Dodaj do ulubionych

Co byście zrobili?

IP: *.torun.mm.pl 16.08.05, 21:18
Jechaliśmy z mężem w trasie, w deszczu, przed nami dość ostry zakręt drogi
głównej (w lewo), na wprost zjazd w drogę boczną. Naprzeciwko z zakrętu
wyjeżdża, za szybko, TIR z długą przyczepą i widzimy, jak jego przyczepa wpada
w poślizg i zaczyna wjeżdżać na naszą jezdnię, dokładnie przed nami. Jej tył
minął nas o centymetry. Mąż (prowadził) nie zrobił nic, żadne z nas w ogóle
nic nie powiedziało, dopiero po fakcie spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy
kręcić głowami... Czy można próbować coś robić w takiej sytuacji?
Zaczynam naprawdę nie lubić TIR-ów.
Obserwuj wątek
    • Gość: 126 p Re: Co byście zrobili? IP: *.chello.pl 17.08.05, 02:08
      przy całkowitym braku reakcji to .........
      może zapiszcie się na badanie psychotechniczne
      w warszawie w miarę szczegółowo robią w dawnych zakładach ursus
      dobrze badają też w wojskowej przychodni za ostrobramską ale adresu nie pamiętam
    • zaq26 Re: Co byście zrobili? 17.08.05, 11:52
      a jak ktoś zaczyna wyprzedzać na 3-go i idzie na czołowe (takie z przesunięciem
      jak na crash testach) to co robisz? czasu też jest niewiele, sytuacja w
      zasadzie podobna, bo wystarczy lekko usunąć się na pobocze, można do tego
      troszkę przyhamować itd. itp. zwykle to się robi automatycznie
      brak jakiejkolwiek reakcji, choćby okrzyku "o ku..!!", świadczy chyba o bardzo
      niskich kwalifikacjach kierowcy i w naprawdę ciężkiej sytuacji może się źle dla
      kogoś skończyć
      • vatseq Re: Co byście zrobili? 17.08.05, 12:15
        Takie zdarzenie świadczy raczej o niskiej kulturze wyprzedzającego na trzeciego.
        Co prawda nie jest to zabronione kodeksem, ale pod warunkiem, że jest
        dostatecznie dużo miejsca.

        vatseq
        • Gość: zaq26 Re: Co byście zrobili? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.08.05, 13:06
          nie dyskutujemy tu o kulturze lub jej braku tylko o reakcji (a właściwie jej
          braku) na zagrożenie, którego często można łatwo uniknąć.

          niektórzy po prostu nie nadają się na kierowców z powodu paraliżu występującego
          w nietypowych sytuacjach, a niektórzy tylko potrzebują czasu żeby się przełamać
          i wyrobić sobie odruch uniku. znam przypadek gdzie spanikowana kobieta leciała
          na czołówkę choć miała mnóstwo miejsca i czasu na usunięcie się piratowi z
          drogi. na szczęście pasażer był wyluzowany, chwycił za kierownicę i sprowadził
          auto maksymalnie do prawej krawędzi jezdni

          po prostu wystarczy czasami mieć świadomość własnych słabości, a jeśli z czasem
          nie potrafi się ich przełmać, to chyba należałoby zrezygnować z jazdy autem..
    • mejson.e Teoretycznie... 17.08.05, 12:12
      Gość portalu: iza napisał(a):

      > Jechaliśmy z mężem w trasie, w deszczu, przed nami dość ostry zakręt drogi
      > głównej (w lewo), na wprost zjazd w drogę boczną. Naprzeciwko z zakrętu
      > wyjeżdża, za szybko, TIR z długą przyczepą i widzimy, jak jego przyczepa wpada
      > w poślizg i zaczyna wjeżdżać na naszą jezdnię, dokładnie przed nami. Jej tył
      > minął nas o centymetry. Mąż (prowadził) nie zrobił nic, żadne z nas w ogóle
      > nic nie powiedziało, dopiero po fakcie spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy
      > kręcić głowami... Czy można próbować coś robić w takiej sytuacji?

      Zawsze trzeba próbować!

      W rzeczywistej sytuacji drogowej jest mało czasu na analizę, trzeba działąć
      szybko i z reuły odruchowo.

      Tu należało odbić maksymalnie w prawo, bo hamowanie tylko by pogorszyło sprawę -
      opóźniłoby zbliżenie się do przyczepy, co pozwoliłoby jej bardziej (szerzej)
      zarzucić.

      Jeśli sytuacja nie była wymyślona, to można było zjechać prosto w drogę boczną,
      chyba że informacja "na wprost zjazd w drogę boczną" to tylko test na
      inteligencję...?

      > Zaczynam naprawdę nie lubić TIR-ów.

      Kazdemu może się to zdarzyć, nawet maluchowi ciągnącemu przyczepę campingową
      N126 Niewiadów...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • kozak-na-koniu Re: Co byście zrobili? 17.08.05, 12:15
      Ja chyba też niewiele... W podobnych sytuacjach, często nie ma możliwości nawet
      się pomodlić. Pozostają odruchy, ewentualnie stosowanie zasady "lepiej
      zapobiegać niż leczyć": trzymać się z daleka od TIR-ów, pieszych, rowerzystów;
      jechać jak najbliżej prawej krawędzi jezdni (poszerza to "użytkową" szerokość
      jezdni o dobry metr ale w nocy, ze względu na nieoświetlone obiekty na poboczu
      lub na jezdni jednak lepiej trzymać się bliżej środka); nie "ścinać" zakrętów,
      szczególnie w warunkach gorszej widoczności; pozwalać się wyprzedzać (zwalniać,
      ustępować miejsca)... I liczyć na "łut szczęścia".:)
      • Gość: iza Re: Co byście zrobili? IP: *.torun.mm.pl 17.08.05, 14:26
        Niestety, sytuacja była jak najbardziej autentyczna i zdarzyła się całkiem
        niedawno. Kiedy sobie to teraz przypominam, myślę, że chyba nie dało sie nic
        zrobić. Ten zakręt był naprawdę ostry i tył przyczepy pojawił się przed nami w
        ostatnim momencie. Jechaliśmy koło 90/h, był deszcz (a do tej bocznej na wprost
        było jeszcze za daleko) i chyba rzucanie się w prawo mogłoby sie skończyc
        znacznie gorzej. Więc właściwie kierowca zachował się odpowiednio...
        • maruda.r Re: Co byście zrobili? 21.08.05, 14:55
          Gość portalu: iza napisał(a):

          > Niestety, sytuacja była jak najbardziej autentyczna i zdarzyła się całkiem
          > niedawno. Kiedy sobie to teraz przypominam, myślę, że chyba nie dało sie nic
          > zrobić. Ten zakręt był naprawdę ostry i tył przyczepy pojawił się przed nami w
          > ostatnim momencie. Jechaliśmy koło 90/h, był deszcz (a do tej bocznej na wprost
          > było jeszcze za daleko) i chyba rzucanie się w prawo mogłoby sie skończyc
          > znacznie gorzej. Więc właściwie kierowca zachował się odpowiednio...

          *******************************

          Post factum można gdybać w nieskończoność. Gdy naczepa wymknie się spod kontroli
          to niewiele można zrobić (vide: skutki wypadku na krajowej nr 7 kilka dni temu).

          Mieliście olbrzymie szczęście. Przestaje więc byc istotne czy Twoj mąż zadziałał
          intuicyjnie czy też zesztywniał ze strachu. Najważniejsze, ze wyszliście z tego
          cali i zdrowi.

          Pozostaje kwestia tirów i ich niebezpiecznej jazdy. Chcecie wierzyć lub nie, ale
          przyczyny są natury finansowo-podatkowej, które determinuja pośpiech tak na
          drodze jak i w utrzymaniu ciężarówki. Państwo robi wszystko, żeby kierowcom
          zawodowym nie starczało czasu i pięniedzy na bezpieczną jazde i właściwe
          przygotowania pojazdu do drogi. Ale to już zupełnie inna historia...



    • Gość: wert To jest tragedia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 14:29
      Po tej sytuacji możecie podziękować panu Bogu.
      W analogicznej sytuacji zginął mój siostrzeniec - 25 lat wysportowany ze
      wspaniałym czasem reakcji.
      Wpadająca w poślizg naczepa TIR-a zbliża się do kierowcy z prędkością nawet 35
      m/s . Jeśli zauważysz to w odległości 10 m to na reakcję masz 0,3 s a na jej
      wykonanie (zmianę toru) czasu juz nie ma.
      Czy nie za często te naczepy wchodzą w poślizgi?
      • mejson.e Re: To jest tragedia 17.08.05, 17:29
        Gość portalu: wert napisał(a):

        "Czy nie za często te naczepy wchodzą w poślizgi?"

        W Polsce istnieje ograniczenie do 70/h dla dużych cieżarówek na większości dróg.

        Jak często spotkałeś tira jadącego z przepisową prędkością?
        A jak często kierowca tira wsiadał na ogon jadącego przepisowo poganiając go?

        W takiej sytuacjio nieszczęściu decyduje prosta statystyka...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: 126 p Re: To jest tragedia IP: *.chello.pl 17.08.05, 22:27
        >>>a reakcję masz 0,3 s a na jej.......


        przy takim czasie reakcji w teście na trzeźwość kwalifikujesz się na "po
        spożyciu alkocholu"
        a po drugie to jak nie ma ucieczki to przywal w przyczepę rykoszetem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka