Dodaj do ulubionych

hypermiling

30.12.08, 14:50
ms, Dziennik/ 2008-12-30 13:40
"Terminem hypermiling określa się jak najbardziej ekonomiczną jazdę
samochodem. Nowy trend w Europie znany jest pod nazwą ecodriving.
Hypermilerzy uczynili ze swojego hobby styl życia. Rywalizują w jak
największej liczbie kilometrów pokonanych na jednym tankowaniu. Biją
rekordy dla poszczególnych marek i rekordy przejechania terytorium
USA czy Australii przy jak najmniejszej liczbie tankowań.
Najprostszym sposobem oszczędzania paliwa jest jazda na jak
najmniejszych obrotach, czyli na możliwie najwyższym biegu przy jak
najmniejszej prędkości. Dla wielu kierowców ciągle nie jest to
oczywiste. Większość osób uważa jazdę na „piątce” z prędkością 50
km/h za szkodzącą silnikowi. Ale to nieprawda.
Do ABC hypermilingu zalicza się też unikanie gwałtownego
przyśpieszania czy zwalnianie na tyle wczesne, by wjechać na
skrzyżowanie na zielonym świetle."

No cóż kierowcy z państw o odpowiednio rozwiniętej sieci dróg
autostrad i infrastrukturze mogą sobie pozwolić na taką "zabawę"
W Polsce powszechne zastosowanie się do wymogu hypermiling odbiło by
się czkawką ekologom no i nam kierowcom.
Temat do przemyślenia w Noc Sylwestrową.
Pozdr.
Pazdzioch
Obserwuj wątek
    • kozak-na-koniu Re: hypermiling 30.12.08, 14:59
      Co do "płynnej" jazdy, nie mam zastrzeżeń, jednak doświadczenie mówi
      mi, że coś przeważnie osiąga się kosztem czegoś: dotyczy to między
      innymi jazdy na jak najniższych obrotach. Każdy silnik ma pewien
      optymalny zakres obrotów i optymalny moment obrotowy, w których
      zachowuje się najlepiej, najekonomiczniej, najekologiczniej... Złe
      jest "piłowanie" go na zbyt wysokich obrotach, jak i "duszenie" na
      obrotach za niskich - kończy się to jego przyspieszonym zużyciem,
      gorszym spalaniem paliwa itd.. Zresztą zużycie paliwa liczy się
      średnio ztrasy, w stosunku trasa/miasto, zima/lato itd.. Chwilowe
      przeforsowanie silnika w wymagającej tego sytuacji (na
      przykładwyprzedzanie) wcale nie zwiększa średniego zużycia paliwa w
      przeliczeniu na trasę... Najlepiej jest po prostu nauczyć się
      słuchać jego pracy i nie przesadzać w żadną stronę.
    • kaqkaba Re: hypermiling 06.01.09, 10:52
      > "Terminem hypermiling określa się jak najbardziej ekonomiczną jazdę
      > samochodem. Nowy trend w Europie znany jest pod nazwą ecodriving.
      > Hypermilerzy uczynili ze swojego hobby styl życia. Rywalizują w jak
      > największej liczbie kilometrów pokonanych na jednym tankowaniu. Biją
      > rekordy dla poszczególnych marek i rekordy przejechania terytorium
      > USA czy Australii przy jak najmniejszej liczbie tankowań.
      > Najprostszym sposobem oszczędzania paliwa jest jazda na jak
      > najmniejszych obrotach, czyli na możliwie najwyższym biegu przy jak
      > najmniejszej prędkości.
      Najlepszym sposobem na oszczędzenie paliwa jest nie jechać przez całą Australię
      tylko po to żeby sprawdzić jak mało spalasz.

      > Do ABC hypermilingu zalicza się też unikanie gwałtownego
      > przyśpieszania czy zwalnianie na tyle wczesne, by wjechać na
      > skrzyżowanie na zielonym świetle."

      Eco Driving zakłada min. przyspieszanie w sensownym zakresie obrotów (w
      benzyniaku nie przekraczanie, z pewnymi wyjątkami, 2500-3000 obrotów) z gazem
      wciśniętym w 3/4. Z moich obserwacji wynika, że taka jazda u nas jest
      dymamicznym ruszeniem z pod świateł.
    • tiges_wiz Re: hypermiling 06.01.09, 11:01
      a dlaczego ekologom?
      • jane14 Re: hypermiling 06.01.09, 11:30
        tiges_wiz napisał:

        > a dlaczego ekologom?

        Mniej paliwa = mniej spalin

        A swoją drogą rzeczywiście w Polsce pokutuje jeszcze wiedza
        kierowców na poziomie silników zasilanych gaźnikiem stad np. teorie
        o optymalnych obrotach.
        Auto z wtryskiem naprawdę pali mniej im wolniej sie kreci silnik.
        Gaźnikowe nie, bo musiało ssać paliwo a wiec mieć okreslony zakres
        podciśnienia w kolektorze by wytworzyć odpowiednią mieszanke.
        • tiges_wiz Re: hypermiling 06.01.09, 11:39
          ale to ma sie wlasnie odbic czkawka a sie powinni cieszyc
        • kozak-na-koniu Re: hypermiling 06.01.09, 14:14
          Każdy, kto od czasu do czasu siada za kierownicę - także pojazdu z
          wielopunktowym wtryskiem paliwa wie, że poniżej pewnego zakresu
          obrotów można ewentualnie "zdusić silnik", albo z czasem wyklepać
          zawory, ich gniazda, popychacze itd., czego naprawa może kosztować
          dużo drożej niż zaoszczędzone (ta oszczędność też jest
          problematyczna) paliwa. Mnie tam wystarcza możliwie płynna jazda -
          bez niepotrzebnego "palenia gumy", hamowanie głównie silnikiem i
          utrzymywanie go w czasie jazdy zakresie obrotów: 2000 (nigdy poniżej
          1500) do 3000 (prawie nigdy powyżej 3500)/minutę, bez potrzeby nie
          używać klimatyzacji oraz innych "wynalazków", nie jeździć z
          pootwieranymi wszystkimi oknami, nie przeładowywać, regularnie
          kontrolować regulację silnika, stan świec, ustawienie kół i w ogóle
          stan zawieszenia, ciśnienie w oponach, nie forsować silnika
          nierozgrzanego... Zużycie paliwa zawsze utrzymuje mi się w dolnych
          zakresach norm (30% miasto, 70% trasa), lub poniżej.
          • habudzik Re: hypermiling 06.01.09, 15:14
            Czasem Ci coś mądrego wyjdzie z klawiatury . Dlaczego tak rzadko ???
            • kozak-na-koniu Re: hypermiling 07.01.09, 07:47
              Nie będę Ci tłumaczył, bo chwilowo to nie ma sensu. Jak dojrzejesz,
              to sam zrozumiesz.
          • rekrut1 Re: hypermiling 06.01.09, 19:09
            kozak-na-koniu - pozwolę sobie doradzić Ci(przy jeździe ~2500obr)
            od czasu do czasu pogonić autko na trzecim biegu do setki i
            przytrzymać przez 300-500m. "Przeczyścisz gary" oraz wróci Ci
            kultura pracy silnika(raz na 1000km.). Poleca z autopsji.
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • trypel Re: hypermiling 06.01.09, 19:17
              a to normalne przecież.
              Każdy silnik trzeba co jakis czas przegonić do czerwonego pola i potrzymac na
              obrotach.
            • kozak-na-koniu Re: hypermiling 07.01.09, 07:49
              Wiem, wiem...:)
              Najgorszą rzeczą jest sztywne trzymanie się modnych lub narzuconych
              zasad - według mnie to trąci fanatyzmem i przygłupstwem.
            • jane14 Kolejna legenda... 07.01.09, 08:20
              rekrut1 napisał:

              > ... pozwolę sobie doradzić Ci(przy jeździe ~2500obr)
              > od czasu do czasu pogonić autko na trzecim biegu do setki i
              > przytrzymać przez 300-500m. "Przeczyścisz gary" ...

              Kolejna legenda z czasów stosowania kiepskich mineralnych oleji,
              pozbawionych dodatków płukajacych. Wtedy rzeczywiście olej
              pozostawiał osady polimerów na róznych elementach silnika, a jazda
              na niskich obrotach temu sprzyjała (nizsze siły tarcia).
              Z tym że jazda na wysokich obrotach nijak nie poprawia stanu
              silnika, wprost przeciwnie wyższe siły bezwładnosci = wyzsze siły
              tarcia = wieksze scieranie, panewek, pierscieni itd.
              Może wtedy nagar jest i mniejszy ale za to luzy wieksze.
              • trypel Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 08:34
                jane14 napisał:

                > wprost przeciwnie wyższe siły bezwładnosci = wyzsze siły
                > tarcia = wieksze scieranie, panewek, pierscieni itd.
                > Może wtedy nagar jest i mniejszy ale za to luzy wieksze.

                Rozumiem że Twoje fantasy jest lepsze od legend?
                a jeszcze powiedz co tam o siebie trze przy tych obrotach bo myślałem że tam
                olej zazwyczaj jest?
                • jane14 Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 09:17
                  trypel napisał:

                  > Rozumiem że Twoje fantasy jest lepsze od legend?
                  > a jeszcze powiedz co tam o siebie trze przy tych obrotach bo
                  myślałem że tam
                  > olej zazwyczaj jest?

                  A) Olej nie gwarantuje że elementy silnika sie nie scieraja gdyby
                  tak było silniki byłyby wieczne! Olej zmniejsza tarcie a nie
                  likwiduje !

                  B) Istnieje cos takiego jak graniczna siła nacisku przy której tzw
                  film olejowy zostaje zerwany i wystepuje suche tarcie. Ta siła
                  zalezy od predkości obrotowej bo jest wynikiem siły bezwładności.
                  Dlatego masz na obrotomierzu tzw czerowne pole. Ale o ile
                  przekraczajac je na bank załatwisz silnik o tyle jeżdzac blisko
                  niego napewno zywota mu nie przedłuzysz.

                  C) Co do fantasy radze spytać kogoś kto choćby amatorsko zajmuje sie
                  rajdami samochodowymi. Tam przewaznie jeździ się blisko granicznych
                  obrotów i z reguły na najlepszych dostepnych olejach. Czy te auta za
                  takie traktowanie odwdzieczaja sie "kultura pracy" i długa
                  zywotnoscia ???
                  • trypel Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 10:51
                    Stąd oznaczenie czerwonego pola. Użytkowanie silnika DO czerwonego pola
                    absolutnie nie zmniejsza jego trwałości i nie wpływa na wieksze zużycie elementów.
                    Co do rajdów: przygotowując nowy bądź zmieniając stary silnik (np jak zmieniałem
                    tłoki na wiseco) i chcąc wyciągnąc z niego 100 albo 110 % możliwosci musimy
                    "docierać" go w specyficzny sposób.
                    Po złożeniu silnika zalewamy go świezym olejem (najlepiej mineralny bo
                    przyspieszy proces) i robimy ostro 50-100 km. Ostro to znaczy bardzo czesto
                    dochodząc do czerwonego pola ale nigdy nie utrzymując dłużej wysokich obrotów.
                    Np częste ostre starty i przechodzenie przez wszystkie biegi do odcięcia.
                    Po 50-100 km zmieniamy olej i powatrzamy zabieg ale tym razem jezdzimy 300-500
                    km i od czasu do czasu trzymamy silnik na wysokich obrotach dłuzej niz pare s.
                    Nastepnie zalewamy włąsciwy olej (u mnie zawsze syntetyczny niezaleznie od wieku
                    i przebiegu) i wtedy mozemy sobie porównać na hamowni moc z silnikiem docieranym
                    wg legend (wolno i spokojnie) gwarantuje różnicę mocy maksymalnej co najmniej
                    10-15% BEZ żadnego wpływu na trwałość (a jesli juz to na korzyść docieranego
                    ostrzej)
                    • jane14 Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 11:37
                      A) Docieranie a normalna eksploatacja to dwa rózne etapy. W
                      pierwszym chodzi własnie o to by jak najszybciej uzywajac własnie
                      procesu scierania dopasować do siebie elementy silnika.
                      W drugim dokładnie odwrotnie uzyskać możliwie jak najmniejsze
                      ścieranie już dotartych i spasowanych elementów.
                      B) Obecnie producenci aut zazwyczaj zastrzegaja że nie potrzebny
                      jest etap docierania silnika (co innego silnik po remoncie), silniki
                      są lepiej wykonane i praktycznie wstepne docieranie na hamowni
                      wystarcza aby auto mogło byc już normalnie eksploatowane.
                      Ale w instrukcjach starszych aut (silniki składane recznie i z
                      reguły wieksze niż dziś rozrzuty wymiarów cześci) znajdziesz opis
                      procesu docierania. Nikt tam nie zaleca wolnej i spokojnej jazdy.
                      Wprost przciwnie. Zaleca się właśnie wykorzystywanie pełnego zakresu
                      obrotów. Oczywiście w silniku który ma byc dotarty za tydzień a w
                      silniku który ma być dotarty po 15 tyś ten proces musi byc nieco
                      inny. Choćby dlatego że trudno od użytkownika auta wymagać np. by po
                      100 km przyjechał na przeglad i wymianę oleju.
                      C) Co do wpływu na trwałość to oczywiście etap docierania silnika ma
                      istotne znaczenie, ale tak samo dotarty silnik traktowany łagodnie
                      napewno zajedzie dalej niz "docierany" nadal.
                      A może sie mylę moze silniki w autach rajdowych maja przebiegi
                      miedzynaprawcze rzedu 300-350 tyś ?

                      PS Normalnemu urzytkownikowi zwisa że ma 110 czy 115 % mocy. Na co
                      dzień uzywa jej i tak w granicach 70%. Natomiast wiekszości nie
                      zwisa czy auto spala 10-15% wiecej. A choć dziś remont/wymiana
                      silnika to jeszcze nie tragedia, choć czesto jest to nieopłacalne,
                      to też nie bez znaczenia jest czy bedzie on przy 150 czy 300 tyś.
                      • trypel Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 13:11
                        normalny użytkownik czuje różnice miedzy 90 a 110% mocy. Czyli że zamaist
                        podawanej przez producenta np 100 KM silnik może mieć 90 albo 110. Różnica
                        kolosalna. A są takie i takie - zależey z reguły od pierwszych kilometrrów od
                        nowości.
                        Róznicy w spalaniu nie ma i w trwałosci też.
                        I nie mówimy o rajdach bo tam z reguły silnik wystarcza na sporo krócej :)
                        w zawodach skuterowych na torach (są takie :) ) silniki 50ccm podciąga sie do
                        33-37 KM !!! (700 KM z litra) ale silnik wytrzymuje góra 2 godziny pracy.
                        Natomiast faktem jest że stała praca silnika benzynowego przy niskich obrotach
                        nie gwarantuje nawet wystarczającej temperatury do zapoczątkowania procesu
                        samooczyszczania świec więc jazda od czasu do czasu na maxa ma sens. Nie wiem
                        jak jest z katalizatorem bo zawsze wywalam z prywatnych ale też podobno od czasu
                        do czasu dobrze robi mu przegonienie na autostradzie na wysokich obrotach.
                        • jane14 Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 13:50
                          trypel napisał:
                          > normalny użytkownik czuje różnice miedzy 90 a 110% mocy. Czyli że
                          zamaist podawanej przez producenta np 100 KM silnik może mieć 90
                          albo 110. Różnica
                          > kolosalna.

                          Wiesz obecnie prywatnie jeźdze autem o mocy 90 KM a czasami
                          słuzbowym 130 KM (prawie ta sama masa). Róznica kolosalna na
                          pierwszych kilkuset metrach potem działą "automat przyzwyczajenia" i
                          wystarczy zmiana nawyku przełaczania biegów by efekt w postaci
                          przyspieszania był taki sam.

                          > Róznicy w spalaniu nie ma i w trwałosci też.

                          Cudów nie ma jak kreci sie 5000 to trzeba wytworzyć 5000 razy np.
                          2,0 (poj silnika) czyli 10 000 litrów mieszanki. Jak 2500 to tylko
                          5000. Jak widać z powyższego jadac ze stała predkościa raz majac
                          taki bieg ze odpowiada 2500 obrotom a drugi raz taki ze jest 5000
                          musisz zakładajac że skład mieszanki jest 1:1 zuzyć 2 x wiecej
                          paliwa.

                          A co do zuzycia. Dwa razy wiecej oznacza że np. pierscień przebył
                          dwa razy wiekszą droge wzgledem cylindra w którym sie porusza. Czy
                          wiec zuzył sie tak samo ? To by była rewolucja w teorii tarcia.
                          Może opony masz tez tym mniej zuzyte im wiekszy maja przebieg ?

                          > I nie mówimy o rajdach bo tam z reguły silnik wystarcza na sporo
                          krócej :)
                          Dokładnie bo szybciej sie kreci, znasz inne powody ?

                          > Natomiast faktem jest że stała praca silnika benzynowego przy
                          niskich obrotach nie gwarantuje nawet wystarczającej temperatury do
                          zapoczątkowania procesu
                          > samooczyszczania świec ....

                          A na czym ten proces ma polegać i dlaczegoz to wysokie obroty miały
                          by uniemożliwiac osiaganie wysokiej temperatury swiecy ?
                          Mnie sie wydaje że najwieksza temperaturę (przynajmniej silnika a
                          wiec pewnie też i swiec) mam gdy sobie stoje w korku na ~800
                          obrotach. Jak rusze i "pogonie" troche to mi spada....

                          > ...więc jazda od czasu do czasu na maxa ma sens.

                          Pewnie że tak jak spluwanie za siebie trzy razy i omijanie czarnego
                          kota....
                          • tiges_wiz Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 13:54
                            nie zapominaj o czasie ...
                            spalanie chwilowe ma sie nijak do prawdy jak nie opiszesz tego w okreslonym
                            czasie ..

                            ja mam po za tym jakis dziwne auto, bo mi rosnie temp jak stoje, a spada jak jade ;)
                            • jane14 Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 14:06
                              tiges_wiz napisał:

                              > nie zapominaj o czasie ...
                              > spalanie chwilowe ma sie nijak do prawdy jak nie opiszesz tego w
                              okreslonym
                              > czasie ..

                              Dokładnie dlatego porównuje jazde na róznych obrotach ale z ta sama
                              predkością. Czyli o zuzyciu paliwa na km. Natomiast zakłądajac że
                              mówimy o innych predkościach to trzeba pamietać z koleji o oporach
                              powietrza. Te rosna dość znacznie po przekroczeniu pewnej granicy. W
                              tej sytuacji gonienie auta "dla sportu" też nie ma specjalnego sensu
                              o ile nie przyczyni sie istotnie do skrócenia czasu podróży, a
                              przeważnie sie nie przyczynia. No a już nie wspomnę o kompletnym
                              bezsensie czyli rozpędzeniu auta po to by go potem wyhamować.
                              • tiges_wiz Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 14:11
                                >>No a już nie wspomnę o kompletnym
                                > bezsensie czyli rozpędzeniu auta po to by go potem wyhamować.

                                jezeli ktos jest na tyle przewidujacy, ze zatrzyma sie hamujac silnikiem to sens
                                jest .. ale malo takich widze na drogach ..

                                motor zrobil test i sie okazalo ze rozpedzenie auta i hamowanie silnikiem
                                (srednia na odcinku 70 km/h) dalo ciut nizsze zuzycie paliwa niz jazda 70 km/h.
                                hamowanie hamulcami to zlo.
                                • jane14 Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 14:23
                                  tiges_wiz napisał:


                                  > jezeli ktos jest na tyle przewidujacy, ze zatrzyma sie hamujac
                                  silnikiem to sens
                                  > jest .. ale malo takich widze na drogach ..

                                  Fakt hamowanie silnikiem jest optymalniejsze od hamowania hamulcem
                                  ale nadal jest to hamowanie czyli utrata energi.
                                  A wiec tak naprawdę oszzcednie jest wtedy gdy przewidujac sytuacje
                                  unikasz hamowania.
                                  Np to dojeżdzanie do skrzyzowania tak by załapać się na zielone.
                                  • tiges_wiz Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 14:29
                                    > Fakt hamowanie silnikiem jest optymalniejsze od hamowania hamulcem
                                    > ale nadal jest to hamowanie czyli utrata energi

                                    oczywiscie, ale darmowa ... jak masz jak to mozesz podwazyc doswiadczalnie test
                                    motoru
                                  • kozak-na-koniu Re: Kolejna legenda... 08.01.09, 08:31
                                    Kontynuując teoretyczne dywagacje, idealną - choć, niestety
                                    niemożliwą do zastosowania w praktyce, nawet na pustej autostradzie,
                                    co dopiero w gęstym, miejskim ruchu sytuację mielibyśmy, gdyby
                                    samochód poruszał się z niezmienną (w tym wypadku nie ma większego
                                    znaczenia jaką: 5, 50, czy też 150km/godz.) prędkością, nigdy się
                                    nie zatrzymując. Wówczas (zakładając, że nie porusza się w warunkach
                                    stanu nieważkości i w próżni doskonałej), nakład energii szedłby
                                    wyłącznie na wyrównanie strat, wynikłych z tarcia powietrza, oporów
                                    toczenia, wydatków na ogrzewanie, chłodzenie (każdy silnik, bez
                                    względu na układ zasilania ma pewną temperaturę pracy, w której
                                    sprawuje się najlepiej i najefektywniej), oświetlenie itd.. Każde
                                    zmniejszenie prędkości oznacza utratę energii kinetycznej i łączy
                                    się z następowym wydatkiem energii na przyspieszenie, gdy warunki na
                                    to pozwolą. Gdy hamujemy hamulcami - wysprzęglając lub przełączając
                                    na bieg jałowy - silnik wciąż pracuje, zużywając paliwo (około 0,5
                                    do 1,5 litra/godzinę, w zależności od jego pojemności, konstrukcji,
                                    rodzaju paliwa itd.), które w praktyce jest marnowane, gdyż jedynymi
                                    jego produktami są: ciepło i spaliny. Hamując silnikiem, paliwo
                                    zużywane praktycznie nie jest, gdyż w gaźniku zamykają się
                                    przepustnice, a układ wtrysku odcina jego dopływ. Nie radzę jednak w
                                    ramach oszczędności silnika wyłączać w czasie turlania się z górki
                                    lub na dojeździe, jak to czasami się praktykowało jeszcze 40 lat
                                    temu, gdyż wówczas przestaje działać układ wspomagania hamulców i
                                    układu kierowniczego (przy hamowaniu silnikiem działa), ani też na
                                    postojach, których przewidywany czas nie przekracza 1-2 minut, gdyż
                                    ponowne uruchomienie silnika wymaga dużej ilości prądu z
                                    akumulatora. Ten zapas następnie musi zostać odtworzony, co zwiększa
                                    obciążenie alternatora - czyli przekłada się na dodatkowe zużycie
                                    paliwa.
                                    • tiges_wiz Re: Kolejna legenda... 08.01.09, 09:00
                                      > Nie radzę jednak w
                                      > ramach oszczędności silnika wyłączać w czasie turlania się z górki
                                      > lub na dojeździe, jak to czasami się praktykowało jeszcze 40 lat
                                      > temu, gdyż wówczas przestaje działać układ wspomagania hamulców i
                                      > układu kierowniczego (przy hamowaniu silnikiem działa)

                                      ukladu kierowniczego bym sie nie bal, bo krecic sie da ;)
                                      gorzej z hamulcami .. choc akumulator cisnienia pozwala jeszcze ma kilka
                                      wcisniec pedalu, to jednak moze ono skonczyc sie nagle i niespodziewanie ... i
                                      wtedy zahamujemy tak mozno ile mamy sily w nogach .. o ile w maluch wazacym 600
                                      kg jakos mozna, to w 1.5 t aucie moze byc cieplo :P
                          • kozak-na-koniu Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 14:00
                            jane14 napisał:

                            > A na czym ten proces ma polegać i dlaczegoz to wysokie obroty
                            miały
                            > by uniemożliwiac osiaganie wysokiej temperatury swiecy ?
                            > Mnie sie wydaje że najwieksza temperaturę (przynajmniej silnika a
                            > wiec pewnie też i swiec) mam gdy sobie stoje w korku na ~800
                            > obrotach. Jak rusze i "pogonie" troche to mi spada....

                            Nie doczytałeś...
                            aa.bosch.de/aa-pl/pl/static/produkte/zuendkerzen/zuendkerzenkunde/waermewerte.htm

                            www.auto-online.pl/elektron/silnik/uk_wykon/swieca.htm
                            • tiges_wiz Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 14:03
                              no to jak niska tremperatura nie gwarantuje samooczyszcznia jak na wykresie jest
                              na dole ;)

                              cos tu nie gra ;)
                            • jane14 Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 14:16
                              kozak-na-koniu napisał:


                              > Nie doczytałeś...

                              Jesli o to ci chodzi to ta temperature osiagasz już po kilkuset
                              metrach jazdy ( no może zima trzeba na to z kilometr). Jak nie
                              wierzysz to wykręć swiece i obejrzyj ...
                              • trypel Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 15:11
                                zupełnie inna temperatura panuje w komorze spalania przy 5000or/min a inna przy
                                900. Nigdy podczas jazdy przy 1000 obr silnik nie osiągnie takiej temperatury
                                niż podczas wysokich obrotów (nie mylić z temperaturą płynu chłodzacego)
                                A co do zuzycia pierscieni przy 5000 obr i przy 2500 to sorry ale tez nie prawda
                                bo gdyby zachodziło w rozgrzanym silniku pracującym na dobrym oleju zjawisko
                                tarcia metalu o metal to pierscienie wystarczyłyby na 50 km a nie na 500 tys.
                                • jane14 Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 16:23
                                  trypel napisał:

                                  > zupełnie inna temperatura panuje w komorze spalania przy 5000or/min a inna przy
                                  > 900.

                                  Niech będzie tylko ze akurat nie jestem pewny czy akurat tak jest jak myślisz. W
                                  końcu spalanie sutkowe (samozapłon) zdarza się gdy silnik pracuje na niskich
                                  obrotach nie na wysokich. Pamiętasz z czasów aut nie sterowanych elektroniką ?

                                  > Nigdy podczas jazdy przy 1000 obr silnik nie osiągnie takiej temperatury
                                  > niż podczas wysokich obrotów (nie mylić z temperaturą płynu chłodzącego)

                                  To prawda zdecydowanie wyższa jest tam gdzie występuje tarcie Np. panewki,
                                  ścianki cylindrów (ale tam gdzie tra pierścienie a nie wszędzie itp. Czasem
                                  konczy sie to np wytopieniem panewek zapieczeniem pierścienia czy peknięciem...
                                  Natomiast na świecach...? U ciebie trą o coś?

                                  > A co do zużycia pierścieni przy 5000 obr i przy 2500 to sorry ale tez nie
                                  prawdabo gdyby zachodziło w rozgrzanym silniku pracującym na dobrym oleju
                                  zjawisko tarcia metalu o metal to pierścienie wystarczyłyby na 50 km a nie na
                                  500 tys.

                                  No tylko w takim razie czemu zużywają się bardziej na niskich obrotach?
                                  I to jedyny chyba przypadek w fizyce by coś kręciło się szybciej a zużywało
                                  wolniej. No i jakaż w końcu jest ta przyczyna szybszego niezużycia silników
                                  rajdowych, źle pracujący olej ?

                                  PS A czemu to zawdzięczać wysoką trwałość diesli, wolniejszym obrotom na których
                                  pracują, czy może okresowemu "przeganianiu" na autostradzie.
                                  • tiges_wiz Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 16:30
                                    > PS A czemu to zawdzięczać wysoką trwałość diesli, wolniejszym obrotom na któryc
                                    > h
                                    > pracują, czy może okresowemu "przeganianiu" na autostradzie.

                                    to byla prawda, ale to nie dotyczy obrotow, ale glownie wysilenia .. 3-4 litrowe
                                    v8 o mocy 70 kW km tez robily kosmiczne przebiegi. Traz to sie zmienilo ...
                                    • tiges_wiz Re: Kolejna legenda... 07.01.09, 16:33
                                      i zeby nie bylo ze to cie cos dziwi ;)

                                      265

                                      Based on the same short-deck as the 301, the 265 (4.3 L) was offered only in
                                      1980 and 1981, and featured a smaller bore of 3.75 in (95.3 mm) coupled with the
                                      same 3.00 in (76.2 mm) stroke of the 301. It produced 120 hp (90 kW)

                                      301
                                      The 301 cu in (4.9 L) 301 was offered from 1977 to 1981 and also installed in
                                      other GM cars during those years. The 301 had a 4.00 inch (101.6 mm) bore and
                                      3.00 inch (76.2 mm) stroke. Based in part on designs for the "short deck" 303 cu
                                      in (5.0 L) engine designed for the 1970 racing season. From 1977-1980 there were
                                      4 distinct 301 versions: 301 2BBL (135 hp), 301 4BBL (150 hp), 301 4BBL 'HO' or
                                      'EC' (170 hp)
                                  • trypel Re: Kolejna legenda... 08.01.09, 07:39
                                    jane14 napisał:

                                    >
                                    > Niech będzie tylko ze akurat nie jestem pewny czy akurat tak jest jak myślisz.
                                    > W
                                    > końcu spalanie sutkowe (samozapłon) zdarza się gdy silnik pracuje na niskich
                                    > obrotach nie na wysokich. Pamiętasz z czasów aut nie sterowanych elektroniką ?

                                    Spalanie stukowe to cos zupełnie innego niż samozapłon nazywany kiedyś "lewymi
                                    obrotami".
                                    Spalanie stukowe wystepuje kiedy mieszanka zamiast spalac sie tak jak trzeba
                                    wybucha nagle w całej objetosci. Samozapłon występował np wtedy (faktycznie w
                                    dawnych czasach kiedy świeca miała złą wartość cieplną, za bardzo sie
                                    rozgrzewała i po wyłaczeniu zapłonu jej temperatura powodowała ze silnik
                                    pracował (chociaż nie była to zbyt przyjemna i równa praca) :)


                                    > To prawda zdecydowanie wyższa jest tam gdzie występuje tarcie Np. panewki,
                                    > ścianki cylindrów (ale tam gdzie tra pierścienie a nie wszędzie itp. Czasem
                                    > konczy sie to np wytopieniem panewek zapieczeniem pierścienia czy peknięciem...
                                    > Natomiast na świecach...? U ciebie trą o coś?

                                    Bardzo Cie prosze nie mąć ludziom w głowach. Wytopienie panewek to efekt braku
                                    smarowania lub niedostatecznego smarowania i wtedy faktycznie zachodzi tarcie
                                    metalu o metal i starczy pare km i game over. Jeszcze raz powtórze w pracującym
                                    silniku, po rozgrzaniu i przy własciwym oleju nie wystepuje tarcie metalu o
                                    metal bo zawsze pomiedzy nimi jest film olejowy - jak go nie ma to znaczy ze coś
                                    jest nie tak.
                                    Silnik pracujący w dobrych warunkach praktycznie sie nie zużywa. Po rozebraniu
                                    silnika R6 jezdzacego 4 lata na torze (obroty 10-16 tys/min, ponad 120 KM z
                                    600ccm) nie znaleźliśmy śladów zużycia, na cylindrach wciąz były ślady
                                    honowania, przed rozebraniem ciśnienie na kazdym cylindrze było w normie ale co
                                    wizyta na torze był wymieniany olej i cały czas 10w60.
                                    Co do pierscieni to jednym z ich zadań jest również odda nie ciepła tłoka na
                                    ścianki cylindrów... stąd w bardziej obciązonych jednostkach stosuje sie w celu
                                    chłodzenia natrysk oleju na denko tłoka. Bo ciepło w silniku pochodzi ze
                                    spalania również.


                                    > No tylko w takim razie czemu zużywają się bardziej na niskich obrotach?
                                    > I to jedyny chyba przypadek w fizyce by coś kręciło się szybciej a zużywało
                                    > wolniej.

                                    A kto mówi ze wolniej? Ja tylko piszę że przy wysokich nie zużywa sie szybciej.
                                    Przy okazji warto sprawdzić przy jakich obrotach pompa oleju podaje maksymalne
                                    ciśnienie i zaczyna nadwyżkę puszczać bokiem.
                                    Jeszcze raz powiem że przy własciwym oleju, prawidłowej temperaturze silnik
                                    praktycznie sie nie zużywa. Na zużycie wpływają zimne starty i wszystkie extrema
                                    typu za rzadka wymiana oleju, zły olej itd

                                    No i jakaż w końcu jest ta przyczyna szybszego niezużycia silników
                                    > rajdowych, źle pracujący olej ?
                                    >
                                    Wysilenie jednostki, stopień sprężania,

                                    > PS A czemu to zawdzięczać wysoką trwałość diesli, wolniejszym obrotom na któryc
                                    > h
                                    > pracują, czy może okresowemu "przeganianiu" na autostradzie.

                                    Bajki. Już dostałeś odpowiedź że mało wysilone jednostki benzynowe też mają
                                    takie przebiegi... nieważne przy jakich obrotach eksploatowane.
                                    • jane14 Re: Kolejna legenda... 08.01.09, 12:22
                                      trypel napisał:

                                      "Spalanie stukowe to cos zupełnie innego niż samozapłon nazywany
                                      kiedyś "lewymi
                                      obrotami.
                                      Spalanie stukowe wystepuje kiedy mieszanka zamiast spalac sie tak
                                      jak trzeba
                                      wybucha nagle w całej objetosci. Samozapłon występował np wtedy
                                      (faktycznie w
                                      dawnych czasach kiedy świeca miała złą wartość cieplną, za bardzo sie
                                      rozgrzewała i po wyłaczeniu zapłonu jej temperatura powodowała ze
                                      silnik
                                      pracował (chociaż nie była to zbyt przyjemna i równa praca) :)"

                                      To zupełnie nowa teoria. Spalanie stukowe podobnie jak i te
                                      twoje "lewe obroty to wynik tego samego zjawiska czyli samozapłonu.
                                      I niekoniecznie od razu to musi byc wybuch całej mieszanki wystarczy
                                      że zapłon nastepuje nie tylko od iskry swiecy ale np. od rozgrzanego
                                      denka tłoka, rozgrzanych zaworów a czasem i owszem rozgranej żle
                                      dobranej swiecy.
                                      To ze obecnie jest zjawiskiem rzadkim to nie wynik lepiej
                                      dobieranych świec, ale własnie elektroniki sterujacej składem
                                      mieszanki (samozapłon lubi bogate mieszanki stad spalanie stukowe
                                      głownie przy przeciązaniu silnika na niskich obrotach) coraz
                                      powszechniejszych czujników spalania stukowego, jak i odcinania
                                      paliwa po wyłaczeniu zapłonu (to te "lewe obroty"). Nie bez
                                      znaczenia jest tez lepsza mimo wszystko jakośc paliwa (wiesz co to
                                      LO i co sie dzieje gdy chrzczone paliwo ma niską LO ?)


                                      " ...Bardzo Cie prosze nie mąć ludziom w głowach. Wytopienie panewek
                                      to efekt braku
                                      smarowania lub niedostatecznego smarowania i wtedy faktycznie
                                      zachodzi tarcie
                                      metalu o metal i starczy pare km i game over. Jeszcze raz powtórze w
                                      pracującym
                                      silniku, po rozgrzaniu i przy własciwym oleju nie wystepuje tarcie
                                      metalu o
                                      metal bo zawsze pomiedzy nimi jest film olejowy - jak go nie ma to
                                      znaczy ze coś
                                      jest nie tak..."

                                      To zapytam inaczej dlaczego silnik z np niesprawnym układem
                                      chłodzenia zostanie zatarty nawet na wolnych obrotach?
                                      Dlaczego Silniki wysilone miewaja Chłodnice oleju?
                                      Czy "film olejowy" zawsze jest tak samo gruby i od czego ta jego
                                      grubość zależy?
                                      Skad opiłki w oleju z silnika prawidłowo eksploatowanego ? (jak sie
                                      uważnie przyjrzysz to je dojrzysz)?
                                      Oczywiscie to prawda że prawidłow smarowany silnik (może nie wogóle)
                                      ale nie zuzywa sie nadmiernie ale czy aby wysoka temperatura
                                      (powstała miejscowo własnie tam gdzie intensywnie trą o siebie
                                      elementy silnika poprawiała smarowanie czy pogarszała?

                                      "...Silnik pracujący w dobrych warunkach praktycznie sie nie zużywa.
                                      Po rozebraniu
                                      silnika R6 jezdzacego 4 lata na torze (obroty 10-16 tys/min, ponad
                                      120 KM z
                                      600ccm) nie znaleźliśmy śladów zużycia, na cylindrach wciąz były
                                      ślady
                                      honowania, przed rozebraniem ciśnienie na kazdym cylindrze było w
                                      normie ale co
                                      wizyta na torze był wymieniany olej i cały czas 10w60."

                                      Po co był wymieniany ? Czy aby nie dlatego że pracujac w wysokich
                                      temperaturach szybciej utracił niektóre własnosci i moze nie
                                      podołać?
                                      A moze był mocno zanieczyszczony własnie nagarem który powstaje w
                                      wysokich temperaturach albo opiłkami z scierajacych sie elementów ?

                                      "Co do pierscieni to jednym z ich zadań jest również odda nie ciepła
                                      tłoka na
                                      ścianki cylindrów... stąd w bardziej obciązonych jednostkach stosuje
                                      sie w celu
                                      chłodzenia natrysk oleju na denko tłoka. Bo ciepło w silniku
                                      pochodzi ze
                                      spalania również."

                                      To prawda ciepło pochodzi zarówno że spalania jak i z tarcia tyle że
                                      ze spalania skutecznie odprowadzane jest ze spalinami i przez układ
                                      chłodzenia z tarcia (np panewek) głownie poprzez olej. Wysokie
                                      temperatury olejom nie służą, z tego powodu np na tym torze użyto
                                      oleju 10w60 a nie np 5w40 jak w typowym aucie osobowym.
                                      W typowym aucie pierścienie są smarujace zgraniajace i
                                      uszczelniajace o chłodzących nie słyszałem ... Pewnie że ciepło też
                                      odprowadza, ja wszystko, korek wlewu oleju też...

                                      "A kto mówi ze wolniej? Ja tylko piszę że przy wysokich nie zużywa
                                      sie szybciej."

                                      Na jedno wychodzi ...

                                      " Przy okazji warto sprawdzić przy jakich obrotach pompa oleju
                                      podaje maksymalne
                                      ciśnienie i zaczyna nadwyżkę puszczać bokiem."

                                      W typowym aucie można przyjac że przy ~2500 już sie otwiera. W
                                      praktyce oznacza to że powyzej tych obrotów ilośc podawanego na
                                      silnik oleju jest stała. Pewnie dla jednostek bardzo wysilonych jest
                                      i wiecej ale w typowym aucie uszczelnienia nie wytrzymaja ...

                                      "Jeszcze raz powiem że przy własciwym oleju, prawidłowej
                                      temperaturze silnik
                                      praktycznie sie nie zużywa. Na zużycie wpływają zimne starty i
                                      wszystkie extrema
                                      typu za rzadka wymiana oleju, zły olej itd"

                                      No i ja do tych extremów zaliczyłbym również jazde z obrotami
                                      zbliżonymi do max. Nie jestem odoosbniony w tym stwierdzeniu w wielu
                                      instrukcjach obsługi aut znajdziesz wzmianke by unikac długotrwalej
                                      jazdy na wysokich obrotach i w prawie w każdym by jechać na mozliwe
                                      najwyzszym biegu gwarantujacym płynna prace silnika.


                                      > Wysilenie jednostki, stopień sprężania,

                                      Wysilenie jednostki własnie polega głownie na poprawie napełnienia
                                      cylindrów przy wysokich obrotach, albo przez dokładanie zaworów albo
                                      doładowniw albo jedno i drugie. W efekcie moc jest wyższa ale w
                                      górnym zakresie obrotów, co oznacza że krecić trzeba szybciej i co
                                      za tym idzie trwałośc jednoski jest nizsza, pomimo poprawnego
                                      smarowania bo przecież jest ono podobne w jednostce wysilonej jak i
                                      nie wysilonej, podobnie zimny start jest tak samo szkodliwy.
                                      Czyż nie ?

                                      "Bajki. Już dostałeś odpowiedź że mało wysilone jednostki benzynowe
                                      też mają
                                      takie przebiegi... nieważne przy jakich obrotach eksploatowane."

                                      No własnie ważne, jesli jedziesz autem załóżmy z silnikiem 1,4 150/h
                                      a potem z silnikiem 2,0 tez 150/h, (założmy że podobnym pod wzgledem
                                      masy i kształtu a wiec tym samym wymagajacym mniej wiecej tej samej
                                      mocy), to w którym bedą wyższe obroty ?
                                      • zimnokrwisty Kilka uwag: 08.01.09, 15:25
                                        > To zupełnie nowa teoria. Spalanie stukowe podobnie jak i te
                                        > twoje "lewe obroty to wynik tego samego zjawiska czyli samozapłonu.
                                        To jednak dwa rózne zjawiska. Podczas normalnego spalania "fala
                                        ognia" przesuwa się od swiecy w kierunku tłoka z prędkościa 30-
                                        60m/s. Powoduje to stosunkowo łagodny wzrost cisnienia na tłoku.
                                        Przy spalaniu detonacyjnym (stukowym) cała mieszanka zapala się
                                        prawie jednoczesnie (predkosc ponad 1000 m/s) co powoduje gwałtowny
                                        wzrost cisnienia i duże obciążenia dynamiczne układu korbowodowego.
                                        Natomiast te "lewe obroty" to efekt zapalenia się mieszanki od
                                        rozgrzanego elementu (zwykle przegrzanej świecy). Pomimo braku iskry
                                        na świecy silnik wciąż pracuje, ale spalanie wcale nie jest
                                        detonacyjne.
                                        > To zapytam inaczej dlaczego silnik z np niesprawnym układem
                                        > chłodzenia zostanie zatarty nawet na wolnych obrotach?
                                        > Dlaczego Silniki wysilone miewaja Chłodnice oleju?
                                        > Czy "film olejowy" zawsze jest tak samo gruby i od czego ta jego
                                        > grubość zależy?
                                        Od końca: wytrzymalośc filmu olejowego zalezy m.in od lepkosci, a
                                        lepkość zależy od temperatury oleju. Im nizsza lepkość tym słabszy
                                        film. I dlatego stosuje sie chłodnice oleju aby obnizyć jego
                                        temperaturę i zwiekszyc wytrzymałość filmu. I dlatego w silnik bez
                                        układu chłodzenia olej szybko zlapie wysoka temperaturę, spadnie
                                        wytrzymałość filmu, film się zerwie, nastąpi szorowanie metal-metal
                                        i po silniku. Co nie znaczy, że silnik mocniej nagrzany nie ma
                                        filmu. Dopóki lepkośc oleju jest wystraczajaca aby film sie nie
                                        zerwał nie mamy tarcia suchego. Bez znaczenia jest czy olej jest
                                        cieplejszy czy chłodniejszy. Film jest = nie ma tarcia metal-metal.
                                        > Skad opiłki w oleju z silnika prawidłowo eksploatowanego ? (jak
                                        > sie uważnie przyjrzysz to je dojrzysz)?
                                        jeśli w oleju jestes w stanie gołym okiem dojrzeć opiłki metalu, to
                                        z silnikiem jest juz źle. W oleju sa oczywiscie cząstki żelaza ale
                                        ich obecnośc i ilość wykrywa się tylko w przy laboratoryjnej
                                        ananlizie próbki oleju (m.in. pod mikroskopem). Ich ilośc świadczy o
                                        kondycji urzadzenia. Ale te śladowe ilości dostają się do oleju gdy
                                        następuje zerwanie filmu. Np przy rozruchu zimnego silnika gdy pompa
                                        oleju nie wytwarza jeszcze ciśnienia.
                                        > Po co był wymieniany ? Czy aby nie dlatego że pracujac w wysokich
                                        > temperaturach szybciej utracił niektóre własnosci i moze nie
                                        > podołać?
                                        > A moze był mocno zanieczyszczony własnie nagarem który powstaje w
                                        > wysokich temperaturach albo opiłkami z scierajacych sie elementów ?
                                        Mocno wysilone silniki wymienia się, bo ich pewne elementy utraciły
                                        swoje właściwosci ze wzgledu na obciążenia cieplne (pierscienie,
                                        zawory) lub zmęczenie materiałowe (np. układ korbowy). Ale wcale nie
                                        musza byc one starte lub pokryte nagarem.
                                        > To prawda ciepło pochodzi zarówno że spalania jak i z tarcia tyle
                                        > że ze spalania skutecznie odprowadzane jest ze spalinami i przez
                                        > układ chłodzenia z tarcia (np panewek) głownie poprzez olej
                                        Nie, główna ilośc ciepła pochodzi ze spalania, troche ze spręzania
                                        powietrza. Tarcie to pikuś. Gdybyś wykręcił z silnika świece i
                                        zaczął go napedzać np silnikiem elektrycznym to nawet przy braku
                                        układu chłodzenia silnik ten nigdy nie zrobi sie gorący.
                                        > No i ja do tych extremów zaliczyłbym również jazde z obrotami
                                        > zbliżonymi do max. Nie jestem odoosbniony w tym stwierdzeniu w
                                        > wielu instrukcjach obsługi aut znajdziesz wzmianke by unikac
                                        > długotrwalej jazdy na wysokich obrotach
                                        Jazda na wysokich obrotach o tyle zmniejsza żywotność silnika, że
                                        mamy więcej cykli ruchu czyli szybciej następuje zmeczenie
                                        materiału. Panuje tez wyzsza temperatura na pewnych elementach w
                                        silniku czyli też wczesniej ulegną one awarii. czyli w sumie taki
                                        silnik przeżyje mniej. Ale nie na skutek nadmiernego tarcia.
                                        Pytanie, po jakim przebiegu np peknie zmeczeniowo pierscień czy
                                        korbowód w silnku pracujacym na wysokich obrotach i czy normalny
                                        użytkownik jest w stanie taki przebieg uzyskać.
                                        • jane14 Re: Kilka uwag: 08.01.09, 18:01
                                          zimnokrwisty napisał:

                                          > To jednak dwa rózne zjawiska. Zjawiska normalne ale przyczyna ta sama
                                          > Podczas normalnego spalania "fala
                                          > ognia" przesuwa się od świecy w kierunku tłoka z prędkościa 30-
                                          > 60m/s. Powoduje to stosunkowo łagodny wzrost cisnienia na tłoku.
                                          > Przy spalaniu detonacyjnym (stukowym) cała mieszanka zapala się
                                          > prawie jednoczesnie czyl(predkosc ponad 1000 m/s) co powoduje gwałtowny
                                          > wzrost cisnienia i duże obciążenia dynamiczne układu korbowodowego.

                                          No właśnie ale nie bez powodu.
                                          Przyczyną jest właśnie samozapłon (zapłon BEZ ISKRY) a wiec zapalenie mieszanki
                                          nie tylko od iskry ale i od innych elementów. Czasem sampozapłon może pojawić
                                          sie już w trakcie spreżania czasem dopiero jak "fala od iskry" podniesie
                                          cisnienie. Ale tak czy siak jest to sampozapłon.
                                          Obciżenie korbowodu bierze sie z tego ze tłok dostaje kopa choć idzie jeszcze
                                          do góry a wiec za wcześnie !!!
                                          Szybkość spalania mieszanki nie zmienia się sama z siebie. Jest to wartość stała
                                          dla danego składu mieszanki. To o czym piszesz to nie szybkość przemieszczania
                                          sie "fali ognia" ale jej przedwczesne powstanie i/lub powstanie w kilku
                                          miejscach naraz. W rezultacie czas od zapłonu (iskra) do zakończenia procesu
                                          spalania jest krótszy nie zaś wyższa szybkość spalania

                                          > Natomiast te "lewe obroty" to efekt zapalenia się mieszanki od
                                          > rozgrzanego elementu (zwykle przegrzanej świecy). Pomimo braku iskry
                                          > na świecy silnik wciąż pracuje, ale spalanie wcale nie jest
                                          > detonacyjne.

                                          No i tu też jest "pomimo braku iskry" może się zapalić. Zapala się od
                                          temperatury podczas sprężania nic dziwnego ze i tu o tam samozapłon następuje
                                          przy najgorętszym elemencie komory spalania (świeca zawór wydechowy itp) efekt
                                          jest oczywiście inny bo silnik jest wysprzeglony wiec w skrajnych wypadkach może
                                          dochodzić do cofania silnika(gięcie popychaczy czy zerwanie rozrządu)

                                          > ... wytrzymalośc filmu olejowego zalezy m.in od lepkosci, a
                                          > lepkość zależy od temperatury oleju. Im nizsza lepkość tym słabszy
                                          > film. I dlatego stosuje sie chłodnice oleju aby obnizyć jego
                                          > temperaturę i zwiekszyc wytrzymałość filmu. I dlatego w silnik bez
                                          > układu chłodzenia olej szybko zlapie wysoka temperaturę, spadnie
                                          > wytrzymałość filmu, film się zerwie, nastąpi szorowanie metal-metal
                                          > i po silniku.
                                          Dotąd zgoda
                                          > Co nie znaczy, że silnik mocniej nagrzany nie ma
                                          > filmu. Dopóki lepkośc oleju jest wystraczajaca aby film sie nie
                                          > zerwał nie mamy tarcia suchego. Bez znaczenia jest czy olej jest
                                          > cieplejszy czy chłodniejszy. Film jest = nie ma tarcia metal-metal.

                                          Obejrzyj może gdzieś mikroskopowe zdjecia nawet dobrze wyszlifowanej powierzchni
                                          metalu. Wyglada jak tatry. Teraz wyobraź sobie te tatry zalane olejem. Niższe
                                          szczyty są zalane wyższe sobie wystaja. Ile ich wystaje zależy ni mniej ni
                                          wiecej tylko od grubości filmu olejowego. A ten olej sobie wpływa miedzy te
                                          tatry np panewki i wału i wypływa czy lepkość oleju wpłynie wiec na te szybkość
                                          wypływu a co za tym idzie grubość warstwy oleju ? A jak od tepmperatury olej
                                          zaczyna parować to lepiej czy gorzej dla smarowania ?
                                          W silniku nie ma stanu tylko lux smarowanie - katastrofa. Są stany pośrednie
                                          gdzie smarowanie jest lepsze i gorsze.

                                          > jeśli w oleju jestes w stanie gołym okiem dojrzeć opiłki metalu, to
                                          > z silnikiem jest juz źle. W oleju sa oczywiscie cząstki żelaza ale
                                          > ich obecnośc i ilość wykrywa się tylko w przy laboratoryjnej
                                          > ananlizie próbki oleju (m.in. pod mikroskopem).

                                          A ja widziałem i to także w autach od nowości eksploatowanych przeze mnie i to
                                          wcale nie zajechanych. Np. poldek przebieg 240 tys i jeszcze u innych zrobił 50
                                          zanim poszedł na złom a opiłki były juz przy pierwszej wymianie przy 15 tyś i
                                          obecna astra 280 tys i ani sladu poboru oleju a opiłki były juz przy 75 tyś. Po
                                          raz pierwszy wymieniałem wtedy sam może wcześniej też były. No i wszystkie inne
                                          które uzywane dłużej czy krócej zawsze miały w oleju i na filtrze drobniutkie
                                          (fakt trzeba się przyjrzeć)opiłki metalu.



                                          > Ich ilośc świadczy okondycji urzadzenia... pewnie tak ale czy to oznacza że w
                                          dobrym nie ma ich wcale ?

                                          > Mocno wysilone silniki wymienia się, bo ich pewne elementy utraciły
                                          > swoje właściwosci ze wzgledu na obciążenia cieplne (pierscienie,
                                          > zawory) lub zmęczenie materiałowe (np. układ korbowy). Ale wcale nie
                                          > musza byc one starte lub pokryte nagarem.

                                          Może, ale jak świat światem diagnostyka każdego silnika zaczynasz albo od
                                          pomiaru ciśnienia (luz na pierścieniach) albo po demontażu od pomiaru wymiarów
                                          części czy mieszczą się w tolerancji. Nikt nigdzie w żadnej znanej mi książce
                                          nie napisał np. by wymienić korbowód bo może być "zmęczony"

                                          > Nie, główna ilość ciepła pochodzi ze spalania, troche ze spręzania
                                          > powietrza. Tarcie to pikuś.

                                          Pikuś w globalnej ilości to i może ale na powierzchni panewki to już nie taki pikuś.

                                          >Gdybyś wykręcił z silnika świece i
                                          > zaczął go napedzać np silnikiem elektrycznym to nawet przy braku
                                          > układu chłodzenia silnik ten nigdy nie zrobi sie gorący.

                                          Ale jak przekroczę jakieś tam obroty (pewnie wyższe niż gdy napedza go benzyna
                                          ale zawsze) to się założę że korbowód rozwalę !

                                          > Jazda na wysokich obrotach o tyle zmniejsza żywotność silnika, że
                                          > mamy więcej cykli ruchu czyli szybciej następuje zmeczenie
                                          > materiału. Panuje tez wyzsza temperatura na pewnych elementach w
                                          > silniku czyli też wczesniej ulegną one awarii. czyli w sumie taki
                                          > silnik przeżyje mniej. Ale nie na skutek nadmiernego tarcia.

                                          To dlaczego czy silnik wysilony czy nie usterki sa te same, Luz na panewkach luz
                                          na pierścieniach. Pekniecia piercienia sie zdarzaja a i owszym tyle że z reguły
                                          jako wynik przegrzania nie zmeczenia. Natomiast wał czy korby praktycznie nigdy
                                          nie pekaja chyba że jako efekt wtórny zatarcia panewek.

                                          > Pytanie, po jakim przebiegu np peknie zmeczeniowo pierscień czy
                                          > korbowód w silniku pracujacym na wysokich obrotach i czy normalny
                                          > użytkownik jest w stanie taki przebieg uzyskać.

                                          Nie pęknie przy normalnej eksploatacji, ale luzy pojawia się na pewno szybciej
                                          jeśli jeździł statystycznie na wyższych obrotach niż ten co jeździł na niższych.
                                          • trypel Re: Kilka uwag: 08.01.09, 18:30
                                            jane14 napisał:


                                            > No właśnie ale nie bez powodu.
                                            > Przyczyną jest właśnie samozapłon (zapłon BEZ ISKRY) a wiec zapalenie mieszanki
                                            > nie tylko od iskry ale i od innych elementów. Czasem sampozapłon może pojawić

                                            Nie. Spalanie stukowe nie ma NIC wspólnego z samozapłonem.
                                            Ile razy trzeba Ci to napisać?
                                            Jest to wartość stał
                                            > a
                                            > dla danego składu mieszanki.

                                            Bingo!!

                                            To o czym piszesz to nie szybkość przemieszczania
                                            > sie "fali ognia" ale jej przedwczesne powstanie i/lub powstanie w kilku
                                            > miejscach naraz.

                                            Bzdura.

                                            Zapala się od
                                            > temperatury podczas sprężania

                                            Mega bzdura!!! w silniku benzynowym spręzanie NIGDY nie podniesie na tyle
                                            temperatury mieszanki żeby nastapił samozapłon.



                                            > Obejrzyj może gdzieś mikroskopowe zdjecia nawet dobrze wyszlifowanej powierzchn
                                            > i
                                            > metalu. Wyglada jak tatry. Teraz wyobraź sobie te tatry zalane olejem. Niższe
                                            > szczyty są zalane wyższe sobie wystaja. Ile ich wystaje zależy ni mniej ni
                                            > wiecej tylko od grubości filmu olejowego.

                                            Nic nie wystaje a te Tatry mają za zadanie wlasnie również utrzymywać olej na
                                            powierzchni.


                                            > A ja widziałem i to także w autach od nowości eksploatowanych przeze mnie i to
                                            > wcale nie zajechanych. Np. poldek przebieg 240 tys i jeszcze u innych zrobił 50
                                            > zanim poszedł na złom a opiłki były juz przy pierwszej wymianie przy 15 tyś i
                                            > obecna astra 280 tys i ani sladu poboru oleju a opiłki były juz przy 75 tyś. Po
                                            > raz pierwszy wymieniałem wtedy sam może wcześniej też były. No i wszystkie inne
                                            > które uzywane dłużej czy krócej zawsze miały w oleju i na filtrze drobniutkie
                                            > (fakt trzeba się przyjrzeć)opiłki metalu.
                                            >

                                            Nie ma sie co przyglądać. Drobinki metalu nie mają prawa znaleźć sie w oleju bo
                                            olej działałby jak substancja ścierna i silnik wytrzymałby parę setek km (może
                                            tysięcy)


                                            > Pikuś w globalnej ilości to i może ale na powierzchni panewki to już nie taki p
                                            > ikuś.

                                            Na powierzchni panewki gdzie podawany jest olej pod odpowiednim ciśnieniem nie
                                            ma ani odrobiny wyższej temperatury niż gdzie indziej wewnątrz silnika,
                                            powstajace podczas tarcia oleju o metal ciepło zabiera olej. Metal nie trze o
                                            metal nigdy.


                                            Wiem ze bez sensu piszę bo i tak przekonań nie zmienisz ale moze kogoś w ten
                                            sposób nie sprawadzisz na manowce. Widze że jestes tym typem co WIE na podstawie
                                            urban legends i już.
                                            • jane14 Re: Kilka uwag: 09.01.09, 13:38
                                              trypel napisał:

                                              > Nie. Spalanie stukowe nie ma NIC wspólnego z samozapłonem.
                                              > Ile razy trzeba Ci to napisać?

                                              Już wystarczy rozumiem dlatego LO to taki chwyt reklamowy a
                                              własciwie to czemu nie lać do benzyniaka ON ...

                                              > Bzdura...
                                              > Mega bzdura!!! w silniku benzynowym spręzanie NIGDY nie podniesie
                                              na tyle temperatury mieszanki żeby nastapił samozapłon.

                                              To te lewe obroty to wynik prądów bładzacych ?
                                              A moze one sa na fazie ssania ? Tylko czemu zamiast rozwalić układ
                                              dolotowy rozwala rozrząd...?

                                              > Nic nie wystaje a te Tatry mają za zadanie wlasnie również
                                              utrzymywać olej na
                                              > powierzchni.

                                              No to zimny start też legendą jest tak ? No bo skoro wystrcza na
                                              gorącym żeby utrzymać to tym bardziej na zimnym czyż nie ?


                                              > Nie ma sie co przyglądać. Drobinki metalu nie mają prawa znaleźć
                                              sie w oleju ...

                                              To po co filtr oleju ? A w niektórych korkach spustowych to jest
                                              nawet taki magnesik żeby przytrzymywał opiłki ... no ale może mi sie
                                              tylko wydawało może to kompas do GPS jest...

                                              > bo olej działałby jak substancja ścierna i silnik wytrzymałby parę
                                              setek km (może tysięcy)

                                              No i dlatego myślałem że jazda z przebitym filtrem to niezbyt dobry
                                              pomysł ale teraz... Mam wątpliwości.

                                              > Wiem ze bez sensu piszę bo i tak przekonań nie zmienisz ale moze
                                              kogoś w ten
                                              > sposób nie sprawadzisz na manowce. Widze że jestes tym typem co
                                              WIE na podstawi
                                              > e
                                              > urban legends i już.

                                              Nie no przekonałeś mnie... ale na razie nie bede tych
                                              teorii "sprzedawał" dajej.
                                          • zimnokrwisty Re: Kilka uwag: 09.01.09, 09:46
                                            > Szybkość spalania mieszanki nie zmienia się sama z siebie. Jest to
                                            > wartość stała dla danego składu mieszanki. To o czym piszesz to
                                            > nie szybkość przemieszczania sie "fali ognia" ale jej przedwczesne
                                            > powstanie i/lub powstanie w kilku miejscach naraz
                                            pl.wikipedia.org/wiki/Spalanie_stukowe
                                            Podobne danye znajdziesz w innych, bardziej naukowych publikacjach.
                                            > Obciżenie korbowodu bierze sie z tego ze tłok dostaje kopa choć
                                            > idzie jeszcze do góry a wiec za wcześnie !!!
                                            Gdyby do czegoś takiego doszło, to nie usłyszałbyś lekkiego
                                            dzwonienia tylko poczuł potęzne szarpnięcie. Prosty przykład:
                                            jedziesz rowerem. Pedały to typowy układ korbowy. Naciskasz
                                            równowmiernie-rower jedzie gładko. To normalne spalanie. jak zamiast
                                            równo naciskac zaczniesz kopać w dół pedał, to masz odpowiednik
                                            spalania stukowego. A to Co Ty sugerujsz to jest jak w rowerze z
                                            ostrym kołem kopniecie w dól pedalu który jeszcze idzie w górę.
                                            Ostro szrpnie i przychamuje rower, prawda? I raczej nie chciałbyś,
                                            żeby coś takiego stało się w Twoim silniku.
                                            > Obejrzyj może gdzieś mikroskopowe zdjecia nawet dobrze
                                            > wyszlifowanej powierzchn i metalu. Wyglada jak tatry. Teraz
                                            > wyobraź sobie te tatry zalane olejem. Niższe szczyty są zalane
                                            > wyższe sobie wystaja. Ile ich wystaje zależy ni mniej ni
                                            > wiecej tylko od grubości filmu olejowego
                                            Jesli cylindry, czopy, panewki byłyby obrabiane tylko przez toczenie
                                            zgrubne to iałbys rację. I wtedy dopasownie tych powierzchni
                                            odbywałoby się w trakcie docierania. I docieranie trzeba by było
                                            robic bardzo delikatnie, żeby nie zatrzec silnika. Ale te
                                            powierzchnie sa szlifowane. Przy szlifowaniu uzyskujemy gładkość Ra
                                            0,16 do 0,32 mikrometra. A grubość filmu to kilka mikrometrów. czyli
                                            nic nie wystaje. Do kontaktu metalicznego dochodzi jedynie w chwili
                                            rozruchu, gdy predkość wzgledna jest zbyt mała aby utworzyc film.
                                            > A ten olej sobie wpływa miedzy te
                                            > tatry np panewki i wału i wypływa czy lepkość oleju wpłynie wiec
                                            > na te szybkość wypływu a co za tym idzie grubość warstwy oleju ?
                                            On nie wpływa między te "góry", on je wypełnia i jest dużo ponad
                                            nimi. Nie ma zjawiska płyniecia oleju miedzy tymi nierównościami.
                                            > A jak od tepmperatury olej
                                            > zaczyna parować to lepiej czy gorzej dla smarowania ?
                                            Jesli olej jest tak rozgrzany, że zaczyna intensywnie parowac, to
                                            juz nie jest olej smarny tylko medium grzewcze. Właściwosci smarne
                                            ma praktycznie znikome.
                                            > Może, ale jak świat światem diagnostyka każdego silnika zaczynasz
                                            > albo od pomiaru ciśnienia (luz na pierścieniach) albo po demontażu
                                            > od pomiaru wymiarów części czy mieszczą się w tolerancji. Nikt
                                            > nigdzie w żadnej znanej mi książce nie napisał np. by wymienić
                                            > korbowód bo może być "zmęczony"
                                            Bo w normalnych autach zmećzeniowe pęknięcie materiału nastąpi po
                                            takim przebiegu, ze normalny własciciel tego nie dozyje. I dlatego
                                            napisałem, że nie ma znaczenia. Ale w mocno wysilonych jednostkach
                                            wysokoobrotowych jest to problem. W zwykłych książkach tego nie
                                            znajdziesz, bo raczej nie ma w sprzedaży instrukcji obsługi np do
                                            aut F1. A w takich jednostkach przede wszytskim odchudza się jak
                                            najbardziej elelmnty ruchome, m.in. żeby zmniejszyć ich bezwładność.
                                            Bo bez tego nie uzyskamy wysokich predkości obrotowych. Czyli z
                                            jednej strony masz cienki elelment czyli o nizszej wytrzymałosci
                                            zmeczenoiwe, a z drugiej strony obciążasz go dużymi siłami (dużo moc
                                            jednostki) i to zmiennie z dużą czestotliwością (wysokie obroty).
                                            Czyli idealne warunki do pękniecia zmęczenoiwego. Ale to dotyczy
                                            raczej Ferrari z F1 czy wyczynowych motocykli, a nie Opla Astry.
                                            > Nie pęknie przy normalnej eksploatacji, ale luzy pojawia się na
                                            > pewno szybciej jeśli jeździł statystycznie na wyższych obrotach
                                            > niż ten co jeździł na niższych
                                            Brak dowodów na potwierdzenie tej tezy. Powiem więcej, silnik który
                                            jest ciągle zatrzymywany i znów odpalany i jeżdzi na krótkich
                                            trasach bedzie w gorszym stanie niz silnik w aucie które jezdzi
                                            głownie po autostradach z prędkosciami obrotowymi zbliżonymi do 4tys
                                            rpm. A ten pierwszy może nigdy nie ujrzeć 4 tys obrotów.
                                            • jane14 Re: Kilka uwag: 09.01.09, 13:03
                                              zimnokrwisty napisał:


                                              "Gdyby do czegoś takiego doszło, to nie usłyszałbyś lekkiego
                                              dzwonienia tylko poczuł potęzne szarpnięcie."

                                              Tak by było gdyby był to silnik jedno cylindrowy ale sa tych
                                              cylindrów cztery jeśli w jednym jest sprezanie to w innym masz suw
                                              pracy, prawda. Dlatego nie ma szarpniecia tylko spadek mocy
                                              (odczuwałes go gdy jechałeś na kiepskim paliwie a silnik zaczoł
                                              stukac?). Gdyby tłok nie był hamowany a przyspieszany to powinieneś
                                              czuć wsrost mocy przy spalaniu stukowym czyż nie ?

                                              " Prosty przykład:
                                              jedziesz rowerem. ..."

                                              Jak wyżej jak juz to trzeba by porównac tandem gdzie jeden pcha w
                                              dól a drugi do góry.
                                              Co do linku podanego to czy tam aby są innego zdania niz ja że
                                              powoduje go samozapłon ? Owszem opisuja go jako samozapłon wywołany
                                              wzrostem cisnienia juz po zapłonie ze świecy, ale czy tylko tak być
                                              musi?
                                              Skoro przy tzw "lewych obrotach" paliwo zapala się bez iskry na
                                              postoju podczas sprezania (wyłaczony zapłon), to czy nie może sie
                                              zapalic bez iskry podczas jazdy (właczony zapłon) ?

                                              "... Do kontaktu metalicznego dochodzi jedynie w chwili
                                              rozruchu, gdy predkość wzgledna jest zbyt mała aby utworzyc film..."

                                              Tu nie chodzi o predkosć tylko jeśli już ciśnienie oleju.
                                              Nie wiem skad czerpiesz te wiedże. Fakt ze przy zimnym rozruchu
                                              silnik zuzywa sie szybciej ale to nie oznacza że potem wcale. W
                                              nawet reklamowych ulotkach super oleju znajdziesz informacje że
                                              rozruch odpowiada mniej wiecej 100-150 km przejazdu w normalnych
                                              warunkach. Co jak co ale tam gdyby było tak jak mówisz napewno by
                                              nie omieszkali tego podkreslić a nie zadowolić sie głupimi 200 km.
                                              Ale dobrze.
                                              Jeśli tak jest, wniosek z tego że czas na rewolucje w budowie
                                              silników. Skoro metal nie ma kontaktu ze soba to po co te łozyska
                                              panewki itp pierduły skoro wszystko pracuje na poduszce olejowej.
                                              Zimny start ?
                                              To proste wystarczy elektryczna pompa oleju w połaczeniu z grzałka
                                              by wytworzyć "idealne warunki" smarowania zanim silnik zacznie
                                              pracować.
                                              Może warto by komus sprzedać ten pomysł ?

                                              "Jesli olej jest tak rozgrzany, że zaczyna intensywnie parowac, to
                                              juz nie jest olej smarny tylko medium grzewcze. Właściwosci smarne
                                              ma praktycznie znikome."

                                              Każda ciecz zawsze paruje, przy tym intensywnie chłodzi wiec jak juz
                                              to medium chłodżace. Pewnie że intensywność tego parowania zalezy od
                                              temperatury. Ale i tu nie ma tylko dwóch stanów super-beznadziejnie.
                                              Im wyższa temperatura tym intensywniej bedzie parował a wiec bedzie
                                              to dodatkowy element zmniejszajacy grubość filmu olejowego.

                                              "Bo w normalnych autach zmećzeniowe pęknięcie materiału nastąpi po
                                              takim przebiegu, ze normalny własciciel tego nie dozyje. I dlatego
                                              napisałem, że nie ma znaczenia. Ale w mocno wysilonych jednostkach
                                              wysokoobrotowych jest to problem."

                                              Nie koniecznie np. kiedyś robiłem silnik malucha po przebiegu ~30000
                                              z peknietym pierścieniem. Własciciej żył, jak najbardziej.
                                              No trudno moze tą jednostke uznać za wysiloną ale własciciel no to
                                              był właśnie wypisz wymaluj absolwent szkoły że trzeba krecić bo nie
                                              to bedzie silnik zarastał.
                                              Drugi raz remont robiliśmy w nim przy ~90. Ta razą tylko zwykłe
                                              luzy.
                                              W tym samym czasie ja przejechałem swoim maluchem 140 tys bez
                                              zagladania do silnika 9i tak poszedł do ludzi). Ale ja zmieniałem
                                              bieg z 3/4 przy ~50-60. On był zdania że trzeba ciagnąc do 80/h. (to
                                              było jeszcze z 1000 do obotów max ale juz na max mocy).

                                              "W zwykłych książkach tego nie
                                              znajdziesz, bo raczej nie ma w sprzedaży instrukcji obsługi np do
                                              aut F1. A w takich jednostkach przede wszytskim odchudza się jak
                                              najbardziej elelmnty ruchome, m.in. żeby zmniejszyć ich bezwładność.
                                              Bo bez tego nie uzyskamy wysokich predkości obrotowych."

                                              No i dobrze robią bo mniejsza siła bezwładności = mniejszy nacisk =
                                              mniejsze tarcie.
                                              Nie tak? To czemu podstawowym kryterium oceny np. cylindra
                                              jest "owalnośc"?
                                              Podobnie jest i z wałem korbowym. Jak myślisz czemu one wogole się
                                              zuzywaja a jeszcze w dodatku nie równomiernie na całym obwodzie
                                              skoro tam metal "wogóle" metalu nie dotyka? Gdyby rzeczywiście
                                              chodziło tylko o zimny start to czyż zuzycie nie powinno być
                                              równomierne na całym obwodzie?



                                              "Czyli z jednej strony masz cienki elelment czyli o nizszej
                                              wytrzymałosci
                                              zmeczenoiwe, a z drugiej strony obciążasz go dużymi siłami (dużo moc
                                              jednostki) i to zmiennie z dużą czestotliwością (wysokie obroty).
                                              Czyli idealne warunki do pękniecia zmęczenoiwego. Ale to dotyczy
                                              raczej Ferrari z F1 czy wyczynowych motocykli, a nie Opla Astry.

                                              No nawet jeśli problem zmeczenia materiału to problem F1 to
                                              przynajmniej mnie i zapewne innych uzytkowników tego forum bardziej
                                              rajcuje problem Astry czy jej podobnych compactów.
                                              Nie mniej jednak w starszych instrukcjach naprawczych silników
                                              bynajmniej nie F1 znajdziesz opisy jak np. wyprostowac skrzywione
                                              korby tłoka. Nie robiłem tego nigdy ale fakt że skoro prostowanie
                                              jest dopuszczalne to znaczy że ten problem zmeczenia materiału nie
                                              jest tak istotny. No i pozatym wniosek ze jednak i poza F1 ten
                                              problem dostrzeżono choc od innej strony.


                                              " Powiem więcej, silnik który
                                              jest ciągle zatrzymywany i znów odpalany i jeżdzi na krótkich
                                              trasach bedzie w gorszym stanie niz silnik w aucie które jezdzi
                                              głownie po autostradach z prędkosciami obrotowymi zbliżonymi do 4tys
                                              rpm. A ten pierwszy może nigdy nie ujrzeć 4 tys obrotów."

                                              No bym polemizował, o wiekszym zużyciu róznych elementów auta
                                              pracujacego w cyklu miejskim niż na długich trasach decyduje wiele
                                              elementów. Jak choćby stan oleju rozcieńczanego paliwem.,
                                              zdecydowanie gorsze warunki chłodzenia, itp.
                                              A co do obrotów to akurat w warunkach miejskich raczej cześciej
                                              dochodzi sie do obrotów prawie max niż w trasie. Choćby z uwagi na
                                              właśnie czeste ruszanie, rozpedzanie i wbrew pozorom pracę silnikiem
                                              przy wiekszych obciązeniach/obrotach choć autko jeździ statystycznie
                                              wolniej ale i statystycznie na niższych biegach.
                                              A propo skoro już o biegach, to jezeli szybciej znaczy lepiej to po
                                              co 5 i bywa że i 6 bieg skoro i tak w wielu autach V max na 4 jest
                                              wieksze niż na 5 ?
                                              • zimnokrwisty Re: Kilka uwag: 09.01.09, 14:25
                                                > Dlatego nie ma szarpniecia tylko spadek mocy
                                                > (odczuwałes go gdy jechałeś na kiepskim paliwie a silnik zaczoł
                                                > stukac?). Gdyby tłok nie był hamowany a przyspieszany to
                                                > powinieneś czuć wsrost mocy przy spalaniu stukowym czyż nie ?
                                                Przy zwykłym spalaniu cisnienie gazów dłużej i równomiernie naciska
                                                na tłok. Na dodatek wał korbowy obraca się, czyli w koncowej fazie
                                                mamy wiekszy moment od cisnienia (wieksze ramie działania siły).W
                                                spalaniu stukowym to jak walniecie młotkiem. Jak jedziesz rowerem to
                                                spokojnie naciskasz na pedały czy "kopiesz" je? To samo zjwisko.
                                                > Jak wyżej jak juz to trzeba by porównac tandem gdzie jeden pcha w
                                                > dól a drugi do góry.
                                                jedziesz na tandemie a ten z tyłu zamiast pedałowac tylko kopie w
                                                pedał (zaraz za jego najwyzszym połozeniem). I to jest spalanie
                                                stukowe. Opi..sz faceta, nie? A wyobraź sobie, że ten z tyłu zamaist
                                                pedałowac do przodu to cisnie do tyłu. Ja bym zlazł z roweru i
                                                takiemu dał w zęby. I to jest sytuacja która opisujesz.
                                                > Skoro przy tzw "lewych obrotach" paliwo zapala się bez iskry na
                                                > postoju podczas sprezania (wyłaczony zapłon), to czy nie może sie
                                                > zapalic bez iskry podczas jazdy (właczony zapłon) ?
                                                Nie, bo do spalania stukowego potrzebny jest gwałtowny wzrost
                                                cisnienia a to pochodzi od iskry.
                                                > Tu nie chodzi o predkosć tylko jeśli już ciśnienie oleju.
                                                > Nie wiem skad czerpiesz te wiedże.
                                                Ze studiów:-) Łozyska slizgowe w autach to łożyska hydrodynamiczne.
                                                Żeby utworzył się w nich film muszą byc spełnione 3 warunki:
                                                odpowiednia lepkość oleju (nie za mała), odpowiednie naciski (nie za
                                                duże) i odpowiednia predkość wzgledna obu elementów. Cisnienie oleju
                                                nie ma znaczenia w tego typu łożyskach. Są lożyska gdzie wogóle nie
                                                doprowadza się oleju pod cisnieniem tylko jest kieszeń smarna.
                                                Przykład; stoisz w kałuzy autem na zupelnie łysych oponach. Ruszysz?
                                                Bez problemu. Film wodny nie istnieje. Wjedź w ta kałużę 100 km/h a
                                                pojedziesz jak na lodzie. Film się utworzy. A przecież woda w kałuży
                                                nie jest podawana pod cisnieniem.
                                                > Jeśli tak jest, wniosek z tego że czas na rewolucje w budowie
                                                > silników. Skoro metal nie ma kontaktu ze soba to po co te łozyska
                                                > panewki itp pierduły skoro wszystko pracuje na poduszce olejowej.
                                                > Zimny start ?
                                                > To proste wystarczy elektryczna pompa oleju w połaczeniu z grzałka
                                                > by wytworzyć "idealne warunki" smarowania zanim silnik zacznie
                                                > pracować.
                                                > Może warto by komus sprzedać ten pomysł ?
                                                Rewolucja? wolne zarty, to raczej historia. Tak działają łożyska
                                                hydrostatyczne. Pomysł z XIX wieku. Olej podaje się pod tak dużym
                                                cisnieniem, ze unosi on wirnik. Stosowane przy dużych, cięzkich
                                                elelmentach np turbinach (duże naciski) i wolnoobrotowych (nie
                                                tworzy sie film). A takze w wysokoobrotowych wrzecionach obrabiarek
                                                np szlifierek. Nie sprzedasz tego pomysłu :-)
                                                > Każda ciecz zawsze paruje, przy tym intensywnie chłodzi wiec jak
                                                > juz to medium chłodżace
                                                Tak działaja tylko ciecze mające bardzo duże ciepło parowania, np
                                                woda. I dlatego uzywa się jej do gaszenia czy ogrzewania parowego.
                                                Ciepło parowania wody to ok 2200 kJ/kg, a ciepło parowania oleju to
                                                ok 100 kJ/kg
                                                np:www.softrade.com.pl/pdf/DC_704_opis_produktu_polski.pdf
                                                Widzisz róznicę? Przy oleju chłodzenie jest minimalne.
                                                > Nie koniecznie np. kiedyś robiłem silnik malucha po przebiegu
                                                ~30000
                                                > z peknietym pierścieniem. Własciciej żył, jak najbardziej.
                                                I co, pierscień sie wytarł czy pękł? Tuleja miała wyraźnie
                                                powiekszona średnicę? Pierscień pękł, bo moze był dziadowskiej
                                                jakosci, źle ulepszony cieplnie, silnik był przegrzany. Ale co to ma
                                                wspólnego z szybszym scieraniem?
                                                > nawet reklamowych ulotkach super oleju znajdziesz informacje że
                                                > rozruch odpowiada mniej wiecej 100-150 km przejazdu w normalnych
                                                > warunkach. Co jak co ale tam gdyby było tak jak mówisz napewno by
                                                > nie omieszkali tego podkreslić a nie zadowolić sie głupimi 200 km
                                                A ja widziałem w TV reklame Mobila, że po przejechaniu jakichs 100
                                                tys km (lub wiecej) rozebrali silnik, pomierzyli i nie stwierdzili
                                                zadnego zużycia? Mamy sie licytowac reklamami?
                                                > Nie mniej jednak w starszych instrukcjach naprawczych silników
                                                > bynajmniej nie F1 znajdziesz opisy jak np. wyprostowac skrzywione
                                                > korby tłoka. Nie robiłem tego nigdy ale fakt że skoro prostowanie
                                                > jest dopuszczalne to znaczy że ten problem zmeczenia materiału nie
                                                > jest tak istotny
                                                Nie wiem, czy zaryzykowałbym wkladanie prostowanego korbowodu. A
                                                lezobacz w linku fotkę nr 8. Tam masz pekniety zmeczeniowo wał
                                                korbowy. Skoro ucza o tym studentów, to nie jest to raczej
                                                odosobniony przypadek
                                                www.zmio.ps.pl/Tworzywa_metaliczne/11_Badania%20makroskopowe.pdf
                                                > A propo skoro już o biegach, to jezeli szybciej znaczy lepiej to
                                                > po co 5 i bywa że i 6 bieg skoro i tak w wielu autach V max na 4
                                                > jest wieksze niż na 5 ?
                                                nie mówie że jazda non stop na max obrotach jest lepsza. Ja mówie
                                                tylko, ze jazda na wysokich obrotach z zastosowaniem odpowiedniego
                                                oleju nie powoduje mierzalnego szybszego wycierania się elelmntów
                                                ruchomych. A to spora róznica.
                                                • jane14 Re: Kilka uwag: 10.01.09, 10:51
                                                  zimnokrwisty napisał:

                                                  > Przy zwykłym spalaniu .......W spalaniu stukowym to jak walniecie młotkiem.

                                                  Nie zaprzeczam problem w tym że to walenie młotkiem zawsze szkodliwe czasem jest
                                                  jeszcze w trakcie suwu spreżania czasem w fazie suwu pracy. Jest poprostu
                                                  niekontrolowanym procesem.
                                                  > Jak jedziesz rowerem to
                                                  > spokojnie naciskasz na pedały czy "kopiesz" je? To samo zjwisko.

                                                  > jedziesz na tandemie a ten z tyłu zamiast pedałowac tylko kopie w
                                                  > pedał (zaraz za jego najwyzszym połozeniem)...

                                                  Przypominam gwoli ścisłości, że zapłon od iskry nastepuje przed osiągnięciem max
                                                  położenia tłoka...

                                                  > I to jest spalanie
                                                  > stukowe. ... A wyobraź sobie, że ten z tyłu zamaist
                                                  > pedałowac do przodu to cisnie do tyłu.

                                                  A to nie jest spalanie stukowe ? To Jakie ?

                                                  > Nie, bo do spalania stukowego potrzebny jest gwałtowny wzrost
                                                  > cisnienia a to pochodzi od iskry.

                                                  No wiec czemu przy wyłaczonym zapłonie też się zapala ?
                                                  No wiem od rozgrzanej swiecy wiec jak bedzie z ta swieca przy właczonym
                                                  zapłonie. Właczony zapłon chłodzi swiece?

                                                  > Łozyska slizgowe w autach to łożyska hydrodynamiczne.
                                                  > Żeby utworzył się w nich film muszą byc spełnione 3 warunki:
                                                  > odpowiednia lepkość oleju (nie za mała), odpowiednie naciski (nie za
                                                  > duże) i odpowiednia predkość wzgledna obu elementów. Cisnienie oleju
                                                  > nie ma znaczenia ...

                                                  Śmiała teza to poco wogóle pompa oleju, regulator cisnienia bywa że i pomiar
                                                  cisnienia oleju w silniku skoro to ciśnienie bez znaczenia ?

                                                  > ... w tego typu łożyskach co utrzymuSą lożyska gdzie wogóle nie
                                                  > doprowadza się oleju pod cisnieniem tylko jest kieszeń smarna.

                                                  Tylko takich łożysk w silniku nie ma. Tam olej cały czas wypływa i wpływa...a
                                                  pomiar ciśnienia oleju jest po to żeby ostrzec na czas o nadmiernym luzie i co
                                                  za tym idzie spadku ciśnienia oleju-szybciej wypływa.

                                                  > Przykład; stoisz w kałuzy autem na zupelnie łysych oponach. Ruszysz?
                                                  > Bez problemu. Film wodny nie istnieje. Wjedź w ta kałużę 100 km/h a
                                                  > pojedziesz jak na lodzie. Film się utworzy. A przecież woda w kałuży
                                                  > nie jest podawana pod ciśnieniem.

                                                  Ale też stan ten długo nie potrwa bo cisnienie jest, wytworzone przez ciężar
                                                  auta tyle że zaraz zniknie bo woda wypłynie spod koła. Oczywiście gdybyś znalazł
                                                  sposób by pompować wode pod koło ...
                                                  Tak jak olej wyciśnięty spod panewki, o ile przestała by pracować pompa podająca
                                                  go w silniku pod ciśnieniem.
                                                  Jak nie wierzysz wjedź nie do kałuży a do jeziora...

                                                  > Rewolucja? wolne zarty, to raczej historia. Tak działają łożyska
                                                  > hydrostatyczne. Pomysł z XIX wieku. Olej podaje się pod tak dużym
                                                  > ciśnieniem, ze unosi on wirnik. Stosowane przy dużych, ciężkich
                                                  > elementach np turbinach (duże naciski) i wolnoobrotowych (nie
                                                  > tworzy sie film). A także w wysokoobrotowych wrzecionach obrabiarek
                                                  > np szlifierek. Nie sprzedasz tego pomysłu :-)

                                                  Prawda pomysł nie nowy ale rewolucyjny gdyby przypisać mu takie "cudowne"
                                                  właściwości a to co nie pasuje do tej wizji cudowności zwalić na zimny start.
                                                  Sprzedaje wiec nie pomysł na łożysko (które już jest) tylko na zimny/suchy start
                                                  który jest podobno wg ciebie jedynym sprawcą zła w silniku. Jak przedstawiłem
                                                  sposób likwidacji jest prosty i nawet pewnie niedrogi. Czemu wiec nikt go nie
                                                  stosuje ?
                                                  Ano dlatego że takich łozyskach nie ma stanu idealnego że metal nie dotyka
                                                  metalu a wirnik "cudownie" unosi sie w oleju. Podawanie oleju pod wysokim
                                                  cisnieniem miedzy elementy trące zmniejsza siłę nacisku, zresztą podobnie jak i
                                                  przy wale korbowym w aucie co nie oznacza że wał nie ma kontaktu z panewką.
                                                  Myślisz że ta turbina jest wieczna ? Nawet przy takich łożyskach wcześniej czy
                                                  później ale trzeba będzie zrobić remont i zakład że tym wcześniej im szybciej
                                                  się kreci?
                                                  A przecież turbina nie ma suchych/zimnych startów więc czemu nie jest wieczna?

                                                  > Tak działają tylko ciecze mające bardzo duże ciepło parowania, np
                                                  > woda.

                                                  Tak działają wszystkie ciecze tylko jedne lepiej inne gorzej. Temu nie przeczę.

                                                  > Ciepło parowania wody to ok 2200 kJ/kg, a ciepło parowania oleju to
                                                  > ok 100 kJ/kg
                                                  > Widzisz róznicę? Przy oleju chłodzenie jest minimalne.

                                                  A jednak chłodzi a nie grzeje ...i przy tym sie upieram.

                                                  > I co, pierscień sie wytarł czy pękł?
                                                  Pękł.
                                                  > Tuleja miała wyraźnie
                                                  > powiekszona średnicę?
                                                  Nie mierzyłem, wymieniany był komplet. Zresztą szlifowanie jest nieopłacalne,
                                                  taniej wychodzi cały zestaw.

                                                  > ... Ale co to ma wspólnego z szybszym ścieraniem?

                                                  Szybsze czy normalne mechanizm jest taki sam :
                                                  Powiększający się luz powoduje przedmuchy te z koleji pogarszaja smarowanie.
                                                  Wzrost temperatury bo przedmuchy= spada lepkość oleju + olej się spala tworząc
                                                  nagar i jeszcze pogarsza warunki smarowania.
                                                  Zwiększa się tarcie i tym samym ścieranie narasta lawinowo. Luzy też, przedmuchy
                                                  a w slad za nimi temperatura tez, aż coś nie wytrzyma.
                                                  Czasem pęknie pierścień. Czasem coś innego nawali, bo temperatura rośnie i w
                                                  skrzyni korbowej. Olej zanieczyszczony jest nagarem i przegrzany...a wiec w
                                                  całym silniku jest gorzej.
                                                  Czasem ktoś się połapie na czas i zrobi remont nim do tego dojdzie, czasem nie.

                                                  > Mamy sie licytowac reklamami?

                                                  No cóż reklamy nie są miarodajnym źródłem informacji bo z reguły przesadzają na
                                                  plus oczywiście reklamowanego wyrobu. Można wiec śmiało przyjąć, że mobil
                                                  przesadził w sprawie braku zużycia w podobny sposób, jak i w przypadku
                                                  nadmiernego zużycia przy zimnym starcie.
                                                  No raczej nie kłamałby przecież na swą niekorzyść ?

                                                  > Nie wiem, czy zaryzykowałbym wkladanie prostowanego korbowodu. A
                                                  > lezobacz w linku fotkę nr 8. Tam masz pekniety zmeczeniowo wał
                                                  > korbowy. Skoro ucza o tym studentów, to nie jest to raczej
                                                  > odosobniony przypadek

                                                  Nie jest, ale nie w trakcie normalnej eksploatacji. Podejrzewam że nawet w F1.
                                                  Pękniecie wału jeśli następuje to jako wtórny efekt właśnie np. zatarcia gdy
                                                  tłoki pchają a on nie chce się kręcić.

                                                  > nie mówię że jazda non stop na max obrotach jest lepsza. Ja mówie
                                                  > tylko, ze jazda na wysokich obrotach z zastosowaniem odpowiedniego
                                                  > oleju nie powoduje mierzalnego szybszego wycierania się elelmntów
                                                  > ruchomych. A to spora różnica.

                                                  No właśnie problem z tą mierzalnością. Bo tak naprawdę to właśnie silnik dobry
                                                  od kiepskiego dzieli niewiele a zmierzenie tego bywa trudne.
                                                  Dlatego mierzy się ciśnienia (czy sprężania czy oleju) bo ich spadki wynikają z
                                                  luzów powstałych w procesie ... ŚCIERANIA!

                                                  PS wiesz że taka pompa oleju to też się ściera ? Dlaczego ? Przecież ona jest
                                                  zanurzona w oleju i nie ma suchego startu ?
                                      • trypel Re: Kolejna legenda... 08.01.09, 18:45
                                        jane14 napisał:
                                        > Po co był wymieniany ? Czy aby nie dlatego że pracujac w wysokich
                                        > temperaturach szybciej utracił niektóre własnosci i moze nie
                                        > podołać?
                                        > A moze był mocno zanieczyszczony własnie nagarem który powstaje w
                                        > wysokich temperaturach albo opiłkami z scierajacych sie elementów ?

                                        Opiłków żadnych nie było bo być nie ma prawa w zadbanym silniku, nagaru nie ma i
                                        od dokładnie 12 lat w zadnych eksploatowanym przez siebie silniku (zawsze na
                                        oleju syntetycznym) nie znalazłem śladu nagaru (i w motocyklach i w
                                        samochodach), ups sorry znalazłem kupe nagaru przy wymianie uszczelki pod
                                        głowicą w aucie mojego ojca - jezdzi max 80 na godz w tym na V od 40 i wymienia
                                        olej co 3 lata srednio.....

                                        Silnik rozkładano bo podczas jazdy pękł łańcuch (napedowy żebym zaraz nie
                                        usłyszał że rozrządu :) ) i rozwalił cały karter. Kierowcy sie nic nie stało a
                                        ponieważ silnik i tak był już do dupy to poszedł na części. Częsci w stanie
                                        idealnym. Po 70 tys przebiegu i intensywnym używaniu na torze.
          • jane14 Re: hypermiling 07.01.09, 08:08
            kozak-na-koniu napisał:

            > Każdy, kto od czasu do czasu siada za kierownicę - także pojazdu z
            > wielopunktowym wtryskiem paliwa wie, że poniżej pewnego zakresu
            > obrotów można ewentualnie "zdusić silnik"...

            Zdusić mozna kazdy silnik jeśli moc potrzebna do kontynuowania jazdy
            bedzie wieksza niz moc dostrczana z silnika. Ma to tyle tylko
            wspólnego z obrotami, ze ponizej pewnej granicy moc nie wystarczy
            nawet by płynnie obracać samym silnikiem.

            > albo z czasem wyklepać
            > zawory, ich gniazda, popychacze itd., czego naprawa może kosztować
            > dużo drożej niż zaoszczędzone (ta oszczędność też jest
            > problematyczna) paliwa.

            Nie wiem co to znaczy "wyklepać" zawory/gniazda jesli masz na mysli
            wypalenie zaworów i gniazd to jest ono wynikiem ni mniej ni wiecej
            tylko stosowania ubogiej mieszanki (spala sie wolniej i paliwo
            dopala sie jeszcze przy otwartych zaworach juz na fazie wydechu).
            Ale wtrysk uzbrojony w takie bajery jak przepływomierze, czujunik
            położenia przepustnicy i sonda skutecznie eliminuje powstawanie
            ubogiej mieszanki.
            • tiges_wiz Re: hypermiling 07.01.09, 10:42
              ja tam uwazam, ze do czerwonego pola sa obroty uzyteczne ...
              jak sie nic nie dzieje, to zmieniam biegi i przy 2000 obr (i diesel i benzyniak
              maja max moment w tych granicach).. nie klepia zaworami i nic sie nie dzieje ..
              a jak trzeba to i do czerwonego dojdzie i tyle.
              • jane14 Re: hypermiling 07.01.09, 11:46
                I słusznie bo auta sa po to by je uzywać.
                Ale po co katować go na 3 jak równie dobrze jedzie na 5 biegu ?
                No a już zupełnie nie rozumiem po co do tego dorabiać ideologie.
                Ja tam lubie niskie obroty bo jest cicho komfortowo i elegancko a ze
                i taniej, to tym lepiej.
                Ale jak trzeba pociagnąć to trzeba i tyle...swiat nie jest doskonały
                auta tez!
                • lysy.liberal Popieram jane 14 przykładem przez analogię 07.01.09, 20:42
                  w temacie wykorzystania tzw pełnego zakresu

                  Lewa strona (samochód) - prawa strona (robotnik na budowie)
                  przejechać dystans 100km - przewieźć 100 taczek zaprawy
                  na obrotach 2000 - z prędkością 5km/h
                  na obrotach 5000 - z prędkością 12km/h
                  trwałość silnika 500 000 - do emerytury w wieku 65 lat
                  trwałość silnika 200 000 - renta tuż po czterdziestce
                  • kozak-na-koniu Re: Popieram jane 14 przykładem przez analogię 08.01.09, 08:50
                    przejechać dystans 100km - przewieźć 100 taczek zaprawy
                    na obrotach 1000 na 5 biegu z prędkością 50km/h - przewieźć 500
                    taczek zaprawy stępa
                    na obrotach 5000 na 2 biegu z prędkością 50km/h - przewieźć 250
                    taczek zaprawy cwałem
                    trwałość silnika 1000 obrotów: 200 000 - renta tuż po czterdziestce
                    trwałość silnika 5000 obrotów: 150 000 - renta tuż przed
                    czterdziestką
                    trwałość silnika zadbanego i eksploatowanego optymalnie: 500 000 do
                    1 000 000 - błogie życie na późnej i uczciwie zapracowanej emeryturze

                    :PPP
                    • tiges_wiz Re: Popieram jane 14 przykładem przez analogię 08.01.09, 08:56
                      biegusiem po dwie garski cementu ... niewyslilony benzyniak
                      powoli w taczce po 300 kg ... wysiliny turbodiesel ;)
            • kozak-na-koniu Re: hypermiling 07.01.09, 12:56
              jane14 napisał:

              > Zdusić mozna kazdy silnik jeśli moc potrzebna do kontynuowania
              jazdy
              > bedzie wieksza niz moc dostrczana z silnika. Ma to tyle tylko
              > wspólnego z obrotami, ze ponizej pewnej granicy moc nie wystarczy
              > nawet by płynnie obracać samym silnikiem.

              ...I właśnie dlatego uważam, że jazda 50 km/godz na 5 biegu jest
              zarzynaniem silnika, a nie "ekocośtam".

              > Nie wiem co to znaczy "wyklepać" zawory/gniazda jesli masz na
              mysli
              > wypalenie zaworów i gniazd to jest ono wynikiem ni mniej ni wiecej
              > tylko stosowania ubogiej mieszanki (spala sie wolniej i paliwo
              > dopala sie jeszcze przy otwartych zaworach juz na fazie wydechu).
              > Ale wtrysk uzbrojony w takie bajery jak przepływomierze, czujunik
              > położenia przepustnicy i sonda skutecznie eliminuje powstawanie
              > ubogiej mieszanki.

              Silnik składa się nie tylko z elektronicznie sterowanego układu
              wtrysku, zawiera również wiele innych części. Spróbuj na przykład
              ruszyć z dwójki od razu puszczając sprzęgło, albo przyspieszać jadąc
              50 km/godz na piątce - jeśli nie usłyszysz "klepania" zaworów - to
              znaczy że robisz to w teorii, albo jesteś głuchy. Tak, wiem że są
              silniki o różnej elastyczności, będącej wypadkową ich mocy, momentu
              obrotowego, przełożeń itd., wszystko jednak w pewnych rozsądnych
              granicach.
              • tiges_wiz Re: hypermiling 07.01.09, 13:02
                >Spróbuj na przykład ruszyć z dwójki od razu puszczając sprzęgło, >albo
                przyspieszać jadąc 50 km/godz na piątce - jeśli nie usłyszysz >"klepania"
                zaworów - to

                sierra 2.0 DOHC 8v nie prostestowala .. moc @5500, moment @2500
                zawory bylo slychac jak obroty spadaly do okolo 900

                2.4 TD.s nie protestuje

                czy jestem gluchy? dyplom technika mechanika samochodowego to dosc dobry dowod
                ze wiem co to klepanie zaworow?

                mysle ze te wszystkie turbo bezyny z momentem maksymalnym od 1300-1500 obr tez
                spokojnie dadza sobie rade.
                • kozak-na-koniu Re: hypermiling 07.01.09, 13:12
                  I co z tego? Czy wszyscy jeżdżą wyżej wymienionymi pojazdami,
                  posiadającymi silniki o dużych pojemnościach dużym "zapasie mocy"?
                  Czy jest to powód, by wszystkim zalecać te same metody? Ja na
                  przykład posiadam silnik 1,6 16V, wtrysk, benzyna bez turbo o
                  podobnych parametrach i maksymalnej mocy 105 koni (przy 6000
                  obr./min) i "klepanie" słyszę już powyżej 1000 obrotów, a jadąc 50
                  km/godz na piątce obroty silnika spadają do mniej więcej tego
                  zakresu. O utracie minimum potrzebnej do jazdy mocy już nie
                  wspomnę... Nie wydaje Ci się, że takie postępowanie może mieć wpływ
                  na układ wydechu, korbowody, panewki idt.?
                  • tiges_wiz Re: hypermiling 07.01.09, 13:16
                    jezeli jest klepanie to wtedy jest zle ...wg mnie same glowice 16v do malych
                    pojemnosci to zlo, ale to wynik pogoni za moca kosztem elastycznosci, zeby w
                    katalogach lepiej wygladalo ... pewnie tez i troche pogonia za ekologia ... choc
                    pewnie jechac sie tak da, ale przyspieszanie juz wymaga redukcji.
                    • inguszetia_2006 Re: hypermiling 07.01.09, 13:18
                      Witam,
                      Czy jak wyświetlasz się na czerwono to znaczy, że masz absolutną
                      rację, adminie?;-D A jak na czarno, że można polemizować?;-D
                      Pzdr.
                      Inguszetia
                      • inguszetia_2006 Re: hypermiling 07.01.09, 13:19
                        Witam,
                        O! I już się nie świecisz na czerwono;-D
                        Pzdr.
                        Inguszetia
                      • tiges_wiz Re: hypermiling 07.01.09, 13:19
                        zasada jest taka, ze nie powinienem sie wyswietlac na czerwono ;)
                        ale czasem zapominam wcisnac takiego dynksa i musze poprawic recznie ;)

                        na czerwono przy waznych komunikatach itp ;)
              • kozak-na-koniu Re: hypermiling 07.01.09, 13:02
                PS Na codzień jeżdżę samochodem z silnikiem posiadającym
                wielopunktowy, elektronicznie sterowany wtrysk, bardzo "elastycznym"
                itd., a w przeszłości jeździlem prawie wszystkim - oprócz wielkich
                ciężarówek. Pewne zasady obowiązują bez względu na posiadany układ
                zasilania...
                • tiges_wiz Re: hypermiling 07.01.09, 13:06
                  samo sterowanie wtryskiem to nie wszystko ...

                  wezme ten 2.0 DOHC, ktory mial 125 KM i fajny niski dol ..
                  na jego podstawie powstal silnik do Escorta rs2000. Zmieniono glowice na 16v i
                  charakterystyka pracy zmienila sie radykalnie .. pojawila sie wyzsza moc 150 KM,
                  ale dol kompletnie spadl i nie jezdzilo sie juz tym tak fajnie ..
                  • kozak-na-koniu Re: hypermiling 07.01.09, 13:15
                    Proszę mnie nie zasypywać teorią, bo jestem tylko amatorem -
                    praktykiem. Nauczyłem się słuchać silnika, "czuć" zachowania pojazdu
                    i postępowanie dostosowywać do tego, co mam - a nie do tego, co
                    mógłbym albo chciałbym. Poza tym, samochód dla mnie jest tylko
                    narzędziem - nie przedmiotem kultu.:)
      • rekrut1 Re: hypermiling 06.01.09, 19:18
        tiges_wiz napisał:a dlaczego ekologom?
        Przy i tak zakorkowanych drogach wolna jazda musi spowodować jeszcze
        większe zagęszczenie ruchu, wzrośnie zanieczyszczenie.
        To ta bardziej teoretyczna część odpowiedzi. Praktyczna, to kogo to
        obchodzi? Ekologów na pewno nie, oni bardziej są zainteresowani kasą
        za wycofane protesty i happeningiem niż czystością powietrza. Tu się
        z Tobą zgadzam. Czasem się za bardzo rozpędzam.
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • shp80 Re: hypermiling 07.01.09, 08:25
          > Przy i tak zakorkowanych drogach wolna jazda musi spowodować
          > jeszcze
          > większe zagęszczenie ruchu, wzrośnie zanieczyszczenie.

          Zależnie od natężenia ruchu wolniejsza jazda może być receptą na
          korki - powietrze najbardziej zanieczyszcza rwana jazda, od
          skrzyżowania do skrzyżowania. Lepiej doturlać się wolniej i
          przejechać przez zielone światło, niż dojeżdżać od świateł do
          świateł, hamując do zera cały ruch z tyłu.
          • inguszetia_2006 Re: hypermiling 07.01.09, 09:03
            Witam,
            Na korki najlepsze jest równe ruszanie, czyli ruszasz jak rusza
            kierowca przed Tobą. Nie ma niepotrzebnych luk, wszyscy się toczą aż
            do świateł.Do furii doprowadzaja mnie kierowcy, którzy czekają pięć
            minut zanim ruszą, luka robi się na 100 metrów, a w tym samym czasie
            ktoś gnije na przejściu dla pieszych i modli się, by zjechać stamtąd
            jak najszybciej. Zanim zlinczuje go wściekły tłum;-D
            Ale nie... Jadę sobie dzisiaj, jadę, chcę w lewo na zielonym, ale
            nie dane mi to jest. Bo gość przede mną trzyma odstęp(20 metrów od
            sygnalizatora)i jeszcze w dodatku ma zamiar jechać prosto. Obudziłam
            jego szare komórki klaksonem, bo mnie wpienił swoją bezmyślnością
            ameby. Napewno się obraził;-D
            Pzdr.
            Inguszetia
          • rekrut1 Re: hypermiling 07.01.09, 23:14
            shp80 napisał:...........
            Pięknie to ująłeś. Rozumiem że to w ramach teorii? Świetnie,
            praktyka pokazuje zupełnie inny obraz:
            -Brak synchronizacji świateł(fala - nie mylić z falą w wojsku).
            -fatalna organizacja ruchu.
            -Ślimaczące się remonty.
            -Brak koordynacji remontów(np. utrudnienia na wszystkich ulicach
            łączących dzielnice - Bemowo - Piaski - Żoliborz).
            -Ciągnące się w nieskończoność przetargi(między innymi z winy
            ekoterrorystów).
            Wymieniać dalej? Szkoda czasu i zdrowia. A turlać to się można po
            godzinach szczytu po swojej ulicy. Na szczęście niewielu
            spotykam "turlaczy" na swej drodze czego i Tobie życzę.
            Pozdr.
            Pazdzioch
    • opelotka Re: hypermiling 08.01.09, 21:00
      rekrut1 napisał:
      > No cóż kierowcy z państw o odpowiednio rozwiniętej sieci dróg
      > autostrad i infrastrukturze mogą sobie pozwolić na taką "zabawę"
      Piep...nie w bambus.
      Jakichże to warunków trzeba,żeby polscy kierowcy zrozumieli zalety
      hypermilingu ? Bo jak na razie,to robią wszystko żeby przed każdym
      skrzyżowaniem była tarka,niezależnie od pory dnia i natężenia
      ruchu.Jedno wielkie Wścieklicowo.Jeno smród od klocków hamulcowych.


      • trypel Re: hypermiling 09.01.09, 07:27
        opelotka napisał:

        >
        > Jakichże to warunków trzeba,żeby polscy kierowcy zrozumieli zalety
        > hypermilingu ?

        Np jakie??? skoro zużycie paliwa mam w d*pie a lubie sobie nieraz ostrzej
        wystartować i przyhamować jak warunki pozwalają to nie widzę żadnych zalet
        zabawy w oszczedzanie.
        • opelotka Re: hypermiling 09.01.09, 11:15
          trypel napisał:
          > Np jakie??? skoro zużycie paliwa mam w d*pie a lubie sobie nieraz
          ostrzej
          > wystartować i przyhamować jak warunki pozwalają to nie widzę
          żadnych zalet
          > zabawy w oszczedzanie
          Znam,znam to...tylko nie mogę sie nadziwić,jak to sie dzieje,że
          jeden z drugim na prostej wisi mi na zderzaku,a w sytuacjach
          zakrętowych pozostaje daleko w tyle,po chwili znowu dobija mi do
          kufra,do najbliższego skrętu...itd.Lubię jazde płynną,i na ile
          warunki pozwalaja staram się nie przerywać mruczenia silnika,mimo że
          już nie pierwszej mlodości,odwdzięcza sie fabrycznym apetytem.
          • trypel Re: hypermiling 09.01.09, 11:23
            nie wisze Ci na zderzaku a jak mam warunki to własnie na zakręcie lubie sobie
            zejść na kolano i pokrzesać iskry ślizgaczami na butach :)
            Tak jak i lubie podnieść przednie i tylne koło podczas przyspieszania i hamowania :)
            Samochodem też lubie od czasu do czasu wcisnąć gaz do dechy i potrzymać na 4000
            obr (niestety na wiecej silnik nie pozwala) albo zahamować ostrzej przed
            światłami (jak mi nikt na zderzaku nie wisi). Co nie przeszkadza mi robić ok 900
            km na zbiorniku w miescie i ponad 1000 w trasie :) (65 litrów)
            Lubię jazdę płynną ale tylko wtedy gdy jestem wypoczęty, inaczej mnie usypia.
            • opelotka Re: hypermiling 09.01.09, 14:40
              ADHD to raczej nie daje wypocząć...
              • trypel Re: hypermiling 09.01.09, 16:17
                mylisz sie :)
                duża ilość adrenaliny przez dłuzszy czas ale jest to miłe zmęczenie (tak jak po
                wysiłku sportowym) i mózg przy tym wypoczywa. Przynajmniej mój bo nie myslę o
                pracy :)
          • rekrut1 Re: hypermiling 09.01.09, 16:24
            "Znam,znam to...tylko nie mogę sie nadziwić,jak to sie dzieje,że
            jeden z drugim na prostej wisi mi na zderzaku,a w sytuacjach
            zakrętowych pozostaje daleko w tyle,"
            No cóż miszczu,widać nie każdy w "sytuacjach zakrętowych" morze Ci
            sprostać. Z jednej chwili piszesz o hypermilingu a za chwilę o
            wyczynach godnych rajdowca, ale jak kto woli.......
            I jeszcze jedno, tyle jest stylów jazdy ilu kierowców, nie trzeba
            się popisywać.
            Pozdr.
            Pazdzioch
            • opelotka Re: hypermiling 09.01.09, 19:17
              No nie moŻe,z jednej strony zachowuje sie jakby chciał mnie wepchnąc
              w ten zakret,a potem dany gościu dostaje zadyszki.A wystarczy tylko
              wcześniej przyhamować silnikiem i w odpowiednim momencie dodac
              gazu,nie trzeba zmieniac biegu.Tak jezdżę od nie wiem kiedy,teraz
              dowiedziałem się że to hipermilingowo.
      • tiges_wiz Re: hypermiling 09.01.09, 09:15
        ja latem tankowalem co 1000 km i jeszcze bylo w zbiorniku ..
        zima srednie spalanie mi skoczylo o litr, ale dalej sa to wyniki kolo 7.5-7.9
        (pisze o sredniej, a nie trasie). Silnik 2.4 td.s.
      • maruda.r Re: hypermiling 13.01.09, 06:24
        opelotka napisał:

        > Jakichże to warunków trzeba,żeby polscy kierowcy zrozumieli zalety
        > hypermilingu ?

        *****************************

        Dobrej organizacji ruchu. Jak masz co 50 m skrzyżowanie, to cała ta zabawa nie
        ma sensu.

        • rekrut1 Re: hypermiling 13.01.09, 12:57
          "Hypermilerzy uczynili ze swojego hobby styl życia."
          To jest wyjaśnienie tematu. Harleyowcy, Trabanciarze czy "inne grupy
          tematyczne"(bez urazy) preferują takie a nie inne zachowania na
          drodze jak i w życiu. I tego należy się trzymać. Mnie osobiście
          wolna, spokojna, monotonna jazda nie odpowiada. Oszczędność paliwa,
          kiedyś postanowiłem że gdy pierwszy raz rozważę czym jechać, autem
          czy komunikacją miejską - sprzedam samochód bo mnie na niego nie
          stać! Życie jest tak krótkie że szkoda je marnować na hypermiling.
          Dlatego skaczę na bandżi, latam na skrzydle, lubię szybką(ale nie
          szaleńczą)jazdę itp.
          Czasem słyszę: wariat(chyba ze względu na wiek), cholera może mają
          rację?
          Pozdr.
          Pazdzioch
          • rysiekk111 Hypermilinng daje wieelką przyjemność polegającą 14.01.09, 09:23
            na wk...niu szybkich i wściekłych z tyłu. Słysząc trąbienie półgłówka z tyłu
            który chce mnie wyprzedzić tylko po ty by za chwilę stać na światłach odczuwam
            nieopisaną wręcz frajdę
        • opelotka Re: hypermiling 14.01.09, 11:33
          > Dobrej organizacji ruchu.
          Jest jak jest,nie narzekam.
          >Jak masz co 50 m skrzyżowanie
          No,w miescie nie da się inaczej.Trudno wymagać wielopoziomowych.
          >to cała ta zabawa nie ma sensu.
          a jaki sens ma gonitwa na dystansie 50 m ?
          • rekrut1 Re: hypermiling - opelotka 14.01.09, 12:10
            opelotka napisał:"No,w miescie nie da się inaczej.Trudno wymagać
            wielopoziomowych."
            Muszę Ci powiedzieć że w Chinach własne tak rozwiązano ruch uliczny
            w dużych miastach.
            Wyznaczono kilka prowadzących przez miasto arterii. Górą
            czteropasmowa estakada pozwalająca na bezkolizyjny przejazd, dołem
            odbywa się ruch "lokalny"(po dwa pasma w każdą stronę + pasma dla
            rowerów). Zapewne drogo ale można.
            Pozdr.
            Pazdzioch
    • rysiekk111 czy wiecie że władza sabotuje upłynnienie ruchu ? 14.01.09, 09:26
      przy okazji ecodrivingu wychodzi po raz kolejny potrzeba zainstalowania przy
      sygnalizacji urządzeń informujących o czasie pozostałym do zmiany koloru i to
      właśnie usprawnienie jest od 10 lat blokowane przez władze
    • rysiekk111 silniki są za duże i dlatego mogą się zbyt szybko 14.01.09, 09:30
      zużywać przy takim stylu jazdy. Do ekodrivingu fura powinna być odpowiednio
      zaprojektowana tzn by silnik mógł pracować oszczędnie w swych optymalnych
      obrotach wytwarzając moc rzeczywiście potrzebną do płynnej jazdy tzn. kilka do
      kilkunastu kW
      • rekrut1 Re:hypermiling 14.01.09, 10:15
        "Hypermilerzy uczynili ze swojego hobby styl życia."
        Tak jak napisałem - tego się trzymać!
        -Trąbienie w celu wymuszenia na kimś określonej reakcji jest bardzo
        niegrzeczne(eufemizm celowy).
        -Wątpię aby przy tej organizacji ruchu wyświetlanie czasu trwania
        określonego światła coś dało.
        -Biorąc pod uwagę ogólnoświatowy trend do ograniczania prędkości
        jazdy, silniki o mocy ponad 100KW dają jedynie satysfakcję z ich
        posiadania.
        Nie wiem czy dobrze zrozumiałem podtekst w Twojej wypowiedzi, dla
        jasności, ani nie popieram ani nie potępiam, ilu kierowców tyle
        stylów jazdy(popieram nawet ekologów - nie mylić z eko terrorystami).

        Pozdr.
        Pazdzioch
        • rysiekk111 Precyzyjna informacja pozwoli na właściwą reakcję 14.01.09, 10:26
          nawet pomimo "zakłócaczy" tempa-nieekodriverów , choć oczywiście ich
          postępowaniena tą decyzję wpływa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka