mejson.e
01.02.09, 23:51
Podobno polskie drogi to koszmar, polscy kierowcy to zgraja kretynów, którzy chcą nas zabić, polscy policjanci mają za zadanie tylko nas doić...
A jednak wielu z nas przyznaje, że ciągle zdarza im się mieć frajdę z jazdy - pośród tych kierowców i po tych drogach...
Co jest dla Was frajdą w jeździe samochodem?
Przyklejenie się do lewego pasa autostrady, wgniecenie pedału gazu w podłogę?
Czy może pogoń za własnym cieniem na zwykłych drogach i wyprzedzanie wszystkiego, co z przodu - na trzeciego, na czwartego, na skrzyżowaniach, podwójnych ciągłych i wysepkach?
Dla mnie frajdą jest coś, co dla innych może brzmieć równie atrakcyjnie jako propozycja obserwowania schnącej farby - jazda gładką, krętą drogą, z jednym skrzyżowaniem na dziesięć km, przez okolice tak puste, że można zapomnieć o pijaczkach czy rowerzystach i trochę mocniej przycisnąć.
Jazda bez używania hamulca - tylko sprzęgło, gaz, drążek zmiany biegów i kierownica.
Do tego stary rock w odtwarzaczu...
Zapraszam na pięć minut obserwowania schnącej farby...
Pozdrawiam,
Mejson ;-)
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.