tramwaj na przystanku

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.04.03, 17:29
Jadę ulicą o dwóch jezdniach, środkiem, po wydzielonym torowisku jedzie
tramwaj, dojeżdża do przystanku bez wysepki, zatrzymuje się, ja również, kto
potrzebował ten wsiadł lub wysiadł, tramwaj stoi dalej z otwartymi drzwiami,
ja powoli ruszam, zatrzymuje mnie policja. Ciekaw jestem Waszej opinii na ten
temat 8-(
    • Gość: hubert Re: tramwaj na przystanku IP: *.acn.pl 20.04.03, 20:06
      Czyzby chodzilo o Obozowa?
      • Gość: hubert Re: tramwaj na przystanku IP: *.acn.pl 20.04.03, 20:06
        Sorry, myslalem ze z Warszawy jestes!
        • Gość: pk Re: tramwaj na przystanku IP: *.chello.pl 21.04.03, 18:35
          Art 26 pkt 6
          Jezeli przystanek nie jest wyposazony w wysepke(...) kierujacy jest obowiazany
          zatrzymac pojazd w takim miejscu i na taki czas, aby zapewnic pieszemu
          swobodne dojscie do tramwaju lub na chodnik.

          A wiec nie nalezalo przyjac mandatu...
    • Gość: gość Re: tramwaj na przystanku IP: *.torun.mm.pl 21.04.03, 22:54
      a może wypadało by poczekać, aż zamknie drzwi, to chyba niewiele
      kosztuje.Pozdrawiam
      • Gość: pk Re: tramwaj na przystanku IP: 212.87.17.* 22.04.03, 08:43
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > a może wypadało by poczekać, aż zamknie drzwi,

        Po co?
        • Gość: johndoe Re: tramwaj na przystanku IP: *.tlsa.pl 23.04.03, 16:04
          Gość portalu: pk napisał(a):

          > Gość portalu: gość napisał(a):
          >
          > > a może wypadało by poczekać, aż zamknie drzwi,
          >
          > Po co?
          zeby Ci jakis gowniarz albo babcia co jej sie wlasnie przypomnialo, ze wysiasc trzeba pod kola nie wyskoczyli. jak nie ma wysepki, stoisz i czekasz az moyorniczy laskawie drzwi zamknie, takie niestety jest prawo.
          pzdr
      • Gość: hip Re: tramwaj na przystanku IP: *.pgi.waw.pl 22.04.03, 09:11
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > a może wypadało by poczekać, aż zamknie drzwi, to chyba niewiele
        > kosztuje.Pozdrawiam

        hip: czasem można tak długo czekać, bo prowadzący tramwaj grzebie w portkach
        albo coś mu się w drzwiach zacięło i będzie przez 10 minut chodził od drzwi do
        kabiny i z powrotem. W końcu nie wiadomo czy nie zrezygnuje z dalszej jazdy. A
        w tej sytuacji czekanie aż sprawa się wyjaśni jest chyba nieporozumieniem. Tym
        bardziej, że nikt już nie wsiada ani nie wysiada z tramwaju. Chyba lepiej
        powolutku i ostrożnie ruszyć. Jadąc 5 km/h nikomu krzywdy się nie wyrządzi.
        pozdrawiam
    • qrakki999 Re: tramwaj na przystanku 22.04.03, 16:22
      Lepiej poczekać bo jak widać mozna wyrządzic krzywdę....-SOBIE.
      Druga sprawa to to, ze czasem do otwartych drzwi lubi smignąć zupełnie znikąd
      jakiś spóźnialski albo inny co to się w tramwaju zaczytał. I może go nie
      zabijesz ale obetrzesz, potłuczesz i na co Wam to? Albo juz kilka razy na
      wspomnianej juz tutaj warszawsiej Obozowej darzyło mi się widzieć jak tramwaj
      czeka na klienta który przebiega przez ulice z lewej, czyli jest dla kierowcy
      zupełnie zasłonięty.

      Spiesz się powoli. Cholera te ludowe przysłowia coś w sobie mają.
      I jeszcze jdno po wizycie świątecznej u rodziny:
      'Chłop w chałupie jak wrzód na dupie':) he, he, he
      Pzdr.
      Q
      • Gość: hip Re: tramwaj na przystanku IP: *.pgi.waw.pl 23.04.03, 08:29
        qrakki999 napisał:

        > Druga sprawa to to, ze czasem do otwartych drzwi lubi smignąć zupełnie znikąd
        > jakiś spóźnialski albo inny co to się w tramwaju zaczytał. I może go nie
        > zabijesz ale obetrzesz, potłuczesz i na co Wam to? Albo juz kilka razy na
        > wspomnianej juz tutaj warszawsiej Obozowej darzyło mi się widzieć jak tramwaj
        > czeka na klienta który przebiega przez ulice z lewej, czyli jest dla kierowcy
        > zupełnie zasłonięty.

        hip: Masz racje, takie sytuacje się zdarzają, ale jak tramwaj stoi niepokojąco
        długo to musi to o czymś innym świadczyć.
        I zapewniam Cię, że tocząc się powolutku i z wielką ostrożnością, obserwując
        dokładnie co się wokół tramwaju dzieje, nikogo nie potrącisz.
        pozdr
        • qrakki999 Re: tramwaj na przystanku 23.04.03, 09:30
          Gość portalu: hip napisał(a):


          >
          > hip: Masz racje, takie sytuacje się zdarzają, ale jak tramwaj stoi
          niepokojąco
          > długo to musi to o czymś innym świadczyć.
          > I zapewniam Cię, że tocząc się powolutku i z wielką ostrożnością, obserwując
          > dokładnie co się wokół tramwaju dzieje, nikogo nie potrącisz.
          > pozdr
          Witam,
          Pewnie, że nikogo nie potrące. Ale to raczej dla własnego bezpieczeństwa i
          świętego spokoju. Wpadnie Ci na samochód zabiegany 'jasio' stłucze kolano,
          okaże się do tego, że policja była w pobliżu i mandacik murowany:( A
          jak 'jasio' ma dobrego adwokata i stac go na to, to tylko smrodu narobi i
          pieniądze wyciągnie.
          pzdr.
          Q
          • Gość: hip Re: tramwaj na przystanku IP: *.pgi.waw.pl 23.04.03, 09:34
            qrakki999 napisał:

            > Pewnie, że nikogo nie potrące. Ale to raczej dla własnego bezpieczeństwa i
            > świętego spokoju. Wpadnie Ci na samochód zabiegany 'jasio' stłucze kolano,
            > okaże się do tego, że policja była w pobliżu i mandacik murowany:( A
            > jak 'jasio' ma dobrego adwokata i stac go na to, to tylko smrodu narobi i
            > pieniądze wyciągnie.


            hip: To prawda. Tylko co? jak się w tym tramwaju coś popsuje i będzie przez 15
            minut sterczał na przystanku z otwartymi drzwiami to wszystkie samochody mają
            czekać i utworzyć kilometrowy korek?
            pozdr
            • qrakki999 Re: tramwaj na przystanku 23.04.03, 10:22
              Zakładałem sytuację w której nic sie nie zepsuło.
              Czyli po prostu tramwaj staje otwiera drzwi i stoi bo ma np. czerwone albo
              czeka na 'jasia' biegnącego z lewej, a ja mam zielona strzałkę w prawo i
              spieszy mi się. Wtedy stoje bo szkoda mi kaski i punktów. I tyle. Wszelkie
              nietypowe sytuacje spowodowane w tym przypadku awaria tramwaja tego nie
              dotyczą. To tak jak bym optował za staniem na czerwonym które się zacięło /a
              bywa tak/ aż przyjada magiki i naprawią:)

              pzdr.
              Q
              • Gość: hip Re: tramwaj na przystanku IP: *.pgi.waw.pl 23.04.03, 10:27
                qrakki999 napisał:

                > Zakładałem sytuację w której nic sie nie zepsuło.


                hip; No to nasze zdania są zbieżne.
                pozdrawiam
                • Gość: pk Re: tramwaj na przystanku IP: 212.87.17.* 23.04.03, 11:08
                  Ja chcialem tylko jeszcze zwrocic uwage na istote sprawy: w opisanym wypadku
                  nie bylo mowy o kimkolwiek biegnacym do tramwaju. Autor watku zatrzymal sie w
                  takim miejscu i na taki czas, ze umozliwil pasazerom wsiadanie i wysiadanie,
                  ruszyl, kiedy bylo pusto. A policja sie do niego (moze niej?) przyczepila. To
                  skandal ze nie znaja prawa!!!
                  Nawiasem mowiac, kiedys mi sie przydarzyla podobna historia. Bylo to w
                  czasach, gdy zakaz zatrzymywania i postoju z definicji nie dotyczyl samochodow
                  osobowych parkujacych na chodniku. Zaparkowalem tak wlasnie (tuz za znakiem
                  zakazu). Po powrocie do auta zastalem dwoch stojkowych (w niebieskich
                  czapkach) ktorzy zazadali mandatu za parkowanie na zakazie. Wylozylem im, ze
                  kodeks zezwala. Dlugo mysleli, po czym ktorys sobie przypomnial o przepisie
                  zostawienia 1.5 m dla przechodniow na chodniku. Tu ewidentnie bylem winien
                  (bije sie w piersi) i mandat przyjalem oraz uiscilem. Dopiero pozniej
                  przeczytalem na nim, ze byl wystawiony za "parkowanie na zakazie
                  zatrzymywania"....
                  A z drugiej strony np. w Warszawie na Nowowiejskiej w strone Filtrowej jest
                  zakaz zatrzymywania po obu stronach ulicy i codziennie parkuje tam kilka-
                  kilkanascie samochodow (bo to obszar tuz poza strefa platnego parkowania) i nie
                  widzialem zadnej reakcji ze strony policji. Kto tych balwanow uczy przepisow??
                  • qrakki999 Re: tramwaj na przystanku 23.04.03, 11:33
                    A ja stosuje zasadę zdrowego rozsądku i tyle.
                    Być może rzeczywiście policjanci nie mieli prawa założyciela watku ukarać
                    mandatem. W tej chwili juz sam nie wiem, czy wolno ruszyć czy nie wolno gdy
                    tramwaj ma otwarte drzwi?!?! Ale dla wlasnego świętego spokoju /argumenty padły
                    wcześniej/ nie robię tego, a Schumacherem czy Hołkiem nie jestem, żeby 30
                    sekund było dla mnie jak cała wieczność. Czekam i tyle.
                    pzdr.
                    Q
                    • Gość: johndoe Re: tramwaj na przystanku IP: *.tlsa.pl 23.04.03, 16:09
                      qrakki999 napisał:

                      > A ja stosuje zasadę zdrowego rozsądku i tyle.
                      > Być może rzeczywiście policjanci nie mieli prawa założyciela watku ukarać
                      > mandatem.


                      mieli jak najbardziej. jezeli tramwaj ma otwarte drzwi to oznacza, ze w kazdej chwili ktos moze wysiasc. widzisz wszystko co sie w tramwaju dzieje? nie, jedynym wyznacznikiem dla Ciebei sa otwarte drzwi. dopoki nie sa zamkniet stoisz i warujesz. mnie tez sie to nie podoba. ale pare osob z mojej rodziny jezdzi tramwajami i wole takie przepisy niz inne.
                      pzdr

                      W tej chwili juz sam nie wiem, czy wolno ruszyć czy nie wolno gdy
                      > tramwaj ma otwarte drzwi?!?! Ale dla wlasnego świętego spokoju /argumenty padły
                      >
                      > wcześniej/ nie robię tego, a Schumacherem czy Hołkiem nie jestem, żeby 30
                      > sekund było dla mnie jak cała wieczność. Czekam i tyle.
                      > pzdr.
                      > Q
                      • Gość: karburator Re: tramwaj na przystanku IP: *.visp.energis.pl 23.04.03, 22:24
                        Art.26 pkt 6 ustawy- prawo o ruchu drogowym nakłada na kierującego pojazdem
                        przejeżdżajacym obok przystanku nie znajdującego się przy chodniku wymóg
                        zachowania szczególnej ostrożności. Polega ona według art. 2 tej ustawy na
                        "zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do warunków i
                        sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio
                        szybkie reagowanie". Ocenie kierującego pozostawia się decyzję, czy
                        zatrzymanie jest konieczne. Również ocenie kierującego pozostawia się wybór
                        czasu i miejsca zatrzymania. Ustawa nie wymaga bezwzględnego zatrzymania
                        pojazdu w kazdej sytuacji stojącego na przystanku tramwaju. Jeżeli taki
                        wymóg miałby istnieć, to użyto by innego sformułowania tego artykułu. Są
                        sytuacje, że tramwaj zatrzymuje się na przystanku, otwierają się drzwi, i z
                        tramwaju nikt nie wysiada i nikt z chodnika do tramwaju nie dochodzi. Nie
                        ma pieszych. Nie ma więc obowiązku zatrzymania pomimo stojącego tramwaju,
                        gdyż zatrzymanie w myśl ustawy nie jest konieczne "aby zapewnić pieszemu
                        swobodne dojście do tramwaju lub na chodnik".
                        Kierujący pojazdem zbliżając się do przystanku nie znajdującego się przy
                        chodniku i widząc pieszych którzy doszli do tramwaju lub po jego
                        opuszczeniu przeszli w kierunku chodnika nie ma więc obowiązku zatrzymania
                        się jeżeli jego jazda nie narazi na niebezpieczeństwo innych uczestników
                        ruchu. Tak może się często zdarzać, gdy między stojącym tramwajem a
                        chodnikiem są dwa pasy ruchu. Kierujący dojeżdżając do tak stojącego
                        tramwaju prawym pasem jezdni oceniając, że piesi doszli już do tramwaju, a
                        nie ma pieszych idących w kierunku chodnika, ma prawo kontynuować jazdę.
                        Nadrzędną zasadą w takich sytuacjach jest zasada szczególnej
                        ostrożności.. Wymóg zatrzymania nic nie da, jeżeli kierujący samochodem po
                        zatrzymaniu ruszy i będzie się starał przejechać pomiędzy idącymi do
                        tramwaju pieszymi.Pomimo zatrzymania , kierowca taki popełni wykroczenie.
                        Istniały regulacje prawne wymagające od kierowcy ruszenia po zatrzymaniu
                        się przed stojącym na przystanku tramwajem dopiero po rozpoczęciu jazdy
                        przez tramwaj. Zostały one jednak zmienione. Wprowadzono wymóg zatrzymania
                        pojazdu wyłącznie w celu umozliwienia dojścia pieszym do tramwaju i do
                        chodnika.
                        Mam nadzieję, że nie ma niedomówień - Pzdr.
    • frustrat1 Re: tramwaj na przystanku 24.04.03, 11:05
      moim zdaniem sprawa jest prosta. tramwaj sie zatrzymuje - zatrzymuja sie
      wszystkie samochody, bo wiadomo ze zaraz otworzy drzwi i wyjda pasazerowie.
      samochody musza czekac az do momentu gdy tramwaj zamknie drzwi, bo wtedy
      wiadomo ze nikt juz z niego nie wysiadzie i nie wsiadzie. wtedy mozna ruszac,
      po upewnieniu sie ze zaden idiota nie leci na leb na szyje do stojacego z
      zamknietymi drzwiami tramwaju. ja dla bezpieczenstwa zawsze staje gdy tramwaj
      staje i ruszam po tym jak tramwaj rusza i wtedy nie mam zadnych watpliwosci co
      do przepisow.
      p.s. a ten gosciu co to analizuje prawo drogowe to nie ma za grosz rozumu i
      jeszcze w blad wprowadza innych. to moze prowadzic do tragedii...
      • Gość: pk Re: tramwaj na przystanku IP: 212.87.17.* 24.04.03, 12:49
        frustrat1 napisał:

        > p.s. a ten gosciu co to analizuje prawo drogowe to nie ma za grosz rozumu i
        > jeszcze w blad wprowadza innych. to moze prowadzic do tragedii...

        Moze nalezaloby uscislic czego dotyczy dyskusja: unikania tragedii czy
        przestrzegania prawa. Autor watku pytal jak sadze o ocene prawna swego
        postepowania (a wiec czy policja miala prawo sie czepiac) a nie o ocene sensu.
        Na leb na szyje przez ulice (w tym do tramwaju) biec nie wolno, wiec w razie
        zderzenia takiego "biegacza" z samochodem powoli jadacym wzdluz stojacego
        tramwaju z prawnego punktu widzenia wine ponosi zdecydowanie biegacz.

        Podobny problem pojawil sie przy dyskusji o jezdzeniu rowerem po pasach dla
        pieszych (czego nie wolno robic). Ktos sie tam obruszyl, ze po zabiciu
        takiego rowerzysty mozna spac spokojnie. A ja pytam czemu nie? Jesli ja
        przestrzegam przepisow (tzn jade powoli wzdluz otwartego tramwaju lub jade
        przez pasy w tempie gwarantujacym dostrzezenie pieszego) i o moj samochod
        zabija sie biegacz czy rowerzysta, czemu mam czuc sie winny?
        • frustrat1 Re: tramwaj na przystanku 24.04.03, 14:06
          teoretycznie masz moze racje ale w sadzie nie masz najmniejszych szans jakbys
          potracil pieszego ktory gonil do tramwaju, nawet gdy ten juz zamknal
          drzwi..uwierz mi...i nie pomoga ci swiadkowie..
    • qrakki999 Uściślając jeszcze ściślej:))) 24.04.03, 13:19
      Czyli uściślając jeszcze bardziej:)
      Zgodnie z prawem o ruchu drogowym mozna pojazdem ostrożnie jechac gdy drzwi
      otwarte.
      A zgodnie z praktyką grozi to mandatem lub kłótnią ze strózami prawa lub
      obiciem komuś nóg i nie wiadomo czego jeszcze.
      Może założyciel wątku miał pecha i został nabity w butelkę przez policję
      niezgodnie z prawem.
      Ale wg. mnie ważniejsze są dobre przyzywczajenia niz złe prawo. Więc mimo tego,
      że zgodnie z prawem mogę jechać to stoję bo mi 30 sekund nie skróci strasznie
      życia a komuś może conajmniej skomplikować.

      pzdr.
      Q
      • Gość: arcopolo Re: Uściślając jeszcze ściślej:))) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.03, 19:50
        frustrat1 ma rację! Jak ktoś nie chce przejechać kogoś, to powinien stanąć
        samochodem na środku drogi i nie ruszać się w żadnym kierunku- przecież może
        kogoś przejechać!
        Okoliczności mojego zdarzenia nie podawałem, ale teraz to nadrabiam.
        Ponieważ obok mnie zatrzymali sie na przystanku dwaj "niebiescy" w żuczku,
        chciałem im pokazać że znam przepisy i powolutku ruszyłem. O ja naiwny!
        Myślałem że oni przepisy też znają! (drogówka!) Byli we dwóch, i tak mnie
        nastraszyli, sądem, wyrokiem, odholowaniem samochodu (po zatrzymaniu prawa
        jazdy), że zwątpiłem- jest taki przepis, czy nie? I niestety, mandat przyjąłem.
        Przysługiwało mi siedem dni na odwołanie w sądzie, ale Wysoki Sąd stwierdził,
        że skoro mandat przyjąłem, to uznałem swoją winę- ciekawe, po co więc służy
        instytucja odwołania 8-((. Ale na drugi raz nie zamierzam czekać, aż drzwi
        tramwaju się zamkną- po prostu lepiej nauczę się przepisów i nie dam się
        zastraszyć.Pomyślcie: jeżeli policja będzie mieć świadomość że kierowca to
        burak, który nie zna przepisów, to nie zdziwcie się jak dostaniecie mandat za
        przejechanie skrzyżowania przy zielonym świetle! A jak kierowca nie będzie
        wiedział o co chodzi, to wtedy wiadomo, że chodzi o PIENIĄDZE!(wiemy jakie!). I
        o to w tej całe grze chodzi, żeby nasza władza miała świadomość naszej
        świadomości jako kierowców, i abyśmy sobie na łeb wleżć nie dali.
        P.S. Oczywiście wcale by mi nie zaszkodziło, jakbym te kilkanaście sekund
        poczekał. Jakbym chciał faktycznie kogoś przejechać mógłbym sobie znaleźć dużo
        dogodniejsze okoliczności- w tej sytuacji, i przy tej prędkości mogłem co
        najwyżej najechać komuś na odcisk.Natomiast ten przepis powstał podobno po to ,
        aby usprawnić ruch w dużych aglomeracjach, oraz w miejscowości w której mieszka
        frustrat1, który nie jest niestety w stanie odgadnąć subtelnych intencji
        ustawodawcy, i po swojemu dalej ten ruch hamuje. Oto nasi kierowcy na miarę
        europejską. ;-)
        • qrakki999 Re: Uściślając jeszcze ściślej:))) 25.04.03, 13:26
          Gość portalu: arcopolo napisał(a):

          > frustrat1 ma rację! Jak ktoś nie chce przejechać kogoś, to powinien stanąć
          > samochodem na środku drogi i nie ruszać się w żadnym kierunku- przecież może
          > kogoś przejechać!
          Jaśku nie o to mi chodzi by stać a nie jeździć. Ale by jeździć z rozsądkiem.
          Nawet jak dalej napisałeś prawa nie złamałeś i dałeś się nabić w butelkę
          policji to możesz mieć żal tylko do siebie. Oczywiście nie jest 'fair', że
          instytucje państwowe robia nas w konia ale niestety nieznajomośc prawa zawsze
          obraca się przeciw 'nieznającemu'. Wydaje mi się, że ja i kilka osób
          przedstawiło tu całkiem sporo racjonalnych argumentów za tym by poczekać aż
          drzwi się zamkną. Oczywiście możesz nawet przed nosem policji wjeżdżać w takich
          sytuacjach ale pomyśl o tym ile ekstra czasu i nerwów znowu stracisz/kłótnia na
          miejscu, odmowa mandatu, pewnie i sąd grodzki, itp, itd/. Ja po prostu staram
          sobie ułatwiać zycie nawet jeżeli muszę byc wtedy konformistą a nie walczyć z
          wiatrakami dla zasady i za wszelką cenę. Może jest to zbyt wygodnickie
          podejście do zycia ale z drugiej strony po jakie licho z premedytacją je sobie
          utrudniać???Współczuję Ci straconych pieniędzy ale ja nadal będę stał by nie
          podpaść nadgorliwym i nieznającym prawa policjantom:)
          pzdr.
          Q
        • frustrat1 Re: Uściślając jeszcze ściślej:))) 25.04.03, 13:47
          arcopolo, moze ja i ne jestem europejskim kierowca ani nie rozumiem tak dobrze
          jak ty subtelnosci prawa drogowego ale nie dalbym sie tak zrobic w cepa przez
          miskow jak ty.... z twoich wypowiedzi wynika ze w gebie to jestes madry na
          forum..dam ci rade... jak widzisz policje to nie pokazuj zes madry bo nawet sie
          nie obejrzysz jak bedziesz musial zdawac powtornie na prawko...z nimi nikt
          jeszcze w tym kraju nie wygral...czy mial racje czy nie...
          pozdr
          /wieloletni kierowca..zero wypadkow../
Pełna wersja