Dodaj do ulubionych

Pieeeesi...

19.09.07, 21:50
Czy przytrzymując komuś z uprzejmości drzwi nie przeszkadzałoby wam, gdyby
oprócz osoby, której chcieliście wyświadczyć przysługę, przez te drzwi
wchodziłoby nieustannie stado innych ludzi? Oczywiście pod warunkiem, że nie
jesteście odźwiernym a otwieranie drzwi to wasze zajęcie...

Czyż nie podobnie czują się kierowcy, którzy zatrzymują sie przed przejściem
by przepuścić pojedynczego pieszego, czy całą grupkę, a tymczasem na przejście
wchodzi co chwila ktoś nowy i rysuje się perspektywa, że długo nie można
będzie ruszyć i kontynuować jazdy?

Wytrzymacie przez 26 sekund?

To spróbujcie:


video.google.pl/videoplay?docid=-7262558694055296005&hl=pl


Po drogach trzeba umieć jeździć, ale chodzić, to już nie?

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: Pieeeesi... 19.09.07, 22:07
      i po raz kolejny wracamy do punktu wyjscia czyli edukacja o ruchu
      drogowym od przedszkola...
      • Gość: Poll Re: Pieeeesi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 23:30
        Czyly co ? Chcesz nauczyć pieszych by łączyli się w grupy przed przejściem ?
        Może niech poprzez G-G sie umawiają o której nie bedą zbytnio przeszkadzać
        samochodom . Mi też to przeszkadza gdy musze czekać aż łaskawie przelezą ale
        mam świadomość że inaczej nie mają zemną szans tym bardziej że sam jestem często
        pieszym .
        • iberia.pl do Pola 20.09.07, 17:35
          gratuluje "czytania ze zrozumieniem".
          • w_r_e_d_n_y Re: do Pola 20.09.07, 18:20
            iberia.pl napisała:

            > gratuluje "czytania ze zrozumieniem".

            szlo sie spodziewac takiej odpowiedzi
            znowu ktos cie nie zrozumial - bidulka :-((
    • rapid130 Re: Pieeeesi... 19.09.07, 22:25
      mejson.e napisał:

      (...) > Czyż nie podobnie czują się kierowcy, którzy zatrzymują sie
      > przed przejściem by przepuścić pojedynczego pieszego, czy całą
      > grupkę, a tymczasem na przejście wchodzi co chwila ktoś nowy i
      > rysuje się perspektywa, że długo nie można będzie ruszyć i
      > kontynuować jazdy?

      Hahahaaaa..... Mam dość często DOKŁADNIE takie wrażenia z
      przepuszczania pieszych. :/ I najbardziej deprymujący są piesi
      wchodzący pojedynczo, w dostojnym tempie, raz z lewej, raz z
      prawej...

      W ten sposób przechodnie nieświadomie "wychowują" sobie uprzejmych
      kierowców na mniej uprzejmych.

      Te pół minuty potrafię wytrzymać (centrum Poznania uczy
      cierpliwości :P), ale potem zaczynam stosować łagodną "presję
      blaszaną", czyli przesuwam się powoli przez przejście w tempie
      kilkunastu centymetrów na sekundę. :PPPPP
    • jureek Re: Pieeeesi... 20.09.07, 00:09
      Eeee tam. Tak zapowiedziałeś ten filmik, że nastawiałem się na jakieś długie
      czekanie, a tu myk i już można było jechać. Nie widzę problemu, w końcu po to są
      pasy. A jeśli rzeczywiście z powodu pieszych na pasach trzeba by było tam
      naprawdę długo (bo na filmiku było normalnie), to nie pozostaje nic innego tylko
      prosić władze o zainstalowanie w takim miejscu świateł.
      Jura
    • Gość: zrob_se_dobrze Kieeeerowcy IP: *.c192.msk.pl 20.09.07, 01:50
      mejson.e napisał:

      > Czyż nie podobnie czują się kierowcy, którzy zatrzymują sie przed
      > przejściem by przepuścić pojedynczego pieszego, czy całą grupkę, a
      > tymczasem na przejście wchodzi co chwila ktoś nowy i rysuje się
      > perspektywa, że długo nie można będzie ruszyć i kontynuować jazdy?

      czyz nie podobnie czuja sie piesi, ktorzy zatrzymuja sie przed przejsciem by
      przepuscic pojedyncze auto, czy cala grupe aut, a tymczasem przez przejscie
      przejezdza co chwila ktos nowy i rysuje sie perspektywa, ze dlugo nie mozna
      bedzie przejsc na druga strone ulicy ?
      czy kierowcy musza jezdzic w odstepach, nie moga sie pogrupowac by ulatwic
      pieszym przechodzenie przez przejscie ?
      • Gość: kaqkaba Re: Kieeeerowcy IP: *.gapp.pl 20.09.07, 08:13
        Z moich doświadczeń jako kierowcy i pieszego wynika niezbicie, że dłużej czekam
        przed pasami jako pieszy niż jako kierowca.
        Co z jednej strony skłania mnie do wejścia na pasy i zmuszenia kierowców do
        uprzejmości (d razu zaznaczam nie wbiegam, nie dokonuje wtargnięcia, po prostu
        egzekwuje swoje prawo do przejścia po pasach, nawet jeżeli ma to oznaczać, że
        kierowca będzie musiał się zatrzymać).
        Z drugiej strony przepuszczam pieszych. Szczególnie w gęstym ruchu gdzie trudno
        jest znaleźć moment gdy nie jedzie żaden samochód.
      • Gość: Poll Re: Kieeeerowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 09:03
        W powiecie opolskim jest miejscowość w której najdłużej w Polsce stoi się i
        czeka aż kierowca się zatrzyma i zastosuje do przepisu nakazujacego wpuszczenie
        pieszego na pasy . Z ukrytej kamery stwierdzono że "średnia oczekująca" wynosi 7
        minut . Czymże jest wiec te 26 sekund ?
        • kozak-na-koniu Re: Kieeeerowcy 20.09.07, 09:37
          Nie ma przepisu nakazującego wpuszczenie pieszego na pasy. Artykuł
          26:
          www.prawojazdy.com.pl/files/kodeks/prawo_o_ruchu_drogowym.swf
          Ile razy jeszcze będzie to wałkowane na tym forum?
          • jureek Re: Kieeeerowcy 20.09.07, 10:59
            kozak-na-koniu napisał:

            > Nie ma przepisu nakazującego wpuszczenie pieszego na pasy.

            Masz rację. Nie ma _u nas_ takiego przepisu. Ale mam nadzieję, że kiedyś będzie.
            I nie obiecuję zaprzestania wałkowania tego tematu, aż taki przepis się nie
            pojawi. Teraz przed wyborami jest dobry czas, żeby przypomnieć kandydatom, jak
            wygląda sytuacja pieszych na przejściach i że malowanie pasów bez przepisu
            nakazującego wpusczenie pieszego na te pasy to zwykłe mydlenie oczu.
            Jura
            • kozak-na-koniu Re: Eeeech... 20.09.07, 11:20
              Takiego przepisu nie ma nigdzie. Są rozwiązania nakazujące
              kierowcy "umożliwić" lub coś w tym rodzaju przejście pieszemu,
              którego zachowanie wskazuje na chęć przejścia na drugą stronę w
              miejscu do tego wyznaczonym, jednak nie jest to równoznaczne z
              nakazem zatrzymania się, bo być nie może. W Polsce wprowadzono taki
              przepis w latach'80, ale szybko się z niego wycofano, gdyż okazał
              się niejasny, wieloznaczny, za czym trudny do zinterpretowania i
              wyegzekwowania. Kropka.
              • jureek Re: Eeeech... 20.09.07, 11:36
                kozak-na-koniu napisał:

                > Takiego przepisu nie ma nigdzie. Są rozwiązania nakazujące
                > kierowcy "umożliwić" lub coś w tym rodzaju przejście pieszemu,
                > którego zachowanie wskazuje na chęć przejścia na drugą stronę w
                > miejscu do tego wyznaczonym, jednak nie jest to równoznaczne z
                > nakazem zatrzymania się, bo być nie może.

                Może byś tak łaskawie nie przekręcał moich wypowiedzi. Czy w poprzedniej
                wypowiedzi pisałem o obowiązku zatrzymania się, czy o obowiązku wpuszczenia
                pieszego na przejście? A taki właśnie obowiązek jest w większości krajów
                zachodnich. Jakoś tam doskonale to funkcjonuje i nie powoduje nieporozumień. U
                nas też kiedyś będzie. Wspomnisz moje słowa.
                Jura
                • kozak-na-koniu Re: W takim razie... 20.09.07, 12:00
                  Co według Ciebie znaczy zwrot "wpuścić pieszego na przejście"?
                  Zwolnić? Zatrzymać się? Przeskoczyć nad lub przekopać się pod
                  przejściem, gdy zbliża się do niego pieszy? Wystosować do pieszego
                  pismo stwierdzające, że w żadnym wypadku nie bronię mu wejść na
                  przejście, gdyż w/wym. przejście nie jest moją, tylko publiczną,
                  czyli w pewnym sensie wspólną własnością? /niepotrzebne skreślić/...
                  • kozak-na-koniu Re: W takim razie... 20.09.07, 12:07
                    "Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla
                    pieszych, jest obowiązany wpuścić pieszego na przejście.
                    2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest
                    obowiązany wypuścić z przejścia pieszego przechodzącego przez
                    jezdnię na skrzyżowaniu drogi, na którą wjeżdża."

                    Tak to sobie wyobrażasz?:-D
                  • jureek Re: W takim razie... 20.09.07, 12:18
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > Co według Ciebie znaczy zwrot "wpuścić pieszego na przejście"?
                    > Zwolnić? Zatrzymać się? Przeskoczyć nad lub przekopać się pod
                    > przejściem, gdy zbliża się do niego pieszy? Wystosować do pieszego
                    > pismo stwierdzające, że w żadnym wypadku nie bronię mu wejść na
                    > przejście, gdyż w/wym. przejście nie jest moją, tylko publiczną,
                    > czyli w pewnym sensie wspólną własnością? /niepotrzebne skreślić/...

                    Wpuścić pieszego na przejście oznacza to samo co umożliwić mu przejście. O
                    umożliwianiu przejścia Ty sam pisałeś, więc chyba wiesz o co chodzi. Nie oznacza
                    to automatycznie konieczności zatrzymania się. Jeśli jednak w celu umożliwienia
                    przejścia konieczne jest zatrzymanie się, to w krajach, gdzie pisi mają
                    rzeczywiste, a nie pozorne jak u nas, pierwszeństwo na przejściu, kierowcy mają
                    taki obowiązek. Nigdzie nie ma obowiąuku zatrzymywania się przed każdym
                    przejściem, bez względu na to, czy są jacyś piesi chcący przejść przez jezdnię.
                    I ja też wprowadzenia takiego obowiązku nie proponuję. Nie próbuj też ze mnie
                    robić oszołoma, czy idioty (jakieś zabawy semantyczne, typu przekopywania się
                    przed przejściem), bo to co proponuję, powszechnie funkcjonuje w większości
                    krajów zachodniej Europy.
                    Jura
                    • Gość: kaqkaba Re: W takim razie... IP: *.gapp.pl 20.09.07, 12:50
                      Jeżeli możesz (lub ktoś inny) prosiłbym o przytoczenie brzmienia przepisu (w
                      miarę możliwości po polsku) z jakiegoś kraju zachodniego gdzie obowiązuje
                      umożliwienie pieszemu przejścia przez pasy. Chciałbym to porównać z tym co jest
                      w Polsce.
                      • jureek Re: W takim razie... 20.09.07, 13:19
                        Gość portalu: kaqkaba napisał(a):

                        > Jeżeli możesz (lub ktoś inny) prosiłbym o przytoczenie brzmienia przepisu (w
                        > miarę możliwości po polsku) z jakiegoś kraju zachodniego gdzie obowiązuje
                        > umożliwienie pieszemu przejścia przez pasy. Chciałbym to porównać z tym co jest
                        > w Polsce.

                        Już podawałem na forum przepisy niemieckie, austraiackie i szwajcarskie
                        (szwajcarskie dlatego, że ktoś na forum twierdził, że Szwajcarzy wycofali się z
                        dawania pierwszeństwa pieszym i zmienili swoje przepisy na podobne do poskich -
                        udowodniłem, że to nieprawda). Teraz na szybko znalazłem przepisy niemieckie:

                        §26 Fußgängerüberwege

                        (1) An Fußgängerüberwegen haben Fahrzeuge mit Ausnahme von Schienenfahrzeugen
                        den Fußgängern sowie Fahrern von Krankenfahrstühlen oder Rollstühlen, welche den
                        Überweg erkennbar benutzen wollen, das Überqueren der Fahrbahn zu ermöglichen.
                        Dann dürfen sie nur mit mäßiger Geschwindigkeit heranfahren; wenn nötig müssen
                        sie warten.

                        (2) Stockt der Verkehr, so dürfen Fahrzeuge nicht auf den Überweg fahren, wenn
                        sie auf ihm warten müßten.

                        (3) An Überwegen darf nicht überholt werden.

                        (4) Führt die Markierung über einen Radweg oder einen anderen Straßenteil, so
                        gelten diese Vorschriften entsprechend.

                        Tłumaczenie:
                        § 26. Przejścia dla pieszych

                        (1) Na przejściach dla pieszych pojazdy z wyjątkiem pojazdów szynowych mają
                        obowiązek umożliwić przejście przez jezdnię pieszym i osobom poruszającym się na
                        wózkach inwalidzkich, które w widoczny sposób zamierzają skorzystać z przejścia.
                        Do przejścia wolno podjeżdżać tylko z umiarkowaną prędkością, a jeśli jest to
                        konieczne, należy zaczekać.

                        (2) Pojazdom nie wolno wjeżdżać na przejście, jeśli z powodu zatoru, musiałyby
                        na nim czekać.

                        (3) Na przejściach nie wolno wyprzedzać

                        (4) Przepisy te stosuje się odpowiednio, jeśli przejście dla pieszych przecina
                        drogę dla rowerów lub inną część drogi.


                        Jak widzisz wszystko prawie tak samo jak u nas, z wyjątkiem jednej zasadniczej
                        różnicy. U nas pieszy ma pierszeństwo dopiero, gdy znajduje się na przejściu, a
                        w Niemczech już wtedy, gdy w widoczny sposób chce z przejścia skorzystać. Tak
                        samo jest w Austrii i Szwajcarii, ale teraz nie mam czasu szukać.
                        Jura
                        • kozak-na-koniu Re: W takim razie... 21.09.07, 08:13
                          U nas jest praktycznie tak samo i uważam, że polski przepis jest
                          zupełnie wystarczający. Co to takiego "widoczny zamiar"? Pieszy może
                          sobie stać w pobliżu przejścia ze stu różnych powodów a ja, siedząc
                          za kierownicą mam bardzo ograniczoną możliwość trafnego rozpoznania
                          jego rzeczywistych zamiarów, choćby ze względuna ograniczony czas
                          oraz konieczność dzielenia uwagi. Pieszy poza jezdnią interesuje
                          mnie tak samo, jak każdy inny obiekt tam się znajdujący. Dopiero
                          fakt postawienia nogi na jezdni (nie musi od razu przechodzić,
                          wystarczy że stanie na jezdni, ewentualnie podnosząc rękę) jest dla
                          mnie klarownym sygnałem, do którego mogę się odpowiednio zastosować.
                          • Gość: tbernard Re: W takim razie... IP: *.wcss.wroc.pl 21.09.07, 12:51
                            Moim zdaniem widoczny zamiar, to zbliżanie się po czym zatrzymanie tuż przed
                            przejściem aby się rozejrzeć i przepuścić pojazd na przejśćiu lub bezpośrednio
                            przed. Kierowca pojazdu następnego powinien to uznać za widoczny zamiar. Tylko ,
                            że u nas w gęstym ruchu ten następny praktycznie wisi na tylnym zderzaku
                            poprzednika i gdy tamten przejedzie on sam już jest praktycznie tuż przed
                            przejściem (a czasem już na) i wtedy pieszy znowu musiałby wtargnąć.
                            Podniesienie ręki byłoby chyba dobrym rozwiązaniem, bo odpadł by problem z
                            takimi co to zatrzymali się akurat przy przejśćiu aby widoczki podziwiać, lub
                            miło sobie z kimś pogawędzić. Wtedy przejechanie obok kogoś z podniesioną ręką
                            powinno być dozwolone dla co najwyżej jednego pojazdu który jeszcze nie wjechał
                            na przejście.
                            A tak na marginesie już, to w miejscach o takim natężeniu to przejścia powinny
                            być na przycisk. Wtedy nic to nie przeszkadza jak pieszych jest mało, bo auta
                            mają zielone. Gdy zaś pojawia się dużo pieszych to zamiast pojedynczo blokować
                            ruch, trochę ich się zdąży zgromadzić zanim przejdą, bo przycisk nie daje im
                            zielonego od razu po wciśnięciu.
                            • zbig76 Re: W takim razie... 21.09.07, 12:54
                              Gość portalu: tbernard napisał(a):

                              > A tak na marginesie już, to w miejscach o takim natężeniu to
                              przejścia powinny
                              > być na przycisk. Wtedy nic to nie przeszkadza jak pieszych jest
                              mało, bo auta
                              > mają zielone. Gdy zaś pojawia się dużo pieszych to zamiast
                              pojedynczo blokować
                              > ruch, trochę ich się zdąży zgromadzić zanim przejdą, bo przycisk
                              nie daje im
                              > zielonego od razu po wciśnięciu.

                              dokładnie - i na coś takiego powinny się bezwzględnie znaleźć
                              pieniądze bo to bardzo pomaga i kierowcom i pieszym

                              tylko u nas wolą ustawić kolejną skrzynkę na fotoradar...
                          • jureek Re: W takim razie... 24.09.07, 07:55
                            Postawienie nogi na jezdni przed nadjeżdżającym samochodem byłoby wtargnięciem,
                            a tego pieszemu robić nie wolno.
                            Poza tym naprawdę nie widzę żadnego problemu z "widocznym zamiarem". Jakoś to
                            funkcjonuje w tych krajach, gdzie jest taki przepis, tylko my dzielimy włos na
                            czworo.
                            I jeszcze jedna sprawa. Gdy prowadzi się samochód, to nie wystarczy obserwowanie
                            tylko tego, co dzieje się na jezdni. Trzeba widzieć też, co dzieje się obok.
                            Jura
                      • jureek Re: i jeszcze link, żeby nie było, że zmyślam 20.09.07, 13:24
                        www.verkehrsportal.de/stvo/stvo_26.php
            • Gość: na zimno Eeee, naiwny jestes. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.09.07, 11:28

              Kandydaci (slucham wlasnie radia) tak niemozliwie bredza, aby sie
              tylko na listach znalezc i dac sie przemycic do sejmu i senatu, ze
              kompletna naiwnoscia jest przypuszczenie, ze mogliby oni sie
              rozumnie zajac podobnie rozumna nowelizacja PoRD czy tez
              jakiegos innego prawa. Abstrahujac od tego, ze u nas nie ma prawa
              tylko jest zbior nieskorelowanych ze soba chaotycznych przepisow.

              Amen.

              Bredzenie tychze swiadczy o ich poziomie wiec ja nie mam zludzen.
          • Gość: Poll Re: Kieeeerowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 13:07
            Bez względu na to jak rozumiesz to co jest napisane , psim obowiazkiem kierowcy
            jest przepuszczenie pieszego na druga strone jezdni jeśli nawet ów pieszy
            jedynie zasygnalizuje taki zamiar . Jak to zrobi kierowca ma tu mniejsze
            znaczenie ( może sie nawet zdematerializować przed przejściem i powrócić za nim
            ) gdyż nie o metode tu chodzi a o fakt zakichanego obowiązku . Ile razy trzeba
            na forach dla kierowców powtarzać że świat cywilizowany idzie stopniowo ale
            nieuchronnie w kierunku USWIECENIA pieszego i jego zamiarów . Tak tak , tak ,
            też mi się to z perspektywy kierowcy nie podoba ale wyboru raczej nie mamy i tyle .
            • jureek Re: Kieeeerowcy 20.09.07, 13:22
              Gość portalu: Poll napisał(a):

              > Bez względu na to jak rozumiesz to co jest napisane , psim obowiazkiem kierowcy
              > jest przepuszczenie pieszego na druga strone jezdni jeśli nawet ów pieszy
              > jedynie zasygnalizuje taki zamiar .

              Niestety, nie masz racji. Polskie przepisy w przeciwieństwie do przepisów w
              większości krajów europejskich takiego obowiązku na kierowcę nie nakładają.
              Dlatego trzeba zmienić te przepisy. Bo na razie to kierowca robi łaskę
              przepuszczając pieszego.
              Jura
              • zbig76 Re: Kieeeerowcy 20.09.07, 14:31
                tylko widzisz - to kierowca prowadzi kilkutonową kupę żelastwa, to
                kierowca nie jest w stanie zatrzymać się w miejscu i to kierowca w
                99% przypadków ponosi winę jak coś na przejściu pójdzie nie tak

                natomiast pieszy może zatrzymać się w miejscu, może też poświęcić
                jedną czy dwie ze swoich cennych sekund (sam jako pieszy często tak
                robię) i POCZEKAĆ - kierowcy wyhamowanie samochodu i ponowne
                ruszenie zajmuje dużo więcej czasu...

                tak więc to tylko kierowcy są w stanie prawidłowo ocenić, czy w
                danej sytuacji bezpiecznie można zatrzymać się przed przejsciem czy
                raczej nie wpuścić pieszego (i często tym samym uratować mu życie) -
                i dopóki to na kierowcach spoczywać będzie prawna odpowiedzialność
                za podejmowanie takich decyzji, dopóty to oni powinni decydować,
                kiedy się mogą zatrzymać żeby przepuścić pieszego, a kiedy nie
                • jureek Re: Kieeeerowcy 20.09.07, 16:12
                  zbig76 napisał:

                  > tylko widzisz - to kierowca prowadzi kilkutonową kupę żelastwa, to
                  > kierowca nie jest w stanie zatrzymać się w miejscu i to kierowca w
                  > 99% przypadków ponosi winę jak coś na przejściu pójdzie nie tak

                  Dlatego właśnie wg niemieckich przepisów kierowca ma obowiązek dojeżdżać do
                  przejścia z taką prędkością, żeby mógł się zatrzymać i przepuścić pieszego.
                  Przejścia są przecież oznakowane i nie powinny zaskoczyć kierowcy. Gdy
                  przejedziesz na czerwonym, to też tłumaczysz, że kupy żelastwa nie da się w
                  miejscu zatrzymać?

                  > natomiast pieszy może zatrzymać się w miejscu, może też poświęcić
                  > jedną czy dwie ze swoich cennych sekund (sam jako pieszy często tak
                  > robię) i POCZEKAĆ - kierowcy wyhamowanie samochodu i ponowne
                  > ruszenie zajmuje dużo więcej czasu...

                  Też jestem pieszym i też tak robię, jak Ty. Tyle, że w Niemczech muszę jeszcze
                  gestem potwierdzić, że naprawdę przepuszczam samochód, bo inaczej kierowca
                  będzie stał i czekał aż przejdę.

                  > tak więc to tylko kierowcy są w stanie prawidłowo ocenić, czy w
                  > danej sytuacji bezpiecznie można zatrzymać się przed przejsciem czy
                  > raczej nie wpuścić pieszego (i często tym samym uratować mu życie)
                  > i dopóki to na kierowcach spoczywać będzie prawna odpowiedzialność
                  > za podejmowanie takich decyzji, dopóty to oni powinni decydować,
                  > kiedy się mogą zatrzymać żeby przepuścić pieszego, a kiedy nie

                  Oczywiście, że kierowca decyduje. Przed światłami też decydujesz, czy jeszcze
                  zdążysz przejechać, czy masz hamować. Ale nie oznacza to, że wolno Ci
                  przejeżdżać na czerwonym.
                  Jura
                • Gość: kierowca Re: Kieeeerowcy IP: 195.205.191.* 22.09.07, 23:50
                  tylko widzisz - to kierowca prowadzi kilkutonową kupę żelastwa, to
                  > kierowca nie jest w stanie zatrzymać się w miejscu i to kierowca w
                  > 99% przypadków ponosi winę jak coś na przejściu pójdzie nie tak
                  >
                  > natomiast pieszy może zatrzymać się w miejscu, może też poświęcić
                  > jedną czy dwie ze swoich cennych sekund (sam jako pieszy często
                  tak
                  > robię) i POCZEKAĆ - kierowcy wyhamowanie samochodu i ponowne
                  > ruszenie zajmuje dużo więcej czasu...
                  >
                  > tak więc to tylko kierowcy są w stanie prawidłowo ocenić, czy w
                  > danej sytuacji bezpiecznie można zatrzymać się przed przejsciem
                  czy
                  > raczej nie wpuścić pieszego (i często tym samym uratować mu
                  życie) -
                  > i dopóki to na kierowcach spoczywać będzie prawna odpowiedzialność
                  > za podejmowanie takich decyzji, dopóty to oni powinni decydować,
                  > kiedy się mogą zatrzymać żeby przepuścić pieszego, a kiedy nie

                  Strzel taki tekst niemieckiemu policjantowi,wprowadzisz go w
                  szczere i nieukrywane zdumienie haha.Ręczę,że nie masz zielonego
                  pojęcia o symbiozie kierowców i pieszych w teutońskiej krainie.
              • Gość: Poll Re: Kieeeerowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.07, 16:36
                Niestety mam racje . Pieszy który stanie u przejścia czym zasygnalizuje zamiar
                wejścia na nie ma pierwszeństwo przed pojazdem . Inna kwestia że piesi nie
                zawsze sygnalizują zamiar w dość widoczny sposób . Niemniej jednak kierowca
                który nie zatrzymuje sie przed przejściem przed którym stoi już znudzony pieszsy
                popełnia wykroczenie . W terenie zamieszkanym pieszy w ogóle nie musi się
                zatrzymywać a nawet może łazić jak mu sie zechce .
                • jureek Re: Kieeeerowcy 20.09.07, 16:49
                  Gość portalu: Poll napisał(a):

                  > Niestety mam racje .

                  Poproszę o podanie odpowiedniego przepisu w prawie o ruchu drogowym. Polskim
                  prawie o ruchu drogowym - podkreślam.
                  Jura
                • kozak-na-koniu Re: Kieeeerowcy 21.09.07, 08:21
                  Gość portalu: Poll napisał(a):

                  > Niestety mam racje .

                  Nie, nie masz.

                  Pieszy który stanie u przejścia czym zasygnalizuje zamiar
                  > wejścia na nie ma pierwszeństwo przed pojazdem .

                  Nie ma.

                  Inna kwestia że piesi nie
                  > zawsze sygnalizują zamiar w dość widoczny sposób . Niemniej jednak
                  kierowca
                  > który nie zatrzymuje sie przed przejściem przed którym stoi już
                  znudzony pieszs
                  > y
                  > popełnia wykroczenie .

                  Nie popełnia, nie tylko u nas. Zatrzymanie się w takiej sytuacji
                  zawsze jest uprzejmością, wynikającą z warunków na drodze. Nie znasz
                  przepisów.

                  W terenie zamieszkanym pieszy w ogóle nie musi się
                  > zatrzymywać a nawet może łazić jak mu sie zechce .

                  Co to jest "teren zamieszkany"? Może chodzi Ci o strefę zamieszkania?
                • edgar22 Znudzony pieszy w terenie zamieszkanym :) 21.09.07, 09:46
                  > kierowca który nie zatrzymuje sie przed przejściem przed którym
                  > stoi już znudzony pieszsy popełnia wykroczenie .

                  W Polsce? Jakie wykroczenie?
                  I czy jak pieszy nie jest znudzony, to nie ma wykroczenia?

                  > W terenie zamieszkanym pieszy w ogóle nie musi się
                  > zatrzymywać a nawet może łazić jak mu sie zechce.

                  Dyskutując o przepisach należałoby się precyzyjnie wyrażać. Co to jest "teren
                  zamieszkany"? Chodzi o teren zabudowany czy strefę zamieszkania? Jak zapewne
                  wiesz, to zasadnicza różnica.
                  • Gość: Poll Re: Znudzony pieszy w terenie zamieszkanym :) IP: *.tvp.pl 21.09.07, 16:07
                    > W Polsce? Jakie wykroczenie?
                    > I czy jak pieszy nie jest znudzony, to nie ma wykroczenia?

                    Cenie Twój dowcip ale ja pisałem poważnie .

                    Teren zamieszkany wyjaśniłem ponizej Kozakowi . Był to prosty bląd z
                    mojej strony .
                    • edgar22 Re: Znudzony pieszy w terenie zamieszkanym :) 21.09.07, 18:17
                      > > W Polsce? Jakie wykroczenie?
                      > > I czy jak pieszy nie jest znudzony, to nie ma wykroczenia?
                      >
                      > Cenie Twój dowcip ale ja pisałem poważnie .

                      Pomijając "znudzonego pieszego" ja tez pytałem poważnie. Jakie wykroczenie
                      popełniamy nie zatrzymując się przed pasami, przy których (na chodniku!) stoi
                      pieszy?
                      • Gość: Poll Re: Znudzony pieszy w terenie zamieszkanym :) IP: *.tvp.pl 21.09.07, 18:43
                        > Pomijając "znudzonego pieszego" ja tez pytałem poważnie. Jakie
                        wykroczenie
                        > popełniamy nie zatrzymując się przed pasami, przy których (na
                        chodniku!) stoi
                        > pieszy?

                        Pieszy nie stoi tylko oczekuje z zamiarem wejścia na miejsce
                        oznaczone p-10 ( chyba P-10 oraz P11 )i nie na chodniku tylko w
                        bezpośredniej bliskości znaku D-6 (a i b)

                        A wykroczenie to nazywa się :
                        Wykroczenie przeciwko rozporządzeniu Ministrów Infrastruktury oraz
                        Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. KD to nie
                        jedyny akt prawny którego musimy sie trzymać .
                        • edgar22 Re: Znudzony pieszy w terenie zamieszkanym :) 21.09.07, 18:56
                          Rozporządzenie: skocz.pl/rozp

                          Dalej pytam poważnie - który artykuł tego rozporządzenia masz na myśli? Wg mnie
                          nie na tam nic ponad to:

                          "§ 47. 4. Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6,
                          D-6a albo D-6b jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na
                          niebezpieczeństwo pieszych lub rowerzystów znajdujących się w tych miejscach lub
                          na nie wchodzących lub wjeżdżających."

                          Czyli nic o konieczności zatrzymania.
                          • Gość: Poll Re: Znudzony pieszy w terenie zamieszkanym :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.07, 22:25
                            Tak chodzi o ten przepis . Ja nie pisałem o konieczności zatrzymania siępojazdu
                            gdy takowa nie wystepuje ale skoro kierowca musi zwolnić zbliżając się do do
                            miejsca w którym stoi jak wół D-6 i jego pochodne to rowerzysta i pieszy
                            spokojnie wejdą/wjadą na przejście a wtedy albo sie kierowca zatrzyma albo
                            potrąci ewentualnie bedzie ich popędzał co też jest niezgodne z przepisami .
                            Jasnym jest że wejście tuż przed jadący pojazd nie podlega tym wymogom ale
                            rozmawiamy o wzorcowej sytuacji .
                            • edgar22 Re: Znudzony pieszy w terenie zamieszkanym :) 21.09.07, 22:35
                              Gość portalu: Poll napisał(a):
                              > Ja nie pisałem o konieczności zatrzymania siępojazdu gdy takowa nie
                              > wystepuje

                              A ja właśnie tak odebrałem Twoje słowa: "kierowca który nie zatrzymuje sie przed
                              przejściem przed którym stoi już znudzony pieszsy popełnia wykroczenie". A z
                              przepisów nie wynika, żeby popełniał.
                              • habudzik Re: Znudzony pieszy w terenie zamieszkanym :) 21.09.07, 22:44
                                edgar22 napisał:


                                > A ja właśnie tak odebrałem Twoje słowa: "kierowca który nie zatrzymuje sie prze
                                > d
                                > przejściem przed którym stoi już znudzony pieszsy popełnia wykroczenie". A z
                                > przepisów nie wynika, żeby popełniał.

                                Już rozumiem , odebrałeś to tak jak przepis o znaku STOP . Należy się zatrzymać
                                bez względu na to czy istnieje zagrożenie czy nie ( miejsce bezwzglednego
                                zatrzymania ).
                                Musze pisać o wiele dokładniej
                    • kozak-na-koniu Re: Bardzo przepraszam 22.09.07, 16:51
                      ...Ale sądząc z Twych dotychczasowych wypowiedzi nie był to prosty błąd, tylko
                      celowe działanie, by "namącić" i przepchnąć za wszelką cenę własny pogląd.
                      Przypomnę, że cały wątek nie dotyczy stref zamieszkania (bo tam przejść dla
                      pieszych zwykle nie ma, gdyż są niepotrzebne). Przypomnę tylko dwa fragmenty:
                      "-Ile razy trzeba na forach dla kierowców powtarzać że świat cywilizowany idzie
                      stopniowo ale nieuchronnie w kierunku USWIECENIA pieszego i jego zamiarów ."
                      "-Pieszy który stanie u przejścia czym zasygnalizuje zamiar
                      wejścia na nie ma pierwszeństwo przed pojazdem . Inna kwestia że piesi nie
                      zawsze sygnalizują zamiar w dość widoczny sposób . Niemniej jednak kierowca
                      który nie zatrzymuje sie przed przejściem przed którym stoi już znudzony pieszsy
                      popełnia wykroczenie . W terenie zamieszkanym pieszy w ogóle nie musi się
                      zatrzymywać a nawet może łazić jak mu sie zechce ."
                      • Gość: Poll Re: Bardzo przepraszam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.07, 19:31
                        > ...Ale sądząc z Twych dotychczasowych wypowiedzi nie był to prosty błąd, tylko
                        > celowe działanie, by "namącić" i przepchnąć za wszelką cenę własny pogląd.

                        Nie zauważyłeś że wzmianka o strefi zamieszkania była tylko dorzucona do mojej
                        wypowiedzi a nie jej sednem . A jaki mój pogląd chciałem przepchnąć ? Może ten
                        że w tej strefie pioeszy łazi jak chce ? To nie jest mój pogląd tylko takie są
                        przepisy i nic ich nie zmieni .

                        Co do "uswiecenia" to ( niestety dla nas kierowców _) takie są tendencje w
                        Europie i na to tez nic nie poradzimy . Już powstają tzw strefy pieszych
                        oznaczone na czerwono i bardzo silnie monitorowane i jeśli przyniesie to
                        zamierzone efekty bedzie tego wiecej . Nie zmieni sie to z dnia na dzień . I co
                        , teraz się bedziesz na mnie wyżywał bo Ci się takie metody dbania o
                        bezpieczeństwo pieszych nie podobają ? Czy to moja wina żedo tego dojdzie już za
                        niedługi czas ? Nie zabija się posłańca bo przyniósł złą wiadomość .
                        • kozak-na-koniu Re: Bardzo przepraszam 22.09.07, 21:44
                          Nie, nie będę się wyżywał. "Strefy pieszych" (czyli wyraźnie oznakowane i z
                          daleka widoczne przejścia) powstają także w Polsce i w niczym mi nie
                          przeszkadzają, póki nie są elementem idiotycznej nagonki na kierowców pod
                          tytułem "kierowco zwolnij". Obowiązek jazdy z prędkością zapewniającą panowanie
                          nad pojazdem w każdych warunkach i okolicznościach jest nadrzędną zasadą,
                          utwierdzoną w ustawie i doprawdy, nie wiem co tu jeszcze można dodać. Takie
                          gadki mogą mieć sens (co ktoś już w tym wątku zauważył) wyłącznie wobec jakiegoś
                          punktu odniesienia: zwolnić można zawsze, nieważne czy się jedzie z prędkością
                          20, czy też 220km/godz.. Potem już można tylko się zatrzymać. Umieszczanie
                          takich nieprecyzyjnych dyspozycji w przepisach jest ewidentnym psuciem i
                          komplikowanie prawa oraz namawianiem do jego omijania... Wciąż nie napisałeś
                          jaki przepis łamią kierowcy "nie wpuszczając" pieszych na przejście.
                          • Gość: Poll Re: Bardzo przepraszam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.07, 00:33
                            > Nie, nie będę się wyżywał. "Strefy pieszych" (czyli wyraźnie oznakowane i z
                            > daleka widoczne przejścia) powstają także w Polsce i w niczym mi nie
                            > przeszkadzają, póki nie są elementem idiotycznej nagonki na kierowców pod
                            > tytułem "kierowco zwolnij".

                            Nie , takie strefy oznaczone na czerwono to nie miejsca w których pieszy może
                            przejść przez jezdnie tylko obszar w którym w każdej chwili pieszy może wejść na
                            jednie bez szukania zebry . Takie obszary to np : szkoła a za nia przedszkole a
                            za nimi supermache . Jeśli taki scenariusz się powiedzie to nam kierowcom biada .

                            Takie
                            > gadki mogą mieć sens (co ktoś już w tym wątku zauważył) wyłącznie wobec jakiego
                            > ś
                            > punktu odniesienia: zwolnić można zawsze, nieważne czy się jedzie z prędkością
                            > 20, czy też 220km/godz.. Potem już można tylko się zatrzymać. Umieszczanie
                            > takich nieprecyzyjnych dyspozycji w przepisach jest ewidentnym psuciem i
                            > komplikowanie prawa oraz namawianiem do jego omijania...

                            To właśnie jest bardzo precyzyjne określenie .Po prostu masz jechać tak by było
                            bezpiecznie i tyle .Oznacza to właśnie że jeśli zobaczysz pieszego stojacego na
                            krawedzi jezdni to powinieneś go przepuscić .

                            Wciąż nie napisałeś
                            > jaki przepis łamią kierowcy "nie wpuszczając" pieszych na przejście.

                            Już to wyjaśniłem w innym poście .
            • kozak-na-koniu Re: Kieeeerowcy 21.09.07, 08:15
              Ile razy trzeba powtarzać, że prawa fizyki obowiązują wszystkich,
              bez wyjątku i żadnej "taryfy ulgowej" dla kogokolwiek czasem po
              prostu zastosować się nie da?
            • kozak-na-koniu Re: Uświęcenie 21.09.07, 11:58
              ...Pieszego i jego zamiarów w cywilizowanym świecie (Francja):

              www.legifrance.gouv.fr/WAspad/VisuArticleCode?commun=CROUTE&code=&h0=CROUTENM.rcv&h1=4&h3=23

              Artykuł R415-11"Każdy kierowca jest zobowiązany do ustąpienia
              przejścia pieszym już zaangażowanym w przechodzenie na drugą stronę
              jezdni/.../". Kropka. Dalej są tylko przepisy karne.

              www.legifrance.gouv.fr/WAspad/VisuArticleCode?commun=CROUTE&code=&h0=CROUTENM.rcv&h1=4&h3=14

              Dział 6, Ruch pieszych,
              /.../
              art.R412-43
              "Naruszenie przez wszelkiego pieszego dyspozycji niniejszego
              rozdziału jest karane mandatem, przewidzianym w grupie mandatów
              klasy pierwszej."
              • Gość: Poll Re: Uświęcenie IP: *.tvp.pl 21.09.07, 16:04
                Czy byłeś kiedykolwiek we Francji ? Czy widziałes przechodzących
                pieszych na czerwonym dla nich ?
                P.s. Oczywiscie błednie napisałem teren zamieszkany a chodziło o
                strefe czego mozna sie było domyślać . Przepraszam za pomyłke .
                • kozak-na-koniu Re: Uświęcenie 22.09.07, 16:36
                  Byłem i to nieraz. Pieszych przechodzących na czerwonym także widziałem i to
                  nieraz. Zauważyłem także, że w tym kraju każdy ma samochód i posługuje się nim
                  na codzień. Może dlatego "krowy na dwóch nogach" praktycznie tam nie występują
                  (każdy ma okazję zapoznać się z problemem patrząc nań z dwóch punktów widzenia -
                  pieszego i kierowcy) i to mimo dość luźnego i niechętnego stosowania się przez
                  francuzów do wszelkich ograniczeń. Poza tym zauważyłem, że przejścia dla
                  pieszych zawsze są tam odpowiednio i wyraźnie oznakowane a także, że praktycznie
                  nie występują one na głównych, przelotowych trasach. Te zaś, które występują są
                  albo regulowane sygnalizacją świetlną albo też są kładkami lub przejściami
                  podziemnymi. Organizacji ruchu nie ma co porównywać z polską...
                  • Gość: Poll Re: Uświęcenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.07, 19:45
                    > Byłem i to nieraz. Pieszych przechodzących na czerwonym także widziałem i to
                    > nieraz.

                    To pewnie też zauważyłeś że niekt tam na takiego pieszego nie trabi i grzecznie
                    wszyscy kierowcy czekają aż szanowny pan z panią przejdą sobie na czerwonym
                    świetle na drugą strone ulicy .

                    Poza tym zauważyłem, że przejścia dla
                    > pieszych zawsze są tam odpowiednio i wyraźnie oznakowane .

                    Sporo przesadziłeś ale rzeczywiście tam przejścia są lepiej oznakowane . Tylko
                    co to wspólnego z tym o czym tu piszemy ? Wyznajesz bowiem zasade że
                    przepuszczenie pieszego znaudzonego staniem na krawedzi jezdni to tylko Twój
                    kaprys a nie zasrany obowiązek i ładny lub nie wygląd przejścia nie ma tu nic do
                    rzeczy .


                    a także, że praktyczni
                    > e
                    > nie występują one na głównych, przelotowych trasach .

                    I co z tego ? Bez wględu na to czy u nas są przejścia na przelotówkach czy nie
                    Ty i tak wyznajesz zasade o którj juz pisałem pietro wyżej . Odwracanie kota
                    ogonem .
                    • kozak-na-koniu Re: Uświęcenie 22.09.07, 20:13
                      Gość portalu: Poll napisał(a):

                      > To pewnie też zauważyłeś że niekt tam na takiego pieszego nie trabi i grzecznie
                      > wszyscy kierowcy czekają aż szanowny pan z panią przejdą sobie na czerwonym
                      > świetle na drugą strone ulicy .

                      Mam wrażenie, że wiedzę o sytuacji na drogach czerpiesz głównie z telewizji. Ja
                      czerpię ją z praktyki i tym się różnimy: nie zauważyłem ani nagminnego trąbienia
                      na pieszych na przejściach w Polsce (z wyjątkiem sytuacji wyjątkowych oraz w
                      wykonaniu kierowców, którzy raczej stanowią margines, nie regułę), ani
                      powszechnego zatrzymywania się w celu przepuszczenia pieszych we Francji.

                      > Sporo przesadziłeś ale rzeczywiście tam przejścia są lepiej oznakowane . Tylko
                      > co to wspólnego z tym o czym tu piszemy ?

                      To, że również u nas widzę coraz więcej dobrze oznakowanych przejść, choć
                      sytuacja na pewno jest daleka do idealnej. przejść

                      Wyznajesz bowiem zasade że
                      > przepuszczenie pieszego znaudzonego staniem na krawedzi jezdni to tylko Twój
                      > kaprys a nie zasrany obowiązek i ładny lub nie wygląd przejścia nie ma tu nic d
                      > o
                      > rzeczy .

                      Nie jest to mój, jak piszesz "zasrany" obowiązek, tylko ewentualnie uprzejmość,
                      wynikająca z wielu czynników, takich jak sytuacja na drodze. Co do moich zasad
                      to wybacz, ale jak widzę, ja wiem o nich więcej od Ciebie.

                      > I co z tego ? Bez wględu na to czy u nas są przejścia na przelotówkach czy nie
                      > Ty i tak wyznajesz zasade o którj juz pisałem pietro wyżej . Odwracanie kota
                      > ogonem .

                      Kto tu odwraca kota ogonem??? Najpierw chcesz zmieniać przepisy, potem okazuje
                      się, że jakieś przepisy jednak są ale nieprecyzyjne, wieloznaczne (co to znaczy
                      "ograniczyć prędkość tak, by..." - czy to nie zgadza się z obowiązkiem
                      "zachowania szczególnej ostrożności" oraz udzielenia pierwszeństwa pieszemu,
                      który już wszedł na przejście?) całkowicie pasujące do PRD (które jako ustawa
                      jest aktem nadrzędnym wobec rozporządzenia), sugerujesz że najlepiej było by
                      całą Polskę przerobić na jedną wielką strefę zamieszkania (ograniczenie do
                      20km/godz + pierwszeństwo pieszego przed pojazdem)... Zastanów się o co Ci tak
                      właściwie chodzi.
                      • Gość: Poll Re: Uświęcenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.07, 00:42
                        > Mam wrażenie, że wiedzę o sytuacji na drogach czerpiesz głównie z telewizji.

                        Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak wiele masz tu w tym racji .


                        >nie zauważyłem ani nagminnego trąbieni
                        > a
                        > na pieszych na przejściach w Polsce

                        Oczywiście że nie mogłeś zauważyć tego bo w Polsce pieszy sra po nogach jak
                        wchodzi nawet na zielonym a na czerwonym to juz mogiła ( we Francji jest to
                        możliwe )

                        >ani
                        > powszechnego zatrzymywania się w celu przepuszczenia pieszych we Francji.

                        To co , to znaczy że się nie zatrzymują francuscy kierowcy gdy pieszy wejdzie na
                        czeronym ???? Bo to że wchodzą na czerwonym już sam przyznałeś .


                        > Nie jest to mój, jak piszesz "zasrany" obowiązek, tylko ewentualnie uprzejmość,

                        Niestety jest to Twój zasrany obowiązek właśnie dzieki przepisom które mówią : "
                        ograniczyc prędkość tak by..."
                        • kozak-na-koniu Re: Uświęcenie 23.09.07, 07:40
                          Cóż, widzę że prezentujesz postawę typowego "pismaka", dla którego fakty i
                          argumenty mają znaczenie tylko o tyle, o ile odpowiadają z góry założonej i z
                          uporem maniaka realizowanej tezie a to oznacza, że wszelka dyskusja z Tobą nie
                          ma sensu. Ja, w każdym razie nigdy nie mam problemów z przejściem na drugą
                          stronę jezdni ani z przepuszczeniem pieszego (lub nie, w zależności od
                          możliwości narzuconych przez sytuację) bez względu na okoliczności, z
                          dostosowaniem prędkości do warunków i nie znam kierowcy, który nie próbowałby
                          ratować życia pieszemu, który wlazł mu prosto pod koła, nawet na czerwonym
                          świetle. Chyba, że masz na myśli nielicznych psychopatów oraz osoby
                          niezrównoważone emocjonalnie, ale takim może pomóc tylko psychiatra oraz policja
                          drogowa. "Strefy pieszych" wszędzie polegają tylko na odpowiednim oznakowaniu
                          niebezpiecznego miejsca oraz organizowaniu odpowiednich zabezpieczeń w celu
                          zmniejszenia ryzyka wypadku. To jednak wiąże się z koniecznością wydawania
                          pieniędzy, także na edukację komunikacyjną, myślenia, konsultowania ze
                          specjalistami, organizacjami społecznymi itd.. Znacznie łatwiej jest wywołać
                          zbiorową histerię, wrzeszczeć i rozdzierać szaty... W żadnym tzw.
                          "cywilizowanym kraju" nawet nie myśli się o zwolnieniu z obowiązku
                          przestrzegania prawa jakiejkolwiek grupy użytkowników dróg, gdyż przepisy tworzy
                          się po to, by ułatwiać i harmonizować współżycie różnych grup interesu, nie
                          stwarzając niepotrzebnych zagrożeń. Inaczej, sytuacja przypomina tę ze starego
                          kawału o wprowadzaniu ruchu lewostronnego ale na razie, tytułem eksperymentu -
                          tylko dla ciężarówek.
                          Bez odbioru...
                          • kozak-na-koniu Re: PS 23.09.07, 07:49
                            Do takich zabezpieczeń we Francji należy np. bezwzględny zakaz omijania gimbusa,
                            zatrzymanego w celu wysadzenia i przyjęcia dzieci. Jednocześnie, gimbusy mają
                            bezwzględny zakaz (egzekwowany przez żandarmerię ale zdarza się to rzadko, gdyż
                            kierowcami gimbusów nie zostają tam ludzie przypadkowi, których jedynym atutem
                            jest to, że złożyli najtańszą ofertę) zatrzymywania się w nieprzeznaczonych do
                            tego, odpowiednio oznakowanych miejscach.
                          • Gość: Poll Re: Uświęcenie IP: *.tvp.pl 23.09.07, 11:20
                            Ja, w każdym razie nigdy nie mam problemów z przejściem na drugą
                            > stronę jezdni ani z przepuszczeniem pieszego

                            Najwyraźniej zyjemy w innych krajach - ja w Polsce a Ty nie wiem
                            gdzie - bo ja mam zdecydowanie zbyt często problem z wejściem na
                            jezdnie mimo że wg znaków stoje na przejściu dla pieszych . Co
                            wiecej , przyznaje sie że sam zbyt często nie wpuszczam znudzonego
                            pieszego mimo że stoi na przejściu . Cóż , w Rzymie czyń jak Rzym
                            czyni .
                            • kozak-na-koniu Re: Uświęcenie 23.09.07, 13:27
                              Gość portalu: Poll napisał(a):

                              > Najwyraźniej zyjemy w innych krajach - ja w Polsce a Ty nie wiem
                              > gdzie

                              W Burkina Faso.
                              • Gość: Poll Re: Uświęcenie IP: *.tvp.pl 23.09.07, 16:31
                                Aaaaa , no chyba że tak .
    • robertrobert1 Re: Pieeeesi... 20.09.07, 08:23
      Nie, Mejson. Kompletnie nie. Jestem osoba uczestniczaca w ruchu
      drogowym i w pelni rozumiejacy zasady ruchu drogowego a takze
      kulture jaka ten ruch powinien cechowac. Tak wiec jak zatrzymuje sie
      przed przejsciem to czekam cierpliwie az spokojnie przejdzie ostatni
      pieszy. Gdy zaczynam sie denerwowac to wowczas wyobrazam siebie nie
      za kolkiem ale na miejscu pieszego, ktory pokonuje droge w deszczu i
      na wietrze i ...natychmiast sie uspokajam. Jak mniemam ty takze
      wolalbys aby Twoja droga wsrod ulewnego deszczu byla jaknajkrotsza.
      A moze sie myle?
      • zbig76 Re: Pieeeesi... 20.09.07, 10:35
        tylko widzisz - dla pieszemu wystarczy czasem lekko zwolnić krok
        (sam często to robię i widząc że jedzie powiedzmy 10 samochodów a za
        nimi luka nie pcham się pomiędzy nie tylko czekam kilka sekund aż
        przejadą i spokojnie przechodzę) - dla pieszego to naprawdę tylko
        kilka sekund, zas zatrzymanie auta i potem ruszeni znowu trwa dużo
        dłużej, zwiększa zużycie paliwa, emisję spalin itp.

        wkurza mnie strasznie kiedy jadę np. ostatni w kolumnie, za mną
        kilometry pustej drogi a pieszy włazi między przedostatnie auto a
        mnie - a tracę czas ale i pieszy traci bo gdybym mu tylko mignął na
        przejściu to przeszedłby znacznie szybciej niż gdy czeka aż się
        zatrzymam...
        • wojtek33 Re: Pieeeesi... 20.09.07, 11:30
          zbig76 napisał:

          > tylko widzisz - dla pieszemu wystarczy czasem lekko zwolnić krok
          > (sam często to robię i widząc że jedzie powiedzmy 10 samochodów a za
          > nimi luka nie pcham się pomiędzy nie tylko czekam kilka sekund aż
          > przejadą i spokojnie przechodzę)

          No dobrze, ale jak na jezdni widzisz pieszego, który zwolnił kroku by Cię
          przepuścisz, to przejeżdżasz? Ja nigdy (nawet poza przejściem), chyba że
          musiałbym drzeć gumy.
    • kozak-na-koniu Re: Pieeeesi... 20.09.07, 08:26
      Kłania się stara, dobra szkoła: w gęstym ruchu, pieszych (na
      przejściu) jak najbardziej trzeba przepuścić, jednak nie ma sensu
      czekać aż opróżni się przestrzeń na chodnikach w promieniu 20 metrów
      od w/wym. przejścia, po obu stronach drogi. Trzeba powoli, ostrożnie
      ruszyć. Manewrowość pieszego jest na tyle duża, że poradzi sobie
      nawet pomiędzy pojazdami. W ten sposób i wilk będzie syty i owca
      cała.
      • st1545 Re: Pieeeesi... 20.09.07, 09:59
        kozak-na-koniu napisał:

        > Kłania się stara, dobra szkoła: w gęstym ruchu, pieszych (na
        > przejściu) jak najbardziej trzeba przepuścić, jednak nie ma sensu
        > czekać aż opróżni się przestrzeń na chodnikach w promieniu 20 metrów
        > od w/wym. przejścia, po obu stronach drogi. Trzeba powoli, ostrożnie
        > ruszyć. Manewrowość pieszego jest na tyle duża, że poradzi sobie
        > nawet pomiędzy pojazdami. W ten sposób i wilk będzie syty i owca
        > cała.
        Cytuję w całości, bo to święta racja.

        Mejson - idee, które propagujesz są słuszne, ale filmiki raczej budzą
        wątpliwości niż przekonują. Sam tekst wystarczy.

        Tutaj nietrudno zauważyć, że po zatrzymaniu skodziarz przed Tobą zachował się
        jak zwyczajny łoś i nie warto z tego powodu zgłaszać jakiekolwiek uwagi pod
        adresem pieszych. A zatrzymał się, bo musiał - piesi już byli na przejściu. Nie
        było tam żadnego uprzejmego przepuszczenia, które mogłoby być nadużyte przez
        przechodzących.

        Podobnie w filmikach z topicu o wsparciu przy cofaniu. W obu przypadkach
        zwalniałeś aż do zatrzymania, bo parkujący rozpoczęli cofanie - nie odwrotnie.
        Ich błyskanie awaryjnymi było raczej przeproszeniem za wymuszenie miejsca niż
        podziękowaniem.

        Wsparcie przy cofaniu to zatrzymanie się i błyśnięcie długimi dla zachęty,
        pozostawienie dużej luki podczas toczenia się w korku - tylko na widok kierunku
        lub wstecznego. Przepuszczanie pieszych polega na zatrzymaniu się, gdy pieszy
        zbliża się do przejścia lub stoi przed nim i ew. wskazanie wolnej drogi ręką.
        Chodzi w każdym razie zachowanie wyraźnie ułatwiające rozpoczęcie rozpoczęcie
        manewru, a nie wymuszone brakiem drogi lub przepisami.
        Mnie się zdarza doświadczyć takiej uprzejmości bardzo często; równie często mam
        przyjemność z niej korzystać.

        pozdrawiam, tomek
        • mejson.e Wymuszanie czy uprzejmość 20.09.07, 12:08
          st1545 napisał:

          "Podobnie w filmikach z topicu o wsparciu przy cofaniu. W obu
          przypadkach zwalniałeś aż do zatrzymania, bo parkujący rozpoczęli
          cofanie - nie odwrotnie.
          Ich błyskanie awaryjnymi było raczej przeproszeniem za wymuszenie
          miejsca niż podziękowaniem.

          Wsparcie przy cofaniu to zatrzymanie się i błyśnięcie długimi dla
          zachęty, pozostawienie dużej luki podczas toczenia się w korku -
          tylko na widok kierunku lub wstecznego."

          Masz rację i jednocześnie ... mylisz się. ;-)

          Obaj cofający rozpoczęli manewr na wyraźną moją zachętę - dwa
          dłuższe błyski drogowymi - widać to na tym nocnym filmiku.

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • Gość: Fred Re: Wymuszanie czy uprzejmość IP: *.zwm.osi.pl 20.09.07, 13:52
            Kochani! W krajach cywilizowanych obowiązuje takie prawo:CYTUJĘ:
            "Art.1 Pieszy jest święta krową.
            Art.2 Pieszy nie zachowuje się jak krowa.
            Art.3 Jeśli pieszy zachowuje się jak krowa - patrz Art 1."
            • zbig76 Re: Wymuszanie czy uprzejmość 20.09.07, 14:21
              widzisz, w normalny demokratycznym rozwiniętym społeczneństwie nikt
              ni nic nie powinno się czuć jak "swięta krowa" - nie ma ludzi poza
              prawem. każdy, w swoim najlepiej pojętym interesie, powinien
              przestrzegac ustanowionego prawa i nrom współżycia społecznego, no i
              dbac o siebie (np. poprzez nieprzechodzenie w miejscu niedozwolonym -
              a jak się decyduje przejść i coś go "puknie" no to sorry - sam się
              zdecydował i zaakceptował takie ryzyko)

              jeśli ktoś tego nie chce albo nie potrafi zrozumieć to naraża się
              (na własne życzenie) na niemiłe niespodzianki ze strony wyumiaru
              sprawiedliwości (mandat) albo innych współuczestników ruchu
              (wypadek)... :)

              NIE dla jakichkolwiek "świetych krów" na jezdni - takie myślenie
              doprowadzi tylko do pogorszenia sytacji na drogach
          • st1545 Re: Wymuszanie czy uprzejmość 20.09.07, 20:54
            mejson.e napisał:

            > st1545 napisał:
            > "Podobnie w filmikach z topicu o wsparciu przy cofaniu [...]
            > Ich błyskanie awaryjnymi było raczej przeproszeniem za wymuszenie
            > miejsca niż podziękowaniem.

            > Obaj cofający rozpoczęli manewr na wyraźną moją zachętę - dwa
            > dłuższe błyski drogowymi - widać to na tym nocnym filmiku.
            Faktycznie. "Zapalają się" rejestracje aut na chodniku a potem gość rusza. I w
            obu częściach tego filmu widać, że wszyscy aktorzy wiedzą jak jechać _wyraźnie_.
            pozdrawiam, tomek
    • Gość: drinexile Re: Pieeeesi... IP: 212.55.51.* 20.09.07, 14:51
      Ustąpienie pierwszeństwa na przejściu dla pieszych nie jest
      uprzejmością ale obowiązkiem kierowcy, tak samo nie robisz nikomu
      uprzejmości nie wymuszając pierwszeństwa np. włączając się do ruchu.
      • jureek Re: Pieeeesi... 20.09.07, 16:06
        Gość portalu: drinexile napisał(a):

        > Ustąpienie pierwszeństwa na przejściu dla pieszych nie jest
        > uprzejmością ale obowiązkiem kierowcy, tak samo nie robisz nikomu
        > uprzejmości nie wymuszając pierwszeństwa np. włączając się do ruchu.

        Nie masz racji. W Polsce kierowca nie musi ustąpić na przejściu pierwszeństwa
        pieszemu, chyba że pieszy już się na przejściu znalazł. Ale dopóki czeka, żeby
        przejść kierowca według przepisów nie musi mu ustępować. Dlatego trzeba zmienić
        przepisy. Bo na razie to kierowca robi łaskę.
        Jura
        • drinexile Re: Pieeeesi... 20.09.07, 20:49
          Na dobrą sprawę wystarczy, że pieszy położy stopę na nawierzchni
          jezdni i już jest na przejsciu (dyskusja czy krawężnik należy do
          przejścia czy też nie, jest jałowa),ergo - ma pierwszeństwo. Dlatego
          w interesie (głównie prawnym) kierowcy, zbliżając się do przejścia
          powinien zachować szczególną ostrożność, czyli prędkość
          umożliwiającą zatrzymanie się przed przejściem. Ograniczenia
          prędkości w terenie zabudowanym do 50, a znakami i mniej, czasami
          ustawiane są właśnie w tym celu, a nie dlatego, żeby wqoorwiac
          szybkich i bezpiecznych. Z potrącenia pieszego na pasach nie jest
          łatwo sie wywinąć, a udowodnienie tzw. "nagłego wtargnięcia" jest
          prawie niemożliwe.
          • jureek Re: Pieeeesi... 24.09.07, 08:08
            drinexile napisał:

            > Na dobrą sprawę wystarczy, że pieszy położy stopę na nawierzchni
            > jezdni i już jest na przejsciu

            Problem w tym, że pieszemu tej stopy na nawierzchni jezdni nie wolno położyć
            przed nadjeżdżającym samochodem, bo jest to w tedy wtargnięcie na jezdnię. Czyli
            de fakto pieszy pirwszeństwa nie ma. Pierszeństwo to prawo do znalezienia się
            jako pierwszy w jakimś miejscu (na skrzyżowaniu, na przejściu, na przejeździe),
            a jeśli już się w tym miejscu znalazłem, to nie można mówić o pierwszeństwie, bo
            jest to musztarda po obiedzie.
            Jura
        • drinexile Re: Pieeeesi... 20.09.07, 20:53

          "W Polsce kierowca nie musi ustąpić na przejściu pierwszeństwa
          > pieszemu, chyba że pieszy już się na przejściu znalazł"

          To tak brzmi jakby było wewnętrznie sprzeczne ;-), ale skumałem o co
          Ci chodzi
    • iberia.z.wiecznym.okresem Re: Pieeeesi... 20.09.07, 18:45
      moje życiowe motto "spierda.ać bo jaaadeee" ;-) trzeba sobie napisać na zderzakach z przodu i z tyłu, żeby od razu za wczasu wiedzieli kto zacz i że nie mają prawa wstępu beszczelnie na jezdnię ahahahahahah:D
    • Gość: trezaurus Re: Pieeeesi...vs ułani bez fantazji IP: *.aster.pl 20.09.07, 21:15
      Można by powiedzieć 'jak nie doświadczysz, nie zrozumiesz", tylko
      czy oby na pewno trzeba czegoś doświadczyć, żeby to zrozumieć ?
      Zdecydowanie nie, bo od czego jest wyobraźnia, empatia, kultura
      osobista etc. No ale na świecie jest miejsce dla każdego, dla
      bufona, chama, zwykłego cepa, głupka, i dla autora posta, który być
      może łączy wszystkie te cechy w jedno.
      Gość ewidentnie wszędzie porusza się wszystkim, tylko nie własnymi
      nogami tzn. do kiosku (który jest w odległości 20 m) po gazetką
      samochodem - za daleko, na pierwsze piętro windą - za ciężko itp.
      Chłopie, mięśnie Ci zwiotczeją do takiego stopnia, że impotencja
      będzie Ci grozić.
      Najczęstszy widok, w przeciwieństwie do filmiku autora, to grupa
      pieszych czekających, aż ktoś się wreszcie zlituje i pozwoli
      przejść. Ludzie boją się i nawet jak człowiek się zatrzyma, to widać
      strach w ich oczach, a nuż jakiś psychopata zniecierpliwi się da w
      gaz. Potem powie, że noga mu sie omsknęła.
      Podobnie przy skręcaniu; pojazd skręcający zobowiązany jest
      przepuścić pieszego, no ale mało kto o tym wiem. Jak pada deszcz, to
      przy okazji można delikwentów ochlapać, mnie się spiesz i ja tu
      rządzę, bo samochodem jadę. Nie wspomnę o zielonych światłach, tu
      również pieszy nie może być pewny, że przeżyje. Przecież są zielone
      strzałki, i pomimo, że piesi maja zielone ćwok w samochodzie zawsze
      gdzieś się spieszy.
      Bardzo zabawne jest narzekanie na jakość polskich dróg, przepisów i
      innych pierdół, tak wspaniale jest w Anglii, Niemczech i innych
      krajach. Tylko, że tak kultura jest kulturą i mało komu przyjdzie na
      myśl, żeby pieszych na pasach rozgonić
      • Gość: :))) Re: Pieeeesi...vs ułani bez fantazji IP: *.acn.waw.pl 21.09.07, 18:32
        Gość portalu: trezaurus napisał(a): (...)> Najczęstszy widok, w
        przeciwieństwie do filmiku autora, to grupa
        > pieszych czekających, aż ktoś się wreszcie zlituje i pozwoli
        > przejść.

        Może i tak, ale ten wątek nie jest o tym. Ten wątek jest o przejściu
        za rondem Babki Radosława, obok Arkadii. Korek sięga do śródmieścia, a
        piesi klienci arkadyjscy wesolutko pykają sobie przez przejście. Bez
        wyobraźni, bez litości dla kierowców, za to powoli i dostojnie.
        • mejson.e Re: Pieeeesi...vs ułani bez fantazji 21.09.07, 20:31
          Gość portalu: :))) napisał(a):

          "Może i tak, ale ten wątek nie jest o tym. Ten wątek jest o przejściu za rondem
          Babki Radosława, obok Arkadii. Korek sięga do śródmieścia, a piesi klienci
          arkadyjscy wesolutko pykają sobie przez przejście. Bez wyobraźni, bez litości
          dla kierowców, za to powoli i dostojnie."

          To nie to przejście (Żelazna przed Prostą) - tu "pykający" piesi nie są wcale
          tacy uciążliwi - po prostu akurat tak się złożyło w trakcie kręcenia ;-)

          A co do okolic Arkadii, to dwukrotnie zostawiłem samochód przy pomniku Powstańca
          i ten kilometr z hakiem przeszedłem piechotą.

          Ale nie blokowałem przejścia... ;-)

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • Gość: :))) Re: Pieeeesi...vs ułani bez fantazji IP: *.acn.waw.pl 22.09.07, 00:08
            Filmu nie oglądałem, bo mam najszybszy internet w całym Aster i nie
            mam cierpliwości do tego. Po ostatnim przyspieszeniu zwolnił jeszcze o
            połowę. Coś jak podwyżka mojej Mamy w czasach PRLu, po której
            dostawała mniej. Ale ad rem: przejście obok Arkadii jest znakomitym
            przykładem. Innym tego typu jest przejście na pl. Wilsona od czasu,
            kiedy tam stację półmetra uruchomili. Zacznę brać książkę do
            samochodu.
      • mejson.e Re: Pieeeesi...vs ułani bez fantazji 22.09.07, 19:46
        Gość portalu: trezaurus napisał(a):

        "Można by powiedzieć 'jak nie doświadczysz, nie zrozumiesz", tylko
        czy oby na pewno trzeba czegoś doświadczyć, żeby to zrozumieć ?
        Zdecydowanie nie, bo od czego jest wyobraźnia, empatia, kultura
        osobista etc. No ale na świecie jest miejsce dla każdego, dla
        bufona, chama, zwykłego cepa, głupka, i dla autora posta, który być
        może łączy wszystkie te cechy w jedno."

        Mógłbyś darować sobie tak napastliwy ton, tym bardziej że w pozostałej części
        posta piszesz bardzo sensownie.
        Widocznie mało mnie znasz i odczytałeś przesłanie tego wątku jako atakujące
        pieszych w odwiecznej wojnie kierowców z pieszymi.
        Tymczasem większość odebrała to właściwie - na drodze potrzebna jest wzajemna
        życzliwość i przemyślane działanie z obu stron - i kierujących by umożliwić
        pieszym ludzkie warunki korzystania z dróg i pieszych by nie rozdrażniać i
        zniechęcać - jak to wspaniale określił rapid130 - by nie wychowywać sobie
        uprzejmych kierowców na mniej uprzejmych.

        "Najczęstszy widok, w przeciwieństwie do filmiku autora, to grupa
        pieszych czekających, aż ktoś się wreszcie zlituje i pozwoli
        przejść. Ludzie boją się i nawet jak człowiek się zatrzyma, to widać
        strach w ich oczach, a nuż jakiś psychopata zniecierpliwi się da w
        gaz. Potem powie, że noga mu sie omsknęła."

        Owszem - często tak bywa ale nie dramatyzuj - sytuacja znacznie się poprawiła. W
        Warszawie, bo tu najczęściej jeżdżę, pieszy w zasadzie nie ma problemu z
        przejściem na zwykłej ulicy. Podkreślam, że na zwykłej, bo sytuacja na
        nieregulowanych przejściach ulic wielopasmowych jest dramatyczna. Tu jednak
        odpowiedzialnością obciążyłbym organizatorów ruchu dopuszczających przejścia bez
        sygnalizacji świetlnej - np. zmuszając pieszych do przekraczania sześciu pasów
        ul. Puławskiej - to już polowanie z nagonką.

        "Podobnie przy skręcaniu; pojazd skręcający zobowiązany jest
        przepuścić pieszego, no ale mało kto o tym wiem. Jak pada deszcz, to
        przy okazji można delikwentów ochlapać, mnie się spiesz i ja tu
        rządzę, bo samochodem jadę. Nie wspomnę o zielonych światłach, tu
        również pieszy nie może być pewny, że przeżyje. Przecież są zielone
        strzałki, i pomimo, że piesi maja zielone ćwok w samochodzie zawsze
        gdzieś się spieszy."

        O tym faktycznie wielu zapomina - skręcając na skrzyżowaniu, czy to na zielonej
        strzałce czy bez świateł, należy pieszych przepuścić a nie przejeżdżać im po nogach.

        Kierowcy zapominają też o ostrożności przy przejściach z ograniczoną
        widocznością - zastawionych samochodami czy zielenią.
        O tym też traktuje mój inny wątek i filmik.

        A co do filmiku otwierającego ten wątek, to pokazałem go jako raczej zabawny a
        nie wściekły przykład utrudniania sobie życia na drodze...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • kelo Re: Pieeeesi... 22.09.07, 21:05
      Polecam lekturę tego wątku. Nie wiedząc o tym zainicjowałem go na forum Prawo Jazdy. Ciekawe podejście do tematu"piesi"
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=69391356
      • zbig76 Re: Pieeeesi... 24.09.07, 10:38
        nie do końca miałeś w w/w watku rację - stanie na przejściu nie
        zawsze oznacza sygnalizowanie zamiaru przejścia...

        z kolei zatrzymywanie się przed pojedynczym pieszym to już wg. mnie
        przesada z kolei w drugą stronę (w ogóle w tym kraju w modzie są
        skrajności - jedni pieszych w ogóle nie zauważają a inni chcieliby
        przepuszczac kazdego i wszędzie...)

        wszędzie trzeba znać proporcje i pamietac że w ruchu drogowym NIE MA
        ŚWIĘTYCH KRÓW!

        a co do argumentów że w niemczech czy gdzie indziej, jest tak a tak -
        to naprawdę żaden argument i na mnie kompletnie nie działa (w
        chinach jedzą psy - też mamy jeść???)
        • Gość: Poll Re: Pieeeesi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 13:05
          stanie na przejściu nie
          > zawsze oznacza sygnalizowanie zamiaru przejścia..

          Zawsze oznacza bo nie stoimy tam po to by sobie popatrzeć na samochody .

          > a co do argumentów że w niemczech czy gdzie indziej, jest tak a tak -
          > to naprawdę żaden argument i na mnie kompletnie nie działa (w
          > chinach jedzą psy - też mamy jeść???)

          Niedługo zacznie działać na Twoja kase ten argument bo Niemcy "czy gdzie
          indziej" oraz my jestemy w Unii i musimy się stosować do przepisów które na nas
          wymuszą .
          • edgar22 Re: Pieeeesi... 24.09.07, 13:35
            > stanie na przejściu nie
            > > zawsze oznacza sygnalizowanie zamiaru przejścia..
            >
            > Zawsze oznacza bo nie stoimy tam po to by sobie popatrzeć na
            > samochody .

            Ooo, zdziwiłbyś się. Ile już takich pieszych spotkałem...
            Widzę, że stoi, więc się zatrzymuję, a on... stoi... i wcale nie chce
            przechodzić. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka