Dodaj do ulubionych

Występy goscinne?

05.03.06, 21:11
Któregoś wieczoru musiałem obcować na uliczkach Powiśla i Pragi z citroenem XM
na tablicach RST - chyba powiat Staszów w Podkarpackim.

Tablice obce a zachowywał się jak warszawski obwieś - tzn. znał cwaniackie
zagrywki ale robił to w tak bezczelny i beznadziejny sposób, że pawnie
warszawski "cfaniak" by się obraził za porównanie.
Najpierw pojechał w lewo z prawego pasa, by nie stać w ogonku, potem stanął
okrakiem na dwóch pasach, po czym przejechał na czerwonym świetle.
Jazda chamska, niebezpieczna i ... bezowocna, bo ja jeżdżąc z mejsonowską
siłom i godnościom osobistom dopadłem go kilka kilometrów dalej.
Czy to był burak miejscowy, czy podkarpacki?
A jak podkarpacki, to przebywający tu dłużej (studia, praca) czy "z nienacka"?

Najgorsze jest w tym, że cwaniakujący wcale nie ugrają wiele więcej, natomiast
robią straszne zamieszanie i zagrożenie.
A jeśli robią to z przekory i dla zabicia kompleksów wobec stolicznych
kierowców to i tak się ośmieszają.
Jeżdżąc z obcymi numerami powinno się zachowywać jak gość w obcym mieście a
nie jak obwieś rozpychający się łokciami.

W mojej rodzonej wsi jak przybysz na dyskotece nie okazywał szacunku
miejscowym, to mu się wpi... na tyłach remizy.

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • elpolacco1 miejscowi czy przyjezdni - tacy sami 06.03.06, 00:22
      witam,
      a mnie dziś jakiś cwaniak w alfie myknął na wąskiej uliczce a następnie po 50
      metrach oznajmił kierunkowskazem (szok), że chce w lewo skręcić. No kretyn.
      Takich przypadków można mnożyć miliony. Co kierowca to obyczaj.
    • wiemicho1 Re: Występy goscinne? 06.03.06, 07:52
      mejson.e napisał:
      > Czy to był burak miejscowy, czy podkarpacki?
      > A jak podkarpacki, to przebywający tu dłużej (studia, praca) czy "z nienacka"?

      Stawiam na opcję studia, praca bo "buraczek" od miejscowych się uczy. Może jeszcze nie jest doskonały ale nadrobi z pewnościa. Szkoda tylko, że na nasze podkarpackie drogi z tą nauką kiedyś powróci ;)
      Wówczas ja problem moge z buraczkiem mieć, choc Staszów wystarczająco daleko.

      > Jeżdżąc z obcymi numerami powinno się zachowywać jak gość w obcym mieście a
      > nie jak obwieś rozpychający się łokciami.

      Rozciągając to również na prowincjonalne występy niektórych kierowców z miasta stołecznego?

      > W mojej rodzonej wsi jak przybysz na dyskotece nie okazywał szacunku
      > miejscowym, to mu się wpi... na tyłach remizy.

      W mojej wiosce, gdy miejscowi wino ze szklanki pili to przyjezdny z gwinta nie pociągnął. Do kultury to czasem i siłom i godnościom na tyłach remizy...;)
      A u Was to wszyscy tak ze szklanki?

      Kilku buraczków i miejscowych i występujących gościnnie sam bym za remizę...
      Wsród nich tez tych ze stolicy.
      To by było na tyle.

      Pozdrowienia z Podkarpacia ;)
      • mejson.e Pozdrowienia 06.03.06, 09:31
        wiemicho1 napisał:

        > > Jeżdżąc z obcymi numerami powinno się zachowywać jak gość w obcym mieście a
        > > nie jak obwieś rozpychający się łokciami.

        "Rozciągając to również na prowincjonalne występy niektórych kierowców z miasta
        stołecznego?"

        Bez żadnych wyjątków.

        "A u Was to wszyscy tak ze szklanki?"

        Nie wiem jak teraz, bo kontakt z rodzinnym folklorem urwał mi się już dawno ale
        wtedy to owszem.

        "Pozdrowienia z Podkarpacia ;)"

        A wzajemnie - często wyjeżdżam na podkarpackie drogi i bardzo przyjemnie
        (spokojnie) się jeździ...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • ab_extra Podkarpacie kocham ale 07.03.06, 07:44
        dlaczego tam uważają używanie kierunkowskazów za przesąd i zabobon? :)
        Pozdrawiam
        • wiemicho1 Re: Podkarpacie kocham ale 07.03.06, 08:01
          ab_extra napisał:
          > dlaczego tam uważają używanie kierunkowskazów za przesąd i zabobon? :)
          > Pozdrawiam

          Powszechnie wiadomym na Podkarapaciu jest, że właczenie kierunkowskazu może odebrać krowom mleko a kury przestana nieść jajka. Ostatnio nawet w jednej z miejscowości stwierdzono, że jak Jasiek włączył kierunkowskaz to na drugi dzień świnia żreć przestała.
          Oczywiście ten zabobon dotyczy wyłacznie Podkarpacia.
          Dlaczego kierowcy z innych regionów kierunkowskazami nie sygnalizują nie wiem.
          Moze sami się wypowiedzą.
          Można skorzystać również z forumowej wyszukiwarki, było coś na ten temat i chyba nie dotyczyło Podkarpacia ;-)

          Też pozdrawiam.
          ---
          Urodzony jakiś czas temu, co zaczyna być widoczne, choć nie natarczywie.
    • Gość: zdziwiony porownujesz warszawiakow do innych (obcych) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.06, 08:22
      kierowcow?? myslisz ze warszawiacy jak przyjada np do mojego miasta to jak sie
      zachowuja?? jak na moj gust to warszawiacy zachowuja sie jak buraki bo maja
      rejestracje z warszawy to mysla ze im wszystko wolno, jezdze po roznych miastach
      w polsce i najgorzej jezdzi mi sie w stolicy, moze to sie wyda glupie, ale jak
      widze warszawiaka w cz-wie to jestem gorszy od niego, pokazuje mu kulture na
      ktora zasluguje, ostatnia akcja z warszawiakiem, stoje na srodkowym pasie, za
      mna stanal warszawiak, nagle zjechal na prawy pas i stanal obok mnie, blokujac
      skret innym (zielona strzalka) mysle sobie ze ten "burak" wystartuje szybciej i
      mi droge zajedzie, no to sie przyszykowalem, pomaranczowe i gaz, tak go
      przyblokowalem ze prawie w pas zieleni wjechal, byl za cwany jak na
      czestochowskie warunki drogowe. dobrze mu tak. a jakby we mnie wjechal to by
      jeszcze w morde dostal. ustepuje drogi wszystkim oprocz kierowcom z warszawy, to
      co ja przeszedlem jadac na bemowo, tak mnie wrogo nastawilo do tego miasta, a
      raczej kierowcow, ze nie bede tolerowal warszawiakow u mnie w miescie... sory
      ale nie bede grzeczny......
      • balandis Re: porownujesz warszawiakow do innych (obcych) 06.03.06, 09:01
        Czy pas obok Ciebie był TYLKO do skrętu?

        A co do porównywania:
        Kiedys byłem świadkiem jak palant z Lublina, stanął na czerwonym na lewym pasie,
        i zorientował się, że teraz powinien skręcić w prawo. Więc wrzucił kierunek i
        (na jego szczęście) kiedy światło zmieniło się na zielone skręcił blokując
        kolejno wszystkie pasy trzypasmowej arterii. Burak.
        Ciekawe czy na takie zachowanie pozwoliłby sobie w rodzinnym mieście, albo
        gdziekolwiek bądź za granicą.

        Niemniej czekam na odpowiedź: czy ten prawy pas był TYLKO do skrętu w prawo?
        • Gość: zdziwiony tak pas byl tylko do skretu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.06, 09:18
          ... ja jezeli sie pomyle w "cudzym miescie" to wlaczam kierunek i czekam az ktos
          mily mnie przepusci. nigdy sie na 3 nie wbijam....
          • emes-nju Re: tak pas byl tylko do skretu 06.03.06, 12:49
            Gość portalu: zdziwiony napisał(a):

            > ... ja jezeli sie pomyle w "cudzym miescie" to wlaczam kierunek i czekam az
            > ktos mily mnie przepusci. nigdy sie na 3 nie wbijam....


            NIGDY nie czekam az ktos mnie wpusci! Nie dlatego, ze sie nie doczekam, tylko dlatego, ze za mna rosnie wtedy kolejka nieszczesnikow, ktorzy mieli pecha stanac za mna!

            Z tego powodu noz mi sie w kieszeni otwiera jak widze cos takiego. A widze zdecydowanie zbyt czesto jak na moje potrzeby - dosc czesto jezdze przelotowka (dziekujemy za brak obwodnicy Warszawy!) Bialystok-Poznan. Moimi faworytami byli dwaj panowie, ktorzy z lewego pasa postanowili skrecic w prawo. Byli szczepieni linka holownicza... Cale, bardzo ruchliwe w godzinach szczytu (!) skrzyzowanie ogladalo ten cyrk. Praktycznie nikt nie przejechal przez 3-4 cykle swiatel bo sie goscie pozaplatywali :-/
      • stefan4 Re: porownujesz warszawiakow do innych (obcych) 06.03.06, 09:10
        zdziwiony:
        > no to sie przyszykowalem, pomaranczowe i gaz, tak go przyblokowalem ze prawie
        > w pas zieleni wjechal, byl za cwany jak na czestochowskie warunki drogowe.
        > dobrze mu tak. a jakby we mnie wjechal to by jeszcze w morde dostal

        Mógłbys wtedy pójść siedzieć. I tak popełniłeś przestępstwo
        • Gość: zdzwiony ja stworzylem zagrozenie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.06, 09:20
          to ja jechalem z pasa tylko do skretu prosto?? moze jeszcze nie powinienem stac
          tam wogle?? pewnie musialem w tym czasie w domku siedziec a nie jezdzic po
          miescie szukajac mechanika do podgrzewacza.......
          • stefan4 Re: ja stworzylem zagrozenie?? 06.03.06, 09:52
            zdzwiony:
            > ja stworzylem zagrozenie??

            O tym wydarzeniu wiem tylko tyle, ile sam napisałeś. A napisałeś: ,,no to sie
            przyszykowalem, pomaranczowe i gaz, tak go przyblokowalem ze prawie w pas
            zieleni wjechal''. Chodzi o przyblokowanie, które mogło być przyczyną wypadku.
            O tym, że byłby to wypadek z winy umyślnej a nie z nieostrożności, napisałeś
            wcześniej: ,,no to sie przyszykowalem''. Gdyby ktoś stracił życie, byłbyś
            winien nieumyślnego zabójstwa oraz umyślnego sprowadzenia zagrożenia dla życia.
            Tego ostatniego jesteś zresztą i tak winien.

            Ale pewnie uważasz, że nic się nie mogło stać, bo jesteś tak WspaniaLym
            Kierowcą, że cały czas miałeś wszystko pod kontrolą i wiedziałeś z góry, że ten
            warszawiak ,,prawie'' wjedzie w pas zieleni ale w końcu nie wjedzie, tylko się
            przestraszy i odtąd będzie jechał wolno i potulnie...

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • Gość: zdziwiony moze wyda sie to glupie ale dokladnie tak myslalem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.06, 10:09
              z takiej predkosci nic by mu sie nie stalo, bo byloby tylko obtarcie jego boku,
              jezeli odrazu stanalby na prawym pasie, wlaczyl kierunek, pokazal zebym go
              wpuscil to ok, bez zadnych problemow bym mu zwolnil droge. przyjmijmy taka
              wersje "jade z zona do szpitala na porod, stoje na swiatlach bo warunki nie
              pozwalaja na przejechanie przez skrzyzowanie na czerwonym swietle, po zmianie
              swiatel musze szybko ruszyc i dojechac jak najszybciej do szpitala i co przywale
              w goscia ktory chcial byc bystry jak woda w klozecie i cwaniactwem mnie wziac
              prawym pasem, i co?? albo jade dalej tracac mozliwosc do odszkodowania z jego oc
              (bo wina ewidentnie jego, bo zona i dziecko najwazniejsze, albo zostaje w
              miejscu kolizji i czekam na policje i pogotowie (do zony) porod odbywa sie w
              moim aucie i dziecko umiera, wtedy nie skonczyloby sie na obiciu jego jadaczki
              ale wtedy bym go zatlukl" owszem napisalem ze sie szykowalem do zmiany swiatel,
              i zeby mu zycie utrudnic, mogl koles stac za mna i za skrzyzowaniem mnie
              wyprzedzic, ale nie on chcial byc "predki" ale mu troche zabraklo :)... ciekawe
              jak policja by ocenila ta sytuacje (nie wiedzac ze to celowo bylo) czy ja jadac
              pasem do jazdy na wprost mialem prawo tam jechac, czy ocenilaby ze gosciu z pasa
              do skretu mial prawo wjechac przed moje auto tym stwarzajac zagrozenie dla mnie,
              > Ale pewnie uważasz, że nic się nie mogło stać, bo jesteś tak WspaniaLym
              > Kierowcą, że cały czas miałeś wszystko pod kontrolą i wiedziałeś z góry, że ten
              > warszawiak ,,prawie'' wjedzie w pas zieleni ale w końcu nie wjedzie, tylko się
              > przestraszy i odtąd będzie jechał wolno i potulnie.

              dokladnie tak, mogl albo wyhamowac, albo wjechac na pas zieleni, albo na mnie,
              wybor nalezal do niego wybral hamowanie, tak moje zachowanie moglo sie skonczyc
              kolizja, ale nie z mojej winy powtarzam nie z mojej winy, z tego co piszesz to
              wnioskuje ze popierasz takie zachowanie, ze gosciu moze z pasa do skretu
              pojechac prosto, zajezdzajac mi droge, celowe wymuszanie pierwszenstwa, bo ja
              widzialem co on kombinuje, najpierw stal spokojnie za mna a pozniej taki manewr
              wykonal....
              • stefan4 Re: moze wyda sie to glupie ale dokladnie tak mys 06.03.06, 10:35
                zdziwiony:
                > z tego co piszesz to wnioskuje ze popierasz takie zachowanie, ze gosciu moze z
                > pasa do skretu pojechac prosto, zajezdzajac mi droge

                Absolutnie i kategorycznie potępiam. Ale sam nie podejmuję działań
                ,,wychowawczych'' grożących kolizją.

                Skoro to był pas tylko do skrętu, to miałeś prawo nie przewidzieć, że gościu
                pojedzie prosto, fakt. Ale przecież Ty to przewidziałeś, sam napisałeś, że
                przejrzałeś jego zamiary i przygotowałeś się do ich udaremnienia. Wobec tego
                wiedziałeś, ze gościu jeździ skandalicznie i miałeś obowiązek zachować
                ograniczone zaufanie. Ew. kolizja obciążałaby Twoje sumienie, chociaż w sądzie
                pewnie trudno by było Ci coś dowieść, gdybyś szedł w zaparte.

                O umierającej żonie rodzącej w bólach nie opowiadaj, bo żadnej żony tam nie
                było. Gdyby była, to sytuacja Twojego sumienia byłaby oczywiście inna.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                • Gość: zdziwiony moglem tego nie pisac, bo z niedoszlego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.06, 10:57
                  poszkodowanego, zamienilem sie w sprawce. znasz powiedzenie madry polak po
                  szkodzie?? napewno znasz, niech dla tamtego kierowcy bedzie to nauczka, ze nie
                  sprawdzil na wlasnej skorze tego powiedzenia, gdy jednak trafilby na kogos w
                  "krytycznej sytuacji" np takiej jak "wymyslilem" to mialby troche zszargane
                  sumienie, moze nie bylby oskarzony o nieumyslne spowodowanie smierci, ale
                  sumienie by go meczylo ze "przez jego GLUPOTE" ktos zmarl, wierz mi ze sumienie
                  jest gorsze od kary mandatu +punktow.. kuzyn zabil na autostradzie niemieckiej
                  uciekajacego ukrainca (policja go scigala za kradziez) z duzej predkosci go
                  walnal niby nie jego wina a sumienie ma do tej pory zszargane...pzdr i
                  zakonczmy juz ta dyskusje, bo ja bede bronil swojej wersji, a ty swojej.....
            • balandis Re: ja stworzylem zagrozenie?? 06.03.06, 10:19
              Czytając pierwszy post Zdziwionego sam chciałem go zrugać.
              Ale, skoro to był pas TYLKO do skrętu, to nie ma się do czego przyczepić.
              Decyzję o wjechaniu na pas zieleni podjął rzeczony warszawiak (choć sądzę, że
              jego pochodzenie nie ma tu znaczenia). To on spowodował zagrożenie w ruchu
              drogowym (narażał siebie i swoich pasażerów), a nie Zdziwiony.
              Nie ma nad czym dyskutować.

              Myślę, że po prostu się czepiasz dla zasady (z rozpędu?).
      • Gość: alk Re: porownujesz warszawiakow do innych (obcych) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.06, 09:17
        Co do tych warszawiaków na warszawskich rejestracjach to ostroznie - w tej
        chwili warszawy w warszawie jest może z 20%, a reszta to niestety napływowe
        buraki, co po roku albo i po paru miesiącach czują sie warszawiakami. Więc
        ostrożnie w osądach bo te chamy na warszawskich numerach to mogli być twoi
        krajanie z sąsiedniej wioski :)
        • Gość: zdziwiony heh to tylko 20% jest warszawiakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.06, 09:26
          w warszawie?? sory nie wiedzialem.... a tak swoja droga, to w cz-wie tez sie
          zdarzaja rodzynki z wiosek osciennych, ale nikt nie pozwala sobie na
          wprowadzanie ich chamstwa w naszym miescie, moze kilku porzadnych warszawiakow
          jest obrazonych przez to za co przepraszam, ale takie jest moje ogolne zdanie na
          temat jazdy warszawiakow....
          • Gość: alk Re: heh to tylko 20% jest warszawiakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.06, 09:47

            "ale takie jest moje ogolne zdanie na temat jazdy warszawiakow...."

            lepiej by zabrzmiało i było bliższe prawdy: ... zdanie na temat jazdy w Warszawie
        • stefan4 Re: porownujesz warszawiakow do innych (obcych) 06.03.06, 09:41
          alk:
          > Co do tych warszawiaków na warszawskich rejestracjach to ostroznie - w tej
          > chwili warszawy w warszawie jest może z 20%, a reszta to niestety napływowe
          > buraki, co po roku albo i po paru miesiącach czują sie warszawiakami. Więc
          > ostrożnie w osądach bo te chamy na warszawskich numerach to mogli być twoi
          > krajanie z sąsiedniej wioski :)

          Teoria, że na warszawskich numerach jeżdżą wyłącznie niewarszawiacy a
          warszawiacy nie jeżdżą wcale (ale i tak są najlepszymi kierowcami świata), była
          tu wielokrotnie prezentowana. Nie widzę w niej sensu. Skoro ktoś rejestruje
          samochód w Warszawie, to przecież nie dlatego, że tam się rejestruje samochody
          najtaniej i najłatwiej; i że się wtedy najmniej płaci za ubezpieczenie. On to
          robi dlatego, że to jest w jego przypadku najprostsze wyjście, bo mieszka i
          pracuje w Warszawie.

          A od ilu pokoleń, tego ja i tak nie sprawdzę, kiedy wyprzedza mnie z wielką
          predkością w obszarze zabudowanym na podwójnej ciągłej a następnie zajeżdża
          droge i zmusza do gwałtownego hamowania.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • emes-nju Re: porownujesz warszawiakow do innych (obcych) 06.03.06, 14:24
            stefan4 napisał:

            > Teoria, że na warszawskich numerach jeżdżą wyłącznie niewarszawiacy a
            > warszawiacy nie jeżdżą wcale (ale i tak są najlepszymi kierowcami świata),
            > była tu wielokrotnie prezentowana. Nie widzę w niej sensu. Skoro ktoś
            > rejestruje samochód w Warszawie, to przecież nie dlatego, że tam się
            > rejestruje samochody najtaniej i najłatwiej;


            Jezeli samochod jest w leasingu (a takich bylo BAAAARDZO duzo zanim ubili mozliwosc odpisu VATu, ubijajac przy okazji sprzedaz nowych samochodow), to rejestracja auta, jest rejestracja odpowiednia dla siedziby firmy leasingowej. W tym mechanizmie po Polsce jezdzi od jasnej (...) Warszawiakow, Poznaniakow, Wroclawiakow... A duza czesc z Koziej Wolki :-P

            Poza tym sam wiem jak duza czesc moich znajomych "Warszawiakow" mieszka tu od kilku (najwyzej) lat. Wiem tez, ze najbardziej agrasywnie jezdza wlasnie ci najmlodsi warszawskim stazem. Ja do rodziny (tej zywej i niezywej) mam niedaleko. Oni po kilkaset kilometrow - co sie dziwic, ze sie wszedzie spiesza "slawiac" imie warszawskiego kierowcy :-P
      • Gość: miecio Re: porownujesz warszawiakow do innych (obcych) IP: *.aster.pl 06.03.06, 15:41
        Nie wiem czy wiesz ale rejestracje z W na początku ma całe mazowieckie od
        Ostrołęki po Szydłowiec i od Płocka po Siedlce, więc myślenie że w Warszawie
        sami warszawiacy to przesada. Tak samo jak myślenie że jak ktoś ma rejestrację
        częstochowską to musi być z Częstochowy.
      • dziedzicznacytadelafinansjery zdziwiony, wyluzuj... 09.03.06, 20:57
        pierwsze primo: rejestracje typu WWL (zwłaszcza), WPR, WPI, WSK, WML, WSZ itp.
        to NIE SĄ rejestracje warszawskie. A to bywa mylone

        drugie primo: jest coś takiego jak leasing, i tu też numery rejestracyjne nie
        pokrtywają się z pochodzeniem kierowcy

        trzecie primo: najwięcej (procentowo) warszawiaków, niestety, możesz znaleźć na
        Powązkach. Na pewno więcej (duzo więcej) niż w samochodach na warszawskich numerach.

        Raczej uważaj na samochody w kolorze żółtym, na białe z kratką - bez względu na
        rejestrację.
    • balandis Re: Występy goscinne? 06.03.06, 09:04
      > bo ja jeżdżąc z mejsonowską siłom i godnościom osobistom dopadłem go kilka
      > kilometrów dalej
      Dopałeś go w sensie "dogoniłeś", czy pokazałeś mu również swą dezapropabatę dla
      jego postawy na drodze?
      • mejson.e Godnościom 06.03.06, 09:22
        balandis napisał:

        "Dopałeś go w sensie "dogoniłeś", czy pokazałeś mu również swą dezapropabatę
        dla jego postawy na drodze?"

        To znaczy, że jechałem przepisowo i mimo to spotkałem go na światłach kilka km
        dalej.
        Nie okazywałem mu dezaprobaty, spojrzałbym mu głęboko w oczy ale po pierwsze
        było ciemno a po drugie i tak mnie pewnie nie pamiętał - wszak byłem tylko tłem
        na jego trasie - i mógłby opacznie pojąć moje spojrzenie...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • mejson.e Stereotypki 06.03.06, 10:24
      I tak refleksja nad pojedynczym przykładem występów obwiesia w Warszawie
      przerodziła sie w kolejne podsycanie mitu o chamskich genach kierowców a z
      rejestracją warszawską...

      Streotyp wg mnie jak najbardziej do du..y bo to, z jaką tablicą jedziemy z
      reguły ma niewielki związek z zachowaniem a już żaden z charakterem.

      Pomijając fakt, że RST to mogły być tylko numery poprzedniego właściciela
      samochodu kupionego przez rodowitego warszawiaka, to poza niedzielnymi czy
      wakacyjnymi wypadami wielu ludzi porusza się samochodami służbowymi a na ich
      markę czy miejsce zarejestrowania pracownik ma wpływ żaden.

      Są niestety stereotypy wtórne - zachowań WOBEC kierowców z określonymi
      rejestracjami.
      U kierowców z literką W na tablicy często doszukuje się przykładów chamskich
      zachowań i nawet bez ich dostrzeżenia funduje się gościom różnego
      rodzaju "nauczki" - na wszelki wypadek go się nie wpuści, przyblokuje, obtrąbi -
      niech "zobaczą".
      Tylko co mają zobaczyć? Kulturę?
      Zapominamy jednocześnie, że literkę W można mieć na tablicy mieszkając 200 km
      na południe i na północ od Warszawy.

      Moja teoria jest taka, że to właśnie "nauczki" powodują więcej zagrożenia niż
      często większa pewność manewrów i szybsze podejmowanie decyzji przez kierowców
      otrzaskanych z większym natężeniem i tempem ruchu drogowego, który
      paradoksalnie wymusza WIĘKSZĄ uprzejmość i tolerancję.

      Żeby ktoś nie zakwalifikował mnie do stereotypowego warszawiaka, to wyjaśnię że
      nie mieszkam w Warszawie, pochodzę z lubelskiego, prawo jazdy robiłem w obecnym
      podkarpackim, a jeżdżę codziennie po Warszawie, zdarzało się że z numerami
      poznańskimi...

      Ma ktoś jakiś stereotyp pod ręką?

      Pewnie musiałbym podać jeszcze marki samochodów...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: zdziwiony jak tylko nie zachowuje sie po chamsku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.06, 10:34
        i nie wpycha sie za wszelka cene, to takiego goscia traktuje jak powietrze,
        jezeli wlaczy ten kierunek do zmiany pasa, to ok wpuszcze go (nie ma znaczenia
        rej.) , ale na chamstwo to tylko chamstwem nalezy odpowiadac, moze to glupio
        zabrzmi, ale nie jestem chamskim kierowca, gdybym na kazdy "dziwny trik" w ogole
        nie reagowal, to chamscy kierowcy byli by "roztrzepani" ze nawet karetce na
        sygnale by droge zajechali bo przeciez oni musza byc pierwszymi. mam nadzieje ze
        sytuacja ktora miala miejsce nauczyla tego kierowce ze nie zawsze jest sie
        pierwszym, po trupach do celu nie zawsze da sie dojsc.....
      • stefan4 Re: Stereotypki 06.03.06, 10:49
        mejson.e:
        > I tak refleksja nad pojedynczym przykładem występów obwiesia w Warszawie
        > przerodziła sie w kolejne podsycanie mitu o chamskich genach kierowców a z
        > rejestracją warszawską...

        Sam chciałeś... Mogłeś nie wspomnieć o jego rejestracji, ale wspomniałeś.

        mejson.e:
        > U kierowców z literką W na tablicy często doszukuje się przykładów chamskich
        > zachowań i nawet bez ich dostrzeżenia funduje się gościom różnego rodzaju
        > "nauczki" - na wszelki wypadek go się nie wpuści, przyblokuje, obtrąbi

        No tak, ale co to ma wspólnego z ,,W''? Tak robią kierowcy-wychowawcy w całej
        Polsce w stosunku do wszystkich. Czy z rejestracją ,,W'' byłeś bardziej
        szykanowany niż z rejestracją ,,P''?

        mejson.e:
        > Moja teoria jest taka, że to właśnie "nauczki" powodują więcej zagrożenia

        ,,Nauczki'' sa bardzo groźne dla bezpieczeństwa. Do pouczania jest policja a
        jeśli nie spełnia swojej roli, to trzeba rząd zmienić.

        mejson.e:
        > niż często większa pewność manewrów i szybsze podejmowanie decyzji przez
        > kierowców otrzaskanych z większym natężeniem i tempem ruchu drogowego

        Tak zwana ,,dynamiczna'' jazda? Jest tak samo groźna jak domorośli nauczyciele.

        Jednak tylko w Warszawie zdarzało mi się widzieć samochody siedzące dynamicznie
        na kole karetki pogotowia, żeby wykorzystać utworzony przez nią korytarz
        pierwszeństwa. Miały oczywiście rejestrację na ,,W'', ale pewnie były z Lublina
        a ich kierowcy mieszkali w Poznaniu...

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • klemens1 Re: Stereotypki 06.03.06, 14:08
          > ,,Nauczki'' sa bardzo groźne dla bezpieczeństwa. Do pouczania jest policja a
          > jeśli nie spełnia swojej roli, to trzeba rząd zmienić.

          Na policję nie ma co liczyć, bo jedyne co potrafi drogówka to czaić się z
          radarem na ograniczeniu do 40 w lesie.
          Pozostaje dylemat - czy lepiej stworzyć lekkie niebezpieczeństwo raz, żeby
          palant się oduczył cwaniactwa i sam nie stwarzał niebezpiecznych sytuacji, czy
          też lepiej nic nie robić i zezwalać palantowi na zagrażanie innym.
          • stefan4 Re: Stereotypki 06.03.06, 15:05
            klemens1:
            > Pozostaje dylemat - czy lepiej stworzyć lekkie niebezpieczeństwo raz, żeby
            > palant się oduczył cwaniactwa i sam nie stwarzał niebezpiecznych sytuacji, czy
            > też lepiej nic nie robić i zezwalać palantowi na zagrażanie innym.

            To nie jest kwestia, co lepiej, bo tu nie ma niczego do wygrania. To jest tylko
            kwestia, co jest mniej złe. Cokolwiek zrobisz, będzie źle i możesz najwyżej
            starać się minimalizowac to zło.

            Mniej złe jest ZDECYDOWANIE to drugie, czyli pozwalanie palantowi na zagrażanie
            innym. Przecież nie masz chyba złudzeń, że palant na chamstwo drogowe zareaguje
            pójściem po rozum do głowy i rzetelnym postanowieniem poprawy. Na chamstwo
            nawet człowiek w miarę kulturalny odpowiada chamstwem. Wobec tego
            ,,wychowując'' go w chamski sposób ,,wychowawca'' I TAK nie osiągnie swojego
            celu wychowawczego, a jeszcze skłoni go do większego chamstwa. I to już w
            poczuciu, że tym razem słuszność jest po jego stronie. A dla obserwatora z
            zewnątrz, który nie podziela tej pasji pedagogicznej, ,,wychowawca'' dorównuje
            mu w palanctwie.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • emes-nju Re: Stereotypki 06.03.06, 16:00
              Masz racje i daltego chamowi trzeba chamskie zachowania utrudniac i czynic je nieoplacalnymi. I nie musi to byc jednoznaczne z chamstwem. Trzeba doprowadzic do takiej sytuacji, w ktorej normalna wiekszosc bedzie wstanie skutecznie doprowadzic do tego, ze chamskie zachowania stana sie nieoplacalne.

              Prosty przyklad. Droga sie zweza. Wiekszosc zaczyna zjezdzac z zanikajacego pasa na tyle wczesnie, ze nie zakloca to plynnosci ruchu. Ale zawsze znajdzie sie ktos, komu sie spieszy bardziej i w ostatniej chwili bedzie wymuszal ryzykujac zderzenie i wymuszajac zatrzymywanie sie korka (kilkadziesial/kilkaset aut musi stanac bo cham jedzie!). A wystarczy zaciesnic szeregi i chama nie wpuscic - niech postoi, to moze (po setnym/tysiecznym razie) zauwazy, ze plynniej znaczy szybciej. Zadnych agresywnych ruchow - wystarczy zachowywac sie tak, jakby chama nie bylo. Mnie kiedys g.wniarz w Tuaregu usilowal wyprzedzic w korku po przystanku (wiadomo, W10 pod maska...). Nie udalo mu sie - jechalem za blisko poprzedzajacego mnie auta. Ani nie przyspieszylem, ani zwolnilem - po prostu jechalem z predkoscia korka. Chyba zal mu bylo nowego auta (tatusia?) wiec po groznym zblizeniu odpuscil. Za mnie tez nie wjechal. Ale kilka samochodow dalej, ktos pchany do dzialania miloscia blizniego, chama wpuscil. Ale cham dostal, bardzo delikatna, nauczke! I tak trzymac!
              • stefan4 Re: Stereotypki 06.03.06, 16:43
                emes-nju:
                > I nie musi to byc jednoznaczne z chamstwem.

                Ale w Twoim przykładzie... hmmm... może jeszcze nie z chamstwem, ale na pewno
                z niegrzecznością i z odmową przyjęcia do wiadomości innych poglądów.

                emes-nju:
                > Prosty przyklad. Droga sie zweza. Wiekszosc zaczyna zjezdzac z zanikajacego
                > pasa na tyle wczesnie, ze nie zakloca to plynnosci ruchu.

                Ja tak robię, bo nie lubię potem żebrac o wpuszczenie do kolejki. Ale wcale nie
                jestem pewien, że to jest właściwy sposób postępowania. Bo widzisz, w ten
                sposób jeden z pasów jest na dość długim odcinku niewykorzystany. Wszyscy
                tłoczą się na jednym, a ten drugi stoi sobie i opala się w słońcu.

                Byłoby sensowniej, gdyby każdy dojeżdżał DO KOŃCA swojego pasa nie próbując
                żadnego zmieniania, a potem żeby się samochody przepuszczały jak w zamku
                błyskawicznym: jeden z prawej, jeden z lewej, jeden z prawej, jeden z lewej, ...
                Jednak kierowcy są tak bardzo pewni, że kolejka powinna być tylko pojedyncza,
                że ja się nie wychylam.

                emes-nju:
                > A wystarczy zaciesnic szeregi i chama nie wpuscic

                W ten sposób nie wpuścisz nie tylko chama. Również roztargnionego. Również
                nieznającego danego miejsca na jezdni. Również takiego, który wyznaje inny od
                Twojego pogląd, jaki przedstawiłem wyżej.

                emes-nju:
                > Ale kilka samochodow dalej, ktos pchany do dzialania miloscia blizniego, chama
                > wpuscil.

                To jeśli jeszcze spotkasz tego z miłością bliźniego, to mu przekaż, proszę,
                pozdrowienie ode mnie.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                • emes-nju :-))) 07.03.06, 09:58
                  stefan4 napisał:

                  > emes-nju:
                  > > I nie musi to byc jednoznaczne z chamstwem.
                  >
                  > Ale w Twoim przykładzie... hmmm... może jeszcze nie z chamstwem, ale na pewno
                  > z niegrzecznością i z odmową przyjęcia do wiadomości innych poglądów.


                  Alez ja przyjmuje do wiadomosci poglady drugiej strony!!! Uwazam, ze na drodze doskonale sprawdza sie pewna symetria. Mili goscie swietnie sobie radza w otoczeniu milych gosci. Chamy swietnie radza sobie ZAWSZE. Jestem milym gosciem, ale z racji tej symetrii i uznawania racji drugiej strony, chama nie wpuszczam. Ale tylko chama - reszta ma droge wolna. Jak widac przyjmuje do wiadomosci racje drugiej strony - cham robi wszystko, zeby mnie zatrzymac bo mu sie spieszy, a ja (bez dodatku chamstwa) mu to uniemozliwiam. Ze wstydem przyznam, ze we wlasnym interesie :-P


                  > emes-nju:
                  > > Prosty przyklad. Droga sie zweza. Wiekszosc zaczyna zjezdzac z zanikajacego
                  > > pasa na tyle wczesnie, ze nie zakloca to plynnosci ruchu.
                  >
                  > Ja tak robię, bo nie lubię potem żebrac o wpuszczenie do kolejki. Ale wcale
                  > nie jestem pewien, że to jest właściwy sposób postępowania. Bo widzisz, w ten
                  > sposób jeden z pasów jest na dość długim odcinku niewykorzystany. Wszyscy
                  > tłoczą się na jednym, a ten drugi stoi sobie i opala się w słońcu.


                  Nie. Przy takiej technice jazdy mozna PLYNNIE, choc z racji zageszczenia ruchu powoli, przejechac zwezenie. Wystarczy odpowiednio wczesnie (ale nie pol kilometra wczesniej!) wlaczyc kierunek i poczekac na kogos kto zechce wpuscic. Raz uda sie (plynnie) wjechac 50 m. od zwezenia, a raz 10 m. Chamy za to jada do konca na pelnym gazie i wciskaja sie pod maski jadacych plynnie, ryzykujac zderzenie. Wychodza ze slusznego zalozenia, ze normalny czlowiek uniknie kraksy. Te wiedze wykorzystuja po chamsku produkujac czkawke - wciskacz WYMUSZA zatrzymanie sie korka! Dlatego takich nie wpuszczam - inni tez chca dojechac do domu na obiad, a nie na kolacje!


                  > Byłoby sensowniej, gdyby każdy dojeżdżał DO KOŃCA swojego pasa nie próbując
                  > żadnego zmieniania, a potem żeby się samochody przepuszczały jak w zamku
                  > błyskawicznym: jeden z prawej, jeden z lewej, jeden z prawej,
                  > jeden z lewej, ...


                  REALNA metode osiagniecia tego idealu opisalem powyzej. I jezeli zdarzy sie cud polegajacy na chwilowej nieobecnosci chamow, korek rusza. Do nastepnego, ktoremu sie spieszy :-/


                  > emes-nju:
                  > > A wystarczy zaciesnic szeregi i chama nie wpuscic
                  >
                  > W ten sposób nie wpuścisz nie tylko chama. Również roztargnionego. Również
                  > nieznającego danego miejsca na jezdni. Również takiego, który wyznaje inny od
                  > Twojego pogląd, jaki przedstawiłem wyżej.


                  O nie. Chama mozna poznac od razu. Cham jedzie na maksymalnej mozliwej predkosci, a nastepnie, z wielka wprawa (!) wciska sie komus pod maske. Roztargniony (nie zauwazyl znakow pionowych i poziomych?!), w czasie niespiesznego dotoczenia sie, wlacza kierunek i czeka na zmilowanie. Nie trzeba byc prorokiem, zeby jednych od drugich odroznic.


                  > emes-nju:
                  > > Ale kilka samochodow dalej, ktos pchany do dzialania miloscia blizniego,
                  > > chama wpuscil.
                  >
                  > To jeśli jeszcze spotkasz tego z miłością bliźniego, to mu przekaż, proszę,
                  > pozdrowienie ode mnie.


                  Cos czuje, ze za malo czasu spedzasz w codziennych korkach, ktorych nude okraszaja wyczyny miszczuf-chamow. I gdyby jeszcze ich wyczyny konczyly sie tym, ze czesc nieszczesnikow pozniej dojedzie do domu... Ale koncza sie wszelkiej masci stluczkami jak wciskacz przesadzi i zmusi tego, pod ktorego wjezdza do awaryjnego zatrzymania auta. Ktorys nastepny czesto sie nie wyrabia i parkuje w kufrze poprzednika. I nie pisz mi prosze kocopalow o zachowaniu bezpiecznej odleglosci bo to dotyczy RUCHU, a nie czkawki skokami naprzod w poteznym korku. Zreszta jedno gwaltowne chamowanie w gestym, ale zachowujacym bezpieczne odstepy, ruchu, prawie na pewno skonczy sie tym, ze ktos kilka/kilkanascie aut od hamujacego wjedzie poprzednikowi w kufer - wszystko przez to, ze na odleglosci od hamowania do stluczki, czasy reakcji poszczegolnych kierowcow sumuja sie, nie dajac w konsekwencji szansy ktoremus kolejnemu kierowcy.
              • Gość: miecio Re: Stereotypki IP: *.aster.pl 08.03.06, 14:23
                Jezeli pasy zanikają np. z powodu przebudowy czy zwężenia to dlaczego mam nie
                wpuścić kogoś z prawej czy lewej strony nawet jeśli jest to wcześniej
                oznaczone. Wcześniej przecież były dwa czy trzy pasy i można z nich korzystać,
                w takiej sytuacji zasada zamka jest jak najbardziej słuszna. Zupełnie inną
                sytuacją jest gdy jeden z pasów jest wyodrębniony do prawo- czy lewoskrętu i
                jest oznaczony w poziomie i w pionie, więc z daleka wiadomo do czego ten pas.
                Jeżeli ktoś jedzie tym pasem i wrzuca kierunkowskaz by go wpuścić to dla mnie
                jest jednoznaczne że chce byc cwańszy od reszty- jest poprostu chamem.
                Oczywiście są i zapominalscy czy z innego miasta ale przytej ilości cwaniaczków
                nie sposób ich rozpoznać
            • klemens1 Re: Stereotypki 07.03.06, 08:40
              > To nie jest kwestia, co lepiej, bo tu nie ma niczego do wygrania. To jest
              tylk
              > o
              > kwestia, co jest mniej złe.

              Na jedno wychodzi - lepsze jest mniejsze zło.

              > Mniej złe jest ZDECYDOWANIE to drugie, czyli pozwalanie palantowi na
              zagrażanie
              > innym. Przecież nie masz chyba złudzeń, że palant na chamstwo drogowe
              zareaguj
              > e
              > pójściem po rozum do głowy i rzetelnym postanowieniem poprawy.

              Nie tylko nie mam złudzeń, ale wiem, że pójdzie po rozum do głowy - sprawdzone
              w praktyce. Cel wychowawczy zostaje osiągnięty. Gdyby chociaż co trzeci
              kierowca nie tolerował chamstwa, to by go w ogóle nie było.

              Nawiązując do tekstu o kończącym się pasie - uważam że należy wykorzystywać pas
              ile się da - po to jest.
      • wiemicho1 Re: Stereotypki 06.03.06, 11:14
        mejson.e napisał:
        > Streotyp wg mnie jak najbardziej do du..y bo to, z jaką tablicą jedziemy z
        > reguły ma niewielki związek z zachowaniem a już żaden z charakterem.

        No i właśnie o takie stwierdzenie aż się prosiło w Twoim wątku.

        Osobiście, patrząc przez pryzmat mojego doświadczenia w poruszaniu się po drogach stolicy stwierdzam, że statystycznie ilość niebezpiecznych chamów na tysiąc kierowców jest podobna jak w innych regionach.
        Tylko, że w stolicy kierowców jest tylu co w całym Podkarpackim.
        Znaczy się zagęszczenie chamów wysokie jest. Niezaleznie skąd cham pochodzi.

        Inny natomiast jest z pewnościa styl jazdy, wymuszony po części natężeniem ruchu i problemami komunikacyjnymi. Bedąc w Waszej aglomeracji staram się do tego stylu jazdy dostosować i poruszać się raczej energicznie tam gdzie warunki na to pozwalają. Licząc jednocześnie na Waszą gościnność gdy zbłądzę troszeczkę. Nie zawiodłem się do tej pory.

        Czasami dziwi mnie natomiast to, ze niektórzy kierowcy po pobycie w stolicy ten styl jazdy przenoszą do pipidówek w których przejechanie z jednego końca miasteczka na drugi zajmuje 20 min. Chyba po to aby zyskać bezcenne dla nich 3 minuty. Wkalkulowanie ryzyka w rachunek zysków i strat jest zbyt skomplikowane widocznie.

        > U kierowców z literką W na tablicy często doszukuje się przykładów chamskich
        > zachowań i nawet bez ich dostrzeżenia funduje się gościom różnego
        > rodzaju "nauczki" - na wszelki wypadek go się nie wpuści, przyblokuje, obtrąbi
        > niech "zobaczą".

        Chociaż warszawski styl jazdy nam sie nie podoba to pokażemy Warszawiakom jak sie po warszawsku jeździ. Niech się uczą ;-)
    • x-man66 Re: Występy goscinne? 07.03.06, 11:06
      A może po prostu cham jest chamem niezależnie od literek na rejestracji.

      Jeszcze nie tak dawno nr. rej oznaczał kto skąd jest, a teraz to raczej wolna
      amerykanka.

      Raz się zdarzyło, że gość służbowym samochodem (firma, e-mail, nr telefonu
      firmy) wyprzedzał na obwodnicy Koła na podwójnej ciągłej z naprzeciwka mnóstwo
      samochodów ....no i naciął się na policję. Przy zatrzymywaniu się podjął jednak
      decyzję, że jedzie dalej ("Mistrz" kierownicy ucieka ). A policjanci zaczęli go
      gonić na sygnale środkiem drogi (z pewną dozą satysfakcji zjechałem na pobocze),
      aż w końcu go dopadli.
      I niestety to był jedyny przypadek, gdy widziałem jak policja dopadła "pirata" a
      raczej "wariata" drogowego !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka