dorota.alex
15.09.05, 16:13
Ostatnio tak sobie pomyslalam, ze odkad rowerzysci poruszajacy sie po ulicach
zostali zwolnieni z obowiazku posiadania karty Rowerowej, zaczeli uwazac sie
za zwolnionych z obowiazku przestrzegania zasad KD. Systematyczni widuje
rowerzystow przejezdzajachcych na czerwonym swietle, jezdzacych drogami
szybkiego ruchu - chociaz obok jest sciezka rowerowa (trasa Siekierkowska), no
i oczywiscie jezdzacych w nocy bez swiatelek. Najwiekszy wyczyn jaki
widzialam, to przejechanie na czerwonym swietle Alejami Jerozolimskimi w
poprzek Kroczej, ktora jechal sznur samochodow w obie strony. Rowerzysta nawet
nie zwolnil - po prostu przejechal i pojechal dalej. Nie wiem co kierowcy z
Kruczej robili aby nie doszlo do wypadku! Czy to ja jestem jakas 'cieta" na
rowerzystow (oni pewnie stwierzda, ze tak), czy rzeczywiscie rowerzysci
jezdzacy po ulicach notorycznie lamia przepisy?