05.01.08, 15:52
Zauważyłem, że ostatnimi czasy codziennością na polskich drogach
staje się "ścinanie" zakrętów. Wprawdzie ten durny nawyk napotykało
się od zawsze, jednak odnoszę wrażenie, że jeszcze przed kilku laty
znacznie rzadziej. Dziś znów omal nie otarłem się bokiem o jakąś
babkę, która pokonując ostry zakręt (oczywiście "zgodnie z
przepisami", bo obowiązuje tam 60 i z taką prędkością na oko
jechała) w zagłębieniu terenu i z porośniętą drzewami i krzakami
górką po jego wewnętrznej stronie - widoczność niemal zerowa,
wyjechała 2/3 samochodu poza linię ciągłą (gdy się zobaczyliśmy, ona
już była na zakręcie a ja dopiero nań wjeżdżałem). Uratował nas
refleks i fakt, że w krytycznym momencie zaczepiłem o pobocze - na
szczęście bez dziur, wyrw, garbów, uskoków itp.. Wprawdzie sam od
czasu do czasu dla wygody postępuję podobnie, nigdy jednak bez
posiadania minimum widoczności i zapasu miejsca. Skąd to się
bierze??? Czyżbym przegapił jakąś kolejną durnowatą
akcję "uświadamiającą" w programach dla kierowców - w
stylu "parkujemy tyłem"? A może coś innego...
Obserwuj wątek
    • piotr33k2 Re: Zakręty 05.01.08, 18:55
      zauważyłem już dawno to samo niebezpieczne zjawisko ,o mało też
      kilka razy nie zawadził mnie taki bezmyślny durny kierowca jadacy z
      przeciwnej strony i ścinajacy zakret ,ludzie nie zdają sobie nawet
      sprawy czym grozi przy znacznej predkosci lekkie nawet zachaczenie o
      inny samochód jadący z naprzeciwka.
    • jureek Re: Zakręty 05.01.08, 19:13
      Skad sie to bierze? Mysle, ze z tego samego, co np. wyprzedzanie na zyletke, czy
      przed zakretami lub wzniesieniami. Z jednej strony potrzeba adrenaliny, z
      drugiej brak wyobrazni i bezmyslnosc, a z trzeciej klimat spoleczny
      przyzwalajacy na takie zachowania. Wiekszym szacunkiem i powazaniem cieszy sie
      ktos jezdzacy ryzykownie, bo to dobry kierowca i prawdziwy mezczyzna, niz ktos
      jezdacy ostroznie i przestrzegajacy przepisow, bo to ciota i na pewno slaby
      kierowca i do tego nienormalny.
      Jura
      • piotr33k2 Re: Zakręty 06.01.08, 00:23
        a mi się wydaje że tak po prostu wygodniej sie niektórym pokonuje te
        zakrety ,a że nie zdaja sobie sprawy z zagrozenia to inna
        sprawa ,ktos kiedys jednak takiemu nie ustapi albo bedzie jechał tak
        samo "wygodnie" i bedzie tragedia.
        • kozak-na-koniu Re: Zakręty 06.01.08, 11:27
          Też tak myślę. W tym przypadku o dużej prędkości nie mogło być mowy,
          bo tam szybko po prostu nie da się jechać (stosunkowo wąska droga,
          ostry zakręt, brak widoczności za zakrętem) - po prostu brak
          wyobraźni i wygodnictwo... Dziwne jednak, że od pewnego czasu
          podobne zachowania widuję po kilka - kilkanaście razy dziennie.
          Pech, czy co innego?
          • kozak-na-koniu PS 06.01.08, 12:09
            Zauważyłem także, że bardzo cząsto nawet ci, którzy jadą z
            prędkościami wręcz minimalnymi (np. 40 km/godz na zakręcie, który
            spokojnie i bez "wygibasów" nawet PF 126p może pokonać z prędkością
            60 km/godz) także nie odpuszczają sobie chociażby wyjechania lewymi
            kołami poza linię ciągłą. We Francji już najechanie na taką linię
            jest poważnym wykroczeniem, surowo karanym przez żandarmerię a nie
            daj Boże już np. zatrzymać się w takim miejscu na jezdni...
          • Gość: rekrut1 Re: Zakręty IP: *.chello.pl 06.01.08, 12:18
            kozak-na-koniu napisał:Pech, czy co innego?
            To nie pech myślę że ostatnio ktoś Ci bardziej "podpadł" z tym
            ścinaniem i dlatego zacząłeś zwracać na to uwagę. Takie zachowanie
            jest nagminne i występuje nie tylko na zakrętach. Podobnie zachowują
            się ci od ścinanie np. przy wjeździe do bramy(pomimo znacznego luzu)
            najpierw odbija w lewo a potem skręt, albo przy skręcie w ulicę w
            prawo. Nawet na dwupasmówce potrafią zawadzić o lewy pas.
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • kozak-na-koniu Re: Zakręty 06.01.08, 12:24
              "Podpadła mi" w pewnym sensie (bo w sumie nic się nie stało)
              ostatnio tylko ta babka. Zawsze zwracałem uwagę na takie i podobne
              wybryki i nie podobały mi się. W sumie, nie wiem dlaczego wydaje mi
              się że ostatnio tego jest jakby więcej - może to subiektywne
              odczucie? Dlatego właśnie założyłem ten wątek.
              pzdr
              • tiges_wiz Re: Zakręty 06.01.08, 12:45
                no mi sie smiac chcialo, ze przy skrecie w prawo, na trzypasmowej drodze byly 3
                auta kolo siebie i babka z lewego malo nie obtarla goscia na srodkowym. po
                prostu sciela sobie zakret nie patrzac ze ma kolo siebie auto.
                • kozak-na-koniu Re: Zakręty 07.01.08, 10:05
                  Cóż, pośmiać się można zawsze. Mniej do śmiechu bywa jednak, gdy do
                  takich sytuacji dochodzi po zmroku, skręca się w prawo a przed maską
                  nagle wyrasta jakaś zjawa na dwóch kółkach lub pieszo...:-(
    • wojtek33 Re: Zakręty 07.01.08, 11:44
      A mnie się zdarza prostować trochę zakręty z wykorzystaniem pasa dla
      ruchu z przeciwka, ale pozwalam sobie na to wyłącznie w sytuacjach,
      gdy mam 100% pewność, że nikomu nie przeszkodzę. Bardzo lubię
      odnowioną drogę za Spałą w kierunku Radomia, pusta a ładnie
      pokręcona, nie wspominając już o górskich drogach, np na Krecie,
      gdzie głupie Picanto może dać sporo przyjemności z jazdy ;). A
      wspomniana przez Kozaka pani miała może ciągle w pamięci pokonywanie
      łuku między pachołkami i nie znalazła tego, przy którym powinna
      zacząć kręcić kierownicą i trochę jej nie wyszło.
    • rapid130 Re: Zakręty 08.01.08, 07:51
      kozak-na-koniu napisał:

      > Zauważyłem, że ostatnimi czasy codziennością na polskich drogach
      > staje się "ścinanie" zakrętów. Wprawdzie ten durny nawyk
      > napotykało się od zawsze, jednak odnoszę wrażenie, że jeszcze
      > przed kilku laty znacznie rzadziej. (...)

      Masz rację, ale dopiero teraz sobie to uświadomiłem. :X

      Od jakiegoś czasu zdecydowanie zwalniam, jeśli muszę się wyminąć z
      kimś na prawych zakrętach. Dawniej zwalniałem minimalnie, albo
      wcale. I cała czynność bardziej mnie stresuje, niż kiedyś.

      Ani chybi musiało u mnie nastąpić podświadome przystosowanie do
      częstszych przypadków cudzego ściania. :/

      * * *
      Moim zdaniem liczba świrów ścinających zakręty "dla sportu" wcale
      się nie zwiększyła. Jest taka sama jak kiedyś. Czemu więc zjawisko
      się nasila? Bo przybywa totalnych dyletantów drogowych, którzy
      ścinając nie wiedzą, że grzeszą.

      Dlatego mniej denerwuję się pożyczając samochód fanatykowi jazdy,
      niż osobie traktującej wóz jak przedmiot gospodarstwa domowego. :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka