mną rośnie a na ogonie się zagęszcza i od czasu do czasu miszcz musi wyprzedzać. Podejrzewam więc, że sporo kierowców jeździ tam powyżej 70. Więc te szalone 40-stki na prostej na pustkowiu możesz zachować dla klanu (E,E) i dla udramatyzowania dodać patrol z suszarką za krzakiem.
                  Wolał bym na prawdę widywać tylko takich piratów w okolicznościach jakich opisałeś i nigdzie indziej.
                  • hasch1 Re: Jaja? wcale nie..... 31.08.14, 22:27
                    Ale Ja się zgadzam. Tylko kiedy wszyscy święci wiedzą że te durnie z milicji przyjeli że "prędkość zabija" i trzeba 10 mniej i zrobili z tego ideologję na równi z Marxizmem Leninizmem, ustallili jako prawdę objawioną...
                    Kiedy wszyscy wiedzą że 90% sprzętu do pomiarów prędkości jest dentym złomem nie trzymającym się przepisów, a przepisy zmienia się pod kontem aby się zgadzało, 40% milicjantów drogówki nie przeszło stosownego szkolenia w zakresie swoich obowiązków, a szef biura odpowiedzialnego za bezpieczeństwo jawnym tekstem oznajmia że ma to w dupie bo ustalili że prędkość zabija i szlus, to powiedz czy mam tej bandzie zaufać ?

                    Owszem ufam, na drodze ufam swoim umiejętnościom, swojemu doświadczeniu, a wiele razy jak by to nie zabrzmiało intuicji. Do dziś wystarczało, i żyję nadzieją że dam jeszcze radę.
                    I nie twierdzę że się nie poprawia, owszem. Tylko szlag Mnie trafia że to wszystko jest wycelowane przeciw Mnie szaremu obywatelowi.
                  • klemens1 Re: Jaja? wcale nie..... 01.09.14, 11:11
                    tbernard napisał:

                    > Więc te szalone 40-stki na prostej na pustkowiu możesz zachować dla
                    > klanu (E,E) i dla udramatyzowania dodać patrol z suszarką za krzakiem.

                    Standardem są obszary zabudowane bez zabudowań mieszkalnych (i bez intensywnego ruchu pieszych w pobliżu zakładów handlowo-usługowych - to dla kundla, który myśli że chwycił kolejną kość).
                    Zobacz sobie np. drogę Płońsk - Baboszewo.
                    I owszem - tylko w takich w rzeczywistości niezabudowanych terenach suszą.

                • htoft Re: Jaja? wcale nie..... 18.09.14, 17:17
                  hasch1 napisał:

                  > Osobliwe masz kryteria. Jeśli więc na długiej prostej przez pola, jakiś oszalał
                  > y znakolog postawi 40, to więcej jak 50 nie polecisz ? Uznając że waaaadza ma r
                  > ację ? I polecisz na milicję, nagrawszy pirata? Bo uznasz że pirat nie panuje ?
                  >

                  A jak na prostej autostradzie masz ograniczenie 80km/h, to więcej nie polecisz? (przykład: obwodnica Berlina, gdzie takie ograniczenie jest wprowadzone z uwagi na ochronę przed hałasem)
                  • hannl Re: Jaja? wcale nie..... 18.09.14, 18:47
                    htoft napisał:

                    > A jak na prostej autostradzie masz ograniczenie 80km/h, to więcej nie polecisz?
                    > (przykład: obwodnica Berlina, gdzie takie ograniczenie jest wprowadzone z uwag
                    > i na ochronę przed hałasem)

                    Miejscami jest nawet 60 i to wcale nie ze wzgledu na halas.
              • klemens1 Re: Jaja? wcale nie..... 01.09.14, 11:01
                tbernard napisał:

                > > A jak zwiększą dopuszczalną, to magicznie już - jadąc tak samo - panuje?
                >
                > Wtedy tak.

                A skąd samochód ma wiedzieć, że kierowca, zachowując się tak samo, ma nad tymże samochodem nie panować i samochód może wyczyniać dowolne harce?
        • hannl Re: Jaja? wcale nie..... 01.09.14, 10:41
          hasch1 napisał:

          > Jakkolwiek 150, na tej drodze, to nieco, fakt, jest zbyt ambitnie.
          > Ale Jedynie z uwagi na koleiny.

          Acha, "jedynie z uwagi na koleiny".
          Z uwagi na zwykle zjazdy i wjazdy bez pasa rozbiegowego, brak ogrodzen i barier miedzy jezdniami, rowerzystow(??), nawierzchnie(??) juz nie?

          > A jeśli ktoś panuje nad autem, na danym odcinku drogi i myśli to nie widzę problemu w szybkiej jeździe

          "jeśli ktoś panuje nad autem" – zdajesz sobie sprawe z groteskowosci takiego stwierdzenia w kraju ktorego kierowcy zabijaja sie na autostradach(!) ponoc az 6 razy(!) czesciej niz kierowcy w Niemczech albo Anglii na niemal identycznych drogach spelniajacych (tu i tam) najwyzsze standardy komfortu i bezpieczenstwa?

          > Reszta to selekcja, niestey, naturalna.

          Tja, kazdy do momentu, kiedy rozwali siebie lub innych jest swiecie przekonany, ze "panuje nad autem".
          • bimota Re: Jaja? wcale nie..... 01.09.14, 12:36
            AZ 6 RAZY ? INTERESUJACE... CIEKAWE CZY KTOS SIE GLEBIEJ ZAJMOWAL TYM PROBLEMEM. NAJLATWIEJ UZNAC, ZE TO GLUPI KIEROWCY...
          • hasch1 Re: Jaja? wcale nie..... 01.09.14, 13:23
            > > Jakkolwiek 150, na tej drodze, to nieco, fakt, jest zbyt ambitnie.
            > > Ale Jedynie z uwagi na koleiny.
            >
            > Acha, "jedynie z uwagi na koleiny".
            > Z uwagi na zwykle zjazdy i wjazdy bez pasa rozbiegowego, brak ogrodzen i barier
            > miedzy jezdniami, rowerzystow(??), nawierzchnie(??) juz nie?

            No fakt, brak precyzji. Zatąpił bym, 'jedynie' na głównie. Zjazdy wjazdy bez pasa rozbiegowego, tam prawie nie występują, poza tym ostrożność leży tu w gestji włączających się z podporządkowanej. Rowerzyści mają 1.5m pobocza, asfat.

            > "jeśli ktoś panuje nad autem" – zdajesz sobie sprawe z groteskowosci tak
            > iego stwierdzenia w kraju ktorego kierowcy zabijaja sie na autostradach(!) pono
            > c az 6 razy(!) czesciej niz kierowcy w Niemczech albo Anglii na niemal identycz
            > nych drogach spelniajacych (tu i tam) najwyzsze standardy komfortu i bezpieczen
            > stwa?

            Tak panowanie nad autem to największy problem naszych kierowców, 50% z tego względu nie powinno dostać prawajazdy. Nie dziwię się jednak niczemu od czasu kiedy przyszło Mi uczestniczyć w egzaminie sprawdzającym, osobiście. Kiedy najwyższa prędkość wyniosła 60km/h na odcinku 700m, pozostała część tej HUCPY to 30-40km/h i żenująco proste manewry. A kto widział 'L-kę' na autostradzie ? Ręce do góry.

            > Tja, kazdy do momentu, kiedy rozwali siebie lub innych jest swiecie przekonany,
            > ze "panuje nad autem".

            Tak właśnie, kto potrafi ten jedzie. Ja uważam że potrafię. Dlaczego jestem o tym przekonany ? Ano dla tego że posiadam umiejętność wybrania gdzie mogę pojechać szybciej, a zarazem nie boli Mnie kiedy warunki, ogólne, wskazują na jazdę z prędkością konia w stępie.
            A potrafię bo moi nauczyciele wykazali staranność, a i własne doświadczenie 38 lat, nauczyłi Mnie patrzeć nie pod zderzak, a lustrowania całej przestrzeni, jak najdalej się da i analizować co tam widzę. Ojciec zawsze mawiał " To co zaskoczy Cię 15m przed maską to już nie żyje, dlatego musisz to zobaczyć wcześniej, albo się tego spodziewać i zwolnić, Inaczej jesteś winny". I trzymając się tej zasady przekręciłem, nie wolny od błędów, dobrze ponad 3 000 000 km.
            • hannl Re: Jaja? wcale nie..... 01.09.14, 13:39
              hasch1 napisał:

              > No fakt, brak precyzji. Zatąpił bym, 'jedynie' na głównie. Zjazdy wjazdy bez p
              > asa rozbiegowego, tam prawie nie występują, poza tym ostrożność leży tu w gestj
              > i włączających się z podporządkowanej. Rowerzyści mają 1.5m pobocza, asfat.

              Mozesz wskazac jakis link z google?

              > Tak panowanie nad autem to największy problem naszych kierowców, 50% z tego wzg
              > lędu nie powinno dostać prawajazdy. Nie dziwię się jednak niczemu od czasu kied
              > y przyszło Mi uczestniczyć w egzaminie sprawdzającym, osobiście. Kiedy najwyższ
              > a prędkość wyniosła 60km/h na odcinku 700m, pozostała część tej HUCPY to 30-40k
              > m/h i żenująco proste manewry. A kto widział 'L-kę' na autostradzie ? Ręce do g
              > óry.

              Poczatkujacy to zupelnie inna inszosc. Na nich ale rowniez tez na ludzi zmeczonych, starszych trzeba zawsze i wszedzie brac wzglad. Sytuacje, gdy ma sie droge tylko dla siebie prawie nie istnieja. Duza roznica predkosci lub generalnie predkosc nieprzepisowa to olbrzymie utrudnienie dla takich ludzi potegujace ich bledy i tych "szybkich".


              > Tak właśnie, kto potrafi ten jedzie. Ja uważam że potrafię. Dlaczego jestem o t
              > ym przekonany ? Ano dla tego że posiadam umiejętność wybrania gdzie mogę pojech
              > ać szybciej, a zarazem nie boli Mnie kiedy warunki, ogólne, wskazują na jazdę z
              > prędkością konia w stępie.

              Wsrod tych, ktorzy zabiajaja sie az 6 razy czesciej na autostaradch niz w DE albo GB wielu bylo/jest przekonanynych o tym samym.
              Obowiazujaca predkosc maksymalna to element w decydujacy sposob porzadkujacy ruch. Kazdy uporzadkowany proces to proces pozwalajacy na lepsza kontrole niz proces nieuporzadkowany. Inaczej - w nieuporzadkowanym procesie latwiej o blad. I dotyczy to ruchu drogowego tak samo jak dokumentow (uporzadkowanych alfabetycznie w szafie lub porozrzucanych badz gdzie)

              Nieprzepisowa jazda (tutaj glownie z predkoscia znacznie przekraczajaca dopuszczalna) to element burzacy ten porzedek. Ty widzisz tylko siebie ale w gruncie rzeczy jestes tylko czescia systemu, ktora wraz z innymi podobnymi ten porzadek burzysz.

              I rezultaty sa takie, jakie byc musza byc w kazdym systemie skladajacym sie z bardzo wielu elementow: znacznie wieksze prawdodpdobientwo bledu = wieksza ilosc bledow i powazniejsze ich skutki = kilkakrotnie wieksza ilosc ofiar smiertelbnych w porownaniu z krajami, gdzie kierowcy potrafia jezdzic w sposob bardziej zdyscyplinowany.
              • hasch1 Re: Jaja? wcale nie..... 01.09.14, 14:25
                Google mapy, powinno wystarczyć. Tam masz fotografie kolejnych odcinków DK7, zajżyj na odcinek między Płońskiem a Nidzicą, a potem za Olsztynkiem po Ostródę, bo od tej drogi wyszła dyskusja.

                A Ci "słabsi na dodze" to właśnie jedna z tych okoliczności jakie należy uwzględnić, wydało Mi się to oczywiste, nie wymieniałem więc literalnie. A początkujący to nie jest okoliczność łagodząca w razie kolizji, osiągnął uprawnienia, zakładam więc, potrafi jeździć. A jeśli nie to jest zagrożeniem które postawił na mojej drodze system niedostatecznego szkolenia, jasne może nie mieć wprawy, ale wtedy jedzie ostrożniej i nie mam pretensji.
                Autostrad nie porównuj bo ten ściek jakim są nasze autostrady nie da się porównywać. Zjad z autostrady do Chemnitz jest tej szerokości co nasza najszersza autostrada, a niemcy czy francuzi mają autostrady od kilku pokoleń, My zaledwie kilka lat. Pozatym nie rozmawiamy "bo panie w takiej szwajcarji", tylko tu i teraz, na naszych drogach, a statystyki mówią o stałej poprawie. I cieszę się.

                Piszesz o porządku na drodze. Wszelki ruch na drodze jest chaosem, względnie uporządkowanym wzajemną współpracą jego uczestników w oparciu o logiczne i czytelne przepisy, a tych właśnie brak Mi jak holera.
                • hannl Re: Jaja? wcale nie..... 01.09.14, 16:56
                  hasch1 napisał:

                  > Google mapy, powinno wystarczyć. Tam masz fotografie kolejnych odcinków DK7, za
                  > jżyj na odcinek między Płońskiem a Nidzicą, a potem za Olsztynkiem po Ostródę,
                  > bo od tej drogi wyszła dyskusja.

                  Przeciez to nawet nie jest dwujezdniowe i z trudem mozna znalezsc odcinek chocby kilometra bez zwyklych wjazdow/zjazdow. Przy 150 kmh nie mozna przejechac nawet minuty nie mijajac skrzyzowan.

                  > A Ci "słabsi na dodze" to właśnie jedna z tych okoliczności jakie należy uwzglę
                  > dnić, wydało Mi się to oczywiste, nie wymieniałem więc literalnie.

                  Jak chcesz to "uwzglednic" widzac przed soba samochod i nie wiedzac NIC o tym, kto nim jedzie i jak reaguje?

                  > Autostrad nie porównuj bo ten ściek jakim są nasze autostrady nie da się porównywać.

                  Co prosze? Przejedz sie po rozlatujacych sie autostaradach w Nieczech zachodnich albo po waskich, rozbujanych i kretych autostradach we Wloszech. Spora czesc nowiutkich autostrad po rownej Polsce to miod w porownaniu z tym.

                  > Zjad z autostrady do Chemnitz jest tej szerokości co nasza najszersza au
                  > tostrada, a niemcy czy francuzi mają autostrady od kilku pokoleń, My zaledwie k
                  > ilka lat.

                  Ile "lat" potrzeba na przyswojenie sobie kilku prostych zasad ruchu na najprostszych i najbezpieczniejszych drogach, nie wychodzacych NICZYM poza to, czego uczy sie kierowca na kursie?


                  > Piszesz o porządku na drodze. Wszelki ruch na drodze jest chaosem, względnie up
                  > orządkowanym wzajemną współpracą jego uczestników w oparciu o logiczne i czy
                  > telne przepisy,
                  a tych właśnie brak Mi jak holera.

                  Bullshit.
                  Jesli w jednym kraju samochod jadacy z maksymalna predkoscia dozwolona nie jest wyprzedzany przez NIKOGO a w drugim taki delikwent jest wyprzedzany na pale non stop i niemal "popychany" zderzakami to jest to roznica miedzy porzadkiem a burdelem.
                  • hasch1 Re: Jaja? wcale nie..... 02.09.14, 13:12
                    > Przeciez to nawet nie jest dwujezdniowe i z trudem mozna znalezsc odcinek chocb
                    > y kilometra bez zwyklych wjazdow/zjazdow. Przy 150 kmh nie mozna przejechac na
                    > wet minuty nie mijajac skrzyzowan

                    I dla tego że nie jest dwu jezdniowe to nie można jechać szybko ?
                    Fotel kierowcy, szyba przednia oraz boczne, zostały wymyślone w tym właśnie celu aby zamontować tam kierowcę, który będzie patrzył co ma przed sobą ale i z boku drogi.
                    Ale pisałem że nie trzeba 150, wystarczy dynamicznie wykożystać tę możliwość , w stosownej, części przy wyprzedzaniu.
                    Samochód to nie szynobus tu wiele zależy od sposobu operowania i zgrania działń na połączeniu pedałów gazu, hamulca i kierownicy i tego się trzymajmy.
                    Moje zastrzeżenia budzi na tej drodze, ale i wielu innych mnogość okrutna ograniczeń prędkości. 90% jest na wyrost. ten kawałek mięsa, na fotelu, powinien zostać zauważony jako człowiek /homo sapiens/, i jako taki w końcu traktowany. Jeśli ustaliliśmy że na takiej konstrukcji drogi jest 90 właściwe, to czemu ma być mniej w wypadku wjazdów na pola, wyjazdów z wiosek pośród pól, nie tych przeciętych drogą. A jeśli nie czujesz że dasz radę pojechać 90, jedź wolniej, ale nie rób rabanu że Cię wyprzedzę. A jak boli Cię że wyprzedzam, to polecam w/w szynobus tam się nie wyprzedzi. A zauważ że umówiliśmy się, kodeksowo, że Ja mam wyprzedzić Cię w możliwie najkrutszej jednostce czasu. A aby to osiągnąć muszę pocisnąć, i znów jechać swoje/nasze/ 90.

                    > Jak chcesz to "uwzglednic" widzac przed soba samochod i nie wiedzac NIC o tym,
                    > kto nim jedzie i jak reaguje?

                    Umawialiśmy się że ma reagować właściwie / kodeksowo/ jedzie prosto nie sygnalizuje skrętu, to Ja ufam że taki ma zamiar. A kto nim jedzie to furda, no hyba że szłowa blondyna, jedzie swoje w swoim celu i kierunku, Ja mam swoją drogę i cel. Ze robimy to w innej dynamice to Nasza odmienność, ale jedynie wymusza stosowne działanie, tu i teraz, z obu stron właściwe.

                    Z uporem mańjaka wracacie, powszechnie, do porównywania Polska np. Niemcy. Gó... mnie obchodzi co robi Hans pod Frankfurtem, kiedy ja lecę na Gdańsk. Czy Hans-owie są ideałem wolnymi od błędów, nie oni walą swoje tam, a my swoje tu. Problemem jest że nikt nie pokusi się do brania dobrych przykładów z TAM do zastosowania TU. Tymczasem najczęściej, z gorliwością godną lepszej sprawy, wprowadza się, bezrefleksyjnie, system represji, niesionej fałszywymi ambicjami, bycia, byle być zauważonym. Bo jak mnie wyprzedza to się nie dam, będzie mnie widział, wymyślę nowe w przepisach, bo nikt nie widzi moich dokonań, bendąc w parlamencie, to mnie zobaczą, może nawet zaproszą do telewizora.

                    Za Hłaską, " Kiedyś byłem młody i gniewny, dziś jestem stary i wk...wiony"
                    AMEN !!!!

                    • hannl Re: Jaja? wcale nie..... 02.09.14, 15:32
                      hasch1 napisał:

                      > I dla tego że nie jest dwu jezdniowe to nie można jechać szybko ?

                      Wlasnie dlatego jak i z calej innej kupy powodow na calym swiecie na takich drogach wolno jezdzic najwyzej znacznie ponizej 150 kmh.

                      > Fotel kierowcy, szyba przednia oraz boczne, zostały wymyślone w tym właśnie cel
                      > u aby zamontować tam kierowcę, który będzie patrzył co ma przed sobą ale i z bo
                      > ku drogi.

                      Nader czesto ten fotel, wraz z szyba przednia oraz bocznymi jak i rowniez "zamontowanym" kierowca bywaja rozsmarowani na drzewach nader czesto akurat na prostych odcinkach(!) akurat podczas wietnej pogody gdy przez szybe przednia oraz boczne panuje swietna widocznosc.

                      > Ale pisałem że nie trzeba 150, wystarczy dynamicznie wykożystać tę możliwość ,
                      > w stosownej, części przy wyprzedzaniu.

                      Chwilowe przyspieszenie podczas wyprzedzania to tutaj cos zupelnie nowego, zeby nie powiedziec calkiem inna dyskusja.

                      > Samochód to nie szynobus tu wiele zależy od sposobu operowania i zgrania działń
                      > na połączeniu pedałów gazu, hamulca i kierownicy i tego się trzymajmy.

                      > Moje zastrzeżenia budzi na tej drodze, ale i wielu innych mnogość okrutna ogran
                      > iczeń prędkości. 90% jest na wyrost.

                      Ograniczenia na autostradach naleza w Polsce dio najbardziej hojnych.
                      Inne specjalnie nie odbiegaja od tych, ktore stosuje sie u sasiadow. Roznica polega na tym, ze jadac u sasiadow 50-tka przez obszar zabudowany NIKT mnie nie wyprzedza. W Polsce nawet w srodku gesto zabudowanej miejscowosci jestem wyprzedzany praktycznie przez wszystkich a jesli sie nie da to prawie spychany zderzakiem.

                      > Umawialiśmy się że ma reagować właściwie / kodeksowo/

                      To co ty "ustalasz" niestety nikogo nie interesuje. Jesli niedoswiadczony/zmeczony/rozkojarzony/chory kierowca popelni blad - a popelniaja je wszyscy - to szanse na unikniecie najgorszego rosna ponoc w czwartej potedze predkosci. To tylko statystyka, ktora w kazdym zjawisku masowym przeklada sie na konkretne liczby. I liczby sa takie, ze w takich krajach jak Polska, Litwa, Bialorus, gdzie traktuje sie predkosc zupelnie inaczej niz np. w nieczech albo Szwajcarii ilosc zabitych jest ok 4 razy wyzsza.


                      > Z uporem mańjaka wracacie, powszechnie, do porównywania Polska np. Niemcy. Gó..
                      > . mnie obchodzi co robi Hans pod Frankfurtem, kiedy ja lecę na Gdańsk. Czy Hans
                      > -owie są ideałem wolnymi od błędów, nie oni walą swoje tam, a my swoje tu.

                      To wcale nie chodzi o "bledy" bo bledy popelniaja wszyscy wszedzie. To chodzi o to, jak obchodzic sie z czynnikami potegujacymi skutki tych bledow, tutaj z predkoscia.
                      I mimo ewidentnych zmian na gorsze u "Hansow" widze jednak ciagle olbrzymie roznice w traktowaniu tych czynnikow.

                      Sorry, ale jesli jadac przez wioske jestem prawie non stop wyprzedzany "pokazowo" przez wqrvionych lokalesow, ktorych dzieci chodza obok drogi do szkoly to widze, ze mam do czynienia z egzemplarzami o intelekcie muszki owocowej.

                      > Bo jak mnie wyprzedza to się nie dam, będzie mnie widział,
                      > wymyślę nowe w przepisach, bo nikt nie widzi moich dokonań, bendąc w parlamenci
                      > e, to mnie zobaczą, może nawet zaproszą do telewizora.

                      To jest oczywiscie kompletne dziadostwo ale tez zupelnie inny temat. Ludzie utrudniajacy wyprzedzanie nawet grubo nieprzepisowe to buractwo. Grbe przekraczanie limitow (nie tylko podczas wyprzedzania!) to niestety rowniez buractwo.
                      • hasch1 Re: Jaja? wcale nie..... 02.09.14, 18:29
                        Czepiłeś się tego 150 i autostrad, jak pijany płotu. Do tego stopnia że nie widzisz treści jaką zawiera czytany przez Ciebie tekst.
                        Na tym poziomie dyskusja jest bezcelowa.
                        • hannl Re: Jaja? wcale nie..... 03.09.14, 13:32
                          hasch1 napisał:

                          > Czepiłeś się tego 150 i autostrad, jak pijany płotu.

                          Sorry ale w otwierajacym poscie akurat w kontekscie krytykowania wladz za karanie glownie za predkosc, "140-150" i "wcale nie przeszkadzalo" zostalo "rzucone" juz na samym poczatku:
                          - Nie mniej niz tyle (nawet 120 to znacznie mniej!)
                          - i nie chwilowo "niechcacy" przy wyprzedzaniu (co moze zdarzyc sie kazdemu).

                          Tylko wlasnie na zasadzie "to czemu ma te swoje kucyki męczyć pod maską".
                          To dosyc klarowna wypowiedz, jakoby 140-150 gdzie sie tylko da to takie ot "male piwo".
    • evenbetter Re: Pseudo walka o bezpieczeńtwo na drodze? 07.09.14, 13:42
      Zgadzam się ze wszystkim, o czym piszesz-dodaj do tego wszystkiego jeszcze fatalny stan dróg. Owszem, można jeździć szybko, ale nie po drodze na której jest więcej dziur niż asfaltu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka