Dodaj do ulubionych

Nadmiar znaków !

10.06.08, 10:39
Do napisanie tego postu zainspirował mnie artykuł w tygodniku WPROST.
-Są tam bredzenie o oślepianiu w dzień(z powodu włączonych świateł),
o
tym że cała UE wycofuje się z tego (tylko Austria), i parę innych
bzdetów. Mnie zainteresował fragment dotyczący nadmiernej ilości
znaków drogowych. Dodał bym do tego całą konstrukcję KD oraz sposobu
jego nauczania.
KD stara się ująć w paragrafy całe nasze"życie na drodze". Czy to
jest
naprawdę niezbędne? Czy to jest w ogóle możliwe? Czy da się
przewidzieć wszystkie okoliczności które mogą się wydarzyć?
Moim zdanie to nadmiar "cukru w cukrze"!
I sposób nauki jazdy młodych adeptów tej sztuki. Moim zdaniem na
kursach powinno się nauczać tylko tych paragrafów które są niezbędne
(podstawowe)do bezpiecznego poruszanie się na drodze. Nadmiar
materiału który próbuje się wtłoczyć kursantowi do głowy zaciera
gradację ważności tego co ważne.
Wracając do "znakologii". Nadmiar znaków na drodze powoduje że
przestajemy je "widzieć", a jednocześnie podświadomie ich szukamy.
To
znaczy że w sytuacjach niepewności "wyłączamy" myślenie a szukamy
podpowiedzi. Jest to dość niebezpieczne i na pewno powoduje
wzrost "kolizyjności"(zawsze jak się przestaje myśleć staje się to
niebezpieczne, nawet w relacjach z żoną). Przepraszam za te znaki "
i
być może nadmierne skróty myślowe ale chciałem to ująć możliwie
krótko
ale się jakoś nie dało. Co o tym myślicie?
Pozdr.
Pazdzioch
Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Nadmiar znaków ! 10.06.08, 10:43
      > -Są tam bredzenie o oślepianiu w dzień(z powodu włączonych świateł),

      a wiesz ze 10% aut na prawidlowo ustawione swiatla, a 15% kierowcow wie ze ma
      regulator? Wyniki z kilku policyjnych akcji sprawdzania oswietlenia.

      > ale się jakoś nie dało. Co o tym myślicie?
      Myslimy ze ten temat padal tu nie raz.
      • Gość: na zimno 10%, 15% inaczej czyli arytmetyczna roznica. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.06.08, 11:00

        To znaczy, ze 90% pojazdow ma swiatla zle wyregulowane, a na dotatek
        az 85% kierowcow nigdy w zyciu nie czytalo instrukcji obslugi
        swojego samochodu, bo i po co, skoro i tak nie umieja jezdzic.

        I to jest dopiero pouczajace.

        Do tego jeszcze dochodza "ci z xenonami" w reflektorach
        homologowanych tylko na H4. Pysznosci.


        • tbernard Re: 10%, 15% inaczej czyli arytmetyczna roznica. 11.06.08, 08:32
          > To znaczy, ze 90% pojazdow ma swiatla zle wyregulowane, a na dotatek
          > az 85% kierowcow nigdy w zyciu nie czytalo instrukcji obslugi
          > swojego samochodu ...

          Wywnioskować można tylko tyle, że 85% nie przeczytało lub nie pamięta tego
          fragmentu instrukcji który dotyczy regulowania świateł.
          • Gość: na zimno Samochod jest jak kazde narzedzie. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.06.08, 11:18
            Jezeli ktos go uzywa, powinien przeczytac calosc ksiazeczki zwanej
            instrukcja obslugi. Czy to jest fragment czy nie, nie ma znaczenia.
            Takie to trudne albo niewykonalne? Czego tu bronic?

            A tak w ogole: regulacja kata swiatel jest bardzo waznym
            czynnikiem zapewnienia wlasciwego oswietlenia drogi.
            Jezeli az 85% nawet nie zastanowila sie, gdzie to pokretlo jest
            i czy w ogole jest, to oznacza to tylko nic innego jak
            polanalfabetyzm techniczny kierowcy. Ze juz nie wspomne tych 90% ze
            zle ustawionymi reflektorami.

            To jest zalosny stan edukacji zwiazanej z eksploatacja pojazdu.
            Chodzi nie tylko o oslepianie innych, ale takze o wlasny dobrze
            pojety interes kierowcy, ktory powinien miec swiadomosc, ze
            nie szkodzi takze sobie.

            Wnioskowanie polecic powinienes tym, ktorzy o tych prostych sprawach
            nie wiedza, a takze tym, ktorzy szkola kierowcow.
            Najzwyczajniej ktos tu cos partaczy na duza skale, biorac pod uwage
            wymienione procenty "nieswiadomych".
            Bo my obaj o tym (zakladam, ze Ty tez) wiemy.




      • inguszetia_2006 Re: Nadmiar znaków ! 10.06.08, 11:01
        Witam,
        "Nadmiar znaków", dobre sobie;-)Moje ulubione skrzyżowanie
        równorzędne(znak jest jeden)dostarcza kierowcom niemałych kłopotów;-)
        Większość matołów widząc autobus z lewej zatrzymuje się i gapi
        bezradnie. A kierowca autobusu irytyje się i jest w kropce.
        Wczoraj przez otwarte okno wydzierałam się; Jedźcie (do cholery!),
        jesteście po prawej;-)
        Pzdr.
        Inguszetia
        • tbernard Re: Nadmiar znaków ! 11.06.08, 08:34
          No to mogłaś narazić się na nieprzyjemności, bo pouczacze są niemile widziani ;)
          • inguszetia_2006 Re: Nadmiar znaków ! 11.06.08, 12:02
            tbernard napisał:

            > No to mogłaś narazić się na nieprzyjemności, bo pouczacze są
            niemile widziani ;
            > )
            Witam,
            Ja ich nie pouczałam, ja ich wybawiłam z opresji, bo by tak stali i
            stali;-) A autobus też by stał, bo kierowca był mądrym człowiekiem i
            postępował "kodeksowo". Zrobiłam to dla niego, bo widziałam jego
            minę;-)
            Pzdr.
            Inguszetia
      • rekrut1 Re: Nadmiar znaków ! 10.06.08, 11:02
        Zgoda że ten temat padał tu nie raz ale praktycznie wszystkie pisane
        tu posty dotyczą tematów które padały tu nie raz, prawda? Czyż
        chciałbyś zamknąć to Forum?
        Co do ustawienia świateł to temat o nieuczciwości diagnostów
        dopuszczających do ruchu złom a nie o tym czy światła(w dzień)
        oślepiają czy nie.
        • tiges_wiz Re: Nadmiar znaków ! 10.06.08, 11:05
          nie kilka razy oslepily w sloneczna pogode na tyle ze musialem skierowac wzrok
          gdzie indziej. Byly albo drogowe, albo zle wlozone zarowki, ale fakt nie jest to
          powszechne. Z drugiej strony czy pomocne?
        • Gość: na zimno 90% i 85% IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.06.08, 11:05
          90% ma zle ustawione, pies im morde lizal, tak juz jest.

          ALE:
          85% nie wie, ze w samochodzie jest "taki dinks" do regulacji
          kata pionowego swiatel. Oslepiac mozna tez w dzien, niestety.
          • Gość: na zimno No i tez im "pies morde lizal"... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.06.08, 11:06
            • rekrut1 Re: No i tez im "pies morde lizal"... 10.06.08, 11:14
              Owszem ale jest też problem kontrolek świateł w aucie. W moim mondeo
              ktoś kontrolkę świateł tak wymyślił że jej praktycznie w dzień nie
              widać(No i tez im "pies morde lizal"....)Zdarza się czasem że mam
              włączone dł.swiatła i dopiero "mrugacze" przypominają mi o tym.
              Pozdr.
              Pazdzioch
              • Gość: na zimno Nadchodzi epoka LEDow! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.06.08, 12:01
                Teraz dioda-kontrolka bedzie Ci dawac po oczach od srodka.
                Przyzwyczaisz sie. Na pewno cos s....a z regulacja intensywnosci
                kontrolek. To jedno jest pewne. Zaraz bedziesz wiedziec, co
                wlaczyles. Skonczy sie dylematy.


    • edek40 To niemozliwe 10.06.08, 11:41
      Ustawiacze znakow sa znakomicie wyszkoleni, nigdy sie nie myla, nie stawiaja za duzo znakow. czasem moze to tak wyglada, ale po blizszym przyjrzeniu zawsze wychodzi, ze wszystko to w trosce o nas, kierowcow. Ponizej link do przykladu troski:

      img389.imageshack.us/my.php?image=3razyzakazjc1.jpg
      Zdjecie wykonane jest aparatem z komorki (z zestawem hands free do fotografowania w czasie jazdy). Wobec nienalepszej jakosc nieco "wyciagnalem" znaki i oslabilem tlo. Zalaczone jest rowniez oryginalne zdjecie.

      Teraz opis. Jest to szosa, powyzej sa druty z wysokim napieciem, ktore czesto spadaja na samochody. Wobec takiej grozby ustawiacz znakow postawil zakaz, slusznie mniemajac, ze stojacy samochod wytwarza pole elektromagnetyczne (szczegolnie jak ktos gada przez komorke), co jak wiemy z fizyki moze przyciagnac przewodnik z pradem. Stad kategoryczny zakaz zatrzymywania. Po stu metrach, dla zapominalskich, powtorzony i po kolejnych stu szczesliwe odwolany. Nie ma tu mowy o "przeznakowaniu". Bo gdyby ktos ukradl pierwszy znak, albo niedpowiedzialny TIR zaslonil tak wazny znak, albo natura krzaczkiem zaslonila... A tak wszystko jest jasne, bo w najniebezpieczniejszym miejscu stoi drugi z kolei znak. Takie linie wysokiego napiecia sa niewatpliwie bardziej niebezpieczne od przejscia dla pieszych jakies 300 metrow dalej. Tu bowiem stoi tylko jeden znak i to czesciowo przysloniety krzaczkiem...
      • emes-nju Re: To niemozliwe 10.06.08, 12:22
        Ja wiem gdzie to jest! :-)

        Obawiam sie, ze mylisz sie z odleglosciami. ("Po stu metrach, dla zapominalskich, powtorzony i po kolejnych stu szczesliwe odwolany"). Wedlug mnie caly "cykl" nie ma wiecej niz 150 m. A moze ktos wie co ile stawia sie latarnie przy drodze? To zalatwiloby problem odleglosci :-)

        Jestem bardzo malo inteligentny, bo jak pierwszy raz po interwencji znakologa tamtedy jechalem, to az zwolnilem, bo, po zauwazeniu ekstra oznakowania, spodziewalem sie czegos ekstra na drodze. Oczywiscie analizujac co artysta mial na mysli i wypatrujac ekstrasow, zaniedbalem obserwacje drogi. Na szczescie na krotko i zdolalem w pora zauwazyc JEDEN znak informujacy mnie o czyms tak malo istotnym jak przejscie dla pieszych :-P
        • edek40 Re: To niemozliwe 10.06.08, 12:26
          Chodzi bowiem o to, ze jest to droga powrotna Warszawiakow z Zalewu Zegrzynskiego. Wiadomo, ze po weekendzie wszyscy sa lekko ciepli. Z reszta logika oznakowania zdaje sie to potwierdzac. W drodze na ochlaj sa tylko dwa znaki zakazu...
          • Gość: rekrut1 Re: To niemozliwe IP: *.aster.pl 10.06.08, 15:53
            Stawianie znaków, "malowanki"na jezdni, sygnalizacja świetlna, ktoś
            za to wszystko powinien odpowiadać. Niestety Panowie Drogowcy są
            bezkarni. Znak roboty drogowe-ograniczenie prędkości-zwężenie jezdni
            -fajnie tyle że te prace zakończyły się 3m-c temu a znaki zostały.
            Gdy tam ustawi się patrol z suszarką dostane mandat, ten co
            zapomniał to zdjąć jest bezkarny. Znaki A-6 z literkami, mają sens
            za miastem tam oczywiście może nagle pojawić się droga "dochodząca"
            ale w wawie? Czy naprawdę w mieście pojawienie się ulicy jw. jest
            zaskoczeniem dla kierowcy? A czemu mają służyć znaki stop na
            strzeżonych przejazdach kolejowych? Usprawiedliwiać pijanych
            dróżników? Itd., itp. Myślę że wprowadzenie tz. "nagich ulic" bez
            żadnych znaków (podobno w Toruniu,Bytomiu i Nowej Soli)przyniesie
            więcej pożytku niż 20 znaków na dł.500m. Należy dodać do tego
            kolorowe reklamy przydrożne i mamy prawdziwą "kakofonię informacyjną"

            Pozdr.
            Pazdzioch
            • Gość: :))) Re: To niemozliwe IP: *.com 10.06.08, 19:10
              Moim zdaniem znaki to nie problem. I tak nikt na nie nie zwraca uwagi.
              Tylko młody kierowca, który z konfiguracji drogi nie połapie się jak
              jechać, może stanowić zagrożenie. W powodzi reklam (Łomianki) znaki i
              tak nie są widoczne. Brak masowych wypadków dowodzi, że nie są też
              potrzebne. Ot, coś jak krzyże w urzędach państwowych a kiedyś Leniny -
              wyraz dominacji okupanta.
              • emes-nju Re: To niemozliwe 11.06.08, 12:05
                Gość portalu: :))) napisał(a):

                > Moim zdaniem znaki to nie problem. I tak nikt na nie nie zwraca
                > uwagi.

                I w tym wlasnie problem!
      • jane14 Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 09:01
        Moze ten przykład i jest przykładem na niepotrzebne wydanie kiku Pln
        na ten srodkowy znak ale...
        Nie ma tam aby drogi z lewej bo zdjecie niewyraźne a auta
        zasłaniają...
        Natomiast koło mnie rowniez stoja takie znaki z tym że tylko dwa. Od
        i do. Oczywiscie kierowcy mimo to parkują i przeważnie na chodniku
        czesto zastawiajac przejscie.
        Napominani (raczej delikatnie) popisują się swą wiedza o parkowaniu.
        I tak np. ~20 % ankietowanych myli znak "zakazu...za" z "zakazem...
        do". 30% nie wie że znak dotyczy takze chodnika.
        Wśród tych 50 % nikt nie wiedział, że powinno sie parkować jeśli juz
        to przy krawedzi jezdni a nie pół metra od niej.
        Bo co prawda tak jest wygodniej wysiaść ale przejscie pieszym sie
        utrudnia a przejazd np wózkiem jest juz niemożliwy inaczej niż po
        jezdni.
        (O 1,5 m chodnika nie wspominam bo tam nie ma szans na takie
        zaparkowanie wogóle.)
        No i pozostałe 50 % ... ma i tak to wszystko gdzieś.

        PS A taka zagadka...w tym przypadku (pod tymi drutami) gdyby
        kierowcy znali przepisy trzeba by wogóle tam stawiać te znaki ?
        • Gość: Lulek Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.08, 09:35
          jane14 napisał:
          > PS A taka zagadka...w tym przypadku (pod tymi drutami) gdyby
          > kierowcy znali przepisy trzeba by wogóle tam stawiać te znaki ?

          W tym przypadku powinna być jeszcze tabliczka pod znakiem z
          napisem "SPADAJĄCE DRUTY".
          Ile ta tabliczka kosztuje w stosunku do zagrożenia ???

          Ludzie, chcą być pewni,że jest jakieś do tego znaku uzasadnienie i
          że organizator czuwa nad tym.
          pozdr
          • jane14 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 09:47
            Gość portalu: Lulek napisał(a):

            > Ludzie, chcą być pewni,że jest jakieś do tego znaku uzasadnienie i
            > że organizator czuwa nad tym.
            > pozdr

            No to moze co km bilbordy z usmiechnieta twarzą i napisem "Jesteśmy
            z wami, trzymajcie się !!! Dyrektor Zarzadu Dróg krajowych"
            czy jak ich tam zwał ...
            • tiges_wiz Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 10:01
              w tym wypadku wystarczyl by zban "inne niebezpieczenstwo" z tabliczka "Uwaga
              linia pod napięciem" i podwojna ciagka na srodku i ciagla na odpowiedniej
              odleglosci na poboczu. Powinno wystarczyc i dzialac na wyobraznie. i 2 znaki od
              razu mniej
              • tbernard Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 10:10
                Tabliczki z napisem mają jeden minus, mogą być dla obcokrajowców niezrozumiałe.
                Ale dla tubylców to istotnie takie rozwiązanie było by czytelniejsze.
              • jane14 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 10:14
                No to już aby dać spokuj "fantazjom" przypomne że linia ciagła na
                poboczu ktora tu już jest oznacza zakaz zatrzymywania się. A wiec
                teoretycznie jakiekolwiek dodatkowe oznakowania są tu niepotrzebne.
                Ale czy kierowcy w kraju takim jak nasz, gdzie pobocze uznawane jest
                jako dodatkowy pas ruchu jeszcze o tym pamietają ?
                PS Tiges po co ci tu podwójna ciagła chcesz zabronic wyprzedzania ?
                Droga jest prosta widocznośc dobra, czemu mieliby nie wyprzedzać?
                • tiges_wiz Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 10:33
                  oki .. z podwojna moze przesadzilem.

                  >A wiec
                  > teoretycznie jakiekolwiek dodatkowe oznakowania są tu niepotrzebne.

                  chocby po to aby jednak uswiadomic tych co wiedza lepiej, ze jednak nie wiedza.
                  Po prostu trzeba dążyć do optymalizacji kosztow i ograniczenia strat. Miałbyś
                  dokładną informacje i 2 znaki mniej.
                  • Gość: rekrut1 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... IP: *.aster.pl 11.06.08, 15:28
                    Pozwolicie że się wtrącę w ta jakże fascynującą dyskusję. A nie
                    przyszło Wam do głowy że ta linia powinna być tak zabezpieczona żeby
                    nie spadała ludziom na głowy? A gdyby teść zrywał czereśnie przy
                    drodze to też ustawić trzeba tabliczkę "Uwaga Teść na Drabinie"?
                    Zawsze śmieszy mnie znak "uwaga spadające kamienie". Czy ktoś
                    (zwłaszcza na krętej drodze gdzie te znaki można spotkać najczęściej)
                    naprawdę jest w stanie uniknąć taki spadający kamień? Chyba że
                    prestigiditator.
                    Pozdr.
                    Pazdzioch
                • edek40 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 10:58
                  Nie tak dawno dyskutowalem z normalnym inaczej habudzikiem na temat idiotycznego zakazu zawracania na sygnalizatorze s-3, a dokladnie koniecznosci wyrywkowego poznania KD, zamiast postawienia jasnego znaku zakazu zawracania. Normalny inaczej upieral sie, ze wszystko jest super, ze trzeba znac przepisy itp. Znak wydawal mu sie zbedny (dzieki temu spokojnie sobie zawracal przy takim sygnalizatorze). Ty wiele od habudzika nie odbiegasz. Wyjasnij mi wiec prosze, Twoj zachwyt nad tym wykwitem znakow wobec namalowania znaku zakazu.
                  • jane14 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 11:17
                    edek40 napisał:

                    > ...Wyjasnij mi wiec prosze, Twoj zachwy
                    > t nad tym wykwitem znakow wobec namalowania znaku zakazu.

                    No przesadzasz wcale się nie zachwycam ale...
                    Rożnica jest bardzo istotna. W tym przypadku jest to niepotrzebne
                    powtórzenie zakazu nie zmieniajace zakazu w żaden sposób.
                    W przypadku S3 sytuacja jest diametralnie rózna.
                    Sygnalizator S3(tylko w lewo) gdy działa, w praktyce zakazuje
                    zawracania, ale gdy go wyłaczysz (np. migajace żółte) pozwala
                    zawracać.
                    Jest to słuszne, bo inaczej wyglada zawracanie w porach duzego
                    nateżenia ruchu i przy działającej innej sygnalizacji, która może
                    wchodzić w kolizje z twoim zawracaniem, a inaczej w środku nocy na
                    pustym skrzyżowaniu i wyłaczonej także sygnalizacji kolizyjnej.
                    Jeśli wiec postawisz "zakaz zawracania" to moze bedzie to jasne dla
                    kilku "madrych inaczej" ale uniemozliwi za to wszystkim zawracanie
                    już na "wieki wieków-Amen!".
                    Oczywiście zupełnie odmiennym problemem jest czy na niektórych
                    skrzyżowaniach z S3(tylko w lewo) mozna zastosować wariant S3 w lewo
                    i zawracanie. Zapewne można...
                    • edek40 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 11:28
                      Naturalnie gdybasz. Zakaz zawracania wyrazony znakiem, moze miec ewentualnie informacje dotyczaca godzin stosowania. Wszystko bedzie jasne jak slonce. Mowimy tylko o jednym dodatkowym znaku i to w strefie skrzyzowania, gdzie trudno mowic o nadmiarze znakow, bo i tak trzeba sie troszke skupic.

                      Na zdjeciu mamy szose krajowa. Prosty odcinek drogi i szalenie logiczna kreske na poboczu. Tu nawet dwa znaki to za duzo.

                      Ale naturalnie przepisy i oznakowanie mamy logiczne i stanowiace dowod umyslowej ejakulacji stawiaczy i ustawodawcow.
                      • jane14 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 11:52
                        edek40 napisał:

                        > Naturalnie gdybasz.

                        A w którym konkretnie miejscu ? Jak ktos tu gdyba to nie ja. Fakt ze
                        ty i jeszcze paru innych nie rozumiesz sygnalizacji świetlnej nie
                        oznacza że mamy sie pakować w:
                        > Zakaz zawracania ...miec ewentualnie in
                        > formacje dotyczaca godzin stosowania. Wszystko bedzie jasne jak
                        slonce.

                        Bo i tak okaże sie ze jeden nie umie czytac po polsku, a dla
                        drugiego w nocy tabliczka tez bedzie nieczytelna itd.
                        O tym ze wiekszośc sygnalizacji przechodzi w "stan spoczynku"
                        zaleznie od nateżenia ruchu a nie sztywno od godzin to juz nie
                        wspomne.

                        > Mowimy tylko o jednym dodatkowym znaku i to w strefie
                        skrzyzowania, gdzie trudno mowic
                        > o nadmiarze znakow, bo i tak trzeba sie troszke skupic.

                        No to skup sie na sygnalizatorze czy to takie trudne rozróznić S3 od
                        S1.


                        > Na zdjeciu mamy szose krajowa. Prosty odcinek drogi i szalenie
                        logiczna kreske
                        > na poboczu. Tu nawet dwa znaki to za duzo.

                        No i co? Ile razy widzisz jeżdzace/stojace na poboczu auta
                        ignorujace taka linie ciągłą. Czy wiec problem w oznakowaniu czy w
                        jego ignorowaniu ?

                        > Ale naturalnie przepisy i oznakowanie mamy logiczne i stanowiace
                        dowod umyslowej ejakulacji stawiaczy i ustawodawcow.

                        Ona tylko podaża za "rozwojem" umysłowym kierowców.
                        "Mądrej głowie dośc dwie słowie" (linia,sygnalizator) a głupkom i
                        łopatą do głowy nie nałożysz (trzy znaki, powtórzenie zakazu w
                        godzinach itd).

                        • edek40 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 12:03
                          jane14 napisał:

                          >
                          > No i co? Ile razy widzisz jeżdzace/stojace na poboczu auta
                          > ignorujace taka linie ciągłą. Czy wiec problem w oznakowaniu czy w
                          > jego ignorowaniu ?

                          Przy s-3 kierowca musi znac szczegolowe przepisy. Na zalaczonym zdjeciu do tego stopnia nie, ze nie dosc ze jest kreska, to jeszcze az trzy znaki. Ale naturalnie to jest logiczne i spojne.

                          A wiesz, ze widuje samochody stojace pod zakazem zatrzymywania. Czy to oznacza, ze trzeba stawiac po dwa znaki na jednym slupku, a gdy to nie pomoze dodac jeszcze trzeci? Albo stawiac slupki z zakazami tak czesto, ze nawet smart nie da rady sie wcisnac? Puknij sie w glowe i zastanow kiedy kierowcy mozna znakiem ulatwic zycie (zakaz zawracania pod kuriozalnym s-3), a kiedy mozna i nalezy zdjac z niego obowiazek obserwacji takich kwiatkow, jak na zdjeciu.
                          • jane14 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 12:19
                            edek40 napisał:
                            > Przy s-3 kierowca musi znac szczegolowe przepisy.
                            Jakie trzy ?
                            I co to znaczy szczegółowe ?
                            Jak już to podstawowe, o ile wogóle mozna mówić o takim podziale.
                            I ta sprawa zarówno 10 lat temu gdy weszła w zycie jak i obecnie
                            jest tak nadmuchiwana medialnie, że już chyba nie ma, także wsród
                            pretendentów do kierowania, takich co nie wiedzą.
                            A że wielu przy okazji sie wymadrza no to już taka natura mistrzów...

                            > I Na zalaczonym zdjeciu ... Ale natural
                            > nie to jest logiczne i spojne.

                            No bo jest, może za dużo, ale czy ktos (Ty?) ma watpliwości gdzie tu
                            może sie zatrzymać a gdzie nie ?

                            >...kiedy mozna i nalezy zdjac
                            > z niego obowiazek obserwacji takich kwiatkow, jak na zdjeciu.

                            Już o tym też pisałem jak cie znak nie dotyczy (bo nie masz zamiaru
                            sie zatrzymywac) to normalny kierowca nawet go nie rejestruje.
                            Ale nienormalny a i owszem no bo on jak zwykle, pilnuje wszystkich
                            tylko nie siebie.

                            • jureek Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 13:33
                              jane14 napisał:

                              > Ale nienormalny a i owszem no bo on jak zwykle, pilnuje wszystkich
                              > tylko nie siebie.

                              Patrzenie władzy na ręce jest nienormalne tylko w dyktaturach, w demokracji jest
                              to jak najbardziej normalne zachowanie.
                              Widzę po Twoich wypowiedziach, że tak strasznie Cię razi wszelka krytyka władzy,
                              że usiłujesz nieraz sugerować, że jeśli ktoś widzi błędy oznakowania, to znaczy,
                              że sam nie przestrzega przepisów. Tymczasem wcale nie ma takiej zależności.
                              Jura
                              • jane14 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 13:52
                                jureek napisał:


                                > Widzę po Twoich wypowiedziach, że tak strasznie Cię razi wszelka
                                krytyka władzy, że usiłujesz nieraz sugerować, że jeśli ktoś widzi
                                błędy oznakowania, to znaczy, że sam nie przestrzega przepisów.
                                Tymczasem wcale nie ma takiej zależności.

                                Po pierwsze nie razi mnie konstruktywna krytyka, ale nie
                                totalne "nadawanie na waadze" i to czesto bezzasadne bo wynikajace z
                                braku podstawowej wiedzy o obowiazujacych przepisach.
                                No i po drugie niestety ta zaleznośc istnieje.
                                U jednych wynika z olewania przepisów, a przyłapani na tym szukaja
                                alibi. U drugich z braku wiedzy wiec "tworzą" na własny uzytek swoj
                                obraz PORD.
                                Ale generalnie tak to już jest, że ludzie znajacy PORD i go
                                przestrzegajacy jakoś narzekaja mniej na "waadze" a wiecej na tych
                                kierowcówów którzy tych reguł nie przestrzegaja.

                                PS Ci ustawiacze też czesto maja problemy właśnie, ze zrozumieniem
                                przepisów. Wstret do uczenia się nie jest bowiem cecha zanikajaca po
                                wejściu do samochodu czy odwrotnie. Tymczasem świat się zmienia i
                                przepisy też. Jedne zmiany są zasadne inne na wyrost, ale zanim coś
                                skrytykujesz to trzeba to poznać. Inaczej z krytyki zostaje tylko
                                bełkot.
                                • tiges_wiz Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 13:57
                                  > No i po drugie niestety ta zaleznośc istnieje.

                                  Co szczegolnie udowania habudzik, twierdzacy ze przepisy i znaki sa dobre i je
                                  olewajacy oraz Jureek, piszacy ze oznakowanie i przepisy sa niespojne, ale sie
                                  do nich stosujacy (przynajmniej tak twierdzi)
                                  • jane14 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 14:18
                                    Nie czytuje wszystkich wypowiedzi ale jeśli jest tak jak piszesz to
                                    w tym zestawieniu Habudzik jest uczciwszy bo nie krytykuje czegoś co
                                    i tak go nie rusza.
                                    Jurek natomiast dał się mi poznać jako nie do końca rozumiejący
                                    pewne przepisy (wyprzedzanie z prawej, definicje drogi i jezdni) ale
                                    krytykujący "niespójność".
                                    Kiedy zaś okazało się ze niespójność jest "problematyczna"
                                    skrytykował PORD za niespójność z prawem Niemieckim i jednocześnie
                                    za spójność z prawem USA (rozumiem „gorszym”)
                                    A to mi pachnie polityką...
                                    W dodatku miało to cechy zacietrzewienia, no bo jak można wogóle
                                    rozważać przepis inny niż niemiecki jako słuszny !
                                    Reasumujac przychylałbym sie do pogladu że Jurek krytykuje PORD,
                                    bo ... tak wypada.
                                    • jureek Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 15:16
                                      Właściwie to już chciałem sobie odpuścić dyskuje z Tobą, bo i takdo niczego nie
                                      prowadziły, ale takich przeinaczeń moich intencji nie mogę pozostawić bez
                                      odpowiedzi.
                                      Chłopie, nie doszukuj się polityki tam, gdzie chodzi o zwykły pragmatyzm. Nie
                                      dorabiaj mi też ślepego uwielbienia dla Niemców, żeby pograć na emocjach
                                      czytających, bo po prostu mijasz się z prawdą. Do pozwolenia na wyprzedzanie z
                                      prawej strony ustosunkowałem się w tym poście:
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=80545327&a=80659814
                                      Gdzie pada tam słowo Niemcy?
                                      Gdzie napisałem, że prawo USA jest gorsze od niemieckiego? Znowu chodzi o zwykły
                                      pragmatyzm. Ilu kierowców z USA jeździ po naszych drogach, a ilu kierowców z
                                      krajów europejskich, gdzie wyprzedzanie z prawej jest poważnym wykroczeniem? Nie
                                      widzisz zagrożenia dla nich, gdy po zakończeniu manewru wyprzedzania zechcą
                                      zjechać na prawy pas i zostaną zaskoczeni przez kogoś wyprzedzającego ich w tym
                                      momencie tym właśnie prawym pasem? Dokąd częściej wyjeżdżają nasi kierowcy - do
                                      USA czy do europejskich sąsiadów? Gdzie grozi im bardziej zaskoczenie wysokim
                                      mandatem, gdy przyzwyczajeni do pozwolenia na wyprzedzanie z prawej będą tak
                                      samo tam robić? Nie o to chodzi, co lepsze, co gorsze, ale o pragmatyzm, żeby
                                      kierujący mieli jak najmniej problemów.
                                      Zacietrzewienie zauważam raczej w Twoich wypowiedziach, jak ktoś w ogóle może
                                      ośmielić się skrytykować nasze najlepsze na świecie rozwiązania. To Ty
                                      wyskakujesz z jakimiś patriotycznymi argumentami, jakby krytykowanie przepisów
                                      było zamachem na suwerenność prawie. Ja tych przepisów nie krytykuję dlatego, że
                                      tak wypada, tylko dlatego, że z doświadczenia wiem, gdzie jeździ mi się lepiej,
                                      gdzie muszę mniej główkować, gdzie przepisy są przyjaźniejsze dla uczestników
                                      ruchu drogowego, gdzie powodują mniej nieporozumień. Jest wiele rzeczy, które w
                                      Polsce bardziej mi się podobają niż w Niemczech, niestety przepisy i organizacja
                                      ruchu drogowego do nich nie należy.
                                      Mam nadzieję, że nie dojdzie do tego, że za krytykę PoRD będzie się pozbawiać
                                      obywatelstwa :)
                                      Jura

                                      • jane14 I znowu zaśmierdziało poltyką... 12.06.08, 08:47
                                        jureek napisał:

                                        > Mam nadzieję, że nie dojdzie do tego, że za krytykę PoRD będzie
                                        się pozbawiać
                                        > obywatelstwa :)

                                        No i wrzucasz mnie do jednego worka z LPR tylko dlatego że smiem
                                        twierdzić, że manewr wyprzedzania (przypominam przejazd obok innego
                                        uczestnika ruchu jadacego w tym samym kierunku), który w warunkach
                                        rownoległej jazdy na kilku pasach, obok siebie kolumn pojazdów
                                        zachodzi w sposób praktycznie ciagły i wielokrotny, nieraz na
                                        odcinku kiluset metrów uwazam za normalny i zakazanie go byłoby
                                        debilizmem.
                                        Jak w praktyce powinien wygladać taki ruch, wzajemne tasowanie ?
                                        A zakaz wyprzedzania w takim wypadku musiałby byc ignorowany albo
                                        wymuszałby zrównanie predkości na obu pasach co w praktyce
                                        zmniejszyłoby przepustowość drogi.
                                        Nie jestem tak biegły w kodeksach drogowych innych nacji w tym tez
                                        niemieckiej, ale może zamiast zakładać że tak jest lepiej i wymyślać
                                        innym zastanów sie jakie jest realne zagrożenie.
                                        Naduzywanie tego prawa (stworzonego z myśla o ruchu zageszczonym) w
                                        warunkach pustej drogi jest zapewne niebezpieczne, tyle że podobnie
                                        jak przy wyprzedzaniu z lewej te niebezpieczeństwa sa takie same.
                                        Też wyprzedzajac z lewej istnieje ryzyko, że wyprzedzany postanowi
                                        wyprzedzać innego i wjedzie ci pod zderzak.
                                        Klucz wiec nie w tym czy manewr jest czy nie dozwolony ale w tym czy
                                        zachowujesz się na drodze zgodnie z rozsadkiem i PORD. (sygnalizacja
                                        manewru, upewnienie sie czy nie jesteśmy juz wyprzedzani itd)
                                        Oczywiście zapewne nalezałoby unifikować prawo europejskie we
                                        wszystkich dziedzinach w tym szczególnie w zakresie ruchu drogowego.
                                        Tyle że ... dopuszcenie wyprzedzania z prawej na drogach ...itd,
                                        jest zawarte w konwencji wiedeńskiej a wiec teoretycznie także
                                        Niemcy zobowiazały sie do jego stosowania i zapewne wcześniej czy
                                        póżniej to wprowadzą.
                                        PS Obecnie najwiecej Polaków jest podobno na wyspach, czy wobec tego
                                        pragmatyczne byłoby wprowadzenie ruchu lewostronnego?
                                        W mysl twej argumentacji zapewne tak. A ile kasy zaoszczedzilibysmy
                                        na tych niepotrzebnych przekładkach kierownicy z prawej na lewą w
                                        tych sprowadzanych autach...
                                        Acha no i niewiem jak gdzie indziej ale do Krakowa też najwiecej
                                        przyjeżdza Anglików (no co prawda przeważnie samolotem) ale jako
                                        piesi to się też mogą gubić w naszym prawostronnym ruchu.
                                        • jureek Re: Twój nos Cię okłamuje - to był żart 12.06.08, 11:20
                                          jane14 napisał:

                                          > jureek napisał:
                                          >
                                          > > Mam nadzieję, że nie dojdzie do tego, że za krytykę PoRD będzie
                                          > się pozbawiać
                                          > > obywatelstwa :)
                                          >
                                          > No i wrzucasz mnie do jednego worka z LPR tylko dlatego że smiem

                                          Odniosłeś ten żart do siebie, naprawdę? Może i dobrze, posmakowałeś przynajmniej
                                          jak można się poczuć, gdy ktoś wrzuca Cię do jednego worka z kimś, z kim Ci
                                          wcale nie po drodze. Wyobrażasz sobie teraz, jak ja się poczułem, gdy
                                          imputowałeś mi jakieś polityczne niecne intencje i wrzucałeś do jednego worka z
                                          tymi, którzy chwalą wszystko co niemieckie, tylko dlatego, że jest to niemieckie?

                                          > twierdzić, że manewr wyprzedzania (przypominam przejazd obok innego
                                          > uczestnika ruchu jadacego w tym samym kierunku), który w warunkach
                                          > rownoległej jazdy na kilku pasach, obok siebie kolumn pojazdów
                                          > zachodzi w sposób praktycznie ciagły i wielokrotny, nieraz na
                                          > odcinku kiluset metrów uwazam za normalny i zakazanie go byłoby
                                          > debilizmem.

                                          Tylko niestety nasze przepisy pozwalają wyprzedzać z prawej nie tylko w
                                          warunkach zagęszczonego ruchu. Gdy ruch jest zagęszczony, to i w Niemczech
                                          możesz prawym pasem jechać szybciej, niż pojazdy na lewym pasie.

                                          > Jak w praktyce powinien wygladać taki ruch, wzajemne tasowanie ?
                                          > A zakaz wyprzedzania w takim wypadku musiałby byc ignorowany albo
                                          > wymuszałby zrównanie predkości na obu pasach co w praktyce
                                          > zmniejszyłoby przepustowość drogi.
                                          > Nie jestem tak biegły w kodeksach drogowych innych nacji w tym tez
                                          > niemieckiej, ale może zamiast zakładać że tak jest lepiej i wymyślać
                                          > innym zastanów sie jakie jest realne zagrożenie.
                                          > Naduzywanie tego prawa (stworzonego z myśla o ruchu zageszczonym) w
                                          > warunkach pustej drogi jest zapewne niebezpieczne, tyle że podobnie
                                          > jak przy wyprzedzaniu z lewej te niebezpieczeństwa sa takie same.

                                          Widocznie jednak nie do końca takie same, skoro Konwencja Wiedeńska, na którą
                                          się powołujesz, w artykule 11 punkt 1 jako zasadę przyjmuje, że wyprzedza się z
                                          lewej i dopuszcza tylko wyjątki w uzasadnionych sytuacjach. Gdyby to było wsio
                                          rawno, to artykuł 11 punkt 1 nie miałby sensu. Inna wskazówka jest taka, że np.
                                          obowiązkowym wyposażeniem samochodu jest lewe lusterko, a prawe już niekoniecznie.

                                          > Oczywiście zapewne nalezałoby unifikować prawo europejskie we
                                          > wszystkich dziedzinach w tym szczególnie w zakresie ruchu drogowego.
                                          > Tyle że ... dopuszcenie wyprzedzania z prawej na drogach ...itd,
                                          > jest zawarte w konwencji wiedeńskiej a wiec teoretycznie także
                                          > Niemcy zobowiazały sie do jego stosowania i zapewne wcześniej czy
                                          > póżniej to wprowadzą.

                                          I tu się mylisz. Przeczytałem sobie dokładnie artykuł 11 konwencji wiedeńskiej i
                                          nie wynika z niego wcale, żeby niemieckie przepisy były z nim sprzeczne. Jeśli
                                          chodzi Ci o punkt 6, dotyczący zagęszczonego ruchu, to jak już wyżej pisałem
                                          jest on w niemieckich przepisach implementowany, dokładnie według tych
                                          ograniczeń jakie przewiduje Konwencja Wiedeńska.
                                          Jeśli chodzi o punkt 11, to nie jest on obligatoryjny.
                                          W sumie to raczej polskie przepisy bardziej odbiegają od konwencji wiedeńskiej
                                          dopuszczając wyprzedzanie z prawej ponad wyjątki określone w konwencji. W
                                          polskich przepisach pozwolenie na wyprzedzanie z prawej nie jest bowiem
                                          uwarunkowane ani zagęszczeniem ruchu (punkt 6), ani istnieniem 3 pasów poza
                                          terenem zabudowanym (punkt 11).
                                          Jura

                                          P.S. I jeszcze link do Konwencji Wiedeńskiej, żeby czytelnicy forum mogli sami
                                          przekonać się, czy nie przekręcam:
                                          www.prawko-kwartnik.info/konwencjaw.html
                                          • jane14 Re: Twój nos Cię okłamuje - to był żart 12.06.08, 11:46
                                            jureek napisał:
                                            > W sumie to raczej polskie przepisy bardziej odbiegają od konwencji
                                            wiedeńskiej
                                            > dopuszczając wyprzedzanie z prawej ponad wyjątki określone w
                                            konwencji.

                                            Cytat dla zilustrowania:
                                            "11. a) Umawiające się Strony lub organy terenowe mogą na jezdniach
                                            o ruchu jednokierunkowym i na jezdniach o ruchu dwukierunkowym,
                                            jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze zabudowanym i trzy
                                            pasy ruchu poza tym obszarem są przeznaczone dla ruchu w tym samym
                                            kierunku i są wyznaczone na jezdni liniami podłużnymi zezwolić
                                            pojazdom jadącym jednym pasem ruchu na wyprzedzanie po stronie
                                            odpowiadającej kierunkowi ruchu pojazdów jadących innym pasem ruchu
                                            oraz nie stosować postanowień artykułu 10 ustępu 3 niniejszej
                                            konwencji (nakaz poruszania się po pasie, w przypadku Pl prawym,
                                            jeśli sie nie wyprzedza), pod warunkiem wprowadzenia odpowiednich
                                            postanowień ograniczających możliwość zmiany pasów ruchu" (no to
                                            mamy np. koniecznośc ustapienia pierwszeństwa pojazdom juz
                                            zanajdujacym się na pasie).
                                            Słowem praktycznie dosłownie jest to powtórzone w naszym PORD.

                                            > ...ani istnieniem 3 pasów poza terenem zabudowanym (punkt 11).

                                            Przecież mamy doczytaj tyle że i w PORD i w KW mówi o trzech pasach
                                            gdy nie mamy do czynienia z jezdnią jednokierunkową.

                                            > P.S. I jeszcze link do Konwencji Wiedeńskiej...
                                            No i z niego tez ja korzystam!
                                            • jureek Re: Twój nos Cię okłamuje - to był żart 12.06.08, 12:08
                                              jane14 napisał:

                                              > Cytat dla zilustrowania:
                                              > "11. a) Umawiające się Strony lub organy terenowe mogą na jezdniach
                                              > o ruchu jednokierunkowym i na jezdniach o ruchu dwukierunkowym,
                                              > jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze zabudowanym i trzy
                                              > pasy ruchu poza tym obszarem są przeznaczone dla ruchu w tym samym
                                              > kierunku i są wyznaczone na jezdni liniami podłużnymi zezwolić
                                              > pojazdom jadącym jednym pasem ruchu na wyprzedzanie po stronie
                                              > odpowiadającej kierunkowi ruchu pojazdów jadących innym pasem ruchu
                                              > oraz nie stosować postanowień artykułu 10 ustępu 3 niniejszej
                                              > konwencji (nakaz poruszania się po pasie, w przypadku Pl prawym,
                                              > jeśli sie nie wyprzedza), pod warunkiem wprowadzenia odpowiednich
                                              > postanowień ograniczających możliwość zmiany pasów ruchu" (no to
                                              > mamy np. koniecznośc ustapienia pierwszeństwa pojazdom juz
                                              > zanajdujacym się na pasie).
                                              > Słowem praktycznie dosłownie jest to powtórzone w naszym PORD.
                                              >
                                              > > ...ani istnieniem 3 pasów poza terenem zabudowanym (punkt 11).
                                              >
                                              > Przecież mamy doczytaj tyle że i w PORD i w KW mówi o trzech pasach
                                              > gdy nie mamy do czynienia z jezdnią jednokierunkową.

                                              Ale właśnie możliwość wyprzedzania z prawej poza terenem zabudowanym na jezdni
                                              jednokierunkowej bez dodatkowych ograniczeń nie jest w Konwencji Wiedeńskiej
                                              dopuszczona. O to mi chodzi. O możliwość wyprzedzania na autostradzie o dwóch
                                              pasach ruchu w każdym kierunku. Tego w Konwencji Wiedeńskiej nie ma.
                                              Jura
                                              • jane14 Re: Twój nos Cię okłamuje - to był żart 12.06.08, 12:49
                                                jureek napisał:

                                                > Ale właśnie możliwość wyprzedzania z prawej poza terenem
                                                zabudowanym na jezdni jednokierunkowej bez dodatkowych ograniczeń
                                                nie jest w Konwencji Wiedeńskiej dopuszczona. O to mi chodzi. O
                                                możliwość wyprzedzania na autostradzie o dwóch pasach ruchu w każdym
                                                kierunku. Tego w Konwencji Wiedeńskiej nie ma.

                                                No jak nie ma jak jest !
                                                Jeśli "umawiajace się strony moga, na jezdniach o ruchu
                                                jednokierunkowym " a już ustaliliśmy że autostrada ma takie jezdnie
                                                to znaczy że jest to dopuszczone
                                                A jesli mowa jest "pod warunkiem wprowadzenia odpowiednich
                                                postanowień ograniczających możliwość zmiany pasów ruchu" to np. co
                                                pisałem, odpowiednie regulacje ogólne obowiazujace wszedzie a wiec
                                                także na autostradzie, ograniczajace możliwość zmiany pasa pod
                                                warunkiem ustapienia pierwszeństwa pojazdom juz tam się znajdujacym,
                                                sa takim ograniczeniem. Konwencja np nie reguluje pierwszeństwa przy
                                                zmianie pasa a wiec nasza regulacja jest niczym innym jak właśnie
                                                tym "dodatkowym ograniczeniem".

                                                Zwróć uwage że gdyby nie istniało zezwolenie do wyprzedzania z
                                                prawej w zasadzie koniecznośc upewniania sie czy prawy pas jest
                                                wolny by nie istniała, podobnie jak i konieczność posiadania prawego
                                                lusterka które przecież właśnie po to jest.

                                                • jureek Re: Twój nos Cię okłamuje - to był żart 12.06.08, 13:09
                                                  jane14 napisał:

                                                  > No jak nie ma jak jest !
                                                  > Jeśli "umawiajace się strony moga, na jezdniach o ruchu
                                                  > jednokierunkowym " a już ustaliliśmy że autostrada ma takie jezdnie
                                                  > to znaczy że jest to dopuszczone

                                                  Masz rację, nie doczytałem.

                                                  > Zwróć uwage że gdyby nie istniało zezwolenie do wyprzedzania z
                                                  > prawej w zasadzie koniecznośc upewniania sie czy prawy pas jest
                                                  > wolny by nie istniała, podobnie jak i konieczność posiadania prawego
                                                  > lusterka które przecież właśnie po to jest.

                                                  Jesteś pewien z tą koniecznością posiadania prawego lusterka? Jeszcze w 1999
                                                  roku miałem samochód, który fabrycznie nie posiadał prawego lusterka. Samochód
                                                  był normalnie dopuszczony do ruchu. Ale możliwe, że od tego czasu zmieniły się
                                                  przepisy, dlatego pytam.
                                                  Jura
                                                  • jane14 Re: Twój nos Cię okłamuje - to był żart 12.06.08, 13:37
                                                    W tej chwili z tego co wiem, musi być juz prawe lusterko w kazdym
                                                    aucie noworejestrowanym a wiec jeśli ktoś sobie takie sprowadzi (bez
                                                    lusterka) to musi pewnie uzupełnić żeby zarejestrować. Jak to
                                                    wyglada w stosunku do starszych pojazdów już zarejestrowanych w
                                                    Polsce i czy były/są jakieś okresy przejsciowe jak np. w stosunku
                                                    do pasów z tyłu, czy zagłowków to nie pamietam. Ale pamietam że mój
                                                    maluch z 1987 (wersja pewex) miał już prawe lusterko. Te co szły
                                                    na "kraj", lusterek nie miały ale miały na nie dziurki, wiec kazdy
                                                    mógł sobie przerobić na "pewex" i wyprzedzić epokę.
                                    • emes-nju Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 12.06.08, 12:56
                                      jane14 napisał:

                                      > Nie czytuje wszystkich wypowiedzi ale jeśli jest tak jak piszesz to
                                      > w tym zestawieniu Habudzik jest uczciwszy bo nie krytykuje czegoś
                                      > co i tak go nie rusza.

                                      Habudzik/poll wymyka sie prostym ocenom.

                                      On nie krytykuje oznakowania i przepisow, bo jego oznakowanie i przepisy nie zwilzaja. Krytykuje za to tych, ktorzy krytykuja oznakowanie i przepisy, bo ich oznakowanie i przepisy zwilzaja ;-P
                              • emes-nju Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 14:08
                                jureek napisał:

                                > Widzę po Twoich wypowiedziach, że tak strasznie Cię razi wszelka
                                > krytyka władzy, że usiłujesz nieraz sugerować, że jeśli ktoś widzi
                                > błędy oznakowania, to znaczy, że sam nie przestrzega przepisów.
                                > Tymczasem wcale nie ma takiej zależności.

                                Wedlug mnie jest odwrotna.

                                Wiekszosc z tych, ktorzy pluja jadem na polska znakologie, przyznaje sie do z grubsza przepisowej jazdy. Zapewne wlasnie dlatego tak "dotkliwie" odczuwaja znakologiczne absurdy i bledy...
                            • edek40 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 11.06.08, 17:47
                              > No bo jest, może za dużo, ale czy ktos (Ty?) ma watpliwości gdzie tu
                              > może sie zatrzymać a gdzie nie ?

                              Argumentow brakuje i zaczynasz osobiste wycieczki? Habudzik sie mniej udziela, wiec przejmujesz paleczke?

                              Powiedz mi kolego, jaki problem z interpretowaniem tych zakazow moze miec czlowiek, ktory ma oczy i widzial juz kiedy pokazane na zdjeciu znaki? Skoro przy syglanizatorze s-3 nie stawia sie znaku zakazu zawracania, bo sam s-3 jest nim, to po diabla sa postawione znaki zakazu skoro jest linia ciagla? Po diabla jest ten srodkowy znak? Wyjasnij mi logike oznakowywania i niedoznakowywania drog w oparciu o moja fotke i nie uciekaj sie do domnieman, ze nie wiem co oznaczaja tabliczki pod znakami albo ze nie wiem jak dziala s-3
                              • jane14 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 12.06.08, 10:28
                                edek40 napisał:

                                > Argumentow brakuje i zaczynasz osobiste wycieczki?

                                Nie zaczynam, jak juz to jedynie odpowiadam na zaczepki...

                                > Habudzik sie mniej udziela,
                                > wiec przejmujesz paleczke?

                                No jak np. ta...

                                > Powiedz mi kolego, jaki problem z interpretowaniem tych zakazow
                                moze miec czlowiek, ktory ma oczy i widzial juz kiedy pokazane na
                                zdjeciu znaki?

                                Nie wiem, bo mnie się to też wydaje dziwne ale jak widzisz (nawet po
                                sobie i jeszcze kilku innych ) o tym że wystarcza linia ciagła
                                dowiedziałeś się dopiero ode mnie. Do tej pory krytykowano zgodnym
                                chórem tylko niepotrzebnie powtórzony srodkowy znak.

                                >Skoro przy syglanizatorze s-3 nie stawia sie znaku zakazu
                                zawracania, bo sam s-3 jest nim, to po diabla sa postawione znaki
                                zakazu skoro jest linia ciagla?

                                Odczep sie od tego przykładu, bo już ci wyjaśniłem że zakaz
                                zawracania przy S-3 to nie to samo co samo S-3. Nie posądzam cie o
                                brak inteligiencji wiec może zrozumiesz wreszcie że zakaz zawracania
                                ma szerszy zakres działania niż S-3 oznacza wiec zupełnie co
                                innego , w przeciwieństwie do twego przykładu gdzie mamy do
                                czynienia tylko z wielokrotnym powtórzeniem ale ciagle tej samej
                                informacji.

                                > Po diabla jest
                                > ten srodkowy znak? Wyjasnij mi logike oznakowywania i
                                niedoznakowywania drog w oparciu o moja fotke i nie uciekaj sie do
                                domnieman, ze nie wiem co oznaczaja tabliczki pod znakami

                                Nie sugerowałem, że nie wiesz sugerowałem, że wielu nie wie, dlatego
                                czasem na drodze jak i w życiu jak jedno ostrzezenie nie wystarcza
                                powtarza się je aż do skutku...
                                Krotko mówiac gdyby kierowcy respektowali linię ciągła moze nikby
                                nie postawił tych znaków. Podobnie gdyby kierowcy respektowali
                                ograniczenie nikby nie budował progów na drogach itd.
                                To jest właśnie ta logika o która sie upominasz i prawdziwa
                                przyczyna wielokrotnie powtarzanych zakazów i ograniczeń -
                                ignorancja kierowców.
                                Gdyby kierowcy mieli rozum to ktoś rozsadny postawiłby auto pod
                                linia WN. Wiesz, że np. pole elekromagnetyczne generowane przez taka
                                linie, może spowodowac nawet uszkodzenie elektroniki auta ? A w
                                karoseri umieszczonej w takim polu może powodować przepływ prądu i w
                                rezultacie nawet "kopnąć" boleśnie jak ją dotkniesz.
                                Pewnie nie skoro jedyne zagrożenie widzisz w spadajacym
                                przewodzie...?

                                > ...albo ze nie wiem jak dziala s-3...

                                No to to sam stwierdziłeś, żadajac uzupełnienia go dodatkowym
                                znakiem, który w tym wypadku spowoduje rozszerzenie zakresu zakazu
                                także na czas gdy sygnalizacja nie działa.
                                • edek40 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 12.06.08, 14:31
                                  jane14 napisał:

                                  > Nie wiem, bo mnie się to też wydaje dziwne ale jak widzisz (nawet po
                                  > sobie i jeszcze kilku innych ) o tym że wystarcza linia ciagła
                                  > dowiedziałeś się dopiero ode mnie.

                                  Habudzik ma tak samo. Gdy brakuje mu argumentow to zaczyna sobie cos tam w glowinie mieszac, ze nie bylem, nie widzialem, nie wiem, nie znam, ne umiem. Do glowy Ci nie przychodzi, ze moje czepiactwo do oznakowania wynika z tego, ze przede wszystkim zwracam uwage na znaki, co chyba Ci sie srednio zdarza, bo wszystko uwazasz za znakomite. To czepiactwo wynika rowniez z tego, ze znam przepisy w wystarczajacym stopniu, aby wiedziec, ze linia ciagla jest rownoznaczna z zakazem zatrzymywania. Z reszta chyba kazdy wie, ze nie mozna jej przekraczac, co sprowadza sie do zakazu wjazdu, a to eliminuje w ogole kwestie zatrzymywania. To logiczne, wiec trudne dla goscia, ktory zajmuje sie otworcza obserwacja swiata. Jezeli zas chodzi o sygnalizator s-3 to to oznakowanie nie jest logiczne i intuicyjne, wiec wymaga dokladnej znajomosci KD. Albo "pomocy" w postaci znaku zakazu zawracania.
                                  • habudzik Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 12.06.08, 14:40
                                    edek40 napisał:


                                    > Habudzik ma tak samo. Gdy brakuje mu argumentow to zaczyna sobie cos tam w glow
                                    > inie mieszac, ze nie bylem, nie widzialem, nie wiem, nie znam, ne umiem.

                                    Bo oczywiście tak jest vide Twoja panie znajomość odnośnie 70km/h w terenie
                                    zabudowanym we Niemcach . Stąd prosty wniosek : albo nie byłeś ( więc kłamiesz )
                                    albo byłeś ale g. widziałeś bo z autostrady ( to też kłamstwo ) .



                                    Do glo
                                    > wy Ci nie przychodzi, ze moje czepiactwo do oznakowania wynika z tego, ze przed
                                    > e wszystkim zwracam uwage na znaki, co chyba Ci sie srednio zdarza, bo wszystko
                                    > uwazasz za znakomite.

                                    Jeśli ktoś twierdzi że jest dobrze to nie oznacza że nie zwracał uwagi . Taka
                                    osoba zwracała tak samo dobrze jak Ty tyle takie osoby rozumieją co , po co , na
                                    co , i dlaczego .
                                  • jane14 Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 12.06.08, 23:06
                                    edek40 napisał:
                                    > znam przepisy w
                                    > wystarczajacym stopniu, aby wiedziec, ze linia ciagla jest rownoznaczna z zakaz
                                    > em zatrzymywania. Z reszta chyba kazdy wie, ze nie mozna jej przekraczac, co sp
                                    > rowadza sie do zakazu wjazdu, a to eliminuje w ogole kwestie zatrzymywania.

                                    A co z jezdnią można się na niej zatrzymać obok linii ciągłej (oczywiście bez
                                    przekraczania lini)?
                                    Już myślałem ze skończyło się fantazjowanie a jednak trwa...
                  • habudzik Re: Ustawiacze ustawiaczami ale kierowcy... 12.06.08, 12:05
                    Zaraz ,zaraz . To ja twierdziłem że S-3 zezwala tylko i wyłącznie na jazde w
                    kierunku wskazanym strzałkami i zawracając na nim ( o ile nie ma strzłki w dół )
                    popełniam wykroczenie . Ty zaś twierdziłeś , nie jest do końca jasne iż
                    zawracanie na S-3 jest zabronione ( o ile nie ma strałki w dół ) . W końcu
                    przyjąłeś interpretacje z języka polskiego .
            • Gość: Lulek Fajny pomysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.08, 11:37

              Nowy znak:

              BEZPIECZNEJ DROGI
              Zarządca drogi
              tel. .........
              email: .......

              pozdr
      • wojtek33 Re: To niemozliwe 11.06.08, 11:21
        A tam w połowie nie ma wjazdu z polnej drogi po lewej stronie? Może
        to bardzo uczęszczana polna droga i dla wyjeżdżających stamtąd to
        powtórzenie? ;)
        • edek40 Re: To niemozliwe 11.06.08, 11:33
          A od kiedy to droga polna odwoluje znaki? I od kiedy ktokolwiek ponawia znaki przy wyjezdzie z posesji. Tego by jeszcze brakowalo.

          Ale nie ma tam drogi polnej tak na marginesie.
          • tbernard Re: To niemozliwe 11.06.08, 11:57
            Według przepisów polna droga może nie odwołuje jak i wyjazd z posesji.
            Tylko powstaje pewien problem: skąd wyjeżdżający ma wiedzieć, że obowiązuje
            jakiś znak zakazu? Ma wysiąść z auta i przejść się do najbliższego skrzyżowania
            w przeciwnym kierunku do zamierzonej jazdy aby zobaczyć czy są jakieś znaki
            które go będą obowiązywać?
            • tiges_wiz Re: To niemozliwe 11.06.08, 12:13
              stad ze ostatni zakaz ma strzalke na dol i jest dobrze widoczny z daleka i
              oznacza ze zakaz obowiazuje PRZED znakiem?
            • edek40 Re: To niemozliwe 11.06.08, 12:24
              > Tylko powstaje pewien problem: skąd wyjeżdżający ma wiedzieć, że obowiązuje
              > jakiś znak zakazu?

              Nie wie, ale to nie spedza snu z powiek ustawodawcy. Znak odwoluje droga o nawierzchni utwardzonej o dlugosci dluszej niz ble, ble, ble. Kierowca wiec jest zmuszony przez ustawodawce mierzenie miarka dlugosci polnej drogi oraz badanie innym przyrzadem typu nawierzchni, co czasem bywa trudne, bo to co na planach figuruje jako nawierzchnia utwardzona, po przejsciu wojsk niemieckich oraz radzieckich z bratnia I Armia faktycznie pozbyla sie utwardzenia, a nikt jej jeszcze nie naprawil.
              • emes-nju Re: To niemozliwe 11.06.08, 12:37
                Zapomniales jeszcze o tym, ze NIE odwoluje nawet wielokilometrowa droga, ktora jest tylko dojazdem do posesji... Albo kilkusetmetrowa do posesji za krzakami.

                Kierowca w Polsce musi miec mapy topograficzne i mapy z planami dzialek, zeby z cala pewnoscia wiedziec, ze zapomniane po zeszlorocznym remoncie 30 km/h juz jest odwolane czy nadal trzeba wyptrywac panow z suszarka :-P
                • jureek Re: To niemozliwe 11.06.08, 13:39
                  emes-nju napisał:

                  > Kierowca w Polsce musi miec mapy topograficzne i mapy z planami dzialek, zeby z
                  > cala pewnoscia wiedziec, ze zapomniane po zeszlorocznym remoncie 30 km/h juz j
                  > est odwolane czy nadal trzeba wyptrywac panow z suszarka :-P

                  Otóż to. Bo na znak odwołujący zakaz szkoda blachy potrzebnej na powtórzenie
                  zakazu zatrzymywania się co parędziesiąt metrów.
                  A poza tym łamigłówki rozwijają umysł, więc nie ma tego złego, co by na dobre
                  nie wyszło.
                  Jura
                  • emes-nju Re: To niemozliwe 11.06.08, 13:59
                    jureek napisał:

                    > A poza tym łamigłówki rozwijają umysł, więc nie ma tego złego, co
                    > by na dobre nie wyszło.

                    Rozwijaja tym, ktorzy go maja... ;-)

                    Obserwujac wyczyny znacznej czesci kierowcow mam watpliwosci do co do zawartosci ich czaszek. W tych czaszkach nic sie nie rozwija i nie rozwinie. Ich wlascicielom bardzo by pomoglo jednoznaczne, proste i nie budzace zadnych watpliwosci oznakowanie. Czesc (mniejsza) sama zaczelaby stosowac sie do znakow, a czesc daloby sie latwiej daloby sie do tego zmusic - ktos, kto zlamal przepis, ktorego "znakologicznej emanacji" nie zrozumial, czuje sie okradziony i oszukany. Zdecydowanie nie pouczony poprzez kieszen. Poniekad slusznie... Przepisy i oznakowanie maja byc zrozumiale dla przecietnego matolka - tacy tez dostaja PJ.

                    Ale dopoki za wszystki drogowe nieszcescie bedzie odpowiedzialny wylacznie kierowca, nic sie nie zmieni.

                    Zreszta, co OPISALEM TU , nie tylko same znaki sprawiaja klopoty.
                    • jureek Re: To niemozliwe 11.06.08, 15:37
                      Z tymi łamigłówkami rozwijającymi umysł to była z mojej strony ironia. Na
                      poważnie to uważam, że droga nie jest odpowiednim miejscem do rozwiązywania
                      łamigłówek.
                      Jura
                      • emes-nju Re: To niemozliwe 11.06.08, 16:37
                        jureek napisał:

                        > Z tymi łamigłówkami rozwijającymi umysł to była z mojej strony
                        > ironia.

                        Wiem. Stad usmieszek w pierwszym akapicie.

                        Ale potem, jako, ze wspolczynnik ulamiglowkowienia polskich drog jest znaczny, napisalem cos bardziej serio ;-)
    • Gość: na zimno Znakologia non grata po niemiecku: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.06.08, 12:36

      www.focus.de/auto/autoaktuell/umfrage_aid_92829.html
      • Gość: rekrut1 Re: Znakologia non grata po niemiecku: IP: 85.222.86.* 12.06.08, 15:14
        I tak trzymać!
        W dalszym ciągu nie rozumiem dlaczego pod linią wysokiego napięcia
        ustawiono znak o zakazie zatrzymywania się!!!!!!!!!!!!!
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • wojtek33 Re: Znakologia non grata po niemiecku: 12.06.08, 15:32
          Gość portalu: rekrut1 napisał(a):


          > W dalszym ciągu nie rozumiem dlaczego pod linią wysokiego napięcia
          > ustawiono znak o zakazie zatrzymywania się!!!!!!!!!!!!!

          No jak? przecież jane wyżej napisał - żebyś nie kradł prądu -
          staniesz pod drutami, prąd w linii wyindukuje ci prąd w karoserii,
          wystarczy tylko podłączyć akumulator ;) Mogli tylko dodać
          tabliczkę 'Nie dotyczy trabantów'.
          • emes-nju Re: Znakologia non grata po niemiecku: 12.06.08, 15:45
            wojtek33 napisał:

            > Mogli tylko dodać tabliczkę 'Nie dotyczy trabantów'.

            Tabliczke "Nie do tyczy trabantow, chyba, ze jego pasazerowie maja odrutowana szczeke" - to byloby bardziej po ZNAKOLOGICZNEMU :-P
        • edek40 Re: Znakologia non grata po niemiecku: 12.06.08, 15:52
          On w naszej ojczyznie zastepuje wysmiany znak zakazu fotografowania. Chodzi o to, aby maksymalnie utrudnic zycie szpionom i sabotazystom.
        • Gość: na zimno A moze nalezy zapytac panow inzynierow IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.06.08, 15:53
          elektrykow, dlaczego zrobili "taka linie", ktora wydaje sie byc
          calkiem do d...? Moze to jest "linia specjalna"?

          A moze siadaja tam duze ptaki i istnieje
          niebezpieczenstwo "obryzgania"? Wtedy nalezaloby przyklasnac
          znakologom za ich troske.

          O ile wiem, kondorow w Polsce nie ma, no ...moze z wyjatkiem
          jednego.


          • Gość: rekrut1 Re: A moze nalezy zapytac panow inzynierow IP: 85.222.86.* 13.06.08, 08:44
            Dlaczego czepiasz się kaczek?(A moze siadaja tam duze ptaki)
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • Gość: na zimno Gdzie tam kaczce do kondora, co? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.06.08, 09:52
              Tylko o kondorach pisalem. Kaczki sa tyciutkie, tyciutkie.
              Kondor nie tylko sie "passa", ale tez niewatpliwie musi kiedys sie...
              Podobnie z innymi wiekszymi ptakami. Inzyniery elektryczne sa
              zatem przewidujace, nie ma co. Popieram ten zakaz.
              No!
      • Gość: na zimno I krociotki fragmencik w tlumaczeniu: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.06.08, 16:02

        ====================================================
        Laut ADAC ist mindestens ein Drittel aller Schilder überflüssig.
        Deshalb setzt sich der Automobilclub seit 1996 für ein
        Abholzen des Schilderwaldes ein. 150 Gemeinden
        haben sich der Initiative bereits angeschlossen und ihre
        Schilder um bis zu 40 Prozent reduziert.
        Jedes Schild kostet inklusive Mast und Montage bis zu 350 Euro.
        Auf ganz Deutschland bezogen lägen also die Kosten für überflüssige
        Straßentafeln bei 2,3 Milliarden Euro.
        ====================================================
        Wg ADAC conajmniej 1/3 wszystkich znakow drogowych jest zbedna.
        Dlatego tez ADAC zaangazowal sie od 1996 roku za racjonalizacja
        liczby tychze. Juz 150 okregow w kraju dokonalo redukcji oznakowania
        o ok. 40 %.

        Kazdy znak drogowy kosztuje z masztem i montazem do 350€.
        Tak wiec dla calego kraju oznacza to zbedne koszty ok. 2,3 mrd €.
        ===================================================

        A u nas?

        • Gość: na zimno " krociutki" mialo byc , cholera! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.06.08, 16:04
        • emes-nju Re: I krociotki fragmencik w tlumaczeniu: 12.06.08, 16:05
          Gość portalu: na zimno napisał(a):

          > Wg ADAC conajmniej 1/3 wszystkich znakow drogowych jest zbedna.
          > (...)
          > A u nas?

          A w Polsce podobno jest ze 2 razy wiecej znakow niz w Niemczech... Alez nasza ludowa waaadza dba o nasze bezpieczenstwo!
        • edek40 Re: I krociotki fragmencik w tlumaczeniu: 12.06.08, 16:06
          U nas stawia sie trzy zbedne znaki, z tym, ze srodkowy z nich jest bardziej zbedny ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka