Dodaj do ulubionych

zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja )

20.12.04, 15:38
Chcę poruszyć wątek tysiące razy poruszany, podobno w temp. 7 st. twardnieją
letnie opony. Tylko zastanawiam się , skoro opony nagrzewają się w czasie
jazdy, to tarcie ( zima lato ) powoduje nagrzewanie i tym samym staja sie
bardziej plastyczne - również te letnie . Ciepła opona jest plastyczniejsza
i lepiej przylega do podłoża - stwierdzili to Amerykanie, którzy nie używają
zimowych opon , lecz cały rok tzw wielosezonowe. Gdzie tu jest pies
pogrzebany . Machina sprzedazy opon zimowych i agresywna reklama niejednemu
spowodowały dysonans poznawczy czyli zasadę jak już kupiłem to choćby to było
niewiele przydatne będę to chwalił jako najlepsze i potrzebne ??

Różnice na śniegu używania opony zimowej, a letniej są minimalne - testy są
układane pod sponsorów-producentów, na lodzie różnicy nie ma żadnej - i tu i
tu można sie przejechać. Na roztopionej brei tym bardziej - nawet łańcuchy
nie pomogą. Więc co ? Pozostaje rozsądna jazda !!!


pzdr Rob
Obserwuj wątek
    • Gość: ano przyznam szczerze, że IP: *.crowley.pl 20.12.04, 15:44
      nigdy nie myslałem na ten temat.Byc moze dla niektórych jest to sila sugestii
      dla innych nie.Wiem jednak jedno z mojego skromnego doswiadczenia iz w obu
      autach jakie posiadam /na razie/ zupelnie inaczej jezdzi sie na letnich i na
      zimówkach.Czy jest to kwestia rozgrzania czy nie nie mam pojecia choć przy
      zimnej nawierzchni owo nagrzanie jest raczej iluzoryczne chyba, że się pali
      gumę.O jezdzie w korkach po miescie nie wspominam - ja do pracy dojezdzam na
      zimnych oponach:-))
      • Gość: Józio A ja mam organoleptyczne doświadczenia ;) IP: *.chello.pl 21.12.04, 23:45
        A było to tak:
        W tym roku jak zwykle zima zaskoczyła wszystkich, że zaczęła się w listopadzie,
        a nie np w sierpniu ;), spadł śnieg, temperaturka spadła i moje letnie oponki
        odmówiły posłszeństwa - abstrachuję już od jazdy, uciekania na boki, problemów
        z hamowaniem - ale nie mogłem wyjechać spod domu mojej dziewczyny, a jest u
        niej stromy podjazd. Samochód zamiast wzdłuż drogi jechał w poprzek :( Myślałem
        już, ku jej uciesze, że przyjdzie mi u niej spędzić zimę :) Na szczęście jej
        ojciec miał już zimóweczki i wyciągnął mnie na lince (co już świadczy o
        wyższości zimóweczek). Wtedy postanowiłem zmienić oponki na zimowe. Zadzwoniłem
        do kilku warsztatów wulkanizacyjnych (jako, że była niedziela, dużo ich nie
        było) i wszędzie były kolejeczki na 15 samochodów. Jako, że nie lubię czekać w
        kolejce, szczególnie na mrozie a zimóweczki mam założone na felgi postanowiłem
        operacji wymiany dokonać pod domem, korzystając z fabrycznego wyposażenia
        samochodu - podnośnika. Oponki zmieniłem, zostało mi tylko podtoczyć letnie
        kółeczka do domu. I tutaj niespodzianka: letnie opony w temperaturze w okolicy
        zera stopni były tak śliskie, że ciężko było je podnieść. Poza tym śnieg po
        prostu się do nich przyklejał. Dlatego doszedłem do wniosku, że jazda na
        letnich oponach w zimę to czyste samobójstwo. Oczywiście nie wypowiadam się na
        temat opon uniwersalnych, które być może są równie dobre, ale nie mam zamiaru
        tego testować, bo nie chcę ryzykować niepowodzenia, a na oponach sezonowych
        dobrze się jeździ.

        Pozdrawiam wszystkich sezonowców i uniwersalnych.
        Nie pozdrawiam samobójców :]
    • kierowiec1 Oczywiscie ze prowokacja 20.12.04, 15:48
      quest111 napisał:

      > i lepiej przylega do podłoża - stwierdzili to Amerykanie, którzy nie używają
      > zimowych opon , lecz cały rok tzw wielosezonowe.

      Popatrz sobie na mapie, na jakiej szerokosci geograficznej leza Stany
      Zjednoczone.

      Poza tym nagrzewanie sie opony przy -10 st. podczas jazdy po sniegu z
      predkoscia 45 km/h mozesz miezyc, ale w dziesiatych czesciach kelwina.

      > Różnice na śniegu używania opony zimowej, a letniej są minimalne - testy są
      > układane pod sponsorów-producentów, na lodzie różnicy nie ma żadnej

      Zarowno w jednym, jak i w drugim przypadku roznica wynosi czynnik okolo dwa -
      zarowno trakcja, trzymannie boczne, jak i sila hamowania sa przy oponie zimowej
      okolo dwa razy wieksze.

      Dla niektorych to nic. Dla mnie czynnik dwa wiecej to duzo.

      POzdr.

      K.
      • Gość: jurek Re: Oczywiscie ze prowokacja IP: *.aster.pl 21.12.04, 09:25
        kierowiec1 napisał:
        > Popatrz sobie na mapie, na jakiej szerokosci geograficznej leza Stany
        > Zjednoczone.
        no wlasnie kierowiec spogladales na mape stanow,bo wiesz np alaska to tez USA
        a to juz niestety nie np Hawaje

        co do opon zimowych to uwazam ze sa jak najbardziej potrzebne,nawet niech pomoga
        raz w zimie,moze ten jeden raz uratuja komus zycie i zdrowie a na tym sie nie
        oszczedza.a kogo nie stac to trudno nie bardzo uwaza
      • Gość: tubu5000 Re: Oczywiscie ze prowokacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 02:55
        Dla Twojej wiedzy podam, ze w Kanadzie (gdzie zima lezy snieg na metr wysokosci
        przed domem) tez uzywa sie opon calorocznych...
      • Gość: daiwd Re: Oczywiscie ze prowokacja IP: 192.5.109.* 22.12.04, 05:00
        > Popatrz sobie na mapie, na jakiej szerokosci geograficznej leza Stany
        > Zjednoczone.
        :) wiesz, u mnie bywalo tak, ze potrafilo spasc 25 cm sniegu w ciagu godziny.
        ostanio co dwa dni burze sniezne, w polsce takich po prostu nie ma (tu gdzie
        mieszkam wystepuje zjawisko nazywane "lake effect snow"). zapewniem cie, ze
        pisze ze stanow. i uzywam opon calorocznych (choc zimowe tez tu sprzedaja). a
        przy takich opadach slizgaja sie wszyscy. recepta? wolniejsza jazda, wyobraznia
        i uwaga.
        • Gość: SE Re: IP: 138.227.189.* 22.12.04, 11:04
          Kup zimowki, najchetniej z kolcami to zobaczysz roznice. Trzeba sprobowac. Ale
          zimowki, a w szczegolnosci te z kolcami moga zaskoczyc na asfalcie, bowiem
          droga hamowania wydluza sie na twardym podlozu.
    • grogreg Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 20.12.04, 16:09
      Co do roznic w prowadzeniu samochodu po sniegu w zimowkach i letnich to smiem
      sie z Toba nie zgodzic. Roznisa sa wyczuwalne, przynajniej dla mnie. A jezdze
      sporo bo ok. 30000km rocznie bez wzgledu na pogode. Roznica jest i to istotna.

      Zdarzylo sie mi tylko raz jechac po lodzie w letnich. Odciniek ok. 30 km,
      predkosc 20-30 km/h. Trzy razy wpadlem w poslizg. Przed i po tym sie mi to nie
      zdarzylo.
      • Gość: pracownik Michelin Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.ols.vectranet.pl 21.12.04, 21:30
        witam! roznica jest ogromna - wspolczynnik tarcia, odprowadzanie blota etc. ale
        wiecie co jest jeszcze ciekawsze? na kursie wyjasniono nam,ze opona zimowa po
        jednym sezonie zachowuje sie jak letnia!! wyniaka to ze zmian w strukturze
        gumy, ponadto jesli bieznik spadnie ponizej 15% ogolnego zuzycia, wtedy na nic
        pomoze jego konstrukcja(w glownej mierze chodzi o jego wysokosc). coz nam
        pozostaje? sprzedac uzywane oponki komus, komu i task nie zalezy, a sobie
        sprawic pozadne. aha, UWAGA KUPCY SUPERMARKETOWYCH OPON ZIMOWYCH, kupcie lepiej
        pozadna caloroczna niz te "tanie" oponki.. czemu? tajemnica;P
        • kierowiec1 Nastepny prowokator 22.12.04, 00:33
          Uwazaj, bo cie za takie hasla firma Michelin zaskarzy (i wygra, bo bzdury
          opowiadzasz niemozebne).

          Opona zimowa traci swoje najlepsze wlasciwosci ponizej okolo 4 mm bieznika. I
          starsza niz 4..5 lat tez nie powinna byc.

          A podzszywajacy sie pod pracownikow pozadnej firmy niech sobie znajdzie inne
          forum na swoje brednie.

          POzdr.

          K.
      • Gość: dawid a rozniaca uniw. vs zimowe??? IP: 192.5.109.* 22.12.04, 05:05
        powiedz lepiej jaka jest roznica pomiedzy zimowymi a uniwersalnymi.... ja tez
        jezdze sporo (ten rok 45 tys. km), wiec chcialbym wiedziec. :) zimowych nigdy
        nie uzywalem.
        • grogreg Re: a rozniaca uniw. vs zimowe??? 22.12.04, 22:59
          A ja uniwersalnych.
    • emes-nju Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 20.12.04, 16:12
      Opony letnie na ubitym sniegu nie trzymaja w ogole. Na miekkim jakos sobie radza dopoki bieznik nie nabierze sniegu - wtedy klapa. Na lodzie faktycznie nie ma dobrych opon :-)

      Niejednokrotnie pisalem, ze dla przecietnego kierowcy w zupelnosci wystarcza opony caloroczne. Jezdzilem na Navigatorach i z cala stanowczoscia twierdze, ze w zimie lepiej sie sprawdzaly niz moje obecne (nie z najwyzszej polki) zimowki. "Koniecznosc" wymiany opon to w duzej mierze sztuczka marketingowcow. Jednym z jej elementow jest to, ze wiekszosc samochodow jest seryjnie wyposazana w opony letnie. Trzeba byc zatem glupim na glowe, zeby na zime kupowac uniwersalne - kupuje sie zimowki. Nie rozumiem natomiast dlaczego na ten haczyk lapia sie posiadacze aut starych. Tu bardziej rozsadnym wyjsciem jest zakup opon calorocznych niz sciubolenie kasy na zimowki za wszelka cene. Bo ta "wszelka cena" najczesciej konczy sie zakupem opon uzywanych :-(((
      • Gość: tubu5000 Odpowiedzia jest post kolegi powyzej! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 03:04
        Taka jest prawda, tylko w Europie sie przyjal system 2 rodzajow opon.
      • Gość: Darek Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.gl.digi.pl 23.12.04, 08:34
        Masz rację to samo zauważam u siebie-całoroczne continentale[lepsze]do nokianów
        zimowych[gorsze]
    • Gość: dziennikarz Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 16:22
      wielokrotnie testowałem opony letnie i zimowe, i myślę że piszesz bzdury


      • Gość: Poll Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 09:20
        Bzdury czy nie , jedno jest pewne - opony zimowe a w szczegolności HP są eksra
        wynalazkiem pod jednym warunkiem - musi być zima!!!!!!!!
        Kupiłem w tym sezonie nowe Goodyeary GW3 i dopiero raz miałem okazje docenić
        ich przydatnosć bo dopiero raz spadł snieg i było coś koło -8 st. Poza tym
        jedynym przypadkiem jazda na zimowych oponach HP w temperaturze otoczenia
        +10st. na trasie gdzie faktycznie nagrzewają się opony przypomina mi gre w
        piłke nozną w rozwiązanych butach.
        Takie opony naprawde są świetne ale dopiero gdy jest śnieg i mrozek.
        • rekol Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 21.12.04, 23:38
          oczywiście opony zimowe są dobre tylko wtedy kiedy na ulicy leży śnieg.
          Kiedy jest np+5 i pada deszcz opony zimowe zachowują się na drodze gorzej niż letnie
          • Gość: Poll Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 00:42
            No powiedzmy że prz + 10st . Moje zimówki w tej t. zachowują sie jak bym jechał
            na kapciu
    • sven_b Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 20.12.04, 21:55
      Poprzez swoje lenistwo 2 lata temu mialem okazje jechac z W-wy do Lodzi na
      letnich oponach podczas zamieci i pozniejszej brei. Nadmienie ze prawie
      narobilem w spodnie a tylek uratowala mi tzw. rozwazna jazda. Auto doslownie
      plywalo na brei i hamowalo wieki. Wysiadlem napiety jak proca dlatego twierdze,
      ze jezeli zimowki przydadza mi sie tylko raz to juz jestem gora. Nie szukam w
      tym ekonomii ale rozsadku. Chodzi o to by jechac spokojnie i na luzie a nie
      walczyc o zycie w kazdej sekundzie.
    • Gość: fazi_ze_sztazi a skad te dane ? IP: *.client.comcast.net 21.12.04, 03:44
      quest111 napisał:
      Tylko zastanawiam się , skoro opony nagrzewają się w czasie
      > jazdy, to tarcie ( zima lato ) powoduje nagrzewanie i tym samym staja sie
      > bardziej plastyczne - również te letnie
      czy zmierzyles temperature opony po dluzszej jezdzie zima ?? ja kiedys to
      robilem i byla raptem kilka stopni cieplejsze od temp. otoczenia (zima) co daje
      temp. opony i tak ponizej zera.

      stwierdzili to Amerykanie, którzy nie używają
      > zimowych opon , lecz cały rok tzw wielosezonowe
      masz jakies dane?? od kilku lat mieszkam w chicago i tylko z obserwacji
      widze ze jest spory procen tych co zmieniaja opony (powiedzialbym ok 20%)

      Różnice na śniegu używania opony zimowej, a letniej są minimalne - testy są
      > układane pod sponsorów-producentów, na lodzie różnicy nie ma żadnej
      tu juz naprawde przesadzasz. tysiace badan, komputery, cuda bajery i nic??
      sam zmieniam opony lato/zima i czuje roznice, szczegolnie na swiezym sniegu
      (kilka cali w miescie) oraz miejscowym cienkim lodzie (tak rozjechana kaluza
      itp.) a to sa czesto miejsca przed skrzyzowaniem. jest roznica.

      Więc co ? Pozostaje rozsądna jazda !!!
      a tutaj sie z toba calkowicie zgodze - zadna opona nie zastapi rozumu

      pzdr.
    • Gość: asd zimowe opony - zbytek (prowokacja) IP: *.chello.pl 21.12.04, 04:50
      zgadzam się z quest111. zimówki nic niedają. najlepsze na śnieg/lód/breję będą
      jak najszersze i najniższe wyczynówki typu slick - takie opony mają najlepszą
      przyczepność i się szybko nagrzewają. płyn w chłodnicy i w sprykiwaczu należy
      na zimę wymienić na wodę (w spryskiwaczu z dużą ilością ludwika) bo zimowe
      płyny to też naciąganie klienta. niezapomnijcie również dobrze wypłukać wodą
      zamków i wymyć uszczelek drzwi ale dopiero jak temperatura spadnie poniżej
      zera - silikony i odmrażacze to ściema.


      pzdr
      • Gość: ... Re: zimowe opony - zbytek (prowokacja) IP: 193.27.5.* 21.12.04, 07:57
        > zgadzam się z quest111. zimówki nic niedają. najlepsze na śnieg/lód/breję
        będą
        > jak najszersze i najniższe wyczynówki typu slick - takie opony mają najlepszą
        > przyczepność i się szybko nagrzewają


        To ma być żart? Bo jak tak to w zasadzie można się pośmiać.
        Najszersze i o najniższym profilu. No to życzę powodzenia. Ktoś czeka na jakąś
        nerkę:)
        Aż mi szkoda takich ludzi.
      • Gość: ... Re: zimowe opony - zbytek (prowokacja) IP: 193.27.5.* 21.12.04, 07:59
        Sorki po wczytaniu rzeczywiście masz rację.
    • Gość: robercik Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.gryfice.sdi.tpnet.pl 21.12.04, 08:15
      Oj, różnica między zimowymi a letnimioponami jest spora. Wystarczy trochę śniegu
      i na letnich można sobie "pojeździć". Po rowie oczywiście.
      • Gość: ano dla tych co na letnich IP: *.crowley.pl 21.12.04, 08:20
        tym, którzy nie widzą różnic w jeździe na oponach letnich i zimowych proponuje
        dozgonną jazdę na tych pierwszych . Z czasem zużycie bedzie tak duże , że wyjdą
        druty, które de facto mogą jako kolce słuzyć na śniegu:-)))
    • Gość: 206RallyTeam Każda zimówka jest zimą lepsza od najlepszej letn IP: *.c153.petrotel.pl 21.12.04, 08:58
      Takim tokiem myślenia dojdziemy do tego, że buty zimą to też zbytek. Przecież
      boso też można iść. Tylko jak i po co? Jeśli ktoś nie widzi różnicy w
      zachowaniu się auta na oponach letnich a na zimówkach, to szkoda prądu...
    • Gość: kortatu Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 09:04
      no coz piszesz bzdury... mialem tego pecha ze spoznilem sie ze zmiana (kupnem)
      opon - i zastal mnie pierwszy snieg. Jezdzilem autem w poszukiwaniu zimowek
      (ciezko bylo kupic rozmiar pasujacy do mojego auta) do tego jeszcze byly
      straszliwe kolejki. Na letnich jezdzilo sie fatalnie, praktycznie nie moglem
      ruszyc z miejsca, wpadalem w poslizgi itd (oczywiscie pewnie myslisz ze mialem
      jakies stare lyse itd.. nic bardziej mylnego, w aucie byly polroczne opony -
      pirelli - modelu nie pamietam)
      Gdy tylko zalozono zimowe roznica w jezdzie byla kolosalna !!!! auto trzymalo
      sie drogi, bez problemu ruszalem i hamowalem. Wiec takie gadanie, oparte na
      amerykanskich badaniach jest po prostu dziwne.
      Mysle ze powinienes zalozyc zimowe, porownac, a potem pisac.
      • Gość: rokko Z Kopernika tez się smiali IP: 213.76.135.* 21.12.04, 09:22
        W zasadzie zgadzam sie z quest111. Jako ludzie przestajemy myslec. Agresywne
        wkladanie do glowy tego jak to zimowki sa rewelacyjne wbija sie do mozgu. Jak
        to mawiaja propoagandowcy - klamcie, klamcie a cos z tego zostanie.
        Przestajecie sami myslec i kupujecie gotowe wzorce z kultury masowej, a pozniej
        wydaje sie wam drodzy kierowcy, ze to wasze opinie.

        No coz bracie quest111 - teoria Kopernika tez byla rewolucyjna i wysmiewana. Po
        prostu znacznie wyprzedzamy forumowiczow. Ujmę to tak - mozemy sie nazywac
        prorokami.
        • Gość: ano broń mnie Boże... IP: *.crowley.pl 21.12.04, 10:16
          chroń mnie Boże przed takimi prorokami terii opon letnich kiedyś taka teria
          kosztowała mnie 3200 plz bo jeden prorok nie mial zimówek...
          • Gość: Darek Re: broń mnie Boże... IP: *.gl.digi.pl 23.12.04, 08:38
            Może przyczyna leżała w braku rozumu a nie w oponach[substytucie dla prostych
            ludzi].
    • marekpol1 Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 21.12.04, 09:11
      ja to nawet mam letni płyn, letnie opony i letnie powietrze w kołach.
      Oczywiście ogrzewania tez nie włączam - mam dobrą czapę. Tylko czasami jak nie
      mogę ruszyć z pod świateł to ludziska na mnie trumbiom. O co im chodzi?

    • woman29 Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 21.12.04, 10:50
      Zgodnie z Twoim tokiem rozumowania to mozna by w XXI wieku przy lampie naftowej
      czytac albo mieszkac w lepiankach bo wtedy tez bylo ok.Wiesz co?A jezdzij sobie
      nawet na lysych jak masz taka fantazje ulanska- good luck, ja mam nadzieje ze
      Cie nie spotkam na swojej drodze.Dla mnie jest roznica w jezdzie na letnich i
      zimowych, grunt to jezdzic z rozsadkiem.
      • gruman Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 21.12.04, 13:00
        woman29 napisała:

        > Zgodnie z Twoim tokiem rozumowania to mozna by w XXI wieku przy lampie naftowej
        >
        > czytac albo mieszkac w lepiankach bo wtedy tez bylo ok.Wiesz co?A jezdzij sobie
        >
        > nawet na lysych jak masz taka fantazje ulanska- good luck, ja mam nadzieje ze
        > Cie nie spotkam na swojej drodze.Dla mnie jest roznica w jezdzie na letnich i
        > zimowych, grunt to jezdzic z rozsadkiem.

        A zgodnie z twoim kup sobie Abramsa ( a2 lub a1 bez różnicy), tak będzie najbezpieczniej. A gąsienice pozbawią Cię problemu z oponami zimowymi.

        pozdr
    • Gość: Mar nie LETNIE, k...wa, tylko WIELOSEZONOWE!!!!!!!!!!! IP: *.skorosze.2a.pl 21.12.04, 11:06
      Inicjator wątku porównuje opony zimowe i WIELOSEZONOWE, a wszyscy zaczynają
      pisać o LETNICH.

      WIELOSEZONOWE
      WIELOSEZONOWE
      WIELOSEZONOWE
      WIELOSEZONOWE
      Tak, wbijcie sobie do głow, że opony nie dzielą się tylko na LETNIE i ZIMOWE!!!!

      Może w ekstremalnych warunkach (góry, nieodśnieżana droga w zabitej dechamy
      wsi) i przy wariackiej jeździe zimowe opony poprawią o parę procent
      przyczepność - ale większość ludzi jeździ po w miarę odśnieżonych drogach lub
      ulicach i można to robić na CAŁOROCZNYCH oponach.
      • Gość: asd WIELOSEZONOWE!!!!!! LOL IP: *.chello.pl 21.12.04, 11:13
        bzdura. nieistnieje coś takiego jak opony wielosezonowe. niebrakuje za to
        wielosezonowych buraków.


        naszczęście niejestem ksenofobem bo ziemia...
        ...jest pełna stworzeń nie z tego świata.

        pzdr
        • Gość: Mar całoroczne = wielosezonowe IP: *.skorosze.2a.pl 21.12.04, 11:25
          opony.autko.pl/opony_34.html
          ależ są - patrz powyższy link - jeden z wielu...

          A co do buractwa:
          Burak przerobiony z kija na patyk czyli z wsioka na miastowego wygląda tak:
          1. Jeździ oplem astrą classic I lub II
          2. Mieszka w M-3 na Ursynowie w dwójką bachorów
          3. Ma wykształcenie techniczne, często wyższe
          4. Pracuje jako tzw. kierownik (zwany menedżerem)
          5. Żonka nauczycielka lub farmaceutka (teść - emerytowany zastępca naczelnika
          gminy w dawnym siedleckim albo płockim; ewentulanie właściciel szklarni w
          tychże okolicach)
          6. Robicie zakupy rodzinne w Gejancie
          7. Ulubione słowa: dokładnie, projekt, implementacja, zatwierdzać,
          podejrzewam...
          8. Zwracacie się do świeżo poznanych osób per panie Adamie, pani Karolino
          (szczyt prostactwa)

          No a teraz zrób rachunek sumienia i sprawdź czy jesteś burakiem. Oczywiście
          powyższa charakterystyka jest dość uśredniona i schematyczna. Jeżeli jeździsz
          focusem kombi z kratką (służbowym) albo mieszkasz na Tarchominie, a nie na
          Ursynowie - to i tak jesteś burakiem, jeżeli w przybliżeniu spełniasz pozostałe
          kryteria.
          • Gość: asd Re: całoroczne = wielosezonowe IP: *.chello.pl 21.12.04, 15:13
            w kwestii linka :
            ktoś już to napisał : jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.

            w kwestii buractwa:
            1. jeżdżę prywatną hondą
            2. mieszkam w m4 na grochowie
            3. mam wykształcenie... gdzieś
            4. niepracuję bo mi się niechce
            5. jestem kawalerem
            6. robię zakupy w najbliższym sklepie bo dalej to mi się chodzić niechce
            7. ulubione słowa : dupa , ch*j
            8. do nowo poznanych w podobnym wieku zwracam się na ty , do wyraźnie starszych
            stosuję formę grzecznościową pani/pan bo jestem dobrze wychowany


            wynika z tego , że niespełniam żadnych kryteriów nawet w przybliżeniu więc
            burakiem mogę być tylko z zamiłowania.


            pzdr
            • Gość: zgred Re: całoroczne = wielosezonowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 19:49
              To ty nie burak jesteś, ale luzer.
              • Gość: asd Re: całoroczne = wielosezonowe IP: *.chello.pl 21.12.04, 20:22
                zależy co przyjmiemy jako miarę sukcesu. niejeden jeszcze długo poracuje zanim
                mnie dogoni a wielu się to przez całe życie nieuda.

                pzdr
          • Gość: tubu5000 dobre!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 02:59
          • Gość: żonka-buraczanka Re: całoroczne = wielosezonowe IP: 217.153.179.* 22.12.04, 08:48
            Boże mój, ratunku. Najpiękniejszym przejawem buractwa jest to, co właśnie
            napisałeś. Buractwo to nie posiadanie Opla, nie wykształcenie techniczne wyższe
            czy też nauczycielskie, to nie stanowisko menadżerskie. Buractwo to stan
            umysłu, który właśnie zaprezentowałeś.
        • Gość: dawid medrkow nie brakuje IP: 192.5.109.* 22.12.04, 05:34
          > bzdura. nieistnieje coś takiego jak opony wielosezonowe.
          :)) a to ciekawe, bo np. koncern dimler-chrysler twierdzi co innego. i w takie
          opony wyposazyl moj samochod. myslisz, ze klamia? watpie, u nas sa dobrzy
          prawnicy. :)
        • Gość: Dys Re: WIELOSEZONOWE!!!!!! LOl IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.12.04, 09:04
          To wcale nie bzdura, bo istnieja wielosezonowe opony (np.Goodyer Vector) ale sa
          gorsze od letnich w lecie i zimowych w zimie.Jak wszystko co jest uniwersalne
          jest to kompromis.
          • niknejm Re: WIELOSEZONOWE!!!!!! LOl 22.12.04, 17:40
            Gość portalu: Dys napisał(a):

            > To wcale nie bzdura, bo istnieja wielosezonowe opony (np.Goodyer Vector) ale
            > sa
            > gorsze od letnich w lecie i zimowych w zimie.Jak wszystko co jest uniwersalne
            > jest to kompromis.

            Vector należy do kategorii opon uniwersalnych. A to nie to samo, co opony
            wielosezonowe (bliższe letnim). Za to Vectory są miększe od wielosezonowych i
            szybciej się zużywają w lecie, więc ich zakup ma sens tylko jeśli mało jeździmy.
            Poza tym nawet Vectory wypadają w warunkach zimowych bardzo kiepsko w
            porównaniu z typowymi zimówkami - patrz testy ADAC:
            www.adac.de/Tests/Reifentests/Winterreifen/165-70-R14-TQ-2004-10/GoodyearVector5.asp?ComponentID=94957&SourcePageID=94868%230

            Zresztą nawet na mokrej, nieoblodzonej nawierzchni (w tej kategorii Vectory
            mają wysokie noty) są równie dobre opony typowo zimowe (jak np. Continental
            WinterContact TS780), a na suchym dobre zimówki też tylko bardzo nieznacznie
            ustępują Vectorom.

            Pzdr
            Niknejm
      • woman29 Re: nie LETNIE, k...wa, tylko WIELOSEZONOWE!!!!!! 21.12.04, 11:17
        Ok sa takie opony, ale moze Ty jezdzisz zawsze konkretna droga 365 dni w roku?
        Wyobraz sobie ze sa tacy ktorzy maja auto po to zeby nim jezdzic nie tylko z
        domu do pracy i spowrotem i raz w tyg do kosciola lub zakupy.Nie jestem w
        stanie przewidziec gdzie i w jakich warunkach bede jezdzic wiec mam 2 kpl.
        kol.Stac cie na konie to i na bat.
        • nie.banalny Re: nie LETNIE, k...wa, tylko WIELOSEZONOWE!!!!!! 22.12.04, 13:38
          Wyrazaj sie, psito.
          Widze, ze ty jestes jezdzcem, ale bez konia i bardzo ci go brakuje.
    • ant777 Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 21.12.04, 12:23
      Zima sie dopiero zaczęła. Spadł śnieg i musiałem się wlec 20 km/h za palantami
      na letniakach.
      • Gość: ano wielosezonowe to na wiele sezonów ale czy ziomwych IP: *.crowley.pl 21.12.04, 12:46
        to nazwa uniwersalna własnie dla osób nie uznających podziału na letnie, zimowe
        bo o deszczowych pewnie nie słyszeli:-))
        I dlatego wszyscy rajdowcy od indy car aż po formułę słomczyn jeżdżą latami na
        wielosezownowych:-))))
        • gruman Re: wielosezonowe to na wiele sezonów ale czy zio 21.12.04, 13:04
          Rajdowcy to mają opony na różne okazje i silniki na jeden wyścig :).
        • Gość: improwizator Re: wielosezonowe to na wiele sezonów ale czy zio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 13:23
          idzie zima,za rada forumowiczow nalalem ludwika. pol na pol z woda,zeby nie
          zamarzal :-)ladnie pachnie i dobrze pieni sie na sniegu.to chyba od tego jak
          ten snieg niszczy :-)
          rzeczywiscie bez sensu zuzywac zimowki.zamienilem -po przeczytnaiu
          amerykanskich sugestii-z powrotem zimowki na letnie.tym bardziej ze mam piekne
          alumy w kompleciku z nimi :-)
          ktos chce kupic zimowki w komplecie ze stalowymi felgami i kolpakami?
          oponki jedna zime juz przejechaly.kolpaki nie :-)
          195x65 15 cali.
          tanio opchne.nawet do USA :-)
          • Gość: Dys Re: wielosezonowe to na wiele sezonów ale czy zio IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.12.04, 09:11
            To co zrobiles to wcale nie jest madre.Moj znajomy tez byl taki madrala dopoki
            nie dachowal , na szczescie dla niego przy malej szybkosci.Juz jezdzi na
            zimowkach.Poczytaj sobie testy ADAC i zobaczysz jaka jest roznica. Ja od lat
            zmieniam moje alu-felgi na stalowe z zimowymo oponami (205/60/15)i poniewaz
            przejezdzam ponad 30 tys.km rocznie w roznych warunkach to zdazylem zauwazyc
            roznice.Dla mnie wazniejsze jest bezpieczenstwo niz szpan.
        • Gość: rez Re: wielosezonowe to na wiele sezonów ale czy zio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 13:31
          Chcialbym wrocic do porownywania Europy (Polski tez) do Ameryki, bo co to
          Amerykanie nie robia, a czego my, w Polsce (Europie) nie robimy i vice
          versa... Takie porownania nie maja sensu i kropka.

          Amerykanie w wiekszosci jezdza na oponach uniwersalnych, powiedzial ktos. Otoz,
          wielu Amerykanow jezdzi na oponach z oznaczeniem M+S (Mud & Snow), uwazanych za
          uniwersalne. Sa one, z reguly, wystarczajace do poruszania sie w lecie/zimie
          (nie srogiej) na intensywnie odsniezanych i solonych autostradach (do tego
          wroce). W polnocnych stanach i Kanadzie (opinie forumowiczow z USA & CDN mile
          widziane), czyli w rejonach klimatycznie zblizonych do polskich, a czesto
          bardziej do skandynawskich) w sprzedazy sa opony zimowe, ktore opisywane sa
          jako Winter i towarzyszy im zawsze symbol sniezynki. To sa opony typowo
          zimowe, takie jak sprzedawane u nas (w Europie). Oprocz tych opon wytepuja tez
          opony opisywane w broszurach jako High Performance, czyli opony wilelokrotnie z
          wyzszymi indeksami predkosci, produkowane z twardszej kompozycji gumy i
          bieznikiem skonstruowanym tak aby odprowadzac wode. Tak skonstruowane opony
          niczym sie nie roznia od opon europejskich letnich, ktorych my nie nazywamy
          nawet High Performance.

          Warunki eskploatacji samochodow w Europie i Ameryce sa bardzo rozne. Samochod
          w Ameryce juz dawno trafil "pod strzechy", jezdza nimi rozni ludzi, bardzo
          czesto o ograniczonych umiejetnosciach prowadzenia samochodu. Dlaczego? Nie
          dlatego ze sa glupsi czy madrzejsi, ale dlatego, ze np: bardzo dlugo jezdzili
          tylko po autostradach, szerokich bulwarach czy uliczkach dzielnic
          rezydencyjnych, bo nigdy nie musieli przejechac droga typu Warszawa - Poznan,
          stad nie potrzafia wyprzedzac, bo restrykcyjne (i przestrzegane!)ograniczenia
          predkosci wprowadzone w okresie kryzysu paliwowego nie nauczyly ich jezdzic
          szybko itp,itd. W okresie swieta Dziekczynienia (Thanksgiving), ktore u
          Amerykanow jest tym najbardziej rodzinnym swietem, bardzo czesto mnostwo ludzi
          podrozuje do swoich rodzin samochodami z poludniowych stanow do polnocnych i
          jest "zaskakiwana" przez snieg. Wloka sie wtedy 30 mph po autostradzie w
          strachu. Nie potrafia po prostu jezdzic w ciezkich warunkach.

          Wracajac do tematu opon. Istnieja miasta w Kanadzie, ktorych budzet miasta na
          odsniezanie/odladzanie przekracza PKB niejednego miasta w Afryce, i kilku w
          Europie. Tam sie soli, a jak jest za zimno to sie sypie specjalne chemikalia w
          niewiarygodnych ilosciach. Ma byc bezpiecznie i koniec. Samochody rdzewieja,
          swietnie, ludzie musz kupowac nowe. Tam, w miasatch, na prawde mozna przezyc
          bez opon typowo zimowych (jezdzac na M+S). Jak spadnie 1-2 stopy sniegu przez
          noc, to sie nie jedzie (zimowki czy nie) bo korki uniemozliwiaja jazde.
          Wyjezdza sie w poludnie kiedy drogi sa odsniezone, i tyle na ten temat.

          W Europie (Polsce), bardzo wiele drog lokalnych jest tylko odsniezanych, nie
          sypanych. W duzych miastach, czesto snieg nie jest dokladnie zgarniany, a
          tylko sypany sola, stad powstaje bloto posniegowe. Dodatkowo, w Polsce, jezdzi
          sie szybciej niz w Ameryce, opony zimowe zwiekszaja margines bezpieczenstwa.
          Sa w zimie bezpieczniejsze niz opony typowo letnie czy tzw. uniwersalne.

          Jesli ktos nie chce kupowac opon zimowych, to niech nie kupuje. Dodawanie do
          tego ideologi to juz przesada. Jedno jest pewne, Amerykanie nie zawracaja sobie
          glowy gadanie o tym w kolko na forach internetowych. Bosz, to jest juz typowa
          polska przypadlosc. Tym sie na pewno roznimy.

          Pozdrawiam

          rez
          • Gość: zgred Re: wielosezonowe to na wiele sezonów ale czy zio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.04, 19:52
            "Jedno jest pewne, Amerykanie nie zawracaja sobie
            glowy gadanie o tym w kolko na forach internetowych. Bosz, to jest juz typowa
            polska przypadlosc. Tym sie na pewno roznimy."

            To zajrzyj na slashdot.org
            • Gość: rez Re: wielosezonowe to na wiele sezonów ale czy zio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.12.04, 10:01
              No coz, czlowiek sie uczy codziennie czegos nowego :-) Myslalem, ze tylko my
              mamy takie dylematy, szczgolnie w okresie przedswiatecznego uspienia w
              businesie. Kiedys nie przyszlo mi do glowy dyskutowanie tego tematu na forum w
              Ameryce. Swiat to globalna wioska, wszyscy maja te same problemy.

              rez
    • Gość: RF Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: 57.66.193.* 21.12.04, 13:16
      Cofnijmy się wstecz kiedy nie było pojęcia opony letnie i zimowe.
      Wówczas były opony całoroczne na których wszyscy jeździli.
      Dlaczego teraz jest inaczej?
      Po 1. Głębokość bieżnika nowych opon letnich jest znacznie niższa w stosunku do
      ww. ze względu na lepszą trakcję pojazdu na zakrętach.
      Po 2. Skład mieszanki jest utwardzony co zwiększa żywotność opony.

      Nie ma nic za darmo mamy duzo trwalsze i bezpieczniejsze letnie opony ale do
      kazdy w zimie one się nie nadają.
      Stworzono więc specjalne na warunki zimowe.

      Jeżeli mówimy o oponach wielosezonowych to owszem można ich uzywać cały rok ale
      jak coś jest dobre na wszystko to w rzeczywistości jest do dupy.

      Opona wielosozonowa nie dorówna letniej w lecie zimowej w zimie.
      Oczywiście dla kierowcy Malucha może nie mieć to znaczenia, ale dla kierowcy
      auta zdolnego pociskać 200 i wyżej jakość opony jest często warunkiem przeżycia.
      • gruman Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 21.12.04, 14:09
        Wracając do porównania USA i nas. Tam byś sobie nie pocisnął,bo byś prawdopodobnie bardzo szybko zapłacił wysoki mandat. Podobnie w innych cywilizowanych krajach. W moim przypadku ograniczeniem jest 50 km/h i powinieniem go przestrzegać, a wtedy różnica opony zimowe/letnie zanika:).

        pozdr
        • Gość: rez Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 14:21
          To tez kolejna prawda. Malo tego, bardzo dlugo opony produkowane przez
          miedzynarodowe koncerny na rynek amerykanski byly "duzo gorsze" od opon na
          rynek europejski. W Ameryce liczyly sie przede wszystkim: niski halas i
          trwalosc. To juz z zalozenia wyklucza opony kierunkowe. Inne warunki, inne
          kraje, inna eksploatacaja samochodu (predkosci, drogi, warunki klimatyczne itp)

          rez
          • gruman Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 21.12.04, 14:31
            Zaraz, chyba czasami oglądacie jakiś dziennik, oni też mają zamiecie śnieżne, a "górne" stany środkowe leżą chyba na podobnej szerekości i wpływ oceanów jest już pomijalny. Samochody u nich duże, a więc masa bezwładności też większa - nie wiem, może ktoś kto tam był, by się wypowiedział co wtedy robią - łańcuchy?

            pozdr
            • Gość: rez Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 14:41
              Wszystko zalezy od regionu. Jesli burze sniezne sa czeste, to ludzie wiedza
              jak jezdzic w takich warunkach. Np. policja w Kanadzie, zawsze na oponach
              zimowych. Ci musza jezdzic w kazda pogode, a (w moim przynajmniej przekonaniu)
              opony zimowe daja o wiele lepsza przyczepnosc. Policja, moze tez w
              ekstremalnych warunkach uzywac lancuchow, dla prywatnych uzytkownikow sa
              zakazane (w niektorych prowincjach, nie pamietam jakich w Quebac na pewno)wielu
              kierowcow nawet nie wie, ze cos takiego istnieje. Ratunkiem dla tych bardziej
              zapobiegliwych i chcacych jezdzic bezpieczniej to zakup opon zimowych (aha,
              tych ktorych na to stac).

              Ale, co najmniej raz w roku jest zamiec w Washington'ie i New York'u. Wtedy,
              kataklizm. Ola boga.

              Jezdzil ktos kiedys pick-up'em w zimie? A moze 300-konnym Mustangiem z napedem
              na tylne kola, lub Lincolnem Town-Car? Sprobujcie bez zimowek. Fajnie jest.
              No mozna plyty chodnikowe wozic na pace/w bagazniku, tylko nie lepiej kupic
              opony?

              rez
            • niknejm Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 21.12.04, 15:11
              Mam kumpla w Atlancie. U nich, jak spadnie śnieg, maja zakaz jazdy do biura.
              Siedzą w domu i pracują zdalnie - przez Internet. I robi tak bardzo wiele firm.

              Pzdr
              Niknejm
              • Gość: rez Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 15:25
                Potwierdzam. W Atlancie jak spadnie snieg i/lub jest slisko, po moja znajoma,
                ktora jest lekarzem w szpitalu, przyjezdza Security szpitala samochodem SUV i
                zawozi ja do pracy i z pracy do domu. To prawie kleska zywiolowa, o krok od
                wezwania National Guards :-) Wydaje sie to smieszne, ale ci ludzie na prwade
                nie wiedza co to snieg. Zreszta wielu "swiatlejszych" Amerykanow, z polnocnych
                stanow smieje sie z tej "niemocy".
                • drpawelek Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 21.12.04, 15:52
                  A jak to jest w Rzymie?
                • Gość: dawid Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: 192.5.109.* 22.12.04, 05:47
                  a w polsce sie mowi: na m nie trzeba bundeswehry nam wystarczy minus cztery. :)
                  no i jak zwykle pogoda zaskakuje drogowcow.
        • Gość: RF Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: 57.66.193.* 21.12.04, 15:23
          gruman napisał:
          W moim przypadku ograniczeniem jest 50 km/h i powinieniem go przestrzegać,
          > a wtedy różnica opony zimowe/letnie zanika:).

          Nie zgodzę się z tym. Najwiekszy problem na oblodzonej drodze to ruszyć
          z miejsca pod górkę lub wyhamować na stromym zjeździe.
          Jazda na letnich oponach znacznie zmniejsza margines bezpieczeństwa.

          Co do USA to nie zachwycajmy się tak ich zwyczajami kiedyś
          w programie "Śmiechu warte" był film jak na jednym zakręcie w przeciągu 5 minut
          ponad 10 aut wypadło z drogi. Działo się to w USA po pierwszym śniegu.
          • drpawelek Smiechu warte 21.12.04, 15:51
            Pare razy widzialem na drodze to, co pokazywano w "Smiechu warte" i nie bylo mi
            wtedy wesolo. Chicago i Buffalo, NY leza na szerokosci geograficznej Rzymu, ale
            o niczym to nie swiadczy i klimat tutaj jest raczej skrajny, zarowno w lecie,
            jak i w zimie.

            Tak, rzeczywiscie amerykanie wola opony wielosezonowe. O ile sobie dobrze
            przypominam, to w Polsce do niedawna wiekszosc ludzi rowniez jezdzila na
            wielosezonowych stomilach. Wymiana opon wymaga wysilku i sporo kosztuje, a
            ludzie tutaj zwykle sa bardzo zajeci.

            Mieszkalem juz w Georgii (gdzie snieg nie pada) i w Chicago, gdzie skrajne
            warunki zimowej jazdy sa wlasciwie norma. Przezylem tam czterogodzinne dojazdy
            do pracy w sniezyce i poslizg na moich wspanialych bardzo drogich
            wielosezonowych Bridgestone'ach, ktore wlasciwie byly chyba troche
            zmodyfikowanymi oponami letnimi High-performance, bo zima nie zapewnialy nawet
            minimum przyczepnosci w samochodzie o mocy 125hp. Od tego czasu wierze w opony
            zimowe. Jezeli poczyta sie forum dyskusyjne np. w Edmunds.com, to Amerykanie
            jednak zastanawiaja sie nad tym problemem. Posiadacze sportowych samochodow z
            letnimi oponami odstawiaja je do garazow. Ludzie kupuja opony zimowe na polnocy
            i w gorach. W tych samych rejonach najwiekszym powodzeniem ciesza sie Subaru.

            Obecnie mieszkam w Waszyngtonie (DC) i najmniejsze opady wystarczaja do
            zamkniecia szkol i instytucji. Mnie to niestety nigdy nie dotyczy, ale na
            szczecie nie musze zmieniac opon na zimowe.

            Wszystkim mistrzom jazdy po lodzie zycze szerokiej drogi.
            • Gość: dawid Re: Smiechu warte IP: 192.5.109.* 22.12.04, 05:40
              moj samochod ma 124 hp (to raczej niewiele na miejscowe warunki). i sobie radze
              na wielosezonowych. najwyzej ruszam z dwojki i nie mam porblemow. mieszkam nad
              jeziorami.
              • drpawelek Re: Smiechu warte 22.12.04, 06:03
                Tak, 125hp na miejscowe warunki to malutko (ale teraz mam juz znacznie wiecej).
                Jakos sobie radzilem (40 mil dziennie w jedna strone), ale pare razy utknalem
                na parkingu mojego bloku, gdzie trzeba bylo wycofywac sie na wstecznym pod
                minimalna gorke. Uwazam poprostu, ze zycie tutaj jest na tyle intensywne i
                skomplikowane, ze wydanie kilkuset dolarow na dodatkowy zestaw opon jest chyba
                calkiem niezla inwestycja. Wydaje mi sie rowniez, ze we wspomnianym wyzej
                samochodzie zainstalowalem opony zbyt szerokie i twarde, wiec trakcja zimowa
                byla do niczego. Ciekawe porownania i oceny opon znajduja sie na tirerack.com.
                Tam wlasnie moje owczesne opony uzyskaly bardzo marne oceny w tej kategorii.
          • Gość: dawid Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: 192.5.109.* 22.12.04, 05:56
            > Co do USA to nie zachwycajmy się tak ich zwyczajami kiedyś
            > w programie "Śmiechu warte" był film jak na jednym zakręcie w przeciągu 5
            minut
            >
            > ponad 10 aut wypadło z drogi. Działo się to w USA po pierwszym śniegu.

            chyba w mississippi :) nie zapominaj, ze stany to duuuuzy kraj. nad jeziorami
            jak nie byles to znaczy ze zimy nie widziles. :) ja tam z drogi nie wypadam.
            ZWALNIAM i bardziej uwazam. ruszam tez pod gorke, a mocy mam 124 KM (to tutaj
            malo). jezdze na uniwersalnych.
      • Gość: dawid jozek pociska 200 :) IP: 192.5.109.* 22.12.04, 05:52
        > Oczywiście dla kierowcy Malucha może nie mieć to znaczenia, ale dla kierowcy
        > auta zdolnego pociskać 200 i wyżej jakość opony jest często warunkiem
        przeżycia

        :)))) oj jozek, jozek, tak to jest jak sie furmanke na trzyletnie audi
        zamieni...., "pocisnal bys 200" w stanach... noc w areszcie z meksami by cie
        oduczyla tych nawykow. :))) aaa, potem oczywiscie sprawa w sadzie i wyyysoki
        mandat. no coz, ale stany to kraj cywilizowany. :) sciagc sie mozna na torach a
        nie na publicznych drogach.
    • alek31 Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 21.12.04, 16:40
      Pomijając kwestie funkcjonalności opon zimowych w zimie (dla mnie
      bezsprzecznej, ale szanuję to, że ktoś może być myślący inaczej), to nie widzę
      również ekonomicznego uzasadnienia nie zmieniania opon na zimę.
      Jeżeli na komplecie opon całorocznych przejadę 70-80 tyś. km (w moim przypadku
      2-3 lata) to - uwaga, zadanie matematyczne - ile przejadę na dwóch kompletach
      opon (letnie i zimowe). Mnie wychodzi około dwa razy tyle.
      Jedyny koszt to przekładanie opon - 2 x 40 zł/rocznie.
      O zyskach wyżej napisano już wszystko.

      Pozdrawiam, alek
      • gruman Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 21.12.04, 18:24
        alek31 napisał:

        > Pomijając kwestie funkcjonalności opon zimowych w zimie (dla mnie
        > bezsprzecznej, ale szanuję to, że ktoś może być myślący inaczej), to nie widzę
        >
        > również ekonomicznego uzasadnienia nie zmieniania opon na zimę.
        > Jeżeli na komplecie opon całorocznych przejadę 70-80 tyś. km (w moim przypadku
        > 2-3 lata) to - uwaga, zadanie matematyczne - ile przejadę na dwóch kompletach
        > opon (letnie i zimowe). Mnie wychodzi około dwa razy tyle.
        > Jedyny koszt to przekładanie opon - 2 x 40 zł/rocznie.
        > O zyskach wyżej napisano już wszystko.
        >
        > Pozdrawiam, alek

        Matematycznie to mi wychodzi, że na zimowych jeżdzi się 4-5 m-cy, a już słyszę głosy że po 2 sezonach to zimowe opony są do d.... . Zima w mazowieckim do dziś pojawiła się na 2-dni. A jeżeli zimowe opony rozpraszają mgłę, to dziś bym je z chęcią założył :)). Ponadto pomijacie sprawę przechowywania przez lato - jeżeli nie wciemnej piwnicy, ale w serwisie pod "blachą", jak czasami widzę to tak wygrzewane opony, też tracą swoje właściwości. Czyżby jazda po lodzie była możliwa na zimowych? Przyznam się że czasami jeżdże astrą obutą w zimówki i nie zauważyłem aby na "gładzi" miała ona lepsze walory trakcyjne niż np Yaris na letnich.
        Pozdr
    • Gość: pp NOWE LETNIE JAK ZIMÓWKI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 18:32
      Ja jeździłem na łysych Hankookach w góry na narty i dawałem się rady
      teraz mam nowe daytony letnie i jest super
    • Gość: callafior Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 19:05
      zgadza się TYLKO OSTROŻNA I ROZSĄDNA JAZDA! Nic nie pomogą opony zimowe (ja
      jeżdże tylko na wielosezonowych) jak kierowca jest kretynem. Podobna sprawa jest
      ze wszystkimi "bajerami" typu ESP ABS i inne - dobry kierowca tego nie
      potrzebuje. To jest stworzone z myślą o pseudokierowcach, którzy nie mają
      pojęcia o fizyce i tak na dobrą sprawę nie powinni siadać za kółko.
      • mess220 Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) 21.12.04, 19:53
        Racja, ale trzeba tez pamietac o tym, ze jezdzac max rozsadnie, sprawnie i
        bezpiecznie ktos inny moze nam krzywde zrobic, a takich jest sporo. Wtedy
        zimowki czy "trzy magiczne literki" moga sie przydac.

        A dowodem na sens stosowania zimowek niech bedzie sport samochodowy, gdzie do
        kazdych warunkow jest odpowiednia opona (slicki, deszcze, mediaty, szutry,
        kolce szerokie, waskie) co jasno pokazuje, ze nie da sie w roznych warunkach na
        jednej oponie uzyskac wysokiej przyczepnosci. A co jest do wszystkiego - jest
        do nieczego. Oczywiscie czasem sens ekonomiczny musi wziasc nad tym gore.
      • Gość: hej kalafior Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.12.04, 20:45
        skoro niepotrzebne ci zimówki absy i inne to zlikwiduj wspomaganie kierownicy,
        kup korbe do auta a zamiast pasów zapinaj rozporek, swiatlo przeciwmgielne
        zamien na toster bo i tak do ostroznej jazdy te elementy nie są tobie
        potrzebne!!!
        najwyzej komus innemu sie przydadzą ratując mu życie
      • Gość: Andrzej Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.kochnet.tek.pl 22.12.04, 05:23
        Brawo calafior. Pierwsza rozsądna wypowiedź na tym forum. Moim zdaniem te
        wszystkie bajery poprawiają bezpieczeństwo ale nie zastąpią rozumu i
        doświadczenia. Dla wielu osób zimówki, ABS itp. są wręcz niebezpieczne ponieważ
        stwarzają im poczucie fałszywego bezpieczeństwa. Właśnie parę dni mój znajomy
        rozbił samochód na zimówkach. Jadąc po suchym asfalcie wjechał na drogę
        prowadzącą przez las (jak sie póżniej okazało oblodzoną) i zobaczył przed sobą
        karambol zaczął hamować ale sie "nie wyrobił" i uderzył w niego. Śmiać mi się
        chce jak czytam wypowiedzi, że ktoś "pociska 200 na zimówkach". Ja mam te
        wszystkie bajery (jak niektórzy piszą bo mnie na to stać), ale wiem, że zdrowy
        rozsądek, doświadczenie, i znajmość praw fizyki są (jak napisał Calafior)dużo
        ważniejsze.
        Andrzej
        • Gość: tradycja Jeździjmy bez świateł !! IP: 81.210.25.* 22.12.04, 08:14
          >Dla wielu osób zimówki, ABS itp. są wręcz niebezpieczne ponieważ
          > stwarzają im poczucie fałszywego bezpieczeństwa.
          Swiatła w nocy to też dają fałszywe poczucie, że widzisz coś na drodze.
          Może jeździjmy z wyłączonymi: oczywiście trzeba wtedy bardziej uważać i jechać wolniej ale przecież nic nie zastąpi rozsądku i rozważnej jazdy!!
        • Gość: RF Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: 57.66.193.* 22.12.04, 08:48
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):
          Śmiać mi się
          > chce jak czytam wypowiedzi, że ktoś "pociska 200 na zimówkach".
          Nie chodziło mi o jazdę na zimówkach bynajmniej i chyba jasne, że jak ktoś
          jeżdzi z takimi prędkościami to opona uniwersalna jest dla niego prawie
          samobójstwem.
          Aczkolwiek sam jechałem 190 na zimówkach tyle, że po asfalcie i nic się nie
          działo, no ale mam dobre zimówki.
          Wiem Ci ze USA będą zaszokowani ale w Europie a zwłaszcza w Niemczech są
          miejsca gdzie można jechać ile fabryka dała.
          Jaki sens byłby kupować auta z V max 250 km/h - żeby jeździć 130 km/h?
          Na niemieckiej autostradzie jak się jedzie poniżej 120 to TIRy chcą człowieka
          rozjechać. Po prostu tam trzeba pociskać żeby nie blokować ruchu.
          Co do argumentów o rozsądku - zgodzę sie z tym jak najbardziej tyle, że nie
          uważam za rozsądne jeżdżenie zimą na oponach letnich.
    • Gość: bandi Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.pronet / *.jgora.dialog.net.pl 21.12.04, 19:53
      To że na lodzie każda opona jest do D..y to jest fakt , ale co do reszty to się nie zgodzę , mieszkam w J.Górze , często jeżdżę po górach i kilka razy zdarzyło mi się że zima mnie zaskoczyła na oponach letnich i nie mogłem wyjechać pod górę , a po zmianie opon wyjechałem bez problemów .Nigdy nie mieszkałem dłużej na nizinach więc o używaniu opon na płaskim nie będę się wypowiadał ale w górach dobre zimówki to podstawa .
      Do Karpacza , Szklarskiej Poręby i okolic często przyjeżdżają osoby z Poznania i okolic ( co widać po rejestracjach ) na oponach wielosezonowych i niestety często mają kolizje i wypadki , w miejscach gdzie miejscowy ( nawet kobiety ) jadą bez problemu .
      Oczywiście nie można za wszystko winić złe opony , winni są też kierowcy którzy jadą za szybko ( moja podstawowa zasada jazdy w zimie to jechać połowę tego co w lecie )
      i nie potrafią przewidzieć że za zakrętem suchej trogi może być szklanka i po prostu nie wiedzą że w górach warunki na odcinku kilometra potrafią zmienić się 5 razy.
      • Gość: Alien Re: zimowe opony - Koniecznosc... IP: *.user.nortelnetworks.com 21.12.04, 20:22
        ... w zaleznosci gdzie sie mieszka. W miejscach gdzie sa duze opady sniegu,
        zalodzone ulice oraz ciagle zmieniajace sie warunki drogowe opony zimowe sa
        konieczne. Opony zimowe maja sa produkowane z innej gumy ktora nie twardnieje
        przy niskich temperaturach, co pomaga zachowac lepsza przyczepnosc oraz znacznie
        skraca droge hamowania . Na przyklad zimowe opony Toyo maja jako jeden ze
        skladnikow lupiny orzechow wloskich, co dziala jak mini kolce. Roznica w
        jezdzie jest niesamowita, zaluje ze nie mialem tych opon na kazda zime (mieszkam
        w Calgary).
        Opony wielosezonowe zachowuje okolo 10-20% przyczepnosci (w porownaniu z latem)
        w czasie zimowej jazdy.
        Jesli snieg pada w twoim miescie raz do roku, to jezdzij ostroznie na
        wielosezonowych....
        • Gość: dawid zimowe opony - Koniecznosc... bzdura :))) IP: 192.5.109.* 22.12.04, 05:35
          > ... w zaleznosci gdzie sie mieszka. W miejscach gdzie sa duze opady sniegu,
          > zalodzone ulice oraz ciagle zmieniajace sie warunki drogowe opony zimowe sa
          > konieczne.
          kolego, ja mieszkam w okolicach gdzie opady siniegu sa takie, ze w polsce
          takich nie bylo i nigdy nie bedzie. i opnony zimowe NIE SA KONIECZNE, jezdze na
          _uniwersalnych_. jedna uwaga. jezdze znaaaacznie wolniej (pod gore tez jezdze).
          sprzedawcy to wszystko zrobia, zeby ludziom wmowic ze potrzebuja to, czego nie
          potrzebuja. i sa w tym dobrzy.
          • Gość: Alien Re: zimowe opony - Koniecznosc... bzdura :))) IP: *.user.nortelnetworks.com 22.12.04, 17:44
            Oczywiscie, mozna jezdzic nawet bez opon jak widzialem to na Florydzie :-).
            Opony zimowe sa bez dwoch zdan lepsze i bezpieczniejsze niz uniwersalne.
            Sprobuj to sie przekonasz.

            W zimie bede jezdzil tylko na zimowych - lepsza przyczepnosc, krotsza droga
            hamowania, lepszy start spod swiatel. A szczegolnie jak sie jedzie na narty do
            Banff lub Lake Louise, opony zimowe sa niezastapione.

            Szerokiej drogi...
    • Gość: Grzegorz Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.phil.east.verizon.net 21.12.04, 20:19
      Od prawie 12 lat mieszkam w Philadelphii gdzie zdarzaja sie mrozne i sniezne
      zimy ,ale najwieksza bolaczka bywa tzw "czarny lod" czyli po prostu gololedz.
      Ktos tu napisal ze tutaj tak pieknie wszystko odsniezaja i sa piekne czyste
      drogi.To nich wystarczy ze czasami wzdycham z rozczuleniem myslac o MPO.
      Czesto wracam do domu wieczorami I-95 czyli droga miedzystanowa i po opadach np
      sniegu dlugo ona wyglada jak w Polsce droga 3 klasy odsniezania.
      Ale wracajac do opon , to w normalnych sklepach gdzie mozne je kupic w zasadzie
      nie sa oferowane.Wszystko to opony wielosezonowe.Owszem mozna sobie sprowadzic
      letnie czy zimowe ale tego w zasadzie nikt nie robi.
      Pozdrawiam i zycze milych swiat Grzegorz
      • Gość: Skandy Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.chello.pl 21.12.04, 22:02
        Jednak wkurza mnie. Chrz...nie zewszad - radio - czasopisma - TV kupujcie
        zimowki natychmiast kto nie kupuje jest prawie samobojca. I wciaz kupujcie
        kupujcie... kupujcie koniecznie W TOK FM dziennikarz pyta eksperta (a bylo to
        podczas ataku zimy bodaj w listopadzie). "A co maja zrobic ludzie ktorzy
        przyjechali autami do pracy na letnich i zaskoczyla ich zima?" Chyba musza
        lawete wezwac bo jak inaczej wrocic do domu.
        Sam bylem zdumiony gdy czytalem porownanie zimowek do calorocznych. Jak mala
        jest przewaga tych pierwszych nad drugimi w warunkach zimowych - praktycznie
        tylko w warunkach gdy na nawierzchni jest spora warstwa sniegu -bo w przypadku
        breji sniegowo-wodnej juz takowej nie ma. A Warszawie po ktorej glownie sie
        poruszam sytuacja taka nie jest czesta. A jesli jest to i tak V poruszania jest
        20km/h albo i to nie.
        Zdrowko Wesolych Swiat
    • Gość: gosc Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: 62.233.129.* 21.12.04, 20:36
      Żadna zimowa opona nie zastąpi zdrowego rozsądku i wyobraźni kierowcy. Nie ma
      co się łudzić, że wystarczy założyć zimowe opony, a wtedy bezpiecznie
      przejeździ się zimę. Przede wszystkim WYOBRAŹNIA i jeszcze raz WYOBRAŹNIA!!!
    • Gość: airbag Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.ciolkosza.net / *.crowley.pl 22.12.04, 01:40
      Po co komu poduszki powietrzne... Tak rzadko się przydają...
    • Gość: L Re: zimowe opony - zbytek ( nie prowokacja ) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.04, 03:08
      Spoko luzik - te zimówki to wymysł Balcerowicza z innymi różowymi hienami.
      Moim ukochanym FSO 1500 rocznik '83 (palił 11, bo mu się nigdy ssanie do końca
      nie wyłączało) na oponach z lat przełomu okrągłostołowego dałem w zimie 2000/01
      spokojnie radę podjechać na zlodowaciałej, dwudziestometrowej drodze pod górkę
      o pochyleniu 5-6% za chyba siódmym razem. Więc zimówkom na pochybel!!! Polak
      potrafi!!!
      Pchnąłem go dwa lata temu za 300 zł i nie wiem jak se dalej radzi.

      PS
      Żyję i mam obie nerki ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka