rowerzysci kontra Kodeks Drogowy

15.09.05, 16:13
Ostatnio tak sobie pomyslalam, ze odkad rowerzysci poruszajacy sie po ulicach
zostali zwolnieni z obowiazku posiadania karty Rowerowej, zaczeli uwazac sie
za zwolnionych z obowiazku przestrzegania zasad KD. Systematyczni widuje
rowerzystow przejezdzajachcych na czerwonym swietle, jezdzacych drogami
szybkiego ruchu - chociaz obok jest sciezka rowerowa (trasa Siekierkowska), no
i oczywiscie jezdzacych w nocy bez swiatelek. Najwiekszy wyczyn jaki
widzialam, to przejechanie na czerwonym swietle Alejami Jerozolimskimi w
poprzek Kroczej, ktora jechal sznur samochodow w obie strony. Rowerzysta nawet
nie zwolnil - po prostu przejechal i pojechal dalej. Nie wiem co kierowcy z
Kruczej robili aby nie doszlo do wypadku! Czy to ja jestem jakas 'cieta" na
rowerzystow (oni pewnie stwierzda, ze tak), czy rzeczywiscie rowerzysci
jezdzacy po ulicach notorycznie lamia przepisy?
    • Gość: wiemico Re: rowerzysci kontra Kodeks Drogowy IP: 80.50.161.* 16.09.05, 09:32
      Ot w przekonaniu wielu ludzi rower to taki "trochę" tylko pojazd a rowerzysta to taki "trochę" kierowca. Jadąc tak tylko "trochę" uczestniczą w ruchu drogowym i tylko "trochę" znają (nie wszyscy) przepisy i tylko "trochę" je stosują no bo cóż taki rowerek przeszkadza. Jak zwykle, relatiwizm stosowania prawa (pod warunkiem jego znajomości)dotyczy również dróg. Stosujemy te z przepisów które uważamy(!) za właściwe a do stosowania reszty obligujemy innych i to dotyczy nie tylko dróg. Jako kierowcy pojazdów silnikowych walnijmy się mocno w pierś w sprawie naszego postrzegania rowerzystów. Ja w każdym bądź razie zrezygnowałem z przejażdżek rowerowych z moim synem po ulicach miasta a obaj nie byliśmy "trochę" kierowcami.
      <bo pogrożę paluszkiem>
    • Gość: olo Re: rowerzysci kontra Kodeks Drogowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 09:51
      Czy wyście sobie za punkt honoru przyjęli, że każdy musi rozpocząć wątek o
      rowerzystach. Przecież od przedwczoraj już jeden wisi, po cholerę śmiecić kolejnym.
      • kundel_bury Re: rowerzysci kontra Kodeks Drogowy 16.09.05, 17:18
        Powiem tylko tyle: odkąd zacząłem jeździć samochodem, odeszła mi zdecydowanie
        chęć do jazdy rowerem w warunkach miejskich, co przedtem często czyniłem. I to
        nie z lenistwa, ale zobaczyłem jak wygląda rower z perspektywy kierowcy i
        pomyślałem, że za bardzo ryzykuję. Teraz jeżdżę sobie rowerkiem grzecznie do
        parku, lasu i w inne dzikie okolice, gdzie nie spotkam raczej samochodu i czuję
        się bezpiecznie.
        • Gość: gonzo Re: rowerzysci kontra Kodeks Drogowy IP: *.ztpnet.pl 17.09.05, 21:27
          ty masz wybór a niektórzy nie- np nie mają prawa jazdy i muszą do pracy jeździć
          rowerem. Dla takich ludzi jak ja rower jest narzędziem pracy- ale jeżdżenie po
          jezdniach jest bardzo ryzykowne, nie wspomnę już o tym, że jesienią i zimą
          roweru na jezdni prawie nie widać, nawet jak jest oświetlony.
          • dorota.alex Re: rowerzysci kontra Kodeks Drogowy 20.09.05, 13:38
            Czy nie bylo by znacznie bezpieczniej, gdyby rowerzysci jednak tez przestrzegali
            KD? Przez weekend znowu mialam okazje widziec 3 rowerzystow jadacych ulica ale
            przejezdzajacych na czerwonym swietle (i jednego, ktory stal grzecznie tak jak
            wszystkie samochody, chociaz w poprzek nic nie jechalo!). No i gdyby kierowcy
            widzieli, ze rowerzysci jezdza zgodnie z przepisami i nie stwarzaja sami dla
            siebie smiertelnego zagrozenia, to pewnie traktowali by ich znacznie przyjazniej!
        • Gość: KA Re: rowerzysci kontra Kodeks Drogowy IP: 217.153.16.* 26.09.05, 14:28
          HI Hi w lesie to może na ciebie wpaść pies goniący za patykiem, możesz oberwać
          w bańke i obudzić się bez roweru, zegarka i kilku innych gadzetów
          KA
    • wiecznie_zdziwiona bo nie rozumiecie.. 20.09.05, 13:44
      Rowerzysta to taki ludź : ani to pieszy ani kierowca. Więc w zależności od
      potrzeb mu się zmienia:

      - jadę jezdnią albo jadę chodnikiem ( zapomniałem czy jeszcze jestem pieszy czy
      już kierowca) - najczęsciej przed pasami.
      - widzę czerwone albo nie widzę ( bo pieszy ma zaaawsze pierwszeństwo przecież)
      - zajmuję 1 pas ( jak w przepisach stoi) lub wpycham się "na lakier" i "na
      trzeciego" - mały jestem to wejdę...

      To bardzo wygodna pozycja takie nie-wiadomo-co.....

      A potem zdziwiony jak mu tramwaj przydzwoni ( przejazd na Wólczyńskiej koło
      L'Eclerc)...i boli i płacze, bo tramwaj nie wiedział, że on teraz jest PIESZY
      poruszający się po szosie na dziwnym sprzęcie, a światła nie widział.
      • dorota.alex Re: bo nie rozumiecie.. 20.09.05, 16:45
        Ooo, to wlasnie o to chodzi!
    • Gość: KA Re: rowerzysci kontra Kodeks Drogowy IP: 217.153.16.* 26.09.05, 14:31
      Rowerzyści tak jak i reszta społeczeństwa dzielą się na moądrych i debili, są
      tacy co jadą zgodnie z przepisami i tacy co je delikatnie naginają wykozystując
      zalety roweru i tacy co je mają gdzieś zupełnie tak samo jak kierowcy i inni
      ludzie. Natomiast nie słyszałem jeszcze by pijany rowerzysta wpadł na ludzi na
      przystanku i zabił lub okaleczył ich.
      KA
      • wiecznie_zdziwiona Do KA 26.09.05, 15:19
        Gość portalu: KA napisał(a):

        > Rowerzyści tak jak i reszta społeczeństwa dzielą się na moądrych i debili, są
        > tacy co jadą zgodnie z przepisami i tacy co je delikatnie naginają
        wykozystując
        >
        > zalety roweru i tacy co je mają gdzieś zupełnie tak samo jak kierowcy i inni
        > ludzie. Natomiast nie słyszałem jeszcze by pijany rowerzysta wpadł na ludzi
        na
        > przystanku i zabił lub okaleczył ich.
        > KA


        A słyszałaś o kierowcy samochodu, który przez pijanego/debilnego/mającego-
        wszystko-w-dupie rowerzystę pozabijał niewinnych ludzi ? Na przykład jadąc na
        czołowe z Tirem, żeby kretyna ominąć ? NIe słyszałaś ? No, tak, masz rację -
        ludzie są różni - niektórzy słyszą tylko to co chcą......
        • Gość: KA Re: Do zdziwionej IP: 217.153.16.* 27.09.05, 09:42
          wiecznie_zdziwiona napisała:
          > A słyszałaś o kierowcy samochodu, który przez pijanego/debilnego/mającego-
          > wszystko-w-dupie rowerzystę pozabijał niewinnych ludzi ? Na przykład jadąc na
          > czołowe z Tirem, żeby kretyna ominąć ? NIe słyszałaś ? No, tak, masz rację -
          > ludzie są różni - niektórzy słyszą tylko to co chcą......
          I co to zmienia, widziałaś rowerzystę lądującego (po przebiciu bocznej szyby)
          na kolanach klienta Taxówki, bo zawodowiec nie ustępuje pierwszeństwa
          rowerzyście. Możemy sobie wyliczać różne debilizmy jednych i drugich a tak
          faktycznie czy uważasz że debil na rowerze zamienia się w spokojnego kierowcę i
          odwrotnie?? Fakt jest niezaprzeczalny debil na rowerze nie jest w stanie
          wyrządzić tylu szkód co debil w samochodzie a ten z kolei tylu co debil jadący
          TIR-em. Fakt trzeba rozumieć co się czyta.
          KA
          • Gość: tak Re: Do zdziwionej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.05, 10:25
            Tak - Polska rajem dla debili !
          • wiecznie_zdziwiona Re: Do zdziwionej 27.09.05, 12:05
            Mój mąż dachował w górach samochodem, bo mu się pijany rowerzysta wytoczył na
            drogę.Całe szczęście, że przeżył (mąż) . A powinien był kolesia stuknąć i
            pojechać dalej. Takich sytuacji są tysiące, dziesiątki tysięcy rocznie. Żyjemy
            z dzikim kraju i bardzo chętnie rozdajemy.
    • callafior Re: rowerzysci kontra Kodeks Drogowy 27.09.05, 11:42
      Chamstwo i nieodpowiedzialność występują w obie strony. Rowerzyści w wielu
      przypadkach jeżdżą skandalicznie, a z kolei większość kierowców traktuje
      rowerzystów jak powietrze. Wiem to dobrze, bo zarówno jeżdżę samochodem jak i
      rowerem, a czasem chodzę pieszo. Mogę obiektywnie stwierdzić, że jedni i drudzy
      nie potrafią współistnieć na drodze.
      • Gość: gonzo Re: rowerzysci kontra Kodeks Drogowy IP: *.ztpnet.pl 27.09.05, 20:41
        Myślę, że na temat relacji panujących między kierowcami, rowerzystami a
        pieszymi można by napisać niejeden doktorat z socjologii lub z paru innych,
        pokrewnych dziedzin, natomiast pewien jestem jednego; gdyby kierowca miał do
        dyspozycji sieć dróg zbudowanych wg pomysłów na drogi rowerowe, to nigdy i
        nigdzie by nie dojechał. Ścieżki rowerowe budowane są bowiem na odczepnego i
        bez jasnej koncepcji co do tego, dokąd ta ścieżka ma prowadzić. Z reguły każą
        objeżdżać miasto, bardzo często kończą się znienacka lub znienacka przechodzą
        na przeciwną stronę, najchętniej pokierowałyby wszystkich rowerzystów do lasu.
        Przez taką niepoważną interpretację pojęcia "droga rowerowa" cykliści są
        skazani na rodzaj banicji polegającej na wiecznym łamaniu prawa o r.d. (raz
        chodniczek a raz pasy). a permamentne łamanie prawa znieczula. Czas już zdać
        sobie sprawę z tego, że rower to pojazd niemechaniczny ale pojazd, a więc
        środek lokomocji a nie zabawka. Myślę ze u nas w Polsce funkconuje taki podział
        uczestników ruchu; pieszy = facet którego nie stać na rower a tym bardziej na
        samochód; rowerzysta = facet którego nie stać jeszcze na samochód ale już nie
        musi piechotką; kierowca pojazdu mechanicznego = facet, który już wyrósł z
        roweru bo ma auto, rowerem jeździ tylko do lasu na wycieczki. W Polsce jest się
        albo, albo, albo, w Europie pieszy za chwilę jedzie autem lub kierowca za
        chwilę jedzie rowerem. Łatwiej im się nawzajem zrozumieć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja