Dodaj do ulubionych

Kobiety i parkowanie ?

31.10.07, 10:02
Tak sie zastanawiam skad sie biore te problemy kobiet z parkowaniem
tudziez z cofaniem?
Pomijam swiezych kierowcow bo jest to zrozumiale.

Ale jak to jest, ze jedna z druga calkiem niezle sobie radza za
kolkiem a jak przychodzi do parkowania to czesto z tym maja problem?
I do tego to mylne -wg mnie- przekonanie, ze malym autem parkuje sie
latwiej, przeciez parkujac maluchem tez mozna komus auto zarysowac...

Czy to nie jest tak, ze panowie nam wmawiaja, ze sie nie nadajemy za
kierowcow i powinnismy jezdzic malymi pudelkami bo bedzie prosciej?
Obserwuj wątek
    • Gość: jariska Re: Kobiety i parkowanie ? IP: *.de.ibm.com 31.10.07, 10:10
      To proste - kobiety widza więcej kolorów, ale mają za to gorsze wyczucie przestrzeni. Poza tym faktycznie, od dziecka się im wmawia, że widzą więcej kolorów i mają gorsze wyczucie przestrzeni.

      Poza tym mężczyźni więcej ryzykują, więc udaje im się wjechać w ciaśniejsze luki. A kobieta boi się zarysować "autko męża".

      Pozdr!
    • emes-nju Re: Kobiety i parkowanie ? 31.10.07, 10:30
      Kobiety gorzej oceniaja odleglosc i gorzej oceniaja swoje polozenie w przestrzeni - w toku ewolucji wyksztalcily zdolnosci inne niz potrzebne do polowania ;-)

      A poza tym wiesz... Przez cale dorosle zycie ich facet wmawia im, ze to co (czasem) widzi, ma 25 cm :-P
      • viking2 Re: Kobiety i parkowanie ? 01.11.07, 03:44
        emes-nju napisał:
        > A poza tym wiesz... Przez cale dorosle zycie ich facet wmawia im, ze to co (cza
        > sem) widzi, ma 25 cm :-P

        No. I to w obwodzie...:););)
    • rob1979 Re: Kobiety i parkowanie ? 31.10.07, 11:36
      Liczni panowie też mają problemy z cofaniem i parkowaniem :) Ale dla mężczyzny
      to ponoć wstyd i hańba! Więc w życiu nie okaże słabości a winą za nieudane
      manewry obarczy "innych" - "no popatrz jak debil stanął - jak się miałem
      zmieścić" :)
      A kobietki faktycznie często cofają i parkują sparaliżowane strachem :) Tocząc
      się centymetr po centymetrze błagalnie wodzą oczętami po okolicy oczekując
      podpowiedzi - "czy aby te pół metra na pewno wystarczy" :) A jak nie daj Boże
      obok siedzi jakiś facet (mąż) to już podwójny stres... Pewnie faktycznie wynika
      to z jakiejś przewagi męskiego mózgu nad kobiecym (w tej konkretnej dziedzinie
      żeby nie było :) ) ale jak dodać do tego brak pewności siebie (której faceci
      mają w nadmiarze :) ) to obtłuczki i ocierki parkingowe zdają się nieuniknione :)
      • saralee Re: Kobiety i parkowanie ? 31.10.07, 12:44
        coś z tymi kobietkami jednak jest na rzeczy - ilekroć widzę
        samochód, stojący pośrodku dwóch miejsc postojowych, albo
        zaparkowany na ukos na miejscu do parkowania prostopadłego
        (nierzadko równoległego!), idę o zakład, że to babka :)))
        • wojtek33 Re: Kobiety i parkowanie ? 31.10.07, 13:35
          saralee napisała:

          > coś z tymi kobietkami jednak jest na rzeczy - ilekroć widzę
          > samochód, stojący pośrodku dwóch miejsc postojowych, albo
          > zaparkowany na ukos na miejscu do parkowania prostopadłego
          > (nierzadko równoległego!), idę o zakład, że to babka :)))

          i przegrasz w 75% przypadków - może i kobiety mają problem z
          parkowaniem, ale przez to starają się to zrobić dokładnie, natomiast
          faceci często parkują byle jak, na odpiernicz się i jeszcze
          strasznie rzucają się na zwróconą miszczowi uwagę.
    • naprawdetrzezwy Płeć nie ma znaczenia. Przygłupy nie potrafią park 31.10.07, 12:55
      ować.
      Gdyż jest to czynność wymagająca myślenia.
      (tak jak wszystkie czynności związane z kierowaniem pojazdem)
      • iberia.pl Re: Płeć nie ma znaczenia. Przygłupy nie potrafią 31.10.07, 13:20
        naprawdetrzezwy napisał:

        > ować.
        > Gdyż jest to czynność wymagająca myślenia.
        > (tak jak wszystkie czynności związane z kierowaniem pojazdem)


        prawie, ze sie z toba wyjatkowo zgadzam.Niemniej jednak chcac
        niechcac musze przyznac,ze to jednak wiekszosc kobiet ma problem z
        parkowaniem....Nie wiem czemu bo to naprawde nic trudnego.

        >
        • no-comments Re: Płeć nie ma znaczenia. Przygłupy nie potrafią 31.10.07, 13:57
          iberia.pl napisała:

          > naprawdetrzezwy napisał:
          >
          > > ować.
          > > Gdyż jest to czynność wymagająca myślenia.
          > > (tak jak wszystkie czynności związane z kierowaniem pojazdem)
          >
          > prawie, ze sie z toba wyjatkowo zgadzam.Niemniej jednak chcac
          > niechcac musze przyznac,ze to jednak wiekszosc kobiet ma problem z
          > parkowaniem....Nie wiem czemu bo to naprawde nic trudnego.

          Hmmm, w takim razie jestem przygłupem:/ To znaczy zaparkować - to każdy kierowca
          zaparkuje - zwłaszcza, jak ma dużo miejsca i dużo czasu na kombinowanie
          ewentualne czy poprawianie, nawet ja. Ale już zaparkowac mając mało miejsca....
          to ja odpadam niestety. Pytasz - czemu Iberio - jak stereotypowa kobieta nie mam
          wyczucia odległości i rozmiarów auta - i wtedy faktycznie nie ma znaczenia czy
          auto małe czy duże - nie wyczuwam żadnego, z małym jest o tyle lepiej, że żeby
          je zmieścić potrzebuję jednak torchę mniej miejsca;) Po drugie ten paraliż i
          strach - jak to ktoś napisał - o to, że auto się gdzieś obetrze, o to, że będzie
          się trzeba użerać z innym kierowcą, o spadające zniżki przy ubezpieczeniu....
          itd. Na dodatek zawsze znajdą się "uprzejmi" kierowcy, którzy będą albo popędzac
          Twoje parkowanie klaksonem, albo ostentacyjnie ominą cię lusterko w lusterko
          (albo nawet po chodniku jak mi się ostatnio zdażyło) w trakcie parkowania (mam
          na myśli równolege tyłem) i rzucą to spojrzenie w stylu: "weź się kobito za
          gotowanie, a nie prowadzenie auta") - to zdecydowanie nie pomaga ani w
          parkowaniu ani w nabieraniu pewności siebie.

          Saralee - ja zwasze poprawiam parkowanie - nie cierpię stać na 2 miejscach
          rónoczesnie, nie staje na kopertach, jeśli parkuje prostpadle i jest ciasno to
          staram się zrobić więcej miejsca dla kierowcy po prawej, co by w ogóle mógł
          wsiąść. Parkowanie byle jak i byle gdzie w równym stopniu zauważam u obu płci.
          • viking2 Re: Płeć nie ma znaczenia. Przygłupy nie potrafią 01.11.07, 03:56
            no-comments napisała:
            > auto małe czy duże - nie wyczuwam żadnego, z małym jest o tyle lepiej, że żeby
            > je zmieścić potrzebuję jednak torchę mniej miejsca;) Po drugie ten paraliż i
            > strach - jak to ktoś napisał - o to, że auto się gdzieś obetrze, o to, że będzi
            > e
            > się trzeba użerać z innym kierowcą, o spadające zniżki przy ubezpieczeniu....
            > itd. Na dodatek zawsze znajdą się "uprzejmi" kierowcy, którzy będą albo popędza
            > c
            > Twoje parkowanie klaksonem, albo ostentacyjnie ominą cię lusterko w lusterko

            No-comments, cos Ci podpowiem: kazda, ale to kazda czynnosc w zyciu (poza
            odruchami biologicznymi, jak np. trawienie) wymaga umiejetnosci. Umiejetnosc zas
            zdobywa sie wielokrotnie te czynnosc wykonujac (ale odkrycie, nie?:)). Poswiec
            troche czasu na pustym parkingu, chocby w niedziele po zamknieciu supermarketu -
            wszystko, czego potrzebujesz, to 4 puste pudla tekturowe. 2 beda symulowaly lewa
            strone samochodu w miejscu parkingowym, drugie 2 - po przeciwnej stronie miejsca
            parkingowego - prawa strone kolejnego samochodu. Miedzy pudlami jest miejsce
            parkingowe, w ktore wjedziesz sobie tylem, jakies 30 albo 40 razy. A potem
            pojedziesz do domu, odpoczniesz i przeanalizujesz, co bylo "nie tak" i
            dlaczego. W czwarta albo piata niedziele wjedziesz miedzy te pudla z zapasem 40
            cm po obu stronach samochodu bez zatrzymywania, na "pol sprzegla", i nawet ich
            nie drasniesz.
            I potem wezmiesz sie za parkowanie rownolegle, a 2 pudla beda stanowily tyl
            samochodu, za ktorym parkujesz, 2 drugie - przod samochodu, przed ktorym
            parkujesz. Proporcje takie same - i masz fajny projekt na najblizsze 8-10
            weekendow...
            • iberia.pl do viking2 01.11.07, 09:31
              dzieki za pomysl z pudlami, postaram sie go wykorzystac, zobaczymy
              jak mlodej ta nauka pojdzie.Zastanawialam sie tez nad pustymi
              butelkami typu "pet", zeby je poustawiac mniej wiecej jak pacholki
              na kursie PJ i tak cwiczyc.
              • emes-nju Re: do viking2 05.11.07, 21:50
                iberia.pl napisała:

                > dzieki za pomysl z pudlami, postaram sie go wykorzystac, zobaczymy
                > jak mlodej ta nauka pojdzie.Zastanawialam sie tez nad pustymi
                > butelkami typu "pet", zeby je poustawiac mniej wiecej jak pacholki
                > na kursie PJ i tak cwiczyc.

                Pacholki, to wielkie nieporozumienie. Ich wyglad nijak nie ma sie do wygladu tego, pomiedzy czym przychodzi parkowac po kursie. I jak czlowiek nauczyl sie, ze jak pacholek znika z slupkiem, to trzeba krecic kierownica, to na prawdziwym parkingu, gdzie nie ma slupkow, sa za to inne auta, glupieje.

                Majlepiej ostroznie, byc moze z pomocnikiem, cwiczyc pomiedzy prawdziwymi autami. Na poczatek wybierac mniej gesto zastawione parkingi :-)
                • iberia.pl Re: do viking2 05.11.07, 22:24
                  Dzieki za rade.
                  Na szczescie nie ucze Jej jazdy na pamiec-czyli nie mowie co gdzie w
                  ktorej szybie sie chowa itd.bo bedzie jezdzila przynajmniej dwoma
                  autami:-), dzisiaj akurat parkowala (na 2 razy tylko!) tylem na
                  parkingu pod marketem miedzy dwoma autami i obylo sie bez otarcia
                  aut sasiednich:-), wiec mam nadzieje, ze jednak cos z Niej bedzie:-).
      • klemens1 Re: Płeć nie ma znaczenia. Przygłupy nie potrafią 31.10.07, 13:54
        > Gdyż jest to czynność wymagająca myślenia.

        Raczej wyczucia przestrzennego. A - jak już wielu wcześniej pisało - z tym wyczuciem
        u kobiet jest nie najlepiej.
        • Gość: fragi Re: Płeć nie ma znaczenia. Przygłupy nie potrafią IP: *.zebyd.com.pl 01.11.07, 14:51
          "W czwarta albo piata niedziele wjedziesz miedzy te pudla z zapasem 40
          cm po obu stronach samochodu bez zatrzymywania, na "pol sprzegla", i nawet ich
          nie drasniesz."
          40 cm po obu stronach to niemal wszechświat ! W ramach treningu powinno się
          zmieścić w najwyżej 10 cm. Dobrym sposobem w ciasnych miejscach prostopadle do
          jezdni jest parkowanie tyłem. Wtedy wjeżdżamy maksymalnie blisko swoją prawą
          stroną do prawej strony sąsiada. Dzięki temu mamy dość miejsca do wsiadania po
          stronie kierowcy. Drugi sąsiad też ma dość miejsca a ewentualny pasażer może
          wsiąść po wyjechaniu.
          • viking2 Re: Płeć nie ma znaczenia. Przygłupy nie potrafią 02.11.07, 02:18
            Gość portalu: fragi napisał(a):
            > zmieścić w najwyżej 10 cm. Dobrym sposobem w ciasnych miejscach prostopadle do
            > jezdni jest parkowanie tyłem. Wtedy wjeżdżamy maksymalnie blisko swoją prawą
            > stroną do prawej strony sąsiada. Dzięki temu mamy dość miejsca do wsiadania po
            > stronie kierowcy. Drugi sąsiad też ma dość miejsca a ewentualny pasażer może

            Moze mam pieskie szczescie, ale czesto zdarza sie, ze wolne miejsce jest miedzy
            dwoma samochodami, ktore juz sa zaparkowane tylem. I wtedy - tez parkujac tylem
            - musze byc po srodku (tak, jak mnie zreszta uczono od poczatku: parkuj jak
            najblizej srodka miejsca parkingowego), bo jesli jestem za bardzo w prawo, to
            sam wprawdzie mam duzo miejsca do wysiadania, ale ten po prawej bedzie mi
            zlorzeczyl, a moze i porysuje mi drzwiami samochod. Jesli odbije za bardzo w
            lewo, to wprawdzie zostawie mu wiecej miejsca, ale za to sam...nie wysiade:)...
            Przy okazji: sprobowales kiedy otworzyc drzwi i wysiasc, majac z boku 10 cm
            miejsca? Ja raz sprobowalem - nie udalo sie i musialem poszukac innego miejsca
            parkingowego. I przy 40 cm jest to niezla gimnastyka - a moze to ja gruby
            jestem, albo co...
    • Gość: patyska oj, cos w tym jest, ale nie... IP: 62.29.248.* 05.11.07, 12:22
      ...plec. chyba ;) chociaz jak sobie mysle o samej sobie (ja mam na
      odwrot niz wiekszosc, zawsze wydaje mi sie, ze mam za malo miejsca,
      wiec nie obcieram ;)) to moze i plec. moj na ten przyklad malz, ktory
      jezdzi krocej i gorzej ode mnie, lepiej ode mnie parkuje! dopiero -
      przyznaje bez bicia - jak mnie moja kolezanka delikatnie zelzyla
      wzrokiem i mina ;) to zorientowalam sie, ze przesadzam i ze tak
      naprawde to jak wydaje mi sie, ze sie nie zmieszcze to znaczy ze mam
      po pol metra z bokow :DDD och, boska Gabi! jakze teraz lzej mi na
      swiecie parkingow! nie ma dziury, w ktora sie nie zmieszcze! ;)
      • Gość: kropka Re: oj, cos w tym jest, ale nie... IP: 80.54.170.* 05.11.07, 21:43
        Gość portalu: patyska napisał(a):

        > ...plec. chyba ;) chociaz jak sobie mysle o samej sobie (ja mam na
        > odwrot niz wiekszosc, zawsze wydaje mi sie, ze mam za malo miejsca,
        > wiec nie obcieram ;)) to moze i plec. moj na ten przyklad malz, ktory
        > jezdzi krocej i gorzej ode mnie, lepiej ode mnie parkuje! dopiero -
        > przyznaje bez bicia - jak mnie moja kolezanka delikatnie zelzyla
        > wzrokiem i mina ;) to zorientowalam sie, ze przesadzam i ze tak
        > naprawde to jak wydaje mi sie, ze sie nie zmieszcze to znaczy ze mam
        > po pol metra z bokow :DDD och, boska Gabi! jakze teraz lzej mi na
        > swiecie parkingow! nie ma dziury, w ktora sie nie zmieszcze! ;)

        Hmmm też tak miałam, że wydawało mi się, że mam mniej miejsca niż mam, ale
        uważaj - bo u mnie to się w przerodziło w myślenie, że mam więcej miejsca niż
        mam, jeszcze auta nikomu nie obtarłam, ale było blisko:/ W wąskie też dziury też
        się czasem mieszczę (jak mam dobry dzień;), tylko czasem nie umiem z nich
        wyjechać...
        • Gość: patyska Re: oj, cos w tym jest, ale nie... IP: 62.29.248.* 06.11.07, 09:16
          eee, z moja wrodzona niska samoocena chyba nie mam szans na tak dobre
          "samopoczucie" ;)
          ale dzieki za ostrzezenie!
          • Gość: kasia Re: no ta mnie dzisiaj zbeształ facet, IP: *.aster.pl 06.11.07, 17:37
            po 15 minutach szukania udało mi się znależć miejce do zaparkowania/godziny
            wczesnopołudniowe, centrum Warszawy/, pomiedzy dwoma samochodami/max.25cm z
            jednej i drugiej strony/ prostopadle do chodnika, zadowolona poszłam załatwiać
            swoje sprawy.
            Wracam a prostopadle do mojego samochodu stoi zaparkowany samochód.
            Jest zaparkowany tak,że jego prawe tylnie światło jest na wysokości mojego
            lewego światło.

            Udało mi się znależć właściciela i poprosić o odjechanie, a ten jak na mnie nie
            skoczy, że "jeżdzić nie potrafię" i takie tam......

            Nie ukrywam,że w pierwszej chwili zrobiło mi się przykro, a póżniej ogarnęła
            mnie wściekłość. Ja staram się być uważna i ostrożniejsza.
            Nie wiem, czy to ma znaczenie, ale mój samochód był sporo większy od samochodu
            tego "miłego" pana.
            • iberia.pl Re: no ta mnie dzisiaj zbeształ PSEUDOfacet, 06.11.07, 18:07
              no coz, a on pewnie wszystkim dokola opowiada jak to baby
              jezdza/parkuja.....
            • patyska zalosny doopek i cham... 07.11.07, 12:17
              ... zupelnie niepotrzebnie zrobilo Ci sie przykro, powinnas mu raczej
              dac do zrozumienia, ze nie dyskutujesz z palantami ;)
    • Gość: gość scania Re: Kobiety i parkowanie ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 19:55
      raz miałem taki przypadek ze pani akurat uparła sie zeby wcisnac sie na
      centymetry miedzy mojego tira a kolegi.obserwowalismy ja i po 15 min udało jej
      sie wcisna kia sorento miedzy nas.tylko nie przewidziała ze drzwi nie otworzy
      tak szeroko by wysiasc.była uparta otworzyła z rozmachem no i po drzwiach.nawet
      sie tym nie przejeła tylko sobie poszła.podziwiam ja za upór w parkowaniu i
      beztroske.
      • iberia.pl Re: Kobiety i parkowanie ? 06.11.07, 20:37
        no wlasnie, zaparkowa to raz a wysiasc bez uszczerbku dla innych ( i
        siebie) to dwa :-)
        • Gość: 3_kropka Re: Kobiety i parkowanie ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.07, 10:20
          A wyjechać, gdy się zaparkowało zbyt blisko - to trzy :)
          • agulha Re: Kobiety i parkowanie ? 11.11.07, 02:24
            No to ja należę do tych beznadziejnych przypadków. Mam służbowego focusa i firma
            nas nie karze za obtarcia i inne szkody. Nie mam nad uchem wrzeszczącego
            osobnika płci męskiej (ani żeńskiej). Mimo to moje parkowanie to tragedia.
            Znacznie lepiej mi się parkowało maluchem. Np. parkowania tyłem teraz niemal już
            nie uprawiam. Nie umiem. Jednym z problemów, które udało mi się zidentyfikować
            (zaradzić nie mogę), jest to, że przy moim wzroście i rozmiarach auta (oraz
            ograniczonych możliwościach regulacji fotela) nie widzę w ogóle przodu samochodu
            (samą szybę widzę). Nie widzę ani nie wyczuwam tyłu, zawsze mi się wydaje, że
            już wjeżdżam komuś w maskę, a jestem pół metra od niego.
            Równolegle to nie umiałam parkować nigdy (nigdy dobrze), nawet na egzaminie na
            prawo jazdy dwa podejścia spaprałam, ale były to złote lata (1987), kiedy tak
            nie uwalali, i egzaminatorzy udali, że nie widzą :-).
            Nie umiem również ruszać pod górkę, co się objawiło raz a dramatycznie -
            myślałam, że nie wjadę na półkę na promie. Kliny mi musieli podłożyć.
            Co ciekawe, jeżdżę całkiem nieźle, byłam wiele razy za granicą, jeżdżę na co
            dzień po Warszawie, stłuczkę zaliczyłam z własnej winy jedną, niemal parkingową
            (cofnęłam się i pacnęłam nieszczęśnika, który niebacznie mi podjechał; kurka, w
            lewym i środkowym lusterku go widać nie było, a w prawe nie spojrzałam. Moje
            straty minimalne, jego duże, głupio mi było, jak nie wiem co).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka