Dodaj do ulubionych

Sięgając pamięcią

16.03.06, 09:00
Sięgając pamięcia do czasów lekko odległych.

Początkiem lat 90 tych jadąc do miejscowości X pokonywałem drogę w czasie 7h jadąc nie szybciej niż 100/h, co uznawane było za pewnego rodzaju wybryk i nierozsądne postepowanie ale jednoczesnie powód do chwalenia się wśród kolegów.
Prędkość na ówczesne czasy moze nie oszałamiająca ale wysoka.

Obecnie.
Pokonuje tą samą trasę w 6h, jadąc nie szybciej niż 120/h.
Czasami ja wyprzedzam, czasami jestem wyprzedzany.
Prędkośc uznawana za raczej przeciętną.

Droga w tym czasie nie została zmodernizowana ani zmieniona. Żadnej nowej obwodnicy czy pobocza. Ruch wielokrotnie większy.

Jedyna widoczna zmiana to natężenie ruchu i środki transportu.

Nie jestem lepszym niż wówczas kierowcą.
Jedynie samochód ma większe mozliwości.

Zdecydowanie wzrósł poziom akceptowalnego ryzyka wraz ze wzrostem natężenia ruchu i mozliosci technicznych pojazdów.

Czy możliwości samochodu warunkują prędkość jazdy?
Czy może jednak jestesmy dzisiaj lepszymi kierowcami?
Czy może tylko za lepszych sie uznajemy?
A może tak po prostu śpieszymy się zawsze i wszędzie.
Nawet do cioci na imieniny.
Obserwuj wątek
    • Gość: kierowcowa Re: akceptowalny poziom ryzyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 09:23
      Zróbmy sobie prosty eksperyment. Wyprzedzasz, z naprzeciwka coś jedzie.
      Kończysz manewr, po trzech sekundach pojazd z naprzeciwka zrównuje się z Tobą.
      Trzy sekundy to fura czasu.
      A teraz wyobraź sobie, że uruchamiasz detonator, masz schronienie obok, (2
      sekundy to czas potrzebny na bezpieczne schowanie się i 3 sekundy zapasu)
      W takiej nietypowej dla nas sytuacji pewnie uznamy że margines bezpieczeństwa
      jest bardzo mały ;)
      Rzeczywiście akceptowane (nie mylić z akceptowalnym) ryzyko w ruchu drogowym
      niebezpiecznie wzrosło.

      Amatorom wyprzedzania na krawędzi ryzyka zawsze polecam eksperyment myślowy z
      detonacją ;)
    • emes-nju Re: Sięgając pamięcią 16.03.06, 09:50
      Szczerze powiedzialwszy na poczatku lat 90. jezdzilem tak, ze jak sobie to przypomne, to mi glupio. Poruszalem sie wtedy starenka (choc wypieszczona) Fiesta 1.1. Osiagane przeze mnie predkosci miescily sie w ramkach 100-140 km/h. Dzis jezdze Escortem 1.6 i wyjatkowo rzadko przekraczam 120 km/h - chyba, ze na autostradzie, ale wobec marginalnosci tego typu drog nie ma o czym pisac :-) Na mnie unowoczesnienie parku maszynowego (120 km/h w Fiescie wiazalo sie z dosc spektakularnymi odglosami; w Escorcie przy 150 km/h jest dosc cicho) nie podzialalo. Chyba wyroslem :-) Choc musze przyznac, ze jak zaczynalem jezdzic Escortem, to kilka razy zlapalem sie na jazdzie na sluch, ktora owocowala, delikatnie mowiac, dosc znacznymi przekroczeniami predkosci :-)


      wiemicho1 napisał:

      > Czy możliwości samochodu warunkują prędkość jazdy?


      Bez watpienia. Jezeli ktos nie ma odpowiedniej samokontroli, to bedzie grzal, bo samochod dosc umiarkowanie informuje o predkosci z jaka sie porusza.


      > Czy może jednak jestesmy dzisiaj lepszymi kierowcami?


      W pewnym sensie. Potezne zageszczenie ruchu wymusza lepsze umiejetnosci.


      > Czy może tylko za lepszych sie uznajemy?


      Czesc kierowcow tak. Najczesciej dotyczy to ludzi z prawem jazdy od 0,5 do 2 lat i czesci kierowcow samochodow sluzbowych. Bo wiesz, tylko sluzbowym samochodem mozna przy 100 km/h podjechac pod kraweznik ;-P


      > A może tak po prostu śpieszymy się zawsze i wszędzie.


      Takie czasy...
    • stefan4 Re: Sięgając pamięcią 16.03.06, 11:22
      wiemicho1:
      > Czy może jednak jestesmy dzisiaj lepszymi kierowcami?

      Ludzie jeżdżą trochę spokojniej niż dawniej. Łatwiej wpuszczają
      nieuprzywilejowanych do ruchu. Gaszenie długich świateł przez pojazd z
      przeciwka jest oczywistością a nie łaską, o którą dawniej trzeba było prosić.
      Istnieją już tacy (choć należą jeszcze do mniejszości), którzy nie przekraczają
      50 w obszarze zabudowanym.

      Bandytów drogowych jest procentowo mniej niż dawniej. Jednak w liczbach
      bezwzględnych jest ich znacznie więcej, bo ten ruch jednak bardzo wzrósł.

      Ale poza tym, to w czym tu można być lepszym? Przecież samosmrody są tak
      zrobione, żeby mógł nimi kieorwać każdy szympans. Lepiej lub gorzej to można
      jeździć na nartach, albo na rowerze, albo pociągiem. A samochodem to jeśli
      komuś palma nie odbija, to jeździ tak samo dobrze jak inni. Czasem jednak palma
      odbija, ktoś uznaje się za Miszcza i wtedy jeździ gorzej niż inni, chociaż na
      razie trochę szybciej.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka