Dodaj do ulubionych

Frajda z jazdy

01.02.09, 23:51
Podobno polskie drogi to koszmar, polscy kierowcy to zgraja kretynów, którzy chcą nas zabić, polscy policjanci mają za zadanie tylko nas doić...

A jednak wielu z nas przyznaje, że ciągle zdarza im się mieć frajdę z jazdy - pośród tych kierowców i po tych drogach...

Co jest dla Was frajdą w jeździe samochodem?

Przyklejenie się do lewego pasa autostrady, wgniecenie pedału gazu w podłogę?
Czy może pogoń za własnym cieniem na zwykłych drogach i wyprzedzanie wszystkiego, co z przodu - na trzeciego, na czwartego, na skrzyżowaniach, podwójnych ciągłych i wysepkach?

Dla mnie frajdą jest coś, co dla innych może brzmieć równie atrakcyjnie jako propozycja obserwowania schnącej farby - jazda gładką, krętą drogą, z jednym skrzyżowaniem na dziesięć km, przez okolice tak puste, że można zapomnieć o pijaczkach czy rowerzystach i trochę mocniej przycisnąć.
Jazda bez używania hamulca - tylko sprzęgło, gaz, drążek zmiany biegów i kierownica.
Do tego stary rock w odtwarzaczu...

Zapraszam na pięć minut obserwowania schnącej farby...

Pozdrawiam,
Mejson ;-)
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • simon921 Re: Frajda z jazdy 01.02.09, 23:58
      Ja uwielbiam wynajdować sobie drogi alternatywne - często właśnie prawie bez
      ruchu, aczkolwiek niestety w gorszym stanie niż ta na filmie. Ale za to spokój
      jazdy podobny:) I o dziwo mimo większej ilości wiosek czasem dojeżdżam szybciej
      niż równoległą krajówką.
      • sokolasty Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 12:51
        Największą frajdę mam z buta i autobahny. Ewentualnie szeroka krajówka, kilka kW
        pod butem i umiarkowany ruch, coby można było wszystko wyprzedzać nie mając
        serca w przełyku.
      • a_weasley Boczne drogi 05.02.09, 22:17
        Simon921 napisał:

        > Ja uwielbiam wynajdować sobie drogi
        > alternatywne - często właśnie prawie bez
        > ruchu,

        Przybij piątkę.
        Z Warszawy do Krakowa drogą krajową jadę tylko od Jędrzejowa do Słomnik, a i to
        nie zawsze (czasem odbijam na Skalbmierz).

        > czasem dojeżdżam szybciej
        > niż równoległą krajówką.

        A zawsze bezpieczniej i mniej stresów. Największym wrogiem kierowcy jest,
        uważam, drugi kierowca, a rozsądek nakazuje operować tam, gdzie wroga, zwłaszcza
        zbrojnego w ciężki sprzęt, spotkać trudniej.
        Żwirówki itp. drogi w zasadzie ulepszone też bardzo lubię.
    • rapid130 Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 01:12
      Ty mój bracie mentalny... :D

      Nie dość, że radocha z jazdy z tych samych powodów co u mnie, to
      jeszcze zapuściłeś taki sam kawałek, który sobie czasem odpalam. :PPP

      Co to za trasa była?
      • apodemus Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 08:06
        rapid130 napisał:

        > Ty mój bracie mentalny... :D
        >
        > Nie dość, że radocha z jazdy z tych samych powodów co u mnie, to
        > jeszcze zapuściłeś taki sam kawałek, który sobie czasem odpalam. :PPP


        ...no to ja jestem trzeci :-D
      • mejson.e Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 08:37
        rapid130 napisał:

        > Co to za trasa była?

        Droga 79 (a jakże!) odcinek od Kostusina do Tarłowa.
        Wyremontowany z funduszu unijnego (niebieska tablica widoczna na początku filmu).

        Podejrzewam, że emes dobrze zna tę drogę i jego Twin Spark daje więcej frajdy niż moje zagazowane osiemdziesiąt kucyków...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • tiges_wiz Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 08:57
          jak sie mieszka we Wroclawiu to sie jezdzi na wycieczki na takie drogi ...

          maps.google.pl/?ie=UTF8&ll=50.669348,16.520605&spn=0.009044,0.017939&t=k&z=16
          z takimi marnymi widoczkami ;)
          img258.imageshack.us/img258/4451/droga2th0.jpg
          img379.imageshack.us/img379/1152/droga1kn9.jpg
          mam nawet taki atlas drogowy, na ktorym sa zaznaczone trasy atrakcyjnie widokowo
          ... tez na nizinach .. i jakims dziwnym trafecz jak droga wypada obok to jada
          wlasnie taka "atrakcyjna" droga ;)
        • emes-nju Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 11:26
          mejson.e napisał:

          > Podejrzewam, że emes dobrze zna tę drogę i jego Twin Spark daje
          > więcej frajdy niż moje zagazowane osiemdziesiąt kucyków...

          Zna...

          I moje Twin Spark DAWALOBY duzo frajdy, gdybym mial wiecej farta.
          Jak juz ponizej donioslem, w zasadzie nie udaje mi sie tak pobawic
          (dluga, plynna jazda), jak udalo sie Tobie.
    • tiges_wiz Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 08:34
      ja lubie szybka jazde ....
      tylko ze nie po drogach publicznych ... bawie sie w karting, jezdze na zawody na
      1/4 mili (no to teraz rzadziej) i frajda to przede wszystkim dluuugiii
      poooweeerrrrslideeee :D

      normalnie taki dr. jekyll i pan hyde ;)
    • trypel Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 08:38
      mejson.e napisał:


      > Dla mnie frajdą jest coś, co dla innych może brzmieć równie atrakcyjnie jako pr
      > opozycja obserwowania schnącej farby - jazda gładką, krętą drogą, z jednym skrz
      > yżowaniem na dziesięć km, przez okolice tak puste, że można zapomnieć o pijaczk
      > ach czy rowerzystach i trochę mocniej przycisnąć.
      > Jazda bez używania hamulca - tylko sprzęgło, gaz, drążek zmiany biegów i kierow
      > nica.
      > Do tego stary rock w odtwarzaczu...

      Mogę sie tylko podpisać obiema rękami i nogami :)(
      To także ideał jak jadę na motocyklu - tylko bez rocka :)

      Są takie kawałki idealne nawet po 70-80 km (mam taki na Słowacji)
    • inguszetia_2006 Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 09:48
      Witam,
      Moja frajda jest związana ściśle z muzyką. Droga nieważna(ale bez
      dziur),widoczki nieważne, ale ma być muzyka, którą lubię. Wtedy mam
      frajdę. Nic tak nie sprawia mi przyjemności, jak słuchanie muzyki w
      samochodzie.
      Przerabiałam już wszystko. Teraz mam fazę na Queen. Ostatnio miałam
      też fazę na Mozarta, fazę na "codziennie o tej porze, wożę sie po
      mieście" i fazę na pieśni żeglarskie. "I smak waszych ust
      hiszpańskie dziewczyny..." tra la la;-D Samochód cały zawalany
      płytami, mam ewidentny nadbagaż;-D "Wydzieranie się" w samochodzie
      to jest chyba coś, co lubię najbardziej.
      Moje marzenie; podróż po Stanach z moimi płytami, albo tymi, które
      tam zakupię;-D Bez pasażerów;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • trypel Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 10:03
        inguszetia_2006 napisała:

        > "I smak waszych ust
        > hiszpańskie dziewczyny..." tra la la;-D

        a masz Domowe przedszkole jak ja? :D i Mój dziadek dał mi psa?
        • inguszetia_2006 Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 10:35
          Witam,
          Eeee, chyba mnie wkręcasz;-D
          Ale "Zakazany owoc" Antkowiaka to sobie nagram;-D
          Będzie na doła;-D
          To szło tak;
          "Zakazany owoc, znowu szansa przeszła obok...".He, he, he...;-D
          Pzdr.
          Inguszetia
          • trypel Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 11:00
            nie wkręcam - Domowe przedszkole jest u mnie zaraz po "10 w skali B" :D
    • flamashab Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 10:03
      Ogromną frajdę między innymi mam wówczas, gdy jadę gładką szosą, niekoniecznie
      prostą, może być kręta, daję gazu, a wtedy wyraźnie czuję jak wciska mnie w
      fotel :)))))
    • edek40 Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 11:09
      > Dla mnie frajdą jest coś, co dla innych może brzmieć równie atrakcyjnie jako pr
      > opozycja obserwowania schnącej farby - jazda gładką, krętą drogą, z jednym skrz
      > yżowaniem na dziesięć km, przez okolice tak puste, że można zapomnieć o pijaczk
      > ach czy rowerzystach i trochę mocniej przycisnąć.
      > Jazda bez używania hamulca - tylko sprzęgło, gaz, drążek zmiany biegów i
      kierownica.
      > Do tego stary rock w odtwarzaczu...

      100% trafienia. Od pewnego czasu zauwazam, ze na zwyklych szosach o nie zbyt
      wielkim natezeniu ruchu i znikomej liczbie terenow (nie)zabudowanych moja jazda
      uspokaja sie tak, ze nie przekraczam 90 km/h i choc z reguly jezdze automatem,
      predkosc wytracam na wybiegach, bez uzycia hamulca, a wiadomo wszak, ze automat
      tak odcina silnik od kol, ze nie korzysta sie z opcji hamowania silnikiem.
      Relaks i spokojna jazda.

      Jazda przez liczne tereny (nie)zabudowane, polaczone bardzo krotkimi odcinkami
      szosy stresuje mnie poteznie, szczegolnie ze jak coraz wieksza ilosc kierowcow,
      juz nawet nie napinam sie, aby za wszelka cene wyprzedzac. Jesli kolumna jedzie
      powiedzmy 70 km/h to z pokora daje sie jej niesc (nieco smetnie spogladam na
      licznik przebiegu i zegarek). Chocby dlatego, ze nigdy nie wiadomo jak dlugo
      "wolnosc" szosy potrwa. Jak pisalem, pomimo lat doswiadczenia, nie rozpoznaje na
      oko co jest zabudowane, a co nie. Ostatnio wyszedlem na wyprzedzanie TIRa. I
      wjechalem troche ponad 100 km/h w teren (nie)zabudowany. Powodem bylo
      umieszczenie znaku, ktorego z daleka nie widzialem, bo zaslanial go krzak.
      Zobaczylem go gdy konczylem wyprzedzanie. To taki polski standard. A 100 m za
      malo widocznym znakiem stal sobie fotoradar. Mandatu, jesli mnie zarejestrowal,
      nie przyjme. Gdy wychodzilem na wyprzedzedzanie TIRa znaku nie bylo widac,
      terenu zabudowanego rowniez...

      Ze starym rockiem prowadze prace na malzowinka. Ostatnio polubila Purpli :)
    • emes-nju Re: Frajda z jazdy 02.02.09, 11:11
      mejson.e napisał:

      > Dla mnie frajdą jest coś, co dla innych może brzmieć równie
      > atrakcyjnie jako propozycja obserwowania schnącej farby - jazda
      > gładką, krętą drogą, z jednym skrzyżowaniem na dziesięć km, przez
      > okolice tak puste, że można zapomnieć o pijaczkach czy
      > rowerzystach i trochę mocniej przycisnąć.

      Jak ja Ci zazdroszcze tego farta, ze na tych kilometrach podwojnej
      ciaglej, dopiero pod koniec dojechales do czegos, co zgodnie z
      przepisami trudno wyprzedzic... Ja mam kilka odcinkow, po ktorych
      uwielbiam jezdzic tak, jak opisales - bez hamulca. I udaje mi sie to
      moze raz na rok, bo zawsze na kilometrowych podwojnych ciaglych
      (dlaczego na prostych odcinkach tez "musi" byc? Zeby ciezarowki sie
      nie wyprzedzaly? No bo osobowki sobie poradza...) trafiam na kogos
      rznacego w zbroje i nie przekraczajacego 60 km/h albo na rozpadajaca
      sie ciezarowke...

      > Do tego stary rock w odtwarzaczu...

      Nie moge...

      Jak w odtwarzaczu jest stary rock, to emesowi prostuje sie noga na
      gazie ;-) Lepiej, zebym na taka droge zabral np. Enye :-P
      • mejson.e Oczyszczanie terenu 02.02.09, 21:17
        emes-nju napisał:

        > Jak ja Ci zazdroszcze tego farta, ze na tych kilometrach podwojnej
        > ciaglej, dopiero pod koniec dojechales do czegos, co zgodnie z
        > przepisami trudno wyprzedzic...

        Nie ma nic za darmo...

        Masz rację, że potrzebny jest fart, by na tych 10 km nie spotkać wolno jadącego,
        ale najgorzej jest spotkać tam marudera, który ... wyprzedził Cię przed tą
        cudownym odcinkiem - oczywiście wyprzedził na zabudowanym (!!!), który akurat
        przed początkiem trasy ciągnie się prostą drogą przez kilka km...

        Znając te okolice i mając ochotę na relaks na w/w odcinku, postarałem się
        "pozbyć" przynajmniej tych, którzy na beton wyprzedziliby mnie tuż przed i
        pozbawili smaku cygara...

        Musiałem trochę popracować
        ... ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • mejson.e Rozbrajanie 02.02.09, 21:32
        emes-nju napisał:

        > Ja mam kilka odcinkow, po ktorych
        > uwielbiam jezdzic tak, jak opisales - bez hamulca. I udaje mi sie to
        > moze raz na rok, bo zawsze na kilometrowych podwojnych ciaglych
        > (dlaczego na prostych odcinkach tez "musi" byc? Zeby ciezarowki sie
        > nie wyprzedzaly? No bo osobowki sobie poradza...) trafiam na kogos
        > rznacego w zbroje i nie przekraczajacego 60 km/h albo na rozpadajaca
        > sie ciezarowke...

        Oj, znam dobrze to uczucie...

        Na pocieszenie (?) pokażę Ci, że nie tylko Ciebie to spotyka.

        Takiego "w zbroi" musiałem też znosić dość długo.

        Zapraszam na obserwowanie schnącej farbie na drugiej stronie drzwi. ;-)

        Tylko uprzedzam to film tylko dla widzów o mocnych nerwach...


        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • edek40 Re: Rozbrajanie 03.02.09, 08:23
          > Zapraszam na obserwowanie schnącej farbie na drugiej stronie drzwi. ;-)
          >
          > Tylko uprzedzam to film tylko dla widzów o mocnych nerwach...

          Do niedawna nawet nie przypuszczałem, że na świecie istnieje tyle białej farby.

          Tydzień temu wracałem z gór właśnie taką szosą i trafiłem na "lokalesa" jadącego góra 60 km/h. Były kiepskie warunki, więc zachowywałem się pokornie i respektowałem efekt zepsucia się maszyny do malowania pasów. Po wielu kilometrach maszyzna się odblokowała z mojej strony i pozwoliła na wyprzedzanie. Z przeciwka nic nie jechało, więc skwapliwie skorzystałem z okazji (podobnie jak Ty nieco przekraczając podwójna tuż przed jej przejściem w jednostronnie wykreskowaną - już nerw nie miałem, a droga daleka). I zaraz potem sprawdziłem skuteczność hamulców. Maszyna bowiem, zapewne bez ingerencji obsługi, przypadkowo odblokowała się tuż przed wierzchołkiem gorki, której nie widziałem, bo było ciemno i wrednie mżyło. Zaufałem wykreskowaniu, ponieważ ktos przez naprawde wiele kilometrów "dbał" o moje bezpieczeństwo, również w miejscach, gdzie mogły ścigać się TIRy. Skoro przestał dbać, to znaczy, że było więcej niż bezpiecznie. Nie było. To tylko awaria maszyny.
        • ano.nim Re: Rozbrajanie 03.02.09, 08:31
          mejson.e napisał:


          > Tylko uprzedzam to film tylko dla widzów o mocnych nerwach...

          Weź przestań!

          Mało nie utopiłem się kawą :-)

          Oscar za dobór ścieżki dźwiękowej! :-)

          Faktycznie film dla widzów o mocnych nerwach!

          Pozdr.
          • mejson.e Ścieżka dźwiękowa 03.02.09, 19:51
            ano.nim napisał:

            > Oscar za dobór ścieżki dźwiękowej! :-)

            Dzięki!

            Zapomniałem faktycznie dodać, że ten film należy oglądać z dźwiękiem, inaczej dużo (emocji) się traci ;-)

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • emes-nju He, he... 03.02.09, 12:10
          Widze Mejson, ze jezdzimy bardzo podobna technika (mi na szczescie
          wyprzedzanie zajmuje zdecydowanie mniej czasu).

          Milo wiedziec, ze sie w doborowym towarzystwie "piratow" (jestem
          pewien, ze wiecej niz raz jechales w czasie wyprzedzania ponad 100
          km/h) ze "sraczka wyprzedzaczka" nie jestem sam :-) My wiemy
          dlaczego tak jezdzimy... I, o dziwo, zyjemy i nie zabijamy...
          • flamashab Re: He, he... 03.02.09, 13:44
            Podczas mojej "sraczki wyprzedzaczki" wyprzedzany "kolega" chciał mi chyba
            utrzeć nosa i depnął po gazie, gdy się już znajdowałam na lewym pasie prawie
            równoległe z nim. Nie chcąc dać za wygraną musiałam ostro przyspieszyć do 160
            km/h. W takich momentach poziom adrenaliny gwałtownie rośnie, tym bardziej gdy
            samochody z naprzeciwka są już bardzo blisko. Działo się to na zwykłej drodze
            poza miastem.
            • tiges_wiz Re: He, he... 03.02.09, 13:51
              dziwne to ... jezeli nie mial ze 2x wiecej mocy, to przy prawidlowo wykonanym
              manewrze, nie powinien nawet zareagowac ..

              a on nie dosc, ze zrownal sie predkoscia, to jeszcze przyspieszal
              • flamashab Re: He, he... 03.02.09, 14:18
                Nie miał więcej mocy.

                > to przy prawidlowo wykonanym
                > manewrze, nie powinien nawet zareagowac ..

                No właśnie, nie powinien. To dlaczego to zrobił i czym tlumaczyć jego
                zachowanie. Można się tylko domyślać
                • tiges_wiz Re: He, he... 03.02.09, 14:25
                  > No właśnie, nie powinien.

                  nie rozumiesz .. nie powinien nawet jakby chcial .. chyba ze sie bujales 200 m
                  na 5 biegu i kolo stracil cierpliwosc ..

                  redukcja do 3 lub 4 biegu (ja czasem redukowalem nawet na 2), pelen but i cie
                  moga cmoknac w pompe ...
                  • flamashab Re: He, he... 03.02.09, 14:47
                    Wytłumacz po co ta redukcja biegów? W jakim byłaby celu w opisanej "akcji"?
                    Chyba się nie zrozumieliśmy.
          • mejson.e Różnica mocy 03.02.09, 22:41
            emes-nju napisał:

            > Widze Mejson, ze jezdzimy bardzo podobna technika (mi na szczescie
            > wyprzedzanie zajmuje zdecydowanie mniej czasu).

            Jakbyś twierdził, że wyprzedzanie dwukrotnie mocniejszym samochodem zajmuje Ci tyle samo czasu, co mnie, to ... sam zresztą wiesz co. ;-)

            Tutaj widać doskonale, że 130(150?)- konny turbodiesel potrzebuje tylko czterech sekund na coś, co mój 80-konny 8V robi w 8 sekund :-(
            Facet wyjrzał, depnął i pojechał, a ja musiałem rozpędzić się przez 4 sekundy, by tak naprawdę zacząć wyprzedzać.
            Tam miałem miejsce, więc rozpędzałem się na lewym a nie jak zawsze przez większość manewru na prawym.

            Gdy się nie ma co się lubi...

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • tipper Sila spokoju!!! 04.02.09, 21:58
          mejson.e napisał:


          > Oj, znam dobrze to uczucie...
          >
          > Na pocieszenie (?) pokażę Ci, że nie tylko Ciebie to spotyka.
          >
          > Takiego "w zbroi" musiałem też znosić dość długo.
          >
          > Zapraszam na obserwowanie schnącej farbie na drugiej stronie drzwi. ;-)
          >
          > Tylko uprzedzam to film tylko dla widzów o mocnych nerwach...
          >
          >
          > Pozdrawiam,
          > Mejson
          > --
          > Automobil
          > Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.

          O ja cie krece!
          Po minucie jazdy za tym spowalniaczem juz sam zaczalem wrzeszczec jak ten wokalista :D

          Ty to masz nerwy - tyle czasu na takiej drodze jechac 60 (liczylem slupki!) i nie popchnac go zderzakiem?

          Ja bym go myknal najpozniej na tym pierwszym dolku, boby mnie krew zalala.

          Szapoba za cierpliwosc! :DD

          pzdr
    • kozak-na-koniu Re: Frajda z jazdy 03.02.09, 09:03
      Mogę powidzieć tylko tyle, że frajdą napewno NIE JEST toczenie się
      zderzak w zderzak w jednej z dwóch, turlających w przeciwnych
      kierunkach kolumn. Dlatego właśnie, od wielu lat staram się omijać
      uczęszczane i zatłoczone szlaki - nawet, jeśli wiąże się to z
      nałożeniem drogi, by móc podróżować w warunkach jak najbardziej
      zbliżonych do przedstawionych na filmie i w opisie.:)
    • swoboda_t Re: Frajda z jazdy 04.02.09, 23:16
      Dla mnie frajdą jest jazda samochodem sama w sobie. Nawet jako
      pasażer. Czasem z kumplem jeździmy w góry ot tak, żeby się
      przejechać. Nocna wycieczka do Wisły i Szczyrku z obowiązkowym
      postojem na szczycie Salmopolu sprawia mi frajdę niezależnie od
      miejsca, które zajmuję.

      Lubię przejażdżki jak te, o których piszesz - zwłaszcza, gdy jadę
      gdzieś pierwszy raz.

      Lubię też grzać autobaną, a zwłaszcza pustą. Ubiegłoroczną kolację
      wigilijną jadłem we Wrocku i po 21-ej wyjechałem, żeby zjeść kolejną
      w Kato. 200 kilometrów pustej autostrady i samotny postój na
      przykrytej puchem Górze Św. Anny były bardzo odprężające. W
      weekendy lubię nawet jeździć po mieście - szerokie i puste drogi
      zdają się należeć do mnie :D

      I chyba to poczucie panowania i wolności, jakie w sprzyjających
      warunkach daje samochód jest tym, co sprawia mi największą frajdę.


      Lubię prowadzić. Po prostu...
      • rapid130 Re: Frajda z jazdy 05.02.09, 23:02
        swoboda_t napisał:

        > Dla mnie frajdą jest jazda samochodem sama w sobie.

        Tu się też podpiszę. :)

        I każdy, naprawdę KAŻDY wynalazek potrafił sprawić mi przyjemność.
        Nawet Tarpan 233. :P Taki z silnikiem S-21, który z lekkością, jakby
        nigdy nic, ciągnął tę gablotę od 30 km/h na biegu bezpośrednim
        (trzecim), zaczyjąc coś w pobliżu 1100 obr/min. To był świetny
        wynalazek do cruisingu bocznymi drogami, 40-60 km/h. ;) I (dobrze
        wyregulowany) miał najprzyjemniej pachnące spaliny w kategorii
        czterosuwów.

        Najbardziej lubię takie momenty, gdy podczas jazdy mam wrażenie, że
        samochód "merda ogonem i wywala jęzor".

        Jak pies na spacerze.

        Dobrze ułożony, czekający na polecenia, nie szczuty na nikogo,
        chodzący bez kagańca i kolczatki, zadowolony z życia i mojego
        udziału w zabawie.

        Nie wypuszczany ostro naprzód tylko po to, żeby za kilka sekund
        wyhamować go ostro smyczą (gaz - hamulec - gaz - hamulec).

        Nie przywiązywany do słupka i kopany w d***, żeby biegał dookoła aż
        sobie pazury pościera do krwi (palenie gumy). Boże broń!

        Najlepiej jeżeli biegamy sobie płynnie, równo, bez zakłóceń i
        wyczynu. Nie za szybko, nie za wolno.

        Ale jak się pojawi jakiś wolniejszy zajączek, to za nim pogonimy,
        radośnie poszczekując (wyprzedzimy kogoś pełnym gwizdkiem).

        I też miewałem nagłe "kaprysy turystyczne". Ostatnio rzadkie.

        Rano, znienacka wsiadałem do samochodu i po 4 godzinach byłem np.
        nad morzem. :) Po prostu żeby się przejechać, bo "łyknąć jodu", to
        był tylko pretekst.

        > (...) Nawet jako pasażer.

        Gdy mam dobrego kierowcę - takiego "tańczącego z samochodami", a nie
        walczącego z nim - też jedzie się przyjemnie. :)
    • mejson.e Nowy link do filmu 13.04.09, 22:52
      Ponieważ film został zablokowany ze względu na naruszenie praw autorskich przez załączony podkład muzyczny, załączam link do filmu z innym podkładem:

      video.google.pl/videoplay?docid=7597891633643010069&hl=pl

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • rysiekk111 dokuczanie szybkim i wściekłym i wychowywanie ich 14.04.09, 22:06
      najczęstszą i najefektywniejszą okazją do praktykowania tej
      inteligenckiej zabawy jest oczywiście płynna jezda i wymuszanie jej
      na bezmózgach z tyłu. Baardzo przyjemna jest sytuacja gdy wiedząc że
      nie zdąży się na czerwonym zwalniamy zawczasu, wywołując tym samym
      wściekłość półgłówka, który aż się pali by depnąć po gazie i stać
      następnie pół minuty na światłach.
      ---
      czasem choć rzadko istnieje okazja do szczególnie pysznej zabawy
      przy praktycznym demonstrowaniu półgłówkom zasady zachowania
      energii. Gdy mianowicie droga schodzi w dół, a na dole w znacznej
      odlegości zapaliło sie czerwone i , co ważne, stoi już kilkuautowa
      kolejka własciwym zachowaniem jest zatrzymanie się w dosć znacznej
      odległości od tej kolejki (zależnej od ilości aut w kolejce), by
      wykorzystać energię potencjalną do rozpędzenia pojazdu gdy przyjdzie
      na to czas ( gdy dotoczymy się od razu do końca kolejki zmarnujemy
      ją-przynajmniej w tym co aktualnie jeździ po ulicach ). Niedouczeni
      osobnicy dla których pojęcie energii jest abstrakcją strasznie się
      wówczas wpieniają, co może oczywiście sprawić wieelką przyjemność.
      ....i.t.d.
      • mariner4 Dla tych wściekłych szybka jazda to 12.06.09, 20:50
        namiastka stojącego fiuta.
        Mózgu u nich maleńko.
        M.
    • tomek854 Re: Frajda z jazdy 14.04.09, 23:34
      Mejsonie, to ja do Szkocji zapraszam!
    • mejson.e Ryki i pomruki 03.06.09, 23:26
      angling napisała:

      > Dokładnie wiem o czym mówisz :) Dla mnie to tak samo wielka frajda jeździć bez hamulca, silnik lubi ryczeć strasznie ale co tam :
      > ) Mondziak mój został strasznie przetyrany właśnie przez takie "manewry" ale wł
      > aśnie po to mam autko - aby go używać tak jak mi się podoba:)

      Mój nie ryczy - on miło mruczy... ;-)

      I wcale mu to nie szkodzi!

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • martinez027 Jazda z "adrenalinka"przyklad: 05.06.09, 01:09
      Jazda z "adrenalinka"przyklad:
      www.youtube.com/watch?v=SMwfM83XGF0

      To juz stare nagranie--ok.50km przed Moskwa,ale potem byly inne wozy
      i da sie tak jezdzic i w restrykcyjnej UK,Francji i Niemczech:)Choc
      kumpel w Uk prawko stracil za taka jazde slalomem...Ja ucieklem..
      • mejson.e Re: Jazda z "adrenalinka"przyklad: 06.06.09, 16:23
        martinez027 napisał:

        > Jazda z "adrenalinka"przyklad:
        > www.youtube.com/watch?v=SMwfM83XGF0
        >
        > To juz stare nagranie--ok.50km przed Moskwa,ale potem byly inne wozy
        > i da sie tak jezdzic i w restrykcyjnej UK,Francji i Niemczech:)Choc
        > kumpel w Uk prawko stracil za taka jazde slalomem...Ja ucieklem..

        Chyba nie zrozumiałeś mojego przekazu. :-(

        Ja nie promuję wyścigów na publicznej drodze ani jazdy "z adrenalinką".

        Chciałem pokazać przyjemność z jazdy, nie chore emocje...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • martinez027 Re: Jazda z "adrenalinka"przyklad: 06.06.09, 20:49
          mejson.e napisał:

          > martinez027 napisał:
          >
          > > Jazda z "adrenalinka"przyklad:
          > > www.youtube.com/watch?v=SMwfM83XGF0
          > >
          > > To juz stare nagranie--ok.50km przed Moskwa,ale potem byly inne
          wozy
          > > i da sie tak jezdzic i w restrykcyjnej UK,Francji i Niemczech:)
          Choc
          > > kumpel w Uk prawko stracil za taka jazde slalomem...Ja ucieklem..
          >
          > Chyba nie zrozumiałeś mojego przekazu. :-(
          >
          > Ja nie promuję wyścigów na publicznej drodze ani jazdy "z
          adrenalinką".
          >
          > Chciałem pokazać przyjemność z jazdy, nie chore emocje...
          >
          > Pozdrawiam,
          > Mejson
          > --
          > Automobil
          > Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.


          Ale to tez jest przyjemnosc-jedyna przyjemnosc na autostradzie,i nie
          jest niebezpieczne--jedynie wypadek moze
          spowodowac "gapowaty"kierowca jakiegos vieswagena czy innej skody co
          nagle bez kierunku zmieni pas lub nagle zahamuje---dobry kiero moze
          takim slalomem jechac dlugo....
          Druga przyjemnosc to jazda(spokojna)po drodze"widokowej"czyli na
          jakiejs polce skalnej w gorach-widok na jakas przelecz i ocean--we
          francji,hiszpanii(w tym teneryfa--zaj..sta wyspa na jazde samochodem-
          -paliwo 55eurocentow i najlepsze widoki w UE)Blizej to nasze
          Bieszczady--jazda serpentynami(choc o wiele mniejsze niz na Tener.)-
          widok mna poloniny itd..---oczywiscie jeden mijany samochod na 10km..
          • rapid130 Re: Jazda z "adrenalinka"przyklad: 12.06.09, 21:16
            martinez027 napisał:

            > Ale to tez jest przyjemnosc-jedyna przyjemnosc na autostradzie,i
            > nie jest niebezpieczne--jedynie wypadek moze
            > spowodowac "gapowaty"kierowca jakiegos vieswagena czy innej skody
            > co nagle bez kierunku zmieni pas lub nagle zahamuje---dobry kiero
            > moze takim slalomem jechac dlugo....

            Jest taki kawał z brodą.

            Jedzie blondynka autostradą A4.
            Słucha sobie radyjka.
            Nagle muzyka cichnie i słychać komunikat:
            - Uwaga! Wiadomość z ostatniej chwili! Autostradą A4 jedzie "pod
            prąd" szaleniec!
            - Tylko jeden????? - dziwi się blondynka. - Przez co chwilę mijam
            ich całe tłumy!

            :PPPPP
      • bogucjusz Re: Jazda z "adrenalinka"przyklad: 08.06.09, 13:53
        martinez027 napisał:

        > Jazda z "adrenalinka"przyklad:
        > www.youtube.com/watch?v=SMwfM83XGF0


        Pytanie za 100 pkt - jak małego fiutka musiał mieć autor tego filmiku :-)

        www.milanos.pl/video.php?cat=11&id=70303

      • rapid130 Re: Jazda z "adrenalinka"przyklad: 12.06.09, 21:38
        To też jest jeszcze starsze nagranie.
        Chyba nawet z tej samej drogi.
        Zabawa podobna, ruch sporo mniejszy.
        Tylko finał wyszedł inaczej.
        www.youtube.com/watch?v=shshurf_SQs
    • mariner4 I kiedyś zabijesz rodzinę jadącą na urlop. 12.06.09, 20:47
      I wtedy marsz żałobny zamiast "starego dobrego rocka".
      Rajcuje cię ryzykowanie cudzym życiem?
      M.
      • mejson.e Re: I kiedyś zabijesz rodzinę jadącą na urlop. 12.06.09, 23:01
        mariner4 napisał:

        > I wtedy marsz żałobny zamiast "starego dobrego rocka".
        > Rajcuje cię ryzykowanie cudzym życiem?
        > M.

        Sugerujesz, że moja jazda na tym filmie powodowała jakieś większe zagrożenie?

        Bo pytanie mocno nie fair...

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Za wszelką cenę
      • edek40 Re: I kiedyś zabijesz rodzinę jadącą na urlop. 13.06.09, 14:00
        > Rajcuje cię ryzykowanie cudzym życiem?

        A Ciebie rajcuje do...anie sie za wszelka cene?
    • misiania Re: Frajda z jazdy 13.06.09, 09:13
      Lubię zmieniać biegi. tzn. mimo wszelkiej wygody, jaką daje automat,
      tradycyjna skrzynia biegów pozostanie moją koleżanką na długo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka