edek40
12.11.08, 12:09
Sa kretyni, ktorzy nie wiaza dochodow z jakoscia infrastruktury. Naturalnie do nich nie naleze, ale brakowalo mi prostych argumentow, bo nieco bardziej skomplikowane nie dzialaly. Przy drugim przecinku, trzeciego zdania, niedouczony adwersarz przestawal rozumiec, o czym pisze i odpowiadal, ze trzeba jezdzic wolno, bo pieszy tez czlowiek...
Otoz obcowalem alkoholicznie z moja dawno nie odwiedzana rodzina. Glowa tej rodziny, moj brat posiada malzonke, ktora jest raczej wysoka sosna w niemieckiej firmie, ktora prowadzi interesy rowniez w Polsce. Jest to firma posiadajaca i zarzadzajaca wieloma sklepami na terenie naszych krajow. Nie wnikajac w szczegoly organizacyjne, najwazniejsze, co do mnie dotarlo zanim oddalem sie na dobre sprawdzaniu jakosci barku brata, bylo to, ze w Niemczech reprezentant handlowy tej firmy ma "pod soba" 200 (lub wiecej sklepow). W Polsce ma ich tylko 50 (czasem mniej). Gdyby wiec polski reprezentant zarabial tyle co Niemiec, oznaczoloby to, ze zarabia cztery razy wiecej. Oczywiscie zarabia tylko tyle, do ilu sklepow jest w stanie w sensownym czasie dotrzec...