Dodaj do ulubionych

Jak NIE wpaść w poślizg

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.07, 11:53
Niedługo pora deszczowa, opady śniegu - wiadomo
warunki "sprzyjające" wpadaniu w poślig. Macie jakieś dobre rady,
żeby tego uniknąć ?
W lipcu tego roku widziałam jak auto jadące przede mną wpadło w
poślizg. Opona wpadła w koleinę, trochę błota, sporo deszczu i przy
prędkości jakiś 50 - 60 km samochód pięknie "zatańczył" na
wszystkich pasach wykonując efektowne piruety.
Na szczęście nikmu nic się nie stało. Ale to nauczyło mnie wielkie
pokory ...
Obserwuj wątek
    • kozak-na-koniu Re: Jak NIE wpaść w poślizg 18.09.07, 12:03
      Rady są zawsze takie same: płynna jazda, bez gwałtownych
      przyspieszeń, hamowań, zwrotów itd. oraz utrzymywanie rozsądnej
      odległości od poprzednika.
      • Gość: na zimno Na naszych drogach - niewykonalne. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.09.07, 12:14

        Coz z tego, ze sam jedziesz plynnie, nie przyspieszasz gwaltownie,
        nie hamujesz gwaltownie i utrzymujesz rozsadny odstep.

        Co pare minut masz "jezdzacego szybko ale bezpiecznie" na zderzaku
        z tylu i to on wprowadza zaburzenie w tej plynnosci.

        Dlatego jest to niewykonalne.



        • kozak-na-koniu Wykonalne. 18.09.07, 12:45
          Płynna jazde wcale nie musi być jazdą powolną a większość najechań
          na tył poprzedzającego bierze się właśnie z gwałtownego hamowania: w
          okresie jesienno - wiosennym natrafienie na odcinek śliskiej
          nawierzchni często przypomina grę hazardową. Ty możesz hamować na
          odcinku nie śliskim, jadący za Tobą - już niekoniecznie. Zresztą,
          nawet gdyby cośtam - to będzie jego wina...;-)
          • Gość: na zimno Kto byl winien a kogo powiesili to pewnie wiesz. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.09.07, 13:34
      • Gość: mg Re: Jak NIE wpaść w poślizg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.07, 13:32
        A najlepiej sobie to wpadanie w poślizg... poćwiczyć. W bezpiecznych warunkach, na jakimś pustym placu. Nawet jeśli nie nauczysz się bezbłędnie wychodzić z poślizgów to dowiesz się, kiedy w niego wpadasz, lepiej poznasz możliwości auta. To pomaga potem ich unikać.
      • falsifier Re: Jak NIE wpaść w poślizg 19.09.07, 15:14
        > Rady są zawsze takie same: płynna jazda, bez gwałtownych
        > przyspieszeń, hamowań, zwrotów itd. oraz utrzymywanie rozsądnej
        > odległości od poprzednika.

        Do tego jeszcze opony z głębokim bieżnikiem.
    • Gość: na zimno Moze to przeczytaj: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.09.07, 12:21

      www.kierowcabezpieczny.pl/wywiady_show.php?nazwa=dhl
      • kozak-na-koniu Re: Moze to przeczytaj: 18.09.07, 12:54
        Popieram.:-)
        • hanni Re: Moze to przeczytaj: 18.09.07, 15:01
          kozak-na-koniu napisał:

          > Popieram.:-)

          Naprawde?
          "Krzysztof Hołowczyc: Szalenie ważne jest zachowywanie dużych odstępów miedzy
          pojazdami".

          "Duze odstepy miedzy pojazdami" w kraju "miszczuf"? Chyba zartujesz..
          • Gość: na zimno Duzy odstep staje sie natychmiast IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.09.07, 15:29

            malym odstepem, poniewaz "szybcy ale bezpieczni" nie zniosa
            wolnej, niewykorzystanej przestrzeni na zadnej drodze.
            Nawet, jezeli jada po lodzie. Tacy sa juz ci "miszczowie".





    • naprawdetrzezwy Najprościej stosować się do rad... 18.09.07, 22:34
      które usłyszałeś na kursie prawa jazdy.
      • Gość: na zimno Jak ja sobie przypone, co ja musialem IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.09.07, 10:54
        wysluchiwac na moim pierwszym kursie to...

        Umiejetnosci dydaktyczne, nie mowiac juz o konkretnych kompetencjach
        i kwalifikacjach "szanownych panow instruktorow" powinny byc
        przedmiotem calkiem osobnej dyskusji.

        W RFN uczeszczalem na kurs w bardzo szerokim zakresie uprawnien.
        i porownujac tutejszy kurs z kursem w Polsce, mam
        pewne spostrzezenia. Nie ma czasu na opisywanie tego wszystkiego.

        Widze koniecznosc rewizji metod nauczania, materialow dydaktycznych,
        podrecznikow. Czasy na drogach sa inne i wiele materialow sie
        po prostu zdezaktualizowalo do tego stopnia, ze sa one wrecz
        szkodliwe dla kandydatow na kierowcow.

        Przyklad? No np. cala dyskusja na tym forum, ktora dotyczyla
        uzywania migaczy w zwiazku z rondem czyli tzw, ruchem okreznym.

        To, czym ludzie tu blysneli przypomina rozumowanie kategoriami
        zabobonow albo regulami "wymyslonymi" przez instruktorow partaczy. I
        to jest ponure, zeby nie powiedziec beznadziejne.
    • Gość: kubuś Re: Jak NIE wpaść w poślizg IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.09.07, 12:04
      Czytając o poślizgu dowiesz się mało albo prawie nic!

      Najlepiej doświadczyć go na własnej skórze. Na bezpiecznym, dużym ośnieżonym
      placu! Gdybyś miała problemy i powtarzała te same błędy to radzę zapytać o radę
      kogoś kto ma o tym jakiekolwiek pojęcie!

      Nie jestem ekspertem ale chętnie odpowiem na nurtujące Cię pytania mailem. k u b
      a n 2 .( a.t ). w p . p l
      • Gość: agaruda jak najmniej uzywac sprzegla, hamowac silnikiem. IP: *.chello.pl 20.09.07, 14:39
        A jesli warunki pozwalaja, uzyc raczej gazu niz hamulca - samochod wtedy lapie
        przyczepnosc
    • Gość: Piotr Re: Jak NIE wpaść w poślizg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.12.07, 15:37
      Mam 15 lat. Są święta i na drogach jest śnieg. Od pewnego czasu gdy rodzice wyjeżdżają w gości regularnie biorę golfa 2 i wyjeżdżam na drogi, prowadzę dość powoli 50-70 km/h tylko czsami szybciej nawet 130 ale to tylko na prostych gdy nikogo nie ma na drodze i trwa to tylko chwilę i na suchej drodze. Staram się prowadzić naprawdę bezpiecznie a gdy widzę dośćblisko mnie samochód to zwalniam i pozwalam się wyprzedzić. Ale wczoraj wydażyło sie coś niezwykłego. Rodzice z całą resztą (ciotki, wujkowie itd.) a ja jak zwykle zaczołem szukać kluczyków od golfa . Przeszukałem wieszak z kluczykami ale jak zwykle ich tam nie było. Zaczołem szukać po starych kurtkach tata bo tam najczęściej są ale tym razem ich tam nie było. Trochę się wkurzyłem bo przypomniałem sobie że tato zamykał golfa w jego najładniejszej kurtce a w której właśnie pojechał w gości na drógi koniec miasteczka. Normalnie szlak mnie trafił jak sobie pomyślałem że ja zamiast siedzieć u cioci i obrzerać się plackami siedzę w domu sam i nie mam co robić. Ale zauważyłem żę za to na wieszaku są kluczyki od AUDI ( A6 1,9 TDI 1995). Wziołem kluczyki, zamnknołem dom i otworzyłem garaż. Wsiadłem do auta, włączyłem zapłon i po kilku sekundach włączyłem rozrusznik. Wbiłem wsteczny i powoli zaczołem wyjeżdżać z garażu. Na podwórku był i zreszto jest śnieg, wycofałem z garażu i zatrzymałem auto. Wysiadłem z niego i zamknołem garaż. Wsiadłem do samochodu i zaczołem próbować włączyć światła. Po kilku sekundach odało mi sie je włączyć ale zaraz je wyłączyłem żeby nie kusić sąsiadów do podejścia do okna. Wbiłem 1 bieg i zaczojem puszczać sprzęgło. Miałem z 2000 na orotomierzu ale auto nadal stało. Gdy złapałem 3000 zaczołem się denerwować wbiłem luz, wyszedłem z auta i przez chwilę myślałem że to sprzęgło się ślizga. Podeszłem do przedniego prawego koła, dotknołem śniegu i zauważyłem że jest cholernie ślizki i skapnołem się że to koła boksują. Wsiadłem do samochodu, 1 bieg szybko puściłem sprzęgłó 3500 obr/min i auto zaczelo powoli ruszać. Wyjechałem na ulice, włączyłem krótkie bo było już ciemno i zaczołem powoli ruszać. Droga była całkiem sucha i ledwo z boku oblodzona. Osiągnołem 50-60km/h no i jechałem. Droga zaczeła prowadzić przez las gdzie była już oblodzona więc zwolniłem do 40 i się tak sunołem. Na środku takiej dużej wsi skręciłem w malutką, dobrze znaną mi drużkę prowadzącą do malutkiej wsi. Ta droga była cała pokryta lodem i na dodatek cholernie dziurawa. Po 1km zaczołem sprawdzać jak ślizka jest ta droga wciskając gaz do spodu na dwójce i wskazówka od szybkościomierza szła do 50km/h ( Audi ma przedni napęd) a auto powoli się rozpędzało a gdy osiągnołem 30 to wciskałem hamulec do dna i sprawdzałem jak działa ABS pedał drżał ąż do zatrzymania. Auto już miało 50 stopni celciusza. Po 3km zaczołem zwalniać do 15 km/h i zaciągać ręczny a on ku mojej wielkiej ucieszę zaczynał się obracać do 90 stopni względem drogi. Tak bawiłem się samochodem chyba z 10 minut ale postanowiłem zacząć szukać jakiegoś miejsca pod nawrócenie. Nie mogło być to bylejakie miejsce bo bałem się że na letnich oponach mogę ugrzęść a auto które waży 1500 kg nie jest łatwie do wypchania. Jadąc tak miałem po obu swych stronach płytkie rowy i pola uprawne bądż łąki. Lecz nagle zauważyłem że rowu nie ma. Było tylko minimalne zgłębienie na którym nawet długie auto nie mogło się zawiesić. Zatrzymałem auto i zaczołem cofać w łąkię tyłem tak aby przednie koła były cały czas na drodze. Gdy tylnie koła zaczeły z niej zjerzżać poczułem że tył zaczyna iść do dołu. Trochę się przestraszyłem aby nie zawięsić auta, zatrzymałem się, zaciągnołem ręczny i wbiłem 1 bieg. Gaz do spodu, spuściłem ręczny i jazda, koła bardzo szybko boksowały i przód powoli zaczą się przekręcać ale wyjechałem choć nie nawróciłem i zaczołem nadal jechać do przodu. I tak dojechałem do końca drogi gdzie krzyżuje się ona z inną wiejską drogą. Nawróciłem na krzyżówce i z niewiadomych przyczyn nienadążyłem kręcić kierownicą w prawo i wjechałem w pole na szczęście delikatnie więc bez problemów z niego wyjechałem. Chciałem wrócić do domu bo robiło się już pużno i moja 4 letnia kuzynka mogła chcieć już wracać z ciocią do domu. Rozpędziłem auto do 50km/h i tak jechałem po dziurach. Nawet bym o tym nie pisał gdyby nie fakt że po jakiejś minucie takiej jazdy auto zaczeło delikatnie tańczyć i nagle obruciło się ostro w prawo a ja bardzo szybka kontra w lewo potem w prawo i po chamulcać zwolniłem do 20 i uświadomiłem sobie że mogłem skasować auto warte 15 tys PLN. Ojciec by mnie chyba zabił, zwłaszcza żę były dość głębokie rowy na poboczu. Do domu wruciłem z prędkością 30km/h. Wcisnołem się do garażu, zgasiłem auto które miało już 80 stopni na liczniku. Mam nadzieję że to młodnym kierowcom że nie warto jeżdzić szybko w zimie.





      Pozdrawiam PIOTR
      • Gość: pet3r Re: Jak NIE wpaść w poślizg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.07, 16:26
        >>Mam nadzieję że to młodnym
        >>kierowcom że nie warto jeżdzić szybko w zimie.

        Chyba nie bo te 50km/h to nie jest szybko. Wpadłeś w poślizg przez brak
        umiejętności. Szybko to jest ponad 100 km/h

        PS. Ja bym się nie chwalił, że bez prawka wyjeżdżam nie swoim autem,
        bez wiedzy właściciela i stwarzam zagrożenie dla innych użytkowników drogi ;)
      • Gość: zrob_se_dobrze Re: Jak NIE wpaść w poślizg IP: *.c192.msk.pl 27.12.07, 01:56
        obudziles sie pewnie niezle spocony :-))
      • mobile5 Re: Jak NIE wpaść w poślizg 27.12.07, 03:07
        Gość portalu: Piotr napisał(a):
        Wcisnołem się do garażu,
        > zgasiłem auto które miało już 80 stopni na liczniku.

        Jakieś problemy z termostatem, raczej tania naprawa, terapeuta będzie droższy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka