Dodaj do ulubionych

Pasy bezpieczeństwa

21.12.07, 12:57
Namnożyło się nam ostatnio dziwacznych wątków, więc ja również w
ramach tej "nowej świeckiej tradycji" a także z uwagi na
rozpoczynający się okres świąteczno rozrywkowy dołożę coś od siebie.
Otóż jeden koleś niedawno opowiedział mi jak przewożąc kontener z
kilkunastoma litrami ciekłego azotu wpadł w poślizg (było bardzo
ślisko) i wpadł do rowu. Nic się nie stało, jednak źle umocowany
kontener przechylił się i cała zawartość się wylała. Koleś zdążył
uciec a potem kilkanaście minut czekał aż temperatura wewnątrz
samochodu osiągnie poziom umożliwiaj ący dalszą jazdę. Od tego czasu
jadąc zapłodnić krowę zawsze stosuję opcję "mniejsze zło" i nigdy
nie zapinam pasów. Zauważyłem, że podobnie postępują dostawcy
nasienia.
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Pasy bezpieczeństwa 21.12.07, 13:08
      Ciekawe to "mniejsze zlo"...bez pasow moze tak walnac, ze straci
      przytomnosc i przy tej okazji zamrozi sie w zetknieciu z plynnym
      azotem.. nie byloby lepiej dobrze umocowac kontener i miec pod reka
      noz do przecinania pasow?
      • kozak-na-koniu Re: Pasy bezpieczeństwa 21.12.07, 13:12
        Co do mocowania - na pewno, jednak na przecięcie pasów może
        zabraknąć czasu. Poza tym, przecież nie jeżdżę ulicą Trasą
        Łazienkowską w Warszawie. W okolicy mało kto zaprząta sobie głowę
        drobiazgami...:-)
        • Gość: rekrut1 Re: Pasy bezpieczeństwa IP: *.chello.pl 21.12.07, 13:16
          Mam pytanie, jaka jest temperatura ciekłego azotu?????
          • kozak-na-koniu Re: Pasy bezpieczeństwa 21.12.07, 13:20
            Około -196 stopni C, bo co?
            • Gość: rekrut1 Re: Pasy bezpieczeństwa IP: *.chello.pl 21.12.07, 13:34
              Dobrze wiedzieć jaką odporność mają nasi bliźni.
              Pozdr.
              Pazdzioch
              • kozak-na-koniu Re: Pasy bezpieczeństwa 21.12.07, 13:35
                :-)))
        • kontik_71 Re: Pasy bezpieczeństwa 21.12.07, 13:23
          Jeszcze mniej czasu jest gdy sie straci przytomnosc po wybiciu szyby
          wlasna glowa i ewentualnym zgniecieniu klatki piersiowwej przez
          poduszke powietrzna...
          • kozak-na-koniu Re: Pasy bezpieczeństwa 21.12.07, 13:28
            Prezesadzasz, tu się jeździ powoli...
            • kontik_71 Re: Pasy bezpieczeństwa 21.12.07, 13:35
              Tu to znaczy gdzie? Jest to "tu" lezy w Polsce to znaczy, ze sie nie
              jezdzi powoli :P Pomijam fakt, ze testy zderzeniowe robi sie przy
              predkosci ok 55km/h
              • kozak-na-koniu Re: Pasy bezpieczeństwa 21.12.07, 13:48
                Zaręczam, że to "tu" leży jak najbardziej w Polsce. Co do zderzeń
                natomiast, w okolicy w której kiedyś pracowałem krążyła sobie
                następująca historyjka: drogą jechał pekaes. Polną dróżką,
                krzyżującą się z tą drogą biegła sobie krowa. Kilkadziesiąt kroków
                za tą krową biegł jakiś facet, pewnie jej właściciel. Krowa wybiegła
                na drogę i pekaes (rzadko przekraczający zabójczą prędkość 50
                km/godz) ją walnął, rozbijając sobie cały przód. Krowa padła bez
                ducha a facet widząc co się stało, wykonał "w tył zwrot" i się
                rozpłynął we mgle. Krowa poleżała sobie kilkanaście minut, po czym
                zerwała się na równe nogi i uciekła, pozostawiając całe osłupiałe
                towarzystwo. Sprawców zdarzenia nie wykryto.:-D
                • Gość: rekrut1 Re: Pasy bezpieczeństwa IP: *.chello.pl 21.12.07, 13:53
                  Jak znam życie to sprawczyni zdażenia wabiła sie Krasula.
                  Pozdr.
                  Pazdzioch
    • crannmer Morskie opowiesci 21.12.07, 13:44
      kozak-na-koniu napisał:

      > Otóż jeden koleś niedawno ___opowiedział___

      To jest slowo-klucz.

      mi jak przewożąc kontener z
      > kilkunastoma litrami ciekłego azotu wpadł w poślizg (było bardzo
      > ślisko) i wpadł do rowu. Nic się nie stało, jednak źle umocowany
      > kontener przechylił się i cała zawartość się wylała. Koleś zdążył
      > uciec a potem kilkanaście minut czekał aż temperatura wewnątrz
      > samochodu osiągnie poziom umożliwiaj ący dalszą jazdę.

      Opis kolesia swiadczy, ze tylko opowiadal.
      Problemy z rozlanym w samochodzie azotem sa nieco innej natury.

      > Od tego czasu
      > jadąc zapłodnić krowę zawsze stosuję opcję "mniejsze zło" i nigdy
      > nie zapinam pasów.

      Niech koles nie p...doli wymyslonych historii, tylko odpowiednio mocuje ladunek.
      Bo jak mu sie rozleje podczas jazdy, to slepy zabije sie o pierwsza przeszkode.
      W pasach, albo i bez.

      C.
      And the fun of it will get you
      And the joy of it will fetch you
      • kozak-na-koniu Re: Morskie opowiesci 21.12.07, 13:54
        Teoretycznie jest to możliwe, jednak gdyby azot nie poleciał mu
        prosto w oczy, tylko wylał się na podłogę gdzieś z tyłu (bo tam
        podobno znajdował się termos), nie było by tak źle. Mi parę razy
        trochę się wylało (nie w samochodzie, po prostu gość uzupełniając
        azot trochę przelał) i nic się nie stało. Nawet nie pryskało za
        mocno...
        • crannmer Re: Morskie opowiesci 21.12.07, 14:10
          kozak-na-koniu napisał:

          > Teoretycznie jest to możliwe, jednak gdyby azot nie poleciał mu
          > prosto w oczy,

          W przypadku, ktorego bylem swiadkiem, oslepienie polegalo na wypelnieni wnetrza
          samochodu zupelnie nieprzejzysta mgla.

          Temperatura nie byla problemem.

          MfG
          C.
          So you want to write a fugue?
          • Gość: Poll Re: Morskie opowiesci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.07, 14:18
            To zrozumiałe . -190 stopni na +15 to jak na patelni heheheh
            • crannmer Standard 23.12.07, 11:36
              Gość portalu: Poll napisał(a):

              > To zrozumiałe . -190 stopni na +15 to jak na patelni heheheh

              Usilujesz madrzyc sie o rzeczach, ktore widziales moze raz w zyciu, i to co
              najwyzej w telewizji, a w dodatku nie slyszales objasnienia.

              Czyli standard, do ktorego wszyscy sie juz przyzwyczaili.

              MfG
              C.
              FABRICATI DIEM, PVNC
              • habudzik Re: Standard 23.12.07, 12:33
                crannmer napisał:

                > Gość portalu: Poll napisał(a):
                >
                > > To zrozumiałe . -190 stopni na +15 to jak na patelni heheheh
                >
                > Usilujesz madrzyc sie o rzeczach, ktore widziales moze raz w zyciu,

                No tak bo trzeba codziennie tym myć zęby by móc zabrać głos .



                • habudzik Re: Standard 23.12.07, 12:39
                  Trzeba było brać udział w badaniach w Los Alamos i być Oppenheimerem by wiedzieć
                  co to bomba ?
                  • kozak-na-koniu Re: Standard 23.12.07, 14:31
                    Wylało Ci się kiedyś piwo w samochodzie? To dopiero jest smród,
                    nawet różowy tego nie wywabi...
                    • Gość: Poll Re: Standard IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.07, 14:53
                      Co to różowy ?
          • kozak-na-koniu Re: Morskie opowiesci 21.12.07, 14:26
            Otóż to, pomijając jednak kwestię nie do końca zgodnego z prawem
            przewożenia substancji niebezpiecznych, chyba nikt nie jest
            samobójcą i jeśli już musi, zachowuje się tak, by minimalizować
            niebezpieczeństwo. Tak myślę.
            • emes-nju Re: Morskie opowiesci 21.12.07, 15:21
              ozak-na-koniu napisał:

              > Otóż to, pomijając jednak kwestię nie do końca zgodnego z prawem
              > przewożenia substancji niebezpiecznych

              No wlasnie...

              Czy nie warto by tego termosu wozic w bagazniku? Tak wydaje mi sie bezpieczniej. Jakbycos, to ucierpi co najwyzej guma w kole zapasowym ;-)
            • crannmer Re: Morskie opowiesci 21.12.07, 19:58
              kozak-na-koniu napisał:

              > Otóż to, pomijając jednak kwestię nie do końca zgodnego z prawem
              > przewożenia substancji niebezpiecznych,

              Ciekly azot nie jest AFIK w ilosciach kilku litrow w mysl przepisow materialem
              niebezpiecznym.

              > chyba nikt nie jest
              > samobójcą i jeśli już musi, zachowuje się tak, by minimalizować
              > niebezpieczeństwo. Tak myślę.

              Niezapinanie pasow to wlasnie maksymalizacja niebezpieczenstwa. Coz daje
              mozliwosc ucieczki, skoro delikwent nie moze z niej skorzystac, uszkodzony
              powaznie brakiem pasow.

              A juz szczytem glupoty jest niezapinanie pasow, bo z lenistwa nie mocuje sie
              odpowwiednio bagazu i obawia sie jego interakcji.

              BTW jedyna powazna interakcja tego plynnego azotu to wlasnie powazne
              ograniczenie widocznosci (praktyczenie do zera). I przeciw temu niezapiecie
              pasow nie chroni.

              Poza tym rozlany azot bedzie sobie z tylu spokojnie bulgotal az sie wybulgota.
              Koniecznosc natychmiastowej ewakuacji pojazdu nie zachodzi. Wiec i mysl o
              niezapinaniu pasow cokolwiek nieracjonalna.

              MfG
              C.
              You've got the nerve to write a fugue
    • Gość: miecio Re: Pasy bezpieczeństwa IP: *.aster.pl 21.12.07, 16:43
      Jak ktoś chce jechać bez pasów, proszę bardzo- jego życie, jego
      zdrowie. Z jednym ale- koszty leczenia niech pokrywa z własnej
      kieszeni a nie ubezpieczalni. Takie wypadki nie powinny być
      pokrywane przez ubezpieczenie- nawet obandażowanie głowy po
      uderzeniu w szybę. Niech płaci koszty- za przyjazd karetki, pracę
      lekarzy, materiały opatrunkowe.
      • habudzik Re: Pasy bezpieczeństwa 21.12.07, 17:13
        Słuszna słuszność - popieram
      • a_weasley Re: Pasy bezpieczeństwa 21.12.07, 18:54
        Gość portalu: miecio napisał(a):

        > Jak ktoś chce jechać bez pasów, proszę bardzo-
        > jego życie, jego zdrowie. Z jednym ale-
        > koszty leczenia niech pokrywa z własnej
        > kieszeni a nie ubezpieczalni.

        Pytanie 1:
        Czy osoba, która paliła, ma płacić za leczenie raka z własnej kieszeni czy z
        ubezpieczalni?
        Pytanie 2:
        Czy za leczenie oparzeń w płonącym samochodzie doznanych przez kogoś, kto pasy
        miał, też ten ktoś będzie płacił z własnej kieszeni?
        • kontik_71 Re: Pasy bezpieczeństwa 21.12.07, 19:03
          > Pytanie 2:
          > Czy za leczenie oparzeń w płonącym samochodzie doznanych przez
          > kogoś, kto pasy
          > miał, też ten ktoś będzie płacił z własnej kieszeni?


          Pytanie 1: Ile takich przypadkow znasz?
          Pytanie 2: Co broni kierowcy miec noz do pasow?
          Pytanie 3: Ile osob ginie z powodu BRAKU zapietych pasow a ile z
          powodu ich zapiecia?
          • a_weasley Re: Pasy bezpieczeństwa 23.12.07, 19:56
            kontik_71 napisał:

            > Pytanie 3: Ile osob ginie z powodu BRAKU zapietych pasow a ile z
            > powodu ich zapiecia?

            Bardzo dobre pytanie. Niestety nikt takich badań nie prowadzi. Zarówno pasofani,
            jak i pasofobi skupiają się na analizie przykładów i rozważaniach teoretycznych.
            Ja mogę tylko powiedzieć, że znam zarówno przypadki, gdzie pasy uratowały życie,
            jak i takie, gdzie zabiły. Znam także takie, gdzie brak pasów uratował życie.
            • pocieszne znaj proporcjum mocium panie :-)) 24.12.07, 03:53
              a_weasley napisał:

              > Ja mogę tylko powiedzieć, że znam zarówno przypadki, gdzie pasy
              > uratowały życie, jak i takie, gdzie zabiły. Znam także takie, gdzie
              > brak pasów uratował życie.

              wszystko to wiesz, ale nie znasz przypadkow gdzie brak pasow zabil ????
              • a_weasley Re: znaj proporcjum mocium panie :-)) 10.01.08, 21:57
                pocieszne napisał:

                > a_weasley napisał:

                >> Ja mogę tylko powiedzieć, że znam zarówno przypadki, gdzie pasy
                >> uratowały życie, jak i takie, gdzie zabiły. Znam także takie,
                >> gdzie brak pasów uratował życie.

                > wszystko to wiesz, ale nie znasz przypadkow gdzie brak pasow zabil

                Też znam. Czyli możliwe są wszystkie cztery kombinacje.
                I to jest jeden z problemów. W sprawach bezpieczeństwa drogowego niektóre rzeczy
                bywają fetyszyzowane - patrz opony zimowe, które oczywiście w pewnych warunkach
                bardzo pomagają, czy światła całą dobę, czy pasy właśnie.
                Drugim jest zakazywanie obywatelowi zachowania, które może zaszkodzić tylko jemu
                samemu. Nikt mi przecież nie zabrania palić, pracować bez asekuracji na moim
                własnym dachu ani nieodpowiednio się ubierać w mróz. Ani nikt mi nie odmawia
                świadczeń z ubezpieczenia społecznego, jeżeli wskutek takich zachowań zachoruję
                lub się połamię. Przynajmniej na razie.
                Trzecim wreszcie jest odcedzanie komara jeżdżenia bez pasów samochodem, a
                przełykanie wielbłąda jeżdżenia bez pasów na motocyklu.
                • kozak-na-koniu Re: znaj proporcjum mocium panie :-)) 11.01.08, 07:57
                  Założyłem ten wątek w celach prowokacyjno - jajcarskich, bo uważałem
                  że temat nieraz już został przewałkowany do znudzenia, a tu znów
                  zrobiła się "dyskusja akademicka" (po naszemu pieprzenie o
                  Szopenie). Ech...:-(
          • agulha Re: Pasy bezpieczeństwa 26.12.07, 01:50
            Pytanie 1: Ile takich przypadkow znasz? (pytanie odnosiło się do raka płuc u
            osoby, która paliła)
            Jak to ile?! Prawie wszystkie przypadki raka płuc to są u osób, które paliły.
            Znałam ś.p. ojca koleżanki (takiż przypadek). A teraz znana mi jest dokumentacja
            kilkudziesięciu takich osób płci obojga, a to z racji wykonywanego zawodu
            (ogólnie rzecz biorąc polegającego właśnie na kontroli dokumentacjui). Nie
            przypominam sobie, żeby w tej grupie był jakikolwiek niepalący. Wszyscy są w
            części leczeni z funduszów NFZ (a ta druga część to z funduszów firmy
            farmaceutycznej, sponsorującej badanie nowego leku - ale jakby nie zgodzili się
            ci ludzie w nim uczestniczyć, to 100% kasy wyłożyłby NFZ).
        • carnivore69 Re: Pasy bezpieczeństwa 21.12.07, 19:07
          > Pytanie 1:
          > Czy osoba, która paliła, ma płacić za leczenie raka z własnej
          > kieszeni czy z ubezpieczalni?

          Z ubezpieczalni. Placila bowiem posrednio wyzsze skladki w akcyzie za papierosy.

          > Pytanie 2:
          > Czy za leczenie oparzeń w płonącym samochodzie doznanych przez
          > kogoś, kto pasy miał, też ten ktoś będzie płacił z własnej
          > kieszeni?

          Z ubezpieczalni. Spelniala bowiem ta osoba wszelkie przewidziane prawem wymogi
          (i wykazala "nalezyta troske").

          Pzdr.
    • kozak-na-koniu No dobra... 22.12.07, 22:38
      To była tylko taka mała "podpucha", bo trochę nudno się zrobiło,
      trochę prawdy w tym wszystkim jednak jest. Chciałem jeszcze napisać,
      że nie mam prawa jazdy ale to nie szkodzi, bo i tak wszyscy w
      okolicy mnie znają itd.. Cóż, nie wszystko i nie wszędzie wygląda
      tak, jak w centrum Warszawy...:-)))
      pzdr
      • Gość: Poll Re:Warszawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.07, 23:31
        Myśle chłopie że masz problem z tym iż nie mieszkasz w Warszawie ( ciągle to się
        przewija w Twoich postach pod tą lub inną postacią ) ale uważam że nie masz się
        czego bać . Ja też nie mieszkam w Wa-wie i jestem z tego dumny .
      • habudzik Re: No dobra... 23.12.07, 00:10
        kozak-na-koniu napisał:

        > To była tylko taka mała "podpucha", bo trochę nudno się zrobiło,

        Nudnooooo???? Nigdy tu nie było takiej aktywności wcześniej . Myślę że wątek
        powstał zyyyyy... a raczej dla odwrócenia uwagi bo wcale nudno nie jest . Coś co
        wrze przy około -180 stopniach wylane na +15-stopniową patelnie , znika w
        mgnieniu oka pozostawiając ino może smród .
        Chcesz w ten sposób zjechać niewygodnymi wątkami na "dół" ? Niedoczekanie Twoje
        . Ja Ci to mówie .
    • Gość: Poll Re Jean de la fontaine j/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.07, 00:35
    • pocieszne Re: Pasy bezpieczeństwa 23.12.07, 01:43
      kozak-na-koniu napisał:

      > Zauważyłem, że podobnie postępują dostawcy nasienia.

      znaczy sie prawie kazdy chlop za kierownica ???
      • marcin20065 Re: Pasy bezpieczeństwa 09.01.08, 23:44
        Przypadki, w których brak zapiętych pasów uratował życie są sporadyczne i raczej specyficzne. Powiedział bym, że są to wyjątki potwierdzające regułę.
        Oczywiście powyżej pewnej prędkości (coś powyżej setki, ale dokładnie nie wiem ile)to czy mamy zapięte pasy czy nie, nie ma znaczenia.
        Ja osobiście jak wsiadam do samochodu od razu automatycznie zapinam pasy. Jeżeli tego nie zrobię to mi "czegoś brakuje".
        Moja żona nie zapinała pasów w pierwszej ciąży i potem jej tak zostało. Twierdziła, że jej nie wygodnie z pasem.
        Jak była w drugiej ciąży to kazałem jej zapinać pasy, a żeby było wygodniej nałożyłem na nie nakładki antyuciskowe, coś takiego: www.forbelly.pl/
        Spodobało się i teraz żona i dzieci jeżdźą z czymś takim.
        Nie zapinanie pasów to głupota, a usprawiedliwianie tego, że niby to jest bezpieczniejsze jest jeszcze większą głupotą.
        Oczywiście moim zdaniem
        • balbina31 Re: Pasy bezpieczeństwa 20.01.08, 20:20
          Najlepiej zamontować sobie w aucie klatkę bezpieczeństwa:)
          Oczywiście z prawdziwą nie dopuszczaja do ruchu drogowego, ale "mini-
          klatkę" można sobie sprawić. Do tego kask, specjalny kombinezon i
          można ruszac na polskie drogi, pełne niebezpieczeństw...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka