Dodaj do ulubionych

Złodzieje czasu

25.03.09, 21:41
Gdy jeden pas posuwa się dużo wolniej od innych niektórzy próbują jak najdalej
przejechać pasem szybszym a potem wbić się na ten właściwy.
Przecież nic złego nie robią.

Kradną nam tylko trochę czasu...

video.google.pl/videoplay?docid=-3473801546179214344&hl=pl

A co ma ten wątek wspólnego z bezpieczeństwem na drodze?

A choćby to, że ten pas "powolny" służy także do jazdy prosto...

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • kos52 Re: Złodzieje czasu - zakopianka 25.03.09, 23:48
      Cóż znaczy minuta ?

      Prawdziwy złodziej czasu i pieniędzy jest na zakopiance.
      4 km odcinek dojazdu do Krakowa pokonuje się 1 godz tzn 60 minut!

      To jest 800 pojazdów, tylko kierowcy (nie liczę pasażerów) tracą
      800 godzin. 800 x 5 pln = 4000 pln.
      Paliwa zużywają 2 l więcej niż normalnie = ok 6000 pln.
      Razem 10000 pln na godzinę.
      20 godzinny codzienny korek daje stratę 200000 pln - tylko dla
      kierowców.

      To nie problem przewężenia do jednego pasa ruchu - to problem
      jednego skrzyżowania z sygnalizacją świetlną.
      Jakby kto nie wiedział co zrobić to podpowiem:
      - wyłączyć tą sygnalizację,
      - zabronić lewoskrętów blokujących 4 km korek,
      - ograniczyć ruch dojazdowy do tego skrzyżowania...

      brrrrrrrr

    • st1545 Re: Złodzieje czasu 26.03.09, 09:39
      Złodziejstwo czasu to jest tu:
      tiny.pl/bsxs
      maps.google.pl -> wjazd z Wału Miedzeszyńskiego na Most Łazienkowski
      Wał ma na dłuuugim odcinku 3 pasy, ale kawałek przed mostem jeden prowadzi w
      prawo w ulicę Wersalską. Korek na Wale, spowodowany tym, że wszyscy chcą
      przejechać na drugą stronę Wisły a wjazd na most (slimak) "stoi" układa się
      niezwykle interesująco. Jadąc od Wawra, już za skrzyżowaniem z ul. Afrykańską,
      pojawia się "ogonek" na prawym pasie. To ci, którzy wiedzą, że będzie ciasno i
      szybciej będzie przy prawej. Ok, ustawiamy się za nimi. Na środkowym i lewym
      auta stają jakieś sto metrów dalej, za chwilę będziemy ich omijać ..
      .. Stop -> ominęlibyśmy, ale część z nich wpycha się w toczący się powoli
      ogonek. Już wiadomo, dlaczego zapycha się pas, którym prawie nikt nie chce jechać.
      Jak "nie chce" jak jedzie??? Ano tak, że kawałek przed zjazdem na Wersalską auta
      przed nami akurat sobie przypominają, że na wprost prowadzą dwa sąsiednie pasy.
      Kierunkowskaz, hamulec, stoimy. Wreszcie ktoś wpuścił naszych poprzedników,
      można jechać. Skręt na zielonej strzałce, nawrotka na CPN-ie, skręcamy w prawo z
      powrotem na Wał. Znów zielona strzałka. Jedziemy? A figę. Ci, którzy uczciwie
      wyjeżdżają z Saskiej Kępy ani nie zamierzają ani kawałka przejechać pustym
      prawym pasem. Usiłując od razu wepchnąć się na środkowy, blokują możliwość jazdy
      w prawo w Aleję Stanów Zjednoczonych. Ale nic to - nie zamierzamy przecież
      wracać do domu (-;. Odrobina cierpliwości, już ich wpuścili, ruszamy ... w
      połowie drogi do zupełnie nieinteresującego dla nas zjazdu trafia się cień luki
      w sznurze pojazdów. Kierunkowskaz, skręt, stoimy. Rufa jeszcze wystaje na prawy
      pas, ale delikatnie pełzając dziobem robimy sobie trochę miejsca na lewym. Ktoś
      zwolnił, gaz, jedziemy. Tak, jedziemy wreszcie lewym pasem, którym w
      rzeczywistości od samej Afrykańskiej prawie nikt (analogicznie jak prawym) wcale
      nie chciał jechać. Za Wersalską jest on już prawie pusty. Prawie, bo większość,
      która na początku usiłowała wykorzystać te 100m więcej wolnej drogi, albo
      (alternatywnie), przepchnęła się w międzyczasie z prawego na lewy (nie
      korzystając z zawrotki) - już się wepchnęła na pas środkowy, na którym ustawia
      się główna kolejka na most. Prawie pusty, bo ci najmniej sprawni - albo
      najbardziej zdeterminowani - właśnie zaczynają atakować tę kolejkę, już pod
      samym wiaduktem. Prawy kierunkowskaz, hamulec, pas zablokowany. Stoimy, choć dwa
      samochody dalej widać już pół kilometra pustej drogi - aż do Zwycięzców.


      A gdybyśmy się umówili, że Ci którzy chcą się ominąć korek na TŁ przez Francuską
      i Rondo Waszyngtona - jadą od Fieldorfa prawym pasem; ci, którzy zamierzają
      wjechać na Most Poniatowskiego przy Stadionie albo zmierzają do Mostu
      Świętokrzyskiego - od początku trzymają się lewej strony? I nikt między
      światłami nie przekracza 70km/h aby znaleźć się "dwa auta dalej"?
      Wtedy nikt nie stałby w korku. NIKT, bo gdyby takie niepisane umowy u nas
      obowiązywały, to z pewności nikt by również nie jechał od Saskiej BUS-pasem
      (wyznaczonym na Trasie Łazienkowskiej w kierunku centrum) i nie utrudniałby
      płynnego wjazdu ze ślimaka na czteropasowy w tym miejscu odcinek mostu.

      Jaki to ma związek z bezpieczeństwem ruchu drogowego? Gdyby tak było, nie
      jeździłbym skuterem, tylko autobusem. I codzienny widok mojego żółtego kaftanika
      między lusterkami nie frustrowałby kierowców. A frustracja, jak wiadomo,
      powoduje wypadki.

      pozdrawiam, tomek

      ps. Dziś przyjechałem do pracy autem .. jeśli ktoś zdecydował się przebrnąć
      przez całość tekstu, to przepraszam go za skradziony czas. Musiałem to napisać,
      żeby dać bezpieczny upust swojej frustracji (-;
    • tiges_wiz Re: Złodzieje czasu 26.03.09, 09:52
      z drugiej strony niezla miejscowka na naprawienie sobie lewego boku ;)
      z prawym to nie ma takiego problemu ;)
    • emes-nju Ja ich nazywam wciskacze ;-) n/t 26.03.09, 10:00

    • inguszetia_2006 Re: Złodzieje czasu 26.03.09, 10:15
      Witam,
      Ja się wczoraj sama okradłam.
      Nie zapisałam danych w komputerze, kliknęłam gdzieś tam i po
      ptakach. Godziny pracy na marne. Mam nastrój grobowy i dzisiaj
      jestem pokorne cielę. Na drodze też;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
    • kociogon A ja dla odmiany optymistycznie 26.03.09, 12:54
      Jest sobie w Warszawie ul. Rodowicza (Anody), która dochodzi do Doliny
      Służewieckiej tworząc skrzyżowanie w kształcie litery T. Są tam 2 pasy,
      dochodzące do skrzyżowania i skręcające w lewo i pojawiający się przed
      skrzyżowaniem dodatkowy, trzeci pas do skrętu w prawo.

      Rano jest tam zazwyczaj korek, a przynajmniej spora kolejka do skrętu w lewo. W
      prawo skręca niewielki odsetek dojeżdżających. A jednak - lewoskrętowcy
      zazwyczaj koncentrują się na "lewszym" ze swoich dwóch lewych pasów, zostawiając
      prawy wolny, dzięki czemu w prawo można skręcić nie stojąc w korku do skrętu w lewo.

      Podziękowania dla tych z końca ogonka na lewym pasie - w końcu mogliby zyskać
      czasem nawet kilkanaście pozycji (blokując przy tym dojazd do pasa skręcającego
      w prawo).
    • pizza987 Re: Złodzieje czasu 26.03.09, 14:12
      Mejson, niestety niektórym spieszy się bardziej niż innym, znaczy się wychodzą z założenia prezetowanego przez Teksańczyka w "Paragrafie 22" że uczciwi obywatele powinni mieć więcej głosów niż dziwki, alfonsy, złodzieje.....

      Jestem w stanie zrozumieć delikwenta z obcą tablicą rejestracyjną (mógł się człowiek pogubić, nie rozpoznać że to właśnie tutaj ma skręcić). Ale takie akcje niestety odbierają mi wiarę w ludzi. Nie tylko na drodze.
      • trypel Re: Złodzieje czasu 26.03.09, 14:57
        ale na takich sposób jest prosty. Jakby ich NIKT nie wpuszczał to
        wygineliby jakos po 2-3 msc. Oni umieją liczyc czas.
        Niestety ZAWSZE znajdzie sie sierota/pacan/kretyn który
        wpusci "biedaka", i dopóki wpuszczani będą to będą to robic.
    • mejson.e Na czołówkę 26.03.09, 22:50
      Niektórzy uważają że nie muszą snuć się grzecznie w strumieniu aut w porannym korku. Zamiast kilku minut można przecież stracić na to tylko kilkadziesiąt sekund wyprzedzając frajerów.
      Duzi chłopcy nie mają czasu na truchtanie.
      Na odśnieżanie samochodu także...

      video.google.pl/videoplay?docid=-6544619244445490774&hl=pl

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • dogberry Re: Na czołówkę 26.03.09, 23:21
        Takie sytuacje można różnie oceniać. W tym wątku skrytykowani zostali ci którzy
        jadą pasem "szybszym" i potem wciskają się na pas właściwy. Wyobraźmy sobie dwa
        pasy do jazdy w tym samym kierunku z których w pewnym miejscu jeden się kończy.
        Dylemat czy stać w ogonku na właściwym pasie czy jechać do końca po kończącym
        się i na końcu się wcisnąć jest oceniany zgoła odmiennie. To jak to jest, stać w
        kolejce na prawym czy jechać do końca lewym i wcisnąć się na końcu ?
        • st1545 Re: Na czołówkę 27.03.09, 08:30
          dogberry napisał:

          > To jak to jest, stać w
          > kolejce na prawym czy jechać do końca lewym i wcisnąć się na końcu ?
          Jeśli lewy się po prostu kończy (a nie prowadzi do skrętu w inną drogę), to
          jechać do końca i włączać się na prawy metodą zamka błyskawicznego. To chyba
          oczywiste?
          Jeśli lewy prowadzi np. na wiadukt, to zatrzymywanie się w celu włączenia się na
          prawy pas jest chamstwem w stosunku do tych, którzy chcieliby skorzystać z
          wolnej drogi w swoją stronę. Należy zmienić pas jak najpłynniej, czyli na końcu
          kolejki.
          Jeśli pusty lewy pas idzie prosto, a zakorkowany prawy - prosto lub w prawo, to
          skręt na skrzyżowaniu z lewego pasa (w prawo...) może skończyć się nieprzyjemnym
          spotkaniem z kimś, kto zgodnie z przepisami jedzie z prawego - prosto. Tylko
          jedno pytanie: po jaką cholerę ten gość stał w kolejce, skoro chciał jechać prosto?
          pozdrawiam, tomek
        • mejson.e Re: Na czołówkę 27.03.09, 08:39
          dogberry napisał:

          Wyobraźmy sobie dwa
          > pasy do jazdy w tym samym kierunku z których w pewnym miejscu jeden się kończy.
          > Dylemat czy stać w ogonku na właściwym pasie czy jechać do końca po kończącym
          > się i na końcu się wcisnąć jest oceniany zgoła odmiennie. To jak to jest, stać
          > w
          > kolejce na prawym czy jechać do końca lewym i wcisnąć się na końcu ?
          To jest temat zupełnie inny.
          Jazda na zamek błyskawiczny i wykorzystywanie do końca wszystkich pasów to nie
          to samo, co skręt ze środkowego pasa czy jazda pod prąd, jak na ostatnim filmie.

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • tomeck3145 Re: Na czołówkę 27.03.09, 08:27
        dorodna w warszawie? :P To standard tam, całe osiedla wokół ulicy portowej sa tam rozjezdzane przez kretongów :)

        Jak masz stare auto, to po prostu puknij takiego. Lekko. Tak żeby go nie przesunać. I narób hałasu, wezwij policję itp. Jak straci pół dnia to moze następnym razem się zastanowi po tym jak go szef wydupczy w pracy. Bo ani mandat ani punkty karne nic nie pomogą (kasę ma a z punktów będzie się wykręcać).
        • tiges_wiz Re: Na czołówkę 27.03.09, 08:40
          dlatego ja mile wspominam granade :) ...
          2 tony podrapanego kloca ;) ... nie bylo, ze ktos mi wyjechal a jaka panika byla
          jak jednak sie zdarzylo komus cos takiego jak tu :D
          • mejson.e Nauczka 27.03.09, 09:24
            tiges_wiz napisał:

            > dlatego ja mile wspominam granade :) ...
            > 2 tony podrapanego kloca ;) ... nie bylo, ze ktos mi wyjechal a jaka panika byl
            > a
            > jak jednak sie zdarzylo komus cos takiego jak tu :D

            Ja też mogłem wykorzystać mocny zderzak dużego, starszego samochodu.
            Mógłbym go zmusić do wycofania tych stu metrów i do pokornego zajęcia miejsca na
            końcu kolejki.
            Mógłbym też poczekać dwie minuty nie ruszając się z miejsca, by "oddał" te
            skradzione minuty (miałem duży zapas czasowy).
            Tylko, czy przez to na drodze byłoby bezpieczniej?

            Takie "osiągnięcie" musiałbym też opisać na innym forum, nie "Bezpieczeństwo"
            tylko może "Jak_GlanowaćCw...ów_Na_Drodze"?

            Początkującego cwaniaka taka nauczka może by zawstydziła, gangstera tylko
            rozwścieczyła.

            Od wymierzania kary są odpowiednie służby, moja rola to unikać kolizji.

            Pozdrawiam,
            Mejson
            --
            Automobil
            Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
            • tiges_wiz Re: Nauczka 27.03.09, 09:29
              no co ty ... zal mi bylo nawet tej grandzi :)
              nawet ryski jej nie zrobilem ;)
              nie jestem samochodowym mordercą ;) .. pisze jak to wygladalo ;) nie mialem tez
              nigdy problemu z przejazdem przez krzyzowke czy zmiana pasa ;) wszyscy grzecznie
              ustepowali ;) to bylo raczej na zasadzie paniki: niech to szlag, temu pewnie nie
              zalezy i we mnie wjedzie

              ale na kraweznik bym nie wjechal jakbym nie musial ;) nie bede sobie zawieszenia
              psul jak nie am potrzeby ;) niech stoi i moze ktos sie nad nim zlituje ;) ja mam
              czas :D
        • mejson.e Dorodna 29.03.09, 23:47
          tomeck3145 napisał:

          > dorodna w warszawie? :P To standard tam, całe osiedla wokół ulicy portowej sa t
          > am rozjezdzane przez kretongów :)

          Tak - właśnie ul. Dorodna w Warszawie.
          Nigdy nie jestem pewny skręcając na skrzyżowaniu, czy nie dostanę w czoło...

          > Jak masz stare auto, to po prostu puknij takiego. Lekko. Tak żeby go nie przesu
          > nać. I narób hałasu, wezwij policję itp. Jak straci pół dnia to moze następnym
          > razem się zastanowi po tym jak go szef wydupczy w pracy. Bo ani mandat ani punk
          > ty karne nic nie pomogą (kasę ma a z punktów będzie się wykręcać).

          Mam stare, ciężkie auto, ale nie zamierzam dawać nim nauczki.
          Tutaj napisałem dlaczego:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=93238292&a=93306397
          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • naprawdetrzezwy Krytykujesz zarządcę drogi? 27.03.09, 10:48
      Bo tam powinien być prawoskręt i opcjonalny skręt z prawego pasa?
      • tiges_wiz Re: Krytykujesz zarządcę drogi? 27.03.09, 10:55
        Galas sporo pousuwal takiech ukladow (z dwoch pasow w prawo czy w lewo), ale to
        nie znaczy ze kierowcy maja sie tak zachowywac .. to ci z prawego pasa powinni
        po skrecie w prawo wybierac wszystkie trzy pasy rownowmiernie, to skrociloby korek.
    • mejson.e Na zabudowanym! 28.03.09, 01:28
      Najłatwiejsza wydaje się kradzież czasu na zabudowanym i innych ograniczeniach.
      Spanikowani frajerzy potulnie się snują i łatwo ich połykać.

      Ale harcowanie po zabudowanym to nie taka prosta sprawa - inna kombinacja ulic może pożreć ukradzione minuty.

      Na filmie czarny SUV-ysyn - drugi z wyprzedzających mnie na początku - spotyka się ze mną po dwóch minutach tylko dlatego, że ja ominąłem jedne światła i okolice szkoły, a on walił prosto.

      No cóż - podobno kradzione nie tuczy...

      video.google.pl/videoplay?docid=935254190398352927&hl=pl
      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • dr.derduch Re: Na zabudowanym! 28.03.09, 09:45
        Jedyne mądre słowa w tym wątku to Tiges_wiz napisał, jakby matoły nie stawały
        gęsiego, a w momencie skrętu zajmowały wszystkie pasy korek byłby mniejszy lub
        wcale by go nie było. Nie można też tu napisac o "złodziejach czasu" gdyż jest
        to kłamstwo i bzdura totalna!
        Nie wpycham się "do kolejki" tylko po prostu ze środkowego, czy nawet tego
        prawego pasa po dużym łuku omijam czekającego i ustawiam się/przejeżdżam po
        pasie obok, w przypadku gdy piesi idą od lewej strony przejeżdzam za nimi zanim
        ten po prawej ruszy. Nie kradnę nikomu sekundy, raczej daje czas w prezencie tym
        pokornie stojącym nie wydłużając swoją cudowną osobą kolejki.

        PS. Do wielkiego nauczyciela mejson.e

        Miałem Cię do tej pory za niegroźnego, czasem sympatycznego dziwaka, jednak po
        oglądnięciu Twojego filmiku pod tytułem "zastraszanie na drodze" zmieniłem
        zdanie. Jesteś zwykłym pie...nym złośliwcem któremu życzę spotkania ze mną lub
        innym, bardziej narwanym miłym gościem niż ja, który ma gdzieś samochód, zniżki
        na OC/AC i pare tysiączków mu/mi lata ziobrem między nogami. Takiego jebanego
        złamasa, jadącego lewym kołem po linii, w miejscu gdzie spokojnie mieszczą się
        obok siebie dwa samochody powinno się napierdzielać po łbie aż zmądrzeje, w co
        wątpie szczerze. Zasada "moje! Mój pas! zdechne z a nie dam!" jest Twoją dewizą
        jak widzę. No to mam nadzieję że kiedyś będziesz miał okazję poznać moją/takiego
        zbira jak ja, nie tylko drogową ale i życiową. To że dezorganizator ruchu
        wymalował debilne linie to fakt, z tym że tu gdzie mieszczą się w korku obok
        siebie dwa samochody powinno się to bezwzględnie dla dobra wszystkich
        wykorzystywać olewając pasy. Na południu Włoch zostałbys za to tylko zbulzgany i
        obtrąbiony ale np. w Turcji za taki numer dostałbyś po ryju przy aplauzie
        wszystkich oczekujących w korku kierowców. I słusznie.

        • tiges_wiz Re: Na zabudowanym! 28.03.09, 09:51
          ja nic takiego nie napisalem .. na napisalem ze maja zajmowac wszyskie pasy ZA
          skretem .. jezeli jeden jest do skretu w prawo, to maja sie ustawic na jednym i
          tyle ..
          • dr.derduch Re: Na zabudowanym! 28.03.09, 10:26
            tiges_wiz napisał:

            > ja nic takiego nie napisalem .. na napisalem ze maja zajmowac wszyskie pasy ZA
            > skretem .. jezeli jeden jest do skretu w prawo, to maja sie ustawic na jednym i
            > tyle ..

            Dokładnie tak to zrozumiałem jak napisałes :-)
            Czołgamy się prawym pasem i w momencie skrętu zajmujemy wszelkie mozliwe pasy
            oczekując az piesi przejdą lub dajemy ognia do przodu.
            Obrazowo: Pierwsze auto stoi przy prawej stronie skrętu, drugie zajeżdża go po
            lewej i jedzie/czeka. Niestety skoro u nas ludziska nie potrafią korzystać z
            tego do czego mają prawo, to ja sobie te prawo naginam pod siebie łamiąc
            niestety przy tej okazji inne, nie może być tu jednak mowa o kradzieży czasu.

            A tak przy okazji, stanąłbyś tutaj na czerwonym:
            miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,6436045,Auta_przepuszczaja_tramwaj_widmo.html
            Ja nigdy, nawet przy psach przejade na czerwonym w takiej sytuacji.
            Podobnie jak zawsze i wciąż z Sanguszki w Wisłostradę skręcam sobie na czerwonym
            w prawo i marzę o tym żeby mnie tam psy złapały, na bank będzie ten numer w
            Sądzie i gazetach.
            • tiges_wiz Re: Na zabudowanym! 28.03.09, 10:50
              poniewaz jestem legalista pewnie bym sie zatrzymal, mi to nie przeszkadza, bo ja
              dojade na miejsce na czas

              ale dlaczego nie zrobili tam sygnalizacji wzbudzanej przez tramwaj jak sie tam
              pojawia raz na ruski rok? We wroclawiu kilka takich jest ... miga zolte, zbliza
              sie tramwaj, to pojawia sie czerwone i tyle .. i to na bardziej uczeszczanych
              liniach
        • mejson.e Re: Na zabudowanym! 28.03.09, 13:03
          dr.derduch napisała:

          > Jedyne mądre słowa w tym wątku to Tiges_wiz napisał, jakby matoły nie stawały
          > gęsiego, a w momencie skrętu zajmowały wszystkie pasy korek byłby mniejszy lub
          > wcale by go nie było.

          Gdybyś dłużej czytał wątki "niegroźnego, czasem sympatycznego dziwaka", to nie
          umknąłby Ci wątek o wykorzystywaniu wszystkich pasów przy skręcie:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=61203280&a=61203280
          No, ale pisałem go już dwa lata temu, a to szmat czasu w erze Internetu...


          > Miałem Cię do tej pory za niegroźnego, czasem sympatycznego dziwaka, jednak po
          > oglądnięciu Twojego filmiku pod tytułem "zastraszanie na drodze" zmieniłem
          > zdanie. Jesteś zwykłym pie...nym złośliwcem któremu życzę spotkania ze mną lub
          > innym, bardziej narwanym miłym gościem niż ja, który ma gdzieś samochód, zniżki
          > na OC/AC i pare tysiączków mu/mi lata ziobrem między nogami. Takiego jebanego
          > złamasa, jadącego lewym kołem po linii, w miejscu gdzie spokojnie mieszczą się
          > obok siebie dwa samochody powinno się napierdzielać po łbie aż zmądrzeje, w co
          > wątpie szczerze. Zasada "moje! Mój pas! zdechne z a nie dam!" jest Twoją dewizą
          > jak widzę. No to mam nadzieję że kiedyś będziesz miał okazję poznać moją/takieg
          > o
          > zbira jak ja, nie tylko drogową ale i życiową.

          Widać, że obejrzałeś film, a nie czytałeś założonego na ten temat wątku:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=85239988&a=85239988
          Inaczej wiedziałbyś, że sfilmowana sytuacja dotyczy wyprzedzających
          kilkuminutowy korek i wciskających się PRZED czekających a nie obok, więc
          opisuje zjawisko wydłużające korek i czas przejazdu.
          Cwaniakujący tam robią to nie sprytem ale czystym wymuszaniem, groźbą kolizji,
          zniszczenia lakieru czy lusterek.
          Może niektórzy też, jak Ty mają w nosie zniżki OC/AC, pewnie bardziej jednak
          liczą na niechęć do kolizji zastraszanego - jeden z atakujących przytarł sobie
          lusterko o moje, ale nawet nie próbował mnie wyciągnąć z samochodu.

          Tłumaczysz się chęcią udrażniania ruchu, ale bronisz akurat postępowania, które
          ten ruch zatyka.

          > To że dezorganizator ruchu
          > wymalował debilne linie to fakt, z tym że tu gdzie mieszczą się w korku obok
          > siebie dwa samochody powinno się to bezwzględnie dla dobra wszystkich
          > wykorzystywać olewając pasy. Na południu Włoch zostałbys za to tylko zbulzgany
          > i
          > obtrąbiony ale np. w Turcji za taki numer dostałbyś po ryju przy aplauzie
          > wszystkich oczekujących w korku kierowców. I słusznie.

          Co do "bezsensownych" linii, to nawet ja (!?) ignoruję np. pas wyłączony z
          ruchu dalej, przy łączeniu się kierunków z Marywilskiej, Targówka i od strony
          Marek, dzięki czemu zasuwanie zamka z trzech pasów do jednego odbywa się płynnie
          na długim odcinku drogi.

          Zanim zaczniesz siekać na oślep, zadaj sobie więcej trudu, by dokładnie zapoznać
          się z motywacjami kierującymi innymi.
          Na drodze pewnie tez tego nie szukasz, bo nie masz na to czasu, ale przed
          komputerem mógłbyś się trochę wysilić, by nie dawać ciała.

          Na drodze, jak i wżyciu popieram współpracę i kompromis, a to że czasami jestem
          nieustępliwy, to robię to nie dla siebie, ale dla tych, którzy jadą za mną i
          umożliwili mi włączenie się w ruch na pasie wcześniej, w przepisowy i grzeczny
          sposób.

          Mam nadzieję, że jak już sobie potrąbiłeś, poczytałeś, to zmora z Ciebie zeszła
          i nadal będziesz czytał moje wypowiedzi, oby z chęcią zrozumienia... ;-)

          Szerokości!

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • dr.derduch Re: Na zabudowanym! 28.03.09, 13:15
            mejson.e napisał:

            napisał ale skubany mądrze napisał.

            Wielkie, szczere i głośne z mej strony: PRZEPRASZAM

            Powiem skąd u mnie tak nagle na Ciebie wyskoczyła furia:
            Jak pisałem sprawiasz wrażenie sympatycznej osoby, logicznie myślącej etc itd
            itp. Aż tu nagle oglądając Twój filmik o złodziejach czasu natknąłem się na ten
            o "zastraszaniu" i wybuchłem bo... a bo mnie rwał nać zawiodłeś :-) Ale fakt,
            przyznaję, źle odczytałem intencję i odwołuję co wygarnąłem bo racji nie miałem.

            Wystarczy? Pod stół nie wlezę odszczekiwać bom chłop 2 metry prawie(Iberia może
            potwierdzić) i się nie zmieszcze.

            BTW w/w Iberia jeździła ze mną po Warszawie i nie krytykowała :-P
            • mejson.e Wybuch 28.03.09, 15:42
              dr.derduch napisała:

              > Ale fakt,
              > przyznaję, źle odczytałem intencję i odwołuję co wygarnąłem bo racji nie miałem
              > .

              Tak właśnie zrozumiałem Twój wybuch - brak pełnej informacji rodzi nieporozumienia.
              Nie przejmuj się - samemu zdarzyło mi się niesłusznie na kogoś natrąbić, a jak
              zorientowałem się osochodzi, to nawet przeprosić nie było jak.
              Czerwone uszy, ogon pod siebie i znikam z oczu... ;-)

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • mariner4 Myślę, że stanowisz zagrożenie na drodze. 28.03.09, 15:06
        Kiedyś jechałem zwykle uczęszczaną przeze mnie drogą na odległości 17 km zgodnie
        z przepisami, a drugi raz ile się tylko dało.
        Różnica czasu 2 minuty. Czy warto?
        M.
      • tipper Zadna regula 30.03.09, 12:00
        To ze wyprzedzajacego spotkales 2 minuty pozniej nie oznacza wcale ze
        wyprzedzanie na zabudowanym nie daje oszczednosci czasowych.
        Inna kombinacja swiatel i sladu by po nim nie bylo - tak jak po tym pierwszym.

        Ale trzeba przyznac, ze milo pokazac sie komus, kto Cie wczesniej nieprawidlowo
        wyprzedzil :)))

        pozdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka