Dodaj do ulubionych

Zaczelam wolniej jezdzic...

21.09.06, 14:20
... i bardzo mi sie to podoba!

Wszyscy kolo mnie smigaja, a ja sobie spokojnie zewnetrznym pasem, i nic mnie
nie rusza. Zmienilam muzyke z ciezkiego rocka na rozne takie Buena Vista,
Manu Chao i Gypsy King, i od razu sie zrelaksowalam, a wczesniej wszyscy
naokolo mnie denerwowali w trakcie jazdy.

Mam przyjemne (wiem ,ze zludne!) uczucie, ze nie uczesnicze w wyscigu
szczurow, bo wszyscy naokolo sie spiesza, a ja nie.
Obserwuj wątek
    • yeger_er Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 21.09.06, 14:43
      Ja też, co prawda w moim przypadku dotyczy to tylko jazdy po "mieście" ale
      zawsze to jakiś krok do przodu. Rewelacyjne jest to "nigdzieniespieszeniesię",
      ustępowanie pola tym z wyścigu, jakby nigdy nic, totalny luz coś pięknego. Z
      obserwacji przeprowadzonych w drodze do domu - kiedyś przejeżdżając przez jedną
      z maleńkich miejscowości zawsze zwalniałem do ...80km/h i uważałem że wolniej
      się już nie da...teraz jadę tamtędy 50-60km/h - ostatnio próbowałem się
      rozpędzić do 80km/h jak to kiedyś tamtędy jeździłem i przy 70 stwierdziłem że
      to za szybko.
      Wniosek - człowiek przyzwyczaja się do prędkości z jakimi się porusza, także
      wystarczy się przestawić na wolniej :) przynajmniej w zabudowanym ;)
      • kszynka Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 25.09.06, 07:54
        ja już od dawna jeżdzę wolniej
        prędkość przestała mi imponować
    • mejson.e Wolno jeździć to trzeba umieć ;-) 21.09.06, 16:57
      Fajnie, tylko pamiętaj, by swoją wolniejszą jazdą nie wprowadzać zagrożenia
      większego od tego występującego przy szybkiej jeździe.

      Przede wszystkim nie uśpij czujności i nie wydłuż czasu reakcji do monstrualnych
      rozmiarów, trzymaj kierownicę oburącz, a spod świateł nie ruszaj ślamazarnie.

      Inaczej będzie skutek odwrotny od zamierzonego - będzie niebezpieczniej.

      Ale witaj w klubie!

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • spacecoyote Re: Wolno jeździć to trzeba umieć ;-) 21.09.06, 17:06
        A nie, ze swiatel to ruszam szybko :) Wolno to ja glownie po autostradzie.

        A kierownice jedna reka mi wygodniej, chyba ze robie zakret albo wietrznie
        jest, wtedy kurczowo dwiema.
        • mejson.e Jednorącz... 21.09.06, 17:23
          spacecoyote napisała:

          "A kierownice jedna reka mi wygodniej, chyba ze robie zakret albo wietrznie
          jest, wtedy kurczowo dwiema."

          A umie jedną ręką przy 90/h ominąć studzienkę bez pokrywy na środkowym pasie
          drogi szyb(sz)ego ruchu (Trasy Toruńskiej)?

          Jak nie umie, niech się uczy, bo ja na szczęście miałem obie ręce na kierownicy
          i było chłodno, więc studzienka parowała...

          To tak tylko dla ostrzeżenia, że przy mniejszej prędkości też się może wiele
          dziać...

          P.S. Nie obraź się za tę trzecią osobę... ;-)

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • spacecoyote Re: Jednorącz... 21.09.06, 17:26
            Na szczescie jezdze w kraju, gdzie takowych studzienek (odkrytych) nie ma.
            • Gość: midnight driver Re: Jednorącz... a inne kraje IP: *.w86-219.abo.wanadoo.fr 24.09.06, 23:38
              Jeździłem w 4 krajach i nigdzie nie widziałem aby kierowcy się denerwowali. No i nigdzie (poza PL) nie jeżdżą za szybko - to pewnie dzięki fotoradarom.
              Najprzyjmeniej w Hiszpani - luz totalny, nawet wpuszczają jak trzeba. Superprzyjemnie na autostradach w Niemczech - "jedną ręką" można przejechać cały dystans.
              Franole jeżdżą beznadziejnie ale bezstresowo, Szwajcarzy - luz, tylko w Genewie i Zurichu robią się nerwowi.
              W PL też nie jest źle, tylko Warszawa jest inna.

              Pozdrawiam.
              • wojtus-fajny Re: Jednorącz... a inne kraje 26.09.06, 13:58
                Polacy, czyli my,;) na zachodzie też jeżdżą zgodnie z przepisami czyli wolniej,
                z tej prostej przyczyny, że z tamtejszą policją nie mogą się "dogadać". Jest to
                spowodowane strachem, trudnościami językowymi lub przeświadczeniem o uczciwości
                tamtejszych stróżów porządku. W Polsce nie występuje żaden z trzech podanych
                elementów.
          • Gość: prawicowiec Re: Jednorącz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.06, 12:07
            akurat w przypadku studzienek, kto wie czy nie lepiej szybciej żeby nad
            nią "przelecieć" ale ogólnie wolniejsza jazda sprawia przyjemność i swego
            rodzaju poczucie wyższości nad "pędzącym stadem" pozdro
            • mejson.e Przelecieć 23.09.06, 19:09
              Gość portalu: prawicowiec napisał(a):

              "akurat w przypadku studzienek, kto wie czy nie lepiej szybciej żeby nad
              nią "przelecieć""

              Jak zamierzasz przelecieć z kołem w studzience?
              Masz przycisk wyskoku?

              Oczywiście można ją wziąć między koła, ale błąd może kosztować drogo - nawet
              koziołkowanie jest możliwe.
              Jeśli ma się tylko jedną rękę (albo końce palców) na kierownicy i to często z
              łokciem na podłokietniku, to nie jest łatwo wykonać precyzyjny manewr.
              Nawet przy niskiej prędkości.

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • Gość: tmk Re: Przelecieć IP: *.malopolska.mw.gov.pl 03.10.06, 15:05
                przy dużej predkosci można przelecieć kołem nad dziurą.
                • mejson.e Re: Przelecieć 03.10.06, 17:05
                  Gość portalu: tmk napisał(a):

                  > przy dużej predkosci można przelecieć kołem nad dziurą.

                  Jak dużej?
                  Bo samolotom koła się odrywają od pasa przy kilkuset km/h.
                  A one mają skrzydła...

                  Pozdrawiam,
                  Mejson
                  --
                  Automobil
                  Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • yeger_er Re: Wolno jeździć to trzeba umieć ;-) 21.09.06, 18:20
        Spokojnie, wolniej nie znaczy ślamazarnie, ze świateł też ruszam normalnie,
        jadę tak jak jedzie potok samochodów, poprostu skończyłem z jazdą "jakby ktoś
        mnie gonił", z ciągłym szukaniem wolnego skrawka asfaltu aby zaraz się
        koniecznie na nim znaleźć.
        • spacecoyote Re: Wolno jeździć to trzeba umieć ;-) 22.09.06, 09:30
          Wlasnie. Nie rozwijam zawrotnych predkosci, ale to nie znaczy, ze jezdze
          gapowato i z ociaganiem.
    • Gość: kolecjoner z musu Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.aster.pl 21.09.06, 18:46
      Ja też .............. bo mam za dużo punktów.
      • 1realista Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 22.09.06, 19:42
        hehehe...
      • Gość: Luke Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.09.06, 23:56
        A ja kupilem sobie czrny ciagnik i tez wolno jezdze, a co...
    • Gość: Arubika Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.chello.pl 22.09.06, 23:15
      Zgadzam się. Też ostatnio zaczynam jeździć wolniej i spokjniej, po Warszawie, i
      tez mi się to podoba. Chyba że mi się naprawdę spieszy, gdzieś się spóźniam, to
      znów naciskam na gaz i znów wraca stare, nerwy, zwłaszcza w korku. Nie zawsze
      się udaje spokojna jazda. Ale jest o wiele przyjemniejsze. I też nie jeżdżę
      ślamazarnie, a zwyczajnie. W miarę przestrzegając znaków szybkości. Ale za to
      bez poczucia pośpiechu i denerwowania się wszystkim naokoło.
    • oryganion1 Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 22.09.06, 23:41
      alez to jest niezła frajda. spiesza sie głupi i biedni
      ja tez - pozno bo po 40 latach jeżdzenia /bez wypadków/ jeżdze wolno
      i zawsze jestem na czas
      żyj chwila ciesz sie mruczeniem silnika, radiem, rozmawiam
      jezdze samochodem - a własciwie dwoma - oba maja ogromne mozliwości ale ich nie
      wykorzystuje - mijają mnie nieco zdziwieni posiadacze szrotów z ogromna predkoscia
      i pomysleć po co sie tak spieszą - beda o 15 minut wcześniej - no albo nie dojada
      • Gość: A Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: 213.199.253.* 23.09.06, 00:19
        Tak samo ja... Super sprawa. Jeżdżę samochodem z 200-konnym silnikiem 50 km/h...
        Oczywiście ruszam szybko bo wolno się nie da. ;)

        • Gość: Prawostronny Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.proxy.aol.com 23.09.06, 00:24
          A ja jezdze w Anglii.Tu wszyscy jezdza wolno i jest super.
        • Gość: HEJ Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 25.09.06, 18:39
          Wspólczuje... ja bym nie dala rady i nie rozumiem po co ci taka fura skoro
          jezdzisz jak dziadzia
      • Gość: Maddy Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.06, 12:41
        oryganion1 napisał:
        > i pomysleć po co sie tak spieszą - beda o 15 minut wcześniej - no albo nie
        > dojada
        A i to nie zawsze.
        Z moich obserwacji - w godzinie szczytu róznica pomidzy tym co skacze z pasa na
        pas w każda wolną luke i jeździ "gaz-hamulec" jest niewielka w porówaniu do
        samochodu który grzecznei jedzie w kolumnie (pomijam patologie typu ciągniecie
        się za traktorem). Obserwuję to własciwie codziennie. Często jest tak, że widze
        takiego "skoczka" w tylnym lusterku, wyprzedza mnie, przeskakuje, znowu
        przeskakuje, przychamuje, podpędzie, tymczasem "moja" kolumna zostawia go w tyle
        więc znowy sie wpycha, wyprzedza i po przejechaniu całej trasy jesteśmy równo na
        końcowych swiatłach. Tylko że ja mam niższe cisnienie :)

        Ciekawe dlaczego zwykle to jest jakiś rzęch po tuningu albo "limuzyna" z kratą?

        ps. jak sie pisze "rzęch" czy "żęch" ;)
        • wrezz Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 25.09.06, 16:01
          Chyba rzęch - od rzęzić.
    • Gość: anna Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.orange.pl 23.09.06, 00:50
      Hm Zaczęłam się zastanawiać... Ja jeżdżę szybko i denerwuję się jak ktoś jedzie
      powoli i blokuje pas. Najgorzej jest jak ktoś jedzie bardzo powoli 60 - 70.
      Wtedy efekt jest taki jakby stał na drodze. Ale może macie rację. Wystarczy
      dołączyć do tych co jeżdżą powoli i wyluzować się. Sprawdzę jutro.
      • Gość: Pan w kapeluszu Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.aster.pl 23.09.06, 10:24
        Ja tyż jeżdżę wolno i miło czytać, że nie tylko ja dostrzegam zalety takiej
        jazdy.

        > Hm Zaczęłam się zastanawiać... Ja jeżdżę szybko i denerwuję się jak ktoś
        jedzie
        >
        > powoli i blokuje pas. Najgorzej jest jak ktoś jedzie bardzo powoli 60 - 70.
        > Wtedy efekt jest taki jakby stał na drodze.

        Niedawno był tu w gazecie pradnik bezkolizyjnej jazdy i też ktoś tam napisał,
        że nie powinno się jeździć 60 bo stwarza się zagrożenie, bo poruszający się z
        taką prędkością samochód prawie, że stoi. Ale żeby poruszający się z prędkością
        60km/h sprawiał wrażenie, że stoi to samemu trzeba poruszać się z prędkością
        zbliżoną do dwukrotnej prędkości czyli w granicach 90-120 km/h i to chyba
        kierowcy poruszający się z taką prędkością stwarzają większe zagrożenie (o cyzm
        świadczą statytstyki wypadków.).
        Trochę wyobraźni: Jeżeli samochód poruszający się z prędkością 60-70km/h może
        być zaskoczeniem dla takiego "rajdowca" (dla niektórych takie prędkości są
        normalne) to co dopiero kombajn, albo ciągnik za zakrętem, lub na jednopasmówce
        zepsuty tir za wzniesieniem lub inny samochód zwalniający do skrętu, lub
        zjeżdżający na pobocze.

        Tak więc prosze nie powtarzać bzdur, że jadące zgodnie z przepisami samochody
        stwarzają większe zagrożenie, tylko po prostu zdjąć nogę z gazu, bo to jadący z
        nadmierną prędkością, nieprawidłowo wyprzedzający i prowadzący pod wpływem
        alkoholu stwarzają największe zagrożenie i powodują najwięcej wypadków na
        polskich drogach.

        • Gość: Marcin Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 00:26
          > Ale żeby poruszający się z prędkością
          > 60km/h sprawiał wrażenie, że stoi to samemu trzeba poruszać się z prędkością
          > zbliżoną do dwukrotnej prędkości czyli w granicach 90-120 km/h i to chyba
          > kierowcy poruszający się z taką prędkością stwarzają większe zagrożenie (o cyzm
          > świadczą statytstyki wypadków.)

          Pięknie to napisałeś. Z jaką prędkością poruszasz się swoim pojazdem dwuśladowym
          jeśli mogę spytać?
          Ja jeżdże paka dwadzieścia-paka sześciesiąt i mi jest wszystko jedno czy pojazd
          wyprzedzany porusza się z prędkością 60 czy 90....
          • Gość: Pan w kapeluszu Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.aster.pl 25.09.06, 07:59
            > Pięknie to napisałeś. Z jaką prędkością poruszasz się swoim pojazdem
            dwuśladowy
            > m
            > jeśli mogę spytać?
            Nie jeżdże motocyklem. A swoim Polonezem poruszam się z prędkością 60 po
            mieście 70-80 w trasie.

            > Ja jeżdże paka dwadzieścia-paka sześciesiąt i mi jest wszystko jedno czy
            pojazd
            > wyprzedzany porusza się z prędkością 60 czy 90....

            Ogólnie chyba Ci jest wszystko jedno skoro jeździsz z taka predkoscia. Szkoda
            tylko, że stwarzasz zagrożenie nie tylko dla swojego zdrowia i życia, ale także
            dla zdrowia i życia innych urzytkowników dróg - a im w przeciwieństwie do
            Ciebie nie jest wszystko jedno.

      • mejson.e 60-70 23.09.06, 19:03
        Gość portalu: anna napisał(a):

        "Najgorzej jest jak ktoś jedzie bardzo powoli 60 - 70. Wtedy efekt jest taki
        jakby stał na drodze."

        Jeśli 60-70 to "stanie na drodze", to ile Ty jeździsz?

        Może na autostradzie to niezwykle niska prędkość ale nie na pozostałych drogach.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • callafior Re: 60-70 23.09.06, 21:23
          > Może na autostradzie to niezwykle niska prędkość ale nie na pozostałych drogach
          No dla niektórych tyle to powoli po mieście. Gdzieś na forum widziałem idiotę,
          który pisał o 140 po mieście, że to "nie robi wrażenia". Możnaby pomyśleć, że
          tylko tak pisze, ale to co widzę na naszych drogach to i w takie rzeczy da się
          uwierzyć...
          • Gość: Marcin Re: 60-70 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 00:31
            Robicie 1000km rocznie, ze nie widzialiscie nigdy w miescie auta jadacego 150+?
            • callafior Re: 60-70 24.09.06, 14:35
              Czytaj ze zrozumieniem. Właśnie piszę, że widzę to nagminnie, choć wydawać się
              to może sporadyczne.
            • Gość: LukasK 150+ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 20:31
              Weź pod uwagę, że są poza Warszawą jeszcze inne miasta.
              W Poznaniu może nie spychamy jeszcze takich na latarnie i pod tramwaj, ale mimo
              wszystko aż tak bardzo, to tu nie przesadzają.

              Gdyby ktoś pytał, to ja jeżdżę 50.
            • Gość: hehe Re: 60-70 IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 25.09.06, 18:53
              ja tez lubie szybka jazde,bo ona uczy zachowan w trudnych sytuacjacgh
      • Gość: kad Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 01:34
        Ja jeżdżę szybko i denerwuję się jak ktoś jedzie
        >
        > powoli i blokuje pas.

        takie myślenie to przekleństwo naszych dróg, za takie teksty powinni dawać 40
        punktów, wiocha, zacofanie i ciemnogród i ...... bieda , tak bieda. Udowodniono
        iz im wieksze PKB tym ludzie bardziej kochaja życie i gdzie jest 50 to jadą 50
        a gdzie 100 to 100. Polscy kierowcy powinni "zablokować pas" i odblokować
        myślenie ....
        • Gość: HH Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.swietochlowice.org 24.09.06, 16:47
          Nie zauważyłem, żeby Niemcy z wysokim PKB jeździły wolno :-)
          To jedyny normalny kraj, gdzie autostrady służą do szybkiego przemieszczania się
          na dalekie odległości, a nie wleczenie się 50kmh i to jeszcze na lewym bądź
          środkowym pasie jak to ma miejsce na polskich pseudo-autostradach.
          • Gość: hmmm Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 17:42
            Niemcy nie jeżdzą może wolno po autostradzie, ale w terenie zabudowanym jadą 50km/h
      • Gość: chris Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.09.06, 06:22
        od pewnego czasu,jakis rok, zaczalem jezdzic wolniej,ale nie slamazarnie,nic
        nie jest w stanie zmusic mnie do pogoni,czasem tylko,ale dla wlasnej wygody
        pociagne szybciej,ale nigdy kiedy czas naciska,wtedy najlatwiej o bledy,jak sie
        spoznisz to co?.masz szanse spoznic sie jeszcze raz...
      • Gość: anna Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: 217.116.110.* 24.09.06, 20:45
        Nie napisałam, że jeżdżę 120 po osiedlowych uliczkach albo na wsi między
        domkami. Jeżdżę szybko tam gdzie "można": wisłostrada- jak nie ma korków, trasa
        toruńska itd... I nie jadę lewym pasem, bo ten jest dla tych co jadą szybciej.
        I nie powiecie mi, że przepisowa 50-tka po Wawie to bezpieczna prędkość.
        Spróbuj tak jechać wisłostradą a będziesz miał wszystko: od trąbienia, przez
        środkowy paluszek po "wsteczny".
        • Gość: Ksiezniczka Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.06, 09:54
          no, jesli sie bedziemy przejmowac tym co pomysla inni, to faktycznie moze
          przeszkadzac wystawiony palec... ja sobie powtarzam, ze jezdze dla przyjemnosci
          a spiesza sie ci, ktorzy musza jezdzeniem pracowac na zycie, bo jak nie zdaza
          na czas, to straca prace... a jak ktos na mnie trabi jak ruszam (zupelnie
          normalnie, jak wlacza sie zielone swiatlo ;) to staje i wlaczam awaryjne... a
          co :)
    • hummer80 Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 23.09.06, 08:01
      Jezdze po Holandii. Jezdze bardzo przepisowo, zreszta tak jak 90% innych
      kierowcow. Zastanawialem sie co tutaj ludzi zmusza do tak przepisowej jazdy:
      swiadomosc niebezpieczenstwa czy swiadomosc wysokich mandatow (od ok 200euro)
      ktore sa skutkiem poukrywanych kamer przy drogach. Moje wnioski sa nastepujace.
      Jesli sa dobre warunki do jazdy (sucho, dobra widocznosc) ludzie jezdza
      dokladnie tyle na ile pozwalaja przepisy (sa swiecie przekonani ze jesli ktos
      postanowil ze na tej drodze mozna jechac z dana predkoscia, to nie ma prawa im
      sie nic stac tak jadac) - ani km/h wiecej ale tez...ani km/h mniej. Np. na
      drodze jest dopuszczalne 80km/h, ja jade przez chwile 60 i widze za soba sznur
      naciskajacych mnie samochodow. Jade 80km/h sznur sie jakos rozwleka, nikt mnie
      nie naciska. I tak jest z wszystkimi trasami czy predkosc dozwolona to 30 cz
      120. Tutaj wniosek jest nastepujacy: przy dobrych warunkach drogowych ogranicza
      ich grozba mandatow a nie swiadomosc niebezpieczenstwa. Ale inny przypadek:
      jade ostatnio autostrada i zaczal padac gesty deszcz+grad, 70 % kierowcow
      momentalnie wlacza awaryjne i zatrzymuje sie na poboczu aby przeczekac deszcz.
      Reszta jedzie nie szybciej niz 30km/h (juz widze w Polsce w takiej sytuacji
      kozakow w firmowych Oplach Astra prujacych dalej 100km/h lewym pasem). A wiec
      tutaj wniosek jest taki ze sa swiadomi niebezpieczenstwa gdy warunki jazdy sa
      inne od normalnych i sami zaczynaja myslec jak zminimalizowac ryzyko.
      • Gość: josif Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.06, 08:09
        hummer80 napisał:
        "Jezdze po Holandii (...) Zastanawialem sie co tutaj ludzi zmusza do tak przepisowej jazdy"

        Odległości.
        • Gość: knorretje Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.cable.casema.nl 23.09.06, 10:14
          :)))))))))))))))


          Sam łapię się na tym, że gdy mam przejechać w Holandii 100 km, to wydaje mi się to wielką podróżą
      • gluby Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 23.09.06, 09:46

        > Reszta jedzie nie szybciej niz 30km/h (juz widze w Polsce w takiej sytuacji
        > kozakow w firmowych Oplach Astra prujacych dalej 100km/h lewym pasem.

        raczej to BMW tak pedzi a nie opel;d
        • Gość: olo Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 11:09
          A co masz buraku do ludzi poruszających się Oplami!!!
      • kooopa Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 23.09.06, 19:15
        hummer80 napisał:
        >juz widze w Polsce w takiej sytuacji
        > kozakow w firmowych Oplach Astra prujacych dalej 100km/h lewym pasem).

        Hehe dobre, zapomniales jeszcze dodac "w Oplach Astra z kratką za szybą" :P
        Mnie strasznie denerwuja kierowcy aut z kratką i to tylko dlatego za mają kratke
        :] A juz szczegolnie jak jadą malutkim autem gdzie między kratką a tylną szybą
        pozostaje 20cm odstępu ;)
      • Gość: pol-deck Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.09.06, 08:26
        Zgadzam sie, z tym, ze wedlug moich spostrzzen obawa przed NIEUCHRONNA kara
        mandatu jest glownym powodem przestrzegania przepisow. Jezdze w kraju w ktorym
        przysluguje 12 punktow na 3 lata. Za przekroczenie predkosci do 15 km dostaje
        sie 3 pkt karne (w czasie swiat i wakacji X2). Samochody maja tu czesto silniki
        3, 4 i 5 litrowe. Ginie tu tyle ludzi w roku ile w tydzien w Polsce. A tak
        wogole, dlaczego znak ograniczenia predkosci nie jest dla wiekszosci polakow
        aktem prawa ktore trzeba przestrzegac.
        Pozdrowienia z Sydney
        • Gość: cockatoo Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.dyn.iinet.net.au 24.09.06, 09:14
          Gość portalu: pol-deck napisał(a):

          > Zgadzam sie, z tym, ze wedlug moich spostrzzen obawa przed NIEUCHRONNA kara
          > mandatu jest glownym powodem przestrzegania przepisow.
          Nie sadze, zeby to byla wylaczna przyczyna przestrzegania przepisow.
          Mysle, ze w Down Under juz od dawna nikt nikomu nie musi udowadniac przy pomocy samochodu
          jakim to on jest gierojem.
          Samochod od zawsze byl tu podstawowym, niezbednym do egzystowania w ogromnym kraju, dobrem.
          Kobiety od zawsze prowadzily samochody. Samochody, tak jak to napisales/as, to przewaznie duze i
          mocne V6 family cars umozliwiajace przede wszystkim wygodne pokonywanie duzych dystansow a nie
          szpanowanie szybkoscia.
          A do tego ludzie generalnie sa wyluzowani, moze nawet u mnie bardziej niz u Ciebie ;)

          Pozdrowienia z Canberry
    • Gość: Trzeźwy Gratulacje! IP: *.chello.pl 23.09.06, 08:58
      Mam nadzieję, że nie utrudniasz innym jazdy swoją powolnością,
      • Gość: smyk Re: Gratulacje! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.06, 10:33
        To nie jest utrudnianie jazdy innym tylko nornalne postępowanie jakie powinno
        być na drogach.Przykład z ostatnich dni ulewa na Chorzowem i Rudą sląską na A4
        widocznośc na 2metry max mądrzy kierowcy albo zjeżdzają na pobocze na awaryjnch
        albo jadą max elektrowni ,także z minimalną prędkością ale są też tacy którym
        rozum pomieszałsię z inną częścią ciała igrzeją ile fabryka dała skutek kilka
        samochodów stojących na poboczu na awaryjnych rozbitych ofiary smiertelne,ciężko
        ranni bo tamtym się spieszyło i wyprzedzali prawym pasem bo lewy był zajęty
        tylko oni nie zwrócili uwagi że na prawym jest z dziesięć centymetrów wody na
        której oni pofruneli i zatrzymali sie dopiero na pojazdach stojących na
        poboczu!!!!!!
        • Gość: Trzeźwy Sugeruję naukę czytania. IP: *.chello.pl 23.09.06, 17:47
          Takiego ze zrozumieniem.
          Wyraziłem dośc prostą myśl - wystarczyło nie szuka drugiego dna, a po prostu przeczytac.

          Specjalnie dla Ciebie to samo, ale w rozwinięciu:

          "...mam nadzieję, że realizując swój nowy sposób przemieszczania się wehikułem nie spowalniasz innych użytkowników dróg, że nie spowalniasz ich w imię własnej wizji użytkowania dróg, nie dezorganizujesz ruchu innym, nie zwiększasz korków, nie powodujesz zagrożenia swą powolną jazdą..."

          I (mamy dzień dobroci) raz jeszcze: nie napisałem tego, co Ci się wydaje, że przeczytałeś. Napisałem dokładnie to, co napisałem.
          Tak więc polemizujesz ze swoimi własnymi poglądami - i nie wychodzi Ci to najlepiej... ;>
    • Gość: PC A ja rowerem... IP: *.icpnet.pl 23.09.06, 09:49
      ...sobie jezdze i nikomu nie blokuje pasa, jak potrzeba to jade szybko,
      niespiesznie wracam z pracy, nie martwie sie, ze "marnuje" sie 200 koni w moim
      pojezdzie, jestem punktualnie ale czasem nie i korki mi tez niestraszne :)
    • dijkman Po pierwsze dojechać 23.09.06, 10:03
      Trzeba nauczyć się wolno jeździć. Ludzie mają skłonność do wyróżniania się,
      pokonywania bliźnich. Najprościej docisnąć pedał gazu. To nie jest zbyt
      ambitne. A potem jest płacz i zgrzytanie zębów...
    • Gość: arahat i tacy jak ty koles sa potencjalnym niebezpieczens IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.06, 10:17
      w ruchu drogowym..tak gdzie trzeba smigac jezdza 40 i co chwila oprzerzucaja
      kanaly z muzyka dekoncentrujac sie na jezdzie...i jeszcze masz na bagazniku
      przyklejona >rybke>?...
      • Gość: prawicowiec Re: i tacy jak ty koles sa potencjalnym niebezpie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.06, 12:20
        co to znaczy "tam gdzie trzeba śmigać"? może w koleinach, albo przez
        skrzyżowanie gdzie są różnice poziomów jak na schodach, a może w okolicy gdzie
        roi się od przystanków, przejść dla pieszych itd? a może śmigać do 120 spod
        świateł tylko po to by 100 metrów dalej hamować przed czerwonymi światłami? a
        może olać czerwone światła? podam przykład: kiedyś jechałem szrotem podobnym
        jakim jeździ obecnie 95% kozaków naszych szos, zakręt a za nim skrzyżowanie, a
        na nim gościu stoi na lewoskręcie i przepuszcza gości z przeciwka, ja mam
        jakieś 75-80, naciskam środkowy pedał i czuję jak wchodzi bo pękł przewód
        hamulcowy. ucieczka na trawę sie powiodła bo nie było rowu na wysokość chłopa.
        pozostała nauczka że to czym tak pędzimy jest tylko maszyną w której coś może
        nawalić (nawet jeśli będzie nówką). Polecam pod rozwagę.
    • Gość: Niuniuś Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.chello.pl 23.09.06, 13:10
      spacecoyote napisała:
      > Wszyscy kolo mnie smigaja, a ja sobie spokojnie zewnetrznym pasem, i nic mnie
      > nie rusza.

      Gratuluje spkokoju, ale uważaj bo możesz złapać mandacik.
      W kodeksie jest napisane:
      Kierujący pojazdem jest obowiązany jechac możliwie blisko prawej krawędzi jezdni.

      • Gość: Juru Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.06, 13:49
        Do autorki - przy całym podziwie dla pomysłu wyrwania się z tego pędu... Manu
        Chao tak... Buena Vista też jak najbardziej... ale na Boga Żywego i Duende, nie
        GIPSY KINGS! :P
      • Gość: silic Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.os1.kn.pl 23.09.06, 22:44
        a kto powiedział że zewnętrzny to nie prawy ? Przy 2 pasmówce zewnętrzny pas
        jest zawsze prawy !
      • spacecoyote Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 24.09.06, 13:01
        Jezdze po Anglii, ruch lewostronny, ale nie chcialam mieszac, wiec
        zamiast "lewym pasem" napisalam "zewnetrznym". Na jedno wychodzi..
      • Gość: Subcomm Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.greifzug.de 25.09.06, 17:36
        erm... a który według Ciebie to zewnętrzny pas ? Prawy czy lewy ?
    • Gość: Pedro Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.petrus.com.pl 23.09.06, 16:36
      Ja tez! Gnalem jak "gupi" 160-180 na trasie i tez mnie denerwowali... A teraz? W
      miescie nie przekraczam setki. Normalnie 60-70 km/h max. Grzecznie, prawym
      pasem. Muza gra. Czesem tylko ktos nerwowo zmienia za mna pasy, z lewego na
      prawy i z powrotem a pozniej smiga obok. A ja taki odprezony.
      Moje spostrzezenia na trasie: Jezdze codniennie okolo 50 km do pracy, krajowa
      "jedynka". W ciagu ostatniego roku ruch zmienil sie o polowe (na plus). Roznica
      czasu pomiedzy tym jak jechalem 160 km/h a tym jak jade teraz (120 max,
      wyjatkowo) wyniosla 5 minut. To przeciez nie ma sensu! Gnalem srodkiem drogi,
      jak pirat drogowy, ryzykowalem swoje i cudze, co gorsza zycie i zdrowie. Po to
      tylko zeby byc 5 min wczesniej. Ha! Trzeba swoje km wyjezdzic :)
      Pozdrawiam "zwalniajacych"!
    • omepcia Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 23.09.06, 17:14
      A ja mam prawko od roku i tez jezdze powoli. Nie czuje sie jeszcze pewnie za
      kierownica (bo dosc malo jak na ten rok przejechalam) wiec nie chce
      niepotrzebnie stwarzac zagrozenia. I powiem, ze BOJE SIE tych jadacych z
      zawrotna predkoscia z naprzeciwka.
    • Gość: pawel_kuna Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: 82.177.97.* 23.09.06, 17:31
      ja tez zaczalem na trasie nie przekraczam 120- w miescie 100 - szkoda serca ,
      słucham sobie płyt z jęz angielskim i tak sobie powoli jeżdzę ;) pozdrawiam
      • Gość: Gość Gratulacje IP: *.aster.pl 23.09.06, 17:34
        naprawdę gratulacje rozwagi spokoju i rozsądku, nie przekraczanie 100 w obszarze
        zabudowanym jest wielkim poświęceniem!!! Tak trzymaj...
        • mejson.e Re: Gratulacje 23.09.06, 19:16
          Gość portalu: Gość napisał(a):

          "naprawdę gratulacje rozwagi spokoju i rozsądku, nie przekraczanie 100 w
          obszarze zabudowanym jest wielkim poświęceniem!!! Tak trzymaj..."

          Przyłączam sie do ironii... ;-)

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • Gość: prawdziwy tebe a co zrobisz ze swoja ironia oraz faktem... IP: *.aster.pl 24.09.06, 18:18

            ...ze nawet nasz, polski, warszawski, strachliwy inzynier ruchu stawia na obszarach zabudowanych znaki dopuszczajace wieksza predkosc, niz 50?
            • mejson.e Re: a co zrobisz ze swoja ironia oraz faktem... 24.09.06, 23:26
              Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

              >
              > ...ze nawet nasz, polski, warszawski, strachliwy inzynier ruchu stawia na obsza
              > rach zabudowanych znaki dopuszczajace wieksza predkosc, niz 50?

              A postawił gdzieś 100?

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • Gość: prawdziwy tebe Re: a co zrobisz ze swoja ironia oraz faktem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.06, 14:22

                nie, ale 80 stawia, natomiast ty sie kurczowo trzymasz 50.
            • Gość: papawel Re: a co zrobisz ze swoja ironia oraz faktem... IP: 81.210.111.* 25.09.06, 14:34
              a co powiesz na 30 na krajowj jedynce we Włocławku?
              • Gość: prawdziwy tebe Re: a co zrobisz ze swoja ironia oraz faktem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.06, 14:22

                ze jestem szczesliwy, ze mieszkam w wawie.
      • callafior Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 23.09.06, 21:29
        To ile jeździłeś po mieście przed "nawróceniem" miszczó "kułka ze spomaganiem"?
    • tomek854 Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 23.09.06, 19:13
      Ja nigdy nie jezdzilem za szybko, ale teraz z musu nie jezdze szybciej niz 88
      km/h - speed limiter w ciezarowce.

      I naprawde to polubilem - gra muzyczka, jazda jest plynniejsza - nie ma
      skakania miedzy pasami, wyprzedzania, hamowania... :-)
    • callafior Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 23.09.06, 21:09
      Czy dobrze czy źle to zależy jak to rozumieć - jeżeli jeździsz teraz przepisowo
      to dobry krok, jeżeli jeździsz znacznie mniej niż głoszą przepisy to już
      niekoniecznie dobrze. Pamiętaj, że szybko=niebezpieczniem, ale wolno nie =
      bezpiecznie. Jadąc za wolno utrudniasz ruch i również powodujesz niebezpieczeństwo.
      • Gość: Bartek Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.cebit.com.pl 23.09.06, 22:08
        Problem w tym, że wy chyba naprawdę nie rozumiecie co stwarza prawdziwe
        zagrożenie na drodze. Prawdę powiedziawszy 120 w środku dnia (ruch prawie
        żaden) na trasie Siekierkowskiej w Warszawie dajmy na to (szerokie pasy, brak
        ostrych zakrętów, bardzo dobra widoczność, brak przejść dla pieszych) przy
        dobrych warunkach pogodowych to NIE JEST niebezpieczna prędkość. Owszem, znaki
        ograniczają do 70, ale jest to gruba przesada. Jeśli ktoś uważa, że jadąc z
        taką prędkością przy takich warunkach stwarzałby niebezpieczeństwo to, z całym
        szacunkiem, powinien zrobić psychologiczne badania dla kierowców, bo być może w
        ogóle nie powinien prowadzić - dużo trudniej i niebezpieczniej jest jadąc nawet
        przepisowe 50 we mgle na ruchliwej drodze z przejściami. I prawdę powiedziawszy
        dziwi mnie trochę ta duma i równocześnie potępienie "szaleńców".
        Niebezpieczeństwo moi drodzy stwarza wyprzedzanie poboczem, jazda po kielichu,
        jazda samochodem w złym stanie technicznym (niestety znaczny procent na
        polskich drogach), jazda samochodem słabym (to głównie dla siebie; przykład:
        tico), hamowanie na zakrętach (w odróżnieniu od zwalniania przed zakrętem),
        wysadzanie cioci tuż przed albo tuż za skrzyżowaniem (bo będzie miała bliżej do
        autobusu), jazda z głośną muzą (mój osobisty faworyt: z walkmanem na uszach),
        wymuszanie pierwszeństwa (do tej kategorii zalicza się cwaniakowanie: jadę
        luźniejszym pasem, a tuż przed zakrętem ryję się na sąsiedni - oszczędzam tym
        samym 3 minuty), przeciążanie samochodu (ciocia Marysia i wujek Gienek wraz z
        babcią i jej trzema psami na tylnym siedzeniu cinquecento), palenie, picie i
        wysyłanie SMSów za kierownicą, jazda zmiennym tempem, przejeżdżanie na
        dogasającym żółtym, wreszcie JAZDA ZNACZNIE PONIŻEJ BEZPIECZNEJ PRĘDKOŚCI.
        Oczywiście z punktu widzenia kodeksu wina jest nie tego co jedzie jak za
        pogrzebem, ale tak już niestety jest, że ludzie nie lubią się wlec 40 na
        godzinę po pustej drodze i, chciał nie chciał, będą na wsze możliwe sposoby
        próbowali wyprzedzać. I nawet jeśli prawnie wina jest po ich stronie to jest to
        stwarzanie zagrożenia na drodze.

        Moim zdaniem sprawa jest prosta: rozsądek, rozsądek, rozsądek. Jeśli chcecie
        luzacko jechać sobie 30 na godzinę po pustej szosie - wasze prawo, ale (to do
        autorki pierwszego posta) nie chwaliłbym się, że jadę lewym i śmieję się
        patrząc, jak usiłują wyyprzedzać mnie prawym. Żałosne - przykro mi. W tym
        przypadku to Ty jesteś rozpaczliwa. Co innego gdybyś jechała sobie przepisowe
        50 (czy i mniej) prawym skrajem drogi. Po prostu może pomyśl o tym, że nie
        każdy lubi tak jak ty, więc dlaczego macie sobie wzajemnie przeszkadzać?

        Aha, żeby było jasne: po mieście nie przekraczam 80. Wyjątek: trasy "szybszego"
        ruchu (Siekierkowska, odcinki Łazienkowskiej, Wisłostrady bliżej Młocin i tego
        typu). A ograniczenia prędkości po prostu olewam. Stać mnie na mandat, ale
        ZAWSZE i WSZĘDZIE jeżdżę tyle, ile uważam za rozsądne. I to nie musi oznaczać
        szybciej od znaków. Owszem, trasą Siekierkowską późno wieczorem jadę w
        okolicach 120 albo więcej. Ale na przykład przy zjeździe na Wał Miedzeszyński z
        tejże trasy (jadąc od miasta przy skręcie w lewo w Wał w kierunku na Gocław)
        jest ślimak, na którym dozwolone jest 60/h. No cóż, podziwiam tych, co tam
        pojadą 60/h - ja taki twardy nie jestem (chyba że nikt akurat nie jedzie i
        wolne są 2 pasy - wtedy wykonalne i bezpieczne). Podczas wakacji w Irlandii
        bardzo często widziałem na drogach ograniczenia do 100/h, zaś w praktyce jadąc
        więcej niż 50/h kończyło się na najbliższym zakręcie. No i jechałem, powiedzmy,
        45.

        To tyle - pozdrawiam i bezpiecznej jazdy
        • Gość: loginn99 Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.06, 23:26
          Jakby moje Tico bylo szersze o 1cm. nie byloby mnie wsrod zywych (TYLKO
          1400mm). Jakis d...k zaczal gwaltownie hamowac na drodze (z zamiarem skretu w
          polna droge ) bez kierunkowskazu i SWIATEL STOPU !! (niesprawna elektryka?).Od
          tej pory wole jezdzic wolniej . NIE WSZYSTKO MOZNA PRZEWIDZIEC .
        • tomek854 Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 24.09.06, 14:43
          > Problem w tym, że wy chyba naprawdę nie rozumiecie co stwarza prawdziwe
          > zagrożenie na drodze. Prawdę powiedziawszy 120 w środku dnia (ruch prawie
          > żaden) na trasie Siekierkowskiej w Warszawie dajmy na to (szerokie pasy, brak
          > ostrych zakrętów, bardzo dobra widoczność, brak przejść dla pieszych) przy
          > dobrych warunkach pogodowych to NIE JEST niebezpieczna prędkość.

          Ty to powinienes wyjechac do UK i organizatorom ruchu drogowego korepetycji
          jakichs udzielac. Wyobraz sobie, ze w Glasgow przez miasto prowadzi AUTOSTRADA -
          3 do 5 pasow w kazda strone - i prawie przez cale miast jest na niej
          ograniczenie do 50 mil na godzine (80 km/h). Co za idioci - zjazdy maja,
          rozjazdy, slimaki, tablice informacyjne, samochody o niebo lepsze niz w Polsce
          i zamiast jezdzic 200 mil na godzine jak Pan Bog przykazal jezdza 50.

          :P :P :P
        • tomek854 Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 24.09.06, 14:44
          > Aha, żeby było jasne: po mieście nie przekraczam 80. Wyjątek:
          trasy "szybszego"
          >
          > ruchu (Siekierkowska, odcinki Łazienkowskiej, Wisłostrady bliżej Młocin i
          tego
          > typu). A ograniczenia prędkości po prostu olewam. Stać mnie na mandat, ale
          > ZAWSZE i WSZĘDZIE jeżdżę tyle, ile uważam za rozsądne

          Wiesz, najwiecej takich, co jezdzili tyle ile uwazali za rozsadne to jest na
          cmentarzu ;-)
          • Gość: prawdziwy tebe na cmentarzu... IP: *.aster.pl 24.09.06, 18:15

            a liczyles tych, co slepo zawierzyli znakom? tych na cmentarzu pewnie jeszcze wiecej...
            • tomek854 Re: na cmentarzu... 24.09.06, 19:15
              Watpie.

              Bo o ile postawienie 30 tam gdzie mozna jechac 80 jest nagminne, to sie jeszcze
              nie spotkalem z postawieniem ograniczenia do 120 tam gdzie mozna jechac 50 :-)
              • Gość: prawdziwy tebe Re: na cmentarzu... IP: *.aster.pl 24.09.06, 21:11

                znaki drogowe nie koncza sie na tych pionowych...
                • tomek854 Re: na cmentarzu... 25.09.06, 17:09
                  Wiem. A cos z tego wynika? Byly moze gdzies namalowane pasy w taki sposob zeby
                  ktos jechal na czolowke albo cos? Bo nie widze nawiazania do cmentarza...
          • Gość: :)))) Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.acn.waw.pl 24.09.06, 22:18
            tomek854 napisał:

            > Wiesz, najwiecej takich, co jezdzili tyle ile uwazali za rozsadne to jest na
            > cmentarzu ;-)

            To najzwyczajniejsza nieprawda. Rozsądni są ciągle wśród nas. Na cmentarzach są kierowcy, którzy bali
            się jeździć i nerwowo reagowali na wszystko wokół... i wyjechali na lewy pas, bo omijali kotka. Mieli
            tylko bezpieczne 70 km/h i ten z przeciwka też. Ale razem to było już 140 i trupy i tragedia. Może
            obniżyć dopuszczalną na trasach krajowych do 20 km/h? "Rozsądek" by tak dyktował.
            • tomek854 Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 25.09.06, 17:10
              Mhm ;-)

              Ciekawe, ze ci co rozwalaja sie na drzewach to nie sa omijacze kotka przy 70-
              ciu. To w bardzo prosty sposob widac po uszkodzeniach.
        • Gość: hmmm Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 17:57
          Jeśli chcecie
          > luzacko jechać sobie 30 na godzinę po pustej szosie - wasze prawo, ale (to do
          > autorki pierwszego posta) nie chwaliłbym się, że jadę lewym i śmieję się
          > patrząc, jak usiłują wyyprzedzać mnie prawym. Żałosne - przykro mi. W tym
          > przypadku to Ty jesteś rozpaczliwa. Co innego gdybyś jechała sobie przepisowe
          > 50 (czy i mniej) prawym skrajem drogi. Po prostu może pomyśl o tym, że nie
          > każdy lubi tak jak ty, więc dlaczego macie sobie wzajemnie przeszkadzać?

          chciałam zauważyc, że autorka pierwszego postu nie napisała, że jeździ lewym
          pasem,a jedynie że zewnętrznym, czyli na polskie warunki byłby to prawy
        • Gość: Maddy Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.06, 13:02
          Gość portalu: Bartek napisał(a):
          > autorki pierwszego posta) nie chwaliłbym się, że jadę lewym i śmieję się
          > patrząc, jak usiłują wyyprzedzać mnie prawym. Żałosne - przykro mi. W tym
          > przypadku to Ty jesteś rozpaczliwa. Co innego gdybyś jechała sobie przepisowe
          > 50 (czy i mniej) prawym skrajem drogi. Po prostu może pomyśl o tym, że nie
          > każdy lubi tak jak ty, więc dlaczego macie sobie wzajemnie przeszkadzać?

          Zdajesz sobie sprawy co to jest "zawnętrzny pas"? Bo jak nie to ja bym sugerował
          przesiadkę na rowerek... trójkołowy. Moja 6-letnia bratanica wie co jest
          zewnętrzne a co wewnętrzne. Może udzielić korepetycji.
          No chyba że to wynik zacietrzewienia. Otrzyj pianę (z oczu?), wypij cos
          chłodnego i przeczytaj jeszcz raz.
          Naprawdę, tyle pisania spowodowane tym że WYDAWAŁO Ci się że ktos coś napisał
          ale nie chciało Ci się przeczytać dokładnie.
          A można była ta cała furię jakos lepiej spożytkować, piekarnik wyczyścić albo co...
    • Gość: marcin Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.06, 22:14
      Też uważam, że wszyscy wokół jeżdżą za szybko... tak trzymaj!


      -----------------------------------------
      Poradnik Młodego Kierowcy ;-)
      zlotemysli.pl/marcinbielicki.php?c=4main&idEbook=8
    • Gość: kieroFca Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.09.06, 09:33
      ja nie przekraczam 40. na rowerze.

      autem też szybko nie jeżdze,
      taka moralna granica w terenie zabudowanym 110,
      a na autostradzie fizyczna - 180,
      no cóż nie wyposażyłem sie jeszcze w mocniejsze auto.
      • Gość: kieroFca na jodełkę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.09.06, 09:34
        powyzej oczywiście żartowałem,

        ps. umiecie jeździć "na jodełkę"?
    • dziedzicznacytadelafinansjery Uważaj, uważaj... 24.09.06, 10:02
      ... bo jak będziesz miałą czelność poruszać się z prędkoscią równą dozwolonej,
      to Cie sflekują za utrudnianie ruchu, zmrugają światłami, strąbią, wyslalomują...
      • Gość: ktoś Re: Uważaj, uważaj... IP: *.CNet.Gawex.PL 24.09.06, 11:46
        Staram sie jeżdzic zgodnie z przepisami,ale ostatnio stając na pomarańczowym
        świetle. "Król szos " czyli gość w tirze zaparkował w moim bagażniku,po czym
        wyskoczył i zaczął się wydzierać,że jestem idiotką bo staje na pomarańczowym
        skoro wszyscy przejezdzają.U nas przepisy obowiazują wybiórczo.
      • xiv Re: Uważaj, uważaj... 24.09.06, 11:54

        > ... bo jak będziesz miałą czelność poruszać się z prędkoscią równą dozwolonej,
        > to Cie sflekują za utrudnianie ruchu, zmrugają światłami, strąbią, wyslalomują.

        to w Polsce - autorka nie jezdzi w Polsce, co zabiera polowe uroku jej wypowiedzi...

        strasznie mi sie podobaja posty, które przekonuja, ze 100 km/h tam gdzie jest
        ograniczenie predkosci do 70 jest sluszna predkoscia bo... (i tu nastepuje
        wyliczanka powodów) - relatywizm moralny pelna para
        • Gość: Marcin Re: Uważaj, uważaj... IP: *.aster.pl 24.09.06, 12:42
          Przeczytaj sobie wyżej wypowiedź Bartka, uważam ją za bardzo rozsądną. Moim
          zdaniem, administracyjne ograniczenia prędkości nie mają większego sensu.
          Owszem, są miejsca, w których należy zwolnić, a o których kierowca nie znający
          drogi może nie wiedzieć. Tam powinny pojawiać się znaki informujące, jaka
          prędkość jest bezpieczna. Aczkolwiek prędkość bezpieczna zależy od tak wielu
          konkretnych okoliczności istniejących w danym miejscu i czasie, że jej
          abstrakcyjne wyznaczenie ma małe szanse powodzenia.
          Jeśli ktoś uważa, że w jego przypadku prędkością bezpieczną czy komfortową jest
          50 czy 80 km/h, to niech sobie tak jeździ, ale niech nie utrudnia życia innym,
          którzy jeżdżą szybciej. Jazda lewym pasem z niewielką prędkością (nawet jeśli
          to jest 50 km/h dozwolone przez przepisy) w polskich realiach stwarza
          zagrożenie dla bezpieczeństwa (wyprzedzanie przez jadących szybciej z prawej
          strony) i jest poza tym mało kulturalna. Sposób jazdy nalezy dostosowywać do
          warunków panujących na drodze. Jeśli jest się w państwie, w którym wszyscy
          grzecznie przestrzegają ograniczeń prędkości i jadą przepisowe 50 czy 90 km/h,
          wybór pasa nie jest tak istotny. Ale w ruchu, w którym wiele osób jeździ
          szybciej, nie powinno się jechać wolno lewym pasem.
          • tomek854 Re: Uważaj, uważaj... 24.09.06, 14:49
            > Przeczytaj sobie wyżej wypowiedź Bartka, uważam ją za bardzo rozsądną. Moim
            > zdaniem, administracyjne ograniczenia prędkości nie mają większego sensu.

            Oczywiscie ze maja. Zakladajac nawet ze Bartek potrafi zawsze i wszedzie
            prawidlowo ocenic warunki i dobrac predkosc do nich odpowiednia (co z
            oczywistych wzgledow nie moze byc prawda) zawsze znajdzie sie banda kretynow,
            ktorym ich zdrowy rozsadek i doswiadczenie podpowiada, ze akurat 150 po
            miescie, to bedzie bardzo bezpiecznie i dopiero od 180 sie zaczyna
            niebezpiecznie, a znaki informujace o tym, jaka predkosc jest bezpieczna, sa
            dla kretynow ktorzy nie potrafia jezdzic, a oni oczywiscie potrafia.

            Musisz pamietac, ze 90% polskich kierowcow uwaza sie za nalezacych do 10%
            najlepszych polskich kierowcow - a to przeciez nie moze byc prawda ;-)

            Jeśli jest się w państwie, w którym wszyscy
            > grzecznie przestrzegają ograniczeń prędkości i jadą przepisowe 50 czy 90
            km/h,
            > wybór pasa nie jest tak istotny. Ale w ruchu, w którym wiele osób jeździ
            > szybciej, nie powinno się jechać wolno lewym pasem.

            Przepraszam, to wedlug Ciebie jazda lewym pasem z maksymalna predkoscia jest
            wiekszym wykroczeniem niz jazda z predkoscia przekraczajaca maksymalna o 50
            km/h na przyklad? To ja nie mam wiecej pytan.
            • Gość: Marcin Re: Uważaj, uważaj... IP: *.aster.pl 24.09.06, 17:43
              > Przepraszam, to wedlug Ciebie jazda lewym pasem z maksymalna predkoscia jest
              > wiekszym wykroczeniem niz jazda z predkoscia przekraczajaca maksymalna o 50
              > km/h na przyklad? To ja nie mam wiecej pytan.

              Formalnie jazda lewym pasem z maksymalną dopuszczalną prędkością nie jest
              wykroczeniem. Faktycznie natomiast zagraża bezpieczeństwu ruchu, jeśli są inni,
              którzy jadą szybciej.
              • tomek854 Re: Uważaj, uważaj... 24.09.06, 19:18
                NIe zgodze sie z Toba.

                Gdyby nie bylo jezdzacych lewym pasem, to jezdzacy z nadmierna predkoscia i tak
                by byli zagrozeniem. Natomiast gdyby nie bylo jezdzacych z nadmierna predkoscia
                jadac z max szybkoscia moglbym jechac chocby i okrakiem i zadnego zagrozenia by
                nie bylo.

                Czyli to nie oni stanowia zagrozenie, tylko jezdzacy za szybko. Poniewaz jezdza
                zbyt szybko, wyprzedzaja w sposob niedozwolony jadacych w sposob (jak sam
                napisales) nie lamiacy przepisow.

                Co do tego nie lamania to sie jednak takze z toba nie zgodze - kodeks nakazuje
                jazde mozliwie po prawej i nie czyni wyjatku dla jadacych z max dozwolona
                predkoscia. Nie mniej jednak to wciaz jest mniejsze wykroczenie niz
                przekraczanie predkosci.
              • emarx Re: Uważaj, uważaj... 26.09.06, 11:24
                Gość portalu: Marcin napisał(a):
                ...
                > Formalnie jazda lewym pasem z maksymalną dopuszczalną prędkością nie jest
                > wykroczeniem. Faktycznie natomiast zagraża bezpieczeństwu ruchu, jeśli są
                > inni,którzy jadą szybciej.

                To ci, którzy jadą z prędkością większą niż dopuszczalna powodują obniżenie
                bezpieczeństwa ruchu. Stosując Twoją logiką należałoby przyjąć, że jazda
                zgodnie z przepisami stwarza zagrożenie bo są inni, którzy tych przepisów nie
                przestrzegają.
          • Gość: hmmm Re: Uważaj, uważaj... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.06, 18:07
            Ty to tak na poważnie? bo mnie to niesamowicie rozbawiło prawdę mówiąc :)
            ogólna zasada wynikająca z Twojej wypowiedzi jest taka: przepisy są po to, żeby
            je łamać, a tam, gdzie ludzie przepisów nie łamią, to tylko ich strata (i jadą
            wszyscy powoli)
        • spacecoyote Re: Uważaj, uważaj... 24.09.06, 13:06
          Ja sobie wypraszam... Moja wypowiedz i tak jest urocza! :)

          PS Ja tez de Vratislavia.
    • intensywny_niebieski Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 24.09.06, 12:57
      Ludzie w Polsce jeżdżą za szybko (bo nie oszukujmy się, tak jest), ponieważ nie
      ma u nas systemu dróg który pozwoliłby na łatwe i szybkie przemieszczanie się po
      kraju. W nowmalnym systemie drogi (te służące do szybkiego transportu) powinny
      być tak poprowadzone, że rzadko przechodzą przez tereny zabudowane (a jeżeli
      przechodzą to w większości "lokalne" przejścia i ulice są poprowadzone
      wiaduktami bądź tunelami). A jadąc przepisowo w Polsce ? Kawałek drogi o
      dopuszczalnej 90km\h, za chwilę zwolnij do 50 (teren zabudowany), później znowu
      do 90, dojeżdżasz do miasta - korek, przez miasto "główną jedno pasmową drogą
      rozjeżdżoną przez TIR`y - 30km\h, i tak w kółko. Gdy poruszasz się autem w
      celach "turystycznych" to można sobie jeszcze na to pozwolić. Natomiast ostatnio
      w pracy musiałem poruszać się sporo po kraju w celu załatwienia różnych spraw i
      też łamałem przepisy - ponieważ w przypadku przestrzegania przepisów nic bym nie
      załatwił (to nie jest usprawiedliwienie tylko wytłumaczenie).
      Natomiast nie rozumiem rozpędzania się w mieście powyżej 60-70 km\h (chyba, że w
      miejscach typu Trasa Siekierkowska jak to ktoś wyżej napisał) gdzie i tak za
      chwilę trzeba zwolnić bo światła, korek czy cokolwiek.

      Pozdrawiam z Warszawy (po której poruszam się rowerem :-) )
      • Gość: asd Re: Zaczelam wolniej jezdzic... IP: *.rybnet.pl 24.09.06, 13:15
        czyli ze reklama jest skuteczna
      • wobuziak1 Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 05.10.06, 17:41
        Mam pytanie do kierowców łamiących prawo:
        czy na prawdę jesteście tak bezgranicznie niedożywieni, niedospani, niekochani,
        skretyniali czy jakie tam jeszcze można na was znaleźć określenie, że nie
        dociera do was, że jazda 50kmh w mieście [tam gdzie takie jest ograniczenie,
        matoły, czyli, jak jest 70kmh to 70 kmh] jest wolniejsza niż jazda 80-90kmh?
        Z waszych pieniędzy miasta kupują systemy zarządzania ruchem. Nie starcza
        rozumku, żeby własne pieniądze szanować? Nie mówiąc o czasie, stresie i
        paliwie? Bo przecież koszta pochówku matki z dzieckiem oraz źródła finansowania
        tychże przerastają zdolności percepcji większości kierowców błotnistej krainy
        na Wisłą.
    • tirinti Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 24.09.06, 15:13
      Ja jeżdżę szybko nie dlatego, że się spieszętylko dlatego, że tak lubię.
      • ziuteczek6 Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 24.09.06, 17:57

        Hallo !!!

        A ja znalem pare osob ktore sie tez zawsze spieszyly.
        Szkoda tylko ich rodzin i rodzin ich "przeciwnikow.
        Oni musieli szybko jezdzic aby zdazyc rozne sprawy pozalatwiac .
        Teraz juz nie musza.....
    • tuti Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 25.09.06, 08:29
      oh! Ostatnio zwolnilam!! o 15km, ale coz za roznica!!! Koniec drogowego wyscigu
      szczurow, cichutko (wciaz miedzy minimalnna a maksymalna predkoscia autostrady)
      na wolnym pasie...
      fenomenalne!
      • tuti Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 25.09.06, 08:30
        speckoyote! Przy okazji, heh,my bardzo bliskimi autostradami :)
    • ceziu Re: Zaczelam wolniej jezdzic... 25.09.06, 09:14
      jeden z "królów szos" zaparkował mi w bagarzniku i wyskoczył z pretensjami że
      zatrzymalem na żółtym, bo zna kodeks i wie co mówia przepisy , a ja spokojnie
      odpowiedzialem że znam kogoś kto rozstrzygnie ten spór i wykręcilem numer
      Policji, o dziwo byli po 5 minutach?? i wyjaśnili panu za 300 zł że jest w
      błędzie, a pozatym miał pecha nadział sie na hak , mi sie nie stało nic , a
      ciekawe ile zniżek poszło "królowi"
      • yoreek Brawo !! Tępić baranów na drodze. 25.09.06, 10:00
        HEhe. Pełne poparcie.

        Nawiązując do artykułu, jeżdżę po "katalońsku", spokojnie, sprawnie, uprzejmie
        aczkolwiek nie toleruję chamstwa i głupoty na drodze. To nie samochody zabijają
        ludzi, tylko głupota.
        • Gość: wrrrr Re: Brawo !! Tępić baranów na drodze. IP: 83.16.198.* 25.09.06, 11:57
          "barany" - tak mi się skojarzyło z szeroko komentowaną tu akcją stop wariatom
          drogowym... barany=wariaci - bo takie pewnie znaczenie miał na myśli autor.
          myślę, że bracia bliźniacy z romanem znajdą rozwiązania na piratów, choć z
          drugiej strony elity latają samolotami, więc a) trudno z tego poziomu
          obserwować dziurwae polskie drogi, b) lotem bliżej i bezpieczniej :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka