Dodaj do ulubionych

nasi pseudo-fachowcy

19.05.07, 17:09
Umówiłam sie wczoraj na przegląd instalacji.Od niedawna mam kijanke(kia
shuma)raz podkusiło mnie jechać na gazie,no i było wielki bum jakby ktoś
strzelił.Okazało sie że osłone filtra trafił szlag.Na umówioną godz.11 wstawiłam
kijanke do warsztatu-miało to potrwać pół godzinki.Pan najpierw stwierdził że
jest coś nie tak z przewodami,latał, cudował,lutował na koniec podłączył ją
pod kompa i stwierdził że sterownik od instalacji gazowej do wymianki,więc
350zł.Ok zapłaciłam i uparłam sie że mamy sie przejechać i ostro
przygazować,wynnik próby?kijanka strzeliła.Więc po naradzie kilku Panów
stwierdzono że wina świec-nadmieniam że około 2 tygodnie temu wymieniliśmy
świece i przewody-stwierdzili że 2 świece są do luftu,ok kolejne 32zł.Z pół
godzinki zrobiło sie 6 godzinek,zaraz fajrant trzeba sie pośpieszyć no i rach
ciach wkrętarka w ręke i szybkie skręcanie osłony od świec.Po uruchomieniu
stwierdziłam że silnik szarpie i bryka mi cała żaba,uparłam sie na kolejną
przejażdzke.Efekt był taki że po przejechaniu kilku dziesięciu metrów silnik
definitywnie zgasł.Po scholowaniu okazało sie że pośpiech nie popłaca bo pan
wpierdzielił śrube centralnie w sam środek przewodu od cewki i to w 2
miejscach.Po naprawieniu usterki ja nadal twierdziłam że silnik nie tak
pracuje bo chodził na 3 cylindrach i nadal kijanka drżała.Metodą prób i błędów
doszli do tego że przez ten uszkodzony przewód szlag trafił jedną cewke.O 19
odwiezli mnie do domu i umówiliśmy sie że dziś odbiore zrobiony samochód.Dziś
po moich telefonach okazało sie że być może w poniedziałek,ale musze jeszcze
porozmawiać z ich szefem.Podejrzewam że będą chcieli mnie wycyckać i obciazyć
kosztem cewki.Nic z tego bo to była ewidentnie ich wina.Tyle tylko że ja w tej
chwili jestem sporo w plecy bo musiałam zostawić niemal cały towar w aucie i trace
bo nie sprzedaje.Ciekawa jestem czy mieliście taki cyrk z warsztatem
Obserwuj wątek
    • Gość: Stalker Re: nasi pseudo-fachowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 10:11
      Ostatnio miałem przyjemność(wątpliwą jak się pózniej okazało)wymiany zbiornika
      paliwa i tulei gum-met. w tylnym zawieszeniu we fiaciku.Po obejrzeniu auta po
      robocie od spodu okazało się że:
      - Zbiornik paliwa jest przykręcony na dwie sruby zamiast na trzy.
      - Podczas wyjmowania wachaczy,"fachowiec" czekał az spręzyny same wyskoczą!!!
      (0 sciągacza)
      - Poprosiłem "fachowca" o dokręcenie osłony wydechu,urwał śrubkę i został otwór
      w podłodze.Ok.mówię to się zdarza.Mówię człowiekowi żeby w to miejsce wkręcił
      porządny wkręt,a on na to "to ja panu przewiercę nowy otwór i wkręcę
      blachowkręt".Stanęło na śrubie w starym miejscu i na zdziwieniu gostka że chcę
      aby to wkręcił na masę uszczelniającą(dziura była pod siedzeniem kierowcy).
      - Linkę ręcznego zamocował do głownych przewodów hamulcowych(co by nie
      wisiała).Obok były specjalne zapinki,ale gościu uznał że zapięcie ich to zbyt
      wiele zachodu.Mnie zapięcie ich zajeło ok.3 min.
      - Rozebrali przez pomyłkę bęben hamulcowy i pożniej drugi żeby zobaczyć jak
      złożyć ten pierwszy.
      O ile obsługa (biurowa) była w porządku,to "mechanik" był tragiczny.
      Warsztat mieści się w W-wie.Ich hasło to "Twój samochód,nasza pasja".
      Osobiście więcej tam nie pojadę.Wolę zapłacić więcej np. w ASO,gdzie do tej
      pory naprawiałem auto i gdzie było drogo ale bez fuszerki.Dodatkowo w ASO można
      się przyglądać robocie ,a u nich można przez szybę się popatrzeć bo do auta
      dopuszczają z wielką niechęcią.
      • ewa12801 Re:do Stalkera 21.05.07, 11:23
        Ja jestem bardzo upartą babą i zawsze patrze mechanikowi na ręce.Jeżeli czegoś
        nie rozumiem lub mam wątpliwość co do wykonywanej naprawy to niestety ale
        wypalam prosto z mostu.Nic na to nie poradze że mam typowo męskie
        zainteresowania i lubie zarówno pogrzebać w samochodzie jak i patrzeć jak
        grzebią inni.Ma to swoje plusy bo w przypadku awarii jeżeli moge to sama usune
        usterke.Wiem już że cewka doszła do warsztatu,mam tylko nadzieje że kijanka
        będzie dziś ok.
        • Gość: Stalker Re:do Stalkera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 11:38
          Ja nie lubię grzebać w aucie,ale jego konstrukcja nie jest dla mnie
          tajemnicą.Nie mogłem tego sam zrobić bo nie miałem gdzie.Też zawsze patrzę
          mechanikom na ręce.Ale to co w opisywanym przezemnie warsztacie "fachman"
          odwalił to 100% ŻENADA.Dopiero wczoraj miałem dostęp do kanału i ręce mi opadły.
          (jak opisałem wyżej).Pozdrawiam.
      • Gość: agatka Re: nasi pseudo-fachowcy IP: 80.55.10.* 22.05.07, 07:34
        Zakładałam gaz w jednym z płockich warsztatów, które zajmują się tylko tym
        tematem, podkreślam TYLKO tym.
        Kiedy odbierałam samochód, ten na gazie osiągał maksymalną liczbę obrotów,
        chodził więc jak traktor. Niestety mechanik nie potrafił ustawić obrotów, bo jak
        stwierdził, "on się mechaniką samochodową nie zajmuje". W czasie jazdy po
        przełączeniu na benzynę samochód natychmiast gasł. Oczywiście dałam samochód do
        innego mechanika, aby usunął te usterki. Dopłaciłam 50 zł za ustawienie obrotów
        za równo na gazie jak i benzynie i ponownie zjawiłam sie u gaziarzy, gdyż przy
        tankowaniu gazu okazało się, że weszło do zbiornika 100% gazu (zamiast 80%)
        Usunięcie tej usterki zajęło im 4 podejścia do naprawy!!!!!!!!!!!!!!!
        I oczywiście za każdym razem jak wyjeżdżałam z warsztatu było coś nie tak na
        benzynie: a to nie palił, a to gasł. Na gazie natomiast gasł na lewoskrętach.
        Nie pomagały ani prośby ani groźby.
        Jak juz udało im się usunąć usterkę - okazało się, że wielozawór był do wymiany
        (przynajmniej tak wpisali to do gwarancji) więcej się tam nie pokazałam.
        Wszelkie przeglądy i wymiany robię w innym warsztacie. Jest OK
        • ewa12801 Re: nasi pseudo-fachowcy 22.05.07, 14:07
          Niestey szlag mnie już trafia.Pojechałam wczoraj na 15,30 po kijanke i cóż?Pan
          stwierdził że kurier z cewką jeszcze nie dotarł,o zgrozo o 10 powiedziano mi że
          cewka już jest.Na 19-tą auto miało być odstawione mi pod dom.Nic z tego.O 5 rano
          musiałam zawieść męża i ludzi do pracy,potem wrócić po towar i jechać ze swoim
          interesem.Czyli przy takim krążeniu robie 200km dodatkowo a niestety w bak nie
          sikam.Kilka minut temu wróciłam do domu o 15,30 musze jechać odebrać męża z
          pracy.Pan dziś zadzwonił i stwierdził że nie wie co sie dzieje że część nie dotarła.
            • ewa12801 Re: nasi pseudo-fachowcy 24.05.07, 15:42
              Nie nie dotarła.Niestety Pan jest bardzo niesolidny i niesłowny.Nie widzę innego
              wyjścia jak tylko zarządać lawete i pieniądze za cewke.O 16 jade odebrać męża z
              pracy więc zajade i ostatecznie sie z tym FACHOWCEM rozmówie.Zebym mogła ciagnąć
              swój interes to korzystam z męża samochodu,co oznacza że musze go zawieść i
              odebrać z pracy,czyli robie zależnie od tego gdzie handluje od 100 do 200km
              dodatkowo.Jest to średnia przyjemność i za przeproszeniem w bak nie sikam.Nie
              moge sobie pozwolić na to żeby tydzień siedzieć w domu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka