Gość: iza
IP: *.torun.mm.pl
16.08.05, 21:18
Jechaliśmy z mężem w trasie, w deszczu, przed nami dość ostry zakręt drogi
głównej (w lewo), na wprost zjazd w drogę boczną. Naprzeciwko z zakrętu
wyjeżdża, za szybko, TIR z długą przyczepą i widzimy, jak jego przyczepa wpada
w poślizg i zaczyna wjeżdżać na naszą jezdnię, dokładnie przed nami. Jej tył
minął nas o centymetry. Mąż (prowadził) nie zrobił nic, żadne z nas w ogóle
nic nie powiedziało, dopiero po fakcie spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy
kręcić głowami... Czy można próbować coś robić w takiej sytuacji?
Zaczynam naprawdę nie lubić TIR-ów.