mejson.e
03.02.09, 22:09
... czasu?
Konieczność zwalniania na ograniczeniach prędkości frustruje niektórych spieszących-się-zawsze i kusi do lekceważenia ograniczeń, szczególnie w długich obszarach zabudowanych.
To przecież taka "strata czasu"!
Ale czy zysk czasowy z "olania" ograniczenia na pewno jest wart stwarzanego zagrożenia albo chociaż mandatu?
A może warto się zastanowić, czy w ogóle ... jest jakiś zysk?
Pewnie wielu się upiecze i uznają, iż warto było olać trochę z tych "bezsensownych" ograniczeń.
A nawet jeśli nie ma żadnego zysku czasowego, to "czasooszczędny" i tak pewnie się o tym nie dowie, bo kto zapamiętuje wyprzedzone samochody?
Na kolejnym (!?) filmie przykład takiego "zysku" wypracowanego przez stratega w srebrnym subaru...
P.S. Te wertepy to fragment DK 74...
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.