kozak-na-koniu
21.12.07, 12:57
Namnożyło się nam ostatnio dziwacznych wątków, więc ja również w
ramach tej "nowej świeckiej tradycji" a także z uwagi na
rozpoczynający się okres świąteczno rozrywkowy dołożę coś od siebie.
Otóż jeden koleś niedawno opowiedział mi jak przewożąc kontener z
kilkunastoma litrami ciekłego azotu wpadł w poślizg (było bardzo
ślisko) i wpadł do rowu. Nic się nie stało, jednak źle umocowany
kontener przechylił się i cała zawartość się wylała. Koleś zdążył
uciec a potem kilkanaście minut czekał aż temperatura wewnątrz
samochodu osiągnie poziom umożliwiaj ący dalszą jazdę. Od tego czasu
jadąc zapłodnić krowę zawsze stosuję opcję "mniejsze zło" i nigdy
nie zapinam pasów. Zauważyłem, że podobnie postępują dostawcy
nasienia.