Dodaj do ulubionych

Śmiertelność kontra prędkość

03.12.08, 14:19
znalazlem niezle opracowanie ..

www.atnet.it/lista/casped2.htm
jest tam oszacowana smiertelnosc zaleznie od predkosci ...
sa takze pokazane typowe przebiegi wraz z rozna predkoscia pojazdu.
niestety wnioski nie beda sie podobac co niektorym ...

30 km/h daje 18% smiertelnośc .. nie 5, nie 10 a co 5 wypadek jest
smiertelny ... czyli trzeba zwolnic do 20 km/h ..

przewiezenie ma masce o odrzucenie pieszego do przodu wystepuje przy
mniejszych predkosciach .. przy wiekszych (50-60 km/h) pieszy
przelatuje nad autem.

reszta na stronie
Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 14:24
      i jeszcze ... granica smiertelnosci wychodzi okolo 40 km/h ... wzrost
      z 40 do 50 km/h to skok z 30 do 85% zabitych ..
      • nazimno Zauwaz, ze zalozono 03.12.08, 14:32
        uzycie pojazdu o ergonomicznym, miekkim, lagodnym profilu przodu.

        Co byloby z "orurowana" terenowka?


        • tiges_wiz Re: Zauwaz, ze zalozono 03.12.08, 14:33
          maslo maslane na drodze ..
          • emes-nju Re: Zauwaz, ze zalozono 03.12.08, 14:41
            Raczej tatar...
            • nazimno tatar, brrrrrrrrrr!!! 03.12.08, 14:49
              No wiec dlaczego jest tylu "orurowanych" dupkow?

              • emes-nju Re: tatar, brrrrrrrrrr!!! 03.12.08, 14:55
                Bo to (z naprawde drobnymi wyjatkami) dupki. Sam to napisales ;-)
    • nazimno I co na to idioci propagujacy "orurowanie" ? 03.12.08, 14:26
      (terenowek i nie tylko)

      Tez jestem kamikadze, bo to pytanie zadalem...
    • kaqkaba Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 14:30
      > czyli trzeba zwolnic do 20 km/h ..
      No bez przesady. Część prędkości w wielu przypadkach uda się utracić hamując.
      • tiges_wiz Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 14:33
        oj ... to byl sarkazm :P
        w kazdym razie do 40 km/h wzrost jest niewielki, a pozniej roscie
        gwaltownie ...

        wynika z tego opracowania tez to, ze znajac polozenie pojazdu i
        pieszego oraz miejsce uderzenia glowa mozna dosc doklasnie okreslic
        predkosc :P
        • rekrut1 Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 14:47
          Zasadności tytułowej tezy chyba nikt nie neguje, to oczywiste.
          Konieczności przemieszczenia się też nikt (chyba) nie neguje.
          Prędkość z jaką się przemieszczamy musi być "śmiertelna" żeby to
          prze mieszczanie miało sens. Problemem jest nieszczęsna infra
          struktura! Przyjazny układ komunikacyjny, bez kolizyjne przejścia i
          skrzyżowania itp. Niestety bezpieczeństwo kosztuje a nikt nie chce w
          nie inwestować(dostatecznie inwestować).
          Taniej jest badać, opracowywać, robić tabelki, wykresy, doktoraty...
          Pozdr.
          Pazdzioch
    • edek40 Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 14:46
      Wychodzi na moje: aby wyeliminowac smiertelnosc, nalezy wyelinimowac ruch...
      • tiges_wiz Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 15:05
        tak, ale wyraźnie widać granice, gdzie prawdopodobieństwo zabicia
        mocno rośnie ...

        50 km/h powstało pewnie dlatego, ze zakladano zwolnienie auta przed
        uderzeniem, zakladajac ze nikt o zdrowym rozumie bezposrednio przed
        auto nie wyjdzie ...

        jednak jak chcemy ratowac samobojcow, to trzeba juz jechać bardzo
        powoli .. z drugiej strony 60 km/h oznacza praktycznie trupa.
        • edek40 Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 15:16
          > jednak jak chcemy ratowac samobojcow, to trzeba juz jechać bardzo
          > powoli .. z drugiej strony 60 km/h oznacza praktycznie trupa.

          Nie da sie uratowac wszystkich samobojcow. Gdy bowiem jest to bohater, ktory
          pisze maila do wszystkich znajomych, zawiadamia policje i pogotowie, ze o
          godzinie X powiesi sie, a do tego daje sluzbom i znajomym kwadrans akademicki
          zanim zacznie szukac sznurka, to jest szansa na uratowanie. Gdy zas ktos po
          pierwszym przymrozku, tak ze zwyklej, skrajnej ludzkiej glupoty, wlazi na lod,
          to sorry. Takiemu nikt nie moze pomoc, nawet jesli w ogole ktokoliwiek zauwazy
          ten kretynizm.

          Zgoda, ze 50 km/h powieksza szanse. Dzis jechalem nawet wolniej. I cale
          szczescie, bo kobitka z rowerem postanowila przejsc przez jezdnie. Na oko jakies
          30 m PRZED przejciem. Nawet za bardzo sie nie spialem, bo jakos ja wyczulem.
          Mialem wiec czas na zastanawianie sie. Otoz trzebnalbym w babine, przewiozl na
          masce i zrzucil zapewne juz za przejsciem. Czy przy braku swiadkow dalbym rade
          wytlumaczyc, ze baba skracala sobie droge i wcale nie trafilem jej na przejsciu?
          Nie wiadomo, czy nie zasililbym statystyk piratow drogowych, mordujacych
          pieszych na przejsciach.
          • trypel Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 15:22
            nie dość że bys zasilił to znalazłoby sie 10 wiarygodnych świadków mówiących ze
            jechałeś jak wariat
        • rekrut1 Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 16:22
          50 km/h powstało pewnie dlatego, ze zakladano zwolnienie auta przed
          uderzeniem, zakladajac ze nikt o zdrowym rozumie bezposrednio przed
          auto nie wyjdzie ...
          Dosyć karkołomne założenie.
          Pozdr.
          Pazdzioch
      • inguszetia_2006 Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 15:18
        Witam,
        Tak trzeba zrobić. Jestem za.
        A potem panowie na koniki i do lasu po kuropatwę;-D A panie będę
        siedzieć w pałacu i chorować na globusa;-D
        To mi odpowiada.
        Nie wiem, czy wam też?;-D
        Pzdr.
        Inguszetia


        • edek40 Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 15:25
          Ja napisalem: wyeliminowac ruch. Koniem mozna zabic, postrzelic sie z luku w
          plecy itp. Karoca czy woz drabiniasty tez stanowi smiertelne niebezpieczenstwo
          dla pieszego, ktory wszak moze byc glupi i lezc gdzie go oczy poniosa. Nalezy
          wiec wyeliminowac kazdy rodzaj ruchu. Skoro jednak sa tu tacy, ktorzy uwazaja,
          ze pieszy ma prawo do dowolnych glupot, moja teze nalezy potraktowac powaznie.
          Piesi rowniez nie moga miec prawa ruchu. Moga bowiem przydepnac sobie
          sznurowadlo i rowniez poniesc smierc.
          • inguszetia_2006 Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 15:28
            Witam,
            Acha...;-)
            To po kuropatwie;-D
            Pzdr.
            Inguszetia

          • rekrut1 Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 16:27
            edek40 - co Ty z tym "postrzelic sie z luku w plecy"

            Przed sądem: "wysoki sądzie kroiłam chleb, on wszedł do kuchni
            nadział się niechcący na nóż i tak sześć razy."
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • edek40 Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 16:29
              > edek40 - co Ty z tym "postrzelic sie z luku w plecy"

              A czy gdybym napisal: "w stope", to cokolwiek bys do mnie napisal, niedobry?
        • emes-nju Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 17:10
          inguszetia_2006 napisała:

          > A potem panowie na koniki i do lasu po kuropatwę;-D A panie będę
          > siedzieć w pałacu i chorować na globusa;-D
          > To mi odpowiada.
          > Nie wiem, czy wam też?;-D

          Mi nie.

          Po pierwsze znoszenie kobiecego globusa jest ponad moje sily, a po
          drugie jezeli juz ktos ma siedziec w domu i narazac otoczenie na
          toksyke globusa, to chce byc to ja. W koncu rownouprawnienie mamy ;-)
          • staszek585 Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 18:38
            Podobają mi się rozważania o globusie, ale konie są też niebezpieczne nie
            wspominając o polowaniach.
            A co do związku śmiertelności z prędkością to chyba jest dosyć oczywista i
            warto by się nad tym serio zastanowić. Wg mnie chwila refleksji może pomóc.
            1. Błędne jest założenie, jakie niektórzy przyjmują, ze chodzi o jakąś w
            nieokreślonej chwili, prędkość pojazdu. Nie to dotyczy prędkości przy jakiej
            doszło do uderzenia. Czyli oczywiście po wcześniejszym wyhamowaniu, o ile był na
            to czas.
            2.Drugie błędne założenie, ze mamy ratować samobójców. Nie to jest zmartwienie
            ich samych.
            3. Czyli co nam zostaje? Zdać sobie sprawę, ze im z większą prędkością uderzymy
            człowieka samochodem tym ma on mniejszą szansę na przeżycie. Z tą oczywistą tezą
            chyba nawet ha-budzik nie będzie dyskutował. A jak ktoś nie wierzy niech wejdzie
            w stojący samochód, a potem wejdzie pod jadący 100 km/h. Stracimy dyskutanta.
            I co nam to daje? Skoro tak jest to musimy mieć możliwość w sytuacji tego
            wymagającej odpowiednio wyhamować nasz samochód. Najlepiej do zera. Przekłada
            się to na naszą ocenę tego co widzimy. Jeżeli widzimy drogę daleko a teren wokół
            drogi też i nie widzimy zagrożeń to nawet szybka jazda nie niesie niebezpieczeństwa.
            Natomiast jeżeli drogi nie widzimy daleko to mamy możliwości bezpiecznej
            reakcji tylko na tym odcinku drogi, który widzimy. I wtedy rozsądek podpowiada
            zwolnić. Bo potem może być tylko sarkazm: a nie mówiłem!!!
            Podobnie jak widzimy zagrożenia: np. pieszych.
            I życzę wszystkim, aby na nich nie sprawdziło się przysłowie: Mądry Polak po
            szkodzie.
            Bezpiecznej jazdy.
    • shp80 Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 19:37
      Sądzę, że wyciągasz błędne wnioski, aczkolwiek przyznam, że nie przeglądałem
      dokładnie tego dokumentu. 30km/h przy zderzeniu z pieszym to się ma, jadąc np.
      60km/h próbując hamując przed nagle pojawiającym się piechurem. Jadąc 30km/h,
      szansa, że z taką prędkością uderzysz pieszego jest minimalna, bo masz znacznie
      więcej czasu na reakcję.
      • staszek585 Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 22:29
        Problem w tym, że zazwyczaj to tylko nam się zdaje, że piechur pojawił się
        nagle. Bo w rzeczywistości nagle, znikąd się nie wziął. I zwykle piesi poruszają
        się z dosyć małymi prędkościami.
    • shp80 Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 19:46
      >30 km/h daje 18% smiertelnośc .. nie 5, nie 10 a co 5 wypadek jest
      >smiertelny ... czyli trzeba zwolnic do 20 km/h ..

      Zderzenie przy 30km/h, a nie ograniczenie prędkości do 30km/h.. Wbrew pozorom to
      bardzo istotny szczegół..
      • tiges_wiz Re: Śmiertelność kontra prędkość 03.12.08, 21:01
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=88045668&a=88048111
        • rekrut1 Re: Śmiertelność kontra prędkość 04.12.08, 10:30
          Czy nie było by lepiej(zwłaszcza dla pieszego)gdyby zamiast rozważać
          z jaką prędkością można przywalić pieszemu żeby się jeszcze mógł
          wywinąć kostusze, pomyśleć nad odseparowaniem ruchu pieszego(tam
          gdzie to tylko możliwe)?
          W małych miejscowościach i wioskach społeczność lokalna wymusza na
          samorządach chodniki. W okolicy większych miejscowości jest z tym
          różnie(władza dalej). Ktoś napisał:" pieszy nie pojawia się nagle",
          dla kierowcy tak. W kontakcie na drodze to kierowca "decyduje o
          życiu lub śmierci" pieszego. Brutalne ale prawdziwe.
          Pozdr.
          Pazdzioch
          • edek40 Re: Śmiertelność kontra prędkość 04.12.08, 16:54
            > Czy nie było by lepiej(zwłaszcza dla pieszego)gdyby zamiast rozważać
            > z jaką prędkością można przywalić pieszemu żeby się jeszcze mógł
            > wywinąć kostusze, pomyśleć nad odseparowaniem ruchu pieszego(tam
            > gdzie to tylko możliwe)?

            Latwiej i intratniej jest postawic fotoradar i cmokac z zalem nad kazdym zabitym
            pieszym.

            > W małych miejscowościach i wioskach społeczność lokalna wymusza na
            > samorządach chodniki.

            W mojej okolicy sa chodniki. Z racji minimalnego zapotrzebowania, pobudowali
            tylko z jednej strony. Piesi wiec nadzwyczaj czesto choda po tej drugiej
            stronie. Pewnie, aby buty im sie nie scieraly na kostce...
            • shp80 Re: Śmiertelność kontra prędkość 05.12.08, 12:46
              > W mojej okolicy sa chodniki. Z racji minimalnego zapotrzebowania,
              pobudowali
              > tylko z jednej strony. Piesi wiec nadzwyczaj czesto choda po tej
              drugiej
              > stronie. Pewnie, aby buty im sie nie scieraly na kostce...

              Najwyraźniej chodnik zbudowano tam, gdzie nie jest potrzebny i
              pieszych nie ma.. Trudno wymuszać na ludziach, by chodzili tam,
              gdzie wymyślił sobie projektant.. Projektant powinien uwzględnić
              typowe zachowania pieszych i zbudować chodnik tam, gdzie, jest taka
              potrzeba. To coś, jak z sadzeniem trawników przy osiedlach i
              wyznaczanie ścieżek dla pieszych.. Ludzie zawsze będą szukać
              skrótów.. Ty też, mając np. do przebycia samochodem drogę powiedzmy
              5km, raczej napewno nie pojedziesz drogą, która ma 10km.. To takie
              zgrubne przełożenie na wysiłek piechura.. Tak samo raczej nie
              będziesz parkował samochodu ..set metrów od celu podróży..
              • edek40 Re: Śmiertelność kontra prędkość 05.12.08, 13:00
                > Najwyraźniej chodnik zbudowano tam, gdzie nie jest potrzebny i
                > pieszych nie ma..

                Czy aby dobrze zrozumiales? Ja nie twierdze, ze chodnik jest przy niewlasciwej
                drodze i nikt tam nie chodzi. Chodza, ale nadzwyczaj czesto po tej stronie
                jezdni, przy ktorej nie ma chodnika. Po prostu zupelnie nie widza powodu aby
                przejsc sobie do chodnika, bo ani fotoradar, ani policjant z suszarka nie zlapie
                ich na wykroczeniu.

                > Tak samo raczej nie
                > będziesz parkował samochodu ..set metrów od celu podróży..

                Mylisz sie. Jesli nie moge prawidlowo zaparkowac, to sobie spaceruje i kapelusz
                z glowy mi z tego powodu nie spada.
          • emes-nju Re: Śmiertelność kontra prędkość 05.12.08, 15:20
            rekrut1 napisał:

            > W małych miejscowościach i wioskach społeczność lokalna wymusza na
            > samorządach chodniki.

            Z ktorych czest NIKT nie korzysta, bo po szosie sie przyzwyczaili...
            (Zaobserwowane). O najtrowerach, ktorym po tych chodnikach jezdzic
            nie wolno (!) nie wspomne.

            > W kontakcie na drodze to kierowca "decyduje o
            > życiu lub śmierci" pieszego. Brutalne ale prawdziwe.

            Absolutnie nie! Brutalne, ale prawdziwe jest stwierdzenie, ze to
            pieszy sam decyduje o swoim byc albo nie byc (lepiej widzi, moze
            zatrzymac sie czy skrecic w miejscu itd.) - kierowca moze byc co
            najwyzej wykonawca egzekucji, ktora pieszy sobie wyznaczyl.

            Niesmialo donosze, ze niezaleznie od najbardziej politycznie
            poprawnych przepisow to pieszy wkracza na nie swoje terytorium
            (nawet przejscie dla pieszych jest przejsciem dla pieszych, a nie
            przepustem dla samochodow - pieszy ma na nim pierwszenstwo w scisle
            okreslonych okreslonych okolicznosciach, a nie zawsze), a do tego
            praw fizyki pan nie zmienisz... Nawet snujac sie wolniej niz bryczka
            wywozaca jasnie pana na spacerek w Lasku Mlocinskim (czy na tym
            polega motoryzacja...?) masz ZBYT duza szanse zabic kogos, kto ufny
            w swoje bezpieczenstwo (bo specjalnie dla niego ruch odbywa sie z
            predkosciami - eeee... jakimi predkosciami?) postanowi sprobowac sie
            na na klaty.

            Ja wole odpowiedzialnych za swoje czyny pieszych i kierowcow
            traktujacych pieszych jak rownoprawnych uczestnikow ruchu, niz
            kierowcow niesmialo przemykajacych sie pomiedzy calkowiecie
            nieodpowiedzialnymi (bo zaopatrzonymi w "potezne" przepisy)
            pieszymi. W tej drugiej wersji nie ma predkosci bezpiecznej, a ja
            bardzo nie chcialbym zostac morderca. Nawet jadac "bezpieczne" 20
            km/h...
    • marek.dumle Re: Śmiertelność kontra prędkość 05.12.08, 19:34
      Wychodzi na to, że jedynym skutecznym rozwiązaniem jest ODDZIELANIE
      RUCHU PIESZEGO I KOŁOWEGO. Amen.
      • rekrut1 Re: Śmiertelność kontra prędkość 05.12.08, 20:20
        Dokładnie tak(wszędzie gdzie to tylko możliwe).
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • staszek585 Re: Śmiertelność kontra prędkość 06.12.08, 19:49
          Z całym szacunkiem proponuję przerzucić się z samochodów na lokomotywy.
          Tam ruch jest oddzielony, jak jest ograniczenie prędkości to należy tyle jechać
          i jest w porządku. Jeszcze ichni tachograf to zapisze. A czuwak wykryje czy Pan
          czasem nie śpi.
          W ruchu drogowym to marzenia.
          Może by można by na wzór prawa jazdy wprowadzić dokumenty upoważniające do
          chodzenia?
          Tyle, że co by to dało?
          Podtrzymuję maje zdanie: na podstawie omawianych zestawień można jedynie
          wyciągnąć wniosek, że z im mniejszą prędkością wjedziemy w przeszkodę tym skutki
          (statystycznie) będą mniejsze. W tym zestawieniu przeszkodą był człowiek.
          Jak widać z wypowiedzi nie robi to na wypowiadających się większego wrażenia.
          To może jednak przedstawić zestawienie ze skutkami uderzenia w ciężką, twardą
          przeszkodę, np. ciężarówkę?
          Bo, wydaje mi się, panuje przekonanie, że większy ma zawsze rację.
          A szkoda.
          Szkoda też, że nikt nie zauważył,że są to tylko przybliżenia.
          Z prostej przyczyny. Żeby mieć rzetelne badania należałoby wziąć reprezentatywną
          próbkę, np. 1000 osób i sprawdzić skutki konkretnym samochodem przy jednej,
          konkretnej prędkości. Po czy ponowić doświadczenia z inną prędkością. I
          doświadczenie powtarzać. Wątpię, żeby to było wykonalne.
          Moim zdaniem należy cały czas uwzględniać, ze w ruchu uczestniczą nie tylko
          kierowcy, ale i piesi, rowerzyści. I wszyscy w różnym stopniu przestrzegają
          przepisów, są w różnym stopniu przygotowani do warunków ruchu, mają różne
          doświadczenie, różną zdolność postrzegania itd.

          Traktowanie drogi jako toru wyścigowego jest potężną pomyłką.
          • tiges_wiz Re: Śmiertelność kontra prędkość 06.12.08, 20:03
            materialu statystycznego mamy az nadto ..
            predkosc mozna oszacowac dosc dokladnie .. wynik wypadku tez jest wiadomy
            • staszek585 Re: Śmiertelność kontra prędkość 06.12.08, 21:02
              Może.
              Miłośnicy statystyki zapewne są przekonani, że tak.
              Ale warto pamiętać, ze statystyka nijak się ma do konkretnego zdarzenia.
              Naprawdę nijak.
              W tej konkretnej sytuacji nikt nie zginie w 17 czy 23 % tylko, albo zginie, albo
              przeżyje. Zresztą sama ocena czy zginął tez jest obwarowana statystyką: na
              miejscu, do iluś dni od wypadku itd.
              Dlatego jest to tylko szacunkowe.
              Natomiast nie o to chodzi, nie chcę w żaden sposób z tymi szacunkami dyskutować.
              Moim zdaniem, chodzi tylko i aż o wpłynięcie na wyobraźnię wszystkich nas,
              którzy w ruchu drogowym bierzemy udział.
              P.S.
              Chociaż faktycznie, zastanawia mnie dlaczego wyraźna zmiana następuje w
              okolicach 50 km/h ?
              Trochę dziwne, bo prędkości w chwili uderzenia też nie da się aż tak
              dokładnie obliczyć. A mierzyć jej nikt w tym momencie nie mierzy.
              • tiges_wiz Re: Śmiertelność kontra prędkość 12.12.08, 10:29
                > Trochę dziwne, bo prędkości w chwili uderzenia też nie da się aż tak
                > dokładnie obliczyć. A mierzyć jej nikt w tym momencie nie mierzy.

                mylisz sie .. mozna dosc dokladnie okreslic
          • marek.dumle Re: Śmiertelność kontra prędkość 06.12.08, 22:58
            staszek585 napisał:

            > Z całym szacunkiem proponuję przerzucić się z samochodów
            > na lokomotywy. Tam ruch jest oddzielony, jak jest ograniczenie
            > prędkości to należy tyle jechać i jest w porządku. Jeszcze ichni
            > tachograf to zapisze. A czuwak wykryje czy Pan czasem nie śpi.
            > W ruchu drogowym to marzenia.

            Zupełnie się nie zgadzam. To jest jedynie słuszne rozwiązanie. Po to
            się robi autostrady, obwodnice, tunele, wiadukty, kładki, itp.
            Krótko mówiąc: INFRASTRUKTURA.

            > Traktowanie drogi jako toru wyścigowego jest potężną pomyłką.

            To chyba w Niemczech :]
            • rekrut1 Re: Śmiertelność kontra prędkość 07.12.08, 11:11
              Zamiast starać się odseparować ruch kołowy od pieszego( co da
              niewątpliwie najlepszy efekt)można pouczać, wyśmiewać, apelować,
              np. nie deptać trawników, karać. Wynik widać najlepiej właśnie na
              trawnikach, tam gdzie położono chodniki "w jedynie słusznym miejscu".
              Na całym świecie są "zawalidrogi" i "rajdowcy". I nic tego nie
              zmieni. Żadne zaklęcia. A że w Polsce więcej rajdowców......my w
              porównaniu z "zachodem" jako kierowcy dopiero raczkujemy. I nie
              wmawiajmy sobie że się nie uczymy, że jesteśmy odporni na wiedzę.
              Widać to właśnie po statystykach. Wzrost liczby wypadków (tych
              śmiertelnych też) nijak się ma do wzrostu liczby aut poruszających
              się po naszych drogach. A że może ta nauka idzie zbyt wolno....
              No cóż zdarza się to i prymusom.
              Pozdr.
              Pazdzioch
              • tiges_wiz Re: Śmiertelność kontra prędkość 07.12.08, 11:25
                tak naprawde to od 1997 roku mamy ciaggly spadek liczby zabitych .. 2007 byl
                wyjatkiem, ale mysle ze w tym roku bylo lepiej.
                • staszek585 Re: Śmiertelność kontra prędkość 09.12.08, 19:02
                  Fajnie się czyta takie wypowiedzi wygodnie siedząc przed komputerem.
                  Tyle, że każdy zabity na drodze to nie punkt w statystyce, a konkretny człowiek.
                  Który ma rodzinę, kogoś kochał, ktoś go kochał, dla mnóstwa osób ta śmierć
                  okazała się tragedią. I można tak dalej.
                  Szkoda, ze to czytanie jest jakby z małym rozumieniem.
                  Oczywiście, ze lepsza infrastruktura drogowa poprawia płynność ruchu i może
                  zwiększyć bezpieczeństwo. To jest oczywistość, o której nie ma sensu dyskutować.
                  Ale po to podałem przykład kolei żeby pokazać, że nawet przy tak dużym
                  odseparowaniu ruchu nie osiągnięto nigdzie pełnego bezpieczeństwa. I najczęściej
                  zwodzą właśnie ludzie.
                  Te wyśmiewane przez kogoś apele, nauki, przypomnienia, czy też strach przed
                  karą jednak działają. Zresztą w innym poście ktoś podaje przykład Zachodu i
                  porównuje z nami: my jesteśmy na początku drogi.
                  A dyskusja czy prędkość zabija jest też bez sensu. Oczywiście, ze zabija.
                  Jeżeli kogoś nie przekonał wcześniejszy przykład tom kolejny: Weź pocisk np.
                  pistoletowy. Rzuć go ręką w kogoś. Ryzyko, że stanie się coś złego jest
                  minimalne. Ten sam pocisk wystrzelony z pistoletu zabije człowieka. Jak między
                  nimi różnica: tylko prędkość.
                  Oczywiście dochodzi druga sprawa: musi trafić w odpowiednio ważną dla życia
                  część ciała człowieka.
                  Analogia z samochodem jest dość czytelna.
                  Tyle, ze cały czas chodzi o prędkość przy której doszło do zderzenia.
                  Nie o prędkość dopuszczalną na danej drodze, nie o prędkość samochodu kilka
                  minut wcześniej. Tylko o prędkość z jaką uderzył.
                  No i oczywiście w kogo czy w co i gdzie uderzył.
                  A na to kierowca ma wpływ o ile wcześniej myśli. Odpowiednio wcześniej.
                  Można żyć mrzonkami o całkowitym odseparowaniu ruchu pojazdów od innych
                  użytkowników. Można narzekać, ze w Polsce nie ma autostrad i równocześnie
                  jeździć tak jakby wszędzie były tylko autostrady.
                  Ale pasuje sobie zdać sprawę, że to jest niebezpieczne.
                  P.S.
                  Co oczywiście nie zwalnia z tego, aby:
                  1.budować coraz lepsze drogi , w tym autostrady,
                  2.odseparowywać, tam gdzie to możliwe, ruch uczestników o różnych prędkościach,
                  umiejętnościach itp. od siebie,
                  3.Stosować coraz lepsze rozwiązania komunikacyjne i poprawiać istniejące.
                  4. itd.
                  Natomiast w każdych warunkach decydujące znaczenie ma człowiek.
                  • tiges_wiz Re: Śmiertelność kontra prędkość 11.12.08, 17:54
                    nic nie rorzumiesz .. wiekszosc osob tu jest za bezpieczenstwem, ale
                    chodzi o kopleksowe dzialania, a to co jest to sa jakies dzilania
                    pozorowane (zamiast drog sa fotoradary), ktore z bezpieczenstwem
                    niewiele maja wspolnego a maja cel wylacznie fiskalny,
    • naprawdetrzezwy Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 11.12.08, 17:46
      wydarzyła się przy prędkości około 5 km/h.

      Co z tego wynika? Ano, to samo co z podanego przez ciebie opracowania:

      jeśli pieszy chce przeżyć, MUSI unikach chodzenia po drodze, po której jeżdżą
      samochody.

      Dlaczego to pieszy musi?
      No bo zginie, albo zostanie ciężko ranny - więc to w jego dobrze pojętym
      interesie jest.
      Bez względu na to, co napisano w przepisach o pierwszeństwie...
      • habudzik Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 11.12.08, 22:55
        Można też inaczej : zamknąć dla pojazdów wszystkie ulice po których piesi chcą
        się poruszać i pozwolić ludziom żyć jak ich stworzono lub dopuścić ruch kołowy
        na tych ulicach ale tak drastycznie go reglamentować by pieszy nawet gdy popełni
        błąd trafiał najwyżej do szpitala a nie do kostnicy .
        • rekrut1 Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 12.12.08, 10:19
          habudzik napisał:"zamknąć dla pojazdów wszystkie ulice po których
          piesi chcą się poruszać i pozwolić ludziom żyć jak ich stworzono"
          Popadasz w skrajność.
          To po co w ogóle budować ulice? Same chodniki były by o wiele tańsze!
          Wymyśliłem nawet zgrabną nazwę - chodnice.(może nawet opatentuje)
          Oczywiście po tych chodnikach zakazany byłby wszelki ruch poza
          pieszym(rowerowy też).
          Pozdr.
          Pazdzioch
        • trypel Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 12.12.08, 10:42
          habudzik napisał:

          > pozwolić ludziom żyć jak ich stworzono

          Czyli bez prądu, bez ubrań, bez opieki medycznej itd? Jesteś strasznie okrutny.
          Nie wiem czy ktoś chciałby tak żyć.
          • edek40 Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 12.12.08, 12:25
            trypel napisał:

            > habudzik napisał:
            >
            > > pozwolić ludziom żyć jak ich stworzono
            >
            > Czyli bez prądu, bez ubrań, bez opieki medycznej itd? Jesteś strasznie okrutny.
            > Nie wiem czy ktoś chciałby tak żyć.

            Nie, nie chcialby. Ale budzik tak ma. Gromi innych, aby jezdzili wolno, a sam
            zasuwa po miescie ile fabryka dala.
            • habudzik Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 12.12.08, 20:36
              Tak ja sie mam cywilną odwagę przyznać że jeżdżę jak wszyscy ale chciałbym
              jeździć wolniej , dużo wolniej .
          • habudzik Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 12.12.08, 20:37
            trypel napisał:

            > habudzik napisał:
            >
            > > pozwolić ludziom żyć jak ich stworzono
            >
            > Czyli bez prądu, bez ubrań, bez opieki medycznej itd? Jesteś strasznie okrutny.
            > Nie wiem czy ktoś chciałby tak żyć.

            To jedna alternatywa - nie do przyjęcia chyba a co powiesz na drugą ?
            • trypel Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 12.12.08, 21:32
              "żyć jak ich stworzono" ma tylko jedną drogę. Nie można być trochę dziewicą a
              trochę nie. Albo przyjmujemy cywilizacje z jej plusami i minusami albo odrzucamy
              (ja nie chce)
              • habudzik Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 12.12.08, 23:45
                Nieprawda . Podałem albo :życ jak ich stworzono albo co innego .
                • trypel Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 13.12.08, 11:33
                  a ja napisałem że nie można być trochę w ciązy albo trochę dziewicą :)
                  • habudzik Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 13.12.08, 14:24
                    trypel napisał:

                    > a ja napisałem że nie można być trochę w ciązy albo trochę dziewicą :)

                    No właśnie o to chodzi że można być w ciąży będąc jednocześnie dziewicą . Powiem
                    więcej zjawisko takie jest możliwe w sposób naturalny a nie przy pomocy nauk
                    medycznych .
                    P.s. Mało wiesz o kobietach . Żałuj .
                    • trypel Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 13.12.08, 15:21
                      przeczytaj jeszcze raz i jeszcze i do skutku :)

                      2 niezależne stwierdzenia:
                      nie można być trochę dziewicą
                      nie można być trochę w ciąży

                      można być dziewicą w ciązy :) i temu nie zaprzeczam
                      • habudzik Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 13.12.08, 19:24
                        Więc albo sens Twojej wypowiedzi miał być inny alebo Twoja wypowiedź nie dotyczy
                        moich pytań .
                        Ani w jednym moim stwierdzeniu ani w drugim nie ma czegokolwiek co uprawniałoby
                        do pisania w odpowiedzi "troche" - czy ciąży czy dziewicą .
                        Obie moje wypowiedzi nie są "troche" - one są "całkowicie" , "w pełni" czy
                        "zdecydowanie" .
                        Podejrzewam jednak że sens miał być inny
                • rekrut1 Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 13.12.08, 11:49
                  habudzik napisał:"życ jak ich stworzono"
                  To mi się podoba, nie wiem tylko co na to nasze Panie (zwłaszcza
                  zimą)

                  PS. Mam nadzieję że nie pisałeś o całej populacji.?
                  Pozdr.
                  Pazdzioch
                  • habudzik Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 13.12.08, 14:25
                    Napisałem : albo żyć jaki ich stworzono albo ... I co Ty na to ?
            • staszek585 Re: Pierwsza śmierć pod kołami samochodu 12.12.08, 21:33
              Miałem ochotę coś podyskutować. Ale......
              Naprawdę nie rozróżniacie prędkości dopuszczalnej od rzeczywistej?
              Ciekawe.
              Pierwszy post był o prędkości rzeczywistej. W dodatku podano statystycznie
              jakie są skutki. Statystycznie, czyli nie można tego odnieść bezpośrednio do
              konkretnego zdarzenia.
              Dawno, dawno temu mówiono: statystyk utopił się w stawie o głębokości 3 cm.
              Średniej głębokości, dla jasności.
              Oczywiście mógł się utopić, bo znając średnią głębokość nie sposób ustalić
              rzeczywistej głębokości w konkretnym miejscu. Mogło być 5 metrów, albo i więcej.
              I tu pokutuje ta sama metoda: miesza się pojęcia.
              Zresztą receptą na bezpieczeństwo w ruchu drogowym też zajęli się
              statystycy. Wymyślono, że skoro około prędkości wynoszącej X km/h skutki
              ewentualnego wypadku są akceptowalne to ograniczmy prędkość właśnie do wielkości X.
              I mamy "dziwne przypadki".
              ktoś przekraczający prędkość dopuszczalną podlega karze, a jakby przekroczył np.
              o 40 km/h to już "pirat drogowy". Mimo,że nie stworzył żadnego zagrożenia.
              Ktoś inny przekroczył dopuszczalną prędkość i to znacznie, spowodował śmierć
              np. pasażera i jest uznawany za ofiarę. Ofiarę drogowców, bo jezdnia była w tym
              miejscu źle wykonana.
              Kompletne pomieszanie pojęć.
              Oczywiście zadufanie w magiczną moc "prędkości dopuszczalnej" powoduje
              ustawianie radarów, fotoradarów, mierników laserowych. Można powiedzieć, że cały
              gałąź gospodarki żyje z tego. Skuteczność nikła, bo kierowcy szukają możliwości
              jak te absurdy obejść. Taka zabawa w kotka i myszkę.
              No i oczywiście kierowca jadący na obszarze zabudowanym 50 km/h jest
              przekonany, że jedzie prawidłowo nawet, jeżeli warunki w danym miejscu wymagają
              zmniejszenia prędkości.
              Zresztą nawet twórcy prawa chyba zrozumieli, że prędkość dopuszczalna to
              tylko wymóg administracyjny, bo w jednym z projektów tak to naruszenie przepisów
              nazwali.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka