Dodaj do ulubionych

Jazda pod prąd

23.09.08, 10:13
Witam,
Przyznać się, kto jeździ pod prąd, by wyprzedzić "węża
samochodowego"?;-) Widuję to w Wawie coraz częściej, nie wiem, jak
jest w innych miastach. Kiedyś było to nie do pomyślenia, a teraz
już przestaje dziwić.
Ja, nigdy!
Mój mąż, często i gęsto. I udaje mu się. Widać ma w twarzy coś z
mordercy, bo mu ustępują. Sama widziałam i piszczałam;-)Ze strachu;P
Pzdr.
Inguszetia
Obserwuj wątek
    • Gość: na zimno Jak mawia znajomy lekarz: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.09.08, 10:39
      Medycyna ciagle odkrywa nowe przypadki, a inwencja natury
      jest nieskonczenie perfidna...

      Dzieki temu rozwija sie nauka, lekarze maja z czego kupic sobie
      nowe lepsze fury, adwokaci podobnie, nie mowiac juz o notariuszach
      zalatwiajacych spadki, a ten rachunek ciagniany jest w zasadzie
      bez konca.

      Badz dobrej mysli - przejdzie mu to po pewnym czasie albo
      na pewien czas po dzwonie, ktorego predzej czy pozniej zaliczy.

      To, ze spotka sie z takim samym jezdzcem apokalipsy jak on sam, jest
      juz tylko kwestia poczekania ne te chwile.

      Cierpliwosci, cierpliwosci.
      Wtedy bedzie mu mozna powiedziec: "a nie mowilam!".
      Zrob to koniecznie, terapia bedzie skuteczniejsza.

      • inguszetia_2006 Re: Jak mawia znajomy lekarz: 23.09.08, 11:04
        Witam,
        Na zimno, mój mąż tak jeździ od 20 lat;-) W każdym razie, jak mu
        truję, to mówi; Ty tak nie rob;-)
        I z tego mojego nierobienia to On jeździ bezwypadkowo, a mnie
        spotyka zawsze jakieś licho. Już się do tego przyzwyczaiłam, choć to
        źle wpływa na moje samopoczucie. Ale On urodził się w niedzielę;D
        Pzdr.
        Inguszetia
        • opelotka Re: Jak mawia znajomy lekarz: 23.09.08, 11:23
          inguszetia_2006 napisała:

          > Witam,
          > Na zimno, mój mąż tak jeździ od 20 lat;-)
          Iiii tam,nie ma co piszczeć z uciechy, on to chiba taki tylko
          niedzielny orzełek.Albo duży szczęsciarz,że nie trafia na amatorów
          gratisowych napraw blacharskich.
          • simon921 Re: Jak mawia znajomy lekarz: 23.09.08, 11:43
            opelotka napisał:

            > inguszetia_2006 napisała:
            >
            > > Witam,
            > > Na zimno, mój mąż tak jeździ od 20 lat;-)
            > Iiii tam,nie ma co piszczeć z uciechy, on to chiba taki tylko
            > niedzielny orzełek.Albo duży szczęsciarz,że nie trafia na amatorów
            > gratisowych napraw blacharskich.


            O właśnie - którędy tak jeździ? Nie mogę auta sprzedać, ale mogę je
            chętnie na czyjś koszt skasować. Nie musi nawet jechać - wystarczy,
            że go nie wpuszczą spowrotem na pas. I tak będzie jego wina.
            • inguszetia_2006 Re: Jak mawia znajomy lekarz: 23.09.08, 11:53
              simon921 napisał:

              > opelotka napisał:
              >
              > > inguszetia_2006 napisała:
              > >
              > > > Witam,
              > > > Na zimno, mój mąż tak jeździ od 20 lat;-)
              > > Iiii tam,nie ma co piszczeć z uciechy, on to chiba taki tylko
              > > niedzielny orzełek.Albo duży szczęsciarz,że nie trafia na
              amatorów
              > > gratisowych napraw blacharskich.
              >
              >
              > O właśnie - którędy tak jeździ? Nie mogę auta sprzedać, ale mogę
              je
              > chętnie na czyjś koszt skasować. Nie musi nawet jechać -
              wystarczy,
              > że go nie wpuszczą spowrotem na pas. I tak będzie jego wina.
              Witam,
              To jest niemoralna propozycja;-) A tak serio, to wystarczy po
              Warszawie przejechać w godzinach szczytu i "mówisz-masz". Kiedyś
              zdarzało się to wyjątkowo, teraz masowo. Nie ma dnia, by ktoś tak
              nie wymuszał. Mało tego, wpuszczają potem wymuszaczy, znaczy się
              jest kooperacja. Tylko ja to widuję? Nie wierzę;-)
              Pzdr.
              Inguszetia
        • Gość: rekrut1 Re: Jak mawia znajomy lekarz: IP: *.aster.pl 23.09.08, 11:47
          inguszetia_2006 - ja tam swojej bardzo zdyscyplinowanej połowie
          odpowiadam "a byś chciała żyć wiecznie?"
          Pozdr.
          Pazdzioch
        • Gość: na zimno Jak mawia moj znajomy proboszcz: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.09.08, 12:36
          "Niezbadane sa wyroki Najwyzszego, Amen"!

          Zanalizujmy sprawe "po naukowemu":
          ----------------------------------

          a. "proces" trwa juz 20 lat
          b. nie mial wypadku
          c. robi to swiadomie i perfidnie

          Wnioski(rozne):
          ------------------

          1. Zgodnie z teoria prawdopodobienstwa, dzwon moze nastapic w kazdej
          chwili, dosc juz czasu uplynelo, nauka to potwierdza

          2. Ewentualnie czuwa nad Nim Opatrznosc, ktorej cierpliwosc bywa
          czasem nieskonczona (podpada to pod "niezbadane wyroki")
          Na to zadna nauka nic nie wymysli.

          3. Nektorzy swiadomi grzesznicy wykorzystywani sa przez Najwyzszego,
          aby innym uswiadomic istnienie grzechu. To moze byc Palec Bozy
          w tym grzeszeniu nieukaranym.

          4. Grzechy Jego "ulegaja projekcji" na inna osobe. To by wyjasnialo,
          dlaczego Ciebie zawsze jakies licho dopadnie, a Jemu nic nie jest.


          Nic wiecej Ci nie wytlumacze.
          Sam nie jestem bez grzechu.

    • edgar22 Re: Jazda pod prąd 23.09.08, 11:15
      Pod prąd na jednokierunkowej, czy lewym pasem na dwukierunkowej?
      • inguszetia_2006 Re: Jazda pod prąd 23.09.08, 11:40
        edgar22 napisał:

        > Pod prąd na jednokierunkowej, czy lewym pasem na dwukierunkowej?
        Witam,
        Pod prąd czyli wtedy, gdy masz podwójną ciągłą i jedziesz na tych z
        naprzeciwka, bo liczysz, że się zatrzymają. I Oni się zatrzymują, a
        wtedy na Twoim pasie jakaś litościwa dusza wpuszcza Cię, bo sytacja
        robi się patowa. Tym bardziej, że to wypada w okolicach skrzyżowania
        i zaraz nikt nigdzie nie wyjedzie, ani nie wjedzie. O takie coś mi
        chodziło. Proceder robi się popularny;(
        Pzdr.
        Inguszetia
        • edgar22 Re: Jazda pod prąd 23.09.08, 11:58
          inguszetia_2006 napisała:
          > Pod prąd czyli wtedy, gdy masz podwójną ciągłą i jedziesz na tych
          > z naprzeciwka, bo liczysz, że się zatrzymają.

          Uuuuu... Ale buractwo. Natychmiast zmień męża. ;)

          U mnie tacy uciekają na chodnik, jak coś z przeciwka jedzie (nikt ich słusznie nie wpuszcza).
    • simon921 Re: Jazda pod prąd 23.09.08, 12:06
      A tak apropos buractwa - w piątek widziałem gościa, który korek na
      Głogowskiej w Poznaniu omijał drogą rowerową:/ A objeżdżających
      chodnikiem już też widywałem. Może czas zacząć aparat wozić ze sobą;)
      • kozak-na-koniu Re: Jazda pod prąd 23.09.08, 12:18
        Myślałeś, że tylko rowerzystom wolno lawirować pomiędzy pojazdami na
        jezdni, zajeżdżać drogę itd.?
        • simon921 Re: Jazda pod prąd 23.09.08, 13:40
          Zdaje się, że auta mają zakaz jazdy po chodnikach i drogach
          rowerowych. A rowery po chodnikach tylko. Jakby gość sobie lawirował
          po jezdni to jego sprawa, póki hamować przez niego nie muszę.
          • kozak-na-koniu Re: Jazda pod prąd 23.09.08, 13:52
            Oj, niezupełnie:
            www.kodeksdrogowy.com.pl/obowiazujace/dzial2.html#rozdzial3oddzial11
            • simon921 Re: Jazda pod prąd 23.09.08, 13:58
              Ale o co chodzi? Że rower czasem może chodnikiem?? No może - ale jak
              nie muszę to wolę jezdnią.
              Żeby nie było - w momencie obserwacji tego gościa o którym pisałem
              grzecznie stałem w korku autem...
            • inguszetia_2006 Re: Jazda pod prąd 23.09.08, 14:20
              kozak-na-koniu napisał:

              > Oj, niezupełnie:
              > www.kodeksdrogowy.com.pl/obowiazujace/dzial2.html#rozdzial3oddzial11
              Witam,
              Kierujący rowerem nie powinien "czepiać się pojazdów";-)
              Nie bawi was ten zapis? Oczyma wyobraźni widzę, jak
              rowerzysta "czepia się" samochodu pazurami, by nie odpaść z pędem;-)
              I te jego wielkie pazury niczym haki;-)Ha, ha...;D
              Pzdr.
              Inguszetia

              • Gość: na zimno Mogli jeszcze dorzucic: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.09.08, 14:23

                "Funkcjonariusze nie powinni sie czepiac kierowcow i rowerzystow".

                Wtedy bylby raj na Ziemi.
                • lotka.z Re: Mogli jeszcze dorzucic: 23.09.08, 14:27
                  Raczej poplatanie z pomieszaniem :o))))
                  • Gość: rekrut1 Re: Mogli jeszcze dorzucic: IP: *.aster.pl 23.09.08, 14:35
                    To jest błąd drukarsi! zamiast: Kierujący rowerem nie
                    pwinien "czepiać się pojazdów";-)
                    powinno być: "czepiać się kierującego pojazdem"
                    Pozdr.
                    Pazdzioch
                • kozak-na-koniu Re: Mogli jeszcze dorzucic: 23.09.08, 14:33
                  Nie ma z czego się śmiać. Przepis jest dość stary i dziś takie
                  zachowania widuje się rzadko, wciąż jednak trafiają się rowerzyści,
                  którzy np. aby ułatwić sobie jazdę pod górę chwytają się wystającej
                  części jadącej ciężarówki... I giną pod kołami.
                  • inguszetia_2006 Re: Mogli jeszcze dorzucic: 23.09.08, 14:40
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > Nie ma z czego się śmiać. Przepis jest dość stary i dziś takie
                    > zachowania widuje się rzadko, wciąż jednak trafiają się
                    rowerzyści,
                    > którzy np. aby ułatwić sobie jazdę pod górę chwytają się
                    wystającej
                    > części jadącej ciężarówki... I giną pod kołami.
                    Witam,
                    No tak, ale taki zapis "na serio" znaczy tyle, że jesteśmy
                    rozwydrzonymi, głupimi dziećmi, a nie dorosłymi ludźmi.
                    To jak jesteśmy tacy durni, to trzeba nas ukarać;P I pierdut
                    fotoradar.
                    Pzdr.
                    Inguszetia
    • tymon99 Re: Jazda pod prąd 23.09.08, 12:41
      widuję takich czasem, ale oni to chcą skręcać w lewo, a nie ryć się z powrotem
      na swój pas..
    • Gość: S.T.A.L.K.E.R Re: Jazda pod prąd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.08, 14:19
      Jak takich widzę,to zawsze mówię Twój Tir Już na Ciebie czeka....
    • Gość: :))) Re: Jazda pod prąd IP: *.com 23.09.08, 14:51
      Spotkałem w taki sam sposób poruszającego się taksówkarza. Stanąłem
      naprzeciw niego, spuściłem szybkę i spytałem, czy zdematerializuje
      samochodzik czy dzwonimy po policję. Pan bluźnił pod nosem
      straszliwie, ale wjechał samochodzikiem w pole. Stojący w kolejce
      nieszczęśnicy mieli dużo radości. Ale to było raz, kiedy miałem akurat
      taki bezczelny humor. Najczęściej jednak zjeżdżam, umożliwiam i mam
      ich w d... Sam nigdy tak nie postępuję.

      Jest nowy motyw: przejeżdżanie na czerwonym na rondach. Tam, po
      wjeździe i skręcie trzeba stać, bo poprzeczna ma zielone a my
      czerwone, ale jeśli nic nie jedzie... tylko frajerzy stoją. A
      "niefrajerzy" nie. Jako ktoś, kto twardo stoi na czerwonym nawet w
      środku nocy, kiedy nikogo w okolicy nie ma, jestem zbulwersowany.
      • edgar22 Re: Jazda pod prąd 23.09.08, 22:06
        Gość portalu: :))) napisał(a):
        > Jest nowy motyw: przejeżdżanie na czerwonym na rondach. Tam, po
        > wjeździe i skręcie trzeba stać, bo poprzeczna ma zielone a my
        > czerwone, ale jeśli nic nie jedzie... tylko frajerzy stoją. A
        > "niefrajerzy" nie. Jako ktoś, kto twardo stoi na czerwonym nawet w
        > środku nocy, kiedy nikogo w okolicy nie ma, jestem zbulwersowany.

        Kurczę, a myślałem, że tylko ja jestem takim frajerem.
        A ile się czasem natrąbią na mnie, że nie chcę na czerwonym jechać...
        • jaki71 Re: Jazda pod prąd 23.09.08, 22:55
          A ja myślałem że tylko w Krakowie po 23 nie obowiązuje czerwone :)

          Dzisiaj też trafiłem typa, który szedł jak burza pod prąd na dwukierunkowej
          drodze z jednym pasem w każdą stronę. Przeszedł tak ze 100m a potem poszedł w
          krzaki bo z przeciwka jechali. Jak przejechali zrobił kolejne 200m i wjechał
          przed pierwszego i stanął za pasami, tam poczekał na zielone. Aż zaniemówiłem bo
          to było dziś po porannej lekturze tego wątku...
        • Gość: tadek Re: Jazda pod prąd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.08, 00:19
          Przydałby się w takich sytuacjach warunkowy na wprost.

          No ale cóż.
    • Gość: tomek Re: Jazda pod prąd IP: *.chello.pl 23.09.08, 23:02
      Raz się tak złożyło, że wracałem o 8 rano do domu, czyli korek właśnie jakby
      wyjeżdzał do pracy. I kolo pod prąd zaiwania. Podjechałem mu pod zderzak, nawet
      chyba doszło do kontaktu, więc cwaniak nie mógł schować się na swój pas (a uciec
      na chodnik nie mógł, bo po lewej miał płot).

      i jak niepyszny musiał na wstecznym jechać jakieś 300 metrów do najbliższego
      skrzyżowania, bo utrzymywałem ok. metrowy odstęp od jego maski przez cały czas,
      jak się cofał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka