Dodaj do ulubionych

Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza..

03.02.09, 04:48
mozna byloby smialo powiedziec, ze zdecydowana wiekszosc to durnie. Naprawde
nie wiem skad w tym narodzie jest taki ped do samozniszczenia.Moze to efekt
kiepskiej pogody przez wieksza czesc roku. A moze po prostu Polakom totalnie
obrzydlo zycie w tym nieszczesnym kraju nad Wisla.
motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/potworna-tragedia-na-1,1253099
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 08:31
      > mozna byloby smialo powiedziec, ze zdecydowana wiekszosc to durnie.

      Tu nie byłbym zbyt skory do ocen. Naturalne jest to, że wyprzedzający popełnił błąd. Pytanie brzmi: czy ustawiony do skrętu dość wcześnie sygnalizował swoje zamiary. Niezależnie bowiem od notorycznego przekraczania predkości, mówimy o szosie dwujezdniowej, która niestety usypia uwagę. Wprawdzie coraz rzadziej widzi się matołów, którzy ni z tego ni z owego włączają hamulec (i rozpoznaj tu chęć manewru od powszechnego braku umiejętności regulowania prędkości przy pomocy hamowania silnikiem), potem dopiero kierunek, zdecydowanie hamują i próbują skrecić. Gdy zorientujesz się, że to nie matoł nie umiejący hamować silnikiem, tylko matoł skręcający bez wczesnego powiadomienia innych kierowców, często niestety jest za późno na jakikolwiek manewr.
      • ano.nim Nienormalni 03.02.09, 08:49
        I to ma być droga szybkiego ruchu?

        Z lewoskrętami i wjazdami z lokalnych dróg?

        Czas skończyć z fikcją gierkowej drogi ekspresowej - to NIE jest droga
        ekspresowa tylko zwykła droga dwujezdniowa!

        Niestety grupki troglodytów grasują tam w przekonaniu że mogą jeździć jak na
        niemieckiej i to najlepszej autostradzie - granicą jest odcięcie paliwa (podobno
        zresztą na LPG nie odcina), bo chyba nie "umiejętności" naczelnych.

        A na "zwykłej" drodze jeżdżą zwykli ludzie - gapy, roztargnieni, zagubieni,
        zdezorientowani, nieskoncentrowani, jadący lokalnie a nie tranzytem.

        Normalny kierowca jadący przepisowe 100 i stosujący się do miejscowych
        ograniczeń nie powinien mieć żadnych problemów z zakłóceniami powodowanymi przez
        wyżej wymienionych "zwykłych" ludzi.

        Ale nie tylko normalni jeżdżą po naszych drogach.
        Niektórzy szczycą się swoimi nienormalnymi cojones...

        Pozdr.
        • tiges_wiz Re: Nienormalni 03.02.09, 08:51
          > I to ma być droga szybkiego ruchu?
          jakiego szybkiego ruchu? przeciez to nie jest nawet ekspresowka ..


          > Czas skończyć z fikcją gierkowej drogi ekspresowej - to NIE jest droga
          > ekspresowa tylko zwykła droga dwujezdniowa!

          ale odkrycie ..
          widziales tam inne oznakowania? jest kawalek autostrady kolo piotrkowa i to
          koniec .. dalej to jest wlasnie zwykla droga dwojezdniowa.
          • kozak-na-koniu Mam pomysł 03.02.09, 08:58
            Trzeba zaorać wszystkie drogi w Polsce, porobić szykany i barykady
            oraz wszędzie wprowadzić ograniczenie do 15km/godz. Polacy to naród
            durni i samobójców. Aż dziw bierze, że jeszcze się nawzajem nie
            powyrzynali, tym samym zwalniając miejsce dla innych - mądrych i
            kulturalnych narodów. Tu nie warto czegokolwiek budować i w ogóle
            tworzyć, bo i tak zepsują.:P
            • nazimno Oranyboskie! 03.02.09, 10:13
              Nie popadaj az w taki gleboki sarkazm.

              Pamietaj, ze madrych i kulturalnych narodow nie bylo, nie ma i nie
              bedzie.

              To stare teorie o wyzszosci jednych nad drugimi.
              Ergo, nie bedzie komu nas zastapic.

              W kazdym narodzie jest bowiem pewien procent durniow, idiotow,
              pomylencow, przestepcow, politykow,...
              Statystyka jest nauka scisla jakkolwiek posluguje sie
              prawdopodobienstwem.

              pzdr

              • kozak-na-koniu Re: Oranyboskie! 03.02.09, 11:16
                nazimno napisał:

                > Nie popadaj az w taki gleboki sarkazm.

                Ja tylko próbuję się dostosować mentalnie do ogólnie
                obowiązujących "tryndów".;)

                > Pamietaj, ze madrych i kulturalnych narodow nie bylo, nie ma i nie
                > bedzie.

                Wiem.

                > To stare teorie o wyzszosci jednych nad drugimi.
                > Ergo, nie bedzie komu nas zastapic.

                E tam, jak mawiał jeden z moich byłych szefów: "nie ma ludzi
                niezastąpionych".;)

                > W kazdym narodzie jest bowiem pewien procent durniow, idiotow,
                > pomylencow, przestepcow, politykow,...
                > Statystyka jest nauka scisla jakkolwiek posluguje sie
                > prawdopodobienstwem.

                Niemniej, umiejętność odpowiedniego dobrania, "ociosania" oraz
                interpretacji uzyskanych surowych wyników czasami bywają
                kluczowe...:)
          • ano.nim Fikcja 03.02.09, 10:38
            tiges_wiz napisał:


            > > Czas skończyć z fikcją gierkowej drogi ekspresowej - to NIE jest droga
            > > ekspresowa tylko zwykła droga dwujezdniowa!
            >
            > ale odkrycie ..
            > widziales tam inne oznakowania?

            Ta fikcja istnieje głęboko w mózgach tych, którym wbito do głowy, że dwie
            jezdnie oznaczają szybką jazdę a nie po prostu łatwiejsze wyprzedzanie
            ciężarówek z węglem.

            Ja wiem, jakie znaki tam stoją i jakie zagrożenia występują.

            Ale czy wie to każdy zapuszczający się na tę drogę?

            Pozdr.
            • emes-nju Re: Fikcja 03.02.09, 11:28
              ano.nim napisał:

              > Ta fikcja istnieje głęboko w mózgach tych, którym wbito do głowy,
              > że dwie jezdnie oznaczają szybką jazdę

              Zloz interpelacje w Cyrku Na Wiejskiej.

              Jak na razie, zgodnie z uchwalonymi tam przepisami, po drodze
              takiej, JAK GIERKOWKA, mozna jezdzic 100 km/h (na wielu
              skrzyzowaniach BEZ PASA DO SKRETU W LEWO rowniez!).

              To szybko czy wolno? :-P
              • habudzik Re: Fikcja 03.02.09, 16:09
                emes-nju napisał:

                > ano.nim napisał:
                >
                > > Ta fikcja istnieje głęboko w mózgach tych, którym wbito do głowy,
                > > że dwie jezdnie oznaczają szybką jazdę
                >
                > Zloz interpelacje w Cyrku Na Wiejskiej.
                >
                > Jak na razie, zgodnie z uchwalonymi tam przepisami, po drodze
                > takiej, JAK GIERKOWKA, mozna jezdzic 100 km/h (na wielu
                > skrzyzowaniach BEZ PASA DO SKRETU W LEWO rowniez!).

                Raczej na niewielu skrzyżowaniach . Albo jest tam 70/50 albo zakaz który nie
                pozwala na inne manewry .
        • edek40 Re: Nienormalni 03.02.09, 10:28
          > Czas skończyć z fikcją gierkowej drogi ekspresowej - to NIE jest droga
          > ekspresowa tylko zwykła droga dwujezdniowa!

          > A na "zwykłej" drodze jeżdżą zwykli ludzie - gapy, roztargnieni, zagubieni,
          > zdezorientowani, nieskoncentrowani, jadący lokalnie a nie tranzytem.

          Czyli co? Na calej dlugosci 50 km/h? Bo moga byc zdezorientowani, zagapieni,
          zagubieni i do tego gapy? A co bedzie gdy w Polsce przybedzie niestety autostrad
          i takie same gapy beda grzac do konca lewym pasem, po to aby w ostatniej chwili
          depnac po hamulcach i probowac opuscic autostrade w prawo przez jeden lub nawet
          dwa pasy, bo przegapili swoj zjazd? To co, skoro sa gapy, zagubieni itp, to na
          autostradach tez 50 km/h?

          Mozna rowniez intensywnie pouczac takie gapy, ze to iz on wie, ze tu ma
          najkrotsza droge do szwagra, nie znaczy ze wszyscy wiedza. Bo to, ze w swojej
          lokalnej spolecznosci ma tak, ze wszyscy wiedza o ktorej kto jedzie i gdzie
          skreca, nie znaczy, ze na lokalnej Gierkowce miedzynarodowej wszyscy to rowniez
          wiedza. Tak wiec wczesne i jasne sygnalizowanie zamiarow, obserwacja drogi za
          soba i ewentualne zaniechanie manewru na widok pirata z tylu, to nie sa jakies
          fanaberie. Moze sie bowiem zdarzyc, ze gosc trafi na pirata, ktory z uwagi na
          powszechna w Polsce troske o bezpieczenstwo w postaci fotoradarow, wybierze
          lokalna droge i nie bedzie znal zamiarow tubylca, ta ja je znaja jego sasiedzi.

          Pisalem kiedys, ze na moim wiejskim zebraniu jeden pan postulowal postawienie
          czterdziestki na szosie, bo on boi sie skrecac do swojej posesji, ktorej z uwagi
          na oddalenie tak od jezdni, jak i od innych posadowionych tylko troszke gesciej
          chalup, nie dalo sie zaklasyfikowac jako teren zabudowany. Doradzilem mu
          wnioskowanie o sygnalizacje lub rondo...
          • ano.nim Re: Nienormalni 03.02.09, 10:33
            edek40 napisał:

            > Czyli co? Na calej dlugosci 50 km/h? Bo moga byc zdezorientowani, zagapieni,
            > zagubieni i do tego gapy?

            Nie - dla nas ograniczenie do 100 a dla nich mandaty, nie kara śmierci.

            Pozdr.
            • edek40 Re: Nienormalni 03.02.09, 10:52
              > Nie - dla nas ograniczenie do 100 a dla nich mandaty, nie kara śmierci.

              Wybacz, wypadek z linku mogl powstac nawet przy duzo mniejszej predkosci niz
              przepisowe i nagminne 70 km/h na skrzyzowaniach z polna droga. Mogl powstac
              nawet przy predkosci 50 km/h. Jesli bowiem skrecajacy w lewo mial skrecone kola,
              nie trzymal nogi na hamulcu, a swoj zamiar skretu sygnalizowal zbvt pozno, to
              drobny najazd mogl skonczyc sie migracja samochodow na czolowe z ciezarowka na
              sasiednim pasie.

              Ja nie wykluczam piractwa goscia, ktory najechal. On mogl jechac duzo szybciej
              niz przepisowe na prostej 100 km/h.
              • kontik_71 Re: Nienormalni 03.02.09, 10:56
                Zapominasz i jednym malutkim szczegole o nazwie "czas reakcji"...
                Gdyby wyprzedzajcy jechal 50 km/h to mialby nieco wiecej czasu na
                reakcje i na potencjalne unikniecie wypadku... I wlasnie dlatego
                predkosc zabija bo ogranicza czas jaki sie ma na ODPOWIEDNIE
                zareagowanie...
                • jane14 I o jeszcze jednym zapomniał ... 03.02.09, 11:16
                  ... Edek. Przód auta tak nie wyglada gdy wpada pod ciezarówke no ale
                  kazde tłumaczenie jest dobre byle utrzymac "niepodważalna teze" ze
                  to "kapelusznicy" są winni
                  • kontik_71 Re: I o jeszcze jednym zapomniał ... 03.02.09, 11:24
                    Kapelusznicy i nieudolni urzednicy... :P Ciekawe jest ile energii
                    zuzywaja niektorzy aby tylko wymysli jakies usprawiedliwienie i aby
                    tylko nie musiec spojrzec na rzeczywistosc jaka faktycznie jest...
                • kozak-na-koniu Re: Nienormalni 03.02.09, 11:29
                  kontik_71 napisał:

                  > Zapominasz i jednym malutkim szczegole o nazwie "czas reakcji"...
                  > Gdyby wyprzedzajcy jechal 50 km/h to mialby nieco wiecej czasu na
                  > reakcje i na potencjalne unikniecie wypadku...

                  Jakie wnioski? Zawsze i wszędzie nie przekraczać 50 km/godz? A co,
                  jeśli i ta prędkość okaże się za duża - np. mgła, gość nagle, bez
                  sygnalizowania manewru i bez widocznej przyczyny wbił hamulec w
                  podłogę itp.? Tradycyjne: "było jechać jeszcze wolniej"?
                  • kontik_71 Re: Nienormalni 03.02.09, 11:33
                    I znowu standartowa kombinacja.. wszystko tylko nie myslec... wiec
                    step by step:

                    Mgla = odpowiedni odstep do poprzedzajcego i dopasowanie predkosci do
                    jadacej kolumny
                    Nagle hamowanie poprzedzajacego = odpowiedni odstep od
                    poprzedzajacego dajacy mi czas na hamowanie.

                    a ogolnie to zasada ograniczonego zaufania i MYSLENIE...
                    • kozak-na-koniu Teoria, teoria, teoria... 03.02.09, 11:47
                      Natomiast ja, jako kierowca - półprofesjonalista z 24-letnim stażem
                      i sześciocyfrową liczbą przejechanych w życiu kilometrów mówię (nie
                      pamiętam już po raz który): na drodze może się zdarzyć WSZYSTKO,
                      choć NIE ZAWSZE wszystko da się przewidzieć. Po to wymyślono
                      przepisy oraz różne niepisane zasady bezpiecznego zachowania na
                      drogach (teraz będzie trudne: dotyczą one nie tylko przestrzegania
                      ograniczeń prędkości, jast jeszcze bardzo wiele innych, niemniej
                      ważnych spraw), które obowiązują WSZYSTKICH - nie tylko
                      przekraczających prędkość kierowców, by zminimalizować ryzyko.
                      Niestety, wyeliminować go się nie da chyba nigdy.
                      PS W sprawie TEGO wypadku się nie wypowiadam, gdyż oprócz opisu
                      skutków, nie znam ŻADNYCH jego okoliczności - nie będę się więc
                      kompromitował uprawiając "radosną twórczość" oraz domysły.
                      • kontik_71 Re: Teoria, teoria, teoria... 03.02.09, 11:53
                        Praktyka moj drogi, praktyka..

                        Chcesz mi powiedziec, ze skoro nie da sie wyliminowac WSZYSTKICH
                        zagrozen to w ogole nie trzeba sobie zawracac tym glowy i mozna robic
                        co sie chce bez wzgledu na konsekwencje?

                        I najwazniejsza zasada za kierowanica jest wlasnie MYSLENIE... tylko
                        ze wymyslanie usprawiedliwien nie pomaga w mysleniu o tym co sie
                        dzieje na drodze.. Paradnym przykladem jest ciagle mowienie o
                        skrzyzowaniu z polna droga.. czyz nie jest bezpieczniej przyjac, ze
                        ono tam po prostu jest i odpowiednio dopasowac jazde?
                        • kozak-na-koniu Re: Teoria, teoria, teoria... 03.02.09, 12:00
                          kontik_71 napisał:


                          > Chcesz mi powiedziec, ze skoro nie da sie wyliminowac WSZYSTKICH
                          > zagrozen to w ogole nie trzeba sobie zawracac tym glowy i mozna
                          robic
                          > co sie chce bez wzgledu na konsekwencje?
                          >

                          Jako osoba dojrzała - tak fizycznie, jak emocjonalnie powiadam, że
                          nigdy nikogonie mierzę własną miarą - czego i Tobie życzę, Amen.:P


                          > Paradnym przykladem jest ciagle mowienie o
                          > skrzyzowaniu z polna droga.. czyz nie jest bezpieczniej przyjac,
                          ze
                          > ono tam po prostu jest i odpowiednio dopasowac jazde?

                          Skrzyżowanie z polną drogą nie jest skrzyżowaniem. Takie twierdzenie
                          jest tylko rodzajem parafrazy. Nie znaczy to, że nic w takim miejscu
                          nie ma prawa się wydarzyć. Co, jako zawsze i wszystkowiedzący oraz
                          mający receptę gotową, prostą receptę na każdą okoliczność
                          proponujesz? Zawsze, w każdym niepewnym miejscu (które w Polsce z
                          reguły napotyka się średnio co kilkaset metrów) i bez względu na
                          okoliczności profilaktycznie zwalniać? Do ilu km/godz? 50? 30? 5?
                          Konkretnie i na temat - do ilu?
                          • kontik_71 Re: Teoria, teoria, teoria... 03.02.09, 12:09
                            > Jako osoba dojrzała - tak fizycznie, jak emocjonalnie powiadam, że
                            > nigdy nikogonie mierzę własną miarą - czego i Tobie życzę, Amen.:P

                            Alez ja tylko pytam... wlasnie po to aby nie wyciagac blednych
                            wnioskow...

                            jedno wam trzeba przyznac.. w demagogii jestescie wyjatkowo sprawni i
                            wrecz nie do pokonania..

                            A co do predkosci.. jesli trzeba to i 10km/h
                            • kozak-na-koniu Re: Teoria, teoria, teoria... 03.02.09, 12:30
                              kontik_71 napisał:

                              >> jedno wam trzeba przyznac.. w demagogii jestescie wyjatkowo
                              sprawni i
                              > wrecz nie do pokonania..

                              "Ście" - to znaczy kto? My, czy Wy? Towarzyszu? Szeregowy?

                              > A co do predkosci.. jesli trzeba to i 10km/h

                              Co to znaczy trzeba? Kiedy trzeba, a kiedy nie trzeba? Ile trzeba?:P
                              • jane14 Re: Teoria, teoria, teoria... 03.02.09, 14:32
                                kozak-na-koniu napisał:

                                > Co to znaczy trzeba? Kiedy trzeba, a kiedy nie trzeba? Ile
                                trzeba?:P

                                Już to pisałem przy innych okazjach wiec jeśli ci umkneło to
                                powtórze.
                                70 km/h nie jest predkoscią przyjetą zza biurka jako max na
                                pokonywanie skrzyzowań.
                                To max przy której kierowca jest w stanie kontrolowac i reagować na
                                to co się dzieje nie tylko na swoim 3m pasie.
                                Jako kierowca z 24 letnim stazem jak piszesz powinieneś to wiedzieć,
                                nie z teori a z praktyki ...
                                Przy wyższych predkosciach mozna liczyć tylko na pusta droge, ale
                                skrzyzowanie to takie miejsce gdzie fakt ze droga bywa zajeta jest
                                rzecza normalną.
                                Ten standart obowiazuje wszedzie. Nie znajdziesz nigdzie w
                                cywilizowanych krajach skrzyzowania obustronnego na dordze
                                dwupasmowej, bez takiego ograniczenia.
                                Wyjatkiem sa tylko skrzyzowania z dochodząca drogą i pasem
                                rozbiegowym umozliwiajacym osiagniecie obowiazujacej predkości przed
                                właczeniem się do ruchu. Tam gdzie pasy ruchu się przecinaja tam są
                                zawsze ograniczenia.
                                • kozak-na-koniu Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 08:33
                                  Rozumowanie bardzo charakterystyczne dla tak zwanej "biurwy":
                                  nieważne okoliczności, nieważne czy dwudziestotonowa ciężarówka, czy
                                  Fiat panda, nieważne nic - byle było zgodne z dyrektywami i z góry
                                  przyjętymi założeniami oraz wykonane tak, by nie było czego
                                  się "czepić". Siadasz czasami za kierownicą? A jeśli już usiądziesz,
                                  to czasami wyjeżdżasz z centrum Warszawy?:D
                                  • habudzik Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 10:41
                                    kozak-na-koniu napisał:

                                    > Rozumowanie bardzo charakterystyczne dla tak zwanej "biurwy":
                                    > nieważne okoliczności, nieważne czy dwudziestotonowa ciężarówka, czy
                                    > Fiat panda,

                                    Oczywiście że w wielu przypadkach jest to nieważne . A dlaczego miałoby być
                                    ważne ? Łumiesz dać odpowiedź ?
                                    • kozak-na-koniu Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 12:09
                                      Co to jest "łumiesz"?
                                      • habudzik Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 12:11
                                        kozak-na-koniu napisał:

                                        > Co to jest "łumiesz"?

                                        Nie wiem . Przeciez to do Cibie było nie do mnie .
                                        • kozak-na-koniu Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 12:17
                                          A wiesz jak jest po czesku habudzik?
                                • edek40 Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 08:53
                                  > Ten standart obowiazuje wszedzie. Nie znajdziesz nigdzie w
                                  > cywilizowanych krajach skrzyzowania obustronnego na dordze
                                  > dwupasmowej, bez takiego ograniczenia.

                                  Taki wlasnie standard przypominam sobie co najmniej dwukrotnie na szosie laczacej czeski Mikulov z cywilizowanym Wiedniem. Dodam, ze droga biegnie w terenie mocno pagorkowatym, a jedno z "przejazdowych" skrzyzowan jest nieco przekryte krzakami. Gdy wlasniu tu postanowilem nieco zwolnic, spodziewajac sie tubylca z furmanka, zostalem grzecznie, acz stanowczo popedzony klaksonem przez (niewatpliwie) Polaka jadacego autem na austryjackich numerach. Pasow rozbiegowych czy wlaczenia brak. Stan z maja 2007, gdy ostatnio tam jechalem. O nas lepiej dbaja. MOzna wlaczac sie na miedzynarodowa szose bez patrzenia. Austryjacy niestety musza patrzyc gdy wlaczaja sie do ruchu...
                                  • habudzik [...] 05.02.09, 10:45
                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                    • edek40 Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 11:02
                                      Nie odpisuje Ci, ale tu z duza satysfakcja zrobie wyjatek.

                                      To, ze uzylem sformulowania czeski Mikulov, nie oznacza, ze szosa jest czeska
                                      matole. Nie byles, nie widziales i piszesz bzdury. W Mikulovie bylo przejscie
                                      graniczne miedzy Czechami (jakoby niecywilizowanymi) a Austria (jakoby
                                      cywilizowana - w oznakowaniu na pewno). Szosa o ktorej pisze jest w 100% dzielem
                                      CK inzynierow i CK ustawiaczy znakow.
                                      • habudzik Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 11:30
                                        A to w polskim Cieszynie sa czyje szosy ?
                                        • edek40 Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 12:05
                                          > A to w polskim Cieszynie sa czyje szosy ?

                                          A to we francuskim Paryzu czyje sa?

                                          Madralo, ja pisalem konkretna odpowiedz do jane, o konkretnej szosie Mikulov
                                          (CZ) - Wieden (A), biegnacej w 100% na terenie Austrii.

                                          Bawia mnie Twoje problemy ze zrozumieniem. Jednak bedac czlowiekiem myslacym,
                                          wnioskuje ze Twoje madre inaczej wypowiedzi, komentarze, spekulacje,
                                          konfabulacje wynikaja z jakichs powazniejszych przyczyn. No bo umieszczac polski
                                          Cieszyn na drodze z czeskiego Mikulova do austryjackiego Wiednia? W glowie sie
                                          nie miesci, jak prostych rzeczy niektorzy nie pojmuja.
                                          • habudzik Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 12:09
                                            A jak miałem zrozumieć skoro nie napisałes wyraźnie w którym to miejscu ?
                                          • tiges_wiz Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 12:15
                                            google maps pokazuje ze w czechach jest 1.5 km tej drogi :D ...
                                            to rzeczywiscie napewno tam bylo :D
                                            • habudzik Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 12:22
                                              A ja nie znam Micośtam i nie wiem ile tam jest tej drogi . Musze wszystko znać ?
                                              I tak znam wiecej niż Ty i oni razem wzuięci do 95-tej.
                                              • tiges_wiz Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 12:23
                                                ja tez wszyskiego nie wiem ... ja wiem gdzie czego szukac .. wystarczy
                                                • habudzik Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 12:34
                                                  tiges_wiz napisał:

                                                  > ja tez wszyskiego nie wiem ... ja wiem gdzie czego szukac .. wystarczy

                                                  To sobie szukaj . Ja nie musze . Wystarczy mi jak ktoś mi napisze gdzie to było
                                                  . No ale wtedy problem bo jak przypadkiem miejsce to innym jest znajome to nie
                                                  można sie wycofać pisząc że miało sie na myśli inne miejsce . To oczywiście nie
                                                  zarzut dla Edka . Tak tylko w kwestii formalnej napisałem .
                                                • edek40 Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 12:38
                                                  > ja tez wszyskiego nie wiem ... ja wiem gdzie czego szukac .. wystarczy

                                                  Poza tonem Twoich wypowiedzi, jeszcze jedno istotnie Cie rozni od budzika.
                                                  Potrafisz napisac, ze nie wiesz ZANIM skomentujesz, jakbys wiedzial :)
                                                  • habudzik Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 14:03
                                                    W momencie gdy odpisuje jestem pewny że wiem co napisałeś ale późniejsze Twoje
                                                    "wyjaśnienia" zmieniaja postać rzeczy . Kiedyś pisałeś coś o szybkiej jeździe po
                                                    łuku i o "złapaniu" pobocza na co ja odpisałem że trzeba było pobocza nie
                                                    opuszczać . Okazało sie później że pobocza utwardzonego nie było . Skąd ja
                                                    mogłem o tym wiedzieć ?
                                                    -Jestem w Moskwie
                                                    -A po co tam poleciałeś?
                                                    -Bo w "Moskwie" podają fajne kelnerki i nalepszy kawior
                                      • habudzik Re: Teoria, teoria, teoria... 05.02.09, 11:33
                                        edek40 napisał:

                                        > Nie odpisuje Ci, ale tu z duza satysfakcja zrobie wyjatek.

                                        Odpisujesz ale korespondencyjnie co oznacza że nie możesz zrobić tego wprost a
                                        czasem widze że masz cholerną ochotę . Sam sobie zgotowałeś ten los .
                                  • jane14 Re: Teoria, teoria, teoria... 06.02.09, 11:47
                                    edek40 napisał:

                                    > Taki właśnie standard przypominam sobie co najmniej dwukrotnie na szosie laczac
                                    > ej czeski Mikulov z cywilizowanym Wiedniem.

                                    Nie znam tej trasy dlatego pozwoliłem sobie sprawdzić na mapie.

                                    1. Nie jest to trasa dwupasmowa nie licząc niewielkich odcinków.
                                    a wiec nie jest to przykład "standartu". Fakt dwupasmowa ma znaczenie ponieważ
                                    tu auta z definicji rozwijają większe prędkości, obserwacja skrzyżowania jest
                                    utrudniona a pokusa wyprzedzania i złudne poczucie bezpieczeństwa tego manewru
                                    wyższe.
                                    2. Średnia prędkość podróżna liczona z czasu przejazdu i odległości wg Google ~
                                    55 km/h, a wiec mimo liberalizacji (jak twierdzisz) niższa niż dla gierkówki (wg
                                    tych samych danych ~ 60 km/h) a nie zapominaj że te dane uwzględniają natężenie
                                    ruchu zdecydowanie wyższe dla gierkówki.
                                    3. Standard nie oznacza reguł. W Polsce też nie każde skrzyżowanie jest
                                    ograniczane. Ograniczane są te które są niebezpieczne. Jednym z elementów
                                    bezpieczeństwa jest natężenie ruchu. Dlatego ograniczeń przybywa bo natężenie
                                    ruchu rośnie a na takiej gierkówce to wspaniale widać.


                                    > zostalem grzecznie, acz stanowczo popedzony klaksonem przez (niewatpli
                                    > wie) Polaka jadacego autem na austryjackich numerach.

                                    Przez Chama i to nie ważne skąd, aczkolwiek takie rzeczy się zdarzają w
                                    niektórych miejscach europy i akurat nie potwierdzał bym, że rzadziej niż w
                                    Polsce. (za mało danych)

                                    > O nas lepiej dbaja.
                                    > MOzna wlaczac sie na miedzynarodowa szose bez patrzenia.

                                    No wiec spróbuj.
                                    Demagog z ciebie niezły, bo o brak zrozumienia cie nie posądzam.
                                    Chyba wiesz że aby ktoś ci ustąpił pierwszeństwa nawet taki geniusz kierownicy ,
                                    musi cie dojrzeć, A to wymaga czasu, kiedy jesteś w zasięgu jego wzroku.
                                    Wątpisz, że ten czas może być krótszy od niezbędnego minimum gdy nadjeżdżasz
                                    zbyt szybko a droga jest widoczna na zbyt krótkim odcinku...?
                                    Była już tu mowa o tym gdzie optymistycznie zakładano przyspieszenia do 100 w 10
                                    sek, a i tak wychodziło, że przy ~ 100/h odległość z jakiej włączający się do
                                    ruchu musi cie zobaczyć by nie wymusić, przekracza 200m
                                    I to są fakty niezależne od kierowcy, kraju, drogi ...
                                    PS Skoro wymieniasz Austrię jako przykład takiej "liberalizacji" to wymień do
                                    końca.
                                    Ograniczenie na wielu autostradach w godzinach nocnych do 110/h, ograniczenia w
                                    niektórych miastach do 30/h itd ...
                                    No i poziom mandatów !
                • edek40 Re: Nienormalni 03.02.09, 12:02
                  > Zapominasz i jednym malutkim szczegole o nazwie "czas reakcji"...
                  > Gdyby wyprzedzajcy jechal 50 km/h to mialby nieco wiecej czasu na
                  > reakcje i na potencjalne unikniecie wypadku...

                  Podobnie jak Ty nie wiem z jaka predkoscia jechal wyprzedzajacy. Wiem zas, ze
                  zmora naszych drog sa tak ci, ktorzy za pozno sygnalizuja manewr, jak i ci
                  ktorzy bezustannie lekko naciskaja hamulec, bo nie potrafia utrzymac rownej
                  predkosci, a hamowaniem silnikem sie brzydza lub, jak wielu, uwazaja ze niszczy
                  to silnik. Jedzisz wiec za takim co ciagle wciska hamulec, zwiekszasz odstep i
                  olewasz jego "wysilki". Az nagle matol naciska porzadnie i zaczyna szykowac sie
                  do skretu. Zapewniam Cie, ze nie trzeba mocno punkac, aby wypchnac samochod na
                  sasiedni pas ruchu.

                  Niezaleznie jednak od moich watpliwosci, nie wykluczam winy wyprzedzajacego. Ty
                  zas, podobnie jak jane, stojacy samochod uwazasz za najbezpieczniejszy pojazd na
                  swiecie, bo stoi i nie potraci pieszego czy tez przez nieuwage kogos nie
                  staranuje. Nie ma zadnego znaczenia gdzie stoi, dlaczego stoi, czy odpowiednio
                  to sygnalizowal. Wazne, ze cudem uniknal zabicia pieszego lub kolizji i juz
                  szczesliwie stoi. Jest wiec swiety.
                  • kontik_71 Re: Nienormalni 03.02.09, 12:12
                    Edek, jestem dumny z Ciebie.. naprawde.. Wlasnie pokazales iz wiesz,
                    ze inni kierowcy moga byc rozni i nie kazdy jest tak swietnym i
                    nieomylnym kierowca jak wielu tutaj na forum... BRAWO... Teraz tylko
                    uzyj tej wiedzy i powiedz mi co bys zrobil wiedzac, ze zblizasz sie
                    do skrzyzowania (nawet jesli jego obecnoc jest totalna glupota), a
                    wiesz to dzieki znakologowi... zabierasz sie do wyprzedzania czy
                    raczej poczekasz te pareset metrow i poswiecisz pare sekund swojego
                    cennego czasu?
                    • edek40 Re: Nienormalni 03.02.09, 12:22
                      > Edek, jestem dumny z Ciebie.. naprawde.. Wlasnie pokazales iz wiesz,
                      > ze inni kierowcy moga byc rozni i nie kazdy jest tak swietnym i
                      > nieomylnym kierowca jak wielu tutaj na forum... BRAWO... Teraz tylko
                      > uzyj tej wiedzy i powiedz mi co bys zrobil wiedzac, ze zblizasz sie
                      > do skrzyzowania (nawet jesli jego obecnoc jest totalna glupota), a
                      > wiesz to dzieki znakologowi... zabierasz sie do wyprzedzania czy
                      > raczej poczekasz te pareset metrow i poswiecisz pare sekund swojego
                      > cennego czasu?

                      Spiesze z odpowiedzia. Jesli widze i wiem, ze jest skrzyzowanie to co najmniej wzmagam uwage. Naturalnie w wypadku jakichkolwiek watpliwosci zaniechuje manewrow, zwalniam lub nawet hamuje. Zadowolony?

                      Co jednak gdy o skrzyzowaniu informuje jeden znak, umieszczony po prawej, a Ty niespiesznie wyprzedzasz TIRa? A robie ten niespieszny manewr nieswiadomy tego, ze byl po prawej znak, bylo stosowne (lub niestosowne) ograniczenie, jadac za gosciem, ktory wie ze skrzyzowanie jest i zaraz da po hamulcach - bez wczesnego sygnalizowania, spojrzenia w lusterko itp. A na Gierkowce duze skrzyzowania oznakowane sa w nalezyty sposob. Mniejsze czesto tylko dla ochrony d..py stawiacza, oznakowywane sa tylko po prawej. Skoro wiec nie zawsze moge byc poinformowany o skrzyzowaniu, mam przyjac zalozenie ze sa one wszedzie i jechac swoim pasem?
                      • kontik_71 Re: Nienormalni 03.02.09, 12:27
                        Wiesz, ja moze nie jedze wiele po Polsce, ale gierkowke znam dosc
                        dobrze i jeszcze nigdy nie zaskoczylo mnie tam jakiekolwiek
                        skrzyzowanie.. Moze dlatego, ze poza znakami to jest jeszcze cos
                        takiego jak ocena terenu.. a skrzyzowania jako takie nie sa
                        niewidoczne i spadajace nagle przed auto... Pomine juz taka
                        drobnostke, ze obserwacja jazdy innych tez cokolwiek daje, nawet
                        jesli ci inni staraja sie to zamaskowac...
                        • edek40 Re: Nienormalni 03.02.09, 12:42
                          > Wiesz, ja moze nie jedze wiele po Polsce, ale gierkowke znam dosc
                          > dobrze i jeszcze nigdy nie zaskoczylo mnie tam jakiekolwiek
                          > skrzyzowanie.. Moze dlatego, ze poza znakami to jest jeszcze cos
                          > takiego jak ocena terenu.. a skrzyzowania jako takie nie sa
                          > niewidoczne i spadajace nagle przed auto... Pomine juz taka
                          > drobnostke, ze obserwacja jazdy innych tez cokolwiek daje, nawet
                          > jesli ci inni staraja sie to zamaskowac...

                          Ja o tym wiem. Dlatego od zawsze jezdze bezwypadkowo, a wraz z uplywem lat i kilometrow coraz rzadziej zdarzaja mi sie awaryjne hamowania. Gdy w 2000 roku kupilem moj pierwszy samochod z ABS, o jego dzialaniu dowiedzialem sie dopiero kilka miesiecy pozniej.

                          Stoje wiec zdecydowanie na stanowisku, ze jesli skrzyzowanie na Gierkowce w ogole zasluguje na istnienie, to zasluguje rowniez na porzadne oznakowanie. Nie moze byc tak, ze skrzyzowanie z polna droga, z racji minimalnego ruchu, oznakowane jest tylko z jednej strony. Wychodzi bowiem na to, ze ustawiacz znakow "odfajkowal" w tym miejscu swoje obowiazki, nie zastanawiajac sie nad tym, ze powinien albo porzednie je oznakowac, albo wnioskowac o likwidacje skrzyzowania.

                          Wyobraz sobie, ze na wjezdzie do Warszawy od strony Gierkowki bylo kilka drobnych skrzyzowan. W tej chwili nie ma mozliwosci skretu w nie w lewo, nie mozna rowniez wyjechac z nich przecinajac pas drogi - mozliwy jest tylko skret w prawo. Trzeba przejechac kawalek, na swiatlach zawrocic i dopiero skrecic w prawo. Od dawna postuluje takie "skanalizowanie" ruchu lokalnego. Ruch na Gierkowce ma rowniez swoje prawa i z nich wynikaja powazne zagrozenia dla ruchu lokalnego. O ile opisany przyklad wydluzyk korki, poniewaz z trzech pasow zrobil dwa, to na Gierkowce z reguly jest dosc miejsca na wydzielenie pasow wlaczenia i skretu, bez zwezenia glownego nurtu drogi. Slusznie jednak prawi emes, ze modernizacje na tej drodze sprowadzaja sie glownie do dodawnia nowych znakow, fotoradarow i poprawiania nawierzchni.
      • jane14 Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 10:47
        edek40 napisał:

        > Pytanie brzmi: czy ustawiony do skrętu dość wcześnie sygnalizował
        swoje zamiary.

        Moze ale przyjzyj sie uważnie. To właśnie klasyka
        twojego "skrzyzowania z polna drogą"
        Cztery chłupy na krzyż a ograniczenie do 70 na wyrost oczywiście no
        i zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniu !
        To gdzie mozna wyprzedzać i czy wogóle można w Polsce WYPRZEDZAĆ !

        Mowi ci to coś !!!?
        Mówi WAM to coś GENIUSZE kierownicy, dla których 3/4 ograniczeń jest
        po "robotach drogowych" a pozostałe na skrzyzowaniach z polna drogą
        gdzie auta nie jeźdzą, no ale ktoś na MAPIE POSTAWIŁ ZNAK!

        Moze i skrecajacy sygnalizował za późno może i nie sygnalizował
        wogóle może hamował gwałtownie moze i stopów nie miał. A moze i
        spadł z nieba...
        Kazdy pretekst jest dobry by podtrzymac swa Genialnosc.

        Ale jedno jest pewne gdyby wyprzedzajacy jechał zgodnie
        z "magicznymi znakami" to nawet jakby zamknął oczy to takiej rzezi
        by nie zrobił.

        PS Możesz uważać że ty i tobie podobni, jesteście lepsi od innych,
        że winne sa gapy, piesi babcie szwagrowie i ktos tam jeszcze.
        Możesz, ale nie dziw sie że takie wypowiedzi stawiaja cie w szeregu
        NIENORMALNYCH.
        • edek40 Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 11:16
          > Moze ale przyjzyj sie uważnie. To właśnie klasyka
          > twojego "skrzyzowania z polna drogą"
          > Cztery chłupy na krzyż a ograniczenie do 70 na wyrost oczywiście no
          > i zakaz wyprzedzania na skrzyżowaniu !
          > To gdzie mozna wyprzedzać i czy wogóle można w Polsce WYPRZEDZAĆ !
          >
          > Mowi ci to coś !!!?

          Naturalnie.

          Takie skrzyzowanie w ogole nie powinno istniec na Gierkowce. Wpradzie, jak ktos
          tu przytomnie zauwazyl, to nie ekspresowka, ale z racji braku takowych ma ona
          taki wlasnie charakter.

          > Moze i skrecajacy sygnalizował za późno może i nie sygnalizował
          > wogóle może hamował gwałtownie moze i stopów nie miał. A moze i
          > spadł z nieba...

          Wracamy wiec do tezy, ze prawdziwe bezpiecznestwo mamy tylko wtedy, gdy stajemy
          na stanowisku nieuchronnosci pojawienia sie intruza z nikad. Wysadzamy wiec
          pomocnika kierowcy, ktory pieszo toruje droge. Bo gdzie tam wymagac racjonalnego
          zachowania czy wrecz nie zrzucania aut z zaswiatow.

          > Ale jedno jest pewne gdyby wyprzedzajacy jechał zgodnie
          > z "magicznymi znakami" to nawet jakby zamknął oczy to takiej rzezi
          > by nie zrobił.

          Ty jestes magik czy jasnowidz? Skad to wiesz? Z jaka predkosc trzeba popchnac
          samochod szykujacy sie do skretu, gdy ma on skrecone kola i nie naciska na
          hamulec, aby wyjechal na przeciwny pas ruchu?

          > PS Możesz uważać że ty i tobie podobni, jesteście lepsi od innych,
          > że winne sa gapy, piesi babcie szwagrowie i ktos tam jeszcze.
          > Możesz, ale nie dziw sie że takie wypowiedzi stawiaja cie w szeregu
          > NIENORMALNYCH.

          Nie ci bedzie. Zakladam wiec, ze ty sam kwalifikujesz sie do normalnych,
          akceptujacych kazdy wybryk gapy na jezdni. Skoro bowiem ktos ultraszaleniebardzo
          bezpiecznie stal (a skoro stal, znaczy nie pedzil, a predkosc zabija jak
          wiadomo), to przeciez nie ma juz zadnego znaczenia czy stanal jak rozsadny
          czlowiek, a baran i pirat go pochnal, czy stanal jak ostatni, niespelna rozumu
          matol, a wbil sie w niego jadacy przepisowo swiety taki jak ty.
          • jane14 Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 11:26
            edek40 napisał:

            > Takie skrzyzowanie w ogole nie powinno istniec na Gierkowce.
            Wpradzie, jak ktos
            > tu przytomnie zauwazyl, to nie ekspresowka, ale z racji braku
            takowych ma ona
            > taki wlasnie charakter.

            A ludzie powinni byc niesmiertelni ale są, tyle że z braku
            nieśmiertelnosci niektórzy zachowuja się tak jakby ja mieli !

            > Wracamy wiec do tezy, ze prawdziwe bezpiecznestwo mamy tylko
            wtedy, gdy stajemy
            > na stanowisku nieuchronnosci pojawienia sie intruza z nikad.

            I kierowca ponoć po przejechaniu ile to ? 700-800 tys ? mówi że coś
            pojawia sie znikad ? Nie badż smieszny, tak to sie może tłumaczyc
            zóltodzub a nie doświadczony kierowca.

            > Ty jestes magik czy jasnowidz? Skad to wiesz? Z jaka predkosc
            trzeba popchnac
            > samochod szykujacy sie do skretu, gdy ma on skrecone kola i nie
            naciska na
            > hamulec, aby wyjechal na przeciwny pas ruchu?

            Już wyjaśniłem poniżej jak wyglada auto pchniete na przeciwny pas
            ruchu, mozesz być ślepy ale nie licz na to że ja też jestem.
            Chyba ze fakt widzenia też jest "magiczny" no to by wyjaśniało cały
            ten stek bzdur o zjawiskach z nikąd i posłańcach przed autem.
            BRAWO Panie kierowca!!!
            • edek40 Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 11:39
              > Już wyjaśniłem poniżej jak wyglada auto pchniete na przeciwny pas
              > ruchu, mozesz być ślepy ale nie licz na to że ja też jestem.
              > Chyba ze fakt widzenia też jest "magiczny" no to by wyjaśniało cały
              > ten stek bzdur o zjawiskach z nikąd i posłańcach przed autem.
              > BRAWO Panie kierowca!!!

              No coz. Policja, ktora bada miejsce wypadku jeszcze nie okreslila przyczyn
              wypadku. Oczywiscie tobie wystarcza zdjecie tylu samochodu. Wychodzisz bowiem z
              zalozenia, ze uderzony w tyl z ogromna sila samochod osobowy, przejezdza przez
              pas rozdzielajacy i tam zostaje musniety w tyl przez nadjezdzajacego TIRa. Bo
              przeciez nie jest mozliwe, ze uderzony w tyl samochod (nie istotne z jaka sila)
              "zawrocil w locie" na sasiedni pas i ustawil sie do lania pupa. I dostal od
              TIRa. A przod mogl ulec uszkodzeniu w wyniku kolizji z innym autem lub jakas
              inna przeszkoda.

              Wykazujesz sie daleko idaca naiwnoscia, gdy oceniasz przyczyny wypadku na
              podstawie informacji ze samochod stal. Ja nie wykluczam staranowania przez
              pirata. Nie wykluczam rowniez karygodnego zachowania przy skrecie w lewo. Tobie
              jednak wystarcza ze jeden stal (poszkodowany) a drugi jechal (sprawca,
              niezaleznie od jakichkolwiek okolicznosci). Na szczescie nawet policja nie
              przyjmuje takiej postawy. Ale kiedysz czytalem, ze w jednym z panstw
              afrykanskich, jest szalenie prosta metoda okreslania winy w kolizji. O winie
              swiadczy rozbity przod. Proste i w twoim stylu.
              • edek40 errata 03.02.09, 12:03
                Oczywiscie mialo byc napisane, ze samochod staranowany z tylu, przejechal na
                sasiedni pas i tam zostal musniety w PRZOD przez TIRa.
              • jane14 Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 12:20
                edek40 napisał:

                > No coz. Policja, ktora bada miejsce wypadku jeszcze nie okreslila
                przyczyn...

                I nie okresli, jak wiesz zapewne w przypadku ofiar a tym bardziej
                śmiertelnych winnych określa z definicji dopiero sad.
                Policja wstepnie tylko ustala od tak dla dziennikarzy...

                > Oczywiscie tobie wystarcza zdjecie tylu samochodu...

                W sumie zdjeć jest 5z róznych miejsc. Ale to mało istotne, jak i to
                czy auto tanczy piruety uderzone z mała predkoscią ...
                Istotne jest to że ja ze swego doświadczenia wiem, ze jadac 70/h a
                zapewne takie ograniczenie tam było, i jesli nawet był jakiś łuk
                ograniczajacy widoczność, a znam ta drogę na tyle by wiedzieć
                że "zabójczych łuków to tam nie ma, to jesli bym wogóle walnoł w to
                auto to najwyżej trzeba by lampy powymieniać.
                Bo lampe stłuc to sie moze zdarzyc, bo ja "gapa" jestem i znaki mi
                są potrzebne...Ale "genialni" co im znaków nie trzeba jak juz wala
                to walą!
                • edek40 Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 12:24
                  Czyki upierasz sie przy afrykanskiej metodzie "dzioba" przy ustalaniu przyczyn?
                  W sumie mnie to nie dziwi od czasu, gdy uznales za normelny manewr przejechanie
                  po nogach pieszym i zmiane pasa w obrebie skrzyzowania.
                  • habudzik Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 13:52
                    Nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumieć co czytasz . On pisał że prędkości były
                    gruuuubo powyżej dopuszczalnej i rozsądnej bo tu na zdjęciacvh to nie za bardzo
                    można rozpoznać marke pojazdu i nie wiadomo czy ta czerwień to lakier czy krew .
                • kozak-na-koniu Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 12:37
                  Mam propozycję: rozpędź się (samochodem osobowym) do - nawet nie 70,
                  powiedzmy - do 50km/godz. i uderz (nie hamując, lub wbijając hamulec
                  w podłogę w odległości 10 metrów - możesz sobie zmierzyć i zaznaczyć
                  odpowiednie miejsce, bo wzrok często myli) w stojący samochód -
                  potem powiedz, czy tylko porozbijałeślampy, czy też trochę
                  więcej...:D
                  • habudzik Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 13:53
                    I na pewno nie będzie wyglądało to miejsce tak jak na zdjęciach .
          • habudzik Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 13:48
            edek40 napisał:


            > > Mowi ci to coś !!!?
            >
            > Naturalnie.
            >
            > Takie skrzyzowanie w ogole nie powinno istniec na Gierkowce. Wpradzie, jak ktos
            > tu przytomnie zauwazyl, to nie ekspresowka, ale z racji braku takowych ma ona
            > taki wlasnie charakter.

            Zajefajny jesteś Edziu . Nie mamy expresówek to se z byle goowna je robimy a za
            ew. wypadek wine ponosi dezorganizator ruchu no bo przecież nie kierowca który
            jechał 130/70 .
    • kckk Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 10:47
      Niestety w szkole nie ucza umiejetnosci przewidywania konsekwencji wlasnych
      czynow w powiazaniu z warunkami drogowymi.
      Przydalo by sie cos takiego, bo patrzac na coponiektorych mam wrazenie, ze
      swiete krowy laza wszem, wobec, a nawet prowadza pojazdy mechaniczne.
      Trzeba sie pocieszac jeszcze tylko tym, iz bydlo jest w mniejszosci.
    • kontik_71 Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 10:54
      Moglbym sie zalozyc, ze wyprzedzajacy nalezal do grupy kierowcow,
      uwazajacej, ze ograniczenia predkosci i inne przepisy sa dla idiotow
      i nie maja nic wspolnego z rzeczywistoscia... A skoro tak uwazal to
      spokojnie mogl je olac i jechac "normalnie"
      • inguszetia_2006 Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 11:03
        Witam,
        A ja myślę, że zawinił ten, co się szykował do lewoskrętu.
        Widzę to tak; jedzie facet jedzie, zaczyna zwalniać, ale migacza nie
        da. Ten za nim też zaczyna zwalniać, bo nie wie, o co głąbowi
        chodzi. Ten trzeci myśli, że dwa głąby przed nim wolno jadą, bo są
        kapelusznikami i chce ich wyprzedzić. I wtedy ten z lewoskrętu
        doznaje olśnienia, że to właśnie TU. Daje po hamulcach, wrzuca
        migacz i karambol gotowy. To jego wina. Bo nie dał wyraźnych
        znaków, "nie dogadał" się z innymi, wprowadził w błąd.
        Tak to sobie wymyśliłam. Może było inaczej, ale oczyma wyobraźni
        widzę to właśnie tak.
        Dlatego też, jak widzę,że kolumna zwalnia, to się nie pcham do
        wyprzedzania, bo mi taki scenariusz staje przed oczami.
        Pzdr.
        Inguszetia
        • jane14 Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 11:13
          inguszetia_2006 napisała:

          > A ja myślę, że zawinił ten, co się szykował do lewoskrętu.
          > Widzę to tak; jedzie facet jedzie, zaczyna zwalniać, ale migacza
          nie
          > da. Ten za nim też zaczyna zwalniać, bo nie wie, o co głąbowi
          > chodzi. Ten trzeci myśli, że dwa głąby przed nim wolno jadą, bo są
          > kapelusznikami i chce ich wyprzedzić. I wtedy ten z lewoskrętu
          > doznaje olśnienia, że to właśnie TU. Daje po hamulcach, wrzuca
          > migacz i karambol gotowy.

          Nie osmieszaj sie jako kierowca który powinien miec wyobrażnię a nie
          klapki na oczach. Zamiast wyobrażać sobie jak zwalniali to popatrz
          na te porozrzucane worki, przeciete na pół auto czesci rozrzucone w
          promieniu kilkudziesieciu metrów ...
          Jak myślisz jakiej predkości trzeba, by uzyskać tak "malowniczy"
          rozrzut.
          No ale jak już koloryzować to czemu tak skromnie. Moze wogóle
          wysiedli i sie rozeszli sami na boki. Połazyli na jezdni i przykryli
          workami...
          PS.
          Nadal uważasz że gierkóka to droga ekspresowa, czy już do ciebie
          dociera...
          • inguszetia_2006 Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 12:22
            Witam,
            To Ty się ośmieszasz, bo nie czytasz ze zrozumieniem.
            Nie przeczytałeś epilogu, albo przeczytałeś, ale ci nie pasował do
            koncepcji złej Inguszetii.
            Pzdr.
            Inguszetia

            • jane14 Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 12:54
              Ale pytam czy już wiesz, że to nie droga ekspresowa ?
              A jak nie wiesz to zapytam ilu "kapeluszników" jeszcze musi zginąc
              bys wiedziała.
              Mnie nic nie pasuje, czy pasuje do "złej" czy "dobrej". Tylko
              wolałbym aby po gierkówce poruszali sie ludzie (niewazne czy w
              kapeluszach czy nie, dobrzy czy żli) którzy to wiedza i sie do tego
              stosują a nie "Durczoki".
              Widzisz gdybym pracował w telewizji to dziś w wiadomosciach, byłby
              Durczok i jeszcze parę osób opisujacych swoje jazdy gierkówką
              przeplatany obrazkami z tego wypadku. A ze niepracuje w telewizji no
              to sobie pisze na tym forum zestawiajac wypowiedzi co niektórych
              kierowców/poganiaczy z tym wypadkiem.
              Nie po to by kogos zrobic "złym". Po to by zrozumiał. Ja myslę że
              Durczok by może zrozumiał, ale w cuda nie wierze wszyscy nie
              zrozumieja, cześc zwali na "kapeluszników" ...
    • emes-nju Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 11:24
      To, ze na trasie takiej, jak gierkowka ZAMIAST budowy pasow do
      skretu w lewo, pobudowano tylko dziesiatki masztow pod fotoradary,
      to skandal. I powinna sie tym zajac prokuratura - rownolegle z
      dochodzeniem w sprawie tego wypadku.

      Tak naprawde jedyne wypadki, jakie widzialem na gierkowce, to
      wlasnie najechania na czakajacych na skret w lewo na lewym pasie. Tu
      nie pomoze nawet "bezpieczne" 70 km/h. ---> Ktos w kims
      parkuje "bezpieczna" 70-tka, wypycha go pod jadacego z przeciwka
      rowniez "bezpieczna" 70-tka i mamy sliczny bigos. Jak w atrykule...

      Ten wpychajacy nie musi nawet specjalnie szybko jechac :-/

      PS Zanim z TEGO wypadku wyciagniesz obrazliwe wnioski (rowniez dla
      mnie - jestem Polakiem i kierowca), zastanow sie czy slusznie.
      • jane14 Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 11:30
        emes-nju napisał:
        > Zanim z TEGO wypadku wyciagniesz obrazliwe wnioski (rowniez dla
        > mnie - jestem Polakiem i kierowca), zastanow sie czy slusznie.

        Sam sie obrażasz piszac taki post po takim wypadku. Przede wszystkim
        jako kierowca. Bo kierowcy takich bzdur nie piszą.
        Takie bzdury to tylko POGANIACZ AUT, wypisuje
        • emes-nju Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 11:42
          Tak, tak...

          Na gierkowce nie brakuje pasow do skretu w lewo. Za malo za to
          fotoradarow, wysepek, progow zwalniajcych, mrugajacych swiecidelek
          oraz innych ZNACZNIE od pasow do skretu w lewo
          potrzebnych "udogodnien".
          • kontik_71 Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 11:49
            I tez raczej nie brakuje znakow od A-5 do A-6c, prawda? No ale
            przeciez to tylko znakolodzy postawili wiec mozna je olac.. Bo nie
            jest wazne, ze daja nam znac, ze ktos moze chciec skrecic lub nawet
            wjechac na nasza droge...

            A tak swoja droga to radze Ci zaznajomic sie z tym co kiedys
            powiedzial Sokrates "wiem, ze nic nie wiem"... bezpieczniejszy sposob
            myslenia niz "jedem geniuszem a reszta to idioci i nie wiedza co
            robia"
            • emes-nju Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 11:56
              Tak, tak...

              Za malo fotoradarow, znakow, wysepek, swiecidelek... Po co te
              wymysly jak pasy do skretu na dwujezdniowej trasie o predkosci
              dopuszczalnej 100 km/h (rowniez na wielu skrzyzowaniach z
              dopuszczonym skretem w lewo, za to bez wydzielonego pasa)?

              Np. na takich autostradach. Ilez kasy moznaby zaoszczedzic dzieki
              likwidacji DLUGICH pasow do zjazdu w prawo i zastapienie ich polskim
              wymyslem - znakiem, fotoradarem, oslepiajca zarowa i zwyklym zjazdem
              pod katem prostym. A fotoradar to jeszcze by zarobil na siebie :-P
              • kontik_71 Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 11:58
                I znowu zamiast czegos konstruktywnego, wymyslasz
                USPRAWIEDLIWIENIA... Tak jest przeciez wygodniej, prawda? Zawsze jest
                fajnie miec wroga, na ktorego mozna zrzucic cala odpowiedzialnosc..
                Metoda stara jak swiat :)
                • emes-nju Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 12:23
                  kontik_71 napisał:

                  > I znowu zamiast czegos konstruktywnego, wymyslasz
                  > USPRAWIEDLIWIENIA...

                  Nic nie wymyslam.

                  1. Na gierkowce znaczna czesc powaznych wypadkow, to najechania na
                  STOJACYCH na lewym pasie do skretu w lewo. To nie ulega watpliwosci
                  i niczego nie wymyslam.

                  2. Prawie cala gierkowka juz jest zmodernizowana albo jest w trakcie
                  modernizacji - polegajacej glownie na wylewaniu nowej masy
                  asfaltopodobnej na stara; bez zadnych modernizacji rozwiazan
                  drogowch. Mozesz to sobie obejrzec, a potem odszczekac teksty o
                  wymyslaniu.

                  3. W bardzo wielu miejscach pobocze jest dostatecznie szerokie, zeby
                  bez poszerzania jezdni, wydzielic pasu do skretu w lewo i
                  rozbiegowki dla wlaczajacych sie do ruchu. Ta sztuczka "udala sie"
                  na odcinku IDENTYCZNEJ technicznie trasy Warszawa-Grojec - nic wiec
                  nie wymyslam.

                  4. ZAMIAST niezbednej modernizacji, postawiono dziesiatki masztow
                  pod fotoradary. Niezbednej, bo wypadki sie tam zdarzaja i wobec
                  tego, ze nie da sie zmienic spoleczenstwa, mozna probowac zmienic
                  droge - tak robi sie na calym swiecie, a u nas stawia fotoradary.
                  ZAMIAST.

                  Czy to, co napisalem jest dla Waszej Szwajcarskosci dosc
                  konstruktywne?

                  A czy usprawiedliwiam...? No nie wiem... ZAWSZE zdawalo mi sie, ze
                  jest pewna roznica pomiedzy usprawiedliwuaniem, a tlumaczeniem
                  zjawiska. Wiem, ze dla wielu to zbyt ulotne :-P
                  • kontik_71 Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 12:29
                    ale co zmienia fakt, ze ktos czegos nie zrobil w momencie gdy sie
                    znajdujesz na tej drodze? NIc poza tym, ze dostosowujesz jazde do
                    TYCH WLASNIE warunkow...
                    • emes-nju Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 14:38
                      kontik_71 napisał:

                      > ale co zmienia fakt, ze ktos czegos nie zrobil w momencie gdy sie
                      > znajdujesz na tej drodze? NIc poza tym, ze dostosowujesz jazde do
                      > TYCH WLASNIE warunkow...

