maarta1972
01.05.09, 12:53
Witam,
jakiś czas temu opisywałam " numer" pewnego przedstawiciela
handlowego. Dodam, że otrzymałam z tej firmy maila w przedmiotowej
sprawie ;-)
Poinformowano mnie, że "przeprowadzono rozmowę z pracownikiem i
wprowadzono dodatkowe szkolenie na temat przestrzegania przepisów o
ruchu drogowym ". Nie wiem ile w tym prawdy, a ile "pijaru" firmy.
Faktem jest, że przełożeni zostali o tym incydencie poinformowani i
nie sądzę, żeby byli specjalnie zadowoleni, że był on przedmiotem
dość burzliwej dyskusji na forum ;-)
Dziś znalazłam taki artykuł :
motoryzacja.interia.pl/hity_dnia/news/zawod-smierci,1298883
Przyznam, że prowadzę prywatną "krucjatę" z przedstawicielami
handlowymi. Już parokrotnie wysyłałam maile do dyrekcji z opisem
zdarzenia i numerem rejestracyjnym sprawcy.
Za każdym razem otrzymywałam odpowiedź z której wynikało, że sprawę
potraktowano poważnie. Jak już wcześniej wspomniałam, nie do końca
wierzę w szczerość tych słów, ale świadomość, że jakiś szczyl czy
małolata musieli tłumaczyć się przed szefem już mnie zadowala ;-)
Jak myślicie - ma to sens, czy lepiej sobie odpuścić ?