Gość: trusiaa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.10.06, 16:02
Dzisiaj czułam się jak Jaś Fasola, który szedł po schodach za baaaaardzo
wolno idącą staruszką. Z bocznej drogi wyjechała maleńkim autkiem siwiuteńka
pani w moherowym kapeluszu, z tyłu siedział rozkoszny piesek. Sielankowy
obrazek można by rzec, ale pani jechała 40 km na godzinę i co jakieś 50, 100
metrów hamowała na prostej drodze. Dodam, że bez powodu... Miałam wrażenie,
że będzie skręcała w którąś z precznic, ale nie. Na drodze z pierwszeństwem
przejazdu pani stawała i przepuszczała wszystkie samochody wyjeżdżające z
podporządkowanych... Wyprzedzenie jej było niemożliwe, bo godziny szczytu i
nieprzerwany sznur samochodów z naprzeciwka. W lusterku widać było, że pani
jest zagubiona, albo przerażona całą sytuacją. Zastanawiam się, czy starsze
osoby, które nie czują się już na siłach prowadzić, nie powinny zrezygnować z
jazdy dla własnego i innych bezpieczeństwa?