                      Ja dostosuje, Ty dostosujesz, jeszcze milion innych dostosuje, a
                      milion i pierwszy juz nie... Albo tylko popelni zwykly blad, ktorego
                      skutki sa potegowane przez jakosc rozwiazan drogowych.

                      Ty i inne swientoszki nie rozumieja prostej prawdy - jezeli jest
                      mozliwosc kolizji, to na pewno, predzej czy pozniej ona sie zdarzy.
                      I w rekach drogowcow jest takie zaprojektowanie drogi,
                      zeby "zdarzalo sie" jak najrzadziej (np. WYDAJE MI SIE, ze pasy do
                      skretu w lewo redykalnie, jednym machnieciem pedzla wyeliminuja
                      przyczyny takich kolizji, jak opisane w artykule - oczywiscie moge
                      sie mylic :-P ), a przede wszsytkim, zeby skutki byly jak najmniej
                      grozne.

                      Dopoki nie zmieni sie infrastruktura (jak powyzej napisalem wcale
                      nie trzeba wydawac na to gory pieniedzy - mysle, ze przemalowanie
                      pasow na gierkowce nie kosztowaloby w czasie prowadzonego remontu
                      wiecej niz budowa masztu pod fotoradar. Tylko ze przemalowane pasy
                      na siebie nie zarabiaja... :-/ ), tego typu wypadki musza sie
                      zdarzac. Bo moga...

                      Kiedys wrzucilem watek, w ktorym czarno na bialym udowodnilem, ze
                      powodujemy mniej wypadkow (wypadkow - nie kolizji) niz np. Niemcy.
                      Ale ze odbywaja sie one na zdecydowanie innych drogach (kolizyjnych
                      z zalozenia - np. koniecznosc zatrzymywania sie na lewym pasie
                      miedzynarodowej dwujezdniowki w celu skretu w lewo), to ich skutki
                      sa oplakane.

                      Ale mimo naszego "wariactwa", ktorym sie opluwacie, nadal powodujemy
                      mniej wypadkow niz Niemcy :-P
                      • habudzik Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 16:19
                        emes-nju napisał:

                        > kontik_71 napisał:
                        >
                        > > ale co zmienia fakt, ze ktos czegos nie zrobil w momencie gdy sie
                        > > znajdujesz na tej drodze? NIc poza tym, ze dostosowujesz jazde do
                        > > TYCH WLASNIE warunkow...
                        >
                        > Ja dostosuje, Ty dostosujesz, jeszcze milion innych dostosuje, a
                        > milion i pierwszy juz nie... Albo tylko popelni zwykly blad, ktorego
                        > skutki sa potegowane przez jakosc rozwiazan drogowych.
                        >
                        > Ty i inne swientoszki nie rozumieja prostej prawdy - jezeli jest
                        > mozliwosc kolizji, to na pewno, predzej czy pozniej ona sie zdarzy.

                        Ojjojoj ale żeś marfim poleciał . To wie każdy i to raczej my wiemy więcej niż
                        tacy jak Ty bo Ty twierdzisz że skoro ograniczenie na łuku jest ustawione dla
                        Kamaza to właścicielowi Ferrari nie powinno nic sie również stać . Otóż jesteś w
                        błedzie bo jeśli jest możliwość kolizji ( a zawsze jest ) to trzeba zrobić
                        wszystko by jej skutki były jak najłagodniejsze . Najprostszym sposobem jest
                        zredukować prędkość pojazdów . I tak dojdzie do kolizji ale będziemy wiedzieli
                        jakie samochody brały w niej udział .
              • jane14 Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 12:35
                emes-nju napisał:

                > Za malo fotoradarow...

                Dokładnie jakby ich było wiecej ot choćby tyle co w Niemczech,
                Austri, Francji ... to ten gosc juz miałby komlet. Założe się że to
                nie pierwszy wyczyn na tej trasie... tyle że do tej pory nikt mu
                akurat nie skrecał...
                Widzisz to nas odróżnia od innych nacji ze za mało u nas
                fotoradarów. Fotoradar to taki automat - wychowawca. Bardzo szybko
                wychowuje. Stawiał bym na fotoradar jako narzedzie edukacji. Oj
                przydałby ci sie. Pewnie że bedziesz pluł na taka przymussowa
                szkołe. Ale lepsza taka szkoła niz zadna...
                • kozak-na-koniu Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 12:41
                  Niedawno znów pojeździłem sobie trochę po Francji, ale AŻ TYLU
                  fotoradarów nie widziałem - chyba, że mam "pypcia" na oku... Aha,
                  tylu - to znaczy ilu? Konkretnie...
                  • kozak-na-koniu Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 12:48
                    Za wcześnie mi się wcisnęło... Natomiast zauważyłem, że jest tam
                    znacznie mniej znaków ograniczających prędkość, a te co są -
                    znajdują się w miejscach, wktórych i bez znaku widać, ż tu lepiej
                    uważać. Na przykład, na 20-kilometrowym odcinku nawet lokalnej drogi
                    spotyka się nie więcej, jak 2 góra 3 ograniczenia (w polsce -
                    odpowiednio nie mniej jak 5-6, bywa nawet kilkanaście), przy czym
                    odcinki, na których te ograniczenia obowiązują nie są długie i
                    zawsze wyraźnie oznaczone. Zauważyłem również, że prawie nie ma tam
                    obszarów zabudowanych, które od obszarów niezabudowanych różnią się
                    tylko obecnością białej tablicy przy drode - obszar zabudowany
                    rozpoznaje się tam z daleka i gołym okiem. W ogóle, nigdy nie miałem
                    tam problemów z dostrzeżeniem i interpretacją znaku - tak pionowego,
                    jak poziomego.... No tak, ale przecież to wszystko kłamstwo. Tak
                    naprawdę, to różnica jest jedna: wszyscy tam jeżdżą powoli, bo tam
                    są miliony fotoradarów...:D
                    • edek40 Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 12:58
                      Kozak, przywracasz mi wiare w bliznich :)
                  • jane14 Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 12:57
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > Niedawno znów pojeździłem sobie trochę po Francji, ale AŻ TYLU
                    > fotoradarów nie widziałem - chyba, że mam "pypcia" na oku...

                    No to najwyrażmniej masz.

                    > Aha,
                    > tylu - to znaczy ilu? Konkretnie...

                    Wg danych policji w polsce niecałe dwiescie tam jesli dobrze
                    pamietam to idzie w tysiace szt. Ale mozesz sprawdzic już podawałem
                    ten link przy okazji innych dyskusji.
                    • kozak-na-koniu Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 13:32
                      Jeszcze jedno. Zauważyłem także że że tam, gdzie organizacja ruchu
                      oraz oznakowanie zachowują resztki sensowności, jakoś nie muszę
                      przekraczać dozwolonej prędkości, by utrzymać sensowną prędkość
                      podróżną (średnią z trasy - na poziomie 70-80km/godz) oraz płynność
                      jazdy; w Polsce, niestety często muszę wybierać: albo
                      jazda "niezgodnie z przepisami", albo pożegnanie się ze średnimi
                      przelotowymi powyżej 50km/godz., co na dłuższych trasach przekreśla
                      jakikolwiek sens podróżowania. Wszystko nawet na drogach głównych
                      (gdzie ciągnące się kilometrami ograniczenia nawet do 30km/godz bez
                      widocznej przyczyny nie są ani wyjątkiem, ani rzadkością) i
                      oczywiście - wyjąwszy sytuacje wyjątkowe i skrajne, takie jak złe
                      warunki pogodowe, korki itd..
                  • inguszetia_2006 Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 13:18
                    Witam,
                    Nie masz pypcia na oku, tylko Francuzi ładują fotoradary do koszy na
                    śmieci;-DDD Serio.
                    Pzdr.
                    Inguszetia
                    • edek40 Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 13:24
                      > Nie masz pypcia na oku, tylko Francuzi ładują fotoradary do koszy na
                      > śmieci;-DDD Serio.

                      W sumie nic nie dziwi. Gdy siepacze stalinowscy (i pozniejsi) lali kogo popadnie
                      u nas w kraju, policja francuska podobnie zachowywala sie wobec swoich
                      kryminalistow.
                      • jane14 Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 14:00
                        edek40 napisał:

                        > Gdy siepacze stalinowscy (i pozniejsi) lali kogo popadni
                        > e ...

                        Piekne porównanie tylko czy aby ci siepacze (nie ujmujac nic ich
                        ofiarom) dorównywali WAM genialnym kierowcom w mordowaniu ludzi ?

                        IPN pewnie ma dane, to by mozna porównac liczby ofiar "stalinowskich
                        siepaczy" i "genialnych kierowców".

                        No ale cóz idea wymaga ofiar. Nie ważne czy idea socjalizmu czy idea
                        szybkiej komunikacji.
                        • edek40 Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 14:47
                          > Piekne porównanie tylko czy aby ci siepacze (nie ujmujac nic ich
                          > ofiarom) dorównywali WAM genialnym kierowcom w mordowaniu ludzi ?

                          Tak uogulniajac musisz niestety napisac NAM genialnym kierowcom. Ja tam sie nie
                          poczuwam. Nikt z calkiem licznego grona moich znajomych rowniez.

                          > No ale cóz idea wymaga ofiar. Nie ważne czy idea socjalizmu czy idea
                          > szybkiej komunikacji.

                          Idea szybkiej motoryzacji nie wymaga ofiar. Wymaga odpowiednich drog. A my nie
                          mozemy sie och doczekac.
                          • jane14 Kontynuujac watek polityczny ... 03.02.09, 15:57
                            edek40 napisał:

                            > Tak uogulniajac musisz niestety napisac NAM genialnym kierowcom.

                            No ja tam nie jestem "genialny" co sie wyraza miedzy innymi w tym że nie
                            podwazam zasadnosci ograniczeń i nie udowadniam z jaka to predkoscia (2x+vat?)
                            mozna pokonywac zakrety czy skrzyzowania...

                            > Ja tam się nie poczuwam. Nikt z całkiem licznego grona moich znajomych rowniez.

                            To normalne, szeregowi członkowie partii tez sie nie poczuwali. Oni przecież
                            nikogo nie zabili...Tylko stali w jednym szeregu z ...

                            > Idea szybkiej motoryzacji nie wymaga ofiar. Wymaga odpowiednich drog. A my nie
                            > mozemy sie och doczekac...

                            Komuniści tez nie mogli się doczekać powszechnego dobrobytu.
                            Upadli dopiero jak sie przekonali że nie tedy droga...
                            Cierpliwości po co od razu się zabijać.



                            • edek40 Re: Kontynuujac watek polityczny ... 03.02.09, 16:05
                              > No ja tam nie jestem "genialny" co sie wyraza miedzy innymi w tym że nie
                              > podwazam zasadnosci ograniczeń i nie udowadniam z jaka to predkoscia (2x+vat?)
                              > mozna pokonywac zakrety czy skrzyzowania...

                              Bardzo wygodne miejsce. Ja i reszta swiata. Masz jednak duzy problem. Dla
                              budzika to Ty jestes reszta swiata, poniewaz on rowniez wyznaje taka zasade.

                              Jesli zas chodzi o mnie, wskaz mi, kolego, gdzie pisalem ze JA jezdze 2xpredkosc
                              + VAT? Od pisania o nadmiernych ograniczeniach, o watpliwej zasadnosci stawiania
                              wielu znakow, do lamania przepisow jest szalenie daleka droga.

                              > To normalne, szeregowi członkowie partii tez sie nie poczuwali. Oni przecież
                              > nikogo nie zabili...Tylko stali w jednym szeregu z ...

                              Zwoju jane i reszta swiata.

                              > Komuniści tez nie mogli się doczekać powszechnego dobrobytu.
                              > Upadli dopiero jak sie przekonali że nie tedy droga...
                              > Cierpliwości po co od razu się zabijać.

                              Swietny przyklad. Znaczy sie np. Niemcy, ktorzy nie sa krolami ograniczania
                              predkosci, za to u nich ginie najmniej obywateli w przeliczeniu na ilosc
                              wypadkow, nie znalezli jakiejs drogi? Zas we Francji, z siecia autostrad
                              dorownujacej niemieckiej i zamordystycznym systemie fotoradarowym ginie "tylko"
                              dwukrotnie mniej obywateli niz w Polsce (trzykrotnie wiecej niz w Niemczech),
                              ktora drog wprawdzie nie ma, ale prowadzone sa szeroko zakrojone prace nad
                              dorownaniem w ilosci fotoradarow. To ja juz wole model niemiecki: porzadne
                              drogi, wysokie predkosci maksymalne i stosunkowo niewielka ilosc fotoradarow. Bo
                              on dziala, w odroznieniu od modelu francuskiego.
                              • jane14 Re: Kontynuujac watek polityczny ... 03.02.09, 21:57
                                edek40 napisał:

                                > Bardzo wygodne miejsce. Ja i reszta swiata.

                                Nie ja i reszta świata tylko my normalni ludzie, których niektórzy nazywają kapelusznikami, harcerzami, wiedźminami, wróżkami i tak dalej. Jest jeszcze z nami pewnie spora grupa tzw. "dezorganizatorów" i "wąsatych sierżantów"...

                                > Jesli zas chodzi o mnie, wskaz mi, kolego, gdzie pisalem ze JA jezdze 2xpredkos
                                > c
                                > + VAT?

                                Nie wiem czy jeździsz wiem ze twierdzisz ze można, to jest właśnie taka "ideologia szarego członka" sam niby tego nie robi ale aprobuje.
                                A gdzie ano tu "....wiekszosc znakow w Polsce
                                mozna przejechac bez wiekszych wzruszen 2xznak + VAT..."
                                całość jest tu:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=90416302&a=90607748 , no i może mylnie zakładam ale skoro ktoś twierdzi ze można to pewnie próbował.

                                > Od pisania o nadmiernych ograniczeniach, o wątpliwej zasadności stawiani
                                > a
                                > wielu znaków,

                                No to masz przykład wątpliwej zasadności i jak chcesz więcej to przejrzyj gazety tych przykładów najtragiczniejszych jest ~ 100/ tydzień.

                                > Swietny przyklad. Znaczy sie np. Niemcy, ktorzy nie sa krolami ograniczania
                                > predkosci...

                                Przestań pisać bzdety, to nie lata siedemdziesiąte gdy jak ktoś tam pojechał, to już był ekspertem od spraw niemieckich. Dziś tam każdy jeździ i to najwyraźniej nie jak ty tylko autostradami i jak już Kozakowi napisałem konia z rzędem temu co znajdzie skrzyżowanie tego typu jak w tym wypadku, niech będzie w Niemczech (a też z są takie)bez ograniczenia.

                                > Zas we Francji, z siecia autostrad
                                > dorownujacej niemieckiej i zamordystycznym systemie fotoradarowym ginie "tylko"
                                > dwukrotnie mniej obywateli niz w Polsce (trzykrotnie wiecej niz w Niemczech),

                                No to masz dowód na to, że nie w autostradach problem...

                                > To ja juz wole model niemiecki: porzadne
                                > drogi, wysokie predkosci maksymalne i stosunkowo niewielka ilosc fotoradarow.

                                Polecam sprawdzenie czy aby w Niemczech jest mniej fotoradarów niż we Francji bo obawiam się że się mylisz. Owszem na autostradach to i może ich nie widać, ale to chyba logiczne...
                    • kozak-na-koniu Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 13:34
                      W Polsce takie metody są specjalnością straży miejskich i
                      gminnych...:D
                      • kontik_71 Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 14:19
                        Chcesz przez to powiedziec ze straze miejskie i gminne zabijaja
                        rocznie od 5000 ludzi? Matko, toz to idzie wkierunku wskazanym przez
                        NKWD, SS, SD i Gestapo....!!!
                        • kozak-na-koniu Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 14:59
                          Ależ skąd, 5000 ludzi zabijają polscy kierowcy-mordercy, co wybitnie
                          odróżnia ich od szwedzkich, austriackich i szwajcarskich kierowców -
                          aniołków i dobroczyńców a sm dzielnie trwa na posterunku.:DDD
                          Spokojnie, przeczytaj jeszcze raz...
                  • habudzik Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 16:30
                    kozak-na-koniu napisał:

                    > Niedawno znów pojeździłem sobie trochę po Francji, ale AŻ TYLU
                    > fotoradarów nie widziałem - chyba, że mam "pypcia" na oku...

                    ...i nie tylko tam .
                    new-arch.rp.pl/artykul/557767_Francja:_1500_radarow.html
                  • habudzik Re: Raczej po tym ZE jezdza... 03.02.09, 16:47
                    www.roadlook.pl/aktualnosci/uwaga-ukryte-fotoradary-w-szwajcarii-i-we-francji.html
                    To tak jakby przy okazji gdyby któś jeszcze szczekał że za granicą radary są
                    jaskrawo pomalowane i dobrze przez to widoczne .
    • habudzik Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 13:58
      Dość często miejsca wypadków lotniczych wyglądają dużo mniej tragicznie .
      • kozak-na-koniu Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 03.02.09, 14:02
        To dlatego, że lotnicy latają nisko, bardzo powoli i co do
        kilometra/godzinę przestrzegają wszystkich ograniczeń prędkości.
        Lotnicy tak już mają.:D
      • nazimno Pracujesz w Komisji d/s Wypadkow Lotniczych? 03.02.09, 14:17
        ("dosc czesto" - ciekawe, skad masz te "doswiadczenia")
        • habudzik Re: Pracujesz w Komisji d/s Wypadkow Lotniczych? 03.02.09, 14:24
          Z wykopalisk . Obejrzyj sobie ostatnie katasrofy lotnicze to zobaczysz że
          samoloty są w lepszym stanie niż ten samochody .
    • babaqba Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 05.02.09, 23:47
      stary.wilk napisał:

      > mozna byloby smialo powiedziec, ze zdecydowana wiekszosc to
      durnie.

      Myślę, że to dotyczy raczej komentujących ruch drogowy na forach.
      Rodacy jako kierowcy są niemalże doskonali. Mimo współdzielenia szos
      z krowami, pielgrzymkami, pijakami na rowerach, furmankami i polskim
      oznakowaniem, miliony poruszających się codziennie pojazdów powodują
      zaskakująco mało wypadków.
      • emes-nju Re: Gdyby oceniac Polakow po tym jak jezdza.. 06.02.09, 11:55
        babaqba napisała:

        > Rodacy jako kierowcy są niemalże doskonali. Mimo współdzielenia
        > szos z krowami, pielgrzymkami, pijakami na rowerach, furmankami i
        > polskim oznakowaniem, miliony poruszających się codziennie
        > pojazdów powodują zaskakująco mało wypadków.

        JUZ TO PISALEM

        A poza tym mysle, ze stwierdzenie, ze jestesmy niemalze doskonali,
        jest naduzyciem. Nie jestesmy :-) Jestesmy za to doskonale
        przystosowani do naszych warunkow. A ze warunki chore, to i
        kierowcy...

        A tak BTW. Jestem polskim wariatem drogowym, piratem itd. Ale nigdy
        nie mialem wypadku ani nawet stluczki ze swojej winy. Natomiast moj
        wloski przyjaciel, ktory jezdzi po wloskich drogach tak ostroznie,
        ze az mi sie flaki wywracaly jak z nim jechalem, byl w Polsce autem
        dwa razy. Ostatnim razem rozbil auto, bo nie wpadlo mu do glowy, ze
        jak kolo wyjazdu z parkingu jest gorka i lezy snieg, to jezdnia
        stanowi "dobieg" dla grzecznie bawiacych sie na sankach dziateczek :-
        P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka