wiemicho1
16.03.06, 09:00
Sięgając pamięcia do czasów lekko odległych.
Początkiem lat 90 tych jadąc do miejscowości X pokonywałem drogę w czasie 7h jadąc nie szybciej niż 100/h, co uznawane było za pewnego rodzaju wybryk i nierozsądne postepowanie ale jednoczesnie powód do chwalenia się wśród kolegów.
Prędkość na ówczesne czasy moze nie oszałamiająca ale wysoka.
Obecnie.
Pokonuje tą samą trasę w 6h, jadąc nie szybciej niż 120/h.
Czasami ja wyprzedzam, czasami jestem wyprzedzany.
Prędkośc uznawana za raczej przeciętną.
Droga w tym czasie nie została zmodernizowana ani zmieniona. Żadnej nowej obwodnicy czy pobocza. Ruch wielokrotnie większy.
Jedyna widoczna zmiana to natężenie ruchu i środki transportu.
Nie jestem lepszym niż wówczas kierowcą.
Jedynie samochód ma większe mozliwości.
Zdecydowanie wzrósł poziom akceptowalnego ryzyka wraz ze wzrostem natężenia ruchu i mozliosci technicznych pojazdów.
Czy możliwości samochodu warunkują prędkość jazdy?
Czy może jednak jestesmy dzisiaj lepszymi kierowcami?
Czy może tylko za lepszych sie uznajemy?
A może tak po prostu śpieszymy się zawsze i wszędzie.
Nawet do cioci na imieniny.