simon921
12.08.09, 11:18
Jechałem sobie autem w poniedziałek szeroką drogą z ograniczeniem do
60km/h (Karkonoska we Wrocławiu). Ja na lewym pasie, na prawym TIR.
Widzę, że zmienia się światło na czerwone, więc puszczam gaz. Widzę
za mną gość idzie ostro, więc z nogą na hamulcu opóźniam na max
hamowanie. Ale gość był twardszy. Zdołał przed maską TIR-a, a za
moim zderzakiem przelecieć na prawy pas, na skrzyżowaniu wrócił na
lewy, właściwie cudem omijając już jadących z poprzecznej i sobie
pojechał spokojnie dalej. Przejechał na późnożółtym oczywiście
(znaczy już z 5sek. paliło się czerwone!)
A wczoraj innemu Panu się nie udało:
www.tinyurl.pl?xOGRlKQo
Jechałem tam kilka minut po wypadku - gość ewidentnie chciał
przejechać na wczesnoczerwonym - prawie trafił w kierowcę
wyjeżdżającego z prawej (a Ci z prawej mają zielone zaraz po tych
zjeżdżających z mostu), a pieszych już niestety nie zdołał ominąć (i
tak jedna poszkodowana to cud - zwykle przechodzi tam sporo pieszych
i przejeżdża sporo rowerzystów (przejzadem rowerowym)).