koelscher
21.04.10, 20:54
Naprawde nie sadzilem, ze takim cytatem zostane przywitany na poczatku mojej
kolejnej wizyty tam... I to wlasnie przz N., ktorego znam od
trzydziestu paru lat jako kogos bardziej do tanca, niz do rozanca...
Nie tak to bylo planowane... Nie w tym czasie, nie w tych okolicznosciach...
Nie z umarlymi, lecz z zywymi mialem gadac i - oczywiscie - wodke pic...
Trzy pogrzeby w niespelna piec dni... Ja - smiechu (?) warte - w czarnym
garniturze, koszuli i krawacie... Cholernie malo snu, duzo majakow i
reminiscencji: Jak to bylo wtedy, w tych pieknych latach
siedemdziesiatych?... Poczatki: KOR, ROBCIO, KPN, Uniwersytet Latajacy,
Piekary, profesorowie, ktorzy nie klamali, i Wladek ("Ted") Woloszyn... Kursy
miedzy T i W, T i G zdezelowanym fiacikiem, ktorego bagaznik sie zacinal -
musial sie zacinac... Babunia R., obnizajaca Staszkowi czynsz o 200(!)
zlotych po pierwszym najsciu "ub" na nowa stancje... Klasyk Antka S.: "Pppanie
ssssierzancie, jjjjestem pppprofesorem PPPAN i zzzycze sobie, zzzzeby mmmnie
tttytulowac ppper "ppprosze pppana!".....
Dokad poniosly nas te drogi? Ile razy trzeba jeszcze odpowiadac na te same
pytania? - Dlalczego ja nie tam? Bo przeciez moglbym to lub tamto...
Czy aby na pewno moglbym?
Wreszcie on, na ktorego barkach jest teraz tyle...
Mocny uscisk dloni... Jednak...
Szkoda LUDZI. Ale nie mniej szkoda tymtych lat